Jagodowa Gałązka dorosła i wreszcie przestała rosnąć. Jest zdecydowanie jedną z najwyższych kotek w klanie, o ile nie w całym lesie! Jest szczupła i sprężysta, a bardzo długie, stosunkowo grube łapy sprawiają, że szybkość jest jej najmocniejszą stroną. Futro wojowniczki jest zawsze zadbane i lśniące, czego brakowało, gdy była młodsza; dodatkowo może pochwalić się jego grubością i gęstością, co przysparza jej wiele kłopotów podczas upalnych dni. W barwie szaty przeważa niebieski, z białymi znaczeniami w okolicach pyszczka, pod brodą, na piersi i przednich łapach. Kotka ma heterochromię - lewe oko ma barwę soczystej zieleni, a prawe pozostało takie, jak w pierwszych księżycach życia - niebieskie.
Jagodowa Gałązka zaczęła radzić sobie z trudnościami. Co prawda nie była już tak energiczna i rozgadana, jak kiedyś, lecz na jej pyszczku znów gościł szczery uśmiech. Sympatyczna i zawsze chętna do pomocy, starała się myśleć pozytywnie i zaczęła doceniać to, co ma. Lubi zawierać nowe znajomości. Bardzo chciała udowodnić swoją wartość, dlatego stała się bardzo pracowita i sumienna. Spoważniała, do tego po porwaniu zrozumiała, jakie niebezpieczeństwa mogą na nią czyhać, dlatego jest dużo bardziej ostrożna i przewidywalna, niż za młodu.
Chłodny Szept [KC]
Jagodowa Łapa miała ochotę na jakiś spacer, wyprawę po nowych i nieznanych jej jeszcze terenach Klanu Wichru, ale niestety nie mogła znaleźć sobie towarzysza do wędrówki. Za rodzeństwem za bardzo nie przepadała, większość kotów chyba była poza obozem, a jeśli już ktoś był w środku, to był zajęty. Natomiast samotna wycieczka też nie za bardzo jej się uśmiechała, bo nie czuła się jeszcze pewnie na tych rozległych ziemiach. Niefajnie by było, gdyby się zgubiła. A jaki byłby wstyd! Tyle że Jagódka nie chciała do końca dnia siedzieć bezczynnie w obozie i w końcu, z dwojga złego postanowiła, że wybierze się na krótki spacer. Zanim zdążyła dobrze oddalić się od obozu, zobaczyła jedną, może dwie długości drzewa przed sobą czarną sylwetkę. O ile jej wzrok nie mylił, był to jej nauczyciel, Węglowa Łapa. Niebiesko-biała postanowiła, że będzie się trzymać w pobliżu kocura. Nie chciała za nim ganiać, czy też przegonić mu zwierzyny, gdyby akurat polował, a przynajmniej się nie zgubi.
Po jakimś czasie marszu, czarny kocur dotarł do jakichś dziwnych kamieni i rozsiadł się na nich. Teraz Jagodowa Łapa mogła do niego dołączyć! Przyspieszyła kroku i zbliżyła się do terminatora. Nie wyglądał na szczęśliwego, był chyba nieco przybity. Szybko wskoczyła na jedną ze skał i uśmiechnęła się do kocura. - Witaj Węgielku! Co ci jest? Wyglądasz, jakby coś się stało. - powiedziała. W jej głosie było słychać troskę, ale to chyba normalne. Polubiła syna Burzowego Pomruku, więc jego los nie był jej obojętny.
┍━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┑ Iknowit'shardtokeepan.o p e n.heart Whenevenfriendsseemouttoharmyou ♡Butifyoucouldhealabrokenheart♡ Wouldn'ttimebeoutto ????? you ┕━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┙
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Zdążył nacieszyć się chwilą spokoju, kiedy usłyszał przed sobą jakiś hałas.. Otworzył szerzej oczy i dostrzegł znajome futerko. Jagódka. Teraz Jagodowa Łapa, ale chyba może się do niej zwracać kocięcym imieniem. Teraz tak wyrosła.. I jaka ładna się zrobiła. Nie miał jeszcze okazji jej pogratulować z okazji bycia terminatorem. Najwyższa pora, a towarzystwo kotki było z tym momencie lepsze niż innych.
- Cześć Jagódko! - przywitał się z kotką, po czym na chwilę się zaciął. Myślał sobie, czy powiedzieć o co chodzi. Nie ma z kim na ten temat rozmawiać.. Nie ma za bardzo przyjaciół, a o rodzeństwie nie było mowy. A Jagódka była miła i przyjazna.. Nie tak jak inni.
- Zaginął mój ojciec, Drżący Głos. Potem zniknęła siostra, Brzask, a przed ceremonią brat, Mleko. Wszyscy się kłócą, nie damy rady ze sobą rozmawiać. Pewnie widziałaś na ceremonii.. Trochę się tam zdenerwowałem, zresztą jak wszyscy wtedy. Chyba nie tak ma wyglądać rodzina - powiedział, po czym dodał po chwili - Jeszcze na innej ceremonii, Irys zemdlała. To wszystko jest takie dziwne.. Nie wiem dlaczego oni zniknęli. Szukałem, ale nie ma śladu. Nic. Kompletnie, a przeszukałem chyba wszystko co się da, przynajmniej na terenie klanu - skończył mówić i nieco odetchnął z ulgą mogąc wyrzucić z siebie to wszystko. Miał jedynie nadzieję, że Jagódce to nie przeszkadza. Nie chciał komukolwiek zawracać głowy w ten sposób. W sumie nie oczekiwał, że kotka go zrozumie. No bo jak.. Jej chyba nikt nie zaginął. Lub zginął. Węgielek nie dowie się, jaki los spotkał rodzeństwo i ojca. A bardzo chciałby. Wiedzieć, a nie trwać w nieświadomości i wątpliwości, by wciąż łudzić się nadzieją, że może ktoś się kiedyś znajdzie. Albo niewystarczająco szukał? Może tereny klanu to za mało.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Jagodowa Gałązka dorosła i wreszcie przestała rosnąć. Jest zdecydowanie jedną z najwyższych kotek w klanie, o ile nie w całym lesie! Jest szczupła i sprężysta, a bardzo długie, stosunkowo grube łapy sprawiają, że szybkość jest jej najmocniejszą stroną. Futro wojowniczki jest zawsze zadbane i lśniące, czego brakowało, gdy była młodsza; dodatkowo może pochwalić się jego grubością i gęstością, co przysparza jej wiele kłopotów podczas upalnych dni. W barwie szaty przeważa niebieski, z białymi znaczeniami w okolicach pyszczka, pod brodą, na piersi i przednich łapach. Kotka ma heterochromię - lewe oko ma barwę soczystej zieleni, a prawe pozostało takie, jak w pierwszych księżycach życia - niebieskie.
Jagodowa Gałązka zaczęła radzić sobie z trudnościami. Co prawda nie była już tak energiczna i rozgadana, jak kiedyś, lecz na jej pyszczku znów gościł szczery uśmiech. Sympatyczna i zawsze chętna do pomocy, starała się myśleć pozytywnie i zaczęła doceniać to, co ma. Lubi zawierać nowe znajomości. Bardzo chciała udowodnić swoją wartość, dlatego stała się bardzo pracowita i sumienna. Spoważniała, do tego po porwaniu zrozumiała, jakie niebezpieczeństwa mogą na nią czyhać, dlatego jest dużo bardziej ostrożna i przewidywalna, niż za młodu.
Chłodny Szept [KC]
Niebiesko-biała terminatorka uśmiechała się do Węglowej Łapy. Kocur zastanawiał się przez chwilę, czy odpowiedzieć Jagódce na zadane pytanie. Zapewne była to sprawa prywatna, więc nie miała najmniejszego zamiaru na niego naciskać - trzeba znać umiar i granice. Właściwie to już chciała zmieniać temat, niemal pewna, że Węgielek nie chce opowiadać jej o swoich problemach, ale nagle z jego pyszczka wylał się potok słów. Już od pierwszego zdania córka Lodowej Skóry wiedziała, że sprawa jest dużo poważniejsza, niż mogłoby jej się wydawać. Słuchała uważnie kocura, a w jej rozszerzonych oczach łatwo można było wyczytać, że jest zszokowana. Koty, które nie wiadomo czemu ginęły? Coś okropnego. Gdy skończył mówić, Jagódka nie bardzo nawet wiedziała, jak ma na to zareagować. - No widziałam... - mruknęła, nawiązując do akcji na ceremonii. Po chwili zaczerpnęła powietrza w płuca. Musiała jakoś pomóc, pocieszyć nieszczęsnego współklanowicza. - Naprawdę straszna sprawa, współczuję ci... - sama nie potrafiła sobie wyobrazić sytuacji, gdzie ktoś z rodziny po prostu zniknie i nie ma po nim śladu. - Może wybrali samotnicze życie...? Albo porwał ich Dwunożny? Przeszukanie terenów klanu to zdecydowanie za mało, musiałbyś udać się gdzieś dalej, popytać okoliczne koty i szukać śladów. - powiedziała. To rozwiązanie wydawało jej się najlogiczniejsze. Gdyby Węgielek udał się na taką wyprawę, szanse na znalezienie chociaż jednego z zaginionych byłyby największe. Gorzej, gdyby on sam podzielił ich los...
┍━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┑ Iknowit'shardtokeepan.o p e n.heart Whenevenfriendsseemouttoharmyou ♡Butifyoucouldhealabrokenheart♡ Wouldn'ttimebeoutto ????? you ┕━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┙
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Westchnął i spojrzał daleko przed siebie. Tak naprawdę im mniej się tym przejmował, tym było lepiej. Nie może sobie pozwolić, by zwariować tak jak Irys, a o mało się to nie stało. Dalej nie wie, czy Gwiezdni mają z tym coś wspólnego czy nie. Z jednej strony brzmi to strasznie absurdalnie, jednak to tuż po tych wydarzeniach zaczęli znikać. Bardzo, bardzo niejasna sprawa. A trwanie w niewiedzy uważa za najgorsze.
- Oby.. Może kiedyś jeszcze się odnajdą. Już myślałem nad tym, chyba kiedyś się wybiorę - odpowiedział od razu, lekko uśmiechając się do Jagódki. Pewnie już dawno by to zrobił, ale się boi. Co, jeśli ich porwali i kiedy on się oddali z nim stanie się to samo? Chociaż pokusa wyjścia gdzieś daleko, choćby na jakiś czas jest duża. Tylko się upewnić, czy są jakieś ślady. Najlepsza wizja to taka, że żyją gdzieś daleko. Odeszli, ale żyją.
- Już i tak jest lepiej niż wcześniej - powiedział w jej stronę zupełnie szczerze. Ostatnimi czasy dużo siedział w legowisku, a od tej rozmowy z Irys i Igłą tym bardziej. Teraz się trochę ogarnął, nie zaniedbuje treningów i wychodzi. Najgorzej sobie chyba radzi właśnie Irys.. Chciałby z nią porozmawiać, ale się po prostu nie da. Nie, kiedy się tak zachowuje.
- A jak tam Twój trening z Miętowym Pąkiem? - zapytał po chwili. Jagódka z pewnością szybko zostanie wojowniczką, w końcu już teraz dużo potrafi. On niby też.. Tak szybko czas upłynął. Może nawet wkrótce zostanie wojownikiem? Tylko, czy na pewno się nadaje, skoro nie potrafił nawet odszukać swojej rodziny? Mimo wszystko jakby się udał poza tereny jako wojownik to byłoby inaczej niż gdyby poszedł teraz. Jako terminator mógłby ponieść karę. O ile w ogóle ktoś zauważyłby jego zniknięcie. Jednak.. on nie chce z klanu odchodzić. To nie ma sensu.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Jagodowa Gałązka dorosła i wreszcie przestała rosnąć. Jest zdecydowanie jedną z najwyższych kotek w klanie, o ile nie w całym lesie! Jest szczupła i sprężysta, a bardzo długie, stosunkowo grube łapy sprawiają, że szybkość jest jej najmocniejszą stroną. Futro wojowniczki jest zawsze zadbane i lśniące, czego brakowało, gdy była młodsza; dodatkowo może pochwalić się jego grubością i gęstością, co przysparza jej wiele kłopotów podczas upalnych dni. W barwie szaty przeważa niebieski, z białymi znaczeniami w okolicach pyszczka, pod brodą, na piersi i przednich łapach. Kotka ma heterochromię - lewe oko ma barwę soczystej zieleni, a prawe pozostało takie, jak w pierwszych księżycach życia - niebieskie.
Jagodowa Gałązka zaczęła radzić sobie z trudnościami. Co prawda nie była już tak energiczna i rozgadana, jak kiedyś, lecz na jej pyszczku znów gościł szczery uśmiech. Sympatyczna i zawsze chętna do pomocy, starała się myśleć pozytywnie i zaczęła doceniać to, co ma. Lubi zawierać nowe znajomości. Bardzo chciała udowodnić swoją wartość, dlatego stała się bardzo pracowita i sumienna. Spoważniała, do tego po porwaniu zrozumiała, jakie niebezpieczeństwa mogą na nią czyhać, dlatego jest dużo bardziej ostrożna i przewidywalna, niż za młodu.
Chłodny Szept [KC]
Jagodowa Łapa strasznie współczuła Węgielkowi. Sytuacja w jakiej się znalazł była dziwna, niepokojąca i bardzo trudna - w końcu chodziło tutaj o znikanie kotów z jego rodziny, i to nie jednego, a aż trzech. Już lepsza byłaby świadomość, że po prostu umarli, a tak... Tak to było życie w ciągłej niewiedzy. Pewnie zawsze będzie miał gdzieś z tyłu głowy myśli, co się z nimi wszystkimi stało. Chyba, że jakimś cudem uda się ich odnaleźć... - Myślę, że to dobry pomysł. Tylko nie wybieraj się sam! Poza granicami klanów może być naprawdę niebezpiecznie, lepiej byłoby wziąć kogoś ze sobą. - poradziła. Nie sądziła, by Węgielek był tak głupi, żeby faktycznie wyruszyć na poszukiwania samotnie, ale lepiej było się upewnić. - Chociaż tyle... - mruknęła na kolejne słowa kocurka i westchnęła. Szkoda, że nie bardzo jak miała mu pomóc. Gdyby jednak znalazła się taka możliwość, córka Ćmy oczywiście bez wahania zrobiłaby wszystko, co tylko może, żeby jej nauczyciel i jego rodzeństwo mogło spać spokojnie.
Uśmiechnęła się lekko na wzmiankę o jej treningu. Dobrze, niech zejdą na jakiś lżejszy temat. - Bardzo dobrze! Mięta jest dobrą mistrzynią. Nie mogę doczekać się walki i polowania! - powiedziała radośnie. Tak jak jeszcze niedawno odliczała do zostania Jagodową Łapą, tak teraz powoli zaczynała wyobrażać sobie o cudowne, wojownicze życie. - A jak idzie twój trening? Dużo ci jeszcze zostało do zostania wojownikiem?
┍━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┑ Iknowit'shardtokeepan.o p e n.heart Whenevenfriendsseemouttoharmyou ♡Butifyoucouldhealabrokenheart♡ Wouldn'ttimebeoutto ????? you ┕━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┙
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Może jednak był głupi, bo wybrałby się sam.. Zresztą nikt by z nim nie poszedł. Może rodzeństwo, jakby sytuacja była inna.. Mimo wszystko nie chce nikogo narażać, a kto wie, co spotka poza terenami.. Już sam musiałby bardzo uważać. W dwójkę niby zawsze bezpieczniej.. ale no.. Skinął jedynie głową Jagódce, by nie drążyć już tego tematu. Nie ma co się dobijać, tylko porozmawiać o czymś prostszym. Trening jest idealnym tematem, na który zawsze można rozmawiać. Czy to z kociakiem czy terminatorem.
- To świetnie, dobrze trafiłaś - odpowiedział. Miętowy Pąk jest jego kuzynką i choć nie zdołał poznać jej osobiście, nie słyszał o niej nic złego. Skoro także Jagódka tam mówi, to musi być przyjazną kotką. Razem nie mieli co narzekać, bo sam miał dobrą mistrzynię. Zresztą jeszcze nie słyszał, by ktoś się użerał z mistrzem i nie dogadywał. Może po prostu za mało rozmawia z innymi?
- Szczerze mówiąc to chyba niewiele. Nie sądziłem, że pójdzie tak dobrze, w końcu rozpocząłem go później - powiedział do niej, jednak nie wiedział, czy to był dobry moment na zostanie wojownikiem. Był bardzo zdziwiony, jak szybko to zleciało. Jeszcze dziwniejsze byłoby, jakby to on zostałby mianowany jako drugi z rodzeństwa. Irys byłaby jeszcze bardziej zawiedziona. Jednak nawet nie wie, co jeszcze mu zostało na tym treningu. Umie walczyć, polować, zna rangi, władze, kodeks. Właśnie, może jeszcze zostało coś z kodeksu. Nie wie dokładnie ile jest tych zasad.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Jagodowa Gałązka dorosła i wreszcie przestała rosnąć. Jest zdecydowanie jedną z najwyższych kotek w klanie, o ile nie w całym lesie! Jest szczupła i sprężysta, a bardzo długie, stosunkowo grube łapy sprawiają, że szybkość jest jej najmocniejszą stroną. Futro wojowniczki jest zawsze zadbane i lśniące, czego brakowało, gdy była młodsza; dodatkowo może pochwalić się jego grubością i gęstością, co przysparza jej wiele kłopotów podczas upalnych dni. W barwie szaty przeważa niebieski, z białymi znaczeniami w okolicach pyszczka, pod brodą, na piersi i przednich łapach. Kotka ma heterochromię - lewe oko ma barwę soczystej zieleni, a prawe pozostało takie, jak w pierwszych księżycach życia - niebieskie.
Jagodowa Gałązka zaczęła radzić sobie z trudnościami. Co prawda nie była już tak energiczna i rozgadana, jak kiedyś, lecz na jej pyszczku znów gościł szczery uśmiech. Sympatyczna i zawsze chętna do pomocy, starała się myśleć pozytywnie i zaczęła doceniać to, co ma. Lubi zawierać nowe znajomości. Bardzo chciała udowodnić swoją wartość, dlatego stała się bardzo pracowita i sumienna. Spoważniała, do tego po porwaniu zrozumiała, jakie niebezpieczeństwa mogą na nią czyhać, dlatego jest dużo bardziej ostrożna i przewidywalna, niż za młodu.
Chłodny Szept [KC]
- Tak, ja też się cieszę! Niby w treningu nie chodzi o świetne relacje ze swoim mistrzem, tylko o to, żeby cię czegoś nauczył, ale... Wiadomo, że jeśli nie będziesz się z nim dogadywać, to codzienne treningi mogą być ciężkie. - powiedziała. Gdyby dostała mistrza, z którym nie umiałaby się porozumieć, to jej wymarzony trening mógłby stać się po prostu nieprzyjemnym obowiązkiem. A tego chyba raczej nikt nie chciał. Właściwie to ciekawiło ją, czy ktoś w klanie nie lubi swojego treningu właśnie przez mistrza. Nigdy nie słyszała o żadnym takim przypadku, ale kto wie... Nie każdy lubi gadać na lewo i prawo o swoich problemach, więc nie każdy musiał wiedzieć, że coś jest nie tak. Mimo to Jagódka miała nadzieję, że nie ma w klanie nikogo tak pokrzywdzonego. Uśmiechnęła się na słowa Węgielka. Dobrze, że mu się wiedzie i niedługo skończy trening. Musiał być zadowolony z pracy Zawilcowej Skórki. - To super! - powiedziała, ale po chwili zmarszczyła lekko nos. Terminator zaczął trening później? Dlaczego? Jagódka pierwsze o tym słyszała. - Zaraz, zaraz, dlaczego rozpocząłeś swój trening później? - dopytała zaintrygowana i spojrzała na czarnego kocurka. Czyżby musiał mierzyć się w przeszłości z jakąś chorobą?
┍━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┑ Iknowit'shardtokeepan.o p e n.heart Whenevenfriendsseemouttoharmyou ♡Butifyoucouldhealabrokenheart♡ Wouldn'ttimebeoutto ????? you ┕━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┙
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
- Ja również dobrze trafiłem, nic tylko się cieszyć - odpowiedział niebiesko białej kotce. Sam czuje się przynajmniej komfortowo na treningu. Mało mówi, ale za to słucha. Co jeśli trafiłby na mistrza, którego to denerwuje? Wtedy trening stałby się uciążliwy i nieprzyjemny dla obu stron. A raczej zależy mu, by ukończyć ten trening w normalny sposób.
- Ah, nie wspomniałem ci? Byłem chory w czasie ceremonii i rozpocząłem trening później od rodzeństwa - powiedział w jej stronę od razu wyjaśniając. Kiedyś się tego wstydził, że jest gorszy bo rozpoczął trening w późnym czasie, ale teraz, kiedy zdążył wszystko nadrobić i możliwe, że nawet wyprzedzić rodzeństwo to jest z siebie dumny. Spodziewał się, że ukończy go także jako ostatni a w tym momencie nic na to nie wskazywało. No cóż, nic, tylko się cieszyć. I może by się bardzo cieszył gdyby nie ta cała sytuacja z zaginięciem. Gdyby była z nim Brzask, Wilczomlecz oraz Drżący Głos wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej.. Tak to zamartwia się wszystkim i nawet zostanie wojownikiem nie da mu aż takiej radości jak dałoby mu to przed tymi zaginięciami.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Jagodowa Gałązka dorosła i wreszcie przestała rosnąć. Jest zdecydowanie jedną z najwyższych kotek w klanie, o ile nie w całym lesie! Jest szczupła i sprężysta, a bardzo długie, stosunkowo grube łapy sprawiają, że szybkość jest jej najmocniejszą stroną. Futro wojowniczki jest zawsze zadbane i lśniące, czego brakowało, gdy była młodsza; dodatkowo może pochwalić się jego grubością i gęstością, co przysparza jej wiele kłopotów podczas upalnych dni. W barwie szaty przeważa niebieski, z białymi znaczeniami w okolicach pyszczka, pod brodą, na piersi i przednich łapach. Kotka ma heterochromię - lewe oko ma barwę soczystej zieleni, a prawe pozostało takie, jak w pierwszych księżycach życia - niebieskie.
Jagodowa Gałązka zaczęła radzić sobie z trudnościami. Co prawda nie była już tak energiczna i rozgadana, jak kiedyś, lecz na jej pyszczku znów gościł szczery uśmiech. Sympatyczna i zawsze chętna do pomocy, starała się myśleć pozytywnie i zaczęła doceniać to, co ma. Lubi zawierać nowe znajomości. Bardzo chciała udowodnić swoją wartość, dlatego stała się bardzo pracowita i sumienna. Spoważniała, do tego po porwaniu zrozumiała, jakie niebezpieczeństwa mogą na nią czyhać, dlatego jest dużo bardziej ostrożna i przewidywalna, niż za młodu.
Chłodny Szept [KC]
Na słowa kruczoczarnego kocura, świeżo upieczona terminatorka skinęła tylko głową z uśmiechem. Cieszyła się, że Wichrzaki, a już zwłaszcza te bliskie jej jednostki, nie miały żadnych problemów ze swoimi mentorami i treningi na ogół sprawiały im radość, a nie odwrotnie. Jagodowa z łapą na sercu mogłaby powiedzieć, że Węgielek jest bliskim jej kotem - w końcu bardzo go polubiła, oboje potrafili zatrzymać się na chociaż chwilę rozmowy, no i kocur poprowadził te ważne dla niej nauki. Czy można było powiedzieć, że syn Burzowego Pomruku również ma takie zdanie o Jagódce? Cóż, ciężko stwierdzić, gdyż był bardzo nieśmiały i zamknięty w sobie, ale skoro dzisiaj potrafił zwierzyć się jej ze swoich problemów, to dlaczego nie? - Ojej, to musiało być okropne! - powiedziała. A więc dobrze przypuszczała, że Węglowa Łapa musiał mierzyć się kiedyś z chorobą. Sama Jagódka nie potrafiła wyobrazić sobie sytuacji, w której to przez chorobę musi po prostu przełożyć dzień mianowania. Chyba nie potrafiłaby tego znieść... Po chwili znów zwróciła spojrzenie dwukolorowych oczu na kocura i zapytała: - A co ci było? To coś poważnego? - właściwie ta informacja nie była jej do niczego potrzebna, kotka po prostu była z natury ciekawska i tyle. Mimo to zawsze starała się kontrolować, czy nie przekracza granic i czy nie pyta o coś zbyt osobistego.
┍━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┑ Iknowit'shardtokeepan.o p e n.heart Whenevenfriendsseemouttoharmyou ♡Butifyoucouldhealabrokenheart♡ Wouldn'ttimebeoutto ????? you ┕━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┙
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Węgielek gdyby mógł usłyszeć myśli Jagodowej Łapy na pewno by się z nią zgodził. Poznał niebieską kotkę kiedy była jeszcze kociakiem i już wtedy mógł się z nią dogadać. Później poprowadził jej nauki, które z pewnością były dla nich obu czymś fajnym i ciekawym. Zresztą co to za nauki na których jest po prostu dziwnie i nieprzyjemnie? Teraz jeszcze się jej zwierzył, czując, że może jej zaufać. Mógłby ją nawet nazwać przyjaciółką, jednak nie był na tyle odważny by wypowiedzieć to na głos. Jedynie liczył na to, że kotka uważa podobnie i nie muszę sobie tego mówić.
- Oj było - odpowiedział do niej lekko się śmiejąc. Teraz to wydawało się takie odległe. Ależ on się wtedy nudził! Strasznie zazdrościł rodzeństwu, które opowiadało mu o treningu, kiedy on tylko łaził po obozie. Przynajmniej nauczył się cierpliwości, bo skoro tamto wytrzymał to inne rzeczy też może.
- Zwykły kaszel. Nic wielkiego, szybko wyzdrowiałem - a jednak przeleżał ceremonię. Gdyby zachorował trochę wcześniej.. może zacząłby wcześniej. Jak jednak teraz na to patrzy, to chyba to większej różnicy nie robi skoro już za chwilę skończy trening. Nie miał też nic przeciwko, by powiedzieć o tym Jagódce. Zwykła choroba. Mimo wszystko jednak rozmawiając z kotką poczuł się lepiej. Chociaż na chwilę mógł zapomnieć o wszystkich troskach, za co był jej naprawdę wdzięczny.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Jagodowa Gałązka dorosła i wreszcie przestała rosnąć. Jest zdecydowanie jedną z najwyższych kotek w klanie, o ile nie w całym lesie! Jest szczupła i sprężysta, a bardzo długie, stosunkowo grube łapy sprawiają, że szybkość jest jej najmocniejszą stroną. Futro wojowniczki jest zawsze zadbane i lśniące, czego brakowało, gdy była młodsza; dodatkowo może pochwalić się jego grubością i gęstością, co przysparza jej wiele kłopotów podczas upalnych dni. W barwie szaty przeważa niebieski, z białymi znaczeniami w okolicach pyszczka, pod brodą, na piersi i przednich łapach. Kotka ma heterochromię - lewe oko ma barwę soczystej zieleni, a prawe pozostało takie, jak w pierwszych księżycach życia - niebieskie.
Jagodowa Gałązka zaczęła radzić sobie z trudnościami. Co prawda nie była już tak energiczna i rozgadana, jak kiedyś, lecz na jej pyszczku znów gościł szczery uśmiech. Sympatyczna i zawsze chętna do pomocy, starała się myśleć pozytywnie i zaczęła doceniać to, co ma. Lubi zawierać nowe znajomości. Bardzo chciała udowodnić swoją wartość, dlatego stała się bardzo pracowita i sumienna. Spoważniała, do tego po porwaniu zrozumiała, jakie niebezpieczeństwa mogą na nią czyhać, dlatego jest dużo bardziej ostrożna i przewidywalna, niż za młodu.
Chłodny Szept [KC]
Uśmiechnęła się lekko na słowa Węgielka. Dobrze, że potrafił mówić o okropnych dla niego rzeczach z uśmiechem. Nie każdy potrafił się zdobyć na coś takiego, a przecież grunt to dystans i optymizm! Gdyby każdy przez cały czas chodził smętny i ponury, życie byłoby... Nudne? Straszne? Pewnie tak. Dobrze, że Jagódka nie spotkała na swojej drodze za wiele takich kotów. I oby tak pozostało! - To dobrze, że nie musiałeś długo się męczyć. - odparła. Miała nadzieję, że jej, ani żadnego innego bliskiego jej kota nie spotka żadna poważniejsza choroba. Sama Jagódka raz musiała udać się do lecznicy po jakąś papkę na popękane opuszki i musiała przyznać, że nie było to zbyt przyjemne miejsce... Pełne dziwnie pachnących medykamentów i chorych, smętnych właśnie kotów. Nikomu nie życzyła wylądowania tam na dłużej.
Po chwili młodej kotce przyszło do głowy pewne pytanie, na które nie zdążyła jeszcze poznać odpowiedzi. Zaćmiony Księżyc odpowiadała jej na nie zdawkowo, więc może od nauczyciela wyciągnie nieco więcej? - Wiesz może o co chodzi z tym, no... Iskrzącą Łapą? Bo na ceremonii wszyscy na niego dziwnie patrzyli, trochę tak, jakby chcieli go zabić. Zrobił coś złego? - no bo bez powodu raczej nie byłby tak dziwnie traktowany. Mimo to Jagódka miała nadzieję, że to jakieś nieporozumienie i w Klanie Wichru nie było żadnych zbrodniarzy.
┍━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┑ Iknowit'shardtokeepan.o p e n.heart Whenevenfriendsseemouttoharmyou ♡Butifyoucouldhealabrokenheart♡ Wouldn'ttimebeoutto ????? you ┕━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┙
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
To był chyba jeden z jego sposobów na odreagowanie na problemy. Śmiać się z tego, czego w zasadzie nie powinien. Może to strasznie głupie, ale jakoś czuł się lepiej mówiąc w ten sposób. Każdy reaguje inaczej, a Węgielek myśli, że chodzenie jak trup nie ma sensu. Lepiej już powiedzieć coś z nutką śmiechu niż zupełnie depresyjnie.
Skinął jedynie głową na słowa Jagodowej Łapy. No cóż, takie przypadki się zdarzały i zdarzając. Choćby rodzeństwo Dyni. Węgielek wiedział, że paru z nich była chora i ominęła ceremonię. Jednak coś takiego jest konieczne jeśli chce się wyzdrowieć. Lśniąca Sadzawka na pewno nie wypuściłaby kogoś z lecznicy tylko po to, by mógł otrzymać nowe imię i mistrza. W tym czasie mogłoby mu się pogorszyć, pozarażać innych.. Lepiej nie ryzykować czegoś takiego.
Był zaskoczony słysząc pytanie Jagódki. Wiedział o co chodzi, ale nie wiedział, czy powinien w ogóle o tym mówić. Czy to jest tajemnica, sekret? Czy raczej coś, o czym wkrótce wszyscy się i tak dowiedzą? Nie chce też straszyć Jagódki, bo to co zrobił Iskrząca Łapa jest okropnie złe i obrzydliwe. Tak przynajmniej powiedziała mu siostra, Irys, której wierzy.
- Podobno skrzywdził kotkę.. z klanu Rzeki - odpowiedział jedynie w skrócie - Ale jeszcze to i tak się rozwikła, więc n-nie ro-rozpowiadaj tego, bo nie jestem pewny do końca o co chodzi - dodał zaraz, mając jakiś problem z wypowiedzeniem słów "nie rozpowiadaj". Czuł się dziwnie mówiąc coś takiego, w końcu nigdy nie mówił komuś, żeby czegoś nie zrobił. Przynajmniej w jego odczuciu trochę niemiło to zabrzmiało, dlatego skierował wzrok ku ziemi. Może przesadza?
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Jagodowa Gałązka dorosła i wreszcie przestała rosnąć. Jest zdecydowanie jedną z najwyższych kotek w klanie, o ile nie w całym lesie! Jest szczupła i sprężysta, a bardzo długie, stosunkowo grube łapy sprawiają, że szybkość jest jej najmocniejszą stroną. Futro wojowniczki jest zawsze zadbane i lśniące, czego brakowało, gdy była młodsza; dodatkowo może pochwalić się jego grubością i gęstością, co przysparza jej wiele kłopotów podczas upalnych dni. W barwie szaty przeważa niebieski, z białymi znaczeniami w okolicach pyszczka, pod brodą, na piersi i przednich łapach. Kotka ma heterochromię - lewe oko ma barwę soczystej zieleni, a prawe pozostało takie, jak w pierwszych księżycach życia - niebieskie.
Jagodowa Gałązka zaczęła radzić sobie z trudnościami. Co prawda nie była już tak energiczna i rozgadana, jak kiedyś, lecz na jej pyszczku znów gościł szczery uśmiech. Sympatyczna i zawsze chętna do pomocy, starała się myśleć pozytywnie i zaczęła doceniać to, co ma. Lubi zawierać nowe znajomości. Bardzo chciała udowodnić swoją wartość, dlatego stała się bardzo pracowita i sumienna. Spoważniała, do tego po porwaniu zrozumiała, jakie niebezpieczeństwa mogą na nią czyhać, dlatego jest dużo bardziej ostrożna i przewidywalna, niż za młodu.
Chłodny Szept [KC]
Jagódka doskonale rozumiała swojego nauczyciela, gdyż sama uważała, że śmiech to najlepszy sposób, by poprawić sobie humor i na chwilę zapomnieć o wszystkich problemach. Co prawda młodziutka terminatorka jeszcze za wiele ich nie miała, ale i tak wiedziała, że w takich sytuacjach najważniejszy jest optymizm.
Widziała zaskoczenia malujące się na pyszczku Węgielka, gdy ta zadała mu to pytanie. Nie bardzo interesowała ją ta cała sprawa, ale chciała wiedzieć, dlaczego wszyscy tak reagowali na Iskrzącą Łapę. Po pierwsze dlatego, że była członkiem Klanu Wichru i chyba niedziwne, że chciała być ze wszystkim na bieżąco, a po drugie - dobrze byłoby wiedzieć, jeśli trzeba by trzymać się od terminatora z daleka. Gdy usłyszała odpowiedź kocura, córka Zaćmienia już wiedziała - naprawdę lepiej się do niego nie zbliżać. Najprawdopodobniej nie chodziło o nic innego, jak gwałt, o którym opowiadała jej Mięta na treningu. Co prawda kocica za nic nie chciała wdawać się w szczegóły, ale na pewno nie było to nic dobrego; wręcz przeciwnie, to było obrzydliwe i niedopuszczalne. Skrzywiła lekko pyszczek. Mysia strawa. - Co za zwyrol. - mruknęła z wyraźną pogardą w głosie. Teraz już nie dziwiła się, dlaczego każdy tak na niego patrzył. - Jasne, nie będę nikomu nic gadać. - zapewniła ze słabym uśmiechem. Z jej gadulstwem nie dziwne by było, gdyby całkowicie przez przypadek coś chlapnęła, ale zrobi wszystko, by jednak dotrzymać słowa danego Węglowi.
┍━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┑ Iknowit'shardtokeepan.o p e n.heart Whenevenfriendsseemouttoharmyou ♡Butifyoucouldhealabrokenheart♡ Wouldn'ttimebeoutto ????? you ┕━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┙
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Zresztą, teraz czuje się zdecydowanie lepiej, kiedy powiedział o tym Jagódce. Będzie wiedziała na przyszłość, by od Iskrzącej Łapy trzymać się z daleka. Sam również tak postanowił, oby też nie zemścił się na Irysowej Łapie.. W razie czego byłby gotów chronić rodzinę, przed kimkolwiek i czymkolwiek.
Skinął głową niebiesko białej kotce. Nie rozumiał, dlaczego on w ogóle dalej jest w klanie. Powinien już przecież za to wylecieć! Chyba, że coś jest niejasne.. W końcu do tego wmieszali się Gwiezdni.. To w ogóle wychodzi poza jego rozumowanie. Jeszcze ta klątwa.. W którą wciąż nie wiedział, czy ma wierzyć czy nie. Każdy za to mógł stwierdzić, że to podejrzane, że ktoś rzuca klątwę na Irysową Łapę, a zaraz potem znika część rodziny. Czysty przypadek, a może coś więcej?
- Lepiej się do niego nie zbliżać.. - powiedział jedynie. Zresztą nie chce już dłużej o tym rozmawiać. Plotkując, bo chyba można to tak nazwać, nie czuł się najlepiej.
- A jak tam u twojego rodzeństwa? - zapytał, bo to było pierwsze co przyszło mu do głowy. To zawsze jest coś bardziej przyjemnego do rozmowy. Oni i tak są chyba dziwni! Albo raczej Węgielek, któremu zdarzało się przeskakiwać z jednego tematu do drugiego.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Jagodowa Gałązka dorosła i wreszcie przestała rosnąć. Jest zdecydowanie jedną z najwyższych kotek w klanie, o ile nie w całym lesie! Jest szczupła i sprężysta, a bardzo długie, stosunkowo grube łapy sprawiają, że szybkość jest jej najmocniejszą stroną. Futro wojowniczki jest zawsze zadbane i lśniące, czego brakowało, gdy była młodsza; dodatkowo może pochwalić się jego grubością i gęstością, co przysparza jej wiele kłopotów podczas upalnych dni. W barwie szaty przeważa niebieski, z białymi znaczeniami w okolicach pyszczka, pod brodą, na piersi i przednich łapach. Kotka ma heterochromię - lewe oko ma barwę soczystej zieleni, a prawe pozostało takie, jak w pierwszych księżycach życia - niebieskie.
Jagodowa Gałązka zaczęła radzić sobie z trudnościami. Co prawda nie była już tak energiczna i rozgadana, jak kiedyś, lecz na jej pyszczku znów gościł szczery uśmiech. Sympatyczna i zawsze chętna do pomocy, starała się myśleć pozytywnie i zaczęła doceniać to, co ma. Lubi zawierać nowe znajomości. Bardzo chciała udowodnić swoją wartość, dlatego stała się bardzo pracowita i sumienna. Spoważniała, do tego po porwaniu zrozumiała, jakie niebezpieczeństwa mogą na nią czyhać, dlatego jest dużo bardziej ostrożna i przewidywalna, niż za młodu.
Chłodny Szept [KC]
Pokręciła jedynie głową na myśl o tym, co zrobił Iskrząca Łapa. Smutne, strasznie smutne, że w tak doskonałym w oczach młodej Jagódki Klanie Wichru znalazł się taki łajdak. Cóż, jak to się mówi, najciemniej jest pod latarnią... Zastanawiała się, co się z nim stanie. Jaka kara zostanie na niego nałożona? Już chciała spytać o to Węgielka, lecz zdążyła ugryźć się w język. Skąd on mógł to wiedzieć? Takie pytania teraz powinno się kierować tylko i wyłącznie do Malinowej Gwiazdy. - Lepiej nie... - powtórzyła cicho za czarnym kocurkiem jak mantrę i skierowała swoje spojrzenie w dal. Miała nadzieję, że Iskrę da się jeszcze jakoś zmienić i nie skończy on jako zbrodniarz błąkający się po Miejscu Gdzie Brak Gwiazd. W końcu był jeszcze młody i każdemu należała się jakaś szansa, prawda?
Na pytanie Węgielka, Jagodowa Łapa jeszcze bardziej posmutniała. Znów zwróciła spojrzenie na kruczoczarnego terminatora i powiedziała smętnym, aż niepodobnym do niej tonem: - Sama nie wiem... Nigdy nie mieliśmy zbyt dobrego kontaktu, ale teraz jest jeszcze gorzej. Widuję tylko Mruczka, raz na jakiś czas też Szepta... A przecież była nas cała ósemka! Liczyłam, że w przyszłości uda nam się jakoś naprawić te kontakty, ale widać myliłam się i jest coraz gorzej. - po czym westchnęła cicho. Jeżeli kiedyś Jagódka założy jakąś rodzinę to nie pozwoli, by skończyli oni jak miot Zaćmionej i Lodowego, o nie!
┍━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┑ Iknowit'shardtokeepan.o p e n.heart Whenevenfriendsseemouttoharmyou ♡Butifyoucouldhealabrokenheart♡ Wouldn'ttimebeoutto ????? you ┕━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━┙