Nie wyłapałem żadnego świeżego zapachu zwierzyny w pobliżu miejsca, w którym zaczęliśmy polowanie. Zerknąłem na pozycję brata i to, w którą stronę zmierzał, po czym zdecydowałem się nieco skręcić kurs, tak, by być w zasięgu jego głosu, jeśli cokolwiek by się stało, jednak by żaden z nas nie wchodził sobie w drogę. Byłem cierpliwy, poza tym dopiero zaczęliśmy, a przed momentem jeszcze razem z Chłodnym Szeptem prowadziliśmy wspólną rozmowę. Szedłem więc dalej na ugiętych łapach i w niemal całkowitej ciszy, bowiem moje puszyste poduszki skrzętnie omijały wszelkie przeszkody, jakie widziałem przed sobą, i szukałem czegokolwiek, co mógłbym upolować.
Chłodna Łapa cały czas rośnie. Jest niezwykle masywnym (ale nie grubym) kocurem. Jest szeroki w barkach, a pod gęstą sierścią można by ujrzeć powoli wyrabiające mięśnie, które kiedyś mogą dać mu nieprzeciętną siłę. Jego łapy nie dość, że są masywne i grube, to na dodatek długie co sprawia, że kocur ma też słuszny wzrost. Jego futro jest długie i gęste, przez co wydaje się być jeszcze większym. Zapewnia mu ono świetną ochronę przed mrozami, ale w Porze Zielonych Liści niewątpliwie będzie to dla Chłodu udręka. Jako jedyny z miotu wdał się w matkę - jego sierść w każdym calu jest w kolorze kruczoczarnym. Jedynym punktem odcinającym się od czerni są jego duże, zielono-żółte oczy.
Czy rozpoczęcie treningu jakkolwiek zahamowało wygórowane ambicje kocura? W żadnym wypadku, ba! Apetyt Chłodnej Łapy na zostanie przywódcą tylko rósł. Starał się jak mógł, próbował się wykazywać i nie znosił porażek. Choć w jego mniemaniu on w ogóle ich nie ponosił. Nawet jeśli nie zawsze po sobie to pokazywał, bo nie chciał wyjść na gbura i narcyza, to zdecydowanie tak myślał. On był najlepszy i nieomylny, szkoda, że nikt tego nie zauważał! Nie był już tak energiczny jak za czasów kociaka, stał się nieco poważniejszy i dorosły, lecz dalej lubił zawierać nowe znajomości. Starał się być wesoły i optymistyczny, jego lico często zdobił szarmancki uśmieszek - uważał, że przyjaznym usposobieniem zjedna sobie klan i stanie się przywódcą będzie jeszcze łatwiejsze! Jego największym problemem było zachowywanie spokoju. Chłodną Łapę bardzo łatwo wytrącić z równowagi, nienawidzi krytyki, lubił głupie, niegroźne bójki. Musiał udowadniać swoją wyższość na każdej płaszczyźnie. Krytyczne słowa? Niewiele wystarczyło, by zdjął swoją przyjazną maskę. Na pewno był kotem inteligentnym, ale jego wygórowane ambicje i mniemanie o sobie mogły go kiedyś zgubić.
Jagodowa Gałązka [GK]
Również i ja nie znalazłem żadnych śladów obecności zwierzyny w pobliżu. Jakoś mnie to nie dziwiło, te wszystkie gryzonie i te inne były głupie, ale znowu nie aż tak, by pchać się pod łapy wojownikom, którzy przed chwilą absolutnie niedyskretnie ze sobą rozmawiali. Widząc, że mój brat nieco skręca, także to uczyniłem, o ile pozwolił mi na to kierunek wiatru. Nie oddalałem się od brata jakoś bardzo - musiałem go słyszeć na wypadek, gdyby coś go zaatakowało. Mimo wszystko nadstawiłbym za niego karku, gdyby była taka potrzeba. Odwrotnej sytuacji oczywiście nawet nie przewidywałem. Któżby się ośmielił zaatakować takiego wojownika, jakim byłem ja! No dobra, może poza Dwunożnymi. W każdym razie, nieco oddaliłem się od Zawieruchy, jednak nadal poruszając się pod wiatr. Szedłem na ugiętych łapach możliwie jak najlżej, zachowując się przy tym maksymalnie cicho i uważając na wszelkie przeszkody, na które mógłbym nadepnąć, tym samy odstraszając mojego potencjalne ofiary. Czujnie rozglądałem się na wszystkie strony licząc, że niedługo nadarzy się okazja do zapolowania.
Bardzo szczupła, wręcz wychudzona kotka. Jej niegdyś pulchną mordkę zdobią ładne, bladozielone oczy, podobne do tych Świergota. Nad nimi znajduje się pręga, ułożona w kształt litery "M". Kotka zdecydowanie ma wrodzony wdzięk - zapewne dzięki Modliszkowemu Zagajnikowi - z którą mogłaby konkurować o tytuł miss.
Jej sierść jest krótka, jednak puchata. Jest ona niebiesko-szynszylowa z przebłyskami złota - głównie pod oczami, na brzuchu i łapach.
Zmieniła się... I to bardzo. Nie tylko z wyglądu - chociaż z niego nie zmieniła się tak drastycznie - ale również z charakteru. Nie jest już tą samą, radosną koteczką, co wcześniej. Przez regularne znęcanie się przez niedoszłego „partnera” stała się kocicą, która jest bardzo zaniepokojona. Ptaszek zaczęła czuć obrzydzenie do samej siebie. Czuje obrzydzenie samą swoją istotą. Czasem zdarzają jej się niekontrolowane wybuchy gniewu, które na osiedlu kończyły się zazwyczaj rozszarpaniem przez nią starej kanapki albo wywaleniem śmietnika. Potem potrafi przejść w niekontrolowany płacz. Czuje się jak nic niewart śmieć. Przestała w siebie wierzyć... Zrodziła się w niej też obsesja na punkcie kocurów, gdyż boi się ich tak bardzo, że jest w stanie niezbyt kontrolowanie go uderzyć, jeśli się zbliży...
Lubiła polowania.
Odkąd Ciemna Toń nauczyła ją polować, nie czuła się już niepotrzebna w klanie. Wręcz przeciwnie! Cieszyła się, kiedy wchodziła do obozu i mogła dorzucić na stos coś, co upolowała sama.
Minął już prawie pełen obieg pór, odkąd wróciła do klanu i można było stwierdzić jedno. Stara Ptaszek wracała do swojego dawnego charakteru... Chociaż była trochę bardziej rozgarnięta i już żaden motylek na osiedle jej nie zaprowadzi. Na szczęście.
- Cieszę się, że Łasicze Futro i Deszczowa Chmura poszły z nami. Lubisz polować, Sucha Łapo? - zapytała, chcąc zagadać młodszą kotkę, nim jeszcze nie doszły na miejsce.
Dziwny jest tenświat Gdzie jeszcze wciąż Mieści się wielezła
Sucha Łapa mimo że od zawsze była wysoka i szczupłe zbudowana teraz jest to jeszcze bardziej widoczne. Długie nogi kotki są całe czarne i dość patykowate. Długie czarno-rude futro jest długie i zwykle zadbane. Oczy córki Jaskółczego Głosu są złote.
Miła, ciekawska i pomocna
Brzoskwiniowa Pestka[W], Rudzik[NŚ], Tornado[NŚ]
Eee ja nigdy nie próbowałam polować powiedziała zawstydzona kotka.A może nauczyłabyś mnie jakiejś jednej techniki polowania... zaczęła proszącym głosem. Skoro miały iść na polowanie to kotka chciała pokazać Topniejącemu Lodowi że potrafi polować. Była pewna że Łasicze Futerko lub Deszczowa Chmura słyszą tą rozmowę i na pewno opowiedzą jej mistrzowi że potrafi polować nawet bez nauki tego na treningu. Teraz Sucha Łapa liczyła że Ptasia Łapa nauczy ją czegoś choćby jednej techniki.
Bardzo szczupła, wręcz wychudzona kotka. Jej niegdyś pulchną mordkę zdobią ładne, bladozielone oczy, podobne do tych Świergota. Nad nimi znajduje się pręga, ułożona w kształt litery "M". Kotka zdecydowanie ma wrodzony wdzięk - zapewne dzięki Modliszkowemu Zagajnikowi - z którą mogłaby konkurować o tytuł miss.
Jej sierść jest krótka, jednak puchata. Jest ona niebiesko-szynszylowa z przebłyskami złota - głównie pod oczami, na brzuchu i łapach.
Zmieniła się... I to bardzo. Nie tylko z wyglądu - chociaż z niego nie zmieniła się tak drastycznie - ale również z charakteru. Nie jest już tą samą, radosną koteczką, co wcześniej. Przez regularne znęcanie się przez niedoszłego „partnera” stała się kocicą, która jest bardzo zaniepokojona. Ptaszek zaczęła czuć obrzydzenie do samej siebie. Czuje obrzydzenie samą swoją istotą. Czasem zdarzają jej się niekontrolowane wybuchy gniewu, które na osiedlu kończyły się zazwyczaj rozszarpaniem przez nią starej kanapki albo wywaleniem śmietnika. Potem potrafi przejść w niekontrolowany płacz. Czuje się jak nic niewart śmieć. Przestała w siebie wierzyć... Zrodziła się w niej też obsesja na punkcie kocurów, gdyż boi się ich tak bardzo, że jest w stanie niezbyt kontrolowanie go uderzyć, jeśli się zbliży...
- Nie polowałaś? - miauknęła, po czym delikatnie machnęła ogonem zdziwiona. Chociaż... może zdziwiona nie powinna być. Sama kiedyś przyłączyła się do patrolu łowieckiego, w którym była wtedy Ciemna Toń i Mleczna Struga, jeszcze jako Mleczna Łapa. Wtedy obie kotki nauczyły ją polować, więc chyba nic nie stało na przeszkodzie, aby i ona nauczyła Suchą Łapę, jak powinna to robić?
- Mogę Cię nauczyć, czemu nie - dodała po chwili zastanowienia. Korzystając z okazji, że już doszły na Trawiaste Grzbiety, zatrzymała się, czekając aż Łasicze Futro i Deszczowa Chmura pójdą zapolować. Wcześniej wytłumaczyła im sytuację, z czego ta pierwsza z dwóch kocic zadowolona nie była... ale zgodziła się, aby Ptaszek zrobiła kotce szybki kurs polowania. Gdy tamte odeszły, podeszła do Suchej Łapy.
- Ważna jest pozycja łowiecka, wiesz? Musisz ugiąć łapy tak, żeby futrem nie szurać po ziemi, a głowę i ogon zrównać z grzbietem. Wygląda to tak - miauknęła, po czym ugięła łapy tak, aby brzuchem nie szurać po ziemi. Ogon, głowę i grzbiet ustawiła w równej linii, pozostając chwilę w tej pozycji, aby terminatorka mogła się przyjrzeć. Potem powstała, chcąc przejść z omawianiem dalej.
- Kieruj się zasadą królik usłyszy, mysz wyczuje, ptak zobaczy. Musisz więc przy królikach ściszyć oddech, przy gryzoniach przenieść ciężar ciała na tyle łapy a przy ptakach się ukrywać i podchodzić je od boku najlepiej. Zawsze patrz pod łapy i idź pod wiatr - powiedziała, starając się nie mówić zbyt szybko. Zastanowiła się chwilę, czy o czymś nie zapomniała po czym sama sobie kiwnęła przecząco głową. Nie. Wszystko.
- To co? Idziemy polować?
Dziwny jest tenświat Gdzie jeszcze wciąż Mieści się wielezła
Sucha Łapa mimo że od zawsze była wysoka i szczupłe zbudowana teraz jest to jeszcze bardziej widoczne. Długie nogi kotki są całe czarne i dość patykowate. Długie czarno-rude futro jest długie i zwykle zadbane. Oczy córki Jaskółczego Głosu są złote.
Miła, ciekawska i pomocna
Brzoskwiniowa Pestka[W], Rudzik[NŚ], Tornado[NŚ]
Sucha Łapa miała ochotę zrobić fikołka z powodu że Ptasia Łapa nauczy ją jakiejś techniki. Podczas gdy kotka opowiadała cały czas kiwała łebkiem i uważnie jej się przyglądała obserwując co robi. Królik usłyszy, mysz wyczuje, ptak zobaczy wyrecytowała cicho chcąc to zapamiętać na dłużej. Tak jestem gotowa powiedziała wysuwając i wsuwając pazury.
Bardzo szczupła, wręcz wychudzona kotka. Jej niegdyś pulchną mordkę zdobią ładne, bladozielone oczy, podobne do tych Świergota. Nad nimi znajduje się pręga, ułożona w kształt litery "M". Kotka zdecydowanie ma wrodzony wdzięk - zapewne dzięki Modliszkowemu Zagajnikowi - z którą mogłaby konkurować o tytuł miss.
Jej sierść jest krótka, jednak puchata. Jest ona niebiesko-szynszylowa z przebłyskami złota - głównie pod oczami, na brzuchu i łapach.
Zmieniła się... I to bardzo. Nie tylko z wyglądu - chociaż z niego nie zmieniła się tak drastycznie - ale również z charakteru. Nie jest już tą samą, radosną koteczką, co wcześniej. Przez regularne znęcanie się przez niedoszłego „partnera” stała się kocicą, która jest bardzo zaniepokojona. Ptaszek zaczęła czuć obrzydzenie do samej siebie. Czuje obrzydzenie samą swoją istotą. Czasem zdarzają jej się niekontrolowane wybuchy gniewu, które na osiedlu kończyły się zazwyczaj rozszarpaniem przez nią starej kanapki albo wywaleniem śmietnika. Potem potrafi przejść w niekontrolowany płacz. Czuje się jak nic niewart śmieć. Przestała w siebie wierzyć... Zrodziła się w niej też obsesja na punkcie kocurów, gdyż boi się ich tak bardzo, że jest w stanie niezbyt kontrolowanie go uderzyć, jeśli się zbliży...
- Dobrze. Jakby coś się działo to wołaj. Powodzenia - miauknęła z uśmiechem, po czym odwróciła się i ruszyła w drugą stronę. Nie chciała przeszkadzać Suchej Łapie ani wojowniczkom, które na polowanie wyruszyły razem z nimi.
Kiedy więc trochę odeszła, ugięła łapy, ale uważają, żeby nie szurać brzuchem po ziemi. Zrównało głowę i ogon z grzbietem i zaczęła skradać się przed siebie. Szła pod wiatr, gdyż dzięki temu miałaby szansę na szybsze wyczucie zwierzyny. Starała się również patrzeć pod łapy. Musiała pamiętać, że nie polowała przecież sama. Wolała nie spłoszyć komuś piszczka!
Wyostrzyła zmysły, rozglądając się dookoła w poszukiwaniu zwierzyny.
Dziwny jest tenświat Gdzie jeszcze wciąż Mieści się wielezła
Sucha Łapa mimo że od zawsze była wysoka i szczupłe zbudowana teraz jest to jeszcze bardziej widoczne. Długie nogi kotki są całe czarne i dość patykowate. Długie czarno-rude futro jest długie i zwykle zadbane. Oczy córki Jaskółczego Głosu są złote.
Miła, ciekawska i pomocna
Brzoskwiniowa Pestka[W], Rudzik[NŚ], Tornado[NŚ]
Powodzenia odpowiedziała i cicho omijając gałązki ruszyła w innym kierunku niż Ptasia Łapa oraz wojowniczki. Nie chciała nikomu przeszkadzać a co dopiero Ptasiej Łapie która przed chwilą nauczyła ją takiej pożytecznej zasady. Przeszła obok większej kępy trawy i wyczulając zmysły słucha czy nie ma nigdzie szurania myszy czy czegoś takiego. Szylkretka uznała że najlepiej będzie najpierw szukać myszy i innych gryzoni ale oczywiście jeśli nadarzy się okazja upoluje też coś większego.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Ptasia Łapa, zaraz po przedstawieniu swojej towarzyszce teorii polowania, sama przystąpiła do poszukiwań zwierzyny. Choć węszyła, słuchała i rozglądała się uważnie, nie była w stanie niczego znaleźć. Okolica była, cóż, pusta… ale czego innego można spodziewać się po Porze Nagich Drzew.
Podobnie do starszej kotki, Sucha Łapa mimo uważnego słuchania i rozglądania się, nie była w mocy niczego zlokalizować. W pewnym momencie, gdy tak szła, mogła co najwyżej pod łapami zobaczyć czarne piórko samotnie leżące w śniegu, ale jego właściciela nie było nigdzie widać. Terminatorka musiała obejść się smakiem.
Bardzo szczupła, wręcz wychudzona kotka. Jej niegdyś pulchną mordkę zdobią ładne, bladozielone oczy, podobne do tych Świergota. Nad nimi znajduje się pręga, ułożona w kształt litery "M". Kotka zdecydowanie ma wrodzony wdzięk - zapewne dzięki Modliszkowemu Zagajnikowi - z którą mogłaby konkurować o tytuł miss.
Jej sierść jest krótka, jednak puchata. Jest ona niebiesko-szynszylowa z przebłyskami złota - głównie pod oczami, na brzuchu i łapach.
Zmieniła się... I to bardzo. Nie tylko z wyglądu - chociaż z niego nie zmieniła się tak drastycznie - ale również z charakteru. Nie jest już tą samą, radosną koteczką, co wcześniej. Przez regularne znęcanie się przez niedoszłego „partnera” stała się kocicą, która jest bardzo zaniepokojona. Ptaszek zaczęła czuć obrzydzenie do samej siebie. Czuje obrzydzenie samą swoją istotą. Czasem zdarzają jej się niekontrolowane wybuchy gniewu, które na osiedlu kończyły się zazwyczaj rozszarpaniem przez nią starej kanapki albo wywaleniem śmietnika. Potem potrafi przejść w niekontrolowany płacz. Czuje się jak nic niewart śmieć. Przestała w siebie wierzyć... Zrodziła się w niej też obsesja na punkcie kocurów, gdyż boi się ich tak bardzo, że jest w stanie niezbyt kontrolowanie go uderzyć, jeśli się zbliży...
Pora Nagich Drzew niestety była niezbyt dobrym czasem na polowanie.
Trzeba jednak było to robić, prawda? Inaczej nie mieliby się czym pożywić. Nie można się było jednak poddawać. W każdym razie nie tak od razu, po pierwszej próbie.
Ptasia Łapa poprawiła swoją pozycję łowiecką. Jej łapy były ugięte, lecz jej brzuch nie szurał po ziemi. Ogon, głowa i grzbiet pozostawały na jednej linii, kiedy ona skarała się przed siebie w poszukiwaniu zwierzyny. Oddech szynszylowej kotki był ściszony, tak na wszelki wypadek. Wyostrzyła wszystkie zmysły, aby móc szansę cokolwiek znaleźć.
Dziwny jest tenświat Gdzie jeszcze wciąż Mieści się wielezła
Sucha Łapa mimo że od zawsze była wysoka i szczupłe zbudowana teraz jest to jeszcze bardziej widoczne. Długie nogi kotki są całe czarne i dość patykowate. Długie czarno-rude futro jest długie i zwykle zadbane. Oczy córki Jaskółczego Głosu są złote.
Miła, ciekawska i pomocna
Brzoskwiniowa Pestka[W], Rudzik[NŚ], Tornado[NŚ]
Sucha Łapa niestety nie znalazła zwierzyny. Na śniegu leżało czarne pojedyncze pióro co oznaczało że najpewniej ptak zgubił je w locie. Wzięła jej w zęby i odłożyła w charakterystycznym miejscu bo miała zamiar zabrać je do Suchej Dziupli jako następny skarb. Po ukryciu łupu znów starała się wyczuć zwierzynę tym razem bardziej w inną stronę.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Wyglądało na to, że kotki musiały uzbroić się w cierpliwość. Pomimo uważnego rozglądania się we wszystkie strony, węszenia czy też słuchania, nie mogły niczego znaleźć. Okolica była wyjątkowo pusta, a potencjalna zwierzyna widocznie gdzieś się schowała. Przynajmniej nie trafiły na żadnego drapieżnika, prawda? Mimo wszystko był to jakiś pozytyw tej nieciekawej sytuacji.
Bardzo szczupła, wręcz wychudzona kotka. Jej niegdyś pulchną mordkę zdobią ładne, bladozielone oczy, podobne do tych Świergota. Nad nimi znajduje się pręga, ułożona w kształt litery "M". Kotka zdecydowanie ma wrodzony wdzięk - zapewne dzięki Modliszkowemu Zagajnikowi - z którą mogłaby konkurować o tytuł miss.
Jej sierść jest krótka, jednak puchata. Jest ona niebiesko-szynszylowa z przebłyskami złota - głównie pod oczami, na brzuchu i łapach.
Zmieniła się... I to bardzo. Nie tylko z wyglądu - chociaż z niego nie zmieniła się tak drastycznie - ale również z charakteru. Nie jest już tą samą, radosną koteczką, co wcześniej. Przez regularne znęcanie się przez niedoszłego „partnera” stała się kocicą, która jest bardzo zaniepokojona. Ptaszek zaczęła czuć obrzydzenie do samej siebie. Czuje obrzydzenie samą swoją istotą. Czasem zdarzają jej się niekontrolowane wybuchy gniewu, które na osiedlu kończyły się zazwyczaj rozszarpaniem przez nią starej kanapki albo wywaleniem śmietnika. Potem potrafi przejść w niekontrolowany płacz. Czuje się jak nic niewart śmieć. Przestała w siebie wierzyć... Zrodziła się w niej też obsesja na punkcie kocurów, gdyż boi się ich tak bardzo, że jest w stanie niezbyt kontrolowanie go uderzyć, jeśli się zbliży...
Niestety.
Ponownie zwierzyna nie dała żadnego znaku życia. Zupełnie jakby piszczki po prostu zniknęły z lasu, a ona niepotrzebnie dawała z siebie coś więcej. Nie chciała się jednak poddawać za szybko! Przecież po to właśnie się polowało i nikt nie mówił, że będzie łatwo.
Córka Modliszkowego Zagajnika ponownie poprawiła swoją pozycję łowiecką. Upewniła się, że nie szura brzuchem po ziemi, kiedy skradała się na ugiętych łapach, jednocześnie wyostrzając wszystkie zmysły. Głowa, grzbiet i ogon pozostawały na równej linii. W końcu przecież musiała coś znaleźć!
Dziwny jest tenświat Gdzie jeszcze wciąż Mieści się wielezła
Sucha Łapa mimo że od zawsze była wysoka i szczupłe zbudowana teraz jest to jeszcze bardziej widoczne. Długie nogi kotki są całe czarne i dość patykowate. Długie czarno-rude futro jest długie i zwykle zadbane. Oczy córki Jaskółczego Głosu są złote.
Miła, ciekawska i pomocna
Brzoskwiniowa Pestka[W], Rudzik[NŚ], Tornado[NŚ]
Sucha Łapa westchnęła cichutko. Zwierzyny nie było ciągle nigdzie widać więc kotka odeszła trochę dalej. Miała nadzieję że tu znajdzie coś czym mogła wyżywić klan. Skuliła się by nie być zbyt widoczna i kręcąc uszami na wszystkie strony jak sonda albo radar próbowała wyłapać jakiś dźwięk świadczący o tym że w okolicy jest jakaś ofiara.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Ptasia Łapa, choć starała się z całych sił, wciąż nie mogła znaleźć żadnej zwierzyny. Ta okolica rzeczywiście była pusta… a jeżeli kocica zwróciła uwagę na odgłos przemieszczenia się po śnieżnej powierzchni, mogła wywnioskować dlaczego. Po słabo zalesionym terenie spacerowała kocica: czarna, wysoka, szczupła. Oczy miała zimne, zielone, choć to, co widoczne było najbardziej, to niesiona przez nią w pysku mysz. Z całą pewnością nie była to kocica należąca do klanu. Możliwe, że nawet nie zdawała sobie sprawy z wtargnięcia na cudzą ziemię… a nawet jeśli – nie wyglądała na kogoś, kto by się tym jakkolwiek przejął.
A skoro już o drapieżnikach mowa… Po zmianie trasy Sucha Łapa wreszcie na coś wpadła, a właściwie to coś wpadło na nią. W pierwszej chwili mogła usłyszeć dźwięk trzepoczących skrzydeł, a później właściciel tego odgłosu wylądował centralnie przed nią, na pniu. Siedział tyłem do niej, choć uważnie się rozglądał. Problem był taki, że nie był to żaden mały ptaszek, którego można by złapać bez problemu, a sporych gabarytów kruk, który w istocie mógł być niebezpieczny. Kocica mogła się więc bez problemu wycofać… albo podnieść rzuconą jej rękawicę.