Krótkowłosy kocur przeciętnego wzrostu. Nie jest gruby, jednak ma dość masywną budowę ciała, co jest jeszcze podkreślone przez jego umaszczenie. Jest w większości czarny, ale posiada również charakterystyczne białe znaczenia - białe skarpetki, podbrzusze, rozległą białą plamę na klatce piersiowej i połowie szyi oraz białą plamkę na głowie, która otacza cały pyszczek kończąc się charakterystyczną strzałką między oczami. Ma czarny nos i zielone oczy. Jego futro prawie zawsze jest dokładnie wyczyszczone i dobrze ułożone.
Dymne Niebo jest kotem, który nie rzuca się za bardzo w oczy. Rzadko odzywa się nie pytany - i to bynajmniej nie dlatego, że nie lubi rozmawiać; po prostu woli spokojnie obserwować i podchodzić do wszystkiego z dystansem. Bardzo uważa też na swoje słowa i zwykle stara się formułować swoje wypowiedzi tak, żeby brzmieć jak najbardziej poprawnie. Nie w jego stylu są kąśliwe komentarze czy wybuchy emocji. Jedynie w stosunku do bliskich kotów potrafi sobie pozwolić na małe złośliwości, ale głównie w celach humorystycznych i tylko wtedy gdy wie, że zostanie prawidłowo odebrany. Jest bardzo ciekawy; chętnie poznaje inne koty oraz ich opinie na mniej lub bardziej ważne tematy, przez co rozmowa z nim często jest po prostu przyjemna. Potrafi dogadać się z wieloma kotami, starając się zawsze nieco wczuć w ich pozycję i dostosowywać sposób i treść wypowiedzi do drugiego kota. Zależy mu na tym, jak zostanie odebrany przez drugą stronę - zawsze stara się sprawiać dobre wrażenie. (-> KP)
Ognistopręga, Kamienna Łapa, Kacza Łapa
Szelest gałązek chyba przestraszył zwierzynę w najbliższej okolicy, bowiem mimo chwili szukana kolejnej zwierzyny, córka Piorunopręgiej jeszcze niczego nie znalazła. Gwiezdny Klan chyba dzisiaj postanowił wystawić cierpliwość Cienistych wojowników na próbę...
Wilczemu Szlakowi faktycznie coś się nawinęło pod łapy. Nie była to niestety zwierzyna... to znaczy poniekąd była. Wojownik uważnie patrzył pod łapki, żeby stawiać ostrożne kroki i w pewnym momencie zauważył, że coś leży na ziemi. Gdy się przyjrzał dostrzegł... na wpół zjedzoną myszkę. Coś prawdopodbnie upolowało sobie kolację, lecz słysząc nadchodzące koty, uciekło zostawiając nieskończony posiłek. Truchło było jeszcze dość świeże, choć za wiele mięsa to na nim nie było - bo ile też może być na połowie myszki?
Olchowa Łapa natomiast trafił na kolejny trop. Wyczuł zwierzynę i gdy zlokalizował źródło tego zapachu, dostrzegł popielicę żerującą pomiędzy krzaczkami jeżyn. Prawdopodobnie szukała pożywienia. Szare zwierzątko było skupione na swoim działaniu i póki co nie było chyba świadome obecności zagrożenia.
Olchowa Łapa
S: 10 | Zr: 6 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: (70) 66 | W: (40) 29
Rana 0 stopnia: wyrwany kawałek sierści na tylnej, prawej łapie
Rana 0 stopnia: powierzchowne, niewielkie zadrapanie na przedniej łapie
Nieważne co mi powiesz Nie słyszę twoich słów
Stoję tam gdzie stoję Nie tam gdzie bym chciał
Wolny od urojeń twych Absurdalny ż a r t
To dobrze zbudowana, proporcjonalna koteczka z puchatym, gęstym futrem w kolorze, hehe, jasnobrązowym przywodzącym na myśl kawę z mlekiem. Dużą ilością mleka, która w słońcu sprawia rudawe wrażenie, może dlatego, ze była posłodzona miodem. Jej oczy są intensywnie niebieskie a całe ciało jest pokryte pręgami. Ogółem to opis się nie zmieścił dlatego dla większej liczby informacji zerknij sobie do KP.
Ciężko coś powiedzieć o kociaku, gdyż kocięcy charakter z reguły ulega diametralnym zmianom wraz z rozwojem i mijaniem księżyców. Lwica należy do maluchów ciekawskich oraz tych o niewyparzonym języku. Nie jest celowo chamska, broń Gwiezdny Klanie. Po prostu, jak to kociak, jest szczera i bezpośrednia, przez co brak jej taktu. Z reguły mówi to, co myśli, nie owijając w bawełnę. Bywa uparta i bardzo stanowcza, ewidentnie przejawia duże pokłady determinacji. Nie jest wszędobylska ani entuzjastyczna, nie rzuca się wszędzie jak piskorz, jak co poniektóre kocięta. Ale bez problemu można wyczuć jej obecność. Ma silny charakter i trudno wpłynąć na jej decyzje ale nie jest to niemożliwe. Trzeba po prostu podać argumenty, które ją przekonają, bowiem lubi słuchać i nie upiera się nigdy przy czymś tylko dla samego faktu postawienia na swoim. Ma swój honor.
Najwyraźniej tak było. Nawet próbująca utrzymać optymizm i pogodę ducha Lwi Płomień trochę zmarkotniała gdy po raz kolejny nie udało jej się znaleźć żadnej zwierzyny. Powrót do obozu tylko z jedną, niewielką żabko to trochę taki... przypał na dzielni. Jeszcze przed bratem to jak cię mogę, ale byli tu razem z terminatorem którego przecież właśnie uczyła polować, więc trochę wstyd by miała się w ten sposób zaprezentować przed Olchową Łapą.
Skradała się dalej pod wiatr, w dalszym ciągu bardzo uważając na wszystko, co mogłoby wywołać niepotrzebne odgłosy. Nie chciałaby stanąć na jakiś suchych liściach albo gałązkach. Łapy miała ugięte a ogon opuszczony, oddech wyciszony i wyrównany a wszystkie zmysły w pełni wyostrzone. Próbowała wyczuć, zobaczyć albo usłyszeć cokolwiek, co mogła upolować i zanieść do obozu by dorzucić na stos.
Dziśosiem serc,w szklance na dnie.................................................... Przezlodową taflę przedrzeć się chce................................................ Ja szukamciebie, ty szukaszmnie...................................................... A międzynami sześć obcychserc....................................................... ......................................................I możemiłość stopi tenlód ...............................................Aciepłosprawi, że stanie sięCUD ................................................Szesnaście połówekpołączy się
Wilk może i jest staruszkiem, ale trzyma się nieźle.
Być może nieco się skurczył z wiekiem, ale nie ma nikogo, kto mógłby to stwierdzić, szczególnie, że wciąż jest dużym i postawnym kocurem. Tylko mięśnie, niegdyś sprawnie pracujące, zmieniły się bardziej w tłuszcz, jakże niezbędny do ochrony i ogrzewania coraz słabszego ciała. Futro wciąż jest srebrne o czarnych tygrysich pręgach, chociaż być może nieco wypłowiałe, a już na pewno nieco posiwiałe na pysku, szczególnie koło nosa i ust. Mroźne, błękitne oczy wciąż jednak błyszczą radośnie, zapowiadając te wszystkie żarty, gotowe wysypać się z wiecznie uśmiechniętego pyska.
Wyobraź sobie najbardziej wkurzającego dziadka jakiego da się spotkać. Gratulacje, oto Wilk.
Po wielu, wielu latach podróżowania, zwiedzania, rozwoju, poznawania nowych kotów i tracenia bliskich, Wilk już nie ma czym się przejmować. Żadne z jego czynów nie mogą mieć konsekwencji, bo jest na to zwyczajnie za stary. Głupie żarty trzymają się go jak kolce sierści, jest wredny w najbardziej przyjazny i nieszkodliwy sposób jaki tylko się da być wrednym. Zwyczajnie... Jest zmęczony. Życiem. Zmianami. Tym, że przetrwał, gdy inni już odeszli. A mimo to wciąż prze do przodu, przed siebie, z uśmiechem na pysku, gotowy przynieść jeszcze trochę szczęścia do świata, jeszcze trochę uśmiechu, jeszcze trochę radości. Miał do czynienia z tyloma kotami, tyle różnych doświadczeń przeżył i usłyszał o nich - niewiele go zdziwi i na wszystko ma jakąś odpowiedź, nieważne jak głupią. Jedyne co go teraz obchodzi to odwiedzić rodzinne strony ten ostatni raz, zanim będzie musiał ruszyć dalej, poza ten świat.
Pochmurny Sen || Zbożowa Łapa, Jabłoniowa Łapa, Pieśń
Cóż, to nie było to czego Wilk się spodziewał, ale nie miał zamiaru pogardzić taką niespodzianką.
W pierwszej chwili podszedł i powąchał resztę myszy i okolicę wokół niej. Skoro coś było i coś ją jadło mogło to być to coś niebezpiecznego. Ale z drugiej strony raczej niezbyt duże skoro uciekło przed kotem.
Wilk podniósł resztę myszy i odszedł kawałek, gdzie wykopał szybko dołek i zakopał mięso. Miejsce gdzie było przed chwilą za bardzo przesiąknęło zapachem krwi i mogło zwabić coś innego. Gdy to zrobił wrócił do poprzedniego miejsca i znów próbował podjąć trop przeciwnika. Wolał się upewnić, że albo naprawdę daleko uciekło, albo że dało się to złapać i zabić.
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Woń.
