Logo Artemidy
Mszar
#61
świetlikowej Łapie bardzo odpowiadało, że została zgarnięta przez matkę jako jedyna z całej ich olbrzymiej rodziny. Dzięki temu czuła się wyróżniona, mogła liczyć również na pełną uwagę matki, która nie miała wyboru, jak poświęcać ją swojemu opóźnionemu w stosunku do reszty dziecku. W obecnej chwili na gorszej pozycji znajdował się tylko Łabędź, co stanowiło dla Świetlik średnie pocieszenie.
- Mszar? Dziwna nazwa - skomentowała sucho z pewną sztywnością w głosie. Wszystko przez to, że wciąż czuła pewien dystans do reszty rodziny i nie wiedziała do końca jak się zachować, co powiedzieć. W pewnym sensie czuła się niczym zagubione dziecko, które po powrocie do domu stwierdziło, iż wszystko się pozmieniało, tyle że powód jej nieobecności był znacznie mniej ekscytujący niż zaginięcie. Sprawę pogarszały także pozmieniane imiona jej rodzeństwa. Jakoś trudno było jej się przyzwyczaić do takiej Niedźwiedziej Łapy, gdy ta wcześniej była znana jako Chaber.
Córka Głogowego Cienia trzymała się za matką i skakała z gracją po tych samych kępkach mchu, co matka. Pozwalała, by rodzicielka przetarła jej szlak, ponieważ nie była go dokładnie pewna. Rozglądała się wokół z żywym zainteresowaniem błyszczącym w zielonych oczach, kotka chłonęła widoki. Gdy Kosowa Pieśń wywinęła fikołka i zatrzymała się w ten zabawny sposób, na mordce Świetlik zaświtał cień uśmiechu. Znalazła sobie najsuchsze możliwe miejsce, po czym po usadzeniu na nim tyłka natychmiast przystąpiła do oczyszczania łap i układania sobie futerka. Dbała o tytuł ślicznotki i czyścioszki, ponieważ uroczy wygląd to jedyny atut, którym obecnie dysponowała.
- Ee tam, nic specjalnego. Trening jak trening, grunt żeby nie stał w miejscu. Założę się, że ty masz więcej ciekawych rzeczy do opowiedzenia, mamo - miauknęła pomiędzy liźnięciami. Zielonooka przerwała toaletę i podniosła wzrok na rodzicielkę przez chwilę wyraźnie myśląc, zastanawiając się czy jej prośba nie zabrzmi dziwnie i czy nie będzie nie na miejscu. - Mogłabyś opowiedzieć mi coś o moim rodzeństwie? Ja... prawie ich wszystkich nie znam, a głupio mi o tym z nimi rozmawiać. Kto jest na najbliższej ścieżce do zostania wojownikiem, kot na najgorszej i takie tam. I jak radzą sobie dzieci twojej siostry? One, no, zaraz zostaną terminatorami czy się mylę?
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
17
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#62
Wyczuła sztywność w głosie Świetliczki, ale nie dała sięzasmucić. Po prostu stwierdziła, że jej druga od końca najmłodsza córka potrzebuje trochę czasu - przecież zbudował się między nimi dystans, przez to całe przebywanie w lecznicy, Świetlik też mogła przejść z miany z uroczej kulki futra w dojrzalszą formę kota, a Kos nie mogła nic z tym zrobić.
Uśmiechnęła sięna jej stwierdzenie. Czy faktycznie miała coś ciekawego do opowiedzenia? Na szczęście nie zdołała się nad tym zbyt długo zastanowić, bo Świetlik sama zaproponowała temat rozmowy. I dobrze, bo matka mogła ją zanudzić na śmierć szukając jakiejś ciekawej rzeczy do opowiedzenia.
- Oczywiście, skarbeńko - powiedziała, posyłając do młodej ciepły uśmiech - Zacznę może od imion i mistrzów, co? To po kolei - Chaberka jest teraz Niedźwiedzią Łapą - pyszczek Kos się skrzywił nieznacznie, bo ta zmiana w żadnym stopniu jej się nie podobała, nawet jeśli jej pierworodna szalała z zachwytu nad siłą imienia - i dzielisz z nią mistrzynię, Ćmi Zmierzch, która jest naprawdę świetnym wyborem. Myślę, że Chaber nic się nie zmieniła. Jest głośna, energiczna, zawsze wszędzie jest pierwsza i mam wrażenie, że stara się zbudować jakieś małe stadko adoratorek w postaci Pliszki i Przepiórki, waszych kuzynek. Pąk jest Bratkową Łapą i uczy się pod okiem taty, odsunęła się trochę od nas, ale radzi sobie, nadal będąc oazą spokoju. Śliweczka jest Śliwkową Łapą i ja prowadzę jej trening. Coraz lepiej jej idzie mówienie, bardzo się stara na treningu i cieszę się, że mimo wszystko pozostała taką słodką kulą jak za kociaka. Mrozik jest Trzaskającą Łapą, jest terminatorem Bursztynowego Wschodu i... - Kos trochę westchnęła - Mam wrażenie, że cały czas jest kociakiem. Znaczy, to słodkie i urocze, ale chciałabym, żeby powoli robił się poważniejszy, skoro tak rośnie. Nurt jest Mknącą Łapą, uczy ją Burzowe Niebo, radzi sobie świetnie i chyba chce pokazać wszystkim, że da radębyć mianowana pierwsza, przed wszystkimi. Łabądek jest chora i ty pewnie wiesz o niej więcej niż ja - z pyszczka Kosowej trochę zszedł uśmiech, bo tak bardzo chciała mieć wszystkie maluchy, czy też po prostu dzieci przy sobie, a teraz nie było to możliwe - przecież rozrywana między treningami, polowaniami i patrolami nie zawsze miała czas by zajrzeć do lecznicy. A teraz biedna, najmłodsza córeczka nie miała nawet siostry do wspólnego pobytu w lecznicy.
✮x✮x✮
you knowxi leftxi flew the nest
andxyou knowxi won't be alone
and in my chest you know me best
AND YOU KNOW I'LL BE BACK HOME
LVL 5 165 / 400
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#63
- Nie podoba ci się nowe imię Chaber? - zagadnęła delikatnie. Dostrzegła skrzywienie matki i natychmiast doczepiła się do tematu. Według Świetlik imię siostry było dobre i dumne. Nawet by jej zazdrościła gdyby nie to, że sama nosiła miano poprzedniego przywódcy klanu rzeki z czego wciąż czuła dumę, nawet jeśli niezasłużoną. Poza tym drobnym pytaniem nie przerywała już matce, w milczeniu wysłuchała wszystkiego, co miała jej do zakomunikowania. Zaniepokoiła ją jedynie Mknąca Łapa, która miała te same ambicje co Świetlik i, o zgrozo!, miała naprawdę duże szanse na wygraniu w tym wyścigu szczurów. Na pewno miała o wiele lepszego mentora, posiadała również przewagę czasu. Dobrze będzie zakręcić się w towarzystwie siostry i pociągnąć ja trochę za język.
- Nie martw się, mamo, Mróz na pewno dorośnie. Ma na to jeszcze czas. Trening z Bursztynowym Wschodem powinien go zmienić - podzieliła się swoim przypuszczeniem z Kosową Pieśnią, a przy okazji ją pocieszyła w miarę swoich możliwości. - Łabądek... uch, nie mieliśmy wielu okazji do rozmów, wiesz, w królikarni głównie odpoczywaliśmy. Wydaję mi się, że za niedługo dojdzie do siebie, bo skoro mnie się udało, to Łabądek też.
Na moment ponownie zamilkła, ponieważ walczyła z jakimś wyjątkowo upartym kawałkiem rośliny, który nie chciał odczepić się od jej futerka. Przy okazji zbierała myśli, jak zwykle chcąc upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Gdyby to od niej zależało upiekłaby i trzy lub cztery, ale co za dużo to niezdrowo.
- Hm, mogłabyś mi trochę pomóc? Ćmi Zmierzch miała za niedługo rozpocząć mój trening. Mam nadzieję, że szybko to zrobi, ale niby ma... no, zresztą słyszałaś na ostatniej ceremonii. Czy mogłabyś mi opowiedzieć coś o czterech klanach? Chaber już mi coś mówiła, ale ona jest nadal terminatorką, a ty wojowniczką, na dodatek jedną z lepszych. Twoja wiedza z pewnością jest większa, a ja nie chcę źle wypaść na swoim treningu - miauknęła z odrobinkę zaniepokojoną miną, która była w rzeczywistości naciągana. Jeśli coś poszłoby nie tak, Świetlik nie omieszkałaby zrzucić winę na Niedźwiedź, nawet jeśli darzyła ją sympatią. W tym momencie zwyczajnie nadarzała jej się okazja i zamierzała ją wykorzystać, przy okazji oszczędzając czarnofutrą siostrę. Relacja z nią była dla Świetlik ważna i opłacalna, lecz trening był równie ważny lub nawet bardziej.
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
17
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#64
Kiwnęła głową na pytanie córki i uśmiechnęła krzywo.
- Chaber nie dostała imienia bez powodu. Żadne z was nie ma imienia bez powodu. Ty masz imię wybrane przez ciocię Kukułkę na cześć naszego wujka i przywódcy. Łabądek ma imiępo mojej babci, z którą dzielę drugi człon imienia, Śliweczka dostała imię po przyszywanej cioci, zmarłej niedługo przed waszymi narodzinami. Nurt ma imię po moim dziadku, Mrozik po koledze z kocięctwa, który z kolei zyskał to imię po moim innym wujku, Mroźnym Nosie, który był medykiem. Chaber i Pąk z kolei otrzymały imiona po waszej babci, mamie taty, Chabrowym Pąku. Była ona matką, ale z różnych przyczyn była skłócona z ciocią Czerwią... wasza babcia Piórko też niezbyt ją lubiła. Gdy byłam mała porozmawiałam z nią chwilę i wiesz co? Wyciągnęłam z tej rozmowy najważniejszą lekcję w życiu. Że należy zawsze poznać kota osobiście, nie polegać jedynie na opinii innych - powiedziała spokojnym tonem i westchnęła melancholijnie - Chabrowy Pąk była dla mnie ważnym kotem, zniknęła z klanu, widocznie nie mogąc w nim wytrzymać. Ale nie nazwałam Chaberki Chaberką tylko po ty, by stała się jakimś niedźwiedziem - dokończyła i trzepnęła uchem - Nie zanudzam cię, skarbie? - zapytała dośćprzytomnie.
Uśmiechnęła się na zapewnienie córki o dorośnięciu Mroza i kiwnęła niemrawo głową na relację z lecznicy. Cóż będzie musiała znaleźć sobie lukę w planie, by posiedzieć z małą córeczką. Spojrzała na Świetlik z lekkim uśmiechem.
- Nie czujesz się zaniedbana, kochanie? Przez to, że nie było mnie cały czas w lecznicy, choć pewnie tego potrzebowałaś? - zapytała nieśmiało, gotowa jednak przyjąć krytykę, jeśli taka by opuściła pyszczek długowłosej. W końcu... przecież trochę zaniedbała tę część swoich matkowych obowiązków, skupiając się na zdrowych i uciekających wszędzie atencjuszkach, czy na obowiązkach wojowniczki.
Wysłuchała prośby Świetliczki i kiwnęła głową.
- Nie przesadzaj, robaczku. Nie jestem jedną z lepszych - powiedziała najpierw. Poczuła się obco. Miała wrażenie, że komplement córki jest wymuszony, jakby był zapłatą za wiedzę, jakiej chciała. Tak nie robiło się rodzinie, sztuczne komplementy były dla kotów, z którymi niewiele chciało się mieć wspólnego, a chciało się coś od nich. Zamknęła na chwilę oczy, odganiając niemiłą myśl i po chwili zaczęła opowieść - Na pewno znasz historię o powstaniu czterech klanów. O walkach między kotami, o pierwszym nawiedzeniu Gwiezdnych i o powstaniu Kodeksu. O tym jak cztery koty, od których imion powstały nazwy klanów, zebrały grupy pierwszych klanowiczów i rozdzielili się, by nie przeszkadzać sobie nawzajem. Od tamtych czasów minęło wiele, wiele pokoleń i nie ma kota w lesie, który by to pamiętał, a historia krąży jako legenda opowiadana w kociarni. Jednak są elementy prawdziwe. Jest Kodeks, którego uczymy się jako terminatorzy, przekazujemy jako mistrzowie i przestrzegamy jako wojownicy. Jest Gwiezdny Klan złożony z naszych przodków, dający nam wskazówki i nadzieję. I są cztery klany. Rzeka, Grom, Wicher i Cień - odchrząknęła - jednak to, co pewnie chciałaś usłyszeć, to to, co najbardziej tyczy się treningu, czyli najważniejsze koty w każdym z klanów. Przywódca, zastępca, medyk i czasem jego pomocnik. U nas sprawa jest prosta. Jest Czerwona Gwiazda, Ognistopręga, Łososiowa Łuska i Księżycowy Pył. W Wichrze są to Malinowa Gwiazda, Sokoli Cień i Lśniąca Sadzawka, w Gromie Trzmiela Gwiazda, Łani Krok i Ognisty Żar, a w Cieniu Wężowa Gwiazda, Wiewiórczy Ogon i Ciernisty Kwiat - wymieniała imiona powoli i dokładnie, bo nie chciała się powtarzać, a informacje, choć ważne, nie były jakoś trudne - Graniczymy z Gromem i Wichrem - dodała i zamknęła ostatecznie pysk, dając dojść do głosu córce.
✮x✮x✮
you knowxi leftxi flew the nest
andxyou knowxi won't be alone
and in my chest you know me best
AND YOU KNOW I'LL BE BACK HOME
LVL 5 165 / 400
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#65
- Nie wiedziałam, że to Kukułka nadała mi imię - mruknęła z nutą zaskoczenia. Co by jednak nie powiedzieć, dzięki ciotce otrzymała najlepsze imię z nich wszystkich. Dla Świetlik miało znaczenie czy została nazwana po medyku, przywódcy, czy po jakimś dziadku, pradziadku czy kimś tam, kto nie był nikim szczególnym, nie licząc faktu pokrewieństwa. Chaber, Chaber, biedna Chaber. Ze słów Kosowej Pieśni wynika, że Czerwona Gwiazda popełniła błąd, a Świetliczka postanowiła iść tropem matki i nie kierować się tylko plotkami jeśli chodzi o inne koty, bo skoro matka udziela takiej dobrej rady, to nie należy jej lekceważyć.
- Co zrobiła Chabrowy Pąk, że Czerwona Gwiazda tak jej nie lubi, że aż zmienia innym imiona z tego powodu? - spytała z wyraźnie widoczną ciekawością. - I niee, nie zanudzasz, przeciwnie, to jest interesujące - zapewniła matkę i tym razem nie kłamała. Naprawdę ją to interesuje. Chabrowy Pąk może jeszcze wrócić jeśli odeszła z własnej woli, a nie zginęła w szczękach przykładowo psa. Któregoś dnia Świetlik może ją spotkać na granicy, przecież to nie jest niemożliwe. Warto dowiedzieć się czegoś o zaginionej członkini rodziny, a przede wszystkim zrozumieć, dlaczego była traktowana tak a nie inaczej.
-... Trochę. Myślałam, że będę częściej was wszystkich widywać - bąknęła niemrawo, po chwilowej bitwie z myślami. Nie chciała zasmucać Kosowej Pieśni, pragnęła ją mieć po swojej stronie, a szczera odpowiedź mogła jej się nie spodobać, ale prawda jest inna i wciąż ją gryzła. Czuła się opuszczona, zapomniana, a co ważniejsze odsunięta od rodziny, której praktycznie nie znała. Dopiero teraz nadrabiała zaległości, tylko czy to w ogóle możliwe? Relacje już się rozwinęły, Świetlik jest piątym kołem u wozu. Wszyscy radzili sobie bez niej, nie potrzebowali jej i ta świadomość była jej kolcem w skórze nawet jeśli próbowała te myśli odepchnąć, schować w najgłębszych zakamarkach umysłu i wierzyć, że było inaczej.
- Gorszych też na pewno nie. W końcu jesteś wojowniczką już od dawna, prawda? - to przecież ma znaczenie. Wiek, długość piastowania danej rangi i te sprawy. Kosowa Pieśń na pewno jest lepsza od jakichś świeżaczków, którzy są wojownikami dopiero od paru miesięcy. Świetlik nie słyszała mało przyjemnych myśli matki, a wyraz jej mordki odebrała jako chwilowe zamyślenie mające na celu szybsze przypomnienie sobie tych wszystkich rzeczy, o których chciała dowiedzieć się łaciata kotka. I doczekała się. Słuchała uważnie, praktycznie spijała słowa z ust matki. Jeśli nie Ćmi Zmierzch, to sama się wszystkiego nauczy właśnie w taki sposób.
- Dzięki za pomoc, mamo. A jak to jest z tym kodeksem? Bo słyszałam, że jest długi i nudny, a wiem z niego tylko tyle, że... um, że słowo przywódcy jest prawem i że kocięta mogą zostać uczniami dopiero gdy skończą sześć księżyców. I że trzeba być lojalnym, cokolwiek to znaczy. W sensie, no, co mam robić, polować żeby udowodnić wierność klanowi? - nie do końca to rozumiała. Lojalny, czyli co, bo mogła to interpretować na wiele, wiele sposób, a na pewno nie wszystkie są prawidłowe.
[Obrazek: 3Czq5DW.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
17
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#66
Biały jak to biały był grzeczny i wogule ale w końcu po prostu pewnej nocy wyszedł z obozu przez przypadek i zaraz potem sie zgubil kiedy był bardzo zaspany. Chciał wrocic ale nie wiedział jak a potem wylądował po prostu w czarnej i głuchej dziczy gdzie popiskiwal i szukał pomocy a może i przy okazji wabił jakiś drapieżników
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#67
Chaber – jak to Chaber miała w zwyczaju – nie siedziała bezczynnie w obozie. Czasami jej się zdarzało, owszem, ale na ogół obozowisko Rzeczniaków było dla niej zwyczajnie NUDNE i za małe, żeby w ogóle robić tam coś ciekawego. Po tylu księżycach dalej nawet nie znalazła dogodnego miejsca na legowisko, heh. Wręcz częściowo się poddała. I to wcale nie dlatego, że userce nie chce się zakładać tematu w Dzieleniu Języków. No nic, w każdym razie lubiła sobie od czasu do czasu połazić po terenach, a to sama, a to z kimś ciekawym, żeby dodać swojej egzystencji trochę smaku. Tego dnia akurat wybrała się na spacerek z Owocową Łapą, o, bo tak. Bo była całkiem spoko, a Niedźwiedzicy czasami brakowało jakichś porządnych koleżanek, z którymi mogłaby sobie pogadać. Sęk w tym, że potem przypałętał się jeszcze Łopianowy Korzeń, a za tym już Chaberka nie przepadała, toteż bardzo taktownie postanowiła sobie iść i zostawić parę gołąbeczków samą, czy coś tam. Tak się złożyło, że zaszła w okolice Mszaru, a tam usłyszała... Ech? Co to tak w okolicy piszczało jak jakaś niedorobiona myszka? Niedorobiona, bo zwracało na siebie uwagę, czego z jej doświadczenia myszy raczej unikały. Zmarszczyła brwi ze zdziwieniem i rozejrzała się dookoła, w poszukiwaniu źródła dźwięku. Szybko je znalazła – kociak. No proszę, a to ci ciekawe! Chcąc zbadać sytuację (bo zresztą musiała, jeśli chciała być Super i przestrzegać Kodeksu), podeszła nieco bliżej. Małe to, ledwo dreptało na tych swoich krótkich nóżkach, a w dodatku nie śmierdziało samotnikiem ani pieszczochem. Ta, to było ich kocię! Nie była w sumie pewna, jak się nazywało, bo kociaki mało ją obchodziły, ale to chyba musiał być jeden z kociaków Kwitnącego. Ale jak, na osty i ciernie, zaszedł tak daleko? Nie była pewna, ale miał pecha, że natrafił akurat na nią, oj, zdecydowanie! W jednym susie zmniejszyła odstęp między sobą a kociakiem, po czym zastąpiła mu drogę, kładąc po sobie uszy, jeżąc futro i sycząc wściekle. Chciała go trochę wystraszyć, żeby wiedział, co go teraz czeka!
