Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Dymek: lvl: 4 | S: 9 (12) | Zr: 6 (8) | Sz: 7 (10) | Zm: 7 (9) | HP: 29 - 1 - 1 - 2 = 25 (80)| W: 42 - 1 = 41 (50)
Rana 1 stopnia: ugryzienie końcówki ogona, niezbyt mocne (- 1 HP do końca walki)
Rana 1 stopnia: ugryzienie w okolicach lewego barku, słabe (- 1 HP do końca walki)
Rana 2 stopnia: oderwany znaczny kawałek lewego ucha (- 3 HP w pierwszej turze, - 2HP do końca walki)
Od następnej tury statystki spadają o 1/4
Lis: S: 19 | Zr: 9 (12) | Sz: 9 (12) | HP: 62 - 3 - 24 - 12 - 3 = 20 (75) | W: 54 - 5 = 49 (65)
Statystki obniżone z powodu walki 3:1
Od następnej tury statystyki spadają o 1/4
Rana 0 stopnia: wyrwana sierść na karku
Rana 1 stopnia: mocne obicie pyska
Rana 0 stopnia: wyrwana sierść na pysku
Rana 2 stopnia: wyrwany płat skóry z szyi (-3 HP w pierwszej turze, - 2 HP do końca walki)
Rana 1 stopnia: gęste zadrapania na szyi (- 1 HP do końca walki)
Atak Dymnego: udany (100%): 26 -23 = 3
Atak Krogulczej: cios krytyczny (150%): 30 - 14 * 1,5 = 24
Atak Fali: udany (100%): 27 - 15 = 12
Kogo atakuje lis: rzut: 1k6: 1, 4: Dymka, 2, 5: Krogulczą, 3, 6: Falę; wypada: 6
Atak lisa na Falę: słaby (50%): 36 - 18 * 0,5 = 9
Kogo atakuje lis: rzut: 1k6: 1, 4: Dymka, 2, 5: Krogulczą, 3, 6: Falę; wypada:
Atak na ślepo na Falę: słaby (50%): 34 - 18 = 8
Wszystko działo się tak szybko! Dymek nie miał w ogóle szczęścia, od samego początku i teraz było podobnie, bo jedynie zdołał wyrwać psu nieco sierści, nic więcej, nawet nie dosięgnął do oczu. O wiele lepiej poszło Krogulczej i Fali, które wzięły najwyraźniej lisa z zaskoczenia. Zastępczyni wyrwała spory płat skóry z szyi drapieżnika, krew trysnęła na jej pysk w czasie, kiedy Fala rozcinała skórę zwierzęcia z drugiej strony. I zdaje się, że to właśnie lisa najbardziej rozwścieczyło, bo próbował dosięgnąć wojowniczkę. Zdołał go lekko ugryźć w okolice barku, a później jeszcze uderzyć dość mocno w łeb, ale jedyne co ją przez to spotkało, to zamroczenie.
Krótkowłosy kocur przeciętnego wzrostu. Nie jest gruby, jednak ma dość masywną budowę ciała, co jest jeszcze podkreślone przez jego umaszczenie. Jest w większości czarny, ale posiada również charakterystyczne białe znaczenia - białe skarpetki, podbrzusze, rozległą białą plamę na klatce piersiowej i połowie szyi oraz białą plamkę na głowie, która otacza cały pyszczek kończąc się charakterystyczną strzałką między oczami. Ma czarny nos i zielone oczy. Jego futro prawie zawsze jest dokładnie wyczyszczone i dobrze ułożone.
Dymne Niebo jest kotem, który nie rzuca się za bardzo w oczy. Rzadko odzywa się nie pytany - i to bynajmniej nie dlatego, że nie lubi rozmawiać; po prostu woli spokojnie obserwować i podchodzić do wszystkiego z dystansem. Bardzo uważa też na swoje słowa i zwykle stara się formułować swoje wypowiedzi tak, żeby brzmieć jak najbardziej poprawnie. Nie w jego stylu są kąśliwe komentarze czy wybuchy emocji. Jedynie w stosunku do bliskich kotów potrafi sobie pozwolić na małe złośliwości, ale głównie w celach humorystycznych i tylko wtedy gdy wie, że zostanie prawidłowo odebrany. Jest bardzo ciekawy; chętnie poznaje inne koty oraz ich opinie na mniej lub bardziej ważne tematy, przez co rozmowa z nim często jest po prostu przyjemna. Potrafi dogadać się z wieloma kotami, starając się zawsze nieco wczuć w ich pozycję i dostosowywać sposób i treść wypowiedzi do drugiego kota. Zależy mu na tym, jak zostanie odebrany przez drugą stronę - zawsze stara się sprawiać dobre wrażenie. (-> KP)
Ognistopręga, Kamienna Łapa, Kacza Łapa
Wszystko zadziało się bardzo szybko. Dymek nic nie wskórał swoim atakiem, ale nagle znikąd pojawiła się Krogulec, a potem Fala. Osłabiony bólem i zmęczeniem kocur zamrugał, przez chwilę zastanawiając się, czy coś mu się nie przewidziało. Może mój stan jest już na tyle zły, że mam halucynacje? Zanim jednak zdążył zdecydować, czy przybyłe kotki są prawdziwe czy też są jedynie tworami jego wyobraźni, rudy przeciwnik skoczył w kierunku młodej wojowniczki. Czarno-biały w tym momencie przestał więc myśleć, a wrócić do działania. Lis kierował się w stronę szylkretki, więc zielonooki spróbował doskoczyć w tym czasie do jego puchatego ogona, złapać go mocno w zęby i szarpnąć z całej siły. Miał nadzieję, że taki atak nawet jeśli nie uszkodzi za bardzo lisa, to przynajmniej odwróci jego uwagę od Wzburzonej Wody. Gdzieś z tyłu głowy przemknęła mu bowiem myśl, że jeśli młodszej kotce cokolwiek się stanie to będzie to tylko i wyłącznie jego wina i dowód na to, że zawiódł jako wojownik - zwłaszcza, że jako starszy wiekiem i stażem powinien chronić swoją towarzyszkę polowania przed niebezpieczeństwem. Z tego też powodu mimo ogólnego osłabienia był bardzo zdeterminowany, by dalej próbować, by do końca dawać z siebie wszystko, byleby tylko szylkretkę nie spotkało żadne nieszczęście...
Nieważne co mi powiesz Nie słyszę twoich słów
Stoję tam gdzie stoję Nie tam gdzie bym chciał
Wolny od urojeń twych Absurdalny ż a r t
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Cóż, mimo iż Fala oberwała i doznała zmroczenia, wcale twego się nie przestraszyła. Mogła umrzeć i nikt by nie płakał. A ona by była zadowolona gdyby spotkała się z rodziną. Więc jeżeli Lis będzie decydował czy zaatakować ja czy Dymka, niech wybierze ją. Poza tym, trójkolorowa była delikatnie przestraszona wizją śmierci Dymka. Za pewne Krogulec opowiedziała by wszystko ze szczegółami dla Płomykówkowej Gwiazdy, a wtedy ona zostałaby wygnana. Dlaczego? Cóż, to tylko i wyłącznie jej wina, że chciała iść n polowanie, to ona nie zrozumiała oczywistych oznak, że ktoś jest w niebezpieczeństwie. A skoro ona tam widzi powód do wygnania, zauważy go każdy. Już chciała atakować, kiedy Dymek staną w obronie. Wzbierająca pośpiesznie przeskoczyła nad nim, broniąc go. On nie może umrzeć. Nie i koniec, na pewno jest ważny w klanie. - Wracaj do obozu! - nakazała poprzez warknięcie do biało-czarnego wojownika. Może i była najmłodsza, ale skoro Krogulczy Szpon nie wydała żadnego rozkazu, to ona musiała to zrobić. Wiedziała niestety, że nie uda jej się zaatakować lisa, więc musiała zdać się na los i liczyć na to, że lis nie zaatakuje Dymka. Ona może paść. Krogulec i ona też nie umrze. Albo umrze ona, albo Lis. Albo i to i to.