Kolejny zapach szybko został odebrany przez jego zmysły. Królewicz nie musiał długo czekać, żeby cokolwiek znaleźć - i dobrze. Była to poniekąd jakaś rekompensata za mus obgryzienia sobie futra z własnej łapy, żeby się uwolnić. Wziął głęboki oddech, a potem go ściszył, żeby nie przepłoszyć szarego zwierzęcia, na które właśnie się czaił. Wiatr nadal muskał jego mocny pysk od frontu, gdy zaczął się skradać w kierunku popielicy. Oczywiście opierał się na tylnych łapach wedle wskazówek, których mu wcześniej udzieliła dwójka wojowników. Patrzył też gdzie stąpa, żeby z własnej nieuwagi nie sprawić, że zdobycz mu ucieknie. Smoliście czarny kocur w końcu postanowił wykonać szybkiego susa ku popielicy, żeby ją zabić swoimi pazurami oraz zębami, które zacisnął ja jej gardle. Czy i tym razem mu się powiedzie? Nie wiedział, ale wierzył. Czuł w sobie moc Gwiezdnego Klanu.
Krótkowłosy kocur przeciętnego wzrostu. Nie jest gruby, jednak ma dość masywną budowę ciała, co jest jeszcze podkreślone przez jego umaszczenie. Jest w większości czarny, ale posiada również charakterystyczne białe znaczenia - białe skarpetki, podbrzusze, rozległą białą plamę na klatce piersiowej i połowie szyi oraz białą plamkę na głowie, która otacza cały pyszczek kończąc się charakterystyczną strzałką między oczami. Ma czarny nos i zielone oczy. Jego futro prawie zawsze jest dokładnie wyczyszczone i dobrze ułożone.
Dymne Niebo jest kotem, który nie rzuca się za bardzo w oczy. Rzadko odzywa się nie pytany - i to bynajmniej nie dlatego, że nie lubi rozmawiać; po prostu woli spokojnie obserwować i podchodzić do wszystkiego z dystansem. Bardzo uważa też na swoje słowa i zwykle stara się formułować swoje wypowiedzi tak, żeby brzmieć jak najbardziej poprawnie. Nie w jego stylu są kąśliwe komentarze czy wybuchy emocji. Jedynie w stosunku do bliskich kotów potrafi sobie pozwolić na małe złośliwości, ale głównie w celach humorystycznych i tylko wtedy gdy wie, że zostanie prawidłowo odebrany. Jest bardzo ciekawy; chętnie poznaje inne koty oraz ich opinie na mniej lub bardziej ważne tematy, przez co rozmowa z nim często jest po prostu przyjemna. Potrafi dogadać się z wieloma kotami, starając się zawsze nieco wczuć w ich pozycję i dostosowywać sposób i treść wypowiedzi do drugiego kota. Zależy mu na tym, jak zostanie odebrany przez drugą stronę - zawsze stara się sprawiać dobre wrażenie. (-> KP)
Ognistopręga, Kamienna Łapa, Kacza Łapa
Lwi Płomień tym razem coś znalazła. Na niewielkiej ścieżce między krzaczkami jeżyn wylegiwała się niewielka jaszczurka. Była dobrze widoczna, bo prawdopodobnie wypełzła spomiędzy krzaczków w poszukiwaniu słonka do wygrzewania się. Trwała póki co nieruchomo, zapewne nieświadoma zbliżających się kotów.
Natomiast Wilczy Szlak najpierw zakopał resztki myszy. Potem poszedł szukać dalej i w pewnym momencie dostrzegł coś wyłaniającego się z poziomu podłoża. Właściwie z kopca stworzonego z ziemi - z takiego czegoś wychylił się niewielki, czarny ryjek, którego dostrzegł wojownik. Co teraz? +5 EXP za tamtą akcję
Olchowa Łapa pamiętał o wszystkich zasad. Podchodził do zwierzyny ostrożnie i w zasadzie nie popełnił błędu, ale... mimo wszystko popielica mu uciekła. No cóż, zdarza się nawet najlepszym, prawda? A co dopiero młodemu terminatorowi.
Olchowa Łapa
S: 10 | Zr: 6 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: (70) 66 | W: (40) 29-2=27
Rana 0 stopnia: wyrwany kawałek sierści na tylnej, prawej łapie
Rana 0 stopnia: powierzchowne, niewielkie zadrapanie na przedniej łapie
Nieważne co mi powiesz Nie słyszę twoich słów
Stoję tam gdzie stoję Nie tam gdzie bym chciał
Wolny od urojeń twych Absurdalny ż a r t
To dobrze zbudowana, proporcjonalna koteczka z puchatym, gęstym futrem w kolorze, hehe, jasnobrązowym przywodzącym na myśl kawę z mlekiem. Dużą ilością mleka, która w słońcu sprawia rudawe wrażenie, może dlatego, ze była posłodzona miodem. Jej oczy są intensywnie niebieskie a całe ciało jest pokryte pręgami. Ogółem to opis się nie zmieścił dlatego dla większej liczby informacji zerknij sobie do KP.
Ciężko coś powiedzieć o kociaku, gdyż kocięcy charakter z reguły ulega diametralnym zmianom wraz z rozwojem i mijaniem księżyców. Lwica należy do maluchów ciekawskich oraz tych o niewyparzonym języku. Nie jest celowo chamska, broń Gwiezdny Klanie. Po prostu, jak to kociak, jest szczera i bezpośrednia, przez co brak jej taktu. Z reguły mówi to, co myśli, nie owijając w bawełnę. Bywa uparta i bardzo stanowcza, ewidentnie przejawia duże pokłady determinacji. Nie jest wszędobylska ani entuzjastyczna, nie rzuca się wszędzie jak piskorz, jak co poniektóre kocięta. Ale bez problemu można wyczuć jej obecność. Ma silny charakter i trudno wpłynąć na jej decyzje ale nie jest to niemożliwe. Trzeba po prostu podać argumenty, które ją przekonają, bowiem lubi słuchać i nie upiera się nigdy przy czymś tylko dla samego faktu postawienia na swoim. Ma swój honor.
Aha, czyli żadnych gryzoni ani ptaków, idziemy dalej w oślizgłą zwierzynę. No spoko, tak też można. Jaszczurki nie były ulubionym pożywieniem klanowych kotów, ale prawdziwi wojownicy przecież nie będą narzekać, prawda?
Upewniła się, że w dalszym ciągu wiatr wieje jej prosto w pyszczek po czym zaczęła skradać się w stronę gada. Szła ostrożnie, cicho i delikatnie, uważając, by na nic nie nadepnąć ani by nie zahaczyć futrem o gałązki, które mogłyby zaszeleścić i spłoszyć jej potencjalną ofiarę. Próbowała też ukrywać się za krzewami jeżyn by jaszczurka jej nie dostrzegła.
Gdyby udało jej się już podejść wystarczająco blisko, to rzuciłaby się w stronę ofiary starając się doskoczyć do niej jak najszybciej by ta nie miała szansy na ucieczkę. Wtedy przybiłaby ją pazurami do ziemi i zagryzła. Chciała pozbawić ją życia jak najprędzej by ta nie musiała się zbyt długo męczyć.
Dziśosiem serc,w szklance na dnie.................................................... Przezlodową taflę przedrzeć się chce................................................ Ja szukamciebie, ty szukaszmnie...................................................... A międzynami sześć obcychserc....................................................... ......................................................I możemiłość stopi tenlód ...............................................Aciepłosprawi, że stanie sięCUD ................................................Szesnaście połówekpołączy się
Wilk może i jest staruszkiem, ale trzyma się nieźle.
Być może nieco się skurczył z wiekiem, ale nie ma nikogo, kto mógłby to stwierdzić, szczególnie, że wciąż jest dużym i postawnym kocurem. Tylko mięśnie, niegdyś sprawnie pracujące, zmieniły się bardziej w tłuszcz, jakże niezbędny do ochrony i ogrzewania coraz słabszego ciała. Futro wciąż jest srebrne o czarnych tygrysich pręgach, chociaż być może nieco wypłowiałe, a już na pewno nieco posiwiałe na pysku, szczególnie koło nosa i ust. Mroźne, błękitne oczy wciąż jednak błyszczą radośnie, zapowiadając te wszystkie żarty, gotowe wysypać się z wiecznie uśmiechniętego pyska.
Wyobraź sobie najbardziej wkurzającego dziadka jakiego da się spotkać. Gratulacje, oto Wilk.
Po wielu, wielu latach podróżowania, zwiedzania, rozwoju, poznawania nowych kotów i tracenia bliskich, Wilk już nie ma czym się przejmować. Żadne z jego czynów nie mogą mieć konsekwencji, bo jest na to zwyczajnie za stary. Głupie żarty trzymają się go jak kolce sierści, jest wredny w najbardziej przyjazny i nieszkodliwy sposób jaki tylko się da być wrednym. Zwyczajnie... Jest zmęczony. Życiem. Zmianami. Tym, że przetrwał, gdy inni już odeszli. A mimo to wciąż prze do przodu, przed siebie, z uśmiechem na pysku, gotowy przynieść jeszcze trochę szczęścia do świata, jeszcze trochę uśmiechu, jeszcze trochę radości. Miał do czynienia z tyloma kotami, tyle różnych doświadczeń przeżył i usłyszał o nich - niewiele go zdziwi i na wszystko ma jakąś odpowiedź, nieważne jak głupią. Jedyne co go teraz obchodzi to odwiedzić rodzinne strony ten ostatni raz, zanim będzie musiał ruszyć dalej, poza ten świat.
Pochmurny Sen || Zbożowa Łapa, Jabłoniowa Łapa, Pieśń
Cóż, szukał czegoś innego... Ale tego nie znalazł. Zamiast tego pojawiło się coś, czym nie zamierzał pogardzić.
Gdy tylko dostrzegł poruszającą się ziemię w ten charakterystyczny sposób upewnił się, że jest pod wiatr, że idzie lekko i oddycha płytko. Nie chciał też by kret go od razu zauważył, więc gdy się zorientował, że jest blisko dość by skoczyć jak już kret się w pełni pojawi to przystanął.
A później... Skoczył.
Chciał szybko złapać kreta i go zabić tak jak w przypadku każdej innej zdobyczy. Bo każda, nawet najmniejsza zdobycz się liczy i będzie bardzo zadowolony, jeśli mu się uda ją złapać.
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Złość.
Dobra passa nie trwała zbyt długo, mimo iż królewicz liczył na wiele. Konfrontacja z rzeczywistością była bolesna, lecz również i pouczająca. Przez moment poczuł się zbyt pewnie i wyczuwał zdecydowanie za silną opiekę Gwiezdnego Klanu. Dzięki ucieczce popielicy zrozumiał, że sam też musi włożyć sporo pracy w swoje działania i przodkowie nie załatwią wszystkich spraw za niego. Król Olch trzepnął prawym uchem i rozejrzał się dookoła, zastanawiając się, w którą stronę tym razem powinien się udać. Wibrysy od razu wyczuły kierunek wiatru i chwilę później Olchowa Łapa ruszył, czując podmuchy smagające jego pysk. Nie chciał niczego spłoszyć swoją postawą, dlatego szedł ostrożnie, zważając na własne kroki i obciążając tylne łapy. Oddech miał na tyle płytki, na ile w tej sytuacji mógł. Wzrokiem penetrował zakamarki okolicy i uważnie badał teren. Wierzył, że to podejście będzie bardziej udane od poprzedniego.
Krótkowłosy kocur przeciętnego wzrostu. Nie jest gruby, jednak ma dość masywną budowę ciała, co jest jeszcze podkreślone przez jego umaszczenie. Jest w większości czarny, ale posiada również charakterystyczne białe znaczenia - białe skarpetki, podbrzusze, rozległą białą plamę na klatce piersiowej i połowie szyi oraz białą plamkę na głowie, która otacza cały pyszczek kończąc się charakterystyczną strzałką między oczami. Ma czarny nos i zielone oczy. Jego futro prawie zawsze jest dokładnie wyczyszczone i dobrze ułożone.
Dymne Niebo jest kotem, który nie rzuca się za bardzo w oczy. Rzadko odzywa się nie pytany - i to bynajmniej nie dlatego, że nie lubi rozmawiać; po prostu woli spokojnie obserwować i podchodzić do wszystkiego z dystansem. Bardzo uważa też na swoje słowa i zwykle stara się formułować swoje wypowiedzi tak, żeby brzmieć jak najbardziej poprawnie. Nie w jego stylu są kąśliwe komentarze czy wybuchy emocji. Jedynie w stosunku do bliskich kotów potrafi sobie pozwolić na małe złośliwości, ale głównie w celach humorystycznych i tylko wtedy gdy wie, że zostanie prawidłowo odebrany. Jest bardzo ciekawy; chętnie poznaje inne koty oraz ich opinie na mniej lub bardziej ważne tematy, przez co rozmowa z nim często jest po prostu przyjemna. Potrafi dogadać się z wieloma kotami, starając się zawsze nieco wczuć w ich pozycję i dostosowywać sposób i treść wypowiedzi do drugiego kota. Zależy mu na tym, jak zostanie odebrany przez drugą stronę - zawsze stara się sprawiać dobre wrażenie. (-> KP)
Ognistopręga, Kamienna Łapa, Kacza Łapa
Lwi Płomień ostrożnie zapolowała na jaszczurkę. Wszystko szło gładko, jednak gdy kotka już myślała, że ma ofiarę w garści, zwinna gadzina przesmyknęła się gdzieś między jej łapami i pobiegła dalej. Nie była jednak zbyt szybka, więc wojowniczka powinna mieć szanse na dogonienie jej.
Wilczemu Szlakowi w końcu się coś udało. Wyczekał na odpowiedni moment i skoczył na kreta - udało mu się go złapać i dobić za pierwszym razem, a cała akcja nie sprawiła wojownikowi żadnej większej trudności. Kolejna zwierzyna dla Klanu Cienia! +5 EXP
Terminator szukał dalej zwierzyny i wyglądało na to, że szukanie się opłacało. Między krzakami jeżyn dostrzegł niewielkiego ptaszka. Wróbelek przechadzał się spokojnie po lesie, jeszcze nie wiedząc o obecnych w okolicy kotach.
Olchowa Łapa
S: 10 | Zr: 6 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: (70) 66 | W: (40) 27
Rana 0 stopnia: wyrwany kawałek sierści na tylnej, prawej łapie
Rana 0 stopnia: powierzchowne, niewielkie zadrapanie na przedniej łapie
Nieważne co mi powiesz Nie słyszę twoich słów
Stoję tam gdzie stoję Nie tam gdzie bym chciał
Wolny od urojeń twych Absurdalny ż a r t
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Krocząc poprzez kępy trawy i łan chaszczy z początku niczego nie znajdywał. Towarzyszył mu jedynie szum wiatru i szept liści okolicznych drzew, które zdawały się go wołać. Szeleszczące dźwięki muskały uszy królewicza i przyjemnie drażniły pędzle na czubkach jego uszu. Delektując się otaczającą naturą w końcu natrafił na jakieś żywe stworzenie, prócz innych kotów. Oczom Olchowej Łapy ukazał się niewielki ptak o szaro-brązowych piórkach, który był, jak mu się wydawało, wróblem. Nie był to szczyt marzeń odnośnie zwierzyny, lecz na swoim pierwszym polowaniu szlachetny książę narzekać nie zamierzał. Wrócił myślami do słów dwójki wojowników, a konkretniej do tego, co mówili o podchodzeniu do ptactwa. Wyciszył oddech i po przeniesieniu ciężaru na tylne łapy, zaczął kierować się pod wiatr na lekko ugiętych łapach. Kroki stawiał ostrożnie i uważnie, by nie nadepnąć na żadne gałązki, bądź liście, ale to nie było wszystko - krył swoją sylwetkę pomiędzy chaszczami i kamieniami, a potem dał przed siebie długi sus w stronę wróbla. Celował łapami w jego skrzydła, żeby w ten sposób go zabić.
To dobrze zbudowana, proporcjonalna koteczka z puchatym, gęstym futrem w kolorze, hehe, jasnobrązowym przywodzącym na myśl kawę z mlekiem. Dużą ilością mleka, która w słońcu sprawia rudawe wrażenie, może dlatego, ze była posłodzona miodem. Jej oczy są intensywnie niebieskie a całe ciało jest pokryte pręgami. Ogółem to opis się nie zmieścił dlatego dla większej liczby informacji zerknij sobie do KP.
Ciężko coś powiedzieć o kociaku, gdyż kocięcy charakter z reguły ulega diametralnym zmianom wraz z rozwojem i mijaniem księżyców. Lwica należy do maluchów ciekawskich oraz tych o niewyparzonym języku. Nie jest celowo chamska, broń Gwiezdny Klanie. Po prostu, jak to kociak, jest szczera i bezpośrednia, przez co brak jej taktu. Z reguły mówi to, co myśli, nie owijając w bawełnę. Bywa uparta i bardzo stanowcza, ewidentnie przejawia duże pokłady determinacji. Nie jest wszędobylska ani entuzjastyczna, nie rzuca się wszędzie jak piskorz, jak co poniektóre kocięta. Ale bez problemu można wyczuć jej obecność. Ma silny charakter i trudno wpłynąć na jej decyzje ale nie jest to niemożliwe. Trzeba po prostu podać argumenty, które ją przekonają, bowiem lubi słuchać i nie upiera się nigdy przy czymś tylko dla samego faktu postawienia na swoim. Ma swój honor.
Zamierzała próbować. Gdy tylko jaszczurka zaczęła uciekać, Lwi Płomień rzuciła się w pościg za nią. Wiedziała, że jaszczurki są szybkie i śliskie, więc łatwo są w stanie wyrwać się spod łap kota, ale to jej wcale nie zniechęcało. Chciała wrócić do obozu z czymś więcej niż tylko jedną żabą, no bo spójrzmy prawdzie w oczy, to odrobinę... komiczne, by po całym dniu polowania młody, silny wojownik przyniósł w pysku dla reszty klanu tylko jedną, oślizgłą, i nawet niezbyt smaczną, żabę. Kotka nie zamierzała do tego dopuścić, dlatego teraz mknęła przez krzewy za jaszczurką, starając się być tak blisko niej, by móc rzucić się na nią i przybić pazurami na ziemi. Gdyby jej się to udało, to wtedy zagryzłaby szybko swoją ofiarę, nie chcąc robić niepotrzebnego hałasu ani nie rozlewając zbyt dużo krwi podłużnego gada.
Dziśosiem serc,w szklance na dnie.................................................... Przezlodową taflę przedrzeć się chce................................................ Ja szukamciebie, ty szukaszmnie...................................................... A międzynami sześć obcychserc....................................................... ......................................................I możemiłość stopi tenlód ...............................................Aciepłosprawi, że stanie sięCUD ................................................Szesnaście połówekpołączy się
Wilk może i jest staruszkiem, ale trzyma się nieźle.
Być może nieco się skurczył z wiekiem, ale nie ma nikogo, kto mógłby to stwierdzić, szczególnie, że wciąż jest dużym i postawnym kocurem. Tylko mięśnie, niegdyś sprawnie pracujące, zmieniły się bardziej w tłuszcz, jakże niezbędny do ochrony i ogrzewania coraz słabszego ciała. Futro wciąż jest srebrne o czarnych tygrysich pręgach, chociaż być może nieco wypłowiałe, a już na pewno nieco posiwiałe na pysku, szczególnie koło nosa i ust. Mroźne, błękitne oczy wciąż jednak błyszczą radośnie, zapowiadając te wszystkie żarty, gotowe wysypać się z wiecznie uśmiechniętego pyska.
Wyobraź sobie najbardziej wkurzającego dziadka jakiego da się spotkać. Gratulacje, oto Wilk.
Po wielu, wielu latach podróżowania, zwiedzania, rozwoju, poznawania nowych kotów i tracenia bliskich, Wilk już nie ma czym się przejmować. Żadne z jego czynów nie mogą mieć konsekwencji, bo jest na to zwyczajnie za stary. Głupie żarty trzymają się go jak kolce sierści, jest wredny w najbardziej przyjazny i nieszkodliwy sposób jaki tylko się da być wrednym. Zwyczajnie... Jest zmęczony. Życiem. Zmianami. Tym, że przetrwał, gdy inni już odeszli. A mimo to wciąż prze do przodu, przed siebie, z uśmiechem na pysku, gotowy przynieść jeszcze trochę szczęścia do świata, jeszcze trochę uśmiechu, jeszcze trochę radości. Miał do czynienia z tyloma kotami, tyle różnych doświadczeń przeżył i usłyszał o nich - niewiele go zdziwi i na wszystko ma jakąś odpowiedź, nieważne jak głupią. Jedyne co go teraz obchodzi to odwiedzić rodzinne strony ten ostatni raz, zanim będzie musiał ruszyć dalej, poza ten świat.
Pochmurny Sen || Zbożowa Łapa, Jabłoniowa Łapa, Pieśń
Kret nie był dużą ofiarą, ale był jakąś! Co cieszyło Wilka, bo każda zdobycz się liczy. Zadowolony z tego faktu szybko zakopał zdobycz i rozejrzał się po okolicy. Nic nie wskazywało na to, by miał znaleźć tego, kto porzucił poprzednią myszkę, więc porzucił tę myśl. Nie to nie, dobrze by było się upewnić, że nie ma na ich terenach żadnych zagrożeń, ale może mieli szczęście i sama obecność kotów przegnała drapieżnika.
Wrócił więc do polowania. Przyjął pozycję łowiecką, uginając łapy i przenosząc ciężar ciała na tylne nogi, po czym zaczął iść pod wiatr próbując wyłapać jakieś wskazówki co do tego gdzie znajdzie zwierzynę. Oddychał płytko, szedł ostrożnie i szukał. Jeszcze coś powinien znaleźć, coś upolować. Szczególnie, że zbyt zmęczony nie był, ani nic nie wskazywało na to, by coś złego działo się jego towarzyszom. A skoro tak, to bez problemu mógł dalej próbować.
Krótkowłosy kocur przeciętnego wzrostu. Nie jest gruby, jednak ma dość masywną budowę ciała, co jest jeszcze podkreślone przez jego umaszczenie. Jest w większości czarny, ale posiada również charakterystyczne białe znaczenia - białe skarpetki, podbrzusze, rozległą białą plamę na klatce piersiowej i połowie szyi oraz białą plamkę na głowie, która otacza cały pyszczek kończąc się charakterystyczną strzałką między oczami. Ma czarny nos i zielone oczy. Jego futro prawie zawsze jest dokładnie wyczyszczone i dobrze ułożone.
Dymne Niebo jest kotem, który nie rzuca się za bardzo w oczy. Rzadko odzywa się nie pytany - i to bynajmniej nie dlatego, że nie lubi rozmawiać; po prostu woli spokojnie obserwować i podchodzić do wszystkiego z dystansem. Bardzo uważa też na swoje słowa i zwykle stara się formułować swoje wypowiedzi tak, żeby brzmieć jak najbardziej poprawnie. Nie w jego stylu są kąśliwe komentarze czy wybuchy emocji. Jedynie w stosunku do bliskich kotów potrafi sobie pozwolić na małe złośliwości, ale głównie w celach humorystycznych i tylko wtedy gdy wie, że zostanie prawidłowo odebrany. Jest bardzo ciekawy; chętnie poznaje inne koty oraz ich opinie na mniej lub bardziej ważne tematy, przez co rozmowa z nim często jest po prostu przyjemna. Potrafi dogadać się z wieloma kotami, starając się zawsze nieco wczuć w ich pozycję i dostosowywać sposób i treść wypowiedzi do drugiego kota. Zależy mu na tym, jak zostanie odebrany przez drugą stronę - zawsze stara się sprawiać dobre wrażenie. (-> KP)
Ognistopręga, Kamienna Łapa, Kacza Łapa
W przypadku Lwiego Płomienia historia się powtórzyła. Kotka doskoczyła do gada i niemalże miała go w garści, gdy ten mimo wszystko wysmyknął jej się spomiędzy łap i znowu zaczął uciekać. Mimo wszystko kotka wciąż mogła ruszyć za nim w pogoń i próbować dalej.
Wilczy Szlak po upolowaniu kreta próbował znaleźć kolejną potencjalną ofiarę. Niestety, po tym małym zwycięstwie pech znowu do niego wrócił. Mimo wszelkich starań - nie natrafił jeszcze na żaden trop.
Olchowa Łapa podszedł do wróbelka w prawidłowy sposób - słuchanie porad najwidoczniej się opłaciło! Kiedy jednak skoczył na zwierzynę, nie poszło aż tak idealnie. Nie była to szybka akcja - młody kocur nie zabił jeszcze wróbelka, ale udało mu się pazurami uszkodzić jedno ze skrzydeł. Biedne ptaszysko próbowało się ratować... biegiem, bo gdy tylko spróbowało się wnieść w powietrze to boleśnie przypominało sobie o tym, że teraz nie jest to możliwe.
Olchowa Łapa
S: 10 | Zr: 6 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: (70) 66 | W: (40) 27-2=25
Rana 0 stopnia: wyrwany kawałek sierści na tylnej, prawej łapie
Rana 0 stopnia: powierzchowne, niewielkie zadrapanie na przedniej łapie
Celność obniżona o 2 (spadek W)
Nieważne co mi powiesz Nie słyszę twoich słów
Stoję tam gdzie stoję Nie tam gdzie bym chciał
Wolny od urojeń twych Absurdalny ż a r t
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Niepowodzenie.
Całe szczęście, że jedynie połowiczne. Nie udało mu się za pierwszym podejściem ukrócić życia wróbla, więc szaro-bure ptactwo postanowił dać mu nogę, ale, jak się chwilę później okazało, nie mogło tego uczynić, bowiem królewicz pokiereszował jedno z jego skrzydeł, uniemożliwiając mu wzlecenie. Obecnie wręcz powinnością Króla Olch powinno być odebranie mu ostatniego oddechu, gdyż i tak był skazany na śmierć z jednym niesprawnym skrzydłem. Królewicz wysunął pazury i wykonał parę długich susów w stronę wróbla. Tym razem nie miał zamiaru pozwolić sobie na chwilę słabości oraz brak celności. Gdy tylko znalazł się obok małego ptaka, uniósł pokrytą czarnymi pręgami łapę i trzasnął nią w ptaka, żeby później złapać go za gardło, jeśli jeszcze będzie żył, i zabić zaciskając na nim ostre zęby. Był to jedynie mały ptak, ale Olchowa Łapa polował po raz pierwszy i wkładał w to naprawdę dużo wysiłku oraz pasji.
To dobrze zbudowana, proporcjonalna koteczka z puchatym, gęstym futrem w kolorze, hehe, jasnobrązowym przywodzącym na myśl kawę z mlekiem. Dużą ilością mleka, która w słońcu sprawia rudawe wrażenie, może dlatego, ze była posłodzona miodem. Jej oczy są intensywnie niebieskie a całe ciało jest pokryte pręgami. Ogółem to opis się nie zmieścił dlatego dla większej liczby informacji zerknij sobie do KP.
Ciężko coś powiedzieć o kociaku, gdyż kocięcy charakter z reguły ulega diametralnym zmianom wraz z rozwojem i mijaniem księżyców. Lwica należy do maluchów ciekawskich oraz tych o niewyparzonym języku. Nie jest celowo chamska, broń Gwiezdny Klanie. Po prostu, jak to kociak, jest szczera i bezpośrednia, przez co brak jej taktu. Z reguły mówi to, co myśli, nie owijając w bawełnę. Bywa uparta i bardzo stanowcza, ewidentnie przejawia duże pokłady determinacji. Nie jest wszędobylska ani entuzjastyczna, nie rzuca się wszędzie jak piskorz, jak co poniektóre kocięta. Ale bez problemu można wyczuć jej obecność. Ma silny charakter i trudno wpłynąć na jej decyzje ale nie jest to niemożliwe. Trzeba po prostu podać argumenty, które ją przekonają, bowiem lubi słuchać i nie upiera się nigdy przy czymś tylko dla samego faktu postawienia na swoim. Ma swój honor.
Oczywiście, ruszyła za nim w pogoń, no bo co miała zrobić. W dalszym ciągu skakała między krzakami za jaszczurką, próbując ją złapać w swoje szpony i przybić do ziemi. Pazury miała długie i ostre, więc gdyby w końcu dosięgnęła gada, to powinna być w stanie go unieruchomić choćby na chwilę, która pozwoliłaby jej go zagryźć. A przynajmniej taki był plan. Uważała jednocześnie żeby podczas pogoni do niczego nie dobić ani się o nic nie potknąć, bo to całkiem mogłoby przekreślić jej szanse na schwytanie jaszczurki. Średnio była zadowolona z takiej zdobyczy, bo niby płaz i gad, ale dla Klanu Cienia liczyło się wszystko, nawet niesmaczne i oślizgłe.
//Myślę, Ogni, że możesz rzucać i uznać, że Wilk który teraz nic nie wyczuł po prostu wrócił do obozu, skoro ona odeszła z forum.
Dziśosiem serc,w szklance na dnie.................................................... Przezlodową taflę przedrzeć się chce................................................ Ja szukamciebie, ty szukaszmnie...................................................... A międzynami sześć obcychserc....................................................... ......................................................I możemiłość stopi tenlód ...............................................Aciepłosprawi, że stanie sięCUD ................................................Szesnaście połówekpołączy się