– TY! MAŁY! Matka cię nie nauczyła, że takie ledwo odrrastające od ziemi kleszcze to powinny siedzieć na tyłku w Chrruśniaku, a nie się po terrrenach błąkać? – warknęła, odsłaniając kły w niezadowolonym grymasie. – Nie wiem, jak ty właściwie wylazłeś tak daleko, ale chodzisz w kółko i piszczysz, jakbyś tylko czekał, aż cię coś ZJE! Masz szczęście, że znalazłam cię tylko JA, a nie jakiś borrrsuk, ty rrrybi móżdżku! Szurrraj mi do obozu, ALE JUŻ! Albo cię zaciągnę za skórrrę na karrrku prrosto do Czerrrwonej Gwiazdy, żeby z tobą zrrobiła porządek! – dodała. Nie kłamała, była gotowa już teraz chwycić kocurka w zęby i znaleźć swoją ciotkę, żeby rzucić jej go prosto pod łapy. Żadnego uciekania z obozu na jej warcie.
before I die, I'm gonna
see something through
[Obrazek: dac0409-7119042b-f648-4380-b8c3-dcb3f936...rde8A2od4Q]
standing tall, the place I grew up
★ I BLOW A KISS ★
'cuz soon they'll see a "me"
that they never knew
LVL 4 285 / 300
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#68
- odejdź paskudo !!! - krzyknął.
- sama jesteś kleszcz ! duży i brzydki jak noc ! - zaczął uciekać w przeciwną stronę od obozu i miał nadzieję że trafi tym właśnie do obozu , ale pomyliły mu suę kierunki. Nie hciał mieć żadnego kontaktu z tym czyms co go teraz napadło i prze chwile pomyślał że powinien wziąść przykład z burzy i postawić się kotce. uciekał.
- obyś zdechła !!
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#69
Paskudo? PASKUDO? No proszę, ładnie to się nazywa członka swojego klanu, który ratuje ci tyłek z opresji! Niedźwiadka nie przejęła się tą obelgą ani trochę, wręcz przeciwnie – parsknęła krótkim śmiechem i uśmiechnęła się z pożałowaniem. Była już gotowa odparować, ale wtedy mały kontynuował swoje rzucanie obelgami. Szkoda tylko, że ani trochę mu to nie wychodziło. Cóż, Chaber potraktowała jego odpowiedź wręcz jako komplement.
– NOC? Tsk, nie wiem, skąd ty wziąłeś ten tekst, ale noc to akurrrat zbyt brzydka nie jest, nie wspominając już o tym, że daje ci wiele możliwości, duży to dla mnie KOMPLEMENT, a do kleszcza mi daleko, bo ja coś rrobię dla klanu i PRZESTRZEGAM zasad, nie to co ty... EJ, A DOKĄD TO? – wrzasnęła za nim, kiedy w połowie swojego wywodu zorientowała się, że kociak zaczął biec. I to jeszcze w przeciwnym kierunku niż obóz! Żałosne. Zachciało mu się rebelii? Ha, w takim razie naprawdę miał pecha, że trafił akurat na nią! Już była gotowa za nim biec, złapać szczyla za kark i zatargać prosto do Czerwii, ale wtedy dodał coś jeszcze. Coś, na co zamarła w pół kroku, a przez jej pysk przeszedł groźny cień... po czym ryknęła głośnym śmiechem. Tak mocnym, że aż wręcz od tego śmiania się rozbolał ją brzuch. Obyś zdechła? HA! Też jej coś! W głowie przygotowała już sobie cały wykład dla tego małego durnia, ale najpierw musiała go złapać, bo mimo wszystko głupio by było, jakby teraz gdzieś zwiał i coś go zjadło.
– Zobaczymy, kto tu zdechnie! – warknęła, wciąż jednak z wyraźnym rozbawieniem, a potem rzuciła się za nim w pogoń. Chciała do niego dobiec i delikatnie popchnąć go łapą, a następnie przytrzymać przy ziemi. Miała do czynienia z wyjątkowo małym kleszczem, więc uważała, żeby kontrolować swoją siłę; lekkie pchnięcie powinno wystarczyć, nie chciała też zmiażdżyć mu żeber, czy coś, a więc wolała być jak najbardziej ostrożna.
before I die, I'm gonna
see something through
[Obrazek: dac0409-7119042b-f648-4380-b8c3-dcb3f936...rde8A2od4Q]
standing tall, the place I grew up
★ I BLOW A KISS ★
'cuz soon they'll see a "me"
that they never knew
LVL 4 285 / 300
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#70
Ucieczka Białego: 5+2=7
Pogoń Niedźwiedziej Łapy: 2+5=7
7 = 7, pogoń wciąż trwa

Niedźwiedzia Łapa rzuciła się w pogoń, ale… „mały kleszcz” wyjątkowo sprawnie uciekał, i chociaż terminatorka miała nieporównywalnie dłuższe łapy, to jednak jedynie siedziała mu na ogonie, i pogoń pozostawała nierozstrzygnięta.

Biały: S: 2 (4) | Zr: 2 (5) | Sz: 2 (5) | Zm: 6 | HP: 50 | W: 50-5=45/50
» statystyki obniżone o połowę (kociak)

Niedźwiedzia Łapa: S: 13 | Zr: 5 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 70 | W: 40-5=35/40
» wykorzystane przerzuty: 0/1
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#71
- AAAA! - biały krzyczał wniebogłosy i robił zygzaki między kamieniami i drzewami.
- GŁUPIA JESTEŚ JAKAŚ !! CHORA !! JAK BURZA!!! - cały klan rzeki był jakiś upośledzony ! wszędzie pełno idiotów i wariatów ! szaleństwo. Biały biegł dalej i krzyczał przez cały czas. Piszczał i jazgotał jak obdzierany ze skóry i szczerze miał nadzieję że zaraz tym hałasem ktoś lub coś się zainteresuje, żeby ta czarna paszczurka miała problem !!
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#72
Ha, cóż, w łapaniu kociaka na pewno nie pomógł jej fakt, że ruszyła z lekkim opóźnieniem, bo kończyła swój monolog, a mały kleszcz wciskał się we wszystkie możliwe szparki i uciekał jakimiś chorymi zygzakami, ale nie miała zamiaru się poddawać. Gorzej tylko, że darł się w niebogłosy, a to raniło jej uszy i w dodatku mogło sprowadzić kłopoty. Nie na nią, duh, bo nawet gdyby zjawił się tam jakiś inny kot, to znacznie bardziej przewalone miałby Biały, ale gdyby ściągnął tu jakiegoś drapieżnika... to by dopiero było. Musiałaby bronić kogoś, kto krzyczał, żeby zdechła. Okropność.
– JA? CZY TY WIESZ, NA JAKIE NIEBEZPIECZEŃSTWO SIĘ NARRRAŻASZ? – warknęła głośno, jednak zaraz uspokoiła swój ton. Wystarczyło, że jedno z nich wrzeszczało i zwracało uwagę całej okolicy. Na szczęście w pobliżu nikogo nie było, bo było późno i większość kotów już dawno znajdowała się w obozie. Biały naprawdę miał pecha, że Niedźwiadka lubiła wieczorne spacerki i rzadko w ogóle się męczyła. – Wychodzić z obozu jako kociak i to o tej porze?! Tylko najgorrrszy rrrybi móżdżek wpadłby na coś takiego! Poczekaj tylko, aż Czerrrwona Gwiazda się dowie! I twoi rrrodzice! – wykrzyknęła zaraz za nim, ale nie marnowała swoich sił na krzyczenie bez sensu. Skupiła się na biegu. Musiała go dorwać i przyszpilić do ziemi, tak jak sobie zaplanowała.
before I die, I'm gonna
see something through
[Obrazek: dac0409-7119042b-f648-4380-b8c3-dcb3f936...rde8A2od4Q]
standing tall, the place I grew up
★ I BLOW A KISS ★
'cuz soon they'll see a "me"
that they never knew
LVL 4 285 / 300
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#73
Ucieczka Białego: 1+2=3
Pogoń Niedźwiedziej Łapy: 3+5=8
3 < 8, Niedźwiedzia Łapa dogania Białego
Atak Niedźwiedziej Łapy: nieudany (0%), przerzut (1/1) → słaby (50%) → (13+13)-(10+2)=14 → 14x0.5=7

Kociak darł się wniebogłosy, ale na razie jedynym zagrożeniem, jakie mu groziło, była wściekła, goniąca go kocica… która w końcu go dopadła, niezależnie od tego, jak szybko starał się wyciągać łapy i jak starał się robić zygzaki. W zasadzie to wciąż znajdowali się na Mszarze, więc nie było tu drzew, między którymi mógł kluczyć kocurek, co najwyżej niewielkie krzewinki, które niewiele pomagały. W każdym razie terminatorka dotoczyła się do kociaka i powaliła go na ziemię, skutecznie go do niej przyszpilając.

Biały: S: 2 (4) | Zr: 2 (5) | Sz: 2 (5) | Zm: 6 | HP: 50-7=43/50 | W: 45-5=40/50
» rana 1. stopnia: dość mocne obicie boków i grzbietu
» statystyki obniżone o połowę (kociak)

Niedźwiedzia Łapa: S: 13 | Zr: 5 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 70 | W: 35-5=30/40
» wykorzystane przerzuty: 0/1

LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#74
to był już koniec i nic mu nie pozostało ! ta chora kupka bobków miała zamiar go zjeść ! Poczuł ból gdy uderzył o ziemię i zawył
- Aaaaaa !!!!!
ktoś go musiał uratować, musiał ! ta kotka nie mogła sobie po prostu robić tego co chciała !! Biały zaczął się szarpać na boki i wydzierać w niebogłosy bo chciał zaalarmować okolice i po prostu ściągnąc tu jakiegos drapieznika, żeby te kotke za kłaki złapał i zabrał !! tak! A wtedy on ucieknie !! Krzyczał dalej i robił tyle hałasu i le się dało, głuchy na jej slowa,
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#75
W KOŃCU. Trwało to znacznie dłużej, niż Niedźwiedzia Łapa by chciała, ale NARESZCIE się udało! ZŁAPAŁA go! Przy okazji chyba trochę też poobijała, ale najwyżej później zaciągnie się szczyla do lecznicy. Teraz najgorsze było to, że dalej się niemiłosiernie darł, co krzywdziło jej uszy.
– ZAMKNIESZ SIĘ TY WRRESZCIE? – spróbowała się przekrzyczeć przez jego krzyk, a potem nachyliła się nad jego pyskiem i powiedziała mu do ucha, głośno i wyraźnie, żeby żadne słowo go nie ominęło. – Jeśli sprrowadzisz tu jakiegoś drrapieżnika, to zapewniam cię, że on się z nami bawić nie będzie i zacznie od NAJSŁABSZEGO, żeby oszczędzić sobie rrroboty. A najsłabszym jesteś tu TY i jeśli nie przestaniesz się drzeć, to nie doczekasz się nawet tego marrrtwienia się o drrapieżnika, bo UTŁUKĘ cię osobiście – warknęła ostro, a potem odsunęła se trochę, żeby uważniej przyjrzeć się kocurkowi. Miała mu coś do powiedzenia, ale chciała, żeby najpierw się zamknął, a przede wszystkim ciekawiła ją też jedna inna rzecz. – Możesz mi łaskawie wyjaśnić, co ty rrrobisz w nocy na terrrenach? – spytała, w miarę normalnym tonem, o ile postanowił się zamknąć, a jeśli nie, to ponownie nachylając się zaraz nad jego uchem, żeby ją głośno i wyraźnie słyszał.
before I die, I'm gonna
see something through
[Obrazek: dac0409-7119042b-f648-4380-b8c3-dcb3f936...rde8A2od4Q]
standing tall, the place I grew up
★ I BLOW A KISS ★
'cuz soon they'll see a "me"
that they never knew
LVL 4 285 / 300
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości