Logo Artemidy
Mgielne Bajoro
#61
Możesz na mnie krzyczeć aż zrobi ci się lepiej. W odpowiedzi na te słowa z pyska kocura wydobyło się jedynie ciche prychnięcie. Łaskawie pozwoli mu się złościć, tak? Udzieli mu pozwolenia na krzyczenie i... to ma sprawić, że poczuje się lepiej? Krzyki miałyby cokolwiek zmienić w tak beznadziejnej sytuacji, w jakiej się znalazł? No i za kogo ona go uważa, skoro wydaje jej się, że krzyczenie rozwiąże problem?
Potem nastąpił festiwal jeszcze większej żenady.
Dymne Niebo nie wierzył w same słowa. A już na pewno nie wierzył w słowa gdy były całkowicie sprzeczne z działaniem danego kota, a tak właśnie było w tym przypadku. Zabolało go to, że Popieliczka miała go za kogoś tak naiwnego, głupiego i pozbawionego własnej wartości, że w ogóle rozmawiała z nim w ten sposób. Myślała, że nie ważne co zrobi, on będzie przy niej, żeby ją przytulić i powiedzieć, że wszystko będzie dobrze? Że wszystko jej wybaczy, że da jej dokładnie to, czego oczekuje, mimo, że sama nie potrafiła nic dać od siebie? Że będzie mogła bezkarnie szlajać się z kocurami niewiadomego pochodzenia, a on dalej będzie tkwił przy niej wierny jak pies? Że to wszystko da się naprawić, choć on sam nie zrobił nic złego? Ba, odciął sobie furtki do relacji z innymi kotkami, mając na uwadze Popiel - i jak na tym wyszedł? Jak skończony kretyn. Miał ochotę pluć sobie w brodę, że nie nawiązał żadnej innej relacji, w końcu córka Trzcinowej Sadzawki nie była jedyną kotką w Klanie Cienia, i może inne nie miały tak ślicznie ułożonego futerka i tak estetycznych sylwetek, ale być może przynajmniej nie wykorzystałyby go. Nie sprawiłyby, że zmarnował wiele księżyców na budowanie relacji, która koniec końców, w kulminacyjnym momencie - okazała się gówno warta.
- Może jeszcze mam wychować twoje bękarty? - rzucił surowo, patrząc na kotkę spode łba, i prychnął raz jeszcze. No tak, urodzi sobie jakieś pokraki, być może z paskudnym charakterem, bo kto wie co to nieznajomy - i jeszcze czego, żeby brał jakąkolwiek odpowiedzialność za nie? Czarny ogon chodził dalej na boki, a w głowie wojownika piętrzyły się kolejne myśli. Niekoniecznie był jednak zainteresowany dzieleniem się nimi z Popielnym Żarem. Stracił ochotę na dzielenie się z nią czymkolwiek.
[Obrazek: da2f6tm-db3b5e70-83d5-47b8-b22d-3858ea6a...i39GeOOUYo]
Nieważne co mi powiesz
Nie słyszę twoich słów
Stoję tam gdzie stoję
Nie tam gdzie bym chciał
Wolny od urojeń twych
Absurdalny ż a r t
LVL 4 40 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#62
Popielny Żar nigdy nie myślała, że znajdzie się w takiej sytuacji. Bo niby dlaczego? Uważała się za posiadającą zdecydowanie więcej rozumu. Jednak jak wyszło każdy wie i kocica dala się bez problemu omotać na słodkie słówka i czyny aby wylądować na kruszącym się lodzie relacji, na której jej tak naprawdę zależało. Rozumiała złość kocura, ba! Sama by się wściekła na jego miejscu i najpewniej już nigdy się do kogoś takiego jak ona nie odezwała. Nie byłaby zdziwiona, jak coś takiego się wydarzy między nią a Dymnym Niebem. Zacisnęła mocniej zęby na to ponure wyobrażenie przyszłości. Nie, nie mogła pozwolić aby to się tak skończyło! Każdy popełnia błędy, jednak...Czy tak poważne? Na kolejne słowa, położyła uszy po sobie i zmarszczyła nos.
xx- Nie nazywaj ich tak, one tutaj niczym nie zawiniły. - odparowała ostre prychnięcie w swoim kierunku, po chwili znów mięknąc. Kocięta powoli rozwijające się w jej brzuchu przecież nie wiedzą w jakich okolicznościach zostały spłodzone i przez kogo. Do tego, och. One? Jeszcze nawet dobrze się nie rozwinęły, ba! Popielny Żar nawet nie do końca wiedziała, czy aby na pewno kiedykolwiek rozwiną, a jednak już coś dla niej znaczyły. Chociaż były ciężarem i okropnym skutkiem jej głupoty. Czy oczekiwała przebaczenia? Czy oczekiwała wsparcia i powiedzenia "będzie dobrze" w momencie tak okropnego strachu i stresu? Oczywiście, że tak! Tyle księżyców spędzili razem. Odkąd wyszła z kociarni, aż po moment zostania wojowniczką, Dymne Niebo był dla niej wsparciem i kocurem, którego pokochała, ale była zbyt ślepa aby uświadomić to sobie odpowiednio szybko. Teraz, kiedy w końcu pojęła czym było to ciepłe uczucie w jej podbrzuszu na jego widok, czym była chęć opieki i mruczenie wydobywające się z jej piersi przy każdym muśnięciu i wtuleniu nos w jego futro; było za późno! Nie mogła sobie po prostu wyobrazić, że już nigdy nie dane będzie jej przedrzeźnianie się z kocurem, wtulenie w jego futro i usłyszenie zadowolonego mruczenia przez bliskość. Tyle czasu...Przecież to nie możliwe, aby chodziło mu cały czas tylko o jedno, do którego zdawał się dążyć przez cały czas. Przełknęła ślinę i wbiła pazury w ziemię wytrzymując surowe spojrzenie, mające na celu najpewniej ją złamać. Napięła mięśnie i zrobiła kolejny krok w jego kierunku, skracając dystans powstały między nimi. Wydawał się na pierwszy rzut oka malutki, ale tak naprawdę dzieliła ich przepaść. Znowu...
xx- Popełniłam ogromny błąd i tego żałuje. P-powiedziałam ci o tym ponieważ...Ufam ci, Dymku. Jestem przerażona, nie wiem co mam zrobić...Nie chciałam tego, przecież doskonale wiesz jak do tego podchodziłam. Nie znamy się od wczoraj, znasz mnie lepiej niż inne koty. Uwierz mi, nigdy wcześniej cię nie okłamałam i nie zamierzam tego robić, na Gwiezdny Klan! - miauknęła, siląc się na spokojny ton chociaż przebijała się przez niego panika i smutek. Spoglądała cały czas prosto w oczy swojego rozmówcy, nie chcąc stracić z nim kontaktu. Co ona narobiła! - Tylko proszę, proszę nie zostawiaj mnie z tym samej.
[Obrazek: G8fdk5X.gif]
LVL 5 240 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#63
Nie, wbrew pozorom Dymkowi nie chodziło tylko o jedno. No może początkowo miał takie myśli, ale szybko się z nich wycofał. Nie zamierzał bowiem robić nic wbrew woli kotki - czy to Popieliczki, czy jakiejkolwiek innej. Dlatego tak często odpuszczał, dlatego dawał wojowniczce czas, dlatego na nią czekał. Wszystko po to, żeby zabrał to sobie ktoś inny.
Przewrócił oczami słysząc ckliwy tekst o tym, że kocięta niczym nie zawiniły. Oczywiście, to były tylko (potencjalne) nienarodzone kociaki. One nie miały wpływu na to, jak zostały poczęte. Wpływ na to miała za to ich matka. - Możesz je nazywać jak chcesz, ale to nic nie zmieni. Przez ciebie nie będą miały ojca, gratuluję - rzucił z pogardą. No chyba, że cudowny tatuś jednak się objawi i weźmie za nie odpowiedzialność, ale to się nie stanie, prawda? No pewnie. Najprościej. Po prostu pobawić się z kotką i uciec, i niech sobie szuka frajerów, którzy będą wychowywać jego potomstwo. Jeśli Popieliczka myślała, że Dymek ulegnie i da się nabrać na słodkie słówka skrzywdzonej, samotnej matki, to była w ogromnym błędzie. - Nie wierzę ci - odpowiedział stanowczo i szorstko, dalej patrząc na kotkę surowym wzrokiem. Czyny były ważniejsze niż słowa, nie ważne, jak długo się znali, jak długo szeptała mu miłe rzeczy do ucha. To nie miało znaczenia, bo i tak na boku wolała kogoś innego. Dymek nie wiedział już, co było kłamstwem a co nie, i odnosił wrażenie, że kotka właściwie nigdy nie była wobec niego szczera. Był zły na siebie, że wcześniej nie zorientował się, z jakim typem ma do czynienia. Powinien - obserwował, jak inne koty w jego wieku doczekują się kociąt, jak po nawet krótszej znajomości są oficjalnie partnerami i wychowują wspólnie małą gromadkę. Cieniste kotki pozostawały w klanie, nie szukały wrażeń poza jego terenami. Może Traszkowy Grzbiet miała rację co do Splątanej. Dymek wcześniej nie do końca rozumiał, dlaczego matka wypowiadała się o tej kotce z takim jadem, ale teraz pomyślał sobie, że może jej niechęć miała sens. - Jako wojownik mam obowiązek bronić klanowiczów. Będę pilnował bezpieczeństwa twojego i twoich kociaków tak samo, jak bronię całego klanu. Ale na nic więcej nie licz - powiedział już nieco chłodniej i spokojniej. Kotka nie zostawała w żadnym wypadku sama. W Obozie Klanu Cienia może bezpiecznie urodzić, będzie mieć pomoc Medyczki i innych Matek. Nikt też na pewno nie skrzywdzi jej kociąt, nieważne, jak paskudne geny będą w sobie niosły. Z tego powodu na Dymne Niebo nie działały w ogóle prośby i argumenty o nie zostawianiu jej samej. Nie porzucał jej rannej, nie wyganiał, nie narażał jej bezpieczeństwa. Nie została sama w potrzebie. Dopóki pozostanie w Klanie Cienia, będzie bezpieczna, tak samo jak jej kociaki. Ma to zapewnione; Dymek nie musi brać bezpośredniej odpowiedzialności za jej bękarty i narażać się na kpinę, gdy wyjdzie na jaw, że pomarańczowooka przyprawiła mu rogi.
Po wypowiedzeniu ostatnich słów obrócił się i zaczął iść przed siebie. Potrzebował przemyśleć to w samotności. Czuł, jak niosą go emocje. Chciał być sam i być może się wykrzyczeć, być może wypłakać, a być może wyżyć się na jakimś złapanym piszczku. Miał nadzieję, że Popielny Żar nie będzie próbowała go zatrzymać.

/zt?
[Obrazek: da2f6tm-db3b5e70-83d5-47b8-b22d-3858ea6a...i39GeOOUYo]
Nieważne co mi powiesz
Nie słyszę twoich słów
Stoję tam gdzie stoję
Nie tam gdzie bym chciał
Wolny od urojeń twych
Absurdalny ż a r t
LVL 4 40 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#64
Popielny Żar umilkła w oczekiwaniu na reakcje, która przyszła bardzo szybko. Na tyle szybko, aby kotka została zwalona przed nią z nóg. Przełknęła ciężko ślinę a jej ogon nerwowo przecinał powietrze. Kocur miał zdecydowanie racje, przez nią kocięta, które nosiła teraz w brzuchu nie będą miały ani ojca, a teraz na dodatek najpewniej dobrego startu w klanie. Zacisnęła mocniej zęby, czując jak powoli nie wytrzymuje całej tej presji związanej z rozmową, a jej pomarańczowe ślepia coraz bardziej się szklą. Pogarda słyszana w glosie czarno-białego kocura nie dziwiła jej, ale raniła coraz bardziej. Docisnęła uszy do głowy i spuściła wzrok, nie wiedząc co powinna ze sobą tak naprawdę w tej sytuacji zrobić. Powiedziała kocurowi coś tak...Okropnego i zawstydzającego za razem. Miał ją w garści. Czuła, jak mysz, którą zjadła przed spotkaniem powoli sunie po jej przełyku tak jakby ponownie ożyła i chciała uciec z jej wnętrza. Na dokładkę kolejny cios, który nie pozostawił po sobie wątpliwości - sprawił, że jedyna córka Trzcinowej Sadzawki czuła się ze sobą jeszcze gorzej. Dymne Niebo jej nie wierzył. Co się dziwić? Wbiła mu nóż prosto w plecy i oczekiwała szybkiego pogodzenia się a najlepiej również pomocy z tym wszystkim. Teraz już wiedziała, że nie było to takie proste jak z góry zakładała.
xx- ... - milczała jednak, nie mając odwagi się odezwać. To wszystko bolało ją coraz bardziej a łzy cisnęły się do oczu przez co zaczęła nieco szybciej mrugać jakby chcąc się ich pozbyć, ale te nie dawały za wygraną. Ostatnie słowa mimo początkowego zalążka nadziei, roztrzaskały serce kocicy na tysiące kawałków. To było gorsze niż krzyk, który zdecydowanie zniosłaby lepiej. W tamtym momencie zastygła i po jej policzkach poleciały łzy. Miała ochotę błagać starszego kocura o przebaczenie, obiecywać poprawę, jednak wiedziała, że byłoby to błędem. Powstrzymała się przed ruszeniem w jego kierunku; ba! Nawet się cofnęła i przecięła biczowatym ogonem powietrze oblana chłodną wodą rzeczywistości. A więc została sama. Była to stosowna kara za brak stabilności w uczuciach jaką się wykazała, raniąc tym samym syna Traszki. Była sobą jeszcze bardziej obrzydzona niż wcześniej. Nie dość, że teraz straciła ważnego dla siebie kota, to jeszcze zapewne nigdy nie uda jej się go odzyskać.
xx- Naprawdę...przepraszam... - wyszeptała cicho, kiedy kocur zaczął się już oddalać. Nie próbowała go zatrzymać, czuła, że to tylko pogorszyłoby sprawę. Oczywiście, że nie zamierzała odpuszczać, ale...Jeszcze większa głupotą byłoby odstawianie teatrzyków i wieszanie się na jego łapach. Zacisnęła zęby i przeorała pazurami ziemię w momencie jak kocur zniknął już z jej pola widzenia; najzwyczajniej w świecie się popłakała. Grube, słone łzy moczyły jej policzki tak długo, aż jakkolwiek się wypłakała. Jak wysoką cenę jeszcze przyjdzie jej zapłacić, za swoją głupotę?

[zt]
[Obrazek: G8fdk5X.gif]
LVL 5 240 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#65
Krogulec długo była zajęta innymi sprawami, niż rodzina, jednak teraz zamierzała to zmienić. A rozpoczęła od zaproszenia swojej najmłodszej córki na patrol po terenach, który miał się odbyć jedynie w ich własnym towarzystwie. Idealna okazja, by trochę porozmawiać, pozacieśniać rozluźnione więzy i tak dalej, a przynajmniej tak się Krogulec wydawało. Ruszyła razem z młodą szylkretką w stronę Mgielnego Bajora, gdzie miała pewność, że będą mogli porozmawiać sam na sam.
- Jak ci idzie trening Błotnistej Łapy? Jak się w ogóle czujesz w roli mistrza? – zadała dwa pierwsze pytania, tak na rozkręcenie rozmowy. A nie ma lepszych możliwości na ich rozkręcenie, niż swobodna rozmowa o treningach i spowodowanie swobodnego przepływu informacji. Coś usłyszała od Płomykówki, że nastąpiły pewne nieprawidłowości w przeprowadzaniu treningu przez wojowniczkę, a Krogulec zamierzała sprawdzić tę sprawę. Pytanie, czy Ostra będzie chciała o tym rozmawiać z matką, ale jak nie z nią, to z kim w takim razie?

//Ostra uwu
[Obrazek: d86kpls-359c10b8-1779-4663-b5ec-7066fd2dd134.png][Obrazek: d86kp7h-7066584f-fa2b-4e29-acfe-58d17d385b0e.png]

I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
LVL 7 30 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#66
Od kilku dni Ostra nie miała zbytnio czasu na rozmowę ze swoją mamą. Głównie dlatego, że zajmowała się swoimi obowiązkami i treningiem Błotka a kiedy miała trochę czasu wolnego to spacerowała bądź spała. Oj lubiła spać. Sen był dla niej największą rozkoszą po długim dniu. No ale wracając...
Wojowniczka udała się na mały spacer ze swoją mamą. Czuła, że nawiąże do tematu związanym z treningiem ale nie myślała, że tak szybko. Cóż. Tak czy siak nie będzie niczego ukrywać i się wygada. Bo matce chyba może prawda? - Jako mentorka normalnie się czuje. Po prostu uczę Błotnistą Łapę tego co ja się nauczyłam. Nie uważam tego za coś... Nadzwyczajnego. - poruszyła barkami a następnie dopowiedziała. - Trening idzie dobrze. Tylko podczas nieobecności Pluska no cóż... Czułam się źle i zrobiły się pewne zgrzyty w treningu. Ale już jest wszystko w porządku i wyjaśniłam wszystko mojemu terminatorowi i Płomykówce. - nie chciała jakoś martwić Krogulec bo już wszystko było ustalone i załatwione jeżeli chodzi o to. - W tamtym czasie ciągle martwiłam się o brata i przepracowywałam się. Niekiedy prawie zemdlałam ale Polny Chwast akurat był nieopodal i mi pomógł. - powiedziała jeszcze w formie ciekawostki. - A jak tobie idzie mamo? - zapytała.
LVL 5 175 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#67
- Mistrzyni - odruchowo poprawiła córkę, gdy ta zaczęła używać nieprawidłowego słownictwa. Gdzie oni się uczyli takich słów? Przecież jedynie mała ilość kotów w klanie ich używa, a jakoś zawsze znajdzie się ktoś, kto powieli te bzdury.
- Słyszałam. Mam nadzieję, że to ostatnia taka sytuacja - odpowiedziała dość twardo na jej wyjaśnienia, których od razu zaczęła udzielać. Czyżby ktoś się tu czuł winny? Nie widziała innego powodu, dlatego kotka tak się rozwinęła na ten temat, jednak uważnie jej słuchała.
- Następnym razem nie zapominaj o jedzeniu. Nie będziesz żadnym oparciem dla siebie czy bliskich, gdy będziesz za słaba, by ich obronić - powiedziała, chcąc nie chcąc dając jakieś rady. Ostra była dorosła, ale na pewno musiała jeszcze wiele przejść. Rozstanie z Pluskającym Potokiem nie było najgorszą rzeczą, jaka mogła ją spotkać, dlatego dobrze, że miała kogoś przy sobie. Polny Chwast, tak? Z tego, co widziała, był dość dobrym wojownikiem i dobrą partią dla jej córki, dlatego jedynie mruknęła na potwierdzenie, że zrozumiała. Nie zdołała o nic zapytać, bo już szylkretka zmieniła temat. A szkoda.
- Myślę, że spoko. Zostałam przez Płomykówkową Gwiazdę wysłana do porozmawiania z Czterolistną Łapą, muszę też porozmawiać z paroma mistrzami na temat treningów. Od czasu zniknięcia Kamiennej Łapy, w klanie jest bardzo spokojnie - odpowiedziała dość swobodnie, przenosząc wzrok na okolice, lustrując ją czujnym spojrzeniem. Kamienna Łapa i jego towarzystwo wprowadzało sporo zamieszania do życia klanów, ale praktycznie wszyscy poznikali lub poumierali. Szkoda, bo mogłoby być ciekawie.
- Jak ci się układa z Polnym Chwastem? - zapytała, posyłając lekko zadziorny uśmiech Ostrej. Była wojowniczką, była w odpowiednim wieku, trenowała terminatorów i praktycznie jeden był już wytrenowany... Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zacząć rozglądać się za partnerem. Krogulec nawet popierała takie działania, chciała w końcu wnuki z odpowiedzialnego związku, a nie od przypadkowej miłości i do tego zrobione nieodpowiedzialnie, tak jak to uczyniła Wydrza Łapa.
[Obrazek: d86kpls-359c10b8-1779-4663-b5ec-7066fd2dd134.png][Obrazek: d86kp7h-7066584f-fa2b-4e29-acfe-58d17d385b0e.png]

I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
LVL 7 30 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#68
Mentor... Mistrzyni... Koty zawsze inaczej to mówią więc Ostra uważała, że na jedno wychodzi. Więc jedynie pokiwała głową na słowa Krogulec. Już nie chciała popełnić podobnego błędu w treningu. Też nie chciała się ponosić emocjom. Dlatego będzie nad sobą pracować by móc nawet w trudnych chwilach sobie poradzić.
- To dobrze. Mam nadzieję, że tak zostanie na długo. - nie lubiła gdy w klanie robiło się zamieszanie. Niepotrzebne zamieszanie. Przez chwilę trwała cisza i Ostra skupiła się bardziej na rozkładaniu się dookoła by przypadkiem nie przeoczyć czegoś interesującego. Ale... Jej mama zapytała o coś przez co się zadławiła śliną. Odkrztusiła wydzieline kilka razy i popatrzyła się na swoją mamę w lekkim zaskoczeniu. - Ale co? Co ma się układać? Do czego nawiązujesz mamo? - zadała trzy pytania na raz i czuła jak jej ciało się dziwnie spina i jak nieśmiałość pojawiała się na jej twarzy. Czemu jej rodzicielka o to pytała? Przecież Polny był jej przyjacielem i tyle. Był fajny i lubiła z nim spędzać czas ale ona nawet nie myślała o nim w inny sposób. A miała? Ahh! To wszystko jest takie skomplikowane. Lubiła wyglądać ładnie i być postrzegana przez innych jako ładną kotkę ale ona się w nikim jeszcze nie zauroczyła nawet!
LVL 5 175 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#69
Krogulec obserwowała uważnie reakcję szylkretki, która szła przy jej boku, unosząc lekko brew, gdy ta się zakrztusiła. Czyżby coś, co powiedziała, było prawdą? Ciekawe. Może wojowniczka potrzebuje lekkiego popchnięcia w stronę kocura, by być może wziąć sprawy w swoje łapy. Czasami tak trzeba było, szczególnie że facet uznawał ją pewno jedynie za przyjaciółkę albo obawiał się zrobić pierwszego kroku.
- Widzę, że się przy tobie kręci. Młody, przystojny, jest wojownikiem od dłuższego czasu. Trenuje terminatorów już od jakiegoś czasu, ty również za niedługo skończysz trening Błotnistej Łapy. Czy to nie najlepszy czas na poszukiwanie partnera? - zadała pytanie, kierując wzrok morskich oczu na córkę i delikatnie się uśmiechając. Cóż, Ostra była w idealnym wieku, była silna i inteligentna, dbała o siebie i pewno gdyby się postarała, miałaby każdego kocura. No właśnie, gdyby się postarała. Krogulec się wydawało, że Ostra jeśli chodzi o mężczyzn zatrzymała się na poziomie kocięcia.
- Jest dobrą partią. Chyba nie chciałabyś, żeby ci ktoś go zwinął sprzed nosa? - zapytała po raz kolejny, a spojrzenie zastępczyni zbystrzało. Od przyjaźni damsko-męskiej był tylko jeden krok do miłości, sama tego doświadczyła. Żadne ze starszych dzieci nie kwapiło się do znalezienia sobie partnera lub partnerki, część z nich poznikała i dlatego to w Ostrej spoczywała praktycznie cała nadzieja.
[Obrazek: d86kpls-359c10b8-1779-4663-b5ec-7066fd2dd134.png][Obrazek: d86kp7h-7066584f-fa2b-4e29-acfe-58d17d385b0e.png]

I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
LVL 7 30 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#70
Jej mama nie owijała w bawełnę nawet przy takich sprawach. Ostra też mówiła niekiedy prosto z mostu ale o takich rzeczach prawie z nikim nie rozmawia i jest to dla niej taki temat mało komfortowy. Dlatego też tak zareagowała a nie inaczej. Była też zdziwiona, że jej mama uważała, że coś więcej ją łączy z Polnym. Na kolejne słowa czuła się jakby była coraz mniejsza i mniejsza. Przystojny? Czy Polny Chwast był przystojny? Ostra przez chwilę się zastanowiła. Zaczęła sobie przypominać każdą chwilę spędzoną z nim i głównie skupiła się na jego wyglądzie. Miał oderwane nieco ucho, był wysoki i umięśniony a oczy pasowały mu do jego koloru futra. Miał śmieszną białą plamkę koło nosa. Też miał mocną szczękę i biła od niego siła gdy na niego niekiedy spoglądała gdy siedział wyprostowany na ceremonii. Raz mu powiedziała chyba, że jest ładny jeżeli dobrze pamiętała ale już sama nie wiedziała w jakiej sytuacji. A zwykle gdy są razem to się śmieją i robią szalone rzeczy więc pewnie nie zwrócił na to uwagi. Ale tak podsumowując cały jego wygląd to chyba faktycznie był... przystojny? Nawet gdy mówi o tym w myślach to czuję się tak jakoś dziwnie. Przygryzła samoistnie język i machnęła lewym uchem. - Ale czemu partnera? Przecież bez partnera też jest dobrze... - ostatnie zdanie powiedziała nieco ciszej. Przecież parter nie jest konieczny w życiu. Można być szczęśliwym bez niego. Prawda? Kolejne słowa Krogulec nieco zaciekawiły Ostrą. Ktoś mógłby jej zabrać przyjaciela? W sumie to już Topniejący Lód jest zazdrosny o niego. Ehh szkoda nawet o nim myśleć. Ale postanowiła zadać pewne pytanie do swojej rodzicielki. - Myślisz, że jak Polny sobie kogoś znajdzie to już nie będzie chciał tyle spędzać ze mną czasu co teraz...? - zapytała nieco zaniepokojona. Nie chciała stracić tak dobrego przyjaciela. Fakt, faktem czasem się zachowywał głupio i tak dalej ale naprawdę go lubiła i nie chciała żeby ich relacja została nagle ucięta.
LVL 5 175 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#71
- Oczywiście, jest dobrze. Tylko że partner to ktoś zupełnie inny. To osoba na dużo wyższym poziomie relacji, niż przyjaciel. A związki, które powstają z przyjaźni, mogą przetrwać aż do śmierci - odpowiedziała na pytanie córki, jeszcze chcąc powrócić do tematu uczuć. Zawsze Krogulec on trochę irytował, nie czuła potrzeby ani rozmawiania o swoich emocjach, ani też zbyt mocno ich nie czuła. Okres niestabilności emocjonalnej miała już raczej za sobą, teraz pozostało jedynie to, co już kiedyś zdołała poznać.
- Oczywiście, że tak będzie. Będziecie pewno się ze sobą spotykać, ale na pewno nie tak często, jak obecnie i może się zacząć od ciebie odsuwać. Posiadanie partnerki dystansuje do innych kocic, bo pewno Polny Chwast by nie chciał, żeby czuła się zazdrosna czy coś. No i jak pojawią się ich kocięta, to zdecydowanie nie będzie mieć czasu, szczególnie jak jego partnerka urodzi mu sporą gromadkę - dodała, jednocześnie wyjaśniając pewne sprawy. Sama widziała po swoim... Bardzo burzliwym w związku z Wiewiórczym Ogonem, że czasu jest coraz mniej. A jak się pojawiają dzieci? O, to dopiero masakra. Nie ma czasu się umyć, a co dopiero spotkać na dłużej z byłymi przyjaciółmi.
- A wasza dwójka pasuje do siebie. Zdajecie się miło ze sobą spędzać czas i dobrze dogadywać. Nigdy nie widziałaś Polnego Chwastu w roli innej, niż swojego przyjaciela? - zadała pytanie, przekrzywiając przy tym łeb. Ostra była strasznie... Ułomna, jeśli chodzi o partnerskie sprawy. Ale cóż się dziwić, w końcu jest córką Krogulec. To chyba dziedziczne. Patrząc po tym, że żadne z jej dotychczasowych dzieci nie miało żadnego partnera, prócz Wydry, która wybrała, fuj, Płonącą Łapę, to zastanawiała się, czy kiedykolwiek doczeka się reszty wnuków. I to najlepiej we własnym klanie. Musiała wziąć częściowo sprawy w swoje łapy, bo inaczej, widziała przyszłość w czarnych barwach.
[Obrazek: d86kpls-359c10b8-1779-4663-b5ec-7066fd2dd134.png][Obrazek: d86kp7h-7066584f-fa2b-4e29-acfe-58d17d385b0e.png]

I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
LVL 7 30 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#72
No wiedziała, że partner to ktoś któremu ufa się w pełni no bo łączy partnerów to silne uczucie zwane miłością, którego nie doświadczyła przez całe swoje życie. Nikt do niej nie zarywał ani nie puszczał oczek w jej stronę. Wiedziała że miłość może być różna i znała jedynie ta rodzinną a tą romantyczną...Nie miała o niej kompletnego pojęcia jak to jest kogoś tak kochać. Wiedziała, jak ona wyglądała. Partnerzy często się do siebie uśmiechali, przytulali, spędzali czas, całowali i byli wręcz nierozłączni. Potem gdy ich relacja była na tyle długa to decydowali się na kociaki, które następnie wychowują razem. Zawsze gdy omijała kociarnie to widziała jak ojciec małych niekiedy przychodzi do swojej partnerki i razem siedzą wtuleni w siebie przy swoich młodych. Czy Ostra też chciała kiedyś poczuć takie szczęście? Na początku może i o tym myślała ale kiedy stawała się coraz starsza zrozumiała, że nie zostanie raczej matką i nie będzie mieć lojalnego partnera. Czemu tak uważała? Bo nie widziała żadnego kandydata, który mógłby być jej partnerem. Była anergiczna i wybuchowa a większość kocurów w Cieniu było gburowatych i nudnych albo byli z rodziny. I z ubiegiem księżycy zrozumiała, że nie byłaby dobrą matką. Nie wiedziała jak być takową. No bo jeżeli będzie coś nie tak dziecku i będzie płakać? Przecież nie będzie wiedziała co robić! Bycie matką przecież jest pewnie ciężkie a partnerstwo przecież się łączy z byciem matką i kociakami. Od samego myślenia głowa boli... Na następne słowa jednak wojowniczka poczuła coś dziwnego. Z każdym następnym słowem czuła...Ból. Ból który łączył się ze smutkiem. Naprawdę Polny mógłby mieć partnerkę z którą by się miział i siedział u jej boku na ceremoniach i praktycznie wszędzie gdzie ona by była? Mówiłby jej miłe słowa i razem by chodzili wieczorami na spacery a-a potem mieliby razem kociaki? Jej uszy natychmiastowo opadły. To co mówiła jej rodzicielka było prawdą. Zapewne jego partnerka czułaby się zazdrosna i po prostu nie mógłby spędzać ze mną swobodnie czasu tak jak kiedyś. Nie mogliby razem się wygłupiać, droczyć się i szukać razem pierdółek. Po prostu...Zapomniałby o niej po pewnym czasie. Nie byliby znów tak blisko jak są teraz i ich rozmowy nie byłyby takie jak teraz. NIC BY NIE BYŁO TAKIE JAK TERAZ. Popatrzyła się w bok i ponownie zacisnęła szczękę. Nie chciał go stracić...Nie chciała znów czuć pustki tak jak po stracie Okrucha. Nie chciała stracić tak ważnej dla niej osoby. Nie chciała żeby ich relacja się skończyła. Chciała z nim spędzać miło czas i gadać o bzdurach i śmiać się z byle powodu. Nie chciała by to zniknęło...Ona jedynie chciała być przy nim i czuć się swobodnie rozmawiając u jego boku. Oczy zaczęły jej się lekko szklić i nie wiedziała nawet czemu. Przecież wiedziała że tak może się stać ale dopiero teraz...Dopiero teraz rozumie jakie to dla niej będzie bolesne gdy go straci...
Popatrzyła się smutno na rodzicielkę. Nie chciała płakać przy niej bo wydawało się być to śmieszne, że mogłaby teraz uronić łzy na coś co jeszcze się nie zdarzyło. Dlatego też zatrzymała się na chwilę i przetarła oczy łapą. - Mamo...Ja nie wiem... Nie wiem kim on dla mnie jest... Jestem zagubiona w tym wszystkim...- w końcu się odezwała do zastępczyni. -Może trochę głupie ale... Dopiero teraz sobie uświadomiłam, że go stracę... Już nie będziemy razem spędzać czasu i nie będziemy się ze sobą droczyć bo po prostu nie będzie mógł. Zapomni o mnie i zajmie się swoją rodziną.-powiedziała nieco mniej spokojnie.Zabrała głębszy oddech i zaczęła dalej mówić. - I ja naprawdę teraz nie wiem co robić i co do niego czuć mamo... Jest naprawdę mi bliski ale czy to można nazwać czymś większym niż przyjaźń...?-popatrzyła się na chwilę na swoje łapki by znów wrócić wzrokiem do rodzicielki. - Nawet gdybym coś więcej do niego czuła to i tak uważa mnie za przyjaciółkę a ja do tej pory też tak uważałam... Więc nie wiem jakby to mogło się zmienić na coś więcej.-powiedziała niepewnie.
LVL 5 175 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#73
Widziała, jak Ostra zaczyna się smucić, będąc pewno rozdarta jakimiś uczuciami. Krogulec za bardzo nie wiedziała, o co chodzi, bo sama nigdy nie była postawiona w takiej sytuacji. No i co ma teraz zrobić? Przytulić wojowniczkę? Poklepać ją końcem ogona po plecach i powiedzieć, że będzie dobrze? Nie, to brzmi głupio i strasznie sztywno. Za to szylkretowa kocica zaczęła analizować słowa swojej córki, a także intensywnie myśleć nad tym, co powiedzieć w takim wypadku. Dla zastępczyni nie było zbyt dużych różnic pomiędzy związkiem a relacjami przyjacielskimi, ale być może to ona była jedynie taka dziwna, która najpierw spłodziła kociaki, a następnie później dojrzała do prawdziwszego uczucia. Jakby nie patrzeć, była wtedy jeszcze szczylem, przynajmniej mentalnie.
- Wiesz... Moja miłość do ojca zrodziła się jakiś czas po tym, jak zostaliśmy partnerami. Też na początku byliśmy przyjaciółmi, ale Wiewiórczy Ogon czuł do mnie więcej i postawił na swoim - odpowiedziała, posyłając kocicy lekki uśmiech. Związki partnerskie osób, które były jedynie przyjaciółmi, nie były złe. Związek od przyjaźni różni się tym, że w związku możesz się kiziać w legowisku i bezproblemowo robić i wychowywać kocięta. A tak to wszystko opiera się na tych samych zasadach. Uczucie czasami przychodzi z czasem, czego przykładem była zastępczyni, ale raczej córce nie powie, w jaki sposób doszło do narodzenia się ich pierwszego miotu.
- Nie musicie od razu płodzić kociąt, oczywiście. Możecie najpierw spróbować, czy rzeczywiście taki układ wam odpowiada i czy będziecie mogli ze sobą wytrzymać. Wiesz, chodzenie ze sobą też ma swoje plusy, bo bardziej poznajecie siebie i takie tam - dodała do poprzedniej wypowiedzi, ale dość mało precyzyjnie, nie potrafiąc za bardzo ubrać w słowa tego, co ma na myśli. Chodzenie ze sobą oznacza, że więcej czasu będą ze sobą spędzać i odkryją nawet te swoje gorsze wady, które mogłyby normalnie przekreślać szansę na zostanie partnerami, ale druga połówka je ukrywała, bo się wstydzi czy coś.
[Obrazek: d86kpls-359c10b8-1779-4663-b5ec-7066fd2dd134.png][Obrazek: d86kp7h-7066584f-fa2b-4e29-acfe-58d17d385b0e.png]

I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
LVL 7 30 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#74
Słysząc słowa Krogulec, wojowniczka nieco się uśmiechnęła. No tak. Raczej to jej tata był tak bardzo uparty, że w końcu zdobył serce jej rodzicielki. Jednak to był Wiewiór a nie Ostra, która póki co nie rozumiała swoich uczuć w stosunku do Polnego. Wcześniej uważała go za przyjaciela a teraz... Teraz gdy jej mama uświadomiła jej pewne kwestie to naprawdę nie wiedziała co do niego czuć i jak się zachować gdy znów go zobaczy. W tej chwili czuła jakby kłóciła się sama ze sobą. Jedna strona mówiła że coś czuję do burego wojownika a druga przeczyła stronę pierwszą. Dlatego też czuła się źle w środku bo nie mogła zapanować nad swoimi emocjami. Nie mogła się zdecydować i czuła mętlik w głowie. Poza tym nie wiedziała czy potrafiła by postawić na swoim jak jej tata i też nie chciała być tą osobą, która prosi drugą o partnerstwo. Zawsze chciała by to kocur poprosił ją kiedyś o to. Ale teraz nawet gdy o tym myśli to czuję się speszona. Przecież to nie jest możliwe. Przecież Polny to przyjaciel! On by nigdy nie poprosił ją o partnerstwo. To nie jest realne! Czuła jak z każdą chwilą robi jej się cieplej pod futrem. Miała w głowie obraz Polnego i gdy tylko o nim myślała to czuła się speszona a ta rozmowa jej nie pomaga by o nim zapomnieć. Czemu tak zaczęła mocno o nim myśleć? Co się jej dzieje w głowie? Może jest chora? Nie czuje się najlepiej... Może coś niedobrego zjadła? Walczyła cały czas ze sobą i zapewne gdy tylko skończą rozmawiać i wrócą do obozu ta dziwna niepewnośc szybko nie ustąpi. Krogulec zasiała ziarno i sprawiła, że ta oto wojowniczka będzę przez kolejne dni czuć się niepewna swoich uczuć.
Na kolejne słowa przełknęła ślinę z trudem. Żadne płodzenie kociąt nie wchodzi w grę. Nie! Ona jest za młoda na kociaki! Proszę nawet o nich nie wspominać!
Ale nadal dręczyło ją to, że nawet jeśli coś więcej do niego poczuła to jak on ma poczuć coś takiego do niej? Znali się sporo a Polny nigdy nie dawał znaku na to czy wojowniczka mu się podoba. Może jak się droczyli ale to się nie liczy bo gdy się droczą to nie mówią wszystkiego serio. Dlatego też nie wiedziała co Polny o niej myślał. Czy w ogóle widział w niej ładną kotkę czy tylko ziomka do gadania. Nie odzywała się przez chwilę do mamy bo nie wiedziała co jej odpowiedzieć. Nie znała odpowiedzi i nie mogła jej powiedzieć czy kocha czy też nie. - Nawet nie wiem czy uważa mnie za ładną kotkę a co dopiero coś więcej, mamo. To nie jest... Łatwe. Nie chcę się przy nim ośmieszyć i nie chce zniszczyć naszej relacji. Jest trudno sprawić by druga osoba myślała inaczej na twój temat a zwłaszcza jak nie wiesz jak to zrobić. - wzdychnęła. Niby mogła pokręcić przy nim tyłkiem i nachalnie uwodzić ale wtedy nie byłaby w stu procentach sobą.
LVL 5 175 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#75
To nie zawsze kocur musi prosić o partnerstwo drugą osobę. Niektóre kocice również sobie musiały wywalczyć uczucia u swojego partnera, nie u każdego było to jedno wielkie "puf" przy pierwszym spotkaniu i już kończyli zakochani w krzakach.
- To się go zapytaj. Polny Chwast pewno nie gryzie, a przynajmniej ciebie nie powinien - odpowiedziała z lekkim, zadziornym uśmiechem. Oczywiście, Krogulec było łatwo mówić. Zastępczyni nie przejmowała się za bardzo swoim wyglądem, jej sierść czasami była w nieładzie, ale starała się chociaż dwa razy dziennie myć, by w miarę wyglądać jako zastępczyni. Skupiała się głównie na rozbudowywaniu mięśni, co poskutkowało atletyczną sylwetką, nawet pomimo dwóch sporych miotów, które wydała na świat. Słuchała uważnie dalszych wypowiedzi córki, mrużąc przy tym ślepia i analizując dalej. Niedługo to się jej umysł spali od tak intensywnego myślenia, czemu takie sprawy wymagały aż takiego zaangażowania?
- Czyli mu nie ufasz? - zadała pytanie po słowach Ostrej, że nie wie, jak bury by zareagował. Na pewno się bała, Wiewiór pewno też się bał nim wyznał takiej kocicy, jak ona, swoje uczucia. Ale jednocześnie ufał, że szylkretka nie zerwie z nim kontaktu, dzięki czemu ich relacja mogła się rozwinąć. Jak tak o tym myślała, to brakowało jej tego rudego frajera, który cały czas był przy niej i ją wspierał, nawet jak tego nie chciała. Do tego stopnia, że aż westchnęła sobie cicho. Ach, wspomnienia.
[Obrazek: d86kpls-359c10b8-1779-4663-b5ec-7066fd2dd134.png][Obrazek: d86kp7h-7066584f-fa2b-4e29-acfe-58d17d385b0e.png]

I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
LVL 7 30 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości