Może nie powinien, ale ciekawość jest silniejsza. Cykada przyłącza się do patroli, lub wychodzi sam, wszystko, aby zwiedzić więcej świata, poza obozem. Poza obozem na pewno jest tyle pięknych owadów, których jeszcze nigdy na oczy nie widział - chce je zobaczyć, poznać, ich podobizny przynieść Gałązce. Tego dnia wyszedł sam, słońce grzało jego grzbiet, pogoda sprzyjała spacerowi.
Cykada skacze frywolnie w kępach wysokiej trawy, goniąc pasikonika. Ten jednak znika mu z pola widzenia, toteż zaraz terminator odpuszcza pogoń i zaczyna turlać się w trawie, wciągając w nozdrza obcy zapach. Granica z kolejnym Klanem? Nawet nie zauważył.
Krótkowłosa, niebieski z bielą. Biel na pysku (od czoła przez całe policzki), całym brzuchu i łapach. Przednie - do łokci, tylne w całości. Za kociaka mała, drobna. W dorosłości przeciętnych rozmiarów, szczupła.
ADHD, wszędzie jej pełno, nie zamyka się ani na moment, wiecznie uśmiechnięta, w spektrum.
Nocny Szkwał [Krz]
Kwestie tego co się powinno, a czego się nie powinno nieszczególnie interesowały Muchę. Robiła to, na co miała ochotę, a przeważnie nie było to nic złego, i niegroźnego. No bo co jest takiego potwornego po spacerach wzdłuż granic, tak długo jak się ich nie przekraczało? No właśnie! Absolutnie nic. Owszem, mogło to być trochę niebezpieczne, ale Mucha przecież potrafiła walczyć i, w razie czego, również i uciekać. Tego więc dnia hasała sobie po trawie, idąc tam, gdzie los ją tego dnia zaprowadzi. Nie zauważyła, że ktoś tam się tarza, więc się o niego potknęła i wywróciła. Leżała tak zdezorientowana przez parę chwil. Co się właśnie stało?
Ojej, tak, to było szokujące. Cykada również nie spodziewał się, że na kogoś trafi, i że ten ktoś się o niego w taki sposób potknie.
Natychmiast, czując innego kota, przekręca się na brzuch i unosi głowę, rozglądając się. Widzi szarą kotkę obok, ta, która chyba się o niego potknęła - podnosi się na wszystkie cztery łapy i podchodzi do niej blisko, wyciąga łapę, aby zaoferować pomoc w podniesieniu jej. Przygląda jej się zmartwionym spojrzeniem, upewniając się, czy nie zrobiła sobie krzywdy. Jest cała? Chyba tak. Chyba nie zrobiła sobie krzywdy. Taką ma nadzieję.
Krótkowłosa, niebieski z bielą. Biel na pysku (od czoła przez całe policzki), całym brzuchu i łapach. Przednie - do łokci, tylne w całości. Za kociaka mała, drobna. W dorosłości przeciętnych rozmiarów, szczupła.
ADHD, wszędzie jej pełno, nie zamyka się ani na moment, wiecznie uśmiechnięta, w spektrum.
Nocny Szkwał [Krz]
Leżała chwilkę z otwartymi oczami, próbując przeanalizować co się przed chwilą stało i dlaczego wylądowała na ziemi. Nim jednak kuleczki w jej głowie się zderzyły, podszedł nieznajomy i zaproponował pomoc. Skojarzyła fakty i zrozumiała, że to o niego się potknęła. Był od niej troszkę mniejszy, nie zauważyła go przez swoją własną nieuwagę.
Przyjęła pomoc z uśmiechem na pyszczku.
- Dzięki! Nic ci nie jest? Ja jestem cała jakby co. I ten, przepraszam, czasem jak biegam to nie patrzę pod łapy i się potykam, albo na kogoś wpadam. A tak w ogóle to Bzycząca Łapa jestem, z klanu Rzeki, a ty? - tradycyjnie, zaczęła nawijać jak katarynka. Jednych to intryguje, innych przeraża. Ciekawe, jak będzie tym razem.
Kotka zaczyna dużo mówić, tłumaczyć się, przedstawiać się i Cykada myśli, że kojarzy mu się z Kawką. Ona też tak dużo mówiła. Uśmiecha się do nieznajomej. Najpierw kręci głową, na znak, że nic mu się nie stało, potem kiwa, chyba bardziej sam do siebie niż w jakimkolwiek geście wobec Bzyczącej Łapy. Bzycząca Łapa. Bzyczała, tak, jak mucha.
Uśmiech Cykady się powiększa - to jest jednak moment, w którym musi zakomunikować, że nie będzie mógł uczestniczyć w rozmowie tak, jak Bzycząca Łapa by tego chciała. Dotyka swojej ciemnej piersi dwa razy, a potem swojego gardła i intensywnie kręci głową na boki, aby zakomunikować, że nie mówi.
Krótkowłosa, niebieski z bielą. Biel na pysku (od czoła przez całe policzki), całym brzuchu i łapach. Przednie - do łokci, tylne w całości. Za kociaka mała, drobna. W dorosłości przeciętnych rozmiarów, szczupła.
ADHD, wszędzie jej pełno, nie zamyka się ani na moment, wiecznie uśmiechnięta, w spektrum.
Nocny Szkwał [Krz]
Obserwowała nieznajomego zainteresowana, czekając na jakąkolwiek odpowiedź, ale się nie doczekała. Zamiast tego zaczął coś komunikować łapkami.
- Oooooo, taki jesteś! Będziemy się bawić w kalambury!!! No dobra. - powiedziała, przyglądając się każdemu gestowi z osobna, starając się złączyć to w sensowną całość. Zapytała o imię, więc musiał jej sygnalizować to, jak się nazywa.
- Dwa słowa! - bo dwa klepnięcia w pierś, więc to na pewno chodziło o to. - Nie czarny? - pierwsze o czym pomyślała. Z jakiegoś powodu. - Wiesz, no ja nie oceniam po kolorze futra jak coś, ale oczu nie oszukasz, przyjacielu. Yyyyy.. gardło! Gardło! Nie... gardło. Ślina? Przełyk? Głos? Nie-głos? Niemowa??? Yyyy, nie wiem, tak, nie? Miały być dwa słowa a to jest jedno. Mogę prosić podpowiedź? - rzucała hasłami jak z karabinu, mówiąc to, co przychodzi jej na myśl. W gruncie rzeczy były to losowe trafy.
Ojej, czy ona myślała, że Cykada sobie żartuje? W sumie było to całkiem urocze. Cykada otwiera szeroko oczy, przygląda się Bzyczącej Łapie, trochę zaskoczony, ale uśmiech dalej majaczy na jego czarnym pysku. Kotka zaczyna mówić szybko, bez ładu i składu i Cykada musi się skupić, aby za nią nadążyć, aby wyciągnąć jakiś sens z jej wypowiedzi.
Dotyka jej łapy swoją własną, gdy wypowiada to słowo. "Niemowa". Wie, co znaczy, ale chyba pierwszy raz ktoś określa go w tak bezpośredni sposób, po imieniu - niemowa, tym jest. Cykada dotyka łapy starszej terminatorki znowu, i kiwa energicznie głową, w tym momencie jej przerywając. Tak, niemowa, to on - nie mówi. Nie odpowie jej tak, jak mogłaby tego chcieć.
Ale jej to chyba nie przeszkadza. Bzycząca Łapa sprawia wrażenie kota, który lubi dużo mówić i nie ma nic przeciwko, gdy drugi rozmówca nie może zrobić tego samego.
Krótkowłosa, niebieski z bielą. Biel na pysku (od czoła przez całe policzki), całym brzuchu i łapach. Przednie - do łokci, tylne w całości. Za kociaka mała, drobna. W dorosłości przeciętnych rozmiarów, szczupła.
ADHD, wszędzie jej pełno, nie zamyka się ani na moment, wiecznie uśmiechnięta, w spektrum.
Nocny Szkwał [Krz]
Niemowa! Dobra, czyli ma jedno słowo, pozostało jeszcze drugie. I dotknął jej łapy. Mamy to!
- Niemówiąca Łapa, mam! Dziwne imię, nie powiem że nie, ale w Gromie może takie się nadaje. A skąd się wzięło? Bardzo mało mówisz? Czy...Oooooooooo. Oh. Okej, dobra. Czaję. Rozumiem, tak. - jak powiedziała to na głos to dotarło do niej że kocur JEST niemową. Stąd takie dziwaczne imię!! Ale ona była taka mądra że się tego domyśliła, ha! - A coś ci się stało, że nie mówisz? Urodziłeś się taki, czy, yyy, po prostu nie lubisz za bardzo mówić? Nigdy nie spotkałam nikogo takiego, jak pewnie zauważyłeś ja bardzo lubię mówić dla odmiany i no. Nie wiem, skąd to się bierze, jak to się dzieje i w ogóle. Masz jakiś swój język, czy musisz wszystko pokazywać gestami i liczyć na to, że ktoś cię zrozumie?
Nie miał innej reakcji, niż niemy śmiech, szeroki uśmiech i iskierki rozbawienia w jego oczach. No dobrze. Niech będzie Niemówiąca Łapa.
Kiwa głową na drugie pytanie Bzyczącej Łapy. Tak, taki się urodził, tak długo, jak miała pytania, on postara się na nie odpowiadać. O ile te pytania wymagają odpowiedzi "tak" lub "nie", inaczej mogą mieć problem. Cykada rozsiada się wygodnie, wsuwa łapy pod brzuch i słucha w skupieniu Bzyczącej Łapy. Mówi dużo, a on musi się skupić, bardzo, aby nadążyć.
Kiwa głową po raz kolejny. Tak, posługuje się gestami, i na ten moment całkiem dobrze mu to wychodzi.
Krótkowłosa, niebieski z bielą. Biel na pysku (od czoła przez całe policzki), całym brzuchu i łapach. Przednie - do łokci, tylne w całości. Za kociaka mała, drobna. W dorosłości przeciętnych rozmiarów, szczupła.
ADHD, wszędzie jej pełno, nie zamyka się ani na moment, wiecznie uśmiechnięta, w spektrum.
Nocny Szkwał [Krz]
Dobra. Mucha musiała być BARDZO skupiona, żeby wyłapać co w tej chwili odpowiada kocur. Nigdy nie posługiwała się taką formą komunikacji, było to dla niej coś innego, obcego. Nieco dziwnego, ale też zabawnego i przyjemnego.
- Czyli po prostu... taki się urodziłeś, nie mówisz od zawsze i porozumiewasz się gestami, tak? A często się zdarza, że ktoś źle zrozumie to, co chcesz przekazać i nie możecie się dogadać? W ogóle nie możesz nic powiedzieć? Jakbyś w ogóle nie miał głosu, tak? A jak myślisz... jak myślisz sobie coś w głowie, rozmawiasz sam ze sobą, wiesz o co mi chodzi, to słyszysz ten głos w głowie? Masz w ogóle jakiś głos? Czy to po prostu myśli, takie jakby bezdźwięczne, no wiesz o co mi chodzi? Bo ja jak czasem myślę - bardzo czasem - to słyszę swój głos na przykład! - całę to zjawisko było dla niej niezwykle ciekawe i interesujące. Ona nie potrafiłaby tak żyć, za bardzo lubiła mówić i szczerze współczuła nieznajomemu. Chciała jakoś... ułatwić mu życie, pomóc.
- A może... wymyślimy dla ciebie jakiś język? Wiesz, każdy gest będzie oznaczał jakieś słowo, a potem pomogę ci nauczyć go swoich najbliższych! Mógłbyś w ten sposób porozumiewać się z nimi o wiele sprawniej, bez wiesz, jakichś szans na to, że cię nie zrozumieją! - wpadła na genialny pomysł. Nie wszystko dało się pokazać drobnym gestem, jeśli na przykład nie było to coś fizycznego. Jak przekazywał, że coś było ładne, słodkie, gorzkie, brzydkie, mokre? Jak przekazywał jak się czuje, że coś go boli? Im dłużej Mucha nad tym myślała, tym smutniejsze to było i jeszcze bardziej chciała pomóc gromiakowi. Jego własny język rozwiązałby tyle problemów!
Nigdy nie przeprowadził z nikim takiej rozmowy, nawet z najbliższą rodziną. Nikt nie zadawał takich pytań, ale Bzycząca Łapa je zadawała. A Cykada faktycznie, przez ten natłok pytań, zaczyna nad tym wszystkim myśleć. Czy zdarza się, że ktoś go nie zrozumie? Ciągle. Bo mało kto zdołał odgadnąć jego imię. Nie może nic powiedzieć - próbował. Nie wydaje nawet dźwięków jak normalne koty, i aby to udowodnić, chwyta białą łapę Muchy, i przykłada delikatnie do swojego gardła.
Bzycząca Łapa czuje, jak gardło kocura wibruje, jakby mruczał - ale nie słychać żadnego dźwięku.
Słucha dalej - to kolejne pytanie rzeczniaczki wybija go z rytmu zupełnie, sprawia, że na chwilę wyraźnie się zamyśla. Czy słyszy głos w głowie, gdy myśli? Chyba tak. Czy jest to jego głos? Nie wie. Kiwa głową, ale niepewnie, zgadzając się z Bzyczącą Łapą. Tak, chyba... chyba jednak posiada jakiś głos, ale nie potrafi go wydobyć na zewnątrz, nie jest w stanie, nie może. Teraz, gdy o tym myśli...
Pierwszy raz jest mu z tego powodu nieco przykro.
Nie rozdrabnia się nad tym jednak, bowiem Bzycząca Łapa podsuwa mu pomysł wręcz genialny. Choć Cykada posługuje się ze swoimi najbliższymi gestami, którzy oni rozumieją, to ten koncept - wymyślenie swojego własnego, nowego języka posługując się gestami - sprawia, że ma ochotę aż skakać w miejscu. Uśmiecha się szeroko i kiwa głową, bardzo energicznie. Tak, chyba chce spróbować. Może Mucha będzie miała kreatywne pomysły, coś, co łatwo będzie zrozumieć.
Krótkowłosa, niebieski z bielą. Biel na pysku (od czoła przez całe policzki), całym brzuchu i łapach. Przednie - do łokci, tylne w całości. Za kociaka mała, drobna. W dorosłości przeciętnych rozmiarów, szczupła.
ADHD, wszędzie jej pełno, nie zamyka się ani na moment, wiecznie uśmiechnięta, w spektrum.
Nocny Szkwał [Krz]
Kiedy położył jej łapę na gardle i poczuła, jak to wibruje, ale żaden dźwięk nie wydobył się z jego pyska, Muchę przeszły ciarki. Zrobiło jej się tak przykro, że chyba pierwszy raz w swoim życiu miała ochotę się popłakać. Tak bardzo, bardzo mu współczuła.
- O rety, Piorunku... - mruknęła cicho, spuszczając uszy. Tak naprawdę nie wiedziała jak on w ogóle miał na imię, czy to naprawdę była Niemówiąca Łapa? To byłoby dość brutalne, szczerze mówiąc. Piorun to było pierwsze co przyszło jej do głowy. Kojarzyło jej się z Gromem. - Nie wiem jak w końcu masz na imię, mogę do ciebie mówić Piorunek? - zapytała tak dla pewności. Póki co nie mieli możliwości poznania jego imienia w inny sposób, bo Mucha za nic nie zrozumie słowa "Cykada" przekazanego w jakikolwiek sposób. Zauważyła, że niepewnie odpowiedział na jedno z pytań. Słyszał jakiś głos w głowie, ale nie wiedział, czy to jego. NO TAK, przecież nigdy nie słyszał swojego głosu. Drodzy Przodkowie, dlaczego zrobiliście mu coś takiego? Muszce zrobiło się jeszcze bardziej przykro. Rozchmurzyła się jednak, gdy zobaczyła jego reakcję na jej pomysł.
- To zaczniemy może od prostych rzeczy, co? Na przykład... Kocięta mogą być ssaniem palca! Wojownik to może być klepnięcie się w bark i wysunięcie pazurów, bo wiesz, pokazujesz na kota, a pazury to służą do walki i w ogóle. Starszyzna to może być y..... takie zmrużenie oczu i schowanie zębów za wargą, bo wiesz, są ślepi i bez zębów. Terminatorzy to klepnięcie się w bark i łapę, o! Przywódca... klepnięcie w bark i wypięcie piersi? Wiesz, że taka duma, a to klepnięcie w bark będzie oznaczało po prostu kota. A samo wypięcie piersi może oznaczać dumę! Na przykład patrz. - pokazała łapą na siebie, wypięła pierś i pokazała łapą na Piorunka. - Ja, duma, ty. Czyli Ja jestem z ciebie dumna. Genialne, nie?
Nie może jej powiedzieć, żeby się nie przejmowała. Nie było czym się przejmować - jedyne, co może zrobić, to... hm, och, tak, to dobry pomysł. Cykada dotyka łapami kącików swojego pyska i rozchyla je w szerokim uśmiechu, pokazując kły. Zaraz dotyka delikatnie mordki Bzyczącej Łapy, dalej uśmiechnięty, chcąc jej zasugerować, poprosić, aby zrobiła to samo. Jemu nie jest przykro i nie chce patrzeć na to, jak komukolwiek innemu jest przykro z jego powodu. Doskonale sobie radził. Nie chciał, aby jego nowa koleżanka mu współczuła, gdy nie było ku temu wcale takiej potrzeby.
A Piorunek było wybitnie uroczym imieniem. Cykada kiwa głową. Robaczek, Muszooki, Nie-Świerszcz, Cykada... Piorunek. Ma wiele imion. Ale to w porządku.
Słucha uważnie pomysłów Muchy, nieco zafascynowany tym, jak bezproblemowo wpada na te pomysły. Jemu, osobiście, większość tych rzeczy nie przyszłaby do głowy, ale to, co mówiła Bzycząca Łapa ma... cóż, całkiem dużo sensu. Tylko czy to, że jest to zrozumiałe dla nich dwojga, znaczy, że będzie to zrozumiałe dla każdego? Nie dało się tego przewidzieć. Koty niejednokrotnie nie umiały się dogadać nawet używając głosu, a co dopiero gestykulacji.
Cykada uśmiecha się do Muchy i zaraz kopiuje jej gest. Szkoda, że nie potrafi sam wymyślić jakiegoś połączenia gestów, czegoś, co znaczyłoby w języku migowym "dziękuję".
Krótkowłosa, niebieski z bielą. Biel na pysku (od czoła przez całe policzki), całym brzuchu i łapach. Przednie - do łokci, tylne w całości. Za kociaka mała, drobna. W dorosłości przeciętnych rozmiarów, szczupła.
ADHD, wszędzie jej pełno, nie zamyka się ani na moment, wiecznie uśmiechnięta, w spektrum.
Nocny Szkwał [Krz]
Uśmiechnęła się delikatnie po geście Piorunka. Skoro nie chciał żeby się smuciła, to nie będzie się smuciła! Otarła się delikatnie swoim policzkiem o jego, chcąc mu w ten sposób podziękować. O! Kolejny gest, który może coś oznaczać, ha! Niestety, zapomniała powiedzieć o tym na głos, więc mogło się zrobić trochę niezręcznie.
- Dokładnie tak! Co dalej... yyyyyyy... Łapa na sercu, jedno klepnięcie może oznaczać "lubię/lubić", a dwa klepnięcia "kocham". Na przykład: - wskazała na siebie, położyła łapę na sercu, a następnie wskazała nią kocurka. - Ja lubię ty. Czyli ja cię lubię. Łapa na sercu i położone uszy może oznaczać "przepraszam", takie o, otarcie się policzkiem może oznaczać dziękuję! Pory dnia możesz pokazywać w ten sposób, że pokazujesz na niebo i tupiesz. Jedno tupnięcie to wschód, dwa to pora górowania, trzy to zachód, a cztery to noc! Jeśli chcesz powiedzieć coś o wczoraj, po wskazaniu na niebo odwróć głowę do tyłu, a żeby mówić o jutrze, kiwnij głową do góry. Co tam jeszcze... Wasz przywódca to Wężowa Gwiazda, jak będziesz chciał coś o nim powiedzieć, to możesz pokazać gest przywódcy i zasyczeć. Wystarczy że dasz język tak trochę do podniebienia i dmuchniesz tak jakby. Do tego nie potrzeba głosu. A samo "ssssss" może po prostu oznaczać węża! Jak się klepniesz lekko w głowę łapą to może oznaczać "myślę" na przykład yyyyy - wskazała na siebie, klepnęła się w głowę, pokazała na kwiatek rosnący gdzieś nieopodal, i pokazała gest "lubię". - Uważam, że kwiatki są ładne. Nie wiem jaki gest może być na ładne, więc użyłam "lubię" bo to chyba najbliżej. Co o tym wszystkim myślisz? - wkładała w to całe swoje serce. Była głupiutka, może brakowało jej piątej klepki, ale naprawdę chciała pomóc Piorunkowi.
Skąd w umyśle Bzyczącej Łapy powstawało tyle pomysłów, na raz, jeden po drugim? I to wcale nie głupich pomysłów. Czy ma w głowie rój much czy też pszczół, które pracują nad tym, aby utkać w jej głowie jak najwięcej myśli, które potem może wydobyć na świat zewnętrzny w formie słów? Cykada może tylko odrobinę jej tej umiejętności zazdrości. Ale tylko trochę. Wszystkie gesty, które wymyśla rzeczniaczka mają... cóż, sens. Dla niego, bo mu je tłumaczy. Nie jest pewien, czy rozszyfrowałby je sam.
Cykadę zaczyna boleć głowa od częstotliwości i ilości dźwięków, słów, ale nie chce, aby Bzyczącej Łapie zrobiło się przykro, więc nijak tego po sobie nie pokazuje. W końcu tak się stara, aby jakoś ułatwić mu komunikacje z innymi kotami. Nie wie, czy jest to potrzebne, bo choć Mucha ma dobre chęci, Cykająca Łapa sądzi, że niektóre z jej gestów są nieco skomplikowane, ale... nie może ot tak jej odmówić, pójść sobie, nie, to nie byłoby miłe. Mucha jest bardzo miła. Tylko trochę głośna, przytłaczająca. Ale miła.
Zamyśla się, rozprasza na chwilę od rozmowy, ale w końcu kiwa głową. Rozgląda się... och, idealnie - nieopodal przelatuje piękny, barwny motyl. Cykada wskazuje najpierw na siebie, delikatnie dotyka czubka swojej głowy łapą i pokazuje na motyla. Potem dotyka się w pierś. Czy robi to dobrze?