Huba chyba nigdy nie wyszedł i nie wyjdzie z tej szczenięcej fazy zauroczenia. Zauroczył się w Topik od ich pierwszego spotkania i choć ich relacja przeszła już wiele prób, wiele się w niej zmieniło, ewoluowała, oni wydorośleli, to jednak on dalej patrząc na Topik czuł się tak, jak za pierwszym razem przy Pustym Pniu, jak zakochany po uszy, niedojrzały podrostek. To zauroczenie nie przeminęło i nigdy nie przeminie, tak sądził. Nie, był tego PEWIEN.
- Och, no tak, twój ojciec jeszcze nie próbował wrzucić mnie do rzeki ale, wiesz, jak ten dzień kiedyś nadejdzie to wolałbym być gotowy - zażartował luźno, choć był to tylko półżart. Mimo tego, ile czasu już spędził w Klanie Rzeki, na treningach z Nocnym Szkwałem, jak bardzo pracował na poprawienie ich relacji, udowadniał na każdym kroku, że był dobry dla Topik, to czuł, że Nocny Szkwał... dalej go nie lubi. Dalej ma do niego jakiś uraz. Chyba nie potrafił go jednak o to winić. - Dziękuję za tą ofertę, pajączku, ale co ty na to, że naukę pływania przełożymy na cieplejszy dzień?
Podszedł bliżej do Topik i delikatnie trącił ją nosem w policzek, jakby dodatkowo nakłaniając ją do rozmowy z nim. Jakby widział, że coś jej leży na wątrobie i chciała móc komuś o tym powiedzieć. Od tego tutaj był, od tego Huba dla niej był, aby mogła z nim porozmawiać o wszystkim, co ją trapiło. Sam nie rozumiał tego podejścia, bo cieszył się, gdy otrzymał swoje wojownicze miano... ale chciał zrozumieć. Okazać wsparcie, w swój głupi, Grzybowy sposób.
- Wiesz, to chyba... normalne na początku. I pewnie minie. A nawet jeśli nie, to wiesz ile kotów które znam przedstawia się kocięcym imieniem? Uważam, że Topikowa Nić jest piękne i bardzo do ciebie pasuje, ale dla mnie jesteś Topik i tak pozostanie. Jeżeli... jest to dla ciebie jakiekolwiek pocieszenie - zamruczał ciepło Huba, z uśmiechem przesuwając językiem po pręgowanym policzku.
chodzący szkielet, o bardzo wypłowiałej sierści, pozbawionej blasku i objętości, zapadnięte oczy, wystające kości biodrowe, widoczne żebra. Niebieska srebrna pręgowana pointka z dużą ilością bieli o jasnoniebieskich oczach. Porusza się powoli, oszczędnie, brak jej dawnej gracji i energii.
cicha, uparta, ponura, pozbawiona skrupułów, bezczelna, spokojna, zgorzkniała, pamiętliwa. Słowem: trudna, inna, wypłowiała, parodia dawnej siebie
Paziowa Łapa (Rzeka)
- Zobaczymy wtedy jak wyglądasz bez tego pięknego futra - powiedziała, szczerząc do niego zęby w uśmiechu. W zasadzie… mimo, że to, co powiedziała, było w gruncie rzeczy żartem, ta myśl przyczepiła się do niej, niczym irytujący rzep. Takiego jeszcze go nie widziała. Dziwaczne. Dziwaczne były te myśli. - Naprawdę mogę cię nauczyć, jeżeli chcesz.[/b - dodała dużo poważniej, niż wcześniej, by dać znać, że jej oferta jest jak najbardziej poważna. W końcu był teraz kotem z klanu Rzeki, umiejętność pływania jak najbardziej mogła mu się przydać. Inna sprawa, że Topikowa Nić bardzo chętnie wejdzie w rolę nauczyciela dla swojego partnera.
- [b]Ale ja nie jestem kocięciem. Jestem wojowniczką. - powiedziała, a ton jej głosu znowu uderzył w poważne tony. - Ty, kiedy używasz mojego kocięcego imienia, jest to urocze i bardzo miłe. Wiesz, tak samo rodzice i rodzeństwo. Ale reszta będzie mówiła do mnie imieniem wojowniczym, co bym nawet wolała. Muszę się przyzwyczaić. No, chyba że będę miała na tyle odwagi by powiedzieć Łabędziej Gwieździe, że nie leży mi imię, które od niego dostałam. Mniejsza o to teraz. - machnęła ogonem i spojrzała na niego. - Jestem za to bardzo ciekawa, czy ty dostaniesz nowe imię, czy wrócisz do Grzybowego Grzbietu. Jak sądzisz? - padło pytanie ze strony jasnej wojowniczki.
- Cały mokry wyglądał bym pewnie jak bóbr wyciągnięty z dna rzeki! - zaśmiał się Huba, samemu próbując sobie to zwizualizować. Pływanie nie brzmiało wcale tak trudno czy skomplikowanie, ale mokra sierść na pewno była ciężka i w jego przypadku bardzo utrudniałaby ten proces. Zrobił krok do przodu, ku partnerce, aby dotknąć się z nią nosami. - I bardzo chętnie z tej oferty skorzystam. Ale jak mówię, jak będzie jeszcze trochę cieplej.
Skoro był już w Klanie Rzeki to chciał nauczyć się pływać. Wstyd było tu mieszkać, żyć wśród kotów które pływanie wyssały z mlekiem i nie posiadać tak fundamentalnej, podstawowej dla Rzecznej społeczności umiejętności.
Huba runął na ziemię ociężale, wyciągając tylne łapy, przednią głaskając fragment ziemi obok siebie, jakby sugerując Topik, żeby położyła się obok. Słuchał tego co mówi z całkiem poważną jak na siebie miną, skupiony na sensie słów kocicy, analizując i przetwarzając w głowie. Gdy Topik skończyła mówić, Grzyb westchnął cicho. - Rozumiem. Nie będę kłamał mówiąc, że rozumiem jakie to uczucie, ale rozumiem, co mówisz. I naprawdę uważam, że to kwestia przyzwyczajenia - Grzybowa Łapa, choć serdeczny i dobroduszny, nie był mistrzem w dawaniu rad życiowych, szczególnie w sytuacji, z którą sam się nie utożsamiał. Bolało go to, w szczególności gdy chodziło o Topikową Nić której chciał być w stanie jakoś doradzić. - No i, jeśli imię naprawdę, naprawdę ci nie pasuje, to Łabędzia Gwiazda na pewno to zrozumie.
Topik jednak zaraz zmieniła temat; wąsy Huby drgnęły, uśmiech wrócił na jego pysk. - Chyba chciałbym wrócić do Grzbietu. To ty mi wymyśliłaś to imię jako pierwsza, sentyment został. Ale chyba trochę poczekam, zanim twój ojciec uzna, że jestem wystarczająco godny zaufania aby pozwolić mnie mianować wojownikiem z powrotem.
chodzący szkielet, o bardzo wypłowiałej sierści, pozbawionej blasku i objętości, zapadnięte oczy, wystające kości biodrowe, widoczne żebra. Niebieska srebrna pręgowana pointka z dużą ilością bieli o jasnoniebieskich oczach. Porusza się powoli, oszczędnie, brak jej dawnej gracji i energii.
cicha, uparta, ponura, pozbawiona skrupułów, bezczelna, spokojna, zgorzkniała, pamiętliwa. Słowem: trudna, inna, wypłowiała, parodia dawnej siebie
Paziowa Łapa (Rzeka)
- Trudno mi uwierzyć, że tak mało brakowało, a byłabym to ja. Na twoim miejscu, tylko w klanie Gromu. - powiedziała, zgodnie z sugestią, kładąc się obok niego. Przyjemne było,, leżąc na boku nie czuć, że nad jej ciałem wznosi się balon wielkiego brzucha. Od porodu minęło już sporo czasu, ta myśl co jakiś czas mimo wszystko wracała do srebrnej kotki. Że cieszy się, że są już na świecie. I że ma je obok siebie. - Prawdę mówiąc, czasami sobie to wyobrażam. - dodała, wpatrzywszy błękitne oczy w dal. Jak maluchy miałyby się w Gromie? Czy znalazłaby przyjaciół? Uch, przecież te rozważania nie miały najmniejszego sensu. Ucięła je szybko, wracając myślami do swojego partnera.
- Jak przebiegają wasze spotkania? Jak… wasza relacja? - zapytała,, uświadomiwszy sobie, że wcześniej naprawdę ani razu go o to nie zapytała.
- ... - Huba chwilę milczał, wpatrując się zamyślony w Topik. - Cieszę się, że to ja jestem z tobą w Rzece - stwierdził w końcu, uznając, że jakikolwiek inny komentarz mógłby być nie na miejscu i zepsułby im miłą atmosferę. Tego nie chciał. Rozmowa już i tak przeszła w dużo poważniejsze tony, niż by tego chciał, nie zamierzał tego stanu kontynuować dłużej, niż to koniecznie.
Uśmiechnął się i zamruczał gardłowo, przesuwając językiem po pysku Topikowej Nici powoli, z niesamowitą czułością i ciepłem; a potem otarł się głową o jej pysk. Zerkał kątem oka na brzuch kotki, teraz mniejszy, niż kilka księżyców wstecz. Było to nieco dziwne - zdążył już przyzwyczaić się do dużej, okrągłej Topik, ale na pewno tak było jej wygodniej. Tak na pewno czuła się lepiej, bardziej komfortowo. Nie umiał sobie wyobrazić jak męczące na dłuższą metę musiało być, no, bycie w ciąży i cieszył się, że nigdy tego nie przechodził i przechodzić nie będzie musiał.
Oparł brodę na czubku głowy Topik. - Wiesz, twój ojciec jest, um... dalej mi nie ufa, zdaje się. Chyba ma do mnie dalej uraz, ale jest między nami, no, całkiem... hm, jak to nazwać. Dyplomatycznie? To chyba dobre słowo, takie staramy się mieć podejście, dyplomatyczne. Robię co mogę, żeby go do siebie przekonać. Na razie opowiadał mi sporo o historii Klanu Rzeki, ostatnio byliśmy razem na polowaniu. Jest okej.
chodzący szkielet, o bardzo wypłowiałej sierści, pozbawionej blasku i objętości, zapadnięte oczy, wystające kości biodrowe, widoczne żebra. Niebieska srebrna pręgowana pointka z dużą ilością bieli o jasnoniebieskich oczach. Porusza się powoli, oszczędnie, brak jej dawnej gracji i energii.
cicha, uparta, ponura, pozbawiona skrupułów, bezczelna, spokojna, zgorzkniała, pamiętliwa. Słowem: trudna, inna, wypłowiała, parodia dawnej siebie
Paziowa Łapa (Rzeka)
Skinęła głową z łagodnym uśmiechem na znak, że i ona ostatecznie cieszy się z takiego obrotu spraw. Miała w klanie Rzeki dobre życie, była świadoma, że trudno było o lepsze warunki wychowania kociąt. Wychowywała je z ich ojcem i dziadkami i to nie na zasadzie “pomagania przy kociętach”, jakby ten obowiązek w jakiś sposób domyślnie należał do kotki,, tylko na równych zasadach, tak jak to jej zdaniem powinno wyglądać zawsze. Była wdzięczna losowi za taki obrót spraw, za taki rozkład energii i czasu.
Temat zmienił się szybko na osobę jej ojca i fakt, że prowadził on swojego rodzaju trening z Grzybową Łapą. Pokiwała głową, kiedy skończył mówić. Z podbródkiem opartym na jej głowie z pewnością to poczuł, mimo niewidzenia bezpośrednio jej pyska.
- Też ma swoje wady. Wiesz, że zaraz po tym, jak uświadomiłam sobie, że jestem w ciąży, mocno się z nim pokłóciłam? - zapytała, nie mając pewności, czy kocur słyszał tę historię. Była bardzo ciekawa, czyją stronę (i czy w ogóle) przyjąłby w tym konflikcie Grzybowa Łapa. Zrozumiałby jej punkt widzenia? Czy trzymałby stronę jej ojca, jako że to jego mistrz i kot, od którego zależy jego pobyt w klanie Rzeki?
Kilka księżyców wstecz Hubie przez myśl by nie przeszło, że jego życie będzie wyglądało tak. Że będzie w Klanie Rzeki, że będzie partnerem i ojcem. Wciąż był ledwo odrośniętym od ziemi dzieciakiem z mlekiem pod wąsami, a wychowywał dzieci, miał partnerkę o którą musiał dbać... los lubił płatać figle, ale taki figiel mu nie przeszkadzał.
Był szczęśliwy z Topik. Cieszył się, że tamto spotkanie dawno temu doprowadziło do momentu, w którym są teraz.
- ... to dla mnie trochę szokujące. Nocny Szkwał wydaje się takim typem, który zrobiłby wszystko aby uniknąć gniewu swoich dzieci... chcesz powiedzieć, o co poszło? Znaczy- ha, głupie pytanie, pewnie poszło o mnie - były w zastępcy cechy, których Grzybowa Łapa mu zazdrościł. Jak przywiązanie do swoich dzieci i to, jakim był ojcem: to było coś, co w nim podziwiał. Nocny Szkwał, choć nadgorliwy, był dobrym ojcem i Grzybowa Łapa chciał być dla swoich dzieci takim ojcem, jakim Noc był dla Topik i jej rodzeństwa. - Dalej gadamy o twoim ojcu, czy wolisz popatrzeć ze mną w gwiazdy? - zaśmiał się lekko Huba, przekręcając na grzbiet, aby faktycznie móc patrzeć w niebo nad sobą.
chodzący szkielet, o bardzo wypłowiałej sierści, pozbawionej blasku i objętości, zapadnięte oczy, wystające kości biodrowe, widoczne żebra. Niebieska srebrna pręgowana pointka z dużą ilością bieli o jasnoniebieskich oczach. Porusza się powoli, oszczędnie, brak jej dawnej gracji i energii.
cicha, uparta, ponura, pozbawiona skrupułów, bezczelna, spokojna, zgorzkniała, pamiętliwa. Słowem: trudna, inna, wypłowiała, parodia dawnej siebie
Paziowa Łapa (Rzeka)
Tak, w zasadzie to dlaczego mieli poświęcać swój wyjątkowy czas tylko we dwoje na rozmowy o Nocnym Szkwale? Niech sobie będzie, jaki jest, kłótnie z nim nie miały teraz znaczenia. Huba miał rację. Jego partnerka zamruczała głośno.
- Właściwie to… - zawiesiła głos, pochyliwszy się nad leżącym już w tamtej chwili na ziemi Grzybową Łapą. Złożyła na jego czole czułe przesunięcie językiem. - Nie mówmy o nim - wymruczała i zgrabnie zajęła pozycję zaraz obok niego. Położyła się w taki sposób, by ich głowy dotykały się nawzajem. Po chwili zerkania na byłego Gromiaka, rzeczywiście spojrzała w niebo. Przez chwilę jej oczy nie były w stanie dostrzec niczego szczególnego, ale po kilku uderzeniach serca już zaczynała dostrzegać malutkie światełka, podobne to oczu zwierzyny świecących w zaroślach w księżycową noc.
Ładny był to widok. To nie tak, że Topikowa Nić widziała gwiazdy po raz pierwszy. Wiadomo, było w jej dotychczasowym życiu bardzo dużo bezchmurnych nocy, jednak prawdopodobnie dopiero w tamtej chwili, leżąc obok swojego partnera, uświadomiła sobie, jak bardzo ją ten widok zachwyca i jak bardzo relaksuje. Z pewnością w tym ostatnim nie bez znaczenia była również osoba Grzybowej Łapy i była tego w pełni świadoma.
- Jak ci tutaj? - zapytała po dłuższej chwili milczenia. - Potrafisz się tutaj… odnaleźć? - zapytała, zdejmując spojrzenie z nieba, a umieszczając je na tej części Grzybowej Łapy, którą była w stanie zobaczyć.
Nie powiedziałby tego na głos, ale odetchnął z ulgą, gdy urwali temat Nocnego Szkwału. Nie po to przyszedł tu z Topik, sam na sam, na romantyczny spacer pod rozgwieżdżonym niebem, aby rozmawiać o teściu. Jeśli nie musieli, to tak naprawdę wręcz nie chciał o nim rozmawiać, wystarczyły mu te wszystkie treningi i krzywe spojrzenia. Teraz, w tej chwili, chciał tylko spędzić czas z Topik, bez martwienia się o kogokolwiek czy cokolwiek innego.
Nie patrzył na Topikową Nić przez chwilę, jakby trawił to pytanie; odpowiedział jej westchnięciem. - Jest inaczej... niż w Gromie. Ale jest mi tu dobrze. Nikt - poza Nocnym Szkwałem - nie traktuje mnie gorzej, jakbym był intruzem, lisem który zakradł wam się do obozu w środku nocy. Najważniejsze jest to, że jestem z tobą i z maluchami, mam was na wyciągnięcie łapy. Jest dobrze, Topik, bo jesteś obok - Huba przekręcił się na bok, aby móc wygodniej spojrzeć partnerce w pysk. Otarł się o jej pierś pyskiem, wciągając w nozdrza jej zapach.
- Tyle gwiazd na Srebrnej Skórce, a żadna nawet nie dorównuje ci blaskiem - wymruczał szarmancko Grzybek, kąsając lekko bok szyi kotki, przysuwając się bliżej.
chodzący szkielet, o bardzo wypłowiałej sierści, pozbawionej blasku i objętości, zapadnięte oczy, wystające kości biodrowe, widoczne żebra. Niebieska srebrna pręgowana pointka z dużą ilością bieli o jasnoniebieskich oczach. Porusza się powoli, oszczędnie, brak jej dawnej gracji i energii.
cicha, uparta, ponura, pozbawiona skrupułów, bezczelna, spokojna, zgorzkniała, pamiętliwa. Słowem: trudna, inna, wypłowiała, parodia dawnej siebie
Paziowa Łapa (Rzeka)
- Bardzo mnie to cieszy - odpowiedziała cicho. Bo i po co mówić głośniej, kiedy byli tak blisko siebie? - Nie wiem, co bym zrobiła, gdybyś czuł się tu wyobcowany albo niechciany - inna sprawa, że zupełnie by jej to nie zdziwiło. Nie powiedziała tego głośno, ale gdyby Grzybowa Łapa nie był z nią związany i dołączył do klanu, bo zrobił kocięta jakiejś innej kotce, miałaby pewien problem z zaufaniem mu. Podchodziłaby do niego z rezerwą, potrzebowałaby czasu by poczuć się swobodnie w jego towarzystwie. Wobec tego wszystkiego, cieszyła się, że większość kotów klanu Rzeki okazało się być bardziej wyrozumiałe, bardziej empatyczne.
Uśmiechnęła się szeroko i polizała go po policzku,, kiedy usłyszała komplement. Nie uważała, żeby tak było naprawdę, jakkolwiek była wdzięczna, że go powiedział.
- To dlatego, że nie widziałeś księżyca, a on może się porównać tylko do ciebie - szepnęła prosto do jego ucha, a na jej pysku tańczył lekko szelmowski uśmiech.
- Ty nic byś nie musiała robić. Poradziłbym sobie - tak uważał. W tym fikcyjnym, hipotetycznym scenariuszu, gdyby był traktowany przez Rzeczniaków jak ktoś obcy i ktoś, kogo nie powinno tu być, poradziłby sobie. Nie dołączył tutaj chcąc przypodobać się całemu Klanowi, dołączył tu przede wszystkim dla Topikowej Nici.
Huba objął Topik silną łapą i przylgnął do niej całym swoim ciałem; zaśmiał się mrukliwie, przyjmując bez słowa jej komplement. Komplement za komplement, mogliby sobie tak pić z dzióbków w nieskończoność, albowiem repertuar komplementów które mógł prawić swojej partnerce był dłuższy niż pasmo Srebrnej Skórki.
- Kocham cię, Topik - zamruczał jej do ucha, przesunął językiem po jej karku. - Kocham cię bardzo. Cieszę się, że z tobą jestem, mam cudowną partnerkę i cudowne kocięta i jestem najszczęśliwszym kocurem w lesie.
xxxxxStanąłem nad brzegiem. Szum rzeki nieco mnie uspokajał, często zdarzało mi się nad nią przychodzić. Całkiem samemu. Teraz jednak to nie był jeden z tych momentów - Nocny Szkwał szurał tuż za mną, w pysku miał moje stare legowisko. Ja je chciałem nieść, jednak usłyszałem bym się nie wygłupiał. A ja nie dyskutowałem z moim mistrz... dawnym mistrzem. Nie mogłem. xxxxx- ...myślisz, że to była dobra decyzja? - zapytałem. Było wcześnie rano, tuż po moim czuwaniu. Jeszcze nie spałem, planowałem to zrobić po powrocie stąd. Czułem się jednak całkiem nieźle jak na kogoś, kto nie spał całą noc. Kiedy byliśmy razem w Zarośniętych Drzewach by zabrać legowisko, widziałem Wodną Łapę. Spała. Sama. Beze mnie, pewnie nie chciałaby nawet, bym był obok. Czułem się okropnie.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Z samego rana poszliśmy z Ognistą Łapą, nie, Ognistym Sercem, puścić jego legowisko z nurtem. Nie chciałem tego przekładać na później, na pewno był zmęczony, w końcu nie spał całą noc. Wzięliśmy je z legowiska terminatorów i ruszyliśmy nad Bobrową Tamę. Myślałem, że Wodna Łapa do nas dołączy, ale tak nie było. Zły prognostyk już na starcie.
Położyłem rozszarpaną kępkę mchu na brzegu.
- Myślę, że tak. - odparłem, chociaż wcale tak nie było. Nie byłem pewny już co do niczego. Może rzeczywiście mianowanie Ognia było błędem. Może należało się wstrzymać. A może nie. Nie wiedziałem. W ostatnim czasie podejmowałem głównie złe decyzje, jednak jemu nie mogłem o tym powiedzieć. To by doszczętnie zniszczyło wszystko, co jak dotąd udało nam się zbudować.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
xxxxxMyślał, że tak. Wierzył we mnie. Bardziej, niż ja wierzyłem w samego siebie. Westchnąłem cierpko. - A to z Drobną Łapą? - zapytałem. Uważał, że słusznie dostałem terminatora tak szybko? Chciałem znać jego ocenę, jemu wierzyłem już bardziej niż sobie. Miałem właściwie wiele takich pytań do niego, chciałem odpowiedzi na wszystko, naprawdę ich potrzebowałem. Jednocześnie nie chciałem przesadzić, przekroczyć granicy: tak, jak na ceremonii. Wzdrygnąłem się na samą myśl, ze i ten temat będę musiał poruszyć. xxxxxSięgnąłem zębami po legowisko z jednej strony. Nocny Szkwał trzymał jego drugi koniec. - Na tsy? - zapytałem, nieco niewyraźne, pytając, czy wrzucimy je razem. Chciałem, żeby także był tego częścią - sama obecność nie wystarczała.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
- O tym nie wiedziałem. To był pomysł Łabędziej Gwiazdy, ale powiedziałem mu wszystko, wiedział jak wygląda sytuacja. Jeśli podjął taką decyzję, to oznacza, że uważa cię za gotowego. I nie mam powodów, żeby myśleć inaczej. - sam nie wiem, czy to na pewno dobry pomysł, patrząc na to jak przerażony był samym mianowaniem, ale może rzeczywiście właśnie tego potrzebował? Wrzucenia na głęboką wodę, żeby nie mieć wyjścia i przystosować się do sytuacji, w jakiej się znalazł? Nie mam wątpliwości co do tego, że sobie poradzi. Bardziej chodzi o to, żeby on w końcu w siebie uwierzył, a im większy stres, tym większa szansa na pomyłkę.
- Las! Dfa! Tsy! - odliczyłem, po czym wypuściłem legowiska z pyska. Podobnie zrobił zresztą Ogniste Serce i... cóż. Pozostało nam tylko patrzeć, jak strzępki legowiska się oddalają.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku