Logo Artemidy
Stary Kasztan
Uniósł brwi, zaciekawiony i może trochę zdziwiony słowami Wiaterka. Duchów... nie ma? Pajęczyna nie słyszał z pyska kolegi większej bzdury! Sam wierzył w Gwiezdnych bardzo mocno i nie wątpił nigdy w to, że kot stąpający po Srebrnej Skórce mógłby odwiedzić żyjące jeszcze koty. A jeśli tak by się stało, to na pewno nie bez powodu.
- Wierz sobie w co chcesz. Ale spędzanie czasu z duchem... to nie byle co. Wiedziałem, że mam co do ciebie dobre przeczucie. - mruknął z uśmiechem. - Masz przed sobą wielką przyszłość. I tak się składa, że ja mam tak samo. Więc idealnie się złożyło, że nasze drogi się ze sobą zetknęły. - stwierdziwszy to, Pajączek chwilę milczał, czekając na reakcję gromiaka. Nie wierzył w to, że ten uzna jego słowa za bzdury... w końcu on mówił dobrze i mądrze i nie zgadzał się z tym, że ktoś może mieć na ten temat inne zdanie. Istnienie Gwiezdnych i ich angażowanie się w życie żywych kotów to w końcu niepodważalny fakt!
Kiwnął Wiaterkowi łbem na jego słowa. Imię się spodobało... a więc jednak nadawał się też do wymyślania imion, jak na przywódcę przystało! Wiedział, że jest do tego stworzony. A odpowiedź kumpla jak najbardziej go zadowoliła i było widać po nim, jak dumny z siebie się poczuł.
Zaś na słowa pointa o ich ewentualnych bitkach, biały kocur prychnął śmiechem.
- Nie, nie zrobiłbym tego przyjacielowi... Zniszczenie twojego ładnego pyszczka bliznami byłoby gorsze od złamania Kodeksu Wojownika! - odpowiedział i uniósł lekko swoją puszystą kitę, na znak tego że uważa to wszystko za przyjacielskie droczenie. No bo musiał przyznać, w żarcie czy nie... Wiatr miał ładną mordę. I oczy też. Szkoda by mu było, gdyby musiał tę urodę uszkodzić i potem nie móc się nią cieszyć. - Krzywda... żadna krzywda mi się nie stała. Inni wichrzacy mogliby mieć problem z twoim zapachem na mnie, ale ja? Ja nie mam nic przeciwko. - stwierdził. Jeśli będą się znów bić, to nie będzie się darł o przestrzeń osobistą dopóki absolutnie nie będzie musiał, albo nie będzie podejrzewał że ktoś ich obserwuje. Kiedy byli sami... nic mu w kontakcie z Wiaterkiem nie przeszkadzało. Byli dobrymi kumplami, w końcu!
Pajęcza Łapa nie pojmował tego, jak ktoś mógłby nie chcieć być przywódcą. Dla niego to największy możliwy zaszczyt, największe marzenie, więc w ogóle nie rozumiał kotów, które chcą być medykiem bądź zatrzymać się na roli zwykłego wojownika. I, oczywiście, z takim podejściem książę nie wziął pod uwagę tego, że kolega mógł tego wcale nie chcieć. Pajęczynka nie zastanowił się nad tym zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że zaraz dostał odpowiedź tak pozytywną.
- Idealnie. Jesteś- jesteś... Dobrze. Dobrze, że się zgodziłeś. Masz szczęście. - uśmiechnął się szeroko, mrużąc lodowate, niebieskie oczy. A na pytanie Wiaterka jedynie pokręcił łbem... i zrobił krok do przodu, dosłownie wpychając się mordą prosto w pysk kolegi i ocierając się swoim policzkiem o jego. - Wiesz, jaka jest prawda? Uważam ją i to, co ona myśli, za najmniej istotną rzecz. Nie powstrzyma mnie- ani nas, przed osiągnięciem celu. Będziemy najlepiej rządzącą parą w historii Klanu Wichru, jeśli tylko się wykażesz. - wymruczał do jego ucha, nie zwracając zbytnio uwagi na dobór słów.
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- A-ale... mówię poważnie, to nie mógł być duch - zaznaczył raz jeszcze. Wierz sobie w co chcesz! No przecież, że wierzył. Duchy na jawie nie istnieją. A może faktycznie siedział z duchem? Duch go nauczył pływać? Niemożliwe. A jednak...? Ugh, jeśli spotka dziadka znowu, od razu się go spyta czy jest żywy czy martwy. Tak dla pewności. Zamilkł na kolejną część zdania. To już nie było aż tak mieszające w jego głowie. - Szczerze to... tak! Bo gdyby się nie zeszły, wtedy chyba byłbym najsmutniejszym kotem, serio. Wyobraź sobie co by było, gdybym tak o nie przyszedł nigdy? Nie poznałbym cię, ty nie wiedziałbyś o mnie i... i wtedy byłoby dość nie za fajnie. Mi przynajmniej. Lubię cię mieć w swoim życiu.
Chyba sens oddał mniej więcej ten sam - idealnie się złożyło, że ich drogi się zetknęły. Nie wyobrażał sobie nawet, że mogłoby być inaczej. Bo... faktycznie, czy poza Pająkiem w jego życiu działo się coś ciekawego? Nie. Mógłby mieć stu, nawet milion znajomych, a każdy byłby dla niego po prostu kolejnym kotem, który nie znaczyłby specjalnie wiele w jego życiu. Pająk był inny. Był wyjątkowy.
- Naprawdę myślisz, że mój pysk jest ładny? - uniósł brew do góry. Potem łapą capnął o długi nos, jakby chciał wręcz zaznaczyć to, że jest... inny. Skoro raz został nazwany psem - i wcale się tym nie przejął - inni mogli go postrzegać tak samo. Raczej nie myślał przez to o sobie w kategorii bycia brzydkim, ale... nie uważał się też za jakiegoś specjalnie ładnego. Dopytanie się było normalną rzeczą w tej chwili. Być może, po prostu, chciał też wyciągnąć trochę komplementów z księcia.
- Szczęście? A gdybym powiedział nie, to co wtedy? - prychnął cichym śmiechem. Droczył się w tej chwili, ale... no - wolał wiedzieć jaka kara miałaby go spotkać. W teorii nie powinna żadna. Przecież nie powinien być na niego zły, że by czegoś... nie chciał. Wiatr by nie był zły. Nie umiałby być zły na to, że ktoś czegoś nie chce.
Śmiech ucichł, gdy nagle biała morda zaszarżowała na polik Wiatru. Wpierw napiął mięśnie, nie w strachu, a w zupełnym zagubieniu. Po chwili je rozluźnił, pozwalając sobie na dociśnięcie pysku do tego przyjaciela, czule wykonując gest w górę i w dół, znów... absorbując jego zapach i zostawiając na nim swój. Wiatr lubił to robić. Było to dziwnym komplementem, po prostu w ten sposób dawał mu swoje zaufanie i traktował jak kogoś, kto był ważniejszym, niż właśnie tych "stu czy milion innych znajomych".
- Parą? - wymruczał cicho, nie odrywając się nawet o milimetr od białego futra. Być może niesłusznie, słowo to dało mu jedynie... wiadomo jakie skojarzenie. Mimowolnie więc wyrwał pytanie, domagające się wyjaśnień. Nim jednak te padły, sam - najpewniej ze wstydu - znów zabrał głos. - Będziemy. Nie będzie na tym świecie lepszej pary od nas, obiecuję. Nie tylko na gruncie Wichrowej władzy, będziemy najlepsi ogólnie...
Ściszył głos. Powiedział zbyt wiele? Może. Wątpił, by Pająk się obraził.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxx
my wind wall keeps everything outxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
when the fight is getting roughxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
my sword is cutting you downxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
feel the P O W E R of my thrustxxxxxxxxxxxxxxxxxxx


but if you pulverize
even when I'm far oh
i'll be there to ult

xxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxAND I WILL TOWER DIVE
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxwith my sweeping blade, oh
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxi can chase them all
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zapytanie o to tego całego ducha było dobrym pomysłem, również według Pajęczynki. Czasami trzeba pytać wprost, jeśli chce się dowiedzieć prawdy. A książę był akurat typem kota, który chciał wiedzieć wszystko tak na pewno i nie mieć żadnych wątpliwości co do tego, na czym stoi. I może dlatego poczuł w pewnym sensie coś dziwnego, gdy Wiaterek odpowiedział mu na jego dalsze słowa. Tak szczere słowa zadowoliły Pająka i zdawały się sprawić, że opadły mu lekko barki. Jakby w uldze. Co jednak faktycznie poczuł? Nie wiedział. Nigdy nie był dobry w określaniu swoich emocji i nazywaniu ich. Ale wiedział jedną, jedyną rzecz.
- Ja ciebie też... lubię mieć. W życiu. - odpowiedział, o dziwo zupełnie szczerze. Bo rzadko spotykało się kogoś tak ciekawego, tak prostego do zrozumienia jak Wiatr. Według niego te dwie cechy się nie wykluczały. W końcu gromiak ciągle na nowo go zaskakiwał, a mimo to dogadywali się doskonale, nieprawdaż? Wiaterek był na swój sposób wyjątkowym kotem w życiu swojego kolegi i proszę, powinien o tym wiedzieć. Pajęczyna nie widział sensu w ukrywaniu tak prostej prawdy... zwłaszcza, że byli teraz zupełnie sami.
Z tego wszystkiego aż zapomniał, gdzie się znaleźli i dlaczego.
- Nie mówiłbym tego, gdybym nie uważał tego za prawdę. - westchnął dramatycznie, prawie jakby powiedzenie tego było dla niego bardzo ciężkie. - Twój pysk, i cały jesteś ładny. Twoje łapy są takie długie i trochę przypominają patyki... a jednak widać pod twoim futrem mięśnie. Pokazałeś mi, że potrafisz ich używać. To dobrze. I masz ładne oczy... Ładny kolor, i kształt. Cieszę się, że mogę widzieć je z tak bliska... Nie bez powodu chcę mieć cię przy sobie częściej, wiesz? Lubię cię podziwiać. - zakończył swoją recenzję, przestąpił z łapy na łapę w emocjach. Emocjach ukrytych gdzieś głęboko, bo na jego pysku nic ich nie zdradzało... jednak książę musiał przyznać przed sobą, że opisując Wietrznej Łapie to wszystko... poczuł, jak jego serce bije mocniej. Co to oznaczało? Nie wiedział. Może to, że mówił poprawnie. Bo jasne, że mówił poprawnie! On co do wszystkiego ma rację.
Na pytanie kolegi Pajęcza Łapa znów się uśmiechnął, a jego lśniące kiełki zobaczyły po raz kolejny światło dnia. Wiedział, że Wiatr się z nim droczy i jakoś tak dziwnie go to cieszyło... zaraz jednak wzruszył barkami.
- Może musiałbym cię stąd wygnać. Czy to nie przykre? - na moment udawał smutnego, w bardzo przesadzony sposób. Nie chciał, żeby kumpel wziął to na poważnie... choć kto wie, jak by to było? Może odrzucony Pająk by się zdenerwował i faktycznie go wygnał? Nieważne. Nie ma po co o tym myśleć, skoro Wiaterek się zgodził.
Najpierw zaskoczył go gest gromiaka. Jego ruchy, przypominające coś, co zrobiłby kot chcący zostawić gdzieś swój zapach... ale równocześnie tak dziwnie, obco dla Pająka czułe. Biały kocur milczał chwilę, nawet po usłyszeniu odpowiedzi na swoje słowa, ale zaraz ciszę przerwało jego mruczenie. Głębokie... i krótkie, ale zupełnie szczere. Wichrowy książę pozostał w swojej pozycji, pozwalając koledze robić co ten chciał, równocześnie wtulając się lekko w jego bok. Nie wiedział, czemu. Nie myślał o tym w tamtej chwili, zupełnie nieświadomie pozwalając instynktowi robić wszystko za siebie.
- Trzymam za słowo, Wiatr. - wymruczał, trochę niewyraźnie bo właśnie wciskał pysk w szyję gromiaka.
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pajęcza Łapa nie miał szczęścia, zdecydowanie. A na pewno nie do Czubatkowego Mroku. O ile Roziskrzona Noc zamiotła by sprawę pod dywan, to córka Splątanego Wąsa jest... Jaka jest. Nigdy nie odpuści, zwłaszcza jeśli chodzi o honor klanu. Kiedy tylko wyruszyła na patrol i zastała niecodzienny widok, aż krew się w niej zagotowała. Synalek Lśniącej Sadzawki, pożal się Pajęcza Łapa mizdrzył się z jakimś obcym kotem na ziemiach Klanu Wichru. Powtórzę: ziemiach Klanu Wichru. Granice by przełknęła, ale to już teren Klanu Wichru. Tego już za wiele. Żwawo i energicznie natychmiast zmierzyła w kierunku kochanków. Gdyby nie fakt, że jest ich dwóch i jeden by uciekł pewnie po pomoc z syna medyczki zostawiłaby marne ochłapy na legowisko.
— No tego już za wiele! - zawołała cała zjeżona, kiedy była wystarczająco blisko. — Najpierw wyprowadzasz kociaka poza obóz, i w dupie ma to ile on miał księżyców, by go uczyć. A teraz sprowadzasz sobie kogoś na nasze ziemie i jeszcze się z nim mizdrzysz? Bo co? Syn Lśniącej Sadzawki i już masz przywilej? - uderzyła ostro ogonem o ziemię i zmierzyła pogardliwym spojrzeniem jego towarzysza. — A ty własnych ziem nie masz, ze musisz na nasze się pakować? Jazda mi stąd! Teraz mam pełne prawo rozszarpać ci uszy za naruszenie naszych granic. I możesz mieć pewność, że Żubrza Gwiazda się o tym dowie. A w twoim przypadku wszyscy - najwyraźniej z pozycją rodziców rozum odchodzi w zapomniane jak zwierzyna z pierwszym śniegiem. Aż ma ochotę mu tą białą gębę rozwalić, a tamtemu poszarpać uszy i pogonić przez kamienie. Co za idioci, jeden większy od drugiego.
[Obrazek: 7RQs8lU.png]
LVL 3 105 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zupełnie skupiony na miłych rzeczach, wnet usłyszał - zobaczył - jak zbliża się ktoś inny. W pierwszej chwili miał zamiar rzucić się w długą, uciec jak najdalej i po prostu liczyć na to, że Pająk da sobie radę, ale... przybysz zdążył się odezwać. A Wiatr nie miał zamiaru słuchać takiego głupiego szczekania w swoim, a tym bardziej w Pajęczym kierunku!
- Sam przyszedłem - zaznaczył ostro, wstając od przyjaciela. Pozwolił sobie odgrodzić miejsce między nim, a kolorową, żeby czasem nic się mu nie stało. Szczególnie, że ta zaczęła się rzucać agresywnie jakoś. Absurd. - Ty za to nie masz przywileju krzyczeć na nikogo z nas. Wystarczyłoby powiedzieć żebym poszedł. Po co drzeć mordę? Na ciebie też się każdy drze jak tylko ma na to okazję? Nie musisz swoich frustracji przelewać na niego.
Trzepnął ogonem. Phi, też coś. Przekroczyć granice i złamać kodeks to jedno, ale warto od razu schodzić na wojenną ścieżkę? Obrzydliwe zachowanie.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxx
my wind wall keeps everything outxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
when the fight is getting roughxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
my sword is cutting you downxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
feel the P O W E R of my thrustxxxxxxxxxxxxxxxxxxx


but if you pulverize
even when I'm far oh
i'll be there to ult

xxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxAND I WILL TOWER DIVE
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxwith my sweeping blade, oh
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxi can chase them all
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pajęcza Łapa zauważył coś interesującego. Zazwyczaj nie przepadał za kontaktem fizycznym, ten kojarzył mu się raczej z rodziną, z przepychaniem się z rodzeństwem i przytulaniem do matki. I choć to drugie niekoniecznie było czymś złym dla księcia, to świadomość że jest na to już za duży oczywiście sprawiała, że nie myślał o tym jako o najważniejszej rzeczy na świecie. Takie mizianie się z mamą przeszło na bardzo daleki plan, nawet po szczerej rozmowie którą odbył z nią kilka księżyców temu, po bijatyce na rzecznej granicy. Kocur jednak zorientował się, właśnie w tej chwili, stojąc pod drzewem z Wiatrem, że takie przytulanie się do niego wcale nie jest złe. Nie myślał wiele o tym, dlaczego to robił. Było przyjemne, więc nie przerwał tego. To proste i oczywiste. Zresztą, czy nie o to właśnie chodzi w relacjach z innymi? W relacjach przyjacielskich? Aby wszyscy czuli się dobrze i przyjemnie? No właśnie! A Wiaterek był jego dobrym kumplem. Więc mogli się przytulać i to nic złego, ani dziwnego, ani na pewno nikt nie mógł tego przerwać.
Dopóki ktoś tego nie przerwał. Bardzo specjalny ktoś, bo na ciągłe nieszczęście Pajęczynki była to Czubatka, znana z wpychania nos w nie swoje sprawy i ciągłego nudzenia. Na początku był zaskoczony, i odsunął się niechętnie od kumpla by spojrzeć na kotkę groźnie. Futro na jego grzbiecie pozostało nastroszone, a pysk zmarszczony w grymasie zdradzał wielkie niezadowolenie z obecności trzeciej istoty w tym miejscu.
- Darcie mordy to największy talent Czubatkowego Mroku. Nadal nie wiem, z jakiego powodu została w ogóle wojowniczką. Ah, tak! Pewnie dlatego, że jest głupią, oddaną służącą naszej przywódczyni! - warknął, stając obok gromiaka, bo choć jego gest był miły to Pająk nie potrzebował ochrony. A do takich kotów jak Czub nie miał ani trochę szacunku, zwłaszcza kiedy przeszkadzały mu w czymś, co robił. - Co teraz zrobisz, hm? Pójdziesz prosto do niej i na mnie doniesiesz? Tylko spróbuj. - pokazał szylkretce zęby, robiąc jeszcze jeden krok do przodu i prostując się dumnie. To ona powinna bać się jego! Razem z Wiatrem mógłby rozszarpać ją na kawałki, gdyby tylko chciał... Niech ta kotka z trawą zamiast mózgu zastanowi się nad tym, co robi. - I jaki jest w ogóle twój problem? Naprawdę masz tak nudne życie, że ciągle wciskasz się w moje sprawy? Masz jakąś obsesję na moim punkcie! - kąciki jego warg uniosły się w drwiącym uśmiechu, podczas gdy lodowate spojrzenie kocura wbiło się w sylwetkę wojowniczki.
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
I miała słuszność co do dzieciaków Lśniącej Sadzawki. Takie same zakały jak matka, widać to po tym nieudaczniku. Miała ochotę rozerwać mu mordę, tu i teraz, albo gardło by więcej się nie odezwał. Ale zostaje ta Gromowa wywłoka, która zaraz by o wszystkim doniosła. Chociaż, może Grom miałby w dupie problemy Wichru? Przerzucała wzrok to z Gromiaka na (niestety) Wichrzaka. O, ma nie iść z tym do Lawendowej Gwiazdy? Czyżby Pajęcza Łapa bał się upokorzenia?
— W dupie mam, że przyszedłeś sam. Nie masz przywileju by grzać dupę na naszych terenach. Nie uczą was tam tego? Jeszcze nie dość, że panoszysz się po naszych ziemiach to masz czelność mi pyskować? W dupie ci się nie przewróciło? - rzuciła ostro uderzając ogonem o ziemię. Miałby chociaż tyle oleju we łbie by chociaż przyznać się do błędu i pójść. — Wynoś mi się stąd w tej chwili i żebym cię tu więcej nie widziała. Już - ostatnie słowo podkreśliła powoli i stanowczo. Potem w napięciu czekała, aż Wietrzna Łapa zbierze swoje futro i wzrokiem odprowadziła go do granicy. Potem przeniosła go na Pajęczą Łapę.
— Ale widzę trafił swój na swego, tobie też się poprzewracało w dupie. Wpierw wyprowadzasz kociaka poza obóz, teraz mizdrzysz się z Gromiakiem na naszych terenach i nawet go nie przegoniłeś. Pięknie sobie budujesz karierę, a ja dopilnuję, by była najdłuższa - miała gdzieś to, co mówił Pajęcza Łapa. Znała swoją wartość lepiej. Wiedziała, czemu chce być wojownikiem. Czuje się do tego stworzona, nie to co on. Jeśli Lawendowa Gwiazda puści tą sprawę mimo uszu to przysięga, jej kadencja będzie krótka jak życie białego idioty. Odwróciła się sztywno w stronę obozu gdzie pomaserowała.
To jej odpowiedź "doniesienie".
Ja nie spróbuję, ja to zrobię.

// zt > D
[Obrazek: 7RQs8lU.png]
LVL 3 105 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie tak bardzo jak tobie. Nie wiedziałem, że w Wichrze ktoś mógłby być tak niekulturalny i nie potrafił rozmawiać jak przystało z kotem... a może ty jesteś wyjątkiem, który zamiast czegokolwiek w łbie ma mysie łajno? Hmm... tak, zdecydowanie, wyglądasz na takiego kota. Aż ci współczuję, że musisz dzielić Klan z kimś takim - cmoknął cicho, przerzucając na moment wzrok na białego. Może nie powinien mówić więcej ale czy kolorowa sobie nie pozwalała za dużo? Tak, zdecydowanie. Zbyt wysokie progi na jej nogi, sama powinna ugryźć się w jęzor i po prostu zachować. - Przykro mi, nieznajoma, że nie rozumiesz jak to mieć przyjaciół. Chociaż jeśli rozmawiasz tak z każdym, nie dziwię się. Też bym cię omijał szerokim łukiem.
Fuknął jeszcze, uderzając biczowatym ogonem o podłoże. Najchętniej nigdzie by się stąd nie ruszał. Skoro zaczęła się kłócić, on wolałby siedzieć tu cały dzień i całą noc, aż w końcu mógłby sam się na nią rzucić i tak ją przymknąć. To, w każdym bądź razie, sprawiłoby że Pająk miałby pewnie więcej problemów... więc po prostu raz jeszcze na niego spojrzał, po czym bardzo ostentacyjnie otarł się o jego bok i poszedł w swoją stronę. To było jedyne pożegnanie, jakie mógł mu zaoferować tak na szybko.
- Uważaj, bo nie wrócę, uu! - ryknął tylko za siebie. Bo się niby jej bał? Ni trochę. Może aż zbyt bardzo się nie bał. Wiatr był istotą tak pewną siebie, że kiedyś sprowadzi go to do grobu.
Niemniej, fakt faktem, spotkania z Pająkiem mogą się trochę utrudnić. I to będzie problemem.

//zt :peepoblush:
xxxxxxxxxxxxxxxxxxx
my wind wall keeps everything outxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
when the fight is getting roughxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
my sword is cutting you downxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
feel the P O W E R of my thrustxxxxxxxxxxxxxxxxxxx


but if you pulverize
even when I'm far oh
i'll be there to ult

xxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxAND I WILL TOWER DIVE
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxwith my sweeping blade, oh
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxi can chase them all
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie bał się. Nie bał się niczego, nigdy i nie zamierzał zacząć. Strach sprawiał, że kot był słaby, prawdziwy wojownik nie powinien odczuwać strachu. Na pewno nie przed jakąś głupią kotką. Przewrócił oczami słysząc jej paplanie. Gdy słyszał to, jak zwraca się do jego kumpla, pazury same mu się wysuwały. Kocur musiał włożyć w to wiele siły, żeby chować je z powrotem.
- Nie zrobiłem nic złego, on tym bardziej! - warknął, na moment zerkając na Wiatr, w chwili w której ten otarł się o jego bok i zaczął odchodzić. - Jesteś tak głupia jeśli myślisz, że masz nade mną jakąkolwiek władzę... niezła wojowniczka. Będzie szła skarżyć zamiast załatwić sprawy jak na wojownika przystało! - Pająk zmarszczył pysk w grymasie, a potem jeszcze na moment obejrzał się za kolegą. Z jego gardła wyrwało się ciche, pełne zawodu westchnięcie, gdy patrzył jak gromiak idzie w swoją stronę. Czy ten mysi móżdżek w ogóle wie, którędy ma trafić do swojego obozu? Miał nadzieję, że się zdążył nauczyć, bo on mu teraz nie pomoże. Niestety, musiał zająć się własnymi problemami... a raczej jednym, konkretnym, który właśnie się od niego bezczelnie odwrócił i zaczął iść do wichrowego obozu. Wziął głęboki, drżący oddech i trzepnął ogonem w oburzeniu. Taka zniewaga... miała go za jakiegoś głupiego słabeusza, prawda? Nie, nie. On nie pozwoli się ośmieszyć przed całym Klanem Wichru. Nie wiedziała o nim nic, a wysuwała jakieś wnioski. On jej pokaże, jaki Pajęcza Łapa jest naprawdę!
- Ty! Nie odwracaj się ode mnie, nie skończyłem z tobą! - zawołał i warknął pod nosem, odbił się łapami od ziemi i w moment podbiegł do Czubatki. Wykonał jeden, większy sus i wyciągnął łapy przed siebie, chcąc wpaść na kotkę i ją przewrócić, przygnieść do ziemi swoim ciężarem.

Rolling 1d10+2: 10 +2 = 12
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jaśniejący Płomień, jak to ma z zwyczaju, przechadza się samotnie po wichrowych terenach. Dzisiejsze plany zakładają samotne polowanie, ale plany nieco odsuwają się na bok, gdy dwukolorowe oczy wyłapują pewną trójkę przy Starym Kasztanie. Może samo ujrzenie swojej terminatorki z potomkiem Lśniącej Sadzawki, ze wszystkich kotów, zbyłby strzepnięciem ucha i nie wnikał w szczegóły, ale troszkę trudniej przejść do porządku dziennego nad widokiem zupełnie nieznajomego kota niemal tak samo blisko granicy, jak obozu. Czyli zdecydowanie nie tam, gdzie obcy powinni przebywać. Bury zwalnia, a później przystaje w miejscu. Z odległości nie słyszy, na jaki temat toczy się dyskusja przy Starym Kasztanie, ale wnioskując po mowie ciała zgromadzonych, jest ona wyjątkowo zażarta. Czubatka to załatwi, tutaj nie ma wątpliwości, a jednak nie wie, kiedy łapy zaczynają prowadzić go w stronę towarzystwa. W międzyczasie szczudłowaty kot znika, ale kierowany potrzebą wywiedzenia się, co to za dziwna akcja (a może też nieufnością wobec Pajęczej Łapy), syn Czerwonego Pazura nie zmienia obranego kierunku. I dobrze, jak się okazuje - wystarczy, że szylkretka odwraca się tyłem do kocura, ten przypuszcza na nią atak. Płomień przyspiesza, zamierzając powstrzymać go, nim sprowadzi wojowniczkę na parter. Wybija się mocno z ziemi i wyskakuje w stronę Pajęczej Łapy, chcąc odepchnąć go na bok... albo, w gorszym przypadku, przyjąć atak na siebie, bo on, w odróżnieniu od Czubatkowego Mroku, jest nań gotowy.

Rolling 1d10+3: 7 +3 = 10
.
» I heard from God today «
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . and she sounded. just 【 like me 】
What have I done? . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . ⤷ And .w h o. have I become?
◈ I saw 【 the devil 】today and he looked a lot like me ◈

[Obrazek: T6lUq86.gif]
◈ Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈

I'm【 no hero 】and I'm not made of stone
✦•······················•✦•······················•✦
┏ .right or wrong. ┓
┗ I can hardly tell ┛
I'm on the wrong side of Heaven . . . . . . . .
. . . . . . . . . . and the righteous side of Hell

.
LVL 8 20 / 500
MedLVL 0 84 / 100
16
Siła
S
20
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Co on może wiedzieć o byciu wojownikiem, kiedy jak na razie jest "Łapą" jak wszystkie inne? Nie, wróć. Nie jest jak każdy inny terminator. Jest upierdliwy, jest problemem, jest kimś kogo nie powinno tu być. Zupełnie jak Miodowej Łapy. Chwała, że jego tu już nie ma, ale Pajęcza Łapa powinien pójść w jego ślady. Ale skoro lubi problemy to je dostanie. Jaśniejący Płomień pojawił się w porę. Przynajmniej jakby rozerwała gardło idiocie to byłby adekwatny świadek. Przez skok głupiego syna Lśniącej Sadzawki upadła na ziemię, ale Jaśniejący Płomień szybko zdjął z nią białego pajaca. Zerwała się na równe łapy i cała najeżyła ze złości. Zasrany idiota.
— Kompletnie resztki rozumu postradałeś?! - wrzasnęła na białego terminatora uderzając gniewnie ogonem o ziemię. Może i drze się jak Wietrzny Dzień, ale ma ku temu powody. — Nie dość, że mizdrzysz się z Gromiakiem na naszym terenie, to jeszcze się na mnie rzucasz? Jesteś tak samo głupi i pusty jak twoja matka - teraz chciała by zamienić się miejscami ze żmiją i móc dziabnąć Wietrznego terminatora. Przeskakiwała wzrokiem z jednego na drugiego. — Lawendowa Gwiazda dowie się o wszystkim. Nie, co ja gadam. Cały Klan Wichru o tym się dowie - zrujnuje mu życie, z ogromną przyjemnością.
[Obrazek: 7RQs8lU.png]
LVL 3 105 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Spodziewał się wielu rzeczy, ale na pewno nie przybycia znikąd drugiego wojownika. Zupełnie zaskoczony, nie miał nawet czasu na reakcję i obronę. I choć sam atak na Czubatkowy Mrok się powiódł i kotka upadła na ziemię, to teraz sam Pajęcza Łapa, uderzony przez nieproszonego gościa, zatoczył się w bok i upadł. Zaraz jednak podniósł się chwiejnie, pomimo szoku i spojrzał wielkimi oczami raz na Jaśniejący Płomień, raz na Czubatkowy Mrok. Trzepnął ogonem, strosząc futro na grzbiecie, we frustracji wysunął pazury.
- Czego tu?! Nie widzisz, że to sprawa pomiędzy nami, Płomyczku?! - warknął na starszego wojownika, skacząc po jego sylwetce rozbieganym wzrokiem. A potem zwrócił się już do szylkretki, przestępując nerwowo z łapy na łapę, prawie jakby próbował się powstrzymać przed kolejnym skokiem na nią. - A ty- jesteś skończona! Nie obchodzi mnie, co sobie myślisz, ani co komu powiesz! Nie masz o mnie pojęcia, a wysuwasz jakieś wnioski i się czepiasz- kto tu jest głupi?! Nie zrobiłem nic złego, więc proszę bardzo- powiedz swojej przywódczyni co tylko chcesz! Jedynie się tym bardziej ośmieszysz. - grymas na białej mordzie zamienił się w krzywy uśmiech, pokazujący wszystkie, bielutkie zęby. A potem Pajęczynka zmarszczył brwi i splunął prosto pod łapy Czubatki. - I nigdy więcej nie mów tak o mojej matce.
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na wdarcie się w trajektorię skoku Pajęczej Łapy jest za późno, natomiast jest to idealny czas na pozbycie się natręta z Czubatkowego Mroku i nie nastręcza to Jaśniejącemu Płomieniowi trudności - bądź co bądź, terminator jest zajęty czym innym i nawet nie zauważa pocisku, nim ten w niego nie trafia. Świetnie, misja zakończona sukcesem, wojownik dalszych przepychanek sobie nie życzy, na dowód czego zaraz wstaje i naprędce przylizuje naruszony fizycznym kontaktem kłaczek. Gromy lecą z dwukolorowych oczu, gdy ich spojrzenie zastyga na problematycznej jednostce. I nie, nie jest nią Czubatka.
Na Czubatkę za to ma nastawione jedno ucho, którego drgnięcie jest jedynym komentarzem na skrótowe wyjaśnienie sytuacji. Och, czyli tamten długouchy kocur to zbłąkany wędrowiec, który zapewne zupełnym przypadkiem dotarł do granicy swojego klanu, wstąpił na część wspólną - to jest, pagórek z pokaźnym dębem pośrodku, łatwo przeoczyć - i tak się założyło, że przelazł na teren nawet-nie-sąsiadów? Ciekawe. Pewnie jeszcze potknął się w dalszej drodze, pechowo upadając akurat pod łapy Pajęczej Łapy, który jak na uprzejmego kota przystało, pomógł mu się pozbierać.
- Te, Pajączku - syczy na terminatora, skoro obie strony się wykrzyczały i może wreszcie dojść do głosu. - Zmykaj do obozu, dobrze ci radzę, ale już. Albo inaczej porozmawiamy.
Widzi wyciągnięte pazury i nie ignoruje ostrzeżenia; sam również przygotowuje się do ewentualnego starcia, choć po prawdzie nie ma na nie ochoty. Rozwiązania siłowe stosowane na klanowiczach są w jego ocenie szczeniackie, niemniej właśnie był świadkiem ataku na wojowniczkę, a jest zdania, że do nieprzewidywalnych (a zarazem niebezpiecznych) jednostek należy podchodzić stanowczo. Czasami pokojowe metody perswazji po prostu nie działają.
.
» I heard from God today «
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . and she sounded. just 【 like me 】
What have I done? . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . ⤷ And .w h o. have I become?
◈ I saw 【 the devil 】today and he looked a lot like me ◈

[Obrazek: T6lUq86.gif]
◈ Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈

I'm【 no hero 】and I'm not made of stone
✦•······················•✦•······················•✦
┏ .right or wrong. ┓
┗ I can hardly tell ┛
I'm on the wrong side of Heaven . . . . . . . .
. . . . . . . . . . and the righteous side of Hell

.
LVL 8 20 / 500
MedLVL 0 84 / 100
16
Siła
S
20
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jaśniejący Płomień spadł jej z nieba. Teraz ma zdecydowanego i wiarygodnego świadka idiotycznego zachowania syna medyczki Klanu Wichru. Kiedy z reguły miała przelotne, pogardliwe myśli o Gwiezdnym Klanie, to teraz mogła śmiało powiedzieć - przodkowie nad nią czuwają. Jeszcze z jakim tonem do jej dawnego mistrza. Jakby kocur był bardziej rozjuszony to Pajęcza Łapa mógłby co najmniej duchem wrócić do obozu, nie tylko przez starszego wojownika. Uniosła jedną łapę i lekko się odsunęła, kiedy biały śmieć splunął jej pod łapy. Jakby chciała mu rozorać ten głupi pysk, o Gwiezdni jak kusi! Spojrzała z wyższością na Pajęczą Łapę unosząc dumnie głowę i spojrzała na Jaśniejącego Płomienia.
— Skoro nasz wielki Pajęcza Łapa każe odejść, to odchodzimy - odpowiedziała kąśliwie i machnęła ogonem dając starszemu wojownikowi znać, że na nich czas. Jeśli Jaśniejący Płomień poszedł z nią, kotka umiliła mu drogę opowieścią tego, co widziała i jak ta dwójka się zachowywała.
Zobaczymy kto tu będzie skończony.
// zt
[Obrazek: 7RQs8lU.png]
LVL 3 105 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie obchodziło ich to, co miał do powiedzenia, tak? Cóż, on to sobie zapamięta i jego też kiedyś nie będą obchodzić ich słowa. Kiedyś, gdy będzie już przywódcą. Pozbędzie się zdrajców takich jak oni, raz na zawsze! Jaka szkoda, że Jaśniejący Płomień dołączył do tej potyczki... Pajęcza Łapa prawie go lubił, prawie szanował jako silnego wojownika. Niestety, ten dzień okazał się być dniem pełnym zawodów.
Zaśmiał się gorzko na słowa Czubatkowego Mroku, rzucając jej jeszcze jedno uważne, groźne spojrzenie. A potem odwrócił się do drugiego kocura i trzepnął we frustracji ogonem.
- Pójdę. Ale nie dlatego, że mi kazałeś! - syknął, po czym odczekał chwilę aż przynajmniej Czubatka się oddaliła. Wtedy, w sporej odległości od niej, zaczął wracać do obozu, dumnie wyprostowany ale wyraźnie wściekły.

//zt
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości