Księżyce: 47 Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Ślimacza Muszla* [NPC] Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC] Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
Szponiastej Łapie znowu poszło zdecydowanie lepiej niż psu. Jamnik mógł doliczyć sobie teraz do kolekcji kolejną krwawiącą ranę, tym razem jednak na szyi, ponieważ kocur właśnie tam zostawił dość długie, aczkolwiek płytkie, rozcięcie. Pies, który notabene przed chwilą dostał piachem po oczach, był tym atakiem na tyle zszokowany i zaskoczony, że kiedy próbował odskoczyć, trafił łbem białego kocura prosto w nos. Ała.
atak Jamnika >>> atak słaby (50%) >>> (26-24)*0,5=1 >>> 1HP
oślepienie: od następnej tury celność zmniejszona o 2 na dwie tury
rana 0. stopnia: wyrwana sierść z grzbietu
rana 2.stopnia: głęboka rana cięta na czole (krwawi; w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki)
rana 1.stopnia: długie rozcięcie na szyi (od następnej tury krwawi 1HP do końca walki)
✭✭✭✭
Gotta gohard(gotta go hard) I ain't got time to waste(I ain't gottime) I gotta gohigh(gotta go high) I gotta elevate(I gotta elevate)
Lekko oberwał - owszem - ale było widać kto zwycięża tę potyczkę! Pies był bez większych szans, chyba, raczej. Ta pewność dawała Szponowi tylko i wyłącznie więcej chęci do tego, żeby oddawać ataki. Tym razem celował w psi nos, mając zamiar go rozciąć pazurami. Może było to i nieco okrutne, ale… no, kundlisko samo się prosiło!
Księżyce: 47 Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Ślimacza Muszla* [NPC] Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC] Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
Psisko coraz bardziej krwawiło a Szpon za to nie miał żadnego zadrapania na sobie. Ten atak teraz również poszedł mu nieźle, ponieważ bez trudu udało mu się oślepionego kundla podrapać w nos na tyle mocno, że ten zaczął krwawić a sam pies aż zapiszczał. Przeciwnik z kolei był kompletnie wytrącony z równowagi i oszołomiony, ogłupiały wręcz, tymi wszystkimi przeciwnościami losu i nawet w rzecznego kocura nie trafił.
oślepienie: celność zmniejszona o 2 na dwie tury
od następnej tury spadek statystyk z powodu utraty ½ HP
rana 0. stopnia: wyrwana sierść z grzbietu
rana 2.stopnia: głęboka rana cięta na czole (krwawi; w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki)
rana 1.stopnia: długie rozcięcie na szyi (krwawi 1HP do końca walki)
rana 1.stopnia: długie rozcięcie na nosie (od następnej tury krwawi 1HP do końca walki)
✭✭✭✭
Gotta gohard(gotta go hard) I ain't got time to waste(I ain't gottime) I gotta gohigh(gotta go high) I gotta elevate(I gotta elevate)
Kolejny zwycięski ruch po stronie Szpona… super!! No, tylko że pies nadal się trzymał. Może nie jakoś niezwykle dobrze, ale się trzymał bardzo uparcie. Biały, po chwili namysłu, spróbował zaatakować słabiznę serdelka. Skoczył w stronę jego boku, pazurami starając się przejechać w okolicy zaplanowanym miejscu. W teorii, jak trafi, trochę mu to utrudni ruchy… które i tak miał dość średnie. Ale im gorsze tym lepiej dla pięknookiego, nie? Owszem, oczywiście. Tylko problem w tym czy trafi!
Księżyce: 47 Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Ślimacza Muszla* [NPC] Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC] Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
No i tak naprawdę Szponiasta Łapa poskładał jamnika do końca już jednym ciosem. Ten nawet nie zdążył wyprowadzić kolejnego ataku kiedy biały kocur niesamowicie celnie trafił i wykrwawił serdelka do końca. Można by było powiedzieć, że nie było już czego zbierać… ale teoretycznie było, bo truchło psa trzeba było zakopać albo gdzieś wyrzucić, ale no, metaforycznie mówiąc to faktycznie nie było czego zbierać.
oślepienie: celność zmniejszona o 2 na dwie tury
spadek statystyk z powodu utraty ½ HP
rana 0. stopnia: wyrwana sierść z grzbietu
rana 2.stopnia: głęboka rana cięta na czole (krwawi; w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki)
rana 1.stopnia: długie rozcięcie na szyi (krwawi 1HP do końca walki)
rana 1.stopnia: długie rozcięcie na nosie (krwawi 1HP do końca walki)
rana 2.stopnia: długa szrama na boku (od następnej tury krwawi; w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki) OMDLENIE ŚMIERĆ
✭✭✭✭
Gotta gohard(gotta go hard) I ain't got time to waste(I ain't gottime) I gotta gohigh(gotta go high) I gotta elevate(I gotta elevate)
ZWYCIĘSTWO!!! Nie spodziewał się, żeby było inaczej. No, w końcu był najsilniejszy nie?? Uśmiechnął się do siebie dumnie, chwilę poświęcając na to, żeby psisko zakopać. A skoro był już pod ziemią… to w sumie, czemu by nie szukać jeszcze jakiejś zwierzyny? Może trafi na wróbla czy inną nornicę. Sił miał przynajmniej na tyle, żeby się pouganiać za czymś małym. A jakby trafił na coś zbyt dużego, to się wysunie i ucieknie na jakieś drzewo… czy coś. Może na patrol trafi? Ale, ale! Lepiej być wpierw dobrej myśl. Nos do ziemi, uszy do góry, oczy otwarte, czas szukać!
Księżyce: 100 Mistrz: Trujący Kieł, Nocny Szkwał Płeć: kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo
Przewyższa wzrostem przeciętnego kota w jego wieku. Pokrywa go długa, w większości kremowa sierść. Tylko mordka, szyja, brzuch i stopy przybrały białą barwę. Białe znaczenia łap kończą się tuż nad palcami. Na przednich łapach posiada pomarańczowe, słabo zarysowane pręgi. Rzadko kiedy ma skołtunione czy zabłocone futro, a jeśli tak się stanie, kocur zaraz je wyczyści. Ze swoich wypraw w celu poznania świata wraca za to ozdobiony listkami, gałązkami, strzępkami mchu, nitkami pajęczyn i nasionami niczym trofeami. To dowód, że dobrze się bawił i pewnie odkrył kolejny urokliwy zakątek. Na świat patrzy okrągłymi oczami o szaroniebieskich, w przyszłości złotych tęczówkach. Jego uszy wieńczą niewielkie pędzelki. Poduszki łap ma różowe, a nos ceglasty. Kiedy się mocno zamyśli albo zmiesza, marszczy nos i ściąga kąciki pyska, co nadaje mu dość nieprzyjemny wyraz. Poza tym często się uśmiecha. Porusza się zwinnie, z gracją na długich łapach. Jego puszysty ogon jest nieco krótszy niż powinien być, jednak nie na tyle, żeby od razu rzucało się to w oczy.
Kozioł ma problem, bo chciałby jednocześnie być łobuzem i grzecznym kotem. Lubi poszaleć z rodzeństwem, ale potrafi też usiedzieć cicho i spokojnie podczas ceremonii, być ułożony i w ogóle... Jednak woli biegać, skakać i się wygłupiać. Roznosi go energia. Łatwo się ekscytuje, zwłaszcza jeśli chodzi o odkrywanie nowych miejsc poza obozem. Jest ciekawski. Kiedy widzi, że ktoś robi coś interesującego, też tam biegnie. Chętnie zaczepia inne koty i rozmawia z nimi, chociaż dalej nie udało mu się spamiętać wszystkich członków Klanu Rzeki. Ma dość słabą pamięć, jednak wyostrza się ona przy rzeczach, które go interesują - są to choćby ptaki i ciekawostki opowiedziane mu przez inne koty. Upiera się przy swoim zdaniu i swoim sposobie robienia jakiejś rzeczy. Nieraz tworzy jakieś dziwne teorie dzięki swojej bujnej wyobraźni. Nie jest jednak aż taki głupi jak się wydaje. Stara się być jak najlepszym terminatorem, a potem wojownikiem. Nie ma problemu z mówieniem tego, co myśli, czym jednak może niechcący urazić inne koty. Chętnie podrzuca różne rzeczy albo sprawia, żeby drugi kot "latał" podczas sparingu - kopnięcie tylnymi łapami to jego popisowy numer. Ciągle wynajduje sobie jakieś zajęcia, nawet banalne i rzadko kiedy się nudzi. Jest przekonany, że świat jest niesamowity i tylko czeka na niego, aż on to wszystko odkryje, a nawet najdrobniejszy listek ma swoje znaczenie. Często się uśmiecha i stara się być życzliwy dla innych, ale lubi się czasem z kimś poprzekomarzać tak dla zabawy. Ma duszę artysty, lubi ładne krajobrazy czy rzeczy - jak choćby jego kolekcja piórek. Nieraz można go zobaczyć jak siedzi na brzegu rzeki pogrążony w myślach, wpatrzony w jej nurt, a potem nagle biegnie coś robić. Myśli, że jest bardziej zabawny niż jest w rzeczywistości.
Kamienisty Brzeg [KC], Bobrowy Ogon [KG]
Tymczasem nasz dzielny poszukiwacz przygód wyruszył na własne polowanie. Skupił się na tym, żeby wytropić jakąkolwiek zwierzynę. Podczas łowów nie myślał przynajmniej o upale, który mu dokuczał. No dalej, gdzie ona jest? Przetrząsał okolicę Trawiastej Doliny, póki co bezskutecznie. Nagle jego uszu dotarły odgłosy walki. Ojej. Zaraz pobiegł w stronę źródła podejrzanego dźwięku. Kiedy dotarł na miejsce, było już po wszystkim i jego brat właśnie kończył zakopywać... coś w miarę dużego, brązowego, więc pewnie drapieżnika. - Hej Szpon, co to było? Widzę, że ci dobrze idzie! Ja jeszcze nie natrafiłem na nic. Kompletnie! Ani pół myszy. A coś do jedzenia złapałeś? Może tutaj jest więcej zwierząt. Zabiorę ci je sprzed nosa, zaraz zobaczysz! - powiedział radośnie. Dobrze, że nikomu nic się nie stało. Nie licząc tego stwora, który leżał pod ziemią. A Kozioł skoro przybył to już zostanie. Ciekawe komu się teraz bardziej poszczęści?
Stand up,everybody lookalive Say come on,come on,come on Wegonnaget it now Hands up if you`rereadyfor a fight Say come on, come on, come on Wegonnawinitnow
I nie trafił, ani na psa, ani na mysz, ani na... nic groźnego czy jadalnego, bo tym co usłyszał był głos brata. Zapach też w końcu doszedł do jego nosa, ale tonował się z generalnym Rzecznym smrodkiem, do jakiego Szpon był zbyt przyzwyczajony, żeby od razu go wyczuć. Odwrócił się, z wesołym uśmiechem na pysku. - Ni trochę!!! Najpierw się biłem z kuną, potem z tym psem i jakoś tak o, po prostu chodzę i sobie energię rozbijam. No, ale przynajmniej inni na to nie wpadną czy coś, nie?! Więc plus jest taki, że jestem cichym zbawcą na wypadek uciekających terminatorów - zaśmiał się cicho. To było akurat prawdą, gdyby jakiś terminator wziął i wyszedł, wpadł na psa czy kunę, co wtedy?? - Aha, jasne!!! To co, czaję, że zostajesz ze mną, tak?? Jak tak to wiesz, dużo tu drapieżników, nie, to jakbyś na jakiegoś wpadł, to daj mi znać. Żeby czasem coś złego ci się nie stało!!
Księżyce: 100 Mistrz: Trujący Kieł, Nocny Szkwał Płeć: kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo
Przewyższa wzrostem przeciętnego kota w jego wieku. Pokrywa go długa, w większości kremowa sierść. Tylko mordka, szyja, brzuch i stopy przybrały białą barwę. Białe znaczenia łap kończą się tuż nad palcami. Na przednich łapach posiada pomarańczowe, słabo zarysowane pręgi. Rzadko kiedy ma skołtunione czy zabłocone futro, a jeśli tak się stanie, kocur zaraz je wyczyści. Ze swoich wypraw w celu poznania świata wraca za to ozdobiony listkami, gałązkami, strzępkami mchu, nitkami pajęczyn i nasionami niczym trofeami. To dowód, że dobrze się bawił i pewnie odkrył kolejny urokliwy zakątek. Na świat patrzy okrągłymi oczami o szaroniebieskich, w przyszłości złotych tęczówkach. Jego uszy wieńczą niewielkie pędzelki. Poduszki łap ma różowe, a nos ceglasty. Kiedy się mocno zamyśli albo zmiesza, marszczy nos i ściąga kąciki pyska, co nadaje mu dość nieprzyjemny wyraz. Poza tym często się uśmiecha. Porusza się zwinnie, z gracją na długich łapach. Jego puszysty ogon jest nieco krótszy niż powinien być, jednak nie na tyle, żeby od razu rzucało się to w oczy.
Kozioł ma problem, bo chciałby jednocześnie być łobuzem i grzecznym kotem. Lubi poszaleć z rodzeństwem, ale potrafi też usiedzieć cicho i spokojnie podczas ceremonii, być ułożony i w ogóle... Jednak woli biegać, skakać i się wygłupiać. Roznosi go energia. Łatwo się ekscytuje, zwłaszcza jeśli chodzi o odkrywanie nowych miejsc poza obozem. Jest ciekawski. Kiedy widzi, że ktoś robi coś interesującego, też tam biegnie. Chętnie zaczepia inne koty i rozmawia z nimi, chociaż dalej nie udało mu się spamiętać wszystkich członków Klanu Rzeki. Ma dość słabą pamięć, jednak wyostrza się ona przy rzeczach, które go interesują - są to choćby ptaki i ciekawostki opowiedziane mu przez inne koty. Upiera się przy swoim zdaniu i swoim sposobie robienia jakiejś rzeczy. Nieraz tworzy jakieś dziwne teorie dzięki swojej bujnej wyobraźni. Nie jest jednak aż taki głupi jak się wydaje. Stara się być jak najlepszym terminatorem, a potem wojownikiem. Nie ma problemu z mówieniem tego, co myśli, czym jednak może niechcący urazić inne koty. Chętnie podrzuca różne rzeczy albo sprawia, żeby drugi kot "latał" podczas sparingu - kopnięcie tylnymi łapami to jego popisowy numer. Ciągle wynajduje sobie jakieś zajęcia, nawet banalne i rzadko kiedy się nudzi. Jest przekonany, że świat jest niesamowity i tylko czeka na niego, aż on to wszystko odkryje, a nawet najdrobniejszy listek ma swoje znaczenie. Często się uśmiecha i stara się być życzliwy dla innych, ale lubi się czasem z kimś poprzekomarzać tak dla zabawy. Ma duszę artysty, lubi ładne krajobrazy czy rzeczy - jak choćby jego kolekcja piórek. Nieraz można go zobaczyć jak siedzi na brzegu rzeki pogrążony w myślach, wpatrzony w jej nurt, a potem nagle biegnie coś robić. Myśli, że jest bardziej zabawny niż jest w rzeczywistości.
Kamienisty Brzeg [KC], Bobrowy Ogon [KG]
- Pies? Myślałem, że już sobie z nimi poradziliśmy. A to parszywe stwory, jeszcze ich więcej - prychnął pod nosem - Skąd się ich tyle bierze? Mają własne klany czy co? I chyba całą zwierzynę przepłoszyły - rozejrzał się dookoła. Wszystko się skryło przed słońcem, tylko drapieżniki latały jak głupie. Pewnie też głodne. - E tam, nie martw się o mnie! To ja cię obronię przed kolejnym drapieżnikiem! Bo pewnie jesteś trochę zmęczony po dwóch bitwach, a ja póki co tylko chodziłem - oczywiście, że nic złego mu się nie stanie! Może nie ćwiczył mięśni w sparingach tak regularnie jak najsilniejsi wojownicy, ale był już dużym chłopakiem i taką kunę rozwaliłby raz dwa. - Tak, tu jak widać więcej się dzieje. Idę szukać dalej! Czegoś oprócz psa. Ale pies też może być, bo też chcę pomóc klanowi w pozbyciu się ich! Tylko taki mały pies. Nie za duży. Z dużym byłby problem. Nie chcę na przykład stracić ogona. No to połamania łap! ...albo lepiej nie - rzucił. To powiedzenie dziwnie zabrzmiało w kontekście dawnego urazu Szpona. W każdym razie wojownik odszedł kawałek od miejsca walki, żeby mieć szansę coś złapać.
Wytężał zmysły i chociaż nie skradał się jeszcze, bo nie miał do czego, starał się nie zrobić zbyt dużo hałasu.
Stand up,everybody lookalive Say come on,come on,come on Wegonnaget it now Hands up if you`rereadyfor a fight Say come on, come on, come on Wegonnawinitnow
- Ano, żebyś wiedział!!! Jest ich od groma tutaj chyba. Ale spoko, nie boję się ich. Ten, widziałeś, sam go zabiłem! To jest, nie widziałeś jak to robiłem... ale wiesz o co biega!!! - teoria o zwierzynie, chociaż mało przyjemna, bardzo prawdziwa. Dwa drapieżniki i mało piszczków, do przewidzenia. Skrzywił się lekko pod nosem. Oby teraz było łatwiej, choć jednemu z nich. - Aha, jeszcze czego!!! Ja się nie męczę czymś takim!! - może troszeczkę. No, ale, żeby od razu go BRONIĆ?! Nie ma opcji!! On tu był w końcu wielki i silny, on miał sobie dawać radę z wszystkim i każdym. I tak będzie!! - Ale o małą pomoc się nie pogniewam. Przynajmniej będziesz mógł mówić innym, że go rozgromiłem!
Zaśmiał się cicho. No, żeby też nie myślał, że się Szpon obraził... - Podziękuję, jedno połamanie mi wystarczy!! To, ten, eeee.... wylecenia wąsów, o!!! To brzmi mniej drastycznie! - mruknął, samemu zaraz wracając do tego co wcześniej. Łeb nisko, uszy do góry, oczy otwarte i węszyć. Może teraz trafi na coś fajnego i łatwego, tak jak chciał.
Księżyce: 47 Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Ślimacza Muszla* [NPC] Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC] Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
Szponiasta Łapa dopiero co z psem się bił a już trafił na kolejnego. Normalnie wysyp był tych piesków. Ten jednak był inny, jakiś taki dziwny. York, na którego natrafił biały kocur wyglądał na przestraszonego i zagubionego, w dodatku kulał jakby coś miał w łapie. Nie wydawał się być agresywny, jednak nie dało się kompletnie ocenić czy nie stanowił żadnego zagrożenia, to w końcu pies. Decyzja co zrobić należała do Szpona.
Dopiero się dołączył a Kozia Łapa już zauważył jakiegoś psa na rzecznych terenach. Dwunodzy chyba serio nie kochali swoich zwierzątek skoro się tak masowo ich pozbywali. Ten był kurde jakiś specyficzny. Był miernej budowy i telepał się jak osika, zwłaszcza po tym jak zauważył rzecznego terminatora i zaczął warczeć, próbując jakoś go przestraszyć. Z jakiegoś powodu nie atakował jednak, dopiero po chwili można było zobaczyć że był przywiązany czymś do drzewa. Biedny.
Księżyce: 100 Mistrz: Trujący Kieł, Nocny Szkwał Płeć: kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo
Przewyższa wzrostem przeciętnego kota w jego wieku. Pokrywa go długa, w większości kremowa sierść. Tylko mordka, szyja, brzuch i stopy przybrały białą barwę. Białe znaczenia łap kończą się tuż nad palcami. Na przednich łapach posiada pomarańczowe, słabo zarysowane pręgi. Rzadko kiedy ma skołtunione czy zabłocone futro, a jeśli tak się stanie, kocur zaraz je wyczyści. Ze swoich wypraw w celu poznania świata wraca za to ozdobiony listkami, gałązkami, strzępkami mchu, nitkami pajęczyn i nasionami niczym trofeami. To dowód, że dobrze się bawił i pewnie odkrył kolejny urokliwy zakątek. Na świat patrzy okrągłymi oczami o szaroniebieskich, w przyszłości złotych tęczówkach. Jego uszy wieńczą niewielkie pędzelki. Poduszki łap ma różowe, a nos ceglasty. Kiedy się mocno zamyśli albo zmiesza, marszczy nos i ściąga kąciki pyska, co nadaje mu dość nieprzyjemny wyraz. Poza tym często się uśmiecha. Porusza się zwinnie, z gracją na długich łapach. Jego puszysty ogon jest nieco krótszy niż powinien być, jednak nie na tyle, żeby od razu rzucało się to w oczy.
Kozioł ma problem, bo chciałby jednocześnie być łobuzem i grzecznym kotem. Lubi poszaleć z rodzeństwem, ale potrafi też usiedzieć cicho i spokojnie podczas ceremonii, być ułożony i w ogóle... Jednak woli biegać, skakać i się wygłupiać. Roznosi go energia. Łatwo się ekscytuje, zwłaszcza jeśli chodzi o odkrywanie nowych miejsc poza obozem. Jest ciekawski. Kiedy widzi, że ktoś robi coś interesującego, też tam biegnie. Chętnie zaczepia inne koty i rozmawia z nimi, chociaż dalej nie udało mu się spamiętać wszystkich członków Klanu Rzeki. Ma dość słabą pamięć, jednak wyostrza się ona przy rzeczach, które go interesują - są to choćby ptaki i ciekawostki opowiedziane mu przez inne koty. Upiera się przy swoim zdaniu i swoim sposobie robienia jakiejś rzeczy. Nieraz tworzy jakieś dziwne teorie dzięki swojej bujnej wyobraźni. Nie jest jednak aż taki głupi jak się wydaje. Stara się być jak najlepszym terminatorem, a potem wojownikiem. Nie ma problemu z mówieniem tego, co myśli, czym jednak może niechcący urazić inne koty. Chętnie podrzuca różne rzeczy albo sprawia, żeby drugi kot "latał" podczas sparingu - kopnięcie tylnymi łapami to jego popisowy numer. Ciągle wynajduje sobie jakieś zajęcia, nawet banalne i rzadko kiedy się nudzi. Jest przekonany, że świat jest niesamowity i tylko czeka na niego, aż on to wszystko odkryje, a nawet najdrobniejszy listek ma swoje znaczenie. Często się uśmiecha i stara się być życzliwy dla innych, ale lubi się czasem z kimś poprzekomarzać tak dla zabawy. Ma duszę artysty, lubi ładne krajobrazy czy rzeczy - jak choćby jego kolekcja piórek. Nieraz można go zobaczyć jak siedzi na brzegu rzeki pogrążony w myślach, wpatrzony w jej nurt, a potem nagle biegnie coś robić. Myśli, że jest bardziej zabawny niż jest w rzeczywistości.
Kamienisty Brzeg [KC], Bobrowy Ogon [KG]
Hej hej, zwierzyno? Gdzie jesteś? Tutaj, a może tam? Tym razem to Kozia Broda został zauważony jako pierwszy, a do tego obwarczany. Obrócił głowę w kierunku dźwięku.
No chyba nie! Właśnie dostał małego psa. Dokładnie tak jak o tym przed chwilą mówił. Czy to zrządzenie losu, czy dziwaczne poczucie humoru Gwiezdnych - mniejsza z tym. Trzeba szybko zająć się problemem. - Pies! - wykrzyknął w kierunku brata, który nie zdążył odejść daleko - Widzisz! Wykrakałem! Mały! Dziwny! I... przyklejony do drzewa? Co on ma na szyi? - zmarszczył nos. Nie tracąc już czasu na dalsze dywagacje, doskoczył do czworonoga żeby przeorać mu oczy pazurami. To jego szansa, żeby obronić Klan Rzeki przed zagrożeniem! Okej, może ten pies nie wyglądał groźnie, ale tak czy inaczej należało go wyeliminować. Szpon zaraz przybiegnie i w dwójkę szybko to załatwią.
Stand up,everybody lookalive Say come on,come on,come on Wegonnaget it now Hands up if you`rereadyfor a fight Say come on, come on, come on Wegonnawinitnow
Kolejny?! Tym razem bardziej szczurowaty niż poprzedni. Szpon powoli zaczął się zbliżać, zachowując pozycję łowiecką, uważając na to by nie robić hałasu, szedł też cały czas pod wiatr… ale pies nie wydawał się? Być jakkolwiek groźny. - Zgubiłeś się? - powiedział do niego. Marne szanse, że go zrozumie, ale może?! Na wszelki wypadek, ciągle był ostrożny. Gdyby pies miał zamiar reagować, Szpon starałby się tego uniknąć skokiem w bok. - O– sorki stary, poczekaj tutaj, to spróbujemy ci tę łapę załatać. Mój brat woła i rozumiesz.
Dodał, następnie biorąc krok w tył, żeby się zbliżyć do Kozła który też miał psa. Również z lekka szczurowatego. - A bo ja wiem?? Groził ci? - zagadał. Psisko było bardziej żałosne, niż groźne.
Pies, na którego natknął się Szpon nie był agresywny, a wystraszony. Warczał na niego, gdy ten coś do niego mówił, ale odczuł ulgę gdy nieznajomy poszedł i nie zamierzał go gonić. Wręcz przeciwnie, pokuśtykał w swoją stronę. Za to brat białego bez wahania zdecydował się podjąć walkę z tym, jak to szpon ujął, żałosnym psem. Niestety, ten żałosny pies miał nieco więcej siły i gdy rudzielec próbował przeorać mu oczy pazurami, ten go chwycił. Co prawda żaden z tych ataków nie był mocny i Kozibród przeczesał szczurkowi brew, a szczurek wyrwał mu może ze dwa włosy z łapy. Dużo emocji, bez wątpienia.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
O... O!!!! Tego się nie spodziewał. To jest, owszem, każde zdrowo myślące stworzenie będzie się bronić przed atakiem, ale żeby taki mały szczur podejmował walki, a nie unikał i uciekał?! Tego jeszcze nie grali. Szpon, nie chcąc rzecz jasna ryzykować zdrowiem (bo raczej nie życiem) brata, starał się doskoczyć do psa z zamiarem zranienia jego słabizny. Uprzednio jeszcze trzepnął łapą o ziemię, bo wtedy - być może - kundel będzie miał nieco gorszego cela.