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Na szczęście, lis nie próbował już atakować jej brata, a jedynie wojowniczkę, na którą praktycznie nie zwracała uwagi. Tylko tyle, by się o nią nie potknąć przy próbie ataku. Dymek atakował ogon, zaś Wzbierająca Fala - robiła jakieś dziwne akrobacje.
- Zamknij się - warknęła w stronę szylkretki, jednocześnie patrząc kątem oka na Dymne Niebo. Pomimo że był zraniony i osłabiony, nadal wykazywał się walecznością, a ucieczka byłaby na pewno dla niego upokorzeniem. Jak dla wszystkich z rodziny Krogulczego Szponu, dlatego nawet nie zamierzała rozkazywać swojemu bratu, by podkulił ogon pod siebie. I tak by tego nie zrobił. A lepiej, żeby kocica skupiła się na walce, bo jak na razie, to zastępczyni i starszy wojownik zrobili większą robotę. Za to kocica zdecydowała się na ponowny atak w tym samym miejscu, by zatopić zęby w ranie na szyi i pogłębić ją jeszcze bardziej za pomocą swoich zębów, szarpiąc przy tym głową na boki, by jeszcze bardziej pogorszyć stan rany.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Dymek: lvl: 4 | S: 9 (12) | Zr: 6 (8) | Sz: 7 (10) | Zm: 7 (9) | HP: 25 - 1 - 1 - 2 = 21 (80)| W: 41 (50)
Rana 1 stopnia: ugryzienie końcówki ogona, niezbyt mocne (- 1 HP do końca walki)
Rana 1 stopnia: ugryzienie w okolicach lewego barku, słabe (- 1 HP do końca walki)
Rana 2 stopnia: oderwany znaczny kawałek lewego ucha (- 3 HP w pierwszej turze, - 2HP do końca walki)
Od następnej tury statystki spadają o 1/4
Dymny, jak widać, zmobilizował się na sam koniec walki i spróbował podjąć ponowną próbę ataku, która poszła mu zdecydowanie lepiej, niż wcześniejsze! Szarpnął mocno ogonem lisa, co osłabiło przeciwnika przyprawiając go o kolejny ból i rany. Pewnie właśnie dlatego psowaty nie zdołał zareagować, a Krogulec wbiła zęby w jego szyję, tym samym dobijając go na miejscu. Krew spływała po jej pysku, ale lis nie był już w stanie wykonać żadnego ruchu. Co się zaś tyczy Fali... Na co zdały się jej ruchy? Chyba jedynie na to, by bardziej bolało ją ciało.
Krótkowłosy kocur przeciętnego wzrostu. Nie jest gruby, jednak ma dość masywną budowę ciała, co jest jeszcze podkreślone przez jego umaszczenie. Jest w większości czarny, ale posiada również charakterystyczne białe znaczenia - białe skarpetki, podbrzusze, rozległą białą plamę na klatce piersiowej i połowie szyi oraz białą plamkę na głowie, która otacza cały pyszczek kończąc się charakterystyczną strzałką między oczami. Ma czarny nos i zielone oczy. Jego futro prawie zawsze jest dokładnie wyczyszczone i dobrze ułożone.
Dymne Niebo jest kotem, który nie rzuca się za bardzo w oczy. Rzadko odzywa się nie pytany - i to bynajmniej nie dlatego, że nie lubi rozmawiać; po prostu woli spokojnie obserwować i podchodzić do wszystkiego z dystansem. Bardzo uważa też na swoje słowa i zwykle stara się formułować swoje wypowiedzi tak, żeby brzmieć jak najbardziej poprawnie. Nie w jego stylu są kąśliwe komentarze czy wybuchy emocji. Jedynie w stosunku do bliskich kotów potrafi sobie pozwolić na małe złośliwości, ale głównie w celach humorystycznych i tylko wtedy gdy wie, że zostanie prawidłowo odebrany. Jest bardzo ciekawy; chętnie poznaje inne koty oraz ich opinie na mniej lub bardziej ważne tematy, przez co rozmowa z nim często jest po prostu przyjemna. Potrafi dogadać się z wieloma kotami, starając się zawsze nieco wczuć w ich pozycję i dostosowywać sposób i treść wypowiedzi do drugiego kota. Zależy mu na tym, jak zostanie odebrany przez drugą stronę - zawsze stara się sprawiać dobre wrażenie. (-> KP)
Ognistopręga, Kamienna Łapa, Kacza Łapa
Walczył i skupiał się głównie na walce - w końcu nie było przesadą powiedzieć, że walczył o życie. Gdy usłyszał krzyk Wzbierającej Fali skłaniający go do ucieczki, jak nie trudno się domyślić, nie zareagował na jej polecenie. Gdyby miał więcej czasu to zapewne przewróciłby ostentacyjnie oczami, nie było jednak miejsca na pokazywanie min podczas walki, zwłaszcza takiej. Z tego powodu czarno-biały kocur jedynie zignorował polecenie wojowniczki i dalej robił swoje. Nie było opcji, żeby odszedł sam z pola walki. To on zabrał Falę na polowanie, to on zaatakował lisa, to on narażał na niebezpieczeństwo również swoją siostrę. Czuł by się jak tchórzliwy cham, gdyby miał zrezygnować.
Dzięki temu, że dalej działał, za chwilę było już po wszystkim. Osłabił go swoim atakiem, a Krogulec dokończyła ich wspólne dzieło sprawiając, że drapieżnik wyzionął ducha. Gdy zielonooki upewnił się, że przeciwnik jest martwy, spojrzał najpierw na siostrę, a potem na szylkretkę. Przez chwilę dyszał, zmęczony i nie będący w stanie nic powiedzieć. - Dziękuję - wybrzmiało w końcu z jego pyszczka między sapnięciami. Chciał powiedzieć coś więcej, ale czuł, jak stopniowo opada z sił. Podczas walki trzymała go adrenalina, a teraz, gdy jej poziom powoli spadał, kocur dopiero zaczynał odczuwać, jak bardzo jest zmęczony i obolały.
- Trzeba... zakopać... - powiedział, choć każde słowo wymawiał z trudem. Zaczął przysypywać rude truchło ziemią, choć szło mu to topornie ze względu na jego stan. Gdy jednak upewnił się, że martwy lis nie przyciągnie innych drapieżników - ruszył w stronę Obozu. Trzymał się bardzo blisko kotek, wiedząc, że czuje się bardzo słabo. Zamierzał iść bezpośrednio do Ciernistego Kwiatu.
/zt?
Nieważne co mi powiesz Nie słyszę twoich słów
Stoję tam gdzie stoję Nie tam gdzie bym chciał
Wolny od urojeń twych Absurdalny ż a r t
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Dopięła swego. Może i nie potrzebnie ale jej cel został wykonany. Dymek przeżył. Co prawda poczuła nieprzyjemny ból, ale na razie miała to gdzieś. Adrenalina jednak była przydatna. Dopiero kiedy zobaczyła martwego, nieoddychającego już lisa rozluźniła mięśnie i rozejżała się po polu bitwy. Krogulec była dla niej nie miła. Może lepiej byłoby analizować jako pierwsze rany Dymka czy swoje, ale skoro zastępczyni miała gdzieś poważne rany to należy to analizować. Postanowiła to zostawić gdzieś w pamięci. Może jej się przyda? Drugą rzeczą do analizy był Dymek, do którego pobiegła aby go podtrzymać. Skinęła głową na podziękowanie i obserwowała czy nie zemdleje. Ostatnie czego chciała to ciągnąć jego stosunkowo duże cielsko aż do obozu. Podtrzymując go jako tako również pomagała w zakopaniu rudzielca. Po zakończonej robocie pomogła dla Dymka przejść do obozu. Martwiła się o niego. W końcu to poczęści jej wina. Udała się prosto do swojej nauczycielki. Chciała jak najszybciej zakończyć lecznie. W końcu Przymrozek sam sie nie wytrenuje.
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Nie wiadomo czemu tu wróciła. Może liczyła na to, że znajdzie Dymka? Tęskniła za nim. A on, kiedy zapowiadało się na jakąś przyjaźń zwyczajnie odszedł. Zostawił ją! ZOSTAWIŁ! Odeszło już tyle ważnych dla Fali kotów.. Czyżby była jakimś czarodziejem, który po przez rozmowę zabija koty? Może musi odejść..? Odejść z Klanu, nie rozmawiać z nikim? Odejść ze świata? Ciernisty Kwiat, Dymne Niebo, Jesionowa Kora, Strużka, Tata, Alga... Ile jeszcze osób odejdzie bez słowa pożegnania? Ile osób zabierze ona? Ile jeszcze będzie płakać? Ile jeszcze razy będzie myślała, że jest lepiej, a nagle koty który jej pomógł odejdzie? Ile jeszcze razy będzie myślała, że życie ma sens? Otworzyła jednie niemrawo usta, jakby chciała zrobić polowanie tylko z obowiązku. Po części też tak było. Kto będzie następny? Ciemna Toń? Jej straty chyba już nie zniesie? Dlaczego nie pójdzie na Grzmiącą Ścieżkę i nie ukróci swojego życia? Może lepiej iść? Nie zabije już nikogo... Chociaż może pozna kogoś na polowaniu, kto albo ją zabije, albo zrobi coś co poprawi jej chęci do życia? Tylko jak mała jest na to szansa..?
Rudy kocur o długiej, pręgowanej tygrysio sierści, która teraz z lśniącej i zadbanej - stała się matowa i skołtuniona. Przez ból, stres i obniżenie samooceny bardzo schudł, co odbiło się na jego wyglądzie. Mimo to, nadal można byłoby go nazwać jednym z większych kocurów - gdyby nie chodził zgarbiony i skulony. Posiada liczne białe znaczenia na piersi, brzuchu, ogonie i łapach. Także na nosku, jego urocza biała plamka, nadal nie zaniknęła. Urodził się z za długim językiem, który od czasu do czasu wystawia na bok. Oczy wybarwione już dawno, teraz mają mętny i zamglony żółtawy kolor, a wszystkie poduszeczki, nosek i wnętrze zaokrąglonych uszu - różowy.
Optymizm? Pozytywne nastawienie do życia i kotów? Uśmiech i iskierki w zielonych oczach? Gdzie się to podziało... Dynia już nie był i na pewno nie będzie tym samym kocurkiem jakiego znał Klan Wichru. W dalszym ciągu jego upośledzenie nie zniknęło i nigdy już nie zniknie, jednak przez brak dojrzałości i rozumowanie jak kocię, Dyniowej Łapie bardzo ciężko jest poradzić sobie z rzucanymi pod jego łapy kłodami. Sama trudność z utrzymaniem koncentracji, odczytaniem kocich emocji, podejmowaniem odpowiedzialnych decyzji czy po prostu kontroli własnych uczuć; spowodowała okropny stan psychiczny w jakim syn Pomarańczowej Skórki aktualnie się znajduje. Zamknął się w sobie, do nikogo się nie odzywa (chyba, że jest zmuszony), unika kontaktu z innymi kotami i pogrąża się w coraz okropniejszych myślach. Po rozmowie z medyczką i prawie śmiertelnej walce z psem - kompletnie się podłamał. Stał się w swoim mniemaniu niepotrzebny.
Nie był to ani samotnik, ani tym bardziej drapieżnik, jakiego napotkała tutaj jakiś czas temu. Po Dymnym Niebie również nie było śladu. Za to do nozdrzy kotki dotarł znany, pyszny zapach! Kawałek od niej, w coraz bardziej zielonej trawie przemknęła mała badylarka. Jej rudo-brązowe futerko lekko wyróżniało się od otoczenia, jednak piszczka niezbyt się tym przejmowała, zwyczajnie nie wyczuwając zagrożenia.
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Badylarka. Stworzenie, które ciężko wymówić było dla Fali bez pomyłek. Co poradzić, przyjęła jednie pozycje łowicką. Ogon na równi z grzbietem, podobnie jak i główka, wzrok pod łapy, łapy ugięte, a na tylnych cały ciężar ciała, brzuch nad ziemią, ustawienie pod wiatr. Skoro wszystko było, podeszła do zwierzyny, na tyle na ile mogła i wybijając się z tylnych łap skoczyła ku piszczce. Za cel obrała ciało zwierzęcia, bo było największe.
Rudy kocur o długiej, pręgowanej tygrysio sierści, która teraz z lśniącej i zadbanej - stała się matowa i skołtuniona. Przez ból, stres i obniżenie samooceny bardzo schudł, co odbiło się na jego wyglądzie. Mimo to, nadal można byłoby go nazwać jednym z większych kocurów - gdyby nie chodził zgarbiony i skulony. Posiada liczne białe znaczenia na piersi, brzuchu, ogonie i łapach. Także na nosku, jego urocza biała plamka, nadal nie zaniknęła. Urodził się z za długim językiem, który od czasu do czasu wystawia na bok. Oczy wybarwione już dawno, teraz mają mętny i zamglony żółtawy kolor, a wszystkie poduszeczki, nosek i wnętrze zaokrąglonych uszu - różowy.
Optymizm? Pozytywne nastawienie do życia i kotów? Uśmiech i iskierki w zielonych oczach? Gdzie się to podziało... Dynia już nie był i na pewno nie będzie tym samym kocurkiem jakiego znał Klan Wichru. W dalszym ciągu jego upośledzenie nie zniknęło i nigdy już nie zniknie, jednak przez brak dojrzałości i rozumowanie jak kocię, Dyniowej Łapie bardzo ciężko jest poradzić sobie z rzucanymi pod jego łapy kłodami. Sama trudność z utrzymaniem koncentracji, odczytaniem kocich emocji, podejmowaniem odpowiedzialnych decyzji czy po prostu kontroli własnych uczuć; spowodowała okropny stan psychiczny w jakim syn Pomarańczowej Skórki aktualnie się znajduje. Zamknął się w sobie, do nikogo się nie odzywa (chyba, że jest zmuszony), unika kontaktu z innymi kotami i pogrąża się w coraz okropniejszych myślach. Po rozmowie z medyczką i prawie śmiertelnej walce z psem - kompletnie się podłamał. Stał się w swoim mniemaniu niepotrzebny.
Aj! Pomimo przyjęcia prawidłowej pozycji i podejścia do badylarki w odpowiedni sposób; ta zdążyła zorientować się o obecności niebezpieczeństwa i czmychnęła szybko przed siebie, uderzenie serca przed możliwym przygnieceniem. Może to przez brak zapału wojowniczki? Cóż, jednak los się do niej uśmiechnął i mimo wszystko miała jeszcze szanse na dogonienie uciekającego posiłku. Oczywiście jak odpowiednio szybko zareaguje!
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Niechęć? Tak, to chyba przez nią. Ostatecznie Fala mogła sobie odpuścić gonitwę stworzonka, i ruszyć do swojej norki, gdzie wszystko może mieć gdzieś, ale jednak skoczyła za piszczką. Miała jednie nadzieje, że zareagowała wystarczająco szybko. Spięła mięśnie i starając się jak najbardziej przyśpieszyć skoczyła w kierunku piszczki, a dokładniej całego ciała zwierzęcia.
Rudy kocur o długiej, pręgowanej tygrysio sierści, która teraz z lśniącej i zadbanej - stała się matowa i skołtuniona. Przez ból, stres i obniżenie samooceny bardzo schudł, co odbiło się na jego wyglądzie. Mimo to, nadal można byłoby go nazwać jednym z większych kocurów - gdyby nie chodził zgarbiony i skulony. Posiada liczne białe znaczenia na piersi, brzuchu, ogonie i łapach. Także na nosku, jego urocza biała plamka, nadal nie zaniknęła. Urodził się z za długim językiem, który od czasu do czasu wystawia na bok. Oczy wybarwione już dawno, teraz mają mętny i zamglony żółtawy kolor, a wszystkie poduszeczki, nosek i wnętrze zaokrąglonych uszu - różowy.
Optymizm? Pozytywne nastawienie do życia i kotów? Uśmiech i iskierki w zielonych oczach? Gdzie się to podziało... Dynia już nie był i na pewno nie będzie tym samym kocurkiem jakiego znał Klan Wichru. W dalszym ciągu jego upośledzenie nie zniknęło i nigdy już nie zniknie, jednak przez brak dojrzałości i rozumowanie jak kocię, Dyniowej Łapie bardzo ciężko jest poradzić sobie z rzucanymi pod jego łapy kłodami. Sama trudność z utrzymaniem koncentracji, odczytaniem kocich emocji, podejmowaniem odpowiedzialnych decyzji czy po prostu kontroli własnych uczuć; spowodowała okropny stan psychiczny w jakim syn Pomarańczowej Skórki aktualnie się znajduje. Zamknął się w sobie, do nikogo się nie odzywa (chyba, że jest zmuszony), unika kontaktu z innymi kotami i pogrąża się w coraz okropniejszych myślach. Po rozmowie z medyczką i prawie śmiertelnej walce z psem - kompletnie się podłamał. Stał się w swoim mniemaniu niepotrzebny.
Niestety, badylarce udało się zwiać i pozostawić szylkretową wojowniczkę z niczym. Kiedy to kotka ruszyła w pogoń, piszczka ostro skręciła i schowała się do własnej norki, w ten sposób unikając śmierci pod pazurami Wzbierającej Fali. No cóż, trzeba próbować dalej.
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Syknęła cicho za odbiegającym jedzeniem. Idealnie. Nic nie uda jej się upolować. Czy Gwiezdni chociaż w tym nie mogą dać jej szczęścia? Nie ma rodziny, nie ma nic... Nie czas się użalać. Starając się chodzić jak najciszej, zaczerpnęła powietrza i ruszyła spokojnym krokiem wzdłuż Cienistych terenów. Oby teraz coś znalazła.
Rudy kocur o długiej, pręgowanej tygrysio sierści, która teraz z lśniącej i zadbanej - stała się matowa i skołtuniona. Przez ból, stres i obniżenie samooceny bardzo schudł, co odbiło się na jego wyglądzie. Mimo to, nadal można byłoby go nazwać jednym z większych kocurów - gdyby nie chodził zgarbiony i skulony. Posiada liczne białe znaczenia na piersi, brzuchu, ogonie i łapach. Także na nosku, jego urocza biała plamka, nadal nie zaniknęła. Urodził się z za długim językiem, który od czasu do czasu wystawia na bok. Oczy wybarwione już dawno, teraz mają mętny i zamglony żółtawy kolor, a wszystkie poduszeczki, nosek i wnętrze zaokrąglonych uszu - różowy.
Optymizm? Pozytywne nastawienie do życia i kotów? Uśmiech i iskierki w zielonych oczach? Gdzie się to podziało... Dynia już nie był i na pewno nie będzie tym samym kocurkiem jakiego znał Klan Wichru. W dalszym ciągu jego upośledzenie nie zniknęło i nigdy już nie zniknie, jednak przez brak dojrzałości i rozumowanie jak kocię, Dyniowej Łapie bardzo ciężko jest poradzić sobie z rzucanymi pod jego łapy kłodami. Sama trudność z utrzymaniem koncentracji, odczytaniem kocich emocji, podejmowaniem odpowiedzialnych decyzji czy po prostu kontroli własnych uczuć; spowodowała okropny stan psychiczny w jakim syn Pomarańczowej Skórki aktualnie się znajduje. Zamknął się w sobie, do nikogo się nie odzywa (chyba, że jest zmuszony), unika kontaktu z innymi kotami i pogrąża się w coraz okropniejszych myślach. Po rozmowie z medyczką i prawie śmiertelnej walce z psem - kompletnie się podłamał. Stał się w swoim mniemaniu niepotrzebny.
Szylkretowa kocica nie miała dzisiaj chyba szczęścia do polowania. Najpierw ucieczka mysz, a teraz...to? Wzbierająca Fala spokojnie sobie szła mając nadzieje na pyszną zwierzynę, którą mogłaby dorzucić do stosu. Zamiast tego jednak, jedną z łap weszła prosto w...odchody! I to nie byle jakie, bowiem należały one do lisa. Na szczęście kotki były one stare, ale nieprzyjemny zapach jak i sam fakt - aj, może to nie jej dzień?