Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.
To typ który nigdy nie mówi niczego wprost. Jest tajemniczy, małomówny, stoicko spokojny i cierpliwy. Nie ma sposobu rozszyfrowania go, a tym bardziej wyciągnięcia z niego jakiejkolwiek informacji.
W pobliżu obozu Klanu Cienia jest miejsce, w którym szczególnie gęsto rosną świerki, praktycznie stykając się iglastymi gałęziami. Upodobały je sobie wiewiórki, które zamieszkują liczne dziuple i często można zobaczyć, jak przeskakują z gałęzi na gałąź lub sprawnie zbiegają po szorstkich pniach. To wrażenie jest jednak złudne i niedoświadczony łowca nie znajdzie tu łatwej zdobyczy, bo mimo swojej liczebności wiewiórki wcale nie wpadają kotom prosto w łapy. Przeciwnie, bywają na tyle sprytne, że jedyne co koty mogą zyskać na nierozważnym zaczepianiu rudych mieszkańców... to przebiegle zrzucona im na głowę szyszka.
Krótkowłosy kocur przeciętnego wzrostu. Nie jest gruby, jednak ma dość masywną budowę ciała, co jest jeszcze podkreślone przez jego umaszczenie. Jest w większości czarny, ale posiada również charakterystyczne białe znaczenia - białe skarpetki, podbrzusze, rozległą białą plamę na klatce piersiowej i połowie szyi oraz białą plamkę na głowie, która otacza cały pyszczek kończąc się charakterystyczną strzałką między oczami. Ma czarny nos i zielone oczy. Jego futro prawie zawsze jest dokładnie wyczyszczone i dobrze ułożone.
Dymne Niebo jest kotem, który nie rzuca się za bardzo w oczy. Rzadko odzywa się nie pytany - i to bynajmniej nie dlatego, że nie lubi rozmawiać; po prostu woli spokojnie obserwować i podchodzić do wszystkiego z dystansem. Bardzo uważa też na swoje słowa i zwykle stara się formułować swoje wypowiedzi tak, żeby brzmieć jak najbardziej poprawnie. Nie w jego stylu są kąśliwe komentarze czy wybuchy emocji. Jedynie w stosunku do bliskich kotów potrafi sobie pozwolić na małe złośliwości, ale głównie w celach humorystycznych i tylko wtedy gdy wie, że zostanie prawidłowo odebrany. Jest bardzo ciekawy; chętnie poznaje inne koty oraz ich opinie na mniej lub bardziej ważne tematy, przez co rozmowa z nim często jest po prostu przyjemna. Potrafi dogadać się z wieloma kotami, starając się zawsze nieco wczuć w ich pozycję i dostosowywać sposób i treść wypowiedzi do drugiego kota. Zależy mu na tym, jak zostanie odebrany przez drugą stronę - zawsze stara się sprawiać dobre wrażenie. (-> KP)
Ognistopręga, Kamienna Łapa, Kacza Łapa
Dymek wymyślił sobie takie zadanie: poznać jak najdokładniej nowe tereny Klanu Cienia. Plan ten zaczął wdrążać w życie zaraz po przeprowadzce, zaczynając od miejsc blisko Obozu. Mimo wszystko pomieszkiwali tutaj na tyle krótko, że dalsze tereny wydawały mu się jeszcze dość ryzykowne. Terminator nie chciał zbyt wcześnie kończyć swojego życia a zdawał sobie sprawę z tego, że jego umiejętności samoobrony jeszcze dosyć kuleją.
Przechadzał się więc spokojnie wśród świerkow, starając się zapamiętać otoczenie. Sprawdzał biegnące tędy ścieżki i charakterystyczne miejsca. Musi nauczyć się poruszać po okolicy najsprawniej jak potrafi.
/Kurzyk
Nieważne co mi powiesz Nie słyszę twoich słów
Stoję tam gdzie stoję Nie tam gdzie bym chciał
Wolny od urojeń twych Absurdalny ż a r t
Zakurzona Skórka wyrosła na całkiem niebrzydką pannę. Jej miękkie, szaro-niebieskie krótkie futerko nadal wygląda na lekko przykurzone, ale koteczka w ogóle się tym nie przejmuje. Przynajmniej nie musi spędzać długich godzin na czyszczeniu go i doprowadzaniu do właściwego koloru, więc w zasadzie niczym kot Schrödingera, zawsze jest jednocześnie i czysta, i brudna. Ma zgrabny, czarny nosek, długie łapki i smukłą, lekką sylwetkę. Po ojcu odziedziczyła heterochromię - jej prawe oko jest zielone, a lewe ma barwę błękitu.
Jaka jest Zakurzona? Urocza, to przede wszystkim. Czasem trochę dziecinna i naiwna, ale bystra i zainteresowana całym otaczającym ją światem. Wesoła, towarzyska, troskliwa, otwarta na nowe znajomości i pełna wiary w to, że na świecie istnieje dobro. Nie szuka zwady, potrafi iść na kompromis, uczy się na własnych doświadczeniach. Jest miła i uprzejma, nawet jeśli druga strona nie odpłaca się tym samym. Odporna i wytrzymała, nawet zdeptana jest gotowa ponownie się podnieść - nigdy się nie poddaje. Bardzo rzadko siedzi w bezruchu, często kołysze się na palcach lub kiwa na boki.
Piorun, Świetlik, Kopiec, Magik, Kret, Twardy
Zakurzona Skórka była natomiast zachwycona nowymi terenami. Tyle drzew! Koniecznie będzie musiała poznać osobiście k a ż d e z nich. Kiedy tylko obudziła się już w nowym legowisku, od razu postanowiła wykorzystać dobrą pogodę i ruszyć na spacer, tym bardziej, że kiedy tylko wyszła z obozu w oddali mignęła jej sylwetka Dymnej Łapy. Bardzo się z tego ucieszyła, gdyż towarzystwo terminatora było dla niej bardzo miłe. Pomimo, iż był od niej dużo młodszy, wojowniczka w ogóle tego nie odczuwała. Czy to ona zachowywała się jakby miała ledwo co skończony pełen obieg pór, albo to on zachowywał się bardziej dojrzale niż jego rówieśnicy - nie wiedziała. Fakt jednak pozostawał taki, że z Dymka był świetny kompan do... w zasadzie wszystkiego.
- Dymek! - zawołała z daleka, przyspieszając kroku, żeby syn Traszki nie umknął jej gdzieś za rogiem. - Też wybrałeś się na spacer? Może pozwiedzamy razem? - spytała grzecznie, bo nie leżało w jej naturze, żeby się gdzieś wpychać na siłę. Może czarno-biały kocurek będzie wolał sam połazić? Wtedy ona również pójdzie sama, żaden problem. Uśmiechnęła się przyjaźnie w jego stronę, czekając na odpowiedź.
Krótkowłosy kocur przeciętnego wzrostu. Nie jest gruby, jednak ma dość masywną budowę ciała, co jest jeszcze podkreślone przez jego umaszczenie. Jest w większości czarny, ale posiada również charakterystyczne białe znaczenia - białe skarpetki, podbrzusze, rozległą białą plamę na klatce piersiowej i połowie szyi oraz białą plamkę na głowie, która otacza cały pyszczek kończąc się charakterystyczną strzałką między oczami. Ma czarny nos i zielone oczy. Jego futro prawie zawsze jest dokładnie wyczyszczone i dobrze ułożone.
Dymne Niebo jest kotem, który nie rzuca się za bardzo w oczy. Rzadko odzywa się nie pytany - i to bynajmniej nie dlatego, że nie lubi rozmawiać; po prostu woli spokojnie obserwować i podchodzić do wszystkiego z dystansem. Bardzo uważa też na swoje słowa i zwykle stara się formułować swoje wypowiedzi tak, żeby brzmieć jak najbardziej poprawnie. Nie w jego stylu są kąśliwe komentarze czy wybuchy emocji. Jedynie w stosunku do bliskich kotów potrafi sobie pozwolić na małe złośliwości, ale głównie w celach humorystycznych i tylko wtedy gdy wie, że zostanie prawidłowo odebrany. Jest bardzo ciekawy; chętnie poznaje inne koty oraz ich opinie na mniej lub bardziej ważne tematy, przez co rozmowa z nim często jest po prostu przyjemna. Potrafi dogadać się z wieloma kotami, starając się zawsze nieco wczuć w ich pozycję i dostosowywać sposób i treść wypowiedzi do drugiego kota. Zależy mu na tym, jak zostanie odebrany przez drugą stronę - zawsze stara się sprawiać dobre wrażenie. (-> KP)
Ognistopręga, Kamienna Łapa, Kacza Łapa
- Cześć Kurz! - zawołał wesoło. Zwykle był nieco bardziej stonowany, ale humor i sposób bycia popielatej często mu się udzielał, a często... starał się ją nieco naśladować, żeby czuła się przy nim jak najlepiej. - Tak, chcę poznać nowe tereny żeby się nigdy tu nie zgubić. No wiesz, byłby wstyd przed Mistrzem jakbym gdzieś poszedł i nie potrafił wrócić - wyjaśnił swoje działania starszej kotce. Dymek czasami zapominał, że nie jest jego rówieśniczką - a do myśli, że jest już wojownikiem w ogóle ciężko było mu się przyzwyczaić. - No jasne! Chodźmy. Może mi pomożesz. Szukam jakiś drzew które wyglądają... inaczej niż inne. No bo te wszystkie świerki są do siebie podobne... Ale zobacz na przykład tamto - wskazał łapą na jedną z roślin nieopodal nich. - Widzisz te korzenie? Są większe niż te wokoło - faktycznie, ciemnobrązowe pnącza wystawały w tym miejscu z ziemi w dość charakterystyczny sposób. - Dzięki temu łatwo odnaleźć drogę do Obozu, który jest o tam - znowu wskazał w odpowiednim kierunku łapą, zupełnie tak, jakby córka Kukułczej Łapy była małym kociakiem, który dopiero poznaje cały świat. - Myślisz, że znajdziemy więcej takich ciekawych punktów tutaj? - tak, to będzie dobra rozrywka i... wstęp do dalszej rozmowy, jeśli się uda. W zasadzie wciąż zastanawiał się, o czym chce pogadać ze swoją dobrą znajomą, bo nasuwało mu się wiele tematów, ale najpierw... najpierw chciał po prostu miło spędzić czas, żeby wprawić ją - i siebie - w lepszy nastrój. Poza tym w jakimś stopniu naprawdę obawiał się tego, że zgubi się na nowych ziemiach.
Nieważne co mi powiesz Nie słyszę twoich słów
Stoję tam gdzie stoję Nie tam gdzie bym chciał
Wolny od urojeń twych Absurdalny ż a r t
Zakurzona Skórka wyrosła na całkiem niebrzydką pannę. Jej miękkie, szaro-niebieskie krótkie futerko nadal wygląda na lekko przykurzone, ale koteczka w ogóle się tym nie przejmuje. Przynajmniej nie musi spędzać długich godzin na czyszczeniu go i doprowadzaniu do właściwego koloru, więc w zasadzie niczym kot Schrödingera, zawsze jest jednocześnie i czysta, i brudna. Ma zgrabny, czarny nosek, długie łapki i smukłą, lekką sylwetkę. Po ojcu odziedziczyła heterochromię - jej prawe oko jest zielone, a lewe ma barwę błękitu.
Jaka jest Zakurzona? Urocza, to przede wszystkim. Czasem trochę dziecinna i naiwna, ale bystra i zainteresowana całym otaczającym ją światem. Wesoła, towarzyska, troskliwa, otwarta na nowe znajomości i pełna wiary w to, że na świecie istnieje dobro. Nie szuka zwady, potrafi iść na kompromis, uczy się na własnych doświadczeniach. Jest miła i uprzejma, nawet jeśli druga strona nie odpłaca się tym samym. Odporna i wytrzymała, nawet zdeptana jest gotowa ponownie się podnieść - nigdy się nie poddaje. Bardzo rzadko siedzi w bezruchu, często kołysze się na palcach lub kiwa na boki.
Piorun, Świetlik, Kopiec, Magik, Kret, Twardy
- Oh, faktycznie. - zgodziła się, kiwając lekko głową. - A właśnie, już dawno miałam Cię spytać. Jak ci się trenuje z Porannym Szronem? Jest fajnym mistrzem? - spytała, uśmiechając się lekko. Słysząc, że Dymek nie ma nic przeciwko wspólnemu spacerowi, wesołym krokiem ruszyła w jego stronę, by bok w bok zwiedzać nowe tereny. - Wiesz, dla mnie to każde drzewo jest trochę inne. - przyznała, rozglądając się na boki. Strasznie się jej podobały te nowe tereny i w zasadzie w ogóle nie czuła już smutku, że opuścili tamte stare. - Głównie dlatego, że ja uwielbiam się na nie wspinać a na każde wchodzi się nieco inaczej. A u góry to już w ogóle każde jest inaczej zbudowane. I z każdego są różne możliwości przejścia na kolejne drzewo. - wyjaśniła, wodząc ślepiami po pniach i gałęziach. Nie mogła się doczekać, kiedy zbada wszystkie dziuple jakie były na terenach Klanu Cienia. - Wężowa Gwiazda opowiadał mi, że kiedyś był Klan Nieba, który polował na drzewach. - dodała z marzycielskim westchnięciem. Opowieści mistrza strasznie się jej spodobały i od tamtego czasu szara wojowniczka nieustannie poprawiała swoje umiejętności nadrzewnych łowów, ostatecznie poruszając się po gałęziach lepiej, niż po stałym gruncie. - Ale masz rację, po takich miejscach łatwo można zorientować się, gdzie się jest. Kilka takich spacerów i z zamkniętymi oczami będziesz mógł chodzić po tych terenach! - zaśmiała się, wesoło trącają barkiem w bark Dymnej Łapy. Jak nic będziemy mieć ten las w małym paluszku, sam zobaczysz.
Krótkowłosy kocur przeciętnego wzrostu. Nie jest gruby, jednak ma dość masywną budowę ciała, co jest jeszcze podkreślone przez jego umaszczenie. Jest w większości czarny, ale posiada również charakterystyczne białe znaczenia - białe skarpetki, podbrzusze, rozległą białą plamę na klatce piersiowej i połowie szyi oraz białą plamkę na głowie, która otacza cały pyszczek kończąc się charakterystyczną strzałką między oczami. Ma czarny nos i zielone oczy. Jego futro prawie zawsze jest dokładnie wyczyszczone i dobrze ułożone.
Dymne Niebo jest kotem, który nie rzuca się za bardzo w oczy. Rzadko odzywa się nie pytany - i to bynajmniej nie dlatego, że nie lubi rozmawiać; po prostu woli spokojnie obserwować i podchodzić do wszystkiego z dystansem. Bardzo uważa też na swoje słowa i zwykle stara się formułować swoje wypowiedzi tak, żeby brzmieć jak najbardziej poprawnie. Nie w jego stylu są kąśliwe komentarze czy wybuchy emocji. Jedynie w stosunku do bliskich kotów potrafi sobie pozwolić na małe złośliwości, ale głównie w celach humorystycznych i tylko wtedy gdy wie, że zostanie prawidłowo odebrany. Jest bardzo ciekawy; chętnie poznaje inne koty oraz ich opinie na mniej lub bardziej ważne tematy, przez co rozmowa z nim często jest po prostu przyjemna. Potrafi dogadać się z wieloma kotami, starając się zawsze nieco wczuć w ich pozycję i dostosowywać sposób i treść wypowiedzi do drugiego kota. Zależy mu na tym, jak zostanie odebrany przez drugą stronę - zawsze stara się sprawiać dobre wrażenie. (-> KP)
Ognistopręga, Kamienna Łapa, Kacza Łapa
- Jest dość... - przez chwilę szukał odpowiedniego słowa. Zmyślanie, że trening jest super byłoby dość głupie - bo takie kłamstwo miałoby krótkie nogi i wyszło na jaw przy pierwszej lepszej okazji. Z resztą Kurzyka wcale nie chciał okłamywać. No, przynajmniej nie teraz, nie w takiej kwestii. - ...wymagający - odpowiedział w końcu. - I uczy inaczej niż Rozżarzone Gardło. Wężowa Gwiazda też kazał ci wymieniać numerki punktów Kodeksu? - był ciekawy, czy to powszechna praktyka, czy też wymysł Porannego Szronu.
Zamrugał gdy kotka powiedziała o wspinaniu się po drzewach. - Umiesz chodzić po drzewach? - próbował ukryć zdziwienie, ale chyba nie do końca mu się to udało. W międzyczasie przemieszczali się nieśpiesznym tempem po lesie. - Tak, koniecznie! - już on zadba o to, żeby poruszać się po terenach bez problemu. To bardzo przydatna umiejętność - i nie tylko przy polowaniu czy patrolach.
Nieważne co mi powiesz Nie słyszę twoich słów
Stoję tam gdzie stoję Nie tam gdzie bym chciał
Wolny od urojeń twych Absurdalny ż a r t
Zakurzona Skórka wyrosła na całkiem niebrzydką pannę. Jej miękkie, szaro-niebieskie krótkie futerko nadal wygląda na lekko przykurzone, ale koteczka w ogóle się tym nie przejmuje. Przynajmniej nie musi spędzać długich godzin na czyszczeniu go i doprowadzaniu do właściwego koloru, więc w zasadzie niczym kot Schrödingera, zawsze jest jednocześnie i czysta, i brudna. Ma zgrabny, czarny nosek, długie łapki i smukłą, lekką sylwetkę. Po ojcu odziedziczyła heterochromię - jej prawe oko jest zielone, a lewe ma barwę błękitu.
Jaka jest Zakurzona? Urocza, to przede wszystkim. Czasem trochę dziecinna i naiwna, ale bystra i zainteresowana całym otaczającym ją światem. Wesoła, towarzyska, troskliwa, otwarta na nowe znajomości i pełna wiary w to, że na świecie istnieje dobro. Nie szuka zwady, potrafi iść na kompromis, uczy się na własnych doświadczeniach. Jest miła i uprzejma, nawet jeśli druga strona nie odpłaca się tym samym. Odporna i wytrzymała, nawet zdeptana jest gotowa ponownie się podnieść - nigdy się nie poddaje. Bardzo rzadko siedzi w bezruchu, często kołysze się na palcach lub kiwa na boki.
Piorun, Świetlik, Kopiec, Magik, Kret, Twardy
- To chyba dobrze, nie? - spytała, bo w sumie lepiej chyba mieć wymagającego mistrza, niż takiego komu w ogóle nie zależy. Wężowa Gwiazda również był w jej ocenie wymagający, chociaż nie sądziła, by trening z Porannym Szronem przypominał ten który sama odbyła z przywódcą, mimo iż Szrona uczył również Wężowa Gwiazda. - Numerki? - szara zmarszczyła lekko brwi. - Mówisz o kolejności zasad? - dopytała. - Nie, Wężowa Gwiazda wymagał ode mnie, żebym znała Kodeks, ale nie pytał o numery. Mój brat, Motyli Lot, uczył mnie kolejności zasad, ale w ogóle tego nie zapamiętałam. Nie jestem zbyt dobra w liczeniu. - przyznała, uśmiechając się nieco krzywo. Za nic nie byłaby w stanie tego ogarnąć.
- No jasne! - zapewniła, dziwiąc się nieco zdziwieniu Dymka. - Ty nie? - spytała. - Może chcesz spróbować? O ile nie masz lęku wysokości, bo wtedy może Ci się zrobić niedobrze. - dodała z pogodnym uśmiechem. Uważała chodzenie po drzewach za super rozrywkę, ale niekoniecznie wszyscy musieli do tego tak samo podchodzić. Na pewno były koty, które czułyby się niekomfortowo na takiej wysokości, mając pod łapami jedynie gałąź.
Krótkowłosy kocur przeciętnego wzrostu. Nie jest gruby, jednak ma dość masywną budowę ciała, co jest jeszcze podkreślone przez jego umaszczenie. Jest w większości czarny, ale posiada również charakterystyczne białe znaczenia - białe skarpetki, podbrzusze, rozległą białą plamę na klatce piersiowej i połowie szyi oraz białą plamkę na głowie, która otacza cały pyszczek kończąc się charakterystyczną strzałką między oczami. Ma czarny nos i zielone oczy. Jego futro prawie zawsze jest dokładnie wyczyszczone i dobrze ułożone.
Dymne Niebo jest kotem, który nie rzuca się za bardzo w oczy. Rzadko odzywa się nie pytany - i to bynajmniej nie dlatego, że nie lubi rozmawiać; po prostu woli spokojnie obserwować i podchodzić do wszystkiego z dystansem. Bardzo uważa też na swoje słowa i zwykle stara się formułować swoje wypowiedzi tak, żeby brzmieć jak najbardziej poprawnie. Nie w jego stylu są kąśliwe komentarze czy wybuchy emocji. Jedynie w stosunku do bliskich kotów potrafi sobie pozwolić na małe złośliwości, ale głównie w celach humorystycznych i tylko wtedy gdy wie, że zostanie prawidłowo odebrany. Jest bardzo ciekawy; chętnie poznaje inne koty oraz ich opinie na mniej lub bardziej ważne tematy, przez co rozmowa z nim często jest po prostu przyjemna. Potrafi dogadać się z wieloma kotami, starając się zawsze nieco wczuć w ich pozycję i dostosowywać sposób i treść wypowiedzi do drugiego kota. Zależy mu na tym, jak zostanie odebrany przez drugą stronę - zawsze stara się sprawiać dobre wrażenie. (-> KP)
Ognistopręga, Kamienna Łapa, Kacza Łapa
- W sumie to tak, choć Rozżarzone Gardło też nie pozwalała się lenić a była mniej surowa - opowiedział Kurzyk. W końcu nie chciał, żeby pomyślała, że jest leniwy i dlatego narzeka na swojego mistrza. Wężowa Gwiazda nie wymagał numerków. Jego poprzednia Mistrzyni również nie wymagała, więc było tak, jak przypuszczał. To był głównie wymysł syna Bagiennej Trzciny. - Mnie Poranny Szron każe mówić, który punkt jest który. Po kolei i na wyrywki - opowiedział szarej kotce, choć w sumie nie musiał wchodzić w szczegóły. Przy szarej jednak był nieco bardziej otwarty niż przy innych kotach.
Temat chodzenia po drzewach wprawił kocurka w zakłopotanie, które chciał jak najlepiej ukryć. Dlatego też... przystał na propozycję Zakurzonej Skórki. - Chętnie, jeśli mi pokażesz, jak to robić - odpowiedział więc. W końcu nie chciał wyjść na tchórza, choć tak naprawdę nie był przekonany. Nie wiedział, czy nie ma czasami tego całego lęku wysokości. Obawiał się też o to, czy jest wystarczająco sprawny, bo nie był mistrzem w zgrabnym poruszaniu się. Warto jednak spróbować, co nie? Taka umiejętność to coś, czym potem można imponować kotom, co nie? Spojrzał na swoją towarzyszkę, czekając na jakieś wskazówki.
Nieważne co mi powiesz Nie słyszę twoich słów
Stoję tam gdzie stoję Nie tam gdzie bym chciał
Wolny od urojeń twych Absurdalny ż a r t
Zakurzona Skórka wyrosła na całkiem niebrzydką pannę. Jej miękkie, szaro-niebieskie krótkie futerko nadal wygląda na lekko przykurzone, ale koteczka w ogóle się tym nie przejmuje. Przynajmniej nie musi spędzać długich godzin na czyszczeniu go i doprowadzaniu do właściwego koloru, więc w zasadzie niczym kot Schrödingera, zawsze jest jednocześnie i czysta, i brudna. Ma zgrabny, czarny nosek, długie łapki i smukłą, lekką sylwetkę. Po ojcu odziedziczyła heterochromię - jej prawe oko jest zielone, a lewe ma barwę błękitu.
Jaka jest Zakurzona? Urocza, to przede wszystkim. Czasem trochę dziecinna i naiwna, ale bystra i zainteresowana całym otaczającym ją światem. Wesoła, towarzyska, troskliwa, otwarta na nowe znajomości i pełna wiary w to, że na świecie istnieje dobro. Nie szuka zwady, potrafi iść na kompromis, uczy się na własnych doświadczeniach. Jest miła i uprzejma, nawet jeśli druga strona nie odpłaca się tym samym. Odporna i wytrzymała, nawet zdeptana jest gotowa ponownie się podnieść - nigdy się nie poddaje. Bardzo rzadko siedzi w bezruchu, często kołysze się na palcach lub kiwa na boki.
Piorun, Świetlik, Kopiec, Magik, Kret, Twardy
- Hm, to może chcesz żebym Cię czegoś nauczyła? Czegoś, czego jeszcze nie przerabialiście? - spytała Kurz, uśmiechając się pocieszająco. Nie wiedziała jak inaczej mogłaby pomóc. Poranny Szron nie należał do najmilszych kotów i była tego świadoma, ale ufała Wężowej Gwieździe i jeśli przydzielił do niego Dymka, to chyba wiedział co robi? - Będziesz mógł pochwalić się przed nim swoją wiedzą. - dodała, bo w sumie sama zrobiła tak prosząc swojego brata o korepetycje. - Powiedz mu, że nie uważasz za potrzebne żeby znać kolejność zasad. A jeśli będzie się upierał - sądzę, że powinieneś powiedzieć o tym Wężowej Gwieździe albo Szepczącemu Pyłowi. - poradziła, kiwając lekko głową. - Nie chodzi o to, żeby się skarżyć, ale żeby to wyjaśnić, bo Poranny Szron może wkrótce dostać kolejnych uczniów i ich też będzie blokował przed uzyskaniem rangi wojownika, co nie będzie dobre dla Klanu Cienia. - wyjaśniła. - Twój Mistrz na pewno nie chce źle. - dodała, uśmiechając się nieznacznie. - Trenował go wcześniej Niknący Obłok, a on był wyjątkowo nieuprzejmym kotem. Zarzucał mi kłamstwa, a kiedy próbowałam się tłumaczyć, kazał mi się pieprzyć. Może to on kazał Porannemu Szronowi uczyć się z taki sposób? - szara jak mogła starała się wytłumaczyć nieprzyjemne usposobienie jakie charakteryzowało jej złego starszego kolegę, jak go kiedyś nazwała w myślach. Wojownik był jednak lojalnym członkiem i Skórka uważała go za część swojej społeczności.
- Jasne! Chodź. - zawołała, podbiegając do jednego z drzew. - Przy wdrapywaniu się, ważne jest by uważnie robić każdy krok. Zanim oprzesz ciężar ciała na danej kończynie, upewnij się, że kora mocno przylega do pnia. - wyjaśniła przyjacielowi, po czym przeniosła roziskrzone ślepia na drzewo. - Chcesz, żebym pokazała Ci jak to się robi? - spytała, uśmiechając się do Dymnego, by dodać mu otuchy.
Krótkowłosy kocur przeciętnego wzrostu. Nie jest gruby, jednak ma dość masywną budowę ciała, co jest jeszcze podkreślone przez jego umaszczenie. Jest w większości czarny, ale posiada również charakterystyczne białe znaczenia - białe skarpetki, podbrzusze, rozległą białą plamę na klatce piersiowej i połowie szyi oraz białą plamkę na głowie, która otacza cały pyszczek kończąc się charakterystyczną strzałką między oczami. Ma czarny nos i zielone oczy. Jego futro prawie zawsze jest dokładnie wyczyszczone i dobrze ułożone.
Dymne Niebo jest kotem, który nie rzuca się za bardzo w oczy. Rzadko odzywa się nie pytany - i to bynajmniej nie dlatego, że nie lubi rozmawiać; po prostu woli spokojnie obserwować i podchodzić do wszystkiego z dystansem. Bardzo uważa też na swoje słowa i zwykle stara się formułować swoje wypowiedzi tak, żeby brzmieć jak najbardziej poprawnie. Nie w jego stylu są kąśliwe komentarze czy wybuchy emocji. Jedynie w stosunku do bliskich kotów potrafi sobie pozwolić na małe złośliwości, ale głównie w celach humorystycznych i tylko wtedy gdy wie, że zostanie prawidłowo odebrany. Jest bardzo ciekawy; chętnie poznaje inne koty oraz ich opinie na mniej lub bardziej ważne tematy, przez co rozmowa z nim często jest po prostu przyjemna. Potrafi dogadać się z wieloma kotami, starając się zawsze nieco wczuć w ich pozycję i dostosowywać sposób i treść wypowiedzi do drugiego kota. Zależy mu na tym, jak zostanie odebrany przez drugą stronę - zawsze stara się sprawiać dobre wrażenie. (-> KP)
Ognistopręga, Kamienna Łapa, Kacza Łapa
Nauczyć? Och, to całkiem niezły pomysł! Na spokojnie przerobić coś z Kurzykiem a potem błyszczeć przed Porannym Szronem i - być może - skończyć wcześniej tą mękę! - W zasadzie to nie wiem, co jeszcze przerabia się na treningu. O czym jeszcze uczył cię Wężowa Gwiazda? - spytał, wyrażając tym samym aprobatę dla pomysłu szarej kotki. - Byłoby super, jakbym się szybciej czegoś nauczył - dodał, posyłając wojowniczce lekki uśmiech.
Córka Kukułczej Łapy sama z siebie opowiedziała mu co nieco o jego Mistrzu i jego poprzednim terminatorze. Zielonooki uśmiechnął się szeroko. Za to właśnie tak bardzo lubił jej towarzystwo. Zawsze z ich spotkań - nawet tych krótkich - wyciągał tak wiele informacji. I nawet nie musiał zbytnio się o nie starać!
- Co się stało z tym Niknacym Obłokiem? Bo.. chyba go już nie ma w Klanie Cienia, prawda? - kojarzył to imię, ale dawno go nie słyszał. Nie potrafił też połączyć go z żadnym z kotów, które widział w ostatnim czasie. Może kotka posiada również takie informacje?
Instrukcje wojowniczki co do wdrapywania się na drzewa brzmiały przerażająco. Przekrzywił łeb nieco w bok słuchając jej słów. Ma tak po prostu chodzić po korze? - Tak, pokaż mi najpierw - przystanął na jej propozycje. Może jak to zobaczy to wtedy go olśni i okaże się, że chodzenie po drzewach jest banalnie proste? Oby! W innym przypadku będzie musiał się zmierzyć swoją niezdarnością i to w towarzystwie Kurzyk, która mimo, że była mu bliska, to cóż... wciąż była drugim kotem, który miał się za chwilę przyglądać jego porażkom.
Nieważne co mi powiesz Nie słyszę twoich słów
Stoję tam gdzie stoję Nie tam gdzie bym chciał
Wolny od urojeń twych Absurdalny ż a r t
Zakurzona Skórka wyrosła na całkiem niebrzydką pannę. Jej miękkie, szaro-niebieskie krótkie futerko nadal wygląda na lekko przykurzone, ale koteczka w ogóle się tym nie przejmuje. Przynajmniej nie musi spędzać długich godzin na czyszczeniu go i doprowadzaniu do właściwego koloru, więc w zasadzie niczym kot Schrödingera, zawsze jest jednocześnie i czysta, i brudna. Ma zgrabny, czarny nosek, długie łapki i smukłą, lekką sylwetkę. Po ojcu odziedziczyła heterochromię - jej prawe oko jest zielone, a lewe ma barwę błękitu.
Jaka jest Zakurzona? Urocza, to przede wszystkim. Czasem trochę dziecinna i naiwna, ale bystra i zainteresowana całym otaczającym ją światem. Wesoła, towarzyska, troskliwa, otwarta na nowe znajomości i pełna wiary w to, że na świecie istnieje dobro. Nie szuka zwady, potrafi iść na kompromis, uczy się na własnych doświadczeniach. Jest miła i uprzejma, nawet jeśli druga strona nie odpłaca się tym samym. Odporna i wytrzymała, nawet zdeptana jest gotowa ponownie się podnieść - nigdy się nie poddaje. Bardzo rzadko siedzi w bezruchu, często kołysze się na palcach lub kiwa na boki.
Piorun, Świetlik, Kopiec, Magik, Kret, Twardy
- Oooo... o różnych rzeczach. - skwitowała ostatecznie rozbawiona nieco wojowniczka, przypominając sobie, jak wypytywała swojego Mistrza o Klan Nieba albo ścigała się z nim po drzewach. Ale czy takie rzeczy zaimponują Porannemu Szronowi? Ciężko stwierdzić. Kodeks Dymna Łapa znał już na wyrywki, o innych Klanach wiedziała zapewne dużo mniej, niż Poranny Szron... - To może polowanie? - spytała, mając nadzieję, że jej kumplowi będzie pasowała taka koncepcja. Umiała polować - różnie jej wychodziło, ale dobrze orientowała się w zasadach, do jakich musiał stosować się dobry łowca. Znacznie gorzej radziła sobie z walką i na tym polu wolałaby jednak pozostawić Porannemu Szronowi dalszą edukację Dymka.
- Nie, nie ma. - potwierdziła, kiwając lekko głową. - Nigdy nie wiadomo co dzieje się z kotami, które znikają z Klanów. - dodała po chwili milczenia. - Mogło stać się coś złego... - zaczęła, po czym spojrzała z na Dymną Łapę i posłała mu lekki uśmiech. - Ale równie dobrze mogli np. zostać wybrali przez przodków do MISJI. - oświadczyła, z błyskiem w dwukolorowych ślepiach. - Żeby np. OCALIĆ jakiegoś kota, albo ZNALEŹĆ coś ważnego, albo SPROWADZIĆ kogoś do domu. - wymieniła przejętym głosem, znów stając się uroczą, małą Kurz - swoją własną kolorową bajką. - Wolę tak właśnie myśleć. - zawołała, trącając lekko ogonem bark terminatora. Kiedy poprosił ją o zaprezentowanie umiejętności ładowania się na drzewa, nie kazała mu czekać - szybko przeciągnęła spojrzeniem po okolicznych pniakach, szukając jakiegoś f a j n e g o, a następnie rozpoczęła wdrapywanie się na górę. Szło jej dosyć dobrze, bo Zakurzona Skórka każdego dnia szlifowała swoje hobby, kosztem pewnie innych umiejętności. Wlazła na jeden z niższych konarów, urwała śmiesznie wyglądającego, rozłożystego liścia i zlazła na dół, z szerokim uśmiechem trzymając "zdobycz" w zębach i czekając na opinię Dymnej Łapy.
Krótkowłosy kocur przeciętnego wzrostu. Nie jest gruby, jednak ma dość masywną budowę ciała, co jest jeszcze podkreślone przez jego umaszczenie. Jest w większości czarny, ale posiada również charakterystyczne białe znaczenia - białe skarpetki, podbrzusze, rozległą białą plamę na klatce piersiowej i połowie szyi oraz białą plamkę na głowie, która otacza cały pyszczek kończąc się charakterystyczną strzałką między oczami. Ma czarny nos i zielone oczy. Jego futro prawie zawsze jest dokładnie wyczyszczone i dobrze ułożone.
Dymne Niebo jest kotem, który nie rzuca się za bardzo w oczy. Rzadko odzywa się nie pytany - i to bynajmniej nie dlatego, że nie lubi rozmawiać; po prostu woli spokojnie obserwować i podchodzić do wszystkiego z dystansem. Bardzo uważa też na swoje słowa i zwykle stara się formułować swoje wypowiedzi tak, żeby brzmieć jak najbardziej poprawnie. Nie w jego stylu są kąśliwe komentarze czy wybuchy emocji. Jedynie w stosunku do bliskich kotów potrafi sobie pozwolić na małe złośliwości, ale głównie w celach humorystycznych i tylko wtedy gdy wie, że zostanie prawidłowo odebrany. Jest bardzo ciekawy; chętnie poznaje inne koty oraz ich opinie na mniej lub bardziej ważne tematy, przez co rozmowa z nim często jest po prostu przyjemna. Potrafi dogadać się z wieloma kotami, starając się zawsze nieco wczuć w ich pozycję i dostosowywać sposób i treść wypowiedzi do drugiego kota. Zależy mu na tym, jak zostanie odebrany przez drugą stronę - zawsze stara się sprawiać dobre wrażenie. (-> KP)
Ognistopręga, Kamienna Łapa, Kacza Łapa
Polowanie. To nie brzmiało jak coś łatwego. Nie był to kolejny zbiór zasad, który wystarczyło zapamiętać, ale coś bardziej wymagającego. Nigdy nie łapał zwierzyny ale zakładał, że potrzeba sporo zręcznych i szybkich ruchów, żeby dogonić choć małego piszczka. Miał wiec nieco skrzywioną minę gdy usłyszał o tym, jednak potem szybko sobie wszystko przekalkulował w głowie. W końcu lepiej chyba było zbłaźnić się przed Kurzykiem niż przed Porannym Szronem, a może wcale nie? To był wybór na zasadzie wybierania, jaki rodzaj śmierci jest lepszy podczas gdy wcale nie spieszy nam się do umierania. Jeśli jednak opanowałby choć podstawy teraz, to może skróciłoby to czas treningu? Tak. To był wystarczająco dobry argument. - Nigdy nie polowałem - przyznał kotce szczerze - wiedział, że prędzej czy później wyszłoby to na jaw. - Więc chętnie posłucham, jak się to robi - dodał, siląc się nawet na lekki uśmiech.
Misje ocalenia kogoś albo sprowadzenia z powrotem do klanu, przydzielane przez Gwiezdnych... Dymek uśmiechnął się szeroko. Pomysły Zakurzonej zdecydowanie go bawiły. - Może po prostu żyją poza klanem, wiesz, jako samotnicy. Może przyłączyli się do jakiejś innej grupy kotów? W końcu na pewno cztery klany to nie jedyne grupy, jakie istnieją. Ciekawe, jak mogą nazywać się inne, masz jakiś pomysł? Wiesz, skoro my mamy Klan Rzeki, to może oni mają Klan Wielkiej Wody albo coś takiego - on również snuł swoje dywagacje, choć były nieco bardziej przyziemne niż bajkowy świat wyobraźni córki Kukułczej Łapy.
Z szeroko otwartymi oczami obserwował, jak kotka weszła na drzewo z łatwością. Zupełnie tak, jakby jedynie wchodziła na niski pagórek. Wodził głową za jej ruchami, zastanawiając się, czy jego niezbyt zdolne łapy są w ogóle w stanie się w taki sposób poruszać. - Nieźle, długo musiałaś to ćwiczyć?
Nieważne co mi powiesz Nie słyszę twoich słów
Stoję tam gdzie stoję Nie tam gdzie bym chciał
Wolny od urojeń twych Absurdalny ż a r t
Zakurzona Skórka wyrosła na całkiem niebrzydką pannę. Jej miękkie, szaro-niebieskie krótkie futerko nadal wygląda na lekko przykurzone, ale koteczka w ogóle się tym nie przejmuje. Przynajmniej nie musi spędzać długich godzin na czyszczeniu go i doprowadzaniu do właściwego koloru, więc w zasadzie niczym kot Schrödingera, zawsze jest jednocześnie i czysta, i brudna. Ma zgrabny, czarny nosek, długie łapki i smukłą, lekką sylwetkę. Po ojcu odziedziczyła heterochromię - jej prawe oko jest zielone, a lewe ma barwę błękitu.
Jaka jest Zakurzona? Urocza, to przede wszystkim. Czasem trochę dziecinna i naiwna, ale bystra i zainteresowana całym otaczającym ją światem. Wesoła, towarzyska, troskliwa, otwarta na nowe znajomości i pełna wiary w to, że na świecie istnieje dobro. Nie szuka zwady, potrafi iść na kompromis, uczy się na własnych doświadczeniach. Jest miła i uprzejma, nawet jeśli druga strona nie odpłaca się tym samym. Odporna i wytrzymała, nawet zdeptana jest gotowa ponownie się podnieść - nigdy się nie poddaje. Bardzo rzadko siedzi w bezruchu, często kołysze się na palcach lub kiwa na boki.
Piorun, Świetlik, Kopiec, Magik, Kret, Twardy
- To wcale nie jest trudne, trzeba tylko pamiętać o kilku zasadach. - odpowiedziała szara, uśmiechając się w stronę Dymnej Łapy. - Szukając zwierzyny najlepiej od razu iść pod wiatr i starać się poruszać w miarę bezszelestnie. Zapach wojownika, trzask łamanych gałązek pod łapami, zmiażdżenie suchego listka czy trącenie kamyczka może ostrzec potencjalną zwierzynę o tym, że zbliża się drapieżnik. - wyjaśniła. - Spróbuj przejść kawałek w taki sposób, żebym nie była w stanie Cię usłyszeć, co ty na to? I pamiętaj o tym, żeby wiatr nigdy nie wiał w tą stronę, w którą idziesz. - dodała, siadając na jednym z kamieni, by sama nie wywoływać dźwięków i móc dokładnie obserwować poczynania terminatora.
- Może... - zgodziła się Skórka z wyraźnie mniejszym entuzjazmem. - To znaczy... jeśli wolą żyć sami to... to chyba nic złego. Jeśli... jeśli tak im lepiej. - tak Ci lepiej, Złotko? - Ale jeśli wolą żyć z innymi zamiast z Klanem... - szara urwała, nie wiedząc za bardzo jak zakończyć myśl. To źle? To przykro? To nie mówmy o tym? Ona sama była żołnierką. Nie wyobrażała sobie jak mogłaby opuścić Klan Cienia by żyć sama albo z innymi. Owszem, czasem zastanawiała się czy nie powinna wybrać się na osiedle i poszukać Złotka tak jak kiedyś odnalazła Czosnek, ale pamiętała, że Wężowa Gwiazda nie był wtedy zadowolony z jej zachowania. Mimo że ona sama w ogóle nie żałowała tego co zrobiła i gdyby mogła cofnąć czas, to zrobiłaby dokładnie to samo. - Hm, trochę? Taka nauka to bardzo dużo spadania. Nawet teraz czasem mi się to zdarza. - przyznała, bo chociaż w tej dyscyplinie była prawdziwą mistrzynią, to spadanie z drzew było wręcz nieodłącznym elementem poruszania się po nich. Grunt, żeby coraz rzadziej i żeby wiedzieć jak wylądować, żeby się nie połamać.
Krótkowłosy kocur przeciętnego wzrostu. Nie jest gruby, jednak ma dość masywną budowę ciała, co jest jeszcze podkreślone przez jego umaszczenie. Jest w większości czarny, ale posiada również charakterystyczne białe znaczenia - białe skarpetki, podbrzusze, rozległą białą plamę na klatce piersiowej i połowie szyi oraz białą plamkę na głowie, która otacza cały pyszczek kończąc się charakterystyczną strzałką między oczami. Ma czarny nos i zielone oczy. Jego futro prawie zawsze jest dokładnie wyczyszczone i dobrze ułożone.
Dymne Niebo jest kotem, który nie rzuca się za bardzo w oczy. Rzadko odzywa się nie pytany - i to bynajmniej nie dlatego, że nie lubi rozmawiać; po prostu woli spokojnie obserwować i podchodzić do wszystkiego z dystansem. Bardzo uważa też na swoje słowa i zwykle stara się formułować swoje wypowiedzi tak, żeby brzmieć jak najbardziej poprawnie. Nie w jego stylu są kąśliwe komentarze czy wybuchy emocji. Jedynie w stosunku do bliskich kotów potrafi sobie pozwolić na małe złośliwości, ale głównie w celach humorystycznych i tylko wtedy gdy wie, że zostanie prawidłowo odebrany. Jest bardzo ciekawy; chętnie poznaje inne koty oraz ich opinie na mniej lub bardziej ważne tematy, przez co rozmowa z nim często jest po prostu przyjemna. Potrafi dogadać się z wieloma kotami, starając się zawsze nieco wczuć w ich pozycję i dostosowywać sposób i treść wypowiedzi do drugiego kota. Zależy mu na tym, jak zostanie odebrany przez drugą stronę - zawsze stara się sprawiać dobre wrażenie. (-> KP)
Ognistopręga, Kamienna Łapa, Kacza Łapa
Wojowniczka opowiadała o tym zupełnie tak, jakby było to coś prostego. Hm. Może nie jest aż tak trudne? Wysłuchał jej uwag i kiwnął głową. Było trochę szczegółów do zapamiętania, a potem szara zaproponowała praktykę. Okej, czyli to już teraz. Wdech wydech. - Okej - zawołał, starając się uzyskać wesoły ton głosu by nieco ukryć to, że jest spięty. Wyczuł, jak wieje wiatr i ustawił się tak, żeby wiał mu prosto w pyszczek. Potem miał eee... iść ostrożnie. No tak. Spojrzał w dół na swoje łapy z małym zdziwieniem. Czy te czarne patyczki z białymi akcentami na pewno należały do niego? Podniósł jedną i okazało się, że i owszem. No dobra, to może będą współpracować. Ruszył powoli, ostrożnie stawiając każdą łapę. Czasami przytrzymywał którąś z nich zdecydowanie za długo w powietrzu, jakby bał się ją postawić, by nie wywołać szelestu. Przy tym wszystkim był tak skupiony na swoich kończynach, że praktycznie nie widział, dokąd idzie. Po prostu od przodu i byleby nie nadepnąć na listki czy gałązki, to najważniejsze!
- To co? Trochę chyba przykro, że nas zostawili. Zostawili swoją rodzinę w końcu - odpowiedział Kurzyk, choć szczerze mówiąc, jego w Cieniu trzymało coś zdecydowanie innego niż lojalność czy miłość do rodziców i rodzeństwa. Było mu tu po prostu dobrze - miał co jeść i gdzie spać i miał go kto bronic w razie niebezpieczeństwa. Za te wygody był w stanie znosić nawet treningi z Porannym Szronem.
Nieważne co mi powiesz Nie słyszę twoich słów
Stoję tam gdzie stoję Nie tam gdzie bym chciał
Wolny od urojeń twych Absurdalny ż a r t
Zakurzona Skórka wyrosła na całkiem niebrzydką pannę. Jej miękkie, szaro-niebieskie krótkie futerko nadal wygląda na lekko przykurzone, ale koteczka w ogóle się tym nie przejmuje. Przynajmniej nie musi spędzać długich godzin na czyszczeniu go i doprowadzaniu do właściwego koloru, więc w zasadzie niczym kot Schrödingera, zawsze jest jednocześnie i czysta, i brudna. Ma zgrabny, czarny nosek, długie łapki i smukłą, lekką sylwetkę. Po ojcu odziedziczyła heterochromię - jej prawe oko jest zielone, a lewe ma barwę błękitu.
Jaka jest Zakurzona? Urocza, to przede wszystkim. Czasem trochę dziecinna i naiwna, ale bystra i zainteresowana całym otaczającym ją światem. Wesoła, towarzyska, troskliwa, otwarta na nowe znajomości i pełna wiary w to, że na świecie istnieje dobro. Nie szuka zwady, potrafi iść na kompromis, uczy się na własnych doświadczeniach. Jest miła i uprzejma, nawet jeśli druga strona nie odpłaca się tym samym. Odporna i wytrzymała, nawet zdeptana jest gotowa ponownie się podnieść - nigdy się nie poddaje. Bardzo rzadko siedzi w bezruchu, często kołysze się na palcach lub kiwa na boki.
Piorun, Świetlik, Kopiec, Magik, Kret, Twardy
- Świetnie ci poszło! - zawołała entuzjastycznie szara, zeskakując z kamienia i podchodząc do Dymka. - Pamiętaj o ogonie - nie za nisko, nie za wysoko. Najlepiej równo z ciałem, o tak. - powiedziała, uginając łapy i utrzymując ogon nad ziemią, ale nie wyżej niż miała grzbiet. - I warto też nieco spłycić oddech, żeby zwiększyć swoje szanse. - dodała, zastanawiając się czy o czymś jeszcze powinna wspomnieć. - No a potem zatrzymujesz się w takiej odległości, w jakiej wiesz że szybko pokonasz - nie może być za daleko, bo nie zdążysz doskoczyć do ofiary, ani też za blisko, bo zorientuje się że na nią polujesz. I skaczesz, z wysuniętymi pazurami żeby szybko przybić ją do ziemi. U ptaków dobrze celować w skrzydła, żeby nie mogły odlecieć. - zauważyła, kiwając się na boki rozentuzjazmowana. W sumie całkiem fajnie było tak przekazywać komuś wiedzę. - Może się pobawimy w polowanie? - tylko mi nie mów, że jesteś na to za stary. - Ja będę zwierzyną i jak tylko Cię usłyszę to będę się odwracać i ty wtedy musisz być tak całkowicie n i e r u c h o m o. Zgoda? - zaszczebiotała, podskakując wesoło przed Dymną Łapą. Słowa dotyczące opuszczenia Klanu skomentowała jedynie skinieniem głowy - nie chciała kontynuować tego tematu. Dokładnie tak, jak powiedział Dymek - to było przykre i wolała o tym nie myśleć zbyt często.