Logo Artemidy
Samotna Brzoza
#31
xxPora Opadających Liści była piękna porą roku i niejeden kot, który potrafił dostrzec piękno przyrody, doceniał ten okres pełen ciepłych barw złota, czerwieni i brązu. To właśnie robiła Mysiowąsa, która wraz z Sójczym Śpiewem oraz Olchowym Listkiem przechadzała się wzdłuż granicy z klanem Rzeki w ramach patrolu. Atmosfera panowała dość napięta, z powodu niedawnych spięć na linii Grom-Rzeka, ale mimo wszystko niebieska wojowniczka starała się nie przejmować zbytnio sytuacją, chociaż średnio jej to wychodziło.. Podobnie zachowywała się Sójka, na szczęście ciotka Myszy swoim gadulstwem i entuzjazmem rozluźniła nieco atmosferę, przez co sprawdzanie granicy nie było już taką męczarnią. Temat rozmowy przeszedł na zachwycające kolory drzew, obok których przechodziły wojowniczki i w pewnym momencie Mysiowąsa została w tyle, zapatrzona w różnobarwne liście wirujące w powietrzu. W pewnym momencie całkiem przystanęła, bowiem dotarł do niej zapach obcego kota, rzeczniaka. Ktoś się zbliżał. Niebieska kocica zaczęła żwawym krokiem doganiać matkę i ciotkę, cały czas patrząc za siebie, czy aby przypadkiem ktoś rzeczywiście zbliżał się do granicy.

//Perła
You taught me the courage of stars before you left
How light carries on endlessly even after death
[Obrazek: vk70qUn.png]
LVL 5 360 / 400
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#32
Liście na drzewach przybierały już najróżniejsze odcienie ciepłych kolorów i zaczynały pojedynczo opadać na ziemię. Noce robiły się coraz chłodniejsze i czasami można było nawet lekką mgiełkę, podczas wydychania powietrza. Ale nadal zdarzały się i cieplejsze dni. To był skraj, między Porą Zielonych Liści, a Nagich Drzew. Znalezienie zwierzyny by wykarmić klan, także powoli stawało się trudniejsze, gdy wszystkie gryzonie szukały już bezpiecznego schronienia, a te młode ptaki którym udało się przeżyć, miały coraz więcej rozumku, potrzebnego by przetrwać i nie dać się złapać od tak.
Rutynowy normalny patrol. Perłowa Muszla wędrowała z biegiem granicy z Klanem Gromu. Nie była sama. Byli z nią Jastrzębiopióry, który zwyczajnie chciał zrobić swoją robotę. Była także Mysi Krok o dwukolorowych oczach. W sumie nie miały razem szczególnie bliskich relacji. Perła zazwyczaj do tej pory czuła się trochę...niezręcznie w obecności czarno-białej. Ale jednak nie żywiła do niej żadnej urazy, więc nie miała nic przeciwko patrolowi.
Nagle Jastrzębiopióry wyczuł zapach Klanu Gromu jako pierwszy. Zaraz po sekundzie lub dwóch, obie kocice także to wyczuły. Zauważyli patrol z Klanu Gromu. Wojownicy z Klanu Rzeki wymienili spojrzenia, po czym zbliżyli się nieco, nie przekraczając jednak granicy. Zatrzymali się, czekając na dalszy rozwój wydarzeń. Czy też bardziej na to, aż druga strona sobie pójdzie. Ale zobaczymy.

"Baby I have been here before
I know this room, I've walked this floor
I used to live alone before I knew you

[Obrazek: _black_orb__by_kayosa_stock-d8olxkl.gif] [Obrazek: _grey_orb__by_kayosa_stock-d8olx96.gif] [Obrazek: _black_orb__by_kayosa_stock-d8olxkl.gif]

I've seen your flag on the marble arch
Love is not a victory march
It's a cold and it's a broken Hallelujah"


LVL 3 255 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
7
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#33
Śnieg zdecydowanie nie był czymś, co Księżycowy Pył lubiła, ale przynajmniej nie był błotem, które wchodziło między palce i brudziło pazury, sprawiając, że sierść się jeżyła na grzbiecie Pomocnicy Medyka, a przestrzeń pod jej skórą zdawała się mrowić, jakby poruszało się pod nią jakieś robactwo. Księżyce mijały, a ona wciąż tak samo intensywnie nienawidziła brudu, czasem nawet tego niewidocznego, który zdawał się pozostawać po byciu dotkniętą przez innego kota i istniał tylko i wyłącznie w jej głowie. Na treningu wciąż nie ćwiczyła z Czaplim Skrzydłem walki, ale szykowała się na to mentalnie. Walczyła już kiedyś, raz nawet z Cienistym Wojownikiem, który zaproponował jej sparing na rozgrzewkę i w trakcie rzucał komentarze, które jej pomogły wyciągnąć parę wniosków. Wiedziała, że była w stanie to zrobić pomimo tego nieprzyjemnego mrowienia pod skórą. Musiała się tylko skupić na celu, który chciała osiągnąć. Już dawno temu nauczyła się walczyć z własnymi słabościami i je przezwyciężać. Od kiedy została mianowana przez Łososiową Łuskę, czuła dziwny spokój. Była dobrym wyborem. Gwiezdni powitali ją jako Medyka i następcę Łososiowej Łuski. Zaakceptowali ją tak samo jak burego kocura. Czasem, gdy zamykała oczy, w jej umyśle ukazywała się sylwetka Łabędziej Pieśni, która powitała ich na Srebrnej Skórce. Dumna, pewna siebie, cierpliwa. Spokojna. Cechy, które Księżyc starała się w sobie pielęgnować, choć wciąż jej to różnie wychodziło. Teraz jednak, gdy weszła na nową funkcję, wiedziała, że nie mogła sobie pozwolić na niektóre zachowania. Musiała się starać jeszcze bardziej. Panować nad sobą. Nie mogła oczekiwać szacunku jeśli zamierzała irytować się drobiazgami. Wiedziała to od dawna, ale dopiero ceremonia na Medyka ją o tym w pełni uświadomiła.
Córka Ubłoconej Mordki westchnęła ciężko, znalazłszy się po drugiej stronie Grzmiącej Rzeki; jej oddech ulotnił się z pyszczka w postaci skłębionej pary, po której jedno uderzenie serca później nie zostało nic. Ruszyła wzdłuż granicy z Klanem Wichru, aż doszła do Czterech Dębów i tam odbiła w prawo, przechodząc obok Samotnej Brzozy. Nie szukała ziół. Poruszała się dość energicznie, ale jej kroki były ciche i ostrożne, a wzrok śledził otoczenie. Znała te tereny tak dobrze jak pręgi na własnej sierści, ale nie oznaczało to, że zamierzała tracić czujność. Raczej nie oddalała się od Królikarni jeśli nie potrzebowała, ale przychodził moment, kiedy musiała rozładować gdzieś ten nadmiar energii, który się w niej zbierał. Mimo wszystko była kotem, który potrzebował ruchu, a gdy w obozie brakło jakichkolwiek zajęć, musiała go sobie zapewnić w inny sposób: poprzez żwawy spacer przez tereny Klanu Rzeki.

//zapraszam kogokolwiek z rzeki lub z gromu. uvu
x x
[Obrazek: ItvDGz5.png]
x
x
x
x
x
x
xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
my birds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we have fewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline from throwing fuel to the fire of that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring me nothing that.
x
x
LVL 5 65 / 400
MedLVL 7 645 / 1100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#34
Po spotkaniu na granicy z ciotką...Nie była taka sama. Nie dość, że była w kłótni z matką, ojcem, to jeszcze do tego dochodzi ciotka. Świetnie. Po prostu super. Lecz czemu ma się dziwić? Sama sobie to zafundowała, a odwrotu już nie było na pewno, lub kasztance się tak po prostu wydawało. Ciotka zapewne nie chce o tym rozmawiać, ale czemu ona się dziwi? W końcu one obydwie straciły bliską dla nich kotkę, a Klan Rzeki utracił nie tylko matkę, lecz także dzielną i mądrą wojowniczkę. Nawet jeśli tylko one tak żałowały śmierci kotki, to nadal pozostaje pytanie, czemu tak się odezwała do jedynego klanowego kota który prawdopodobnie czuł to samo? Pożyjemy zobaczymy. Może Gwiezdni dadzą jej kiedyś odpowiedź?
Od pewnego czasu rozmyślała także nad sytuacją białej kotki...Czy kocięta są tak ważne dla kotek, żeby tak nad nimi rozpaczać? Kasztanka wolała nad tym nie myśleć, co ktoś mógł tej białej kotce zrobić, a co jeśli i tak te kocięta już nie żyją, a ona bardziej by się załamała? Tsa. Lepiej dla Lwiej by tego się nie dowiadywać, lecz...Ta sprawa płaczącej kotki była ciekawa ale brązowa z drugiej strony nie chciała o tym myśleć.
Tak jak nie chciała myśleć o Ziąb, która to zniknęła...Może z jej powodu? Może to ona zawiniła w tym wszystkim i dlatego jej siostra zniknęła? Nie chciała wiedzieć, a dla Lwiej było lepiej udawać, że nic się nie stało. Tak...To był dobry plan, zapomnieć o tym wszystkim, przecież...I tak kiedyś to będzie nieistotne, a lepiej było iść z uśmiechem na pysku, niżeli z grymasem niezadowolenia.
Z swoimi przemyśleniami przechodziła obok jednej z granic swymi pomarańczowymi ślepiami ujrzała Księżycową Łapę, kremową kotkę i terminatora Łososiowej Łuski. Może rozmowa jej pomoże? A przy okazji spyta jej się o jedną rzecz. Podeszła do niej i skinęła z szacunkiem głową w jej stronę. -Witaj Księżycowa Łapo, wybierasz się gdzieś?
[Obrazek: dcr367b-e4ff92cd-6cb6-495e-8d8f-a8b97f35df3a.png]
LVL 4 215 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#35
Pomocnica Medyka nie spodziewała się towarzystwa, toteż przystanęła, słysząc kroki. Dość szybko rozpoznała Lwią Łapię, którą kiedyś leczyła z Łososiową Łuską po tym, jak ta się pobiła ze swoją siostrą i zostały przyprowadzone przez Zachodzącą Łapę, która również była ranna. Księżyc pozwoliła się nadgonić, nie widząc sensu w uciekaniu przed towarzystwem Rzeczniaczki, która mogła mieć do niej jakąś sprawę. Odwzajemniła skinięcie głową, choć w dużo bardziej sztywnym wydaniu. Spojrzenie przymrużonych, orzechowych oczu wyszło naprzeciw spojrzeniu Lwiej Łapy. Córka Ubłoconej Mordki nie była z tych, którzy mieli problem z nawiązywaniem kontaktu wzrokowego. Czasem sprawiało jej to dyskomfort, ale od zawsze umiała go ignorować. Nie była nawet pewna skąd się u niej wzięło to uparte patrzenie komuś w oczy. Może to przez ten upór, który wpierw się skrywał pod skorupką niepewności i strachu, by następnie przebić się na powierzchnię wraz z rozkwitającą powoli ambicją, by stać się jak najlepszą.
- Księżycowy Pył - poprawiła krótko, jak zwykle brzmiąc poważnie i oficjalnie; głos, nad którym pieczołowicie pracowała, dodawał jej księżyców swoim brzmieniem, jednak coraz bardziej przypominał głos kotki, nawet jeśli jeszcze pozostawiał wiele do życzenia, przynajmniej w opinii kremowej Pomocnicy Medyka. - Spacer - odparła lakonicznie.
Rzuciła kotce wyczekujące spojrzenie. Nie wiedziała czy podeszła do niej w jakimś konkretnym celu, a jeśli tak, to wolałaby, aby ta od razu przeszła do rzeczy. Nie była jednak typem, który się łatwo niecierpliwił, toteż po prostu stała, jakby jej umysł zawiesił się na wyczekiwaniu na jakieś wyjaśnienia. Choć jej oczy były lekko zmrużone, ich wyraz był neutralny, niemal pozbawiony emocji - niemal nieodłączna część córki Ubłoconej Mordki.
x x
[Obrazek: ItvDGz5.png]
x
x
x
x
x
x
xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
my birds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we have fewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline from throwing fuel to the fire of that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring me nothing that.
x
x
LVL 5 65 / 400
MedLVL 7 645 / 1100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#36
Było tak jak planowała, powoli zapominała o swoich problemach, a przy okazji dowiedziała się ciekawej rzeczy. Kremowa kotka nie była już łapą, a pełnoprawną medyczką?! Na to wyglądało.
Lwia nie spodziewała się takiego obrotu spraw, nie była nawet przygotowana na spotkanie tutaj innego kota, który przyszedł na spacer, lecz na pysku córki Okoniowego Ogona pojawił się uśmiech. nawet jeśli kremowa kotka była w tym temacie neutralna i spokojna, to Lwia Łapa z radosnym tonem miauknęła. -Gratuluję moja droga, nie obraź się, ale do mnie nowości trafiają najpóźniej. - I Na prawdę kasztanka miała teraz sobie za złe, że nie potrafi nawet tak prostej informacji usłyszeć, chociaż...Nie słyszała nikogo by rozmawiał o nowym imieniu kremowej kotki. -Ładnie brzmi, a kiedy je otrzymałaś? - Miauknęła w stronę rozmówczyni.
Pomarańczowe ślepia Lwiej wylądowały na białym drzewie, a sama kotka zamerdała spokojnie swym długim ogonem. -Czyli nie ma powodu? Ale no... - Przerwała na chwilę, czy może się kremowej spytać o taką rzecz?...Chyba tak. W końcu jest medykiem i chyba zna odpowiedź na jej pytanie. -No, tego, znasz jakiś prosty sposób by o czymś zapomnieć? - Po swoich słowach ustała i spojrzała ponownie na medyczkę, która... Wydawała się być spięta? Chyba.
[Obrazek: dcr367b-e4ff92cd-6cb6-495e-8d8f-a8b97f35df3a.png]
LVL 4 215 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#37
Księżyc nie spodziewała się tak wylewnych gratulacji ze strony czekoladowej kotki, nawet jeśli w gruncie rzeczy nie były one zbyt długie. Koty dość wolno dowiadywały się o jej nowym imieniu, jednak nic dziwnego, bo ona sama nie była typem, który wychodził na środek Obozu i wykrzykiwał, że oto został oficjalnie Pomocnikiem Medyka i otrzymał nowe miano. Nic więc dziwnego, że Terminatorka jeszcze nie zdążyła się dowiedzieć. Nie każdy mógł wiedzieć, że wyprawa w ogóle się odbyła, bo Łososiowa Łuska oznajmił o niej Świetlikowej Gwieździe pod koniec Ceremonii. Dla innych kotów równie dobrze mogli po prostu pójść na całodzienną wyprawę po medykamenty.
- Niedawno - odparła krótko, nie widząc sensu w rozwodzeniu się w tej kwestii.
Pomocnica Medyka poruszyła jednym z niedużych uszu, gdy Lwia Łapa zaczęła mówić dalej i zadała dość niecodzienne pytanie. Zacisnęła zęby, wpatrując się przez parę uderzeń serca w jej oczy, jakby jej umysł z trudem próbował przetrawić otrzymane zagadnienie. W końcu westchnęła ciężko i zaprzeczyła sztywnym ruchem głowy.
- Możesz tylko... nie myśleć o tym. Tak myślę - powiedziała po kolejnej chwili zastanowienia.
Nie wiedziała skąd pojawiło się takie pytanie ze strony Terminatorki, jednak uznała, że jeśli Lwia Łapa chciała o tym rozmawiać, to i tak zamierzała ją doinformować. Księżycowy Pył nie była kotem, który starał się na siłę wyciągać informacje z innych kotów, chyba że miałoby to pomóc w leczeniu kogoś albo w ocenie jego stanu zdrowotnego. Córka Okoniowego Ogona wyglądała jednak na w pełni zdrową i w całkiem dobrym humorze, co nawet ona potrafiła dostrzec, choć nie była najlepsza w odczytywaniu gestów i zachowań.
x x
[Obrazek: ItvDGz5.png]
x
x
x
x
x
x
xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
my birds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we have fewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline from throwing fuel to the fire of that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring me nothing that.
x
x
LVL 5 65 / 400
MedLVL 7 645 / 1100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#38
Córka Okoń nie miała za złe kremowej, że ta niemalże nic nie mówiła... Może po prostu nie chciała tracić czasu na pogawędki z kasztanką? Na to wyglądało. -Nadal, wielkie gratulacje, jeju, czuję się jakby to dopiero wczoraj byłaś jeszcze terminatorem. - Posłała jej kolejny uśmiech, lecz spojrzenie znów padło na brzozę niedaleko.
Dlaczego to drzewo ją rozpraszało?... Może dlatego, że jego kolory przypominają jej o barwie futra jej ukochanej siostry? Może to była dobra odpowiedź czemu kasztanowa córka Gilowego Gardła co chwila zerka na białe drzewo w czarne pręgi.
Z zamysłu wytrąciła ją odpowiedź kremowej. -Oh...To...No, dzięki, spróbuję, lecz dzięki za poradę. - Lwia miała jednak nadzieję, że kremowa jej pomoże, nie da jej jakichś liści, a po prostu jakiś sposób, na pewno ją o tym uczono, lecz... Lwia nie ma jej tego za złe w tym momencie, jej pytanie mogło wydawać się dziwne. -Ja...Dużo ostatnio myśle. - O Ziąb, ciotce, matce, ojcu, o białej kotce, a także o Ringo i Pajęczynie. -O...różnych rzeczach ostatnio. Wybacz jeśli ci przeszkodziłam moja droga. - Po swych słowach opuściła swój łeb i ogon, po czym spojrzała się jeszcze raz na brzoze. -Wybacz, że o tym ci mówię.
[Obrazek: dcr367b-e4ff92cd-6cb6-495e-8d8f-a8b97f35df3a.png]
LVL 4 215 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#39
Uszy Księżyc drgnęły, gdy Lwia Łapa kontynuowała kłapanie pyskiem, ale poza tym nie zareagowała w żaden inny widoczny sposób, dalej uparcie wpatrując się w złociste oczy Terminatorki. W przeciwieństwie do niej nie uśmiechała się, utrzymując wokół siebie aurę powagi wymieszanej z obojętnością. Innymi słowy, nic ponad normę. Nie była przesadnie emocjonalnym kotem, nie czuła również potrzeby okazywania tego, czego nie czuła wewnątrz. Z resztą, nawet jeśli coś czuła, to rzadko odbijało się to na jej mimice; okazywanie uczuć przychodziło jej z trudem.
Jeśli córka Okoniowego Ogona oczekiwała jakiejś fachowej pomocy w kwestii "nie myślenia" o pewnych sprawach, to trafiła pod najgorszy możliwy adres. Księżycowy Pył była kotem twardo stąpającym po ziemi, i nawet jeśli coś ją gryzło, to nie potrafiła się nad tym rozwlekać i snuć filozoficznych rozważań. Choć z reguły prezentowała się dość elegancko ze swoim idealnie czystym, ułożonym futrem oraz wysoko uniesioną głową z wiecznie poważnym lub neutralnym wyrazem wymalowanym na pyszczku, była istotą bardzo prostą. Gdy nie potrafiła sobie z czymś poradzić, zamiast siedzieć i myśleć o tym dużo częściej poddawała się zachowaniom obsesyjno-kompulsywnym, jak usilne czyszczenie własnej sierści, aż powstawały na niej łyse placki, albo sprzątanie już i tak idealnie czystej Królikarni. A jeśli już myślała o czymś, to nie było to nic skomplikowanego. Ot, suche fakty. Nie lubiła marnować czasu na rozważaniach, choć mimo wszystko nawet jej się to zdarzało. Jednak dużo bardziej preferowała działanie, jakiekolwiek. Byleby mieć zajęcie. Jeśli nie chciała o czymś myśleć, rozwiązanie było proste: znaleźć coś, dzięki czemu nie musiała tego robić. Coś, co dostatecznie rozpraszało jej uwagę. Stąd znała tylko jedną odpowiedź, jaką mogła udzielić Lwiej Łapie w tej kwestii. Najprostszą możliwą i jej zdaniem najlogiczniejszą.
Córka Ubłoconej Mordki nie do końca rozumiała, czemu Terminatorka mówiła jej o tym wszystkim. Oczekiwała pomocy? Jakiejś odpowiedzi, porady? Wsparcia? Jeśli tak, to kremowa Pomocnica Medyka nie miała jej za wiele do zaoferowania poza tym, co już zdążyła zaserwować. W ostatniej chwili powstrzymała ciężkie westchnienie, słysząc przeprosiny, jednak na jej czole pojawiła się drobna zmarszczka, która po kilku uderzeniach serca zniknęła. Nie wiedząc jak zareagować Księżycowy Pył kiwnęła sztywno głową, ale zdecydowała się milczeć, uznając, że jeśli czekoladowa kotka miała coś jeszcze do powiedzenia, to sama zacznie mówić dalej. A najwyżej obie się rozejdą, każda w swoją stronę.
x x
[Obrazek: ItvDGz5.png]
x
x
x
x
x
x
xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
my birds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we have fewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline from throwing fuel to the fire of that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring me nothing that.
x
x
LVL 5 65 / 400
MedLVL 7 645 / 1100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#40
Czekoladowa zmarszczyła lekko nod gdy patrzyła się tak na białe drzewo, lecz po chwili wszystko na jej pysku minęło.
Jedyna brązowa córka Okoń pomyślała o poradzie kremowej przez kilka uderzeń swego serca i... Wzieła to i wbiła sobie do głowy, ponieważ terminatork- Nie. Teraz już Medyczka miała rację, a Lwia do tego mogła jedynie w swej głowie dodać, żeby myśleć o tych radośniejszych momentach które ją napotkały i... To miało sens? Miało, przynajmniej dla kasztanki.
Jeśli tak by o tym pomyśleć, to ona miała więcej szczęśliwszych przeżyć.
Takie zwykłe spotkanie z wielokolorową Bóbr, samotnikiem, kuzynem, a nawet tym Gburem było... Fajne i miłe. No dobra, te ostatnie może mniej, lecz reszta była super, a kasztanowa kotka mogła dziękować Gwiezdnym, że była taką szczęściarą. Byłaby jeszcze większą, gdyby mogła o tym powiedzieć kremowej kotce, lecz wiedziała, że nie mogła, to był jej mały... Lecz śmieszny sekret z którego zaśmiałaby się, gdyby obok niej nie stała córka Ubłoconej Mordki.
Z zamyśleń wyrwało ją westchnięcie kremowej. Lwia szybko pokręciła głową i miauknęła. -Chyba muszę już uciekać, lecz dziękuję za poradę! - Dziękowała za to, że stara ona wróciła.
Stara uśmiechnięta i nawet naiwna, lecz ona o to nie dbała, Lwia Łapa wróciła, dzięki tak prostej poradzie kremowej.
Po swych słowach opuściła granicę, by udać się z nową energią na trening.


//Zt?
[Obrazek: dcr367b-e4ff92cd-6cb6-495e-8d8f-a8b97f35df3a.png]
LVL 4 215 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#41
Pomocnica Medyka niezbyt rozumiała zachowanie Lwiej Łapy, ale było tak w przypadku większości kotów, które wyrażały więcej emocji niż inni. Skoro jednak nie zachowywała się wrogo, a wręcz przeciwnie, to chyba nie było nic złego, nawet jeśli jej obecność zaczęła odrobinę przytłaczać Księżyc, która dużą część swojego czasu spędzała w Królikarni z małomównym Łososiową Łuską. Już dawno jednak przestała okazywać jakąkolwiek niechęć takim wypełnionym energią kotom, uznając, że one same nie miały większego wpływu na to, kim były. Tak długo jak nie robiły nic złego i wbrew zasadom, córka Ubłoconej Mordki była w stanie je tolerować.
Porada jak porada, w oczach Księżyc nie była niczym szczególnie pomocnym, ale była też jedyną odpowiedzią, jakiej była w stanie udzielić terminatorce. Wątpliwe, by ktokolwiek był w stanie powiedzieć jej coś innego. Medycy nie byli istotami wszechwiedzącymi, a zaledwie zwykłymi kotami, które uczyły się w innym kierunku niż Wojownicy, bo dostały taką możliwość. Owszem, ich funkcja była ważna i stawiała ich wyżej niż tych wcześniej wspomnianych, ale nie oznaczało to, że Gwiezdni dawali im dostęp do tajników funkcjonowania wszechświata. Księżycowy Pył skinęła sztywno głową Lwiej Łapie, która postanowiła się oddalić, po czym wznowiła swój spacer.

//edit, zapraszam popiół.
x x
[Obrazek: ItvDGz5.png]
x
x
x
x
x
x
xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
my birds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we have fewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline from throwing fuel to the fire of that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring me nothing that.
x
x
LVL 5 65 / 400
MedLVL 7 645 / 1100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#42
Ognista Łapa z kolei wybrała się z tatusiem na spacer. Wybrała się z tatusiem, ale skończyła sama, bo tatuś musiał coś zrobić, a Popiołka nie miała ochoty wracać jeszcze do obozu. Ogólnie rzecz biorąc, nie lubiła wystawiać niepotrzebnie nosa na tereny, ale odkąd z Rrumianką połączyło ją coś więcej niż klanowe koleżeństwo, wychodziła tylko po to by znaleźć dla niej coś wyjątkowego i do niej przytargać. Czy to igiełkę sosny, czy to szyszkę modrzewia, czy piórko sowy... czy miłą opowieść o śniegu i przebiegającej wiewiórce. W każdym razie była teraz na granicy z Klanem Rzeki i poczuła dwa zapachy. Jeden był tym samym, na którego wyczucie cofnęła się na treningu. Drugi łączyła bardziej z lecznicą. Zapach ziół.
- Dzień dobrrry - zaświergotała na widok kremowego kocura, który to musiał być medykiem bądź terminatorem. No cóż, może warto kogiś poznać? Tym bardziej kogoś tak ważnego?

ŻAL CHŁÓD
I NIC INNEGO
PŁACZ
TAŃCZ
JAK CI ZAGRAJĄ

DOSTANIESZ SPOKÓJ
POD ZIEMIĄ W
MROKU
LVL 3 50 / 200
MedLVL 3 50 / 400
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#43
Podróże wzdłuż granicy z Klanem Gromu nie były uznawane za szczególnie bezpieczne, ale być może częste patrole zaradziły w jakimś stopniu problemowi. Na tyle na ile córka Ubłoconej Mordki się orientowała, ostrzeżenie było za czasów poprzedniego przywódcy, który dobrał się do Czerwonego Maku i zrobił jej kocięta. Teraz rządy sprawował inny kot. Orientowała się, że Łososiowej Łusce nie podobało się to co się działo u sąsiadów i sama miała własne obawy, ale postanowiła nie myśleć o tym wiele tak długo, jak Klan Gromu był cicho i nie zagrażał Klanowi Rzeki. Wolała skupić się na Królikarni, ziołach i chorych. To był świat, do którego należała w stu procentach.
Pomocnica Medyka przystanęła i zastrzygła uchem, gdy usłyszała przywitanie. Odwróciła głowę w kierunku granicy z sąsiednim klanem i natychmiast spostrzegła szylkretkę. Zwróciła uwagę na przeciągnięte "r" w jej słowach. Najwyraźniej kotka miała odwrotność wady wymowy Czerwonego Maku. Księżyc skinęła sztywno głową w ramach przywitania, jednak zdecydowała się zachować ostrożność i pewien dystans. Tak na wszelki wypadek. Patrzyła wyczekująco na Gromiaczkę, przyzwyczajona do tego, że koty mówiły do niej, gdy miały jakąś konkretną sprawę. Luźne rozmowy zdecydowanie nie były jej mocną stroną, dlatego tak czy siak wolała poczekać na większą ilość bardziej konkretnych słów ze strony szylkretki.
x x
[Obrazek: ItvDGz5.png]
x
x
x
x
x
x
xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
my birds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we have fewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline from throwing fuel to the fire of that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring me nothing that.
x
x
LVL 5 65 / 400
MedLVL 7 645 / 1100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#44
Problem był taki, że terminatorka (po prostu, wtedy jeszcze), nie miała konkretnej sprawy, a przypadłości mało gadatliwego pomocnika nie znała.
- Nie chciałabym być niegrzeczna, ale muszę wspomnieć o tym, żebyś nie narrruszał grranicy... mimo iż jesteś terrrminatorrrem medyka - bo Łososiowa Łuska jeszcze nie przekazał wieści, w czasach tej sesji. A Ognik chciała być przykładną uczennicą.
- Więc moim obowiązkiem będzie cię przegonić, jeśli wejdziesz na terrreny Klanu Grrromu. A tego bym nie chciała, nie lubię niepotrzebnie brrrudzić futrra. Zaznaczam, też, że ja waszej grrranicy przechodzić nie mam zamiarrru - no, to się nagadała i czekała teraz na reakcję kremowego kocura. Może powie coś ciekawego? A może nie? Może sobie pójdzie, a szylkretka będzie opowiadać tatusiowi, że przegoniła złego Rzeczniaka z granicy.

ŻAL CHŁÓD
I NIC INNEGO
PŁACZ
TAŃCZ
JAK CI ZAGRAJĄ

DOSTANIESZ SPOKÓJ
POD ZIEMIĄ W
MROKU
LVL 3 50 / 200
MedLVL 3 50 / 400
7
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#45
Księżyc strzepnęła uchem, słuchając tego, co miała jej do powiedzenia Ognista Łapa. O dziwo usłyszenie męskiej formy nie bolało jej tak jak kiedyś, choć wciąż sprawiało jej duży dyskomfort. Nie była już jednak niedojrzałym, zagubionym kociakiem, który wciąż poszukiwał swojego miejsca na tym świecie. Na wszystko musiała przyjść pora, w tym na zrozumienie, że nie każdy wiedział... i to było w porządku, po coś posiadała zdolność mowy. A kotów, które zamierzały jej robić problem w tej kwestii, łatwo było unikać. I tak nie wychodziła za dużo poza Królikarnię, chyba że musiała. Patrzyła się prosto w oczy terminatorki, która najwyraźniej uznała, że Księżyc mogła mieć w planach naruszanie granicy. Nonsens, była co prawda w jej pobliżu, ale nie bezpośrednio na niej. Nie wiedziała do końca po co szylkretka używała tylu słów, by coś takiego przekazać, ale z drugiej strony może po prostu była gadatliwa. Jak Czerwony Mak, dla przykładu. Popielata zastępczyni również potrafiła używać zbyt dużej ilości słów, choć była przy tym dużo głośniejsza, a jej głos strasznie drażnił zmysł słuchu córki Ubłoconej Mordki, choć nie w takim stopniu jak jej mistrza.
- Nie zamierzam - odparła krótko. - Jestem... pomocnicą medyka. Księżycowy Pył - poprawiła kotkę.
Oczekiwała, że ta również zdecyduje się przedstawić, albo po otrzymaniu odpowiedzi zwyczajnie sobie pójdzie. Oba scenariusze były Księżyc równie obojętne. Nie lubiła pozostawać za długo poza Królikarnią, ale droga powrotna powinna jej wystarczyć do tego, by wytracić chociaż część energii. Na pewno będzie musiała zużyć jej więcej na przeskakiwaniu przez kamienie, które wystawały ponad powierzchnie wody. Co prawda warstwa lodu wydawała się z dnia na dzień coraz bardziej solidna, ale pomocnica medyka wolała być ostrożna. Nie chciała w tych warunkach wpaść do Grzmiącej Rzeki.
x x
[Obrazek: ItvDGz5.png]
x
x
x
x
x
x
xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
my birds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we have fewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline from throwing fuel to the fire of that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring me nothing that.
x
x
LVL 5 65 / 400
MedLVL 7 645 / 1100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości