Posiada harmonijną budowę, średni wzrost i szczupłą sylwetkę z dobrze rozwiniętą tkanką mięśniową. To wszystko pokrywa gęste, długie futro mieniące się w barwach czarnej i rudej tygrysio pręgowanej. Na mordce samotniczki dwie barwy się równoważą - lewa strona pokryta czernią, zaś prawa rudością. Na scene wkracza jednak trzeci kolor - biel, która ujawnia się pod postacią kreski na brodzie Pustułki oraz jako większa plama na jej szyi. Centralnym obiektem na mordce szylkretki są dwa, okrągłe, świdrujące oczy - prawe złotobursztynowe, natomiast lewe niebieskie. Pod ślepiami znajduje się różowo-czarny nos otoczony białymi, lekko powyginanymi wąsami. Jedna z blizn znajduję się na lewej tylnej stopie, zaraz pod piętą - ślad po ugryzieniu; kolejna blizna to niewielkie rozerwanie prawej małżowiny usznej; trzecia z blizn to ślad po pazurze na grzbiecie nosa; ostatnia, najbardziej widoczna z blizn to szrama przecinająca lewe oko i pod nim zmieniająca się w dwie, lekko wykrzywione.
xxPoczuła, jak uszy zaczynają je palić, toteż cofnęła je na moment, ale zaraz skierowała z powrotem na Górkę. xx– No mi też! – miauknęła z szerokim uśmiechem. Miała ochotę wypowiedzieć te wszystkie rzeczy, które uwielbiała w morskookiej, począwszy od jej radosnego charakteru, przez jej piękne oczy i skończywszy na tej idealnej, szczupłej i zgrabnej sylwetce, cudownie podkreślanej przez śliczne, buro-rude futerko. Górka była po prostu... idealna. Przynajmniej w oczach Pustułki. Ostatecznie jednak nic nie powiedziała, tylko przyglądała się błyszczącymi, dwukolorowymi ślepiami starszej wojowniczce, słuchając jej słów. xx– Haha, pod moim skrzydłem, może tak! – miauknęła entuzjastycznie. – W sumie też nie za bardzo ją znam, ale teraz poznam – dodała nieco mniej wesoło, ale nie miała też powodu do zmartwienia. Nie zadawała się z kociakami i swoje młodsze rodzeństwo widziała parę razy, jak było jeszcze za małe, by chodzić. Teraz tak się złożyło, że jej pierwszym terminatorem została jedna z jej młodszych sióstr, i w sumie fajnie. xx– Serio? Ja tam niespecjalnie lubię kociaki – skrzywiła mordkę w wyrazie dezaprobaty na słowa o kociakach. – Są takie małe i zwykle denerwujące – wzruszyła barkami. Chyba w najbliższej przyszłości nie polubi młodszych pokoleń i nie spieszyło jej się do tego. Słysząc powiększające słowa Górki uśmiechnęła się szerzej. Taa, nie lubiła walki. Nienawidziła jej. Teraz ma już nie jedno, a dwa źle wydarzenia z nią związane. A nawet trzy, jeśli liczyć akcję z Lwią i Bóbr. Ale trudno! Przestała się martwić, gdy morskooka zadała jej pytanie. xx– Czym? – spytała z pytającym wyrazem mordki i uniosła brwi do góry. Czym się różni trawa od drzewa? Czy to było jakieś podchwytliwe pytanie? Zaraz usłyszała odpowiedź i po dwóch uderzeniach serca na jej pyszczku pojawił się rozbawiony uśmiech. Hahaha, co? Śmieszne! – zaśmiała się głośno, pierwszy raz słysząc taką zagadkę. – Drzewa nie da się zdrzewić! – jej mina wyglądała jak XD. – Skąd na to wpadłaś? – chyba dawno się tak nie uśmiała.
leavebehindyourheartandcastaway ratherbethe.h un te r.thantheprey «.you.are.n atura l.» abeatingheartofstone you.gotta.be.so.cold to.make.it.in.this.world
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
W ostatnim czasie sporo się zadziałało. Olchowy Szept liczył na emocjonującą awanturę na pogrzebie jednego z kociąt brata jego partnerki, a zamiast tego dostał miałką rodzinną kłótnie. Oprócz tego zszedł się z Ciemną i wciąż wisiała nad nim obietnica złożona Ciernistemu Kwiatowi. Zastanawiał się, czy Ciemna faktycznie poszła z nią porozmawiać i czy poczynila jakieś kroki, coby wymazać robaka z życia. Ćma zniknęła już jakiś czas temu, a i tak drażnilo go to, że wciąż o niej pamięta. Z pozytywniejszych aspektów doszło na przykład to, że królewicz uratował życie Górskiej Rosie nim przepadła.
Pora Młodych Liści dawała się we znaki. Las przyjemnie się zazielenil, a ptasi śpiew rozlegal się dzwiecznie po okolicy. Olchowy Szept wybrał się na spacer ze swoją partnerka i idąc bok w bok wyszli z obozu.
- Górssska Rossa niedawno zniknęła. Akurat po tym, jak uratowalem jej i Łosssiej Polanie życie. Może uciekła ze wssstydu? Co myślisz? - zagaił od razu. Ciemna z pewnością zainteresuje się tym tematem, bo Górska była jej wychowanka. Co prawda, nieudaną, ale była. Olcha by się raczej nie przejął, gdyby Trzepot teraz zaginęła, ale on nie był tak miękki, jak czarnofutra kocica.
Ciemna Toń to długowłosa, czarna kocica o smukłej sylwetce, która porusza się na masywnych łapach. Zalicza się do przeciętnych wielkością kotów. Jej chód jest pełny gracji i wdzięku, a przez jej wyprostowaną postawę może się wydawać nieco wyższa niż w rzeczywistości jest. Warto także zaznaczyć, że na przednich łapach posiada niewielkie blizny, które nabyła podczas jednej polowania w starciu z łasicą. Kiedy mamy już zarys jej sylwetki, możemy przejść do okrągłej głowy, na której wręcz od razu w oczy rzucają się dwie mocno odznaczające się od pospolitej barwy futra wojowniczki; bursztynowe kule, które dopełnia nieschodzący z pyska szeroki uśmiech. Nos koteczki jest czarny, dlatego też bardzo łatwo wtapia się w jednolity włos. Natomiast białe wąsiska, są rozchwiane praktycznie na wszystkie strony. Na czubku głowy mieszczą się dwie średniej wielkości delikatnie zaokrąglone na końcach antenki z szaro-różowym wnętrzem.
Ciemna Toń zatraciła w sobie wysokie ambicje, stała się cichsza, a także wolipo przystawać przy czyjejś racji niżeli wyrazić własne zdanie. Dla niektórych, w szczególności swoich kociaków może wydawać się natrętna i nadopiekuńcza, mimo iż nigdy nie ma złych intencji. Jednak pomimo tego wciąż nie zatraciła swej pogodnej natury. Lubi pomagać innym w rozwiązaniu ich problemów, wdać się w przyjemną rozmowę z innymi Klanowiczami, pójść na spacer, polowanie, czy po porstu pożartować, choć nie zawsze jej to wychodzi.
Pora Młodych Liści. Czy to nie cudowne? Wszystko wokół się zieleni, ptaszki nad głowami ćwierkają, wszędzie roznosi się przyjemna woń kwiatów polnych, a promienie słoneczne tak przyjemnie grzeją w grzbiety młodych lub starszych kotów. Na szczęście Ciemna Toń uwielbiała się wygrzewać na słońcu, bo gdyby nie to, to zapewne mocno by cierpiała przez czarny kolor futra, który ewidentnie ściągał do niej jak najwięcej promieni rozpraszajacych się pośród licznych rozgałęzionych i o bujnych koronach drzew.
Nastał dzień w którym to jej partner zaproponował spacer. Ciemna od razu przystała na jego propozycje i poderwała się na równe łapy. Wychodząc z obozu, zdała się na siódmego syna Lamparciego Płomienia albowiem uznała, że będzie on dobrym przewodnikiem. Na pewno lepszym niżeli ona. Po chwili słysząc jego pytanie, zastrzygla uchem i poruszyła końcówką ogona.
- Mhm...wiesz, szczerze wątpię, żeby uciekła ze wstydu, choć kto wie. Nie można od razu odrzucać nawet absurdalnych rozwiązań jakiejś sytuacji. W tym przypadku zniknięcia. Myślę, że mogło stać się jej coś na którymś z kolei polowaniu, na przykład była ciężko ranna i wykrwawiła się na śmierć albo cierpi gdzieś pod gruzami, a my o tym nie wiemy. Może jednak faktycznie coś jest z tą urażoną dumą, która skłoniła ją do ucieczki tylko...po co? Reputację zawsze można odbudować. - mruknęła. Oczywiste było to, że jako mentorka Górkiej Rosy, nie przejdzie obok tego tematu obojętnie. Nie wiedziała tylko dlaczego szylkretka postanowiła zostawić, jak zresztą Ćma cały klan i uciec. Nawet pozostawiła swojego terminatora, ale jaki był w tym większy cel? Strzepnęła ogonem i wyprostowala się.
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
- Ślady krwi na pewno by ktoś wyczuł. Nie padało od tamtej pory, ani nikt nic nie zgłaszał. Nie uważam, żeby moja propozycja była idealna, ale przynajmniej jessst zabawna. - A dla Olchy nawet bardzo, bo sam często unosił się dumą i właśnie dlatego na to wpadł. Chyba dla nikogo innego nie było to takie ważne. Jeśli sytuacja by się odwróciła i to jego ratowałaby taka Górska, czy pewnie zapadłby się pod ziemię ze wstydu. Cale szczęście jemu to nie groziło. Nawet nie że względu na to, że była zbyt słaba, żeby go obronić, ale po prostu dlatego, że zniknęła.
- Faktycznie można, ale to bynajmniej nie jessst prossste i większość kotów jessst zbyt ssłaba, żeby w ogóle ssspróbować - odparł po krótkiej przerwie. Od razu przypomniał sobie Króliczy Pląs, która potrafiła jedynie jeszcze bardziej się pogrążać. Letni wiaterek poruszył jego gęstym futrem, które powoli zaczynało się przerzedzac w związku z rosnącymi temperaturami. Olcha szedł dalej z Ciemną przy boku, aż nie dotarli do w większości osłoniętej przez krzewy polanki niedaleko obozu.
- Urokliwe miejsssce, prawda? Mam nadzieję, że w ta Pora Zielonych Liści oszczędzi nam upałów. Nie przepadam za nimi. Zdecydowanie wolę gdy liście sssą jeszcze młode - mówił dalej, siadając w słońcu, które przedostawalo się przez korony drzew i grzalo jego ciemne futro. Na pewno w tym świetle było miejsce dla dwójki, więc Ciemna również miała szansę się ogrzać.
Ciemna Toń to długowłosa, czarna kocica o smukłej sylwetce, która porusza się na masywnych łapach. Zalicza się do przeciętnych wielkością kotów. Jej chód jest pełny gracji i wdzięku, a przez jej wyprostowaną postawę może się wydawać nieco wyższa niż w rzeczywistości jest. Warto także zaznaczyć, że na przednich łapach posiada niewielkie blizny, które nabyła podczas jednej polowania w starciu z łasicą. Kiedy mamy już zarys jej sylwetki, możemy przejść do okrągłej głowy, na której wręcz od razu w oczy rzucają się dwie mocno odznaczające się od pospolitej barwy futra wojowniczki; bursztynowe kule, które dopełnia nieschodzący z pyska szeroki uśmiech. Nos koteczki jest czarny, dlatego też bardzo łatwo wtapia się w jednolity włos. Natomiast białe wąsiska, są rozchwiane praktycznie na wszystkie strony. Na czubku głowy mieszczą się dwie średniej wielkości delikatnie zaokrąglone na końcach antenki z szaro-różowym wnętrzem.
Ciemna Toń zatraciła w sobie wysokie ambicje, stała się cichsza, a także wolipo przystawać przy czyjejś racji niżeli wyrazić własne zdanie. Dla niektórych, w szczególności swoich kociaków może wydawać się natrętna i nadopiekuńcza, mimo iż nigdy nie ma złych intencji. Jednak pomimo tego wciąż nie zatraciła swej pogodnej natury. Lubi pomagać innym w rozwiązaniu ich problemów, wdać się w przyjemną rozmowę z innymi Klanowiczami, pójść na spacer, polowanie, czy po porstu pożartować, choć nie zawsze jej to wychodzi.
- Nigdy nie wiesz co siedzi w drugiego kota głowie. Być może tego nie okazywała, a faktycznie mocno dotknęła ją twoja pomoc. Może według niej oznaczało to, że jest słaba i chciała coś udowodnić? W najgorszym wypadku została porwana przez dwunogów. - mruknęła z dozą poważności w głosie. A co jeśli faktycznie została porwana przez dwunogów? Jeśli tak, to czy jeszcze kiedykolwiek ją ujrzy? A jeśli nie, to czy faktycznie koteczka miałaby tyle w sobie dumy, żeby uciekać z tak blahej sprawy? Nie tak ją szkoliła, oj nie tak. Prychnęła cicho na myśl o szylkretce. Jak ona mogła przynieść jej taką hańbę?
- Dlatego w takich sytuacjach trzeba pokazać się z tej lepszej strony i udowodnić innym swoją wartość. - przekrzywila nieco łeb i spojrzała na Królewicza, gdy nagle niewielki lecz ciepły podmuch wiatru musnął ich ciemne futra, mierzwiąc przy tym kosmyki włosia. Cichy pomruk wydał się z gardła Ciemnej Toni, do czego dołożyła jeszcze chwilowe przymknięcie bursztynowych oczu i uniesiony lekko w górę podbrudek z niewielkim uśmieszkiem. Właśnie taka temperatura i atmosfera mogłaby trwać cały czas.
- Bardzo urokliwe. - dodała otwierając oczęta. Niewielka polaka pośród drzew, wyglądała naprawdę ślicznie. Czy on zaprowadził ją tutaj celowo? Czy może to zwykły przypadek? Bardziej obstawiała to pierwsze, ale nie ważne. Ważniejsze w tej chwili było dopełnienie wypowiedzi - oh...uwierz mi, bardzo bym chciała, przeżyć Porę Zielonych Liści bez ogromnych upałów. Uwielbiam wygrzewać się na słońcu, ale..bez przesady. - dodała i usiadła tuż przy nim. Słońce, oh słońce tak przyjemnie zaczynało grzać. To miejsce było wprost idealne dla Ciemnej Toni. Niedość, że mające w sobie coś niezwykłego i ślicznego, to jeszcze wspaniałe przedzierające się tutaj słońce, które tylko potęgujowało miły klimacik panujący na tej polance - Nie masz czasem ochoty położyć się w takich miejscach? Odpocząć od całego tego zgiełku w klanie? Zrelaksować się? - zapytała i zanim zdążył jej odpowiedzieć, dlugowłosa córka Świerkowej Igły, runęła na trawę, wzniecając w powietrze pyłki licznych polnych kwiatków, które nagłym przywróceniem się w tył ciemnej wojowniczki, zostały przygniecone. Zachichotała cicho, na co skierowane ku dołowi wibrysy poruszyły się, a ona przymknęła oczy rozkoszując się ciepłem promieni słonecznych, rozchodzących się wzdłuż jej brzucha.
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
- Być może. Tak prawdę mówiąc, to nie za bardzo mnie to interesssuje, co się z nią rzeczywiście ssstało. Może kiedyś sssię dowiemy - mruknął nonszalancko wzruszając barkami. Górska Rosa była nudna, słaba i bezczelna. Lepiej dla klanu, że przepada. Królewicz nie chciał jej dłużej poświęcać myśli i o niej rozmawiać, toteż przeszedł do kolejnego tematu, porzucajac pogadanke o słabej wojowniczce, tak jak ona porzuciła klan.
- W takich chwilach przydałoby sssię, żeby przodkowie zmieniali dla nasss pogodę - mruknął rozbawiony. Dobrze wiedział, że nie mieli wpływu na to, jak wyglądała natura, ale słyszał o tym, że Gwiezdni mogli nią nieco manipulować. Hm, a gdyby tak poprosił przodków o pomoc i tym razem? Z jednej strony brzmiało to interesująco, z drugiej było dla niego swego rodzaju marnowaniem życzeń. Na jej pytanie zmarszczył brwi, mruzac lekko chłodne, zielone ślepia.
- Właściwie to tak, ale częsssto robię po sssamotnie, kiedy jessstem na patrolach. - Spojrzał na Ciemną, a później na pyłki wzbite w powietrze i porwane hen daleko przez wiatr. Smoliscie czarny kocur przesunął wzrokiem po partnerce, mierząc ją od czubka czarnego nosa po sam koniuszek puszystego ogona. Stał tak jeszcze przez chwilę aż w końcu położył się obok Ciemnej, zarzucając na nią swój puszysty, długi ogon, przykrywajac nim część grzbietu kocicy.
Ciemna Toń to długowłosa, czarna kocica o smukłej sylwetce, która porusza się na masywnych łapach. Zalicza się do przeciętnych wielkością kotów. Jej chód jest pełny gracji i wdzięku, a przez jej wyprostowaną postawę może się wydawać nieco wyższa niż w rzeczywistości jest. Warto także zaznaczyć, że na przednich łapach posiada niewielkie blizny, które nabyła podczas jednej polowania w starciu z łasicą. Kiedy mamy już zarys jej sylwetki, możemy przejść do okrągłej głowy, na której wręcz od razu w oczy rzucają się dwie mocno odznaczające się od pospolitej barwy futra wojowniczki; bursztynowe kule, które dopełnia nieschodzący z pyska szeroki uśmiech. Nos koteczki jest czarny, dlatego też bardzo łatwo wtapia się w jednolity włos. Natomiast białe wąsiska, są rozchwiane praktycznie na wszystkie strony. Na czubku głowy mieszczą się dwie średniej wielkości delikatnie zaokrąglone na końcach antenki z szaro-różowym wnętrzem.
Ciemna Toń zatraciła w sobie wysokie ambicje, stała się cichsza, a także wolipo przystawać przy czyjejś racji niżeli wyrazić własne zdanie. Dla niektórych, w szczególności swoich kociaków może wydawać się natrętna i nadopiekuńcza, mimo iż nigdy nie ma złych intencji. Jednak pomimo tego wciąż nie zatraciła swej pogodnej natury. Lubi pomagać innym w rozwiązaniu ich problemów, wdać się w przyjemną rozmowę z innymi Klanowiczami, pójść na spacer, polowanie, czy po porstu pożartować, choć nie zawsze jej to wychodzi.
- Mam taką nadzieję. - cóż Olchowy Szept od samego początku nie lubił Górskiej Rosy. A już w szczególności w momencie, którym zaczęła mu pyskować. Szczerze Ciemna nie spodziewała się czegoś takiego po swojej terminatorce, ale jak widać pozory potrafią mylić. Na szczęście wdrażając nowy program nauczania, zmieniała również i swoje podejście do treningów i uczniów, ale także i stosunek termiantorów do zostania jednym z wojowników, którzy zasilali szeregi bojowe Klanu Cienia.
- Dokładnie. Masz rację. - odpowiedziała równie rozbawiona, co jej partner. Wiadomo, że przecież oni nie mieli wpływu na decyzję Gwiezdnego Klanu i natury, co do pogody panującej w czterech klanach. Mogli jedynie błagać aby ta pora nie okazała się być jedną wielką suszą, przez którą wszyscy będą zdychać z pragnienia i braku wody.
Mając zamknięte bursztynowe ślepa, nie miała jak zauważyć znaczącego zmarszczenia brwi na groteskowym pysku Królewicza. Strzepnęła lekko uchem na jego odpowiedź po czym uchyliła lekko jedną z powiek. Wtedy także dostrzegła, że kocur przygląda się jej, mierząc ją wszak i wszeż. Mimowolnie uśmiechnęła się ukazując niewielkie kły.
- Co mi się tak przeglądasz? Uważaj, bo się zarumienię.- zapytała chichotając cicho. Będąc tak obserwowana cały czas, czuła, że pod futrem znacząco się rumieni. Poruszyła końcówką ogona, a gdy ten legł koło niej, rozwarła już całkowicie oczy, koncentrując je na jego pysku. Po czym szybko przeniosła wzrok na ogon legnący na jej grzbiecie. Jeśli się tylko jej to udało, chciała złączyć swój ogon z jego.
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Lubił kiedy się z nim zgadzała, dlatego posłał jej w tym momencie pewny siebie uśmiech, ukazujący ostre zęby i zastrzygł lewym uchem. Dzisiaj Ciemna na razie nie wyskoczyła do niego z przesadnymi deklaracjami miłości oraz namolnością, toteż nie mógł narzekać. Nie dość, że go nie męczyła, to miło spędzali czas, więc naprawdę nie miał na co narzekać. Oboje wygrzewali się teraz w słońcu.
- Może właśnie o to mi chodzi - rzekł swoim głębokim, niskim głosem. Przeniósł wzrok na jej oczy i ich spojrzenia się skrzyżowały. Jej chichot był słodki i satysfakcjonujący. Co jak co, ale podobała mu się w takim wydaniu. Nie dość, ze świetnie wyglądała, szczególnie w tym świetle, to jeszcze była zabawna i bystra w rozmowie. Kocur przygryzł wargę i zastrzygł wywiniętymi ku górze wąsami. Bez problemu pozwolił jej spleść ich ogony, lecz spojrzenie miał cały czas na niej skupione. W końcu szorstkim językiem przejechał po jej policzku, szczypiąc ją na koniec w płatek ucha.
- Zgadnij co jeszcze chodzi mi po głowie - mrukliwie szepnął jej do ucha. Jego ciepły oddech otulił bok szyi Ciemnej. Zielone ślepia zalśniły nie tylko w słońcu.
Ciemna Toń to długowłosa, czarna kocica o smukłej sylwetce, która porusza się na masywnych łapach. Zalicza się do przeciętnych wielkością kotów. Jej chód jest pełny gracji i wdzięku, a przez jej wyprostowaną postawę może się wydawać nieco wyższa niż w rzeczywistości jest. Warto także zaznaczyć, że na przednich łapach posiada niewielkie blizny, które nabyła podczas jednej polowania w starciu z łasicą. Kiedy mamy już zarys jej sylwetki, możemy przejść do okrągłej głowy, na której wręcz od razu w oczy rzucają się dwie mocno odznaczające się od pospolitej barwy futra wojowniczki; bursztynowe kule, które dopełnia nieschodzący z pyska szeroki uśmiech. Nos koteczki jest czarny, dlatego też bardzo łatwo wtapia się w jednolity włos. Natomiast białe wąsiska, są rozchwiane praktycznie na wszystkie strony. Na czubku głowy mieszczą się dwie średniej wielkości delikatnie zaokrąglone na końcach antenki z szaro-różowym wnętrzem.
Ciemna Toń zatraciła w sobie wysokie ambicje, stała się cichsza, a także wolipo przystawać przy czyjejś racji niżeli wyrazić własne zdanie. Dla niektórych, w szczególności swoich kociaków może wydawać się natrętna i nadopiekuńcza, mimo iż nigdy nie ma złych intencji. Jednak pomimo tego wciąż nie zatraciła swej pogodnej natury. Lubi pomagać innym w rozwiązaniu ich problemów, wdać się w przyjemną rozmowę z innymi Klanowiczami, pójść na spacer, polowanie, czy po porstu pożartować, choć nie zawsze jej to wychodzi.
- Mhm...w takim razie wiedz, że pod futrem wręcz całą płonę. - oczywiście było to stwierdzenie przesadzone i Ciemna doskonale o tym wiedziała. Specjalnie użyła hiperboli, aby nadać tej sytuacji zabawne brzmienie, choć czy nasz Królewicz odpowie na to chociażby poruszeniem wesoło wąsów? W każdym jednak razie, dlugowłosa kocica odchyliła lekko w górę łeb, nadal napawając się cudownym uczuciem ciepła, którego tak dawno nie odczuwała, a przynajmniej nie tak, jak teraz. Jej wąsiska poruszyły się odrobinę. Jakby nie patrzeć, była to też po części prawda, bo faktycznie córka Świerkowej Igły, czuła jak ogarnia ją coraz bardziej gorąc, wywołany jego wzrokiem.
Udało jej się spleść swój puszysty ogon z jego, co wywołało poszerzeniem się uśmiechu. Do tego wszystkiego kocur postanowił polizać ją po policzku, co oczywiście odwzajemnia, ale oprócz tego jeszcze przygryzł jej płatek ucha w ten sposób szczypiąc ją. Na zaczepianie mu się zebrało? Ciemna długo nie pozostawała mu dłużna i gdy tylko uniósł wyżej pysk, wojowniczka pochwyciła w swoje ostre kiełki jego płatek ucha i leciutko zaczepnie za niego pociągnęła. Po całym rewanżu spojrzała na niego niewinnie jakby nigdy nic nie miało miejsca.
Zastrzygła uchem, w którym rozbrzmiał szept Królewicza. W dodatku jego dla wielu zimne ślepa, które naprawdę potrafiły wprowadzić, co po niektóre koty w zakłopotanie, teraz zalśniły, lecz nie od słońca.
- Po blasku twoich jasnozielonych ślepi i zachowaniu, wnioskuję, że zamierzasz coś zrobić, lecz nie wiem co. Tak, więc może mój partner mnie oświeci? - wymruczała trącając go lekko łapą w łopatkę. Kto wie czy Ciemna Toń po prostu się z nim nie droczyła? Udawała, że wielce nie wie, a domyślała się, co może chodzić po głowie siódmego syna Lamparciego Płomienia? Poruszyła wąsami, po czym spoglądając na niego jak w obrazek i czując jego dech na szyi, mocniej ją odchyliła.
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
- Wybornie - mruknął prosto do ucha czarnej kocicy, łapiąc ją za ucho przednimi zębami, coby nieco ją uszczypnąć do dodania pikanterii. Postanowił również skorzystać z okazji i kiedy odchylila głowę przesunął szorstkim językiem po jej szyi, mierzwiac idealnie ułożone futerko. A potem? Potem ją w to miejsce ukąsił. Trochę boleśnie, ale nie zostawiając żadnych poważniejszych śladów, ani tyk bardziej nie przebijajac skóry kocicy. Ciemna najwyraźniej nie miała zamiaru pozostawac mu dluzna, łapiąc go za jedno z uszu. Kocur gorącym oddechem ogrzał jej kark.
Po jej słowach, cóż, Olcha zrobił to, czego w tym momencie chciał. Nie miał zamiaru udawać, że myślał w tej chwili o czymś innym. Uniósł się sprężyscie na przednich łapach i pochylił nad Ciemną, zsuwajac łapę ze swojego barku.
- To ty powinnaś być zasstępcą, zamiassst sswojego brata, jeśli już nie ja nim zosstanę. A potem nasze kocięta, żeby władza wróciła w łapy naszej rodziny - wyszeptal do Ciemnej Toni. Czy właśnie tego się spodziewała? Trudno stwierdzić. Mówiąc o "naszej rodzinie" z pewnością miał na myśli swoją własną linię i przodków rządzących kiedyś Klanem Cienia.
Ciemna Toń to długowłosa, czarna kocica o smukłej sylwetce, która porusza się na masywnych łapach. Zalicza się do przeciętnych wielkością kotów. Jej chód jest pełny gracji i wdzięku, a przez jej wyprostowaną postawę może się wydawać nieco wyższa niż w rzeczywistości jest. Warto także zaznaczyć, że na przednich łapach posiada niewielkie blizny, które nabyła podczas jednej polowania w starciu z łasicą. Kiedy mamy już zarys jej sylwetki, możemy przejść do okrągłej głowy, na której wręcz od razu w oczy rzucają się dwie mocno odznaczające się od pospolitej barwy futra wojowniczki; bursztynowe kule, które dopełnia nieschodzący z pyska szeroki uśmiech. Nos koteczki jest czarny, dlatego też bardzo łatwo wtapia się w jednolity włos. Natomiast białe wąsiska, są rozchwiane praktycznie na wszystkie strony. Na czubku głowy mieszczą się dwie średniej wielkości delikatnie zaokrąglone na końcach antenki z szaro-różowym wnętrzem.
Ciemna Toń zatraciła w sobie wysokie ambicje, stała się cichsza, a także wolipo przystawać przy czyjejś racji niżeli wyrazić własne zdanie. Dla niektórych, w szczególności swoich kociaków może wydawać się natrętna i nadopiekuńcza, mimo iż nigdy nie ma złych intencji. Jednak pomimo tego wciąż nie zatraciła swej pogodnej natury. Lubi pomagać innym w rozwiązaniu ich problemów, wdać się w przyjemną rozmowę z innymi Klanowiczami, pójść na spacer, polowanie, czy po porstu pożartować, choć nie zawsze jej to wychodzi.
Gdy głos Olchowego Szeptu znowuż rozszedł się wewnątrz jej ucha, Ciemna Toń poczuła kolejne niewielkie uszczypnięcie. Jak się okazało, poraz kolejny jej płatek ucha znalazł się w szczypcach przednich zębisk wojownika. A w dodatku, gdy tylko odsłoniła większy kawałek szyi, siódmy syn Lamparciego Płomienia postanowił skorzystać z okazji i wpierw przyjemnie polizał ją, mierzwiąc długie i ciemne futro na niej, zaś potem stało się mhm.. rzecz, której w pierwszej chwili Ciemna by się nie spodziewała. Postanowił w to samo miejsce, gdzie wcześniej ją polizać, a z jej pyska wydał się cichy pomruk rozkoszy; ukąsić, powodując natychmiastowe zdziwienie i cichy jęk rozczarowania, że to koniec przyjemnych pieszczot.
W momencie, którym postanowiła odpłacić mu pięknym za nadobne, kocur swoim gorącym oddechem, sprawił, że przez ciało córki Świerkowej Igły, przeszedł dreszcz. Dreszcz, ktory można było uznać za przyjemny. Po tym przejechała szorstkim językiem po jego policzku, a kiedy skończyła mówić i Olchowy Szept zrzucił jej łapę ze swojego barku, Ciemna wciąż nie przestawała się uśmiechać. Nawet jeśli odpowiedzi, którą zaraz miala usłyszeć, w ogóle się nie spodziewała. Dodatkowo w chwili w której pochwylił się nad nią, ogarnęła ją salwa przyjemnego ciepła, spowodowana bliskością z burym Królewiczem.
- Mhm...to...bardzo miłe z twojej strony, ale nie wiem czy podołałabym na tak odpowiedzialnej randze. - mówiąc to przeczesała jego bujną burą sierść na kryzie łapą, mrucząc przy tym cicho. W pierwszej chwili zupełnie nie spodziewała się, że o to może chodzić Królewiczowi, a na słowo o kociętach i rodzinie, lekko się wzdrygnęła. Szybko jednak zamaskowała to szczerym uśmiechem. - Gdyby któreś z naszych kociaków zdobyło się na wyższą rangę...byłabym wtedy z niego bardzo dumna...Ty pewnie zresztą też. - wymruczała mu wprost do ucha, przygryzając jego płatek.
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Zamruczał gardłowo ocierając się o szyję Ciemnej. Byli bardzo blisko siebie i oboje czuli swoje własne, przyjemne ciepło. Olcha nie wiedział, że Ciemna co rusz odczuwa takie dreszcze z powodu pieszczot, które cały czas jej oferował, aż do momentu, w którym silniejszy spazm przeszedł przez jej ciało, elektryzując i jego bok. Ciemna powinna w tym momencie dostać nowe imię, na przykład Ciepła Toń, albo Rozgrzana, żeby nie powiedzieć czegoś więcej, jednak królewicz aż taki uprzywilejowany nie był.
- Pamiętaj co ci ossstatnio powiedziałem. Mussisz być ssssilna i nie możesz w sssiebie wątpić, jassne? Ssskoro tak powiedziałem, to tak jessst - rzekł dość ostro, acz i przy okazji elektryzująco, kładąc jej łapę na barku. Słysząc o dumie z potomstwa uśmiechnął się cwanie pod nosem. Tak się akurat złożyło, że w pewien sposób zwiększył szansę na to, że któreś z kociąt zostanie medykiem.
- To będzie ich przeznaczenie. Rozmawiałem jakiś czasss temu z Ciernissstym Kwiatem i zaproponowałem jej, że zagwarantujemy jej nasstępcę. Przyssstała na to. - Przyszedł czas na zdradzenie partnerce sekretu skrywanego przed nią od jakiegoś czasu. Była tak rozgrzana i skupiona na nim, że nie sądził, aby bardziej się od tego wszystkiego oderwala i była w stanie choćby się z tego powodu oburzyć. Bo i o co w zasadzie? O to, że dbał o przyszłość swojego potomstwa? Powód pozbawiony sensu. Po tym wyznaniu jeszcze bardziej się do niej zbliżył, a dreszcz przeszedł przez jego ciało, kiedy poczuł na klatce piersiowej gorąc promieniujacy od Ciemnej. Nie czekając na rozwój wydarzeń zamruczał głośno, dmuchając gorącym oddechem w jej kark, a później... Cóż. Zrobił to, czego w tym momencie zapragnął (...). A zawsze brał to co chciał. Z Chrząszczem było tak samo i brakowało mu już ich namiętnych spotkań.
Ciemna Toń to długowłosa, czarna kocica o smukłej sylwetce, która porusza się na masywnych łapach. Zalicza się do przeciętnych wielkością kotów. Jej chód jest pełny gracji i wdzięku, a przez jej wyprostowaną postawę może się wydawać nieco wyższa niż w rzeczywistości jest. Warto także zaznaczyć, że na przednich łapach posiada niewielkie blizny, które nabyła podczas jednej polowania w starciu z łasicą. Kiedy mamy już zarys jej sylwetki, możemy przejść do okrągłej głowy, na której wręcz od razu w oczy rzucają się dwie mocno odznaczające się od pospolitej barwy futra wojowniczki; bursztynowe kule, które dopełnia nieschodzący z pyska szeroki uśmiech. Nos koteczki jest czarny, dlatego też bardzo łatwo wtapia się w jednolity włos. Natomiast białe wąsiska, są rozchwiane praktycznie na wszystkie strony. Na czubku głowy mieszczą się dwie średniej wielkości delikatnie zaokrąglone na końcach antenki z szaro-różowym wnętrzem.
Ciemna Toń zatraciła w sobie wysokie ambicje, stała się cichsza, a także wolipo przystawać przy czyjejś racji niżeli wyrazić własne zdanie. Dla niektórych, w szczególności swoich kociaków może wydawać się natrętna i nadopiekuńcza, mimo iż nigdy nie ma złych intencji. Jednak pomimo tego wciąż nie zatraciła swej pogodnej natury. Lubi pomagać innym w rozwiązaniu ich problemów, wdać się w przyjemną rozmowę z innymi Klanowiczami, pójść na spacer, polowanie, czy po porstu pożartować, choć nie zawsze jej to wychodzi.
Również zamruczała w chwili, w której otarł się o jej szyję. Ciepło bijące od siebie nawzajem, rozchodziło się w jednym i w drugim, przyjemnie grzejąc każdego z nich. Bliskość jaką dzieliła z Królem Olch, bardzo ją cieszyła. Odkąd wyznał jej miłość, nie dało się ukryć, że jeszcze bardziej się do siebie zbliżyli. W dodatku, dzisiejszy dzień miał okazać się jeszcze lepszym, niż zakładała to z początku ciemnofutra kotka.
- Jasne. - mruknęła cicho ocierając się o jego policzek. Cóż, może i powiedział to ostrawo, a Ciemna zwątpiła chwilowo w swoje możliwości, to przez łapę, którą położył na jej barku, dodał jej nieco otuchy i złagodził ton rozbrzmiewającego glosu. Myśl o zostaniu zastępcą, była ciekawym wątkiem, który mogłaby by pociągnąć dalej, ale czy sparwdziłaby się jako przywodczyni? Mimo wszystko zdanie Królewicza, było dla niej bardzo istotne i gdy powiedział jej, że tak jest, to tak było. Gdyby nie patrzeć nie lubiła, gdy rozmowa głównie skupia się na niej, toteż temat o zostaniu zastępcą najwyraźniej zbyła, uznawając go za wyczerpanego.
- Doprawdy? - zapytała zdziwiona. - Mhm...widzę, że dbasz i wróżysz swemu potomstwu świetlaną przyszłość...gorzej jeśli wybrane przez medyczkę kocie z naszego miotu odmówi..i co wtedy? - poruszyła lekko niespokojnie wąsami. No właśnie, a co jeśli kocię, które zostanie upatrzone na tak ważne stanowisko, zwyczajnie odmówi? Ciemna Toń jak najbardziej takiej sytuacji chciała uniknąć. Zapewne Olcha nie byłby zadowolony z takiego obrotu sprawy.
I w pewnym momencie zwyczajny partnerskich spacer zamienił się w chwilę pełną namiętności. Córka Świerkowej Igły, będąc mocno rozgrzaną przez promienie słoneczne i dzięki bliskości z burym wojownikiem, skupiała się tylko na nim i na jego kolejnych ruchach. W pewnym momencie siódmy syn Lamparciego Płomienia zbliżył się do niej jeszcze bardziej, a kolejna większa fala ciepła, wypełniła ją od środka. Wtedy także poczuła, jak od środka przechodzi go dreszcz, a ciepło, którym dmuchnął jej w kark otula całą jej szyję. A potem? Potem nie czekając ani uderzenia serca dłużej, dała ponieść się tej emocjom i chwili rozkoszując się jej trwaniem (...). Po całym dokonanym akcie miłości, na który dlugowłosa kocica czekała tak długo, odetchnęła z ulgą i gdy partner zsunął się z niej i przysiadł, bądź położył się koło niej, wojowniczka przejechała czule językiem po jego policzku.
- Czyli teraz możemy spodziewać się kociaków? Mhm...ciekawe jak to będzie, nieprawdaż? Będziemy wspaniałymi rodzicami, czuję to. - wymruczała, liżąc go po żuchwie. Czy to nie cudowna wiadomości? Móc wiedzieć, że być może nosi w sobie nowe życie? Ciemna Toń była bardzo szczęśliwa, nawet jeśli nie miała co do tego jeszcze stu procentowej pewności.
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
- Nie odmówi - mruknął gardłowo do Ciemnej, kończąc temat jeszcze zanim przeszedł do innych, bardziej cielesnych doznań. Długowłosa kocica po prostu mu się oddała, czyli tak, jak tego oczekiwał, choć po wszystkim naszła go chwila znudzenia. Lubił bez problemu dostawać to, czego chciał, aczkolwiek pomyślał sobie, że przydałyby mu się w życiu jakieś wyzwania. Leżeli tak obok siebie, a on pogrążał się w rozmyślaniach, z których wyrwał go głos Ciemnej Toni. Na pocałunek złożony przez kocicę na jego policzku nawet nie zareagował. Słowa zwróciły jego uwagę bardziej, niż dotyk z jednej prostej przyczyny - usłyszał o kociętach. Na moment zmarszczył brwi, odwracając głowę na bok, by partnerka nie widziała jego wyrazu pyska. Rodzicami? Chyba jednak się pośpieszył. Nie, przecież po pierwszym razie nie mogła od razu zajść w ciążę. Czy mogła? Nie wiedział, na osty i ciernie. Dotarło do niego, że dowie się dopiero za jakiś czas. Może do tego momentu uzna, że jednak było warto. Z jednej strony ta przyjemność, a z drugiej wizja bycia rodzicem. Królewicz miał do tego bardzo ambiwalentny stosunek. Czuł, że dał się ponieść emocjom, jednak z tyłu głowy miał wspomnienie, że z Modraszką bardzo dobrze się dogadywał. Tyle, że tutaj będzie musiał wychować swoje własne kocięta tak, żeby ród przetrwał i przodkowie byli z nich dumni. Jak ma to zrobić, skoro, do diaska, się nie przygotował? Zgrzytnął zębami i wrócił spojrzeniem do kocicy. Nie spodziewał się, że to będą jej pierwsze słowa po akcie namiętności, bo Chrząszcz przyzwyczaił go do czegoś zupełnie innego.
Ale... gdzieś w środku czuł iskierkę podniecenia na wieść o tym, że być może zostanie ojcem.
- Przecież nie musssiałaś od razu zajść - burknął do kocicy nieco oburzony. Poza tym, stres go trochę uderzył, bo przecież umowa z Cierń nad nim wisiała. Właściwie teraz to nad nimi, bo przecież Ciemna niedawno dowiedziała się o przetargu na terminatora medyka. Milczał przez dłuższą chwilę, bo nie wiedział co odpowiedzieć, a to akurat rzadko mu się zdarzało. W sumie jakby wszystkie były takie jak Modraszka? Albo jak on sam? Wtedy właśnie uderzyła go wspaniała wizja małej armii oraz wspaniałej rodziny, którą będzie mógł stworzyć.
- Z pewnością - rzucił w końcu po długim namyśle. - Właściwie... nawet jeśli teraz nie będziemy mieć kociąt, to trzeba sssię tego ssspodziewać w przyszłości. Dobrze by było wymyślić im imiona. Myślałaś już o tym? - zapytał. Prawda była taka, że rzeczywiście jeśli nie teraz, to prędzej, czy później zostaną rodzicami. Chyba, że któreś z nich okaże się bezpłodne i tyle z tego będzie. Na myśl o tym Król Olch aż się oburzył. Przecież to w jego łapach leżało teraz przedłużenie rodu. Miał też świadomość, że nawet po tak idealnych rodzicach jak oni, czy jego właśni rodzice, mogą urodzić się czarne owce. Nie bez powodu Lamparci Płomień spłodził aż tyle kociąt. Dobrze by było pójść w jego ślady, żeby... zwiększyć swoją skuteczność.
Ciemna Toń to długowłosa, czarna kocica o smukłej sylwetce, która porusza się na masywnych łapach. Zalicza się do przeciętnych wielkością kotów. Jej chód jest pełny gracji i wdzięku, a przez jej wyprostowaną postawę może się wydawać nieco wyższa niż w rzeczywistości jest. Warto także zaznaczyć, że na przednich łapach posiada niewielkie blizny, które nabyła podczas jednej polowania w starciu z łasicą. Kiedy mamy już zarys jej sylwetki, możemy przejść do okrągłej głowy, na której wręcz od razu w oczy rzucają się dwie mocno odznaczające się od pospolitej barwy futra wojowniczki; bursztynowe kule, które dopełnia nieschodzący z pyska szeroki uśmiech. Nos koteczki jest czarny, dlatego też bardzo łatwo wtapia się w jednolity włos. Natomiast białe wąsiska, są rozchwiane praktycznie na wszystkie strony. Na czubku głowy mieszczą się dwie średniej wielkości delikatnie zaokrąglone na końcach antenki z szaro-różowym wnętrzem.
Ciemna Toń zatraciła w sobie wysokie ambicje, stała się cichsza, a także wolipo przystawać przy czyjejś racji niżeli wyrazić własne zdanie. Dla niektórych, w szczególności swoich kociaków może wydawać się natrętna i nadopiekuńcza, mimo iż nigdy nie ma złych intencji. Jednak pomimo tego wciąż nie zatraciła swej pogodnej natury. Lubi pomagać innym w rozwiązaniu ich problemów, wdać się w przyjemną rozmowę z innymi Klanowiczami, pójść na spacer, polowanie, czy po porstu pożartować, choć nie zawsze jej to wychodzi.
Olchowy Szept niemalże natychmiast zmienił się gdy tylko usłyszał z jej pyska słowo "kocięta". Odwrócił się, a córka Świerkowej Igły nie znała przyczyny takiego postępowania. Powiedziała coś źle? Nawet nie zareagował na jej czuły pocałunek. Wyglądało to tak, jakby zląkł się rodzicielstwa. A przecież zawsze był taki pewny siebie. Nagle zmiękł? Gdzie w tej chwili był jej dawny ukochany partner, którego pokochała? Czekała aż odwróci się w jej stronę, a gdy już to uczynił, w ogóle nie spodziewała się czegoś takiego usłyszeć. No może bardziej tonu z jakim to wypowiedział.
Nie powinien był na nią burkać. Zniszczył przez to wspaniałą chwilę, w której jeszcze kilka uderzeń serca się znajdowali. Cofnęła chwilowo uszy i zmarszczyła czarny nos. Przecież nie powiedziała, że na pewno wie, że jest w ciąży. Może jej wypowiedź zabrzmiała odrobinę jakby tak sądziła, ale hej świadomość możliwości noszenia w sobie swoich kociaków, może za bardzo weszła jej w głowie. W końcu chyba każda para była skłonna bardziej, do wierzenia o zostaniu rodzicami w tej chwili, niżeli nie.
- Oczywiście, że nie musiałam. Przecież nie powiedziałam, że zaszłam w ciążę i nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości, ale jest na to tak samo duże prawdopodobieństwo, jak na to że w niej nie jestem..zresztą dowiemy się tego w swoim czasie. - mruknęła nieco oburzona postawą kocura. Przecież powinien wiedzieć na co się pisze, dając ponieść się chwili namiętności, no nie? Powinien wiedzieć, że może przyprawić swoją partnerkę o balon, zamiast brzucha. Czyżby nie brał tego pod uwagę? A wtedy powstała między nimi grobowa cisza, którą przerwał głos Królewicza. O czym dokładnie myślał? Tego z początku nie wiedziała, ale jedno było pewne, że zbierał się do tego ogromnie długi czas. Jeszcze nigdy nie widziała, aby Królewicz poddał się tak długiemu dumaniu, aż w końcu okazało się, że chodziło mu o potencjalne imiona dla małej armii ich obojgu.
Jego ton był o wiele przyjemniejszy dla ucha, a długa przerwa tylko utwierdziła ją w przekonaniu, że dobrze zrobił dając sobie chwilę czasu na namysł. Przynajmniej o wiele lepiej się go słuchało, a i sam wyraz pyska nie był już tak pochmurny jak przedtem.
- Mhm...parę razy zastanawiałam się, jakbym nazwała swoje kociaki. Przede wszystkim chciałam nazwać je tak aby przykładowo drapieżniki były motywem przewodnim...wiesz, aby było łatwiej do zapamiętania czyje te kociaki są. Tak więc chciałabym oddać ich siłę i potęgę...mimo iż podobają mi się imiona od różnych kwiatów, ziół, sądzę iż nie pasowałoby to do naszych kociaków, bo imiona te byłyby zbyt delikatne. Myślałam też oprócz tych drapieżników, które posłużyły mi za przykład, o żywiołach, które no nie ukrywajmy są potężne i nie da się im oprzeć...A ty? Myślałeś o imionach dla swoich przyszłych pociech? - zapytała po dłuższej chwili rozmyślań. Pytanie z początku mogłoby wydawać się proste, ale takie nie było. To jakie imiona wybiorą dla swoich przyszłych kociąt, będzie ich mianem do końca życia. Musieli wybrać dobrze, dlatego też pragnęła poznać jego propozycje, bądź aprobatę któreś z wymienionych przez nią, bo zakładała z góry, że pomysł o różnych imionach pochodzących z jednego motywu, spodoba mu się.