Logo Artemidy
Jeżynowe Chaszcze
To miejsce było kotce dobrze znane, bo sama nocna dama już nie liczyła ile to razy ubrudziła swe czarne futerko w poszukiwaniu słodko-kwaśnych owocków, na których to mogła zarzucić ząb i sobie pogryźć w czasie przerwy.
Przerwa ta jednak trwała dość długo, a nocna dama nie czuła się najlepiej względem własnych emocji, które był mieszane. Może owe owocki by pomogły na jej smutki? Bądź jakieś ładniutkie kwiateczki na osłodę obrazka kociarni bądź jej własnego legowiska?
Dębowy Cień i Popielni Żar byli razem szczęśliwi... Czy ona też kiedyś mogłaby takie szczęście znaleźć?
Szczęście przynosiło teraz kotce kilka rzeczy, a to jej brat, a to młodsze rodzeństwo, a to trening z Mleczną Łapą, która chciała się uczyć. Miała dużo przyczyn do szczęścia...
Dymne, pstrokate uszko zadrżało, a czarna kocica o mlecznej mordce odwróciła szybko swój pyszczek w stronę dźwięku, który co o mało nie dał jej gęsiej skórki!
Jej puchata kita zamachała kilka razy w boki po ziemi, a ciapaty nosek szybko powąchał powietrze, by sprawdzić co w trawie piszczy.
Był to zapach kota Klanu Cienia... Tyle dobrego. Jej ogon jednak nie opuszczał swego napuszonego stanu, a nocna dama wolnymi kroczkami podeszłą do źródła szelestu w krzakach.
Złote oczęta Porzeczkowej pestki otworzyły się szerzej, a sama kocica miauknęła spokojnie.
-W-w-wirujące Pióro? Cco się...Stało? - Znała kocura z widzenia, to fakt, lecz było wyraźnie widać, że kocur był w potrzasku roślin o smacznych owocach, których już nie było od dawna. Bardzo dawna.
-Oj-oj...S-spróbuje ci pomóc...Nie-nie wierć się... - Tylko jak mogła mu pomóc? Okrążyła miejsce uścisku burego pręgusa, a dopiero po chwili zauważyła pnącze z cierniami, które dawało jej poczucie, że gdyby je lekko przesunąć do jej samej osoby... Mogłoby pomóc w dość... Niesłodkiej sytuacji. Tak więc jak pomyślała, tak zrobiła. Białymi kiełkami złapała za roślinkę z zewnątrz krzewów i pociągnęła leciutko w swą stronę.
Oh lady, RUNNING down to the riptide
Taken away to THE dark side
I wanna be your left HAND man

[Obrazek: LGGUj0P.png]

I love you when you're singing THAT song and
I got a lump in MY throat 'cause
You're gonna sing the words WRONG.


[Obrazek: 28712697_TQHVOwKiVhcNra0.png]
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Bardziej spodziewał się, że znów zobaczy kogoś, kto przystanie, by popatrzeć jak się męczy, ostatecznie uda, że wcale go to nie rozśmieszyło, a nie kogoś, kto przyjdzie i mu pomoże, doprawdy. Dlatego też, gdy zauważył w oddali ciemną jak noc kocicę, to niemal nie położył po sobie uszu z irytacji. Nie dlatego, że ją kojarzył i jakoś nie lubił, bo nieszczególnie wiedział, kim też kotka jest, oprócz tego że mijali się w obozie, więc wiedział na pewno, bez węszenia, że cienistą jest, ale dlatego, że już wyobraził sobie, jak podchodzi bliżej, czujnie mu się przygląda, po czym zaczyna się śmiać. Już raz tak ośmieszył się przed kocicą z innego klanu i nie zamierzał tego robić przed kotką z jego klanu, którą musiałby codziennie niemal mijać i żyć z tym, jak ona zerka na niego z rozbawieniem, przypominając sobie, jak przyłapała go niemal zawieszonego na krzakach.
Szykował się już mentalnie do pierwszego z ataków wymierzonych w jego ego, szarpiąc się bezsilnie by się wydostać nie dawać jej więcej powodów do śmiechu, gdy ta, cóż, wymieniła jego imię, na co on delikatnie zmarszczył brwi w konsternacji, bo on kompletnie nie kojarzył jej imienia, a skoro ona kojarzyła jego, to musieli się jakoś, hm, poznać, choć on tego kompletnie nie pamiętał, a to na sekundę wybiło go z rytmu. I może i dobrze, bo niewątpliwie na jej pytanie "co się stało" palnąłby jakąś głupotę, przy okazji może nieco obrażając kotkę. Bo to chyba oczywiste co się stało, co nie? Zaklinował się w krzakach, bo gonił jakąś, tsk, wiewiórkę.
Następnie jego ucho lekko drgnęło, a on sam znieruchomiał, gdy zaproponowała, że mu pomoże. No cóż, skoro proponowała, to nie zamierzał odmówić, nie?
- A jak zamierzasz niby to zrobić? Odgryziesz mi kark, żebym już się więcej nie zaplątał? - spytał, cicho parskając, ni to żartobliwie, ni to złośliwie. W sumie, humor się go teraz nijak nie trzymał, a więc mogło to zabrzmieć nieco chłodno, ale z klauna klaun nigdy do końca nie wyjdzie, więc tak, miał być to żart. No cóż. Niemniej, nie protestował, gdy się zbliżyła, tylko zezował na nią, na koniec zerkając tylko kątem oka, gdy próbowała mu pomóc. Sam nie wyjdzie, nie wyrywając sobie wszystkich kłaków z karku, znowu, więc cóż, musiał liczyć na hojność dymki.
A gdy nocna kocica chwyciła w ząbki patyk, który najbardziej zawadzał i pociągnęła go do siebie, poczuł mały luz, więc przesunął nieco łeb w przód, a nie czując wielkiego oporu, szarpnął nim nieco mocniej, skacząc do przodu. I, choć kępek sierści na gałęziach został, to jednak, huh, nie pozbył się większości kłaków z karku!
- O Gwiezdny Klanie, już myślałem, że skończę w tych krzakach - rzucił, co miało chyba być podziękowaniem, bo kocica żadnego się nie doczekała, po czym pomachał parokrotnie głową na boki, rozluźniając nieco zesztywniałą od ciągłego machania w prawo i lewo szyję. Następnie zogniskował złociste spojrzenie na kotce. - Ach, a tak w ogóle, to my się, no, znamy? - spytał prosto z mostu. - Kojarzyłaś moje imię, a ja twojego absolutnie - dodał dobitnie.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ciernie powoli spuszczały swe ostre pazurko-podobne kawałki z futra pręgusa, na co sama nocna dama wypuściła tylko spokojnie powietrze z ciapatego noska. Wszystko szło miło i po jej myśli, co było.. Miłą niespodzianką w dniu dzisiejszym.
Co jednak zdziwiło ją trochę, był... Nagły sarkazm kocura? Nie zamierzała mu wyrywać futra z karku! No co za pomysł! Na chwile sama nocka zwątpiła chwilowo, czy to na pewno ten sam kocur o którym jej tak mówiono. Chociaż... Sam Dębowy Cień zawsze potrafił nawet coś niemiłego opisać, jakby było to najlepszą rzeczą na całych terenach klanów. Leciutki uśmiech pojawił się na mlecznej mordce kotki. Ah... Ile księżyców temu to było.
Na chwilę sama czarna zamyśliła się, gdy przypomniała sobie jak wtedy dziwnie, lecz teraz widząc to trochę inaczej, a zamiast tego... Dzielnie, niebieski zaczął z nią rozmawiać, a była wtedy jeszcze niewyrośniętą łapą, zestresowaną swą osobą!
Stres nadal został, jednak niebieski był dobrym przyjacielem.
Nagłe szarpnięcie wyrwało złotooką ze swych wspominek o podobnie jak kocur którego ratowała pręgowaniu i tylko chwyciła mocniej za pnącze, gdy bury próbował uwolnić się spomiędzy kłów jeżynowych krzewów.
Złote ślepka zauważyły, że kilka białych kępek futra ostało się pomiędzy roślinnością, lecz sam bury syn Krogulczej Gwiazdy wyglądał na zadowolonego z jej pomocy. Zadanie wykonane! No... chyba.
Dymka przekręciła lekko łebkiem na słowa kocura o smolistych pręgach i z uniesieniem okrągłego uszka dodała coś od siebie spokojnie. -Um-m N-niema za co. Na jej licu pojawił się lekki uśmiech w stronę Klanowicza, a sama kotka kontynuowała swoje odpowiedzi na jego pytania.
-Z-znać się -n-no...Nie z-znamy. Sama kotka lekko podenerwowanie chrząknęła w łapę. -L-lecz j-ja kojarzę c-cię z patroli, a i...Wybacz, nazywam się Porzeczkowa Pestka. Miło mi cię... Poznać, t-tak nie t-tylko z widzenia.
Oh lady, RUNNING down to the riptide
Taken away to THE dark side
I wanna be your left HAND man

[Obrazek: LGGUj0P.png]

I love you when you're singing THAT song and
I got a lump in MY throat 'cause
You're gonna sing the words WRONG.


[Obrazek: 28712697_TQHVOwKiVhcNra0.png]
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wirek był kotem dość specyficznym, co wielu, którzy go nie znali na dłuższą metę, mogło się nie podobać. No ale cóż, taki był, nie był w stanie się zmienić, no niestety. Na takiego dekla wyrósł i teraz musiał z tym żyć; a razem z nim cała reszta klanu, która miała niebywały "zaszczyt" z nim rozmawiać, czy coś. Miał dość charakterystyczne poczucie humoru, które, cóż, dla niewtajemniczonego kota, mogło nie być poczuciem humoru, tylko obrażaniem każdego dookoła, bowiem Puchacz nie znał takich słów jak "urazić kogoś". Nie przejmował się też tym, czy ktoś czasami nie ma za niskiego mniemania o sobie, czy może bierze do siebie wszystko, co zostanie o nim powiedziane, bo sam miał do siebie ogromny dystans i z góry uznawał, że każdy inny również ma do siebie dystans i nie obrazi się o ani jedno złe słowo rzucone w żarcie. No, a gdyby się ktoś obraził, to ojej, Puchacz od razu zmieniłby nastawienie do takiego kota, bo nie przepadał za nikim, kto nie miał takiego samego poczucia humoru jak on; właśnie dlatego tak nienawidził Topniejącego. Potrafił też rzucać sarkazmem i ironią na prawo i lewo. Tak więc, cóż, nic dziwnego, że znaleziony w takiej pozycji, uwięziony w krzakach, zareagował w taki, a nie inny sposób, na co Porzeczka mogła się nieco zdziwić, uważając, że jest nieco... Hm, wredny? Nieprzyjemny? Coś takiego.
W każdym razie, kocur zwrócił uważne spojrzenie na kocicę, przyglądając się jej uważnie. Jasne, że sam ją jakoś tam kojarzył, w końcu przemykała gdzieś po obozie, pewnie raz czy dwa byli gdzieś na patrolu, kto wie, aczkolwiek imion takich kotów nigdy nie zapamiętywał i nieszczególnie zapisywał je w pamięci; tylko nieliczni mieli ten zaszczyt, że bury kocur ich kojarzył i, w jakiś sposób, zapamiętywał ich imiona. No. A imienia kotki przed nią totalnie nie znał, bo widocznie, nie mieli okazji porozmawiać tak... Po prostu, jak teraz, przy okazji tej akcji ratunkowej.
- Mhm, mi również miło - rzucił, strzepując powoli uchem. - Mam nadzieję, że niespecjalnie się ośmieszyłem, co? Ostatnimi czasy... Wiewiórki niezbyt mnie lubią - dodał, nieco się wyszczerzając, odwracając do kotki przodem, coby jak najmniej było widać wyrwane kłaki z karku. Och, zdecydowanie go nie lubiły; wiewiórki w sensie. W końcu ostatnio wpadł przez jedną do błota, teraz w krzaki, co będzie następne, spadnie z klifu i skręci ten głupi kark?
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kocur wydawał się... Miły. Kto by pomyślał. Na swój własny, unikliwy sposób, co Porzeczkowa Pestka zanotowała sobie w głowie. Dębowy Cień potrafił ze wszystkimi się zaprzyjaźnić, nawet z takimi osobliwościami jak Mroźne Serce - Którego imie samo wyjaśnia charakter, który Porzeczkowa Pestka pamięta zbyt dobrze.
Nocna dama nie dałaby chyba rady sama wyjść z takiego potrzasku bez tracenia przynajmniej połowy swego dymnego, długiego futerka, a tutaj bury nawet o tym nie wspomniał... Co było w oczach złotookiej damy nawet przyjejmne na sercu, że nie spotkała do tej pory kogokolwiek, kto by użalał się nad losem swego futra... Troche dziwne, ale przyjemnie dziwne.
Było to coś nowego, a Porzeczkowa Pestka przypomniała sobie, że nie są w obozie. Może to było powodem na taki... Humor kocura? Lepszy był miły... Humor, niż inny. Nocna dama musiała o tym pamiętać.
Na słowa pręgusa schyliła lekko łepek by nim kiwnąć na podziękowanie, po czym dodała z zadrganiem białych wibrysków na pyszczku.
Oj, nie żartuj. Takie sprawy to nie powód do ośmieszenia. Wiewiórki potrafią być naprawde sprytne.
Oh lady, RUNNING down to the riptide
Taken away to THE dark side
I wanna be your left HAND man

[Obrazek: LGGUj0P.png]

I love you when you're singing THAT song and
I got a lump in MY throat 'cause
You're gonna sing the words WRONG.


[Obrazek: 28712697_TQHVOwKiVhcNra0.png]
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Do zainteresowań Puchacza nigdy nie należało to, jak wygląda jego futro. Co zresztą... Chyba było po nim widać. Wszak koty potrafiły spędzić naprawdę sporo czasu dziennie, szczególnie te z długim futerkiem, na to żeby je wyczyścić, doprowadzić do ładu i składu, takie tam, a... Wirek nie spędzał nad tym ani uderzenia serca dziennie. No, czasem jak mu się akurat nudziło, to zaczynał sobie wyrywać patyki i liście z futra, gdzieś sobie je przygładził, usunął parę zaplątanych kosmyków, ale w gruncie rzeczy nigdy nie czyścił go całego. I potem wyglądał śmiesznie, jak łapy miał brudne, ogon, tułów też, ale na piersi miał nieskazitelnie białe futerko bez żadnego zaplątanego kosmka i bez ani jednego śmiecia. Dlatego wyrwana sierść na karku niespecjalnie zrobiła na nim wrażenie. Szczególnie, że... Huh, już raz chodził tak z pół księżyca nim mu to odrosło, a teraz... Teraz szkody były nieco mniejsze, miał nadzieję, bo nie zaplątał się aż tak mocno, i... Może nawet nikt nie zauważy? Byłoby miło. Jasne, że w głębi serca było mu głupio, bo jak mało przejmował się tym, ile miał śmieci w futrze, to jednak taka łysa plama była dość niekorzystna... Ale nie widział tego miejsca i, szczerze, miał nadzieję, że ta łysa plama nie istnieje i po prostu wyrwał sobie... Tylko trochę kłaków.
Na słowa kocicy prychnął i pokręcił głową.
- Zdecydowanie za sprytne, jak na tak małe, marne zwierzątka, które giną z naszych łap - odpowiedział z westchnięciem i rzucił nienawistne spojrzenie jednemu z krzakowi jeżyn. - Ale, w sumie sam sobie jestem winien, bo gdybym nie biegł na ślepo za tym pomiotem Ciemnego Lasu, to pewnie nie wylądowałbym w krzakach - dodał, ze wzruszeniem barków. - A teraz bardzo chętnie bym się stąd oddalił - oznajmił, poruszając powoli ogonem i bezceremonialnie oddalając od krzaków, choć obejrzał się na kotkę, pytająco, czy idzie z nim na krótki... Spacer? Z daleka od tych krzaków, na nieco bezpieczniejsze tereny. W sumie, pomogła mu, czyż nie? Zasługiwała na chwilę uwagi. A on chętnie pozna nowego klanowicza, bo kto wie, może to będzie kolejny kot wart uwagi z kim będzie można pożartować i takie tam?
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nocna panna po spotkaniach z Złotooką i niektórymi z jej przyjaciółek podczas spędzennia czasu w kociarni... Wyczuliła się na brud, na gałęzie w futerku, a przynajmniej te cechy w kociarni i przy kociakach. Wiedziała, kiedy można pozwolić sobie na ubłocone futro, a kiedy jest ono niestosowne do sytuacji i miejsca. Co jak co, lecz czysty kot, to zdrowy kot. No... Może nie w przypadku burasa, gdyż on był i zdrowy i radosny.
Tutaj, po za obozem i po za kociarnią było ono może nawet bardziej stosowne, niżeli kiedykolwiek. Same żabki i ropuszki chowają się w błocie na okres zimnych dni.
Białe wibrysy kotki zadrgały, a sama Porzeczka po chwili dodała od siebie.
-C-co r-rac-cja to racja. Ja sama wole polować na żabki, są równie skoczne, ale drzewa to ostatnie miejsce na które chciałyby wskoczyć. - Rzeki, bagna... To takie miejsca.
Następne słowa kocura troche się zachichotała.
-H-hej. To nie twoja w-wina, że te k-krzaki tu s-stały. W końcu mogłyby stać nawet w obozie, a tu nic. Tutaj stoją, j-jakby chciały specjalnie koty ł-łapać. - Głos kotki był spokojny, lecz kocur mógł w nim usłyszeć lekką radostkę. No kto by pomyślał, że słowa burasa na nocną damę tak wpłyną.
Następnie kocur postanowił się oddalić od miejsca straty kawałka włosia, co Porzeczkowa Pestka poniekąd rozumiała. Sama miała długie futro i kto wie, czy aby taki... Krzak by jej nie poszarpał.
Gdy kocur obejrzał się za jej osobą, dymka szybkim krokiem ustała obok pręgusa i tak o to zebrali się na spacer.
Jedną z ciekawostek którą zastanawiały nocną damę było to, czy kocur zechce zasłonić wyrwany skraweczek futra gałązkami, błotem, a może czymś innym? Jeśli tak, to mogła mu pomóc w doborze kolorów.


//Zt? :0
Oh lady, RUNNING down to the riptide
Taken away to THE dark side
I wanna be your left HAND man

[Obrazek: LGGUj0P.png]

I love you when you're singing THAT song and
I got a lump in MY throat 'cause
You're gonna sing the words WRONG.


[Obrazek: 28712697_TQHVOwKiVhcNra0.png]
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Może i czysty kot to zdrowy kot, ale on też nieczęsto chorował! No, raz miał popękane łapy, innym razem dopadła go gorączka po kąpieli w błocie i prawie wtedy umarł! No, i jak był terminatorem, to moooże i miał kaszelek, ale pomińmy to milczeniem! W każdym razie, on sam wyznawał inną zasadę bycia; brudny kot to szczęśliwy kot. Bo i miał więcej czasu w ciągu dnia na jakieś ciekawe zajęcia i w ogóle, a nie musiał siedzieć nad swoim futrem i tego czyścić nie wiadomo ile, bo przecież, zawsze jak wracał do obozu czy to po patrolu czy po polowaniu, to tego wszystkiego w tym futrze było tyle, że pół dnia musiałby spędzać za każdym razem, by się umyć i to wygrzebać! A było tyyle lepszych rzeczy do roboty! A niedługo, gdy się ochłodzi, będzie ich jeszcze więcej, bo przynajmniej będzie miał ochotę do robienia czegoś, a nie użalania się nad sobą jak to mu gorąco i ojoj, biedny Puchacz.
- Żaby? - spytał, unosząc brwi z delikatnym zdziwieniem. Cóż... Ambitnie, chyba. Sam nie przepadał za żadnymi płazami, czy to żabami, czy ropuchami, czy czymkolwiek innym, nie wiem, nie znał się i... Raczej nie uważał tego za dobrą zabawę, by takie skaczące coś łapać, ale co kto lubił, co nie? Chyba.
Pysk wykrzywił mu się w delikatnym uśmiechu, gdy swoimi słowami rozbawił kocicę. No, tym jednym, prostym zabiegiem, kiedy zareagowała na jego żart, a nawet sama zarzuciła coś od siebie, zdecydowanie zdobyła plusik do sposobu jego postrzegania jej, o. Poczuł do niej nić sympatii, a to... Nie było niczym niezwykłym dopóki, cóż, nie potrafiło się jej utrzymać, czego choćby doświadczyli Topniejący Lód, czy Leszczynowa Łapa.
Widząc, że kotka do niego dołącza ponownie delikatnie się uśmiechnął, gotów zarzucić jakimiś nowymi żarcikami w trakcie tej podróży, bo hej, zawsze miał ich trochę w zanadrzu! A spacer z kotką, która ogarnia żarty nie brzmiał wcale jak zła opcja spędzenia dnia.

[zt
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pogoda za bardzo nie dopisywała. Śnieg stopniał pozostawiając po sobie ogromna ilość wody, która wręcz wypływała ze zbiorników wodnych. teraz tereny klanu Cienia był mniej bezpieczne i trzeba było uważać gdzie się stąpa. Wszędzie było błoto ale kocurowi w ogóle to nie przeszkadzało. Jako samotnik ciągle stykał się z brudem. Ogólnie był przyzwyczajony do surowych warunków. No ale dawno nie było takiej sytuacji tutaj. Jeszcze w jego życiu nie widział tyle wody blisko Czarnego Ogona i innych zbiorników wodnych. Już miał okazję zobaczyć to co się podziało na terenach i starał się od nich trzymać z daleka. niestety ale nie potrafił pływać jak rzeczniacy.
Gdy wrócił do klanu wiele się dowiedział. Zwłaszcza tych mało przyjemnych informacji. Jego mama nie żyła, Pokrzyk i Kalina zniknęli i pewnie było coś jeszcze czego nie zdążył się dowiedzieć. Nie widział też coś swojego młodszego rodzeństwa. Czyżby się gdzieś zapodziali? Jeżeli tak to huh...
Wiele kotów nie było w klanie i Płonący Las zastanawiał się czy był temu konkretny powód.
Podsumowując no... Płomyk nie skakał z radości gdy tylko o tym wszystkim się dowiedział. Miał teraz sporo myśli w swojej głowie ale uznał, ze nie powinien długo tak się zamyślać. Tak więc gdy tylko był trochę wolniejszy, zabrał Gronostaj na spacer. Chciał zająć swoją głowę czymś innym niż swoimi problemami. Poza tym chciał z nią pogadać i podziękować. Pewnie gdyby ona i Cierń to by nie był tutaj w klanie.
Tak więc gdy bura kotka była wolniejsza, Płomyk postanowił ja zabrać na spacer. Pogoda nie była idealna. Wszędzie było mokro ale przynajmniej nie mroźno. Wiał przyjemny, ciepły wiaterek a nawet trochę świeciło słońce za chmurami. Było dość sporo tych chmur ale kocur liczył na to, ze nie rozpada się. W końcu ile może być tej wody?
Szedł obok wojowniczki i w sumie nie wiedział do końca gdzie szli. Po prostu szli przed siebie.
- Dziękuje.-spojrzał się na nią ciepło a następnie dodał. - Gdyby nie ty i Ciernisty Kwiat to nie wróciłbym tutaj.

/ Grono uvu
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jeszcze w drodze na terytoria klanów usilnie próbowała przekonać samą siebie, że jej niepewność jest jedynie chwilowa i wraz z powrotem do Cienia ponownie się w nim odnajdzie. Niezupełnie tak się stało. Nie wiedziała, co konkretnie za to winić - czy swoje przyzwyczajenie, czy to, że w klanie zmieniło się... niemalże wszystko. Jej brat został przywódcą, jej rodzice dorobili się kolejnego miotu, większość kotów wydawała jej się zupełnie obca, Kozacza Ścieżka zniknęła... tak samo, jak Bobrzy Kieł. To właśnie to dotknęło ją najbardziej, nawet jeśli Płonący Las zdążył ją przed tym ostrzec jeszcze zanim postawili łapy na cienistych terenach.
Tęskniła za nią. Co powiedziałaby Bóbr, gdyby o tym wiedziała? Wyśmiałaby ją? Może ona też tęskniła? W Gronostaj tliła się naiwna iskierka nadziei, że tak właśnie było, i jeszcze naiwniejsza - że za jej zniknięciem stała chęć odnalezienia dawnej terminatorki.
Z lekkim trudem odepchnęła tę myśl na bok, uznając ją za absolutnie niedorzeczną.
Nie wszystko prezentowało się jednak tak ponuro - maszerujący przed nią Płonący Las był żywym dowodem na to, że przynajmniej niektóre sprawy potoczyły się po jej myśli. Na szczęście dla kocura wojowniczka nie wkręciła się jeszcze w wir obowiązków, więc miała mnóstwo czasu do zagospodarowania... a spacer nie wydawał się najgorszą opcją. Zgodziła się na niego bez dłuższego wahania.
Mimo to przez większość drogi nie mogła skupić się ani na swoim towarzyszu, ani na malowniczych krajobrazach granicy z Klanem Wichru. Podążała za Płomykiem z nieco nieobecnym wyrazem twarzy i cichym dzwonieniem, zbyt zagubiona w środku własnej głowy. Dopiero jego głos wyrwał ją z letargu.
- Hm? - zamrugała i skierowała wzrok w jego stronę. Speszyła się, gdy ich spojrzenia się skrzyżowały; nadal nie potrafiła tego wytłumaczyć, ale w takich momentach mimowolnie wracała myślami do wieczora, w którym się do siebie przytulili. To wspomnienie zawsze wywoływało u niej wypieki na twarzy. - Och, to... nic takiego, naprawdę. To i tak głównie zasługa Dziwnookiej - uśmiechnęła się do kocura, po czym ponownie przeniosła spojrzenie przed siebie. Nie czuła się specjalnie odpowiedzialna za przyjęcie Płomyka do klanu; udział siwej medyczki był w tym zdecydowanie większy.
- Ale... - odchrząknęła subtelnie, ciągnąc dalej. - Ale cieszę się, że tu jesteś. W klanie tak wiele się zmieniło.
.
[Obrazek: 0J9b1Au.png]
w dolinie spokój
a w niej wreszcie mieszkam ja
świat mam na oku i taki już jest od lat
LVL 3 40 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chyba każdy teraz miał kogoś za kogo tęsknił. Płomyk tęsknił za matką, dziećmi i ogólnie za lepszymi czasami. Teraz mu się wydawało że cały czas działo się coś złego a on szczerze miał dość tego ciężaru. Dlatego starał się tym nie dołować i myśleć w miarę pozytywnie. W końcu kiedyś był w tym mistrzem! Kiedyś musi być lepiej bądź choć trochę lepiej. Przynajmniej będzie się starał odbudować relacje z rodziną i klanowiczami. Dostał szanse i nie chciał jej bezmyślnie zmarnować.
-Oh, no nie bądź taka skromna!-zaśmiał się a następnie delikatnie szturchnął kotkę w bok swoim bokiem. Gronostaj dużo wniosła. To głównie ona dała mu nadzieje na to, że mógł wrócić. Też w pewien sposób go popchnęła by wrócił razem z pozostałymi. No bo przecież mało kto na niego czekał w klanie a teraz to zwłaszcza. Dlatego gdy usłyszał dobre słowa od Gronostaj a potem jeszcze Cierń poczuł się lepiej i zdecydował się na powrót.
Widząc speszenie u wojowniczki, kocur przekrzywił lekko głowę i się na nią spojrzał. Coś było nie tak? Chyba nie zrobił teraz niczego głupiego? Dziwne.
Zrobiło mu się trochę cieplej, słysząc, że się jego znajoma cieszyła z jego pobytu tu. Te słowa niby tak proste ale chyba Płonącemu ich brakowało ostatnio. – Miło to słyszeć. Ja również się cieszę, że ty tutaj jesteś. Mam do kogo pysk otworzyć. Lepszego towarzystwa nie mógłbym sobie zażyczyć. -uśmiechnął się szeroko, pokazując burej swoje białe ząbki.
– To prawda… Wiele się zmieniło ale zmiany są nieoddzielną częścią naszego życia prawda? Czasem są gorsze a czasem lepsze. Kto wie, może niedługo nadejdą te lepsze.-mruknął a następnie dodał. – Rozmawiałaś już może ze swoim rodzeństwem?-zapytał. Miał to na uwadze, że córka jaskółki się wstydziła trochę porozmawiać ponownie z rodziną. W sumie nie tylko ona bo on sam obawiał się rozmowy ze swoją siostrą.
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie mogła powstrzymać krótkiego sapnięcia śmiechem, gdy kocur trącił ją w bok. Nieco poprawił jej tym nastrój, więc w odwecie pozwoliła sobie na żartobliwe smagnięcie jego uda ogonem, a potem nawet na posłanie mu pogodnego uśmiechu. Doceniała beztroskie usposobienie przyjaciela - przyjaciela? Czy byli już przyjaciółmi? - które zdawało uparcie się go trzymać nawet w chwilach, gdy wszystko szło nie tak. Przynajmniej tak widziała go Gronostaj, chociaż nie nazwałaby go optymistą. Wydawał się raczej... zupełnie pogodzony z tym, co jest i co może go czekać. Nie znała nikogo podobnego.
Jego słowa skomentowała jedynie krótkim "hm", ale uśmiech nie zniknął z jej pyszczka. Może Płonący Las miał rację? Nawet jeśli oni wszyscy znaleźli się tutaj głównie dzięki Ciernistemu Kwiatowi... koniec końców, bura też miała w tym swój udział. Możliwe, że większy, niż jej się wydawało.
A nawet jeśli nie, przyjemnie było usłyszeć, że kogoś cieszy jej towarzystwo. - To... - zaczęła, kiedy już skwitowała jego słowa dobrodusznym prychnięciem. Smooth. - ...bardzo miłe.
Gronostaj na powrót spoważniała, gdy podjęli melancholijny temat, ale tym razem wydawała się w tym bardziej obecna. Co prawda po części oczekiwała, że wiele kotów podziela jej tęsknotę - szczególnie wśród tych, z którymi ostatnio wróciła do klanu; zastali klan zupełnie inny, niż jakim go zostawili. Po prostu... dziwnie było jej to słyszeć. Szczególnie od kogoś takiego, jak Płomyk. Ponownie musiała przyznać mu rację, ale nim zdążyła zrobić więcej, niż powoli przytaknąć, padła kwestia jej rodzeństwa.
- Ach, nie, jeszcze nie - powiedziała i zaśmiała się, zawstydzona. Powinna zrobić to już dawno, tymczasem nadal nawet nie dopytała Jaskółki o ich imiona. - To znaczy... poznałam jedną z moich sióstr jeszcze zanim wróciłam do klanu, ale to wszystko. Zupełnie nie miałam do tego głowy - było to bardziej trafne wytłumaczenie, niż brak czasu, którym początkowo chciała się wytłumaczyć. Akurat czasu miała mnóstwo. Wygodnie pominęła też fakt, że ani nie przedstawiła się wtedy Suchej, ani Sucha jej. - A co z tobą? Czy u twoich kociąt wszystko w porządku?
.
[Obrazek: 0J9b1Au.png]
w dolinie spokój
a w niej wreszcie mieszkam ja
świat mam na oku i taki już jest od lat
LVL 3 40 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tak, nie był stuprocentowym optymistą. Bardziej był pogodzony ze światem. Dużo przeżył i wiele jeszcze ko czeka. Widział wiele śmierci bliskich mu kotów. Wygnanie w pewnym stopniu pomogło Płomykowi. Wyciszył się i miał teraz więcej energii by naprawić wszystko co spaprał. Wiedział, że to nie będzie łatwe ale woła próbować niż siedzieć na dupie i udawać, że wszystko było w porządku. Nie był jednak idealny. Miał swoje wady. Więc może nie być taki super jak to widzi Gronostaj.
Posłał ponownie miły uśmiech w stronę wojowniczki. Lubił gdy jego słowa sprawiały komuś uciechę. Od zawsze lubił obserwować jak na kogoś reagował. Czy to w pozytywny bądź negatywny sposób. Nie było w tym jakiegoś głębszego sensu. Po prostu była to dla niego rozrywka.
Słysząc odpowiedź, kocur obrócił ucho w stronę gronostaj. Huh. Czyli nie tylko on miał lekki problem z porozmawianiem z rodziną. On sam miał pewną blokadę ale będzie musiał ją przełamać w najbliższym czasie.
-Rozumiem. Sam zbyt dużych postępów nie zrobiłem jeżeli chodzi o moją rodzinę.-podrapał się po głowię, uśmiechając się trochę sztywno.
Na pytanie o jego kociakach, na chwilę przestał się uśmiechać. Wzdychnął a następnie powiedział spokojnie. – Pokrzyk i Kalina zniknęli… Nikt nie wie za bardzo gdzie są. Tylko Psianka w sumie to teraz Wronia Łapa jest w klanie.-odpowiedział. – Jeszcze nie miałem okazji z nią porozmawiać. Ale mam nadzieje, że przez ten czas czuła się w miarę dobrze. -lekko się skrzywił a następnie wypuścił powietrze przez nos.
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szare chmury kotłowały się nad parą wojowników, zapowiadając nieuniknione, ale niepodzielne uwaga Gronostaj była teraz w zupełności skupiona na towarzyszu. Niezmiennie, nawet, gdy nagła zmiana temperatury zaczęła jeżyć futra.
Bura przekrzywiła głowę, przyglądając się Płomykowi ze współczuciem. Wiedziała, jak wygląda strata braci, sióstr, nawet mistrzyni - ale kociąt? Nie potrafiła sobie tego wyobrazić, chociaż reakcja kocura była niemałą wskazówką. Nawet zrobiło się jej nieco głupio, że poruszyła ten temat. Może powinna go za to przeprosić? Może spróbować skierować konwersację na weselszy ton? A może... pocieszyć? Nawet pomimo dobrych chęci nie miała najmniejszego pojęcia, jak wdrożyć dowolny z tych planów w życie.
- Przykro mi - zaczęła ostrożnie i (równie ostrożnie) zbliżyła się do niego na długość wąsa. Pierwszy plan zakładał, że pokrzepiająco przytuli się do jego boku, ale nie starczyło jej na to odwagi; zamiast tego jedynie posłała mu lekki uśmiech. - Ale... jeżeli to coś zmienia, jestem pewna, że...
Nie było jej dane dokończyć tej myśli. Wraz z ostatnim słowem coś zimnego wylądowało jej na nosie; na ziemi wokół nich zaczęły pojawiać drobne plamy i nim się obejrzeli, otoczył ich znajomy, głośny szum deszczu. Wojowniczka otrzepała się, gdy strugi wody zaczęły spływać po burym grzbiecie - z niewielkim skutkiem - by wymienić pytające spojrzenie z Płomykiem uderzenie serca potem. Biec do obozu? Kryć się?
.
[Obrazek: 0J9b1Au.png]
w dolinie spokój
a w niej wreszcie mieszkam ja
świat mam na oku i taki już jest od lat
LVL 3 40 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pogoda się pogorszyła co nie umknęło uwadze kocura. Skrzywił się w myślach, widząc ciemne chmury nad ich głowami. Miał jednak nadzieje, że nie będzie mocno padać.
Spojrzał na pyszczek wojowniczki. Trochę mu było głupio, że ich wszystkie rozmowy były takie poważne. Ciągle tylko opowiadał Gronostaj o nieszczęściach jakie go przytrafiły. Pewnie miałam już dość słuchania tych nieorzyjemnych rzeczy ale tak szczerze to nie miał za bardzo o czymś innym porozmawiać. Nie miał teraz humoru do wygłupów.
- Nie musisz się przejmować tym. Już ja sam chyba nie mam siły ciągle rozpaczać. Będę w dobrej myśli. Ale dzięki. Mimo wszystko to miłe, że ktoś się mną przejmuje. - mruknął ciepło a następnie poczuł jak zimna woda spada mu na głowę. Zdziwił się a po chwili zauważył, że zaczęło padać.
- Choć. Pewnie zaraz się dobrze rozpada. Znajdzmy jakieś schronienie na ten czas. - mruknął a następnie bez żadnego wstydu, chwycił swoim ogonem, ogon Gronostaj. Trzymał ją mocno i przybliżył się bliżej niej. - Trzymajmy się razem. Może teraz być ślisko. - odparł a następnie ruszył. Rozglądałem się cały czas nad schronieniem. Jednak mimo wszystko skupiłem się dobrze na tym by asekurować córkę Jaskółki. Było ostatnio dużo błota i mogło być niebezpiecznie. Zwłaszcza gdy pospiesznie szuka się schronienia.
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości