Całkiem wysoka ruda, pręgowana tygrysio kotka o szczupłej sylwetce. Posiada liczne białe łaty; na nosie trójkąt, który rozwija się w coś w rodzaju rozległego krawata, na całej długości brzucha ma wąską, łaty przy trzech łapach sięgające jedynie pazurów, lewa tylnia łapa jest zabarwiona na biało do połowy.
Pewna siebie, otwarta na nowe znajomości i ambitna. Unika agresji, jest wyjątkowo cierpliwa i jest aż zbyt ciekawska.
Właściwie to nie przepadała za samotnymi wycieczkami poza obóz. Zwłaszcza sama. Dziś jednak coś ją tknęło. Chciała sobie wszystko na spokojnie uporządkować. Ostatni czas dla rudej był ciężki. Wycofywała się z klanowego życia całkiem nieświadomie. Jedynie uczęszczała na treningi i wypełniała swoje obowiązki. Oraz czasem porozmawiała z kimś i to byłoby wszystko z jej klanowego życia. O rodzeństwie nie było co mówić. Słońce był... ciągle sobą, Słonecznik jako wojowniczka nie miała dużo czasu, z Jabłkiem i Goździk tylko się mijała, a Borówka leżała w lecznicy i nieszczególnie mogła ją odwiedzać. Zielonooka za to była pomiędzy tym wszystkim i czuła się źle, po prostu. Samotność ją przytłaczała, a nie miała nawet z kim porozmawiać o tym. Mijała kolejne rosnące krzewy próbując sobie wszystko poukładać. W końcu usiadła obok jakiegoś krzaczka, który powoli zaczynał kwitnął.
//soseeecznik
każdy myślito co myśli myśli sobiemoja głowa - ̗̀ może w końcumi sięu d a ̖́- wypowiedziećprostesłowa
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
Wracała z patrolu ze Splątanym Wąsem i Wilgotnym Nosem. Była już w sumie trochę zmęczona. Wcześniej tego dnia wybrała się na krótkie polowanie z Paprociowym Pyłem, teraz to, a potem będzie jeszcze musiała się spotkać ze Żmijową Łapą, jednak to po południu, kiedy zrobi się chłodniej. Po prawdzie nie marzyła teraz o niczym innym niż żeby tylko położyć się gdzieś w cieniu i odpocząć. Było gorąco. Słonecznik nie potrzebowała długiego futra, żeby mieć problem z obecną temperaturą. Chciała wrócić do obozu jak najszybciej, a jednak...
...kiedy przechodzili niedaleko Kwitnących Zarośli, miała wrażenie, że poczuła dość znajomy zapach. Huh? Zmarszczyła się lekko i odwróciła w tamtą stronę, a wśród krzewów mignął jej nagle obraz bardzo dobrze jej znanego, rudo-białego futerka. Nie była pewna z tej odległości, ale miała bardzo silne wrażenie, że ta, którą widziała, to Chmurna Łapa. Przeprosiła więc szybko wojowniczkę i wojownika, mówiąc, żeby wrócili do obozu bez niej, a ona dołączy do nich później i pospiesznie podeszła do siedzącej przy krzakach kotki. Tak, to była jej siostra! Tylko czemu siedziała tu sama i wyglądała na trochę jakby, hmm, przygnębioną?
– Chmurka? Coś się stało? – spytała troskliwie, kiedy już doszła do rudo-białej i stanęła przed nią. Ostatnio sama Słonecznik miała mętlik w głowie, nie wspominając już o tym, że brakowało jej kontaktu z rodzeństwem, a to mogła być dobra okazja, żeby go trochę odnowić i zobaczyć, czy wszystko było w porządku.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>
Mistrz: Skrzecząca Mewa; Jasne Serce Płeć: kocur Matka: Zaćmiony Księżyc Ojciec: Lodowa Skóra Partner: brak Trwałe urazy: Poszarpane blizny po ugryzieniu borsuka na jednym udzie.
Okrywa włosowa kocura jest w kolorze białym, beż żadnych widocznych znaczeń. W dotyku futro jest całkiem miękkie, chociaż wydaje się lekko potargane. Sierść jest najdłuższa i najgęstsza na piersi, policzkach i ogonie kota. Pod futrem są mięśnie, które jednak łatwo nie są widoczne gołym okiem. Oczy Mruczka są koloru złotego, okazjonalnie wpadające w lekki pomarańcz, zależnie od nachylenia światła. Na udzie kocura można zobaczyć sporą bliznę pozostawioną przez borsuka. Mruczek jest także kastratem.
Typowy przykład przeciętnego kota pochodzącego z klanów. Całkiem ambitny i pracowity kocur, jednak nie wyróżniający się szczególnie ponad innych. Księżyce pozostawania w tyle za innymi sprawiło że ma dość chwiejne poczucie własnej wartości.
Na ogół towarzyski kocur, który jest w stanie w dużej mierze przystosować się do stylu bycia innych kotów. Chociaż okazjonalnie może mieć problem ze zrozumieniem emocji innych.
Podziela wiarę w Gwiezdny Klan z większością klanowych kotów. Także incydent z borsukiem spowodował u niego fobię przed borsukami, przez co czuję nieznaczną niepewność, będąc poza obozem klanu lub innym bezpiecznym schronieniem. Zdecydowanie ma także uraz do dwunogów.
Powojnik (KG) | Dynia (KP)
/Nwm, ale ta sesja ma ponad miesiąc, więc chyba już wygasła./
Młody kocur o białym futrze opuścił obóz, by spełnić swój obowiązek. Musiał znaleźć jakąś zwierzynę. Miejmy nadzieję że susza w ostatnim czasie nie utrudni tego za bardzo. Wolałby nie musieć łazić z pustym żołądkiem lub narażać się klanowiczom, biorąc zdobycz nie dając nic od siebie. Będąc koło Kwitnących zarośli, Mrucząca Łapa zwolnił, stawiając ostrożniej kroki, by zmniejszyć ryzyko wystraszenia zwierzyny, nim jeszcze zacznie. Zaczął rozglądać się dookoła i węszyć w poszukiwaniu zdobyczy, powoli poruszając się na przód.
Terminator był niedoświadczony i bardzo młody - wydawać by się mogło, że szanse na znalezienie przez niego zwierzyny od razu były nikłe, a jednak! Kroczył ostrożnie po Wichrowych ziemiach, gdy ujrzał charakterystyczne dla ów otoczenia zwierzę. Królik zajadał sobie trawę z pobliskiej kępy i nie wiedział, że lada moment może skończyć w paszczy syna Zaćmionego Księżyca, co kocurkowi wydawało małą przewagę. Tylko czy ją wykorzysta?
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Mistrz: Skrzecząca Mewa; Jasne Serce Płeć: kocur Matka: Zaćmiony Księżyc Ojciec: Lodowa Skóra Partner: brak Trwałe urazy: Poszarpane blizny po ugryzieniu borsuka na jednym udzie.
Okrywa włosowa kocura jest w kolorze białym, beż żadnych widocznych znaczeń. W dotyku futro jest całkiem miękkie, chociaż wydaje się lekko potargane. Sierść jest najdłuższa i najgęstsza na piersi, policzkach i ogonie kota. Pod futrem są mięśnie, które jednak łatwo nie są widoczne gołym okiem. Oczy Mruczka są koloru złotego, okazjonalnie wpadające w lekki pomarańcz, zależnie od nachylenia światła. Na udzie kocura można zobaczyć sporą bliznę pozostawioną przez borsuka. Mruczek jest także kastratem.
Typowy przykład przeciętnego kota pochodzącego z klanów. Całkiem ambitny i pracowity kocur, jednak nie wyróżniający się szczególnie ponad innych. Księżyce pozostawania w tyle za innymi sprawiło że ma dość chwiejne poczucie własnej wartości.
Na ogół towarzyski kocur, który jest w stanie w dużej mierze przystosować się do stylu bycia innych kotów. Chociaż okazjonalnie może mieć problem ze zrozumieniem emocji innych.
Podziela wiarę w Gwiezdny Klan z większością klanowych kotów. Także incydent z borsukiem spowodował u niego fobię przed borsukami, przez co czuję nieznaczną niepewność, będąc poza obozem klanu lub innym bezpiecznym schronieniem. Zdecydowanie ma także uraz do dwunogów.
Powojnik (KG) | Dynia (KP)
Miał dość spore szczęście, znajdując królika. Jednak nadal pozostawał fakt, że trzeba było go złapać. Jak? Nie miał doświadczenia, nigdy do tej pory nie złapał królika, ani zająca. Jednak nie szkodziło spróbować. Musiał postarać się wykorzystać znane już informacje. Biały kocur zachował spokojny, bezgłośny oddech, próbując sobie przypomnieć coś o pozie. Co najłatwiej wystraszy królika? Nie miał pewności, ale te spore uszy wskazywały na hałas. Ugiął ostrożnie łapy, starając się nie dotykać brzuchem ziemi, ani nie wywijać za bardzo ogonem. Posuwał się ostrożnie, omijając wszelkie gałązki na jego drodze. Na swoje szczęście, jego mistrz zdążył przedstawić mu teorię. Okrążał piszczka tak, by wiatr nie zniósł jego zapachu, w stronę zdobyczy. No chyba że nagle kierunek się zmieni, ale na to już nic nie poradzi. Po zbliżeniu się na dystans jednego skoku, miał zamiar wysunąć błyskawicznie pazury i skoczyć na piszczka, celując w okolice karku lub szyi.
W takim razie mistrz Mruczącej Łapy zapomniał mu przekazać... czegokolwiek, albowiem pozycja łowiecka pozostawiała wiele do życzenia oraz królik nie miał problemu z usłyszeniem terminatora. Natychmiast rzucił się do ucieczki, próbując ratować swoje życie, jednak syn Zaćmionego Księżyca mógł spróbować go gonić. Kto wie, może mu się poszczęści? Mrucząca Łapa
lvl: 1 | S: 5 | Zr: 6 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 60 | W: 40 - 3 = 37/40
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Mistrz: Skrzecząca Mewa; Jasne Serce Płeć: kocur Matka: Zaćmiony Księżyc Ojciec: Lodowa Skóra Partner: brak Trwałe urazy: Poszarpane blizny po ugryzieniu borsuka na jednym udzie.
Okrywa włosowa kocura jest w kolorze białym, beż żadnych widocznych znaczeń. W dotyku futro jest całkiem miękkie, chociaż wydaje się lekko potargane. Sierść jest najdłuższa i najgęstsza na piersi, policzkach i ogonie kota. Pod futrem są mięśnie, które jednak łatwo nie są widoczne gołym okiem. Oczy Mruczka są koloru złotego, okazjonalnie wpadające w lekki pomarańcz, zależnie od nachylenia światła. Na udzie kocura można zobaczyć sporą bliznę pozostawioną przez borsuka. Mruczek jest także kastratem.
Typowy przykład przeciętnego kota pochodzącego z klanów. Całkiem ambitny i pracowity kocur, jednak nie wyróżniający się szczególnie ponad innych. Księżyce pozostawania w tyle za innymi sprawiło że ma dość chwiejne poczucie własnej wartości.
Na ogół towarzyski kocur, który jest w stanie w dużej mierze przystosować się do stylu bycia innych kotów. Chociaż okazjonalnie może mieć problem ze zrozumieniem emocji innych.
Podziela wiarę w Gwiezdny Klan z większością klanowych kotów. Także incydent z borsukiem spowodował u niego fobię przed borsukami, przez co czuję nieznaczną niepewność, będąc poza obozem klanu lub innym bezpiecznym schronieniem. Zdecydowanie ma także uraz do dwunogów.
Powojnik (KG) | Dynia (KP)
Kot zerwał się z miejsca, gdy tylko królik zaczął biec. Skoro zasadzka nie zadziałała, mógł tylko liczyć że okaże się wystarczająco szybki i silny, by go dogonić. Mała szansa, jednak kto wie, może się uda? Włożył tyle siły w łapy, ile potrafił, gnając przed siebie. W kocu Wichrowe koty powinny być szybkie. Może te geny się na coś przydadzą?
Mrucząca Łapa biegł ile tylko miał sił w łapach, a mimo to nie był w stanie dogonić królika. Cały czas siedział mu na ogonie i był o krok od złapania, ale to nadal było za mało. Mógł nadal próbować, może w końcu kickowi omsknie się łapa, ale może tak się też nie stać. Zawsze było pewne ryzyko.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Mistrz: Skrzecząca Mewa; Jasne Serce Płeć: kocur Matka: Zaćmiony Księżyc Ojciec: Lodowa Skóra Partner: brak Trwałe urazy: Poszarpane blizny po ugryzieniu borsuka na jednym udzie.
Okrywa włosowa kocura jest w kolorze białym, beż żadnych widocznych znaczeń. W dotyku futro jest całkiem miękkie, chociaż wydaje się lekko potargane. Sierść jest najdłuższa i najgęstsza na piersi, policzkach i ogonie kota. Pod futrem są mięśnie, które jednak łatwo nie są widoczne gołym okiem. Oczy Mruczka są koloru złotego, okazjonalnie wpadające w lekki pomarańcz, zależnie od nachylenia światła. Na udzie kocura można zobaczyć sporą bliznę pozostawioną przez borsuka. Mruczek jest także kastratem.
Typowy przykład przeciętnego kota pochodzącego z klanów. Całkiem ambitny i pracowity kocur, jednak nie wyróżniający się szczególnie ponad innych. Księżyce pozostawania w tyle za innymi sprawiło że ma dość chwiejne poczucie własnej wartości.
Na ogół towarzyski kocur, który jest w stanie w dużej mierze przystosować się do stylu bycia innych kotów. Chociaż okazjonalnie może mieć problem ze zrozumieniem emocji innych.
Podziela wiarę w Gwiezdny Klan z większością klanowych kotów. Także incydent z borsukiem spowodował u niego fobię przed borsukami, przez co czuję nieznaczną niepewność, będąc poza obozem klanu lub innym bezpiecznym schronieniem. Zdecydowanie ma także uraz do dwunogów.
Powojnik (KG) | Dynia (KP)
Blisko. Tak blisko, ale nadal nie wystarczająco. Jednak nie miał zamiaru poddawać się tak łatwo. Kocurowi wpadło do głowy by może spróbować zagonić zwierzynę gdzieś, by nieco ułatwić sobie zadanie. Ciężko powiedzieć czy pomoże, ale w jego sytuacji, eksperymentowanie raczej nie może mu zaszkodzić. W końcu nadal się uczył. Kocur trzymał pazury wysunięte, by zwiększyć zwrotność. Starał się zagonić zająca między większe kamienie lub korzenie które sam mógłby łatwo przeskoczyć, cały czas próbując siedzieć mu na ogonie. Miał nadzieję że zapędzi go gdzieś, gdzie przeszkody go spowolnią, co umożliwi mu szybko skok wprost na jego kark. Jednak trzeba przyznać że nie wiele wiedział o królikach, nie mając z żywymi zbyt wiele do czynienia. Mógł tylko mieć nadzieję że uszak nie będzie zwinniejszy od niego.
No niestety. Mrucząca Łapa, choć z całych sił starał się dogonić uszaka, poniósł klęskę. Okazał się być zbyt wolny i jedyne co przyszło mu oglądać to zadek gryzonia stopniowo się oddalający, zamiast jego smakowicie wyglądającego ciała. Cóż, bywa i tak.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Mistrz: Skrzecząca Mewa; Jasne Serce Płeć: kocur Matka: Zaćmiony Księżyc Ojciec: Lodowa Skóra Partner: brak Trwałe urazy: Poszarpane blizny po ugryzieniu borsuka na jednym udzie.
Okrywa włosowa kocura jest w kolorze białym, beż żadnych widocznych znaczeń. W dotyku futro jest całkiem miękkie, chociaż wydaje się lekko potargane. Sierść jest najdłuższa i najgęstsza na piersi, policzkach i ogonie kota. Pod futrem są mięśnie, które jednak łatwo nie są widoczne gołym okiem. Oczy Mruczka są koloru złotego, okazjonalnie wpadające w lekki pomarańcz, zależnie od nachylenia światła. Na udzie kocura można zobaczyć sporą bliznę pozostawioną przez borsuka. Mruczek jest także kastratem.
Typowy przykład przeciętnego kota pochodzącego z klanów. Całkiem ambitny i pracowity kocur, jednak nie wyróżniający się szczególnie ponad innych. Księżyce pozostawania w tyle za innymi sprawiło że ma dość chwiejne poczucie własnej wartości.
Na ogół towarzyski kocur, który jest w stanie w dużej mierze przystosować się do stylu bycia innych kotów. Chociaż okazjonalnie może mieć problem ze zrozumieniem emocji innych.
Podziela wiarę w Gwiezdny Klan z większością klanowych kotów. Także incydent z borsukiem spowodował u niego fobię przed borsukami, przez co czuję nieznaczną niepewność, będąc poza obozem klanu lub innym bezpiecznym schronieniem. Zdecydowanie ma także uraz do dwunogów.
Powojnik (KG) | Dynia (KP)
Kocur w końcu był zmuszony zatrzymać się, nie dając rady kontynuować pogoni. Królik oddalił się za bardzo, by miał jakiekolwiek szanse. Mruczek westchnął poirytowany, próbując przeanalizować co poszło źle. Jednak po krótkim czasie zdecydował się ponowić próbę, nie chcą wracać z pustymi łapami. Kroczył cicho, musząc się oddalić trochę od poprzedniego miejsca łowów, gdyż jego pogoń z pewnością spłoszyła wszelkie piszczki. Jego nos chłonął zapachy, oczekując na znalezienie świeżego tropu. Uspokoił oddech, by móc wychwycić każdy szelest traw, mogący wskazywać na obecność żyjątek. No to zaczynamy od nowa.
Także tego. Mrucząca Łapa miał pełne prawo do tego, żeby być niezadowolony z takiego obrotu spraw. W końcu trochę się namęczył, żeby złapać tego uszaka, a ostatecznie i tak się nie udało, ale nie poddawał się. Nadal dzielnie szukał czegoś, co mógłby przynieść na stos i pokazać w ten sposób, że jest jakkolwiek przydatny dla klanu. Niestety, rolę się odwróciły i z roli łowcy stał się ofiarą w zaledwie parę uderzeń serca. Nie zdążył wychwycić momentu, w którym borsuk znajdujący się kawałek dalej rzucił się w jego kierunku i trafił ostrymi zębiskami prosto w udo, uszkadzając jeden z mięśni. Z zewnątrz rana nie wyglądała na zagrażającą życiu, ale od wewnątrz obficie krwawiła, brudząc śnieżnobiałe futro terminatora szkarłatną posoką oraz z każdą chwilą coraz bardziej go osłabiając. Ciężko też będzie kocurowi poruszyć ranną łapą, ze względu na uszkodzony mięsień. Mógł jednak próbować się ratować, jako iż borsuk puścił go po dwóch uderzeniach serca, zapewne zamierzając zaatakować gdzieś indziej.
Mrucząca Łapa
lvl: 1 | S: 5 | Zr: 4 (6) | Sz: 3 (5) | Zm: 4 | HP: 60 - 35 = 25/60 | W: 29/40
⚬ od następnej tury statystyki obniżone o ¼
⚬ Zr i Sz obniżone o 2 z powodu rany
• rana 3. stopnia: uszkodzony mięsień smukły; krwawi (w pierwszej kolejce -5HP, w kolejnych -3HP aż do końca walki i po -1HP do zatamowania przez Medyka)
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Niewysoka, o krótkim, idealnie wypielęgnowanym białym futerku z szarymi znaczeniami na uszach, czole, ponad różowym nosem i na końcu tępo oderwanego ogona. Puszysta, o przyjemnie zaokrąglonych boczkach, krótkiej kufie i okrągłej głowie. Ma oderwane kawałki uszu i pokaźną bliznę po prawej stronie pyska, ciągnącą się aż na kark i zahaczającą o oko, które jest nieznacznie przymknięte i ma wyraźnie ciemniejszą barwę.
Trop na szczęście nie prowadził prosto do obozu, a przesuwał się wzdłuż granicy z kęp głogu i berberysu, jakie tworzyły schronienie Klanu Wichru. Mimo to Zawilcowa Skórka wraz z Zajęczym Susem szła po tropie; liczyła na to, że trop zaprowadzi ich do granicy z którymś z klanów, bądź też urwie się i będą mogli jedynie przekazać Sokolemu Cieniowi informację o drapieżniku, który mógł grasować w okolicy. Jak się jednak okazało plany szybko te zostały pokrzyżowane, gdyż wraz z zapachem borsuka zmieszał się zapach... jakiegoś kota. Chwilę później na własne oczy zobaczyła szarżę drapieżnika na młodego terminatora.
Szczerze mówiąc - miała nadzieję, że tego nie przeżyje. Że jednym kłapnięciem połamie mu kark lub zadusi jak mysz, a oni będą mogli jedynie odpędzić go od zwłok, które następnie przekażą klanowi by mógł sobie wysmarkać nosy w okrwawione, białe futro nieszczęśnika. Jak się jednak okazało ten wciąż żył - a widząc, że jej towarzysz rwie się do walki nie mogła narazić swojej reputacji bardziej poprzez ucieczkę z pola walki. Wzięła więc głęboki wdech i obeszła borsuka po łuku, by móc następnie sprawnie podbiec do niego i wgryźć się w bok jego pyska - policzek, żuchwa, cokolwiek. Jednocześnie starała się kontrolować sytuacje, by w razie czego zminimalizować swoje własne obrażenia.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Gdy tylko dotarł do niego okrzyk Zawilcowej Skórki, kocur natychmiast oderwał się od poszukiwania zwierzyny i szybko ruszył tropem borsuka. Całe szczęście zwierzę nie szło w stronę obozu, a w jego pobliżu… gorzej, że gdy już znaleźli borsuka, to miał on towarzystwo – młodego syna Lodowej Skóry, na którego natychmiast zaszarżował. Na osty i ciernie! Może gdyby biegli, może gdyby zauważyli go wcześniej…?
Nie było czasu na skradanie się, kombinowanie, nie, teraz każda chwila zwłoki mogła kosztować Mruczącą Łapę życie. Dlatego właśnie ruszył biegiem w stronę borsuka, mając nadzieję, że rozpęd doda mu impetu, gdy wybije się z tylnych łap. Miał zamiar skoczyć na zwierzę, wbić się pazurami w jego boki, po czym ukąsić od góry w szyję. Wiedział, że nie należy do najsilniejszych kotów w klanie, ale musiał odwrócić uwagę borsuka, odciągnąć go od terminatora, przekierować jego zainteresowanie na siebie.
Mistrz: Skrzecząca Mewa; Jasne Serce Płeć: kocur Matka: Zaćmiony Księżyc Ojciec: Lodowa Skóra Partner: brak Trwałe urazy: Poszarpane blizny po ugryzieniu borsuka na jednym udzie.
Okrywa włosowa kocura jest w kolorze białym, beż żadnych widocznych znaczeń. W dotyku futro jest całkiem miękkie, chociaż wydaje się lekko potargane. Sierść jest najdłuższa i najgęstsza na piersi, policzkach i ogonie kota. Pod futrem są mięśnie, które jednak łatwo nie są widoczne gołym okiem. Oczy Mruczka są koloru złotego, okazjonalnie wpadające w lekki pomarańcz, zależnie od nachylenia światła. Na udzie kocura można zobaczyć sporą bliznę pozostawioną przez borsuka. Mruczek jest także kastratem.
Typowy przykład przeciętnego kota pochodzącego z klanów. Całkiem ambitny i pracowity kocur, jednak nie wyróżniający się szczególnie ponad innych. Księżyce pozostawania w tyle za innymi sprawiło że ma dość chwiejne poczucie własnej wartości.
Na ogół towarzyski kocur, który jest w stanie w dużej mierze przystosować się do stylu bycia innych kotów. Chociaż okazjonalnie może mieć problem ze zrozumieniem emocji innych.
Podziela wiarę w Gwiezdny Klan z większością klanowych kotów. Także incydent z borsukiem spowodował u niego fobię przed borsukami, przez co czuję nieznaczną niepewność, będąc poza obozem klanu lub innym bezpiecznym schronieniem. Zdecydowanie ma także uraz do dwunogów.
Powojnik (KG) | Dynia (KP)
Węszył, szukając zwierzyny. Jednak wszystko poszło źle. Ne zdążył się nawet ruszyć, w chwili gdy zauważył drapieżnika, który pędził prosto na niego. Jego oczy się rozszerzyły, a chwilę potem...właściwie to sam nie był pewien co się stało. Poczuł tylko falę bólu. Wydał z siebie głośny pisk, do którego raczej sam nie chciałby się przyznać. Sekundy później był w stanie zauważyć dwójkę wojowników atakujących borsuka. Mrucząca łapa nie mógł myśleć. Mimowolnie podjął próbę ucieczki do obozu, chociaż ostry ból znacznie go spowalniał. Ostrzec innych? Nie wiedział co zamierza zrobić. Jednak było jasne że nie będzie z niego żadnego pożytku, w walce z borsukiem. Na pewno nie w tym stanie.