Poeta zamrugał, lekko zdziwiony reakcją Patyka. Czy czuł się zawstydzony? Nie mógł tego zaprzeczyć. Tak, dało się poznać, że postarał się zdecydowanie bardziej i cóż w tym dziwnego? To chyba naturalne, że jak się kogoś bardzo, bardzo lubi, to chce się mu pokazać, że się jest przy nim w najlepszej formie? Poza Patykiem Poeta prawie nie miał przyjaciół, jednak gdy myślał o błękitnookim, jedną z pierwszych myśli było pokazanie, jak bardzo są ze sobą blisko. Patyk nie miał tak samo?
- No oczywiście! - odparł entuzjastycznie. - Jeszcze pytasz! - po co ukrywać prawdę, skoro jest ona oczywista?
Poszedł za mistrzem. Naprawdę palił się z ekscytacji na myśl, że spędzą trochę czasu tylko we dwóch.
- Chcesz zagrać w grę? - zasugerował powoli, gdy już oddalili się od obozu. Obejście terenów trochę im zajmie i dobrze będzie wypełnić ten cudowny czas rozmową. - Polega na tym, że ty mi zadajesz pytania, a ja ci odpowiadam. Pytania dotyczą nas. Co lubimy, czego nie lubimy, co nas cieszy i tak dalej. Wiesz, żebyśmy się lepiej poznali. Ale! Nie musimy grać jak nie chcesz! - mruknął na znak, że każda z opcji mu pasuje.
HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
Zaśmiał się cichutko. Jeszcze pytał, owszem. Chyba nie znał innego kota, co zachowuje się choćby podobnie do Poety. Może to i lepiej - milej się żyło z myślą, że między setką nijakich jest jeden lepszy.
Jego ucho drgnęło na zadane pytanie. Gra kojarzyła mu się z... czymkolwiek, ale nie tym. Zaintrygowany, pomachał głową w potwierdzeniu. To brzmiało ciekawie. - Zawsze ja pytam? - jeśli tak - pierwsze miał z głowy. Nie było to jednak istotne, mógł pytać ile się da. Chyba wolał, przynajmniej na początku to zawsze mniejszy stres. - To... powiedz mi, Poeto, jaka jest twoja ulubiona pora dnia? I dlaczego.
Znajomy im Koci Grzbiet został za nimi już chwilę temu, podobnie jak Makowa Polana i Trawiasta Dolinka. Teraz szli niedaleko Wschodnich Łęg przez Kretowisko. Pójdą okrężnie, ale to chyba nie ma znaczenia; ważne, aby tylko udało im się poznać tereny.
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Kocur zamachał wesoło ogonem na pozytywne przyjęcie wiadomości. Spodziewał się, że Patyk będzie powściągliwy i niechętny do działania, teraz jednak miło się zaskoczył, gdyż nawet sam zasugerował, że mógłby pytać cały czas. To dobra taktyka, bo znaczyło, że kocur faktycznie chciał go poznać. Poeta w duchu musiał niestety takiemu pomysłowi odmówić - za mało znał głębię Patyka, by stracić tak genialną okazję do poznania.
- Cóż... Może czasem ci przerwę - rozejrzał się wokoło, choć nie miało to dla niego znaczenia. Tereny w porównaniu do Patyka w ogóle nie były interesujące.
Ulubiona pora dnia? W nocy spał, więc jej nie lubił. Szczególnie ostatnio, gdy stres związany z końcem treningu medycznego narastał. Dzień? Dzień był wyczerpujący, złożony z takich samych sekwencji codziennie. Wschód słońca? Zawsze go przesypiał. Zostawała więc tylko jedna pora dnia.
- Zachód słońca. Obejrzymy go? - nie do końca była to prośba, bardziej sugestia musząca się spełnić. - Jest... Kolorowy. Chmury się ładnie podświetlają. Jest cicho i już wszystko dobiega końca. Spokój.
Poszedłby na łatwiznę, zadając takie samo pytanie. - Co najbardziej lubisz w ścieżce wojownika?
HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
Obok mieli Zatopione Korzenie. Kiedy dotarli do Torfowego Rojstu, skręcili - zaczęli iść wzdłuż granicy z terenami niczyimi. Okazjonalny głośniejszy dźwięk świadczył o obecności potworów gdzieś dalej, ale Patyk się go nie bał. Jednoznaczne było to z tym, że byli tutaj zdecydowanie bezpieczni, przynajmniej od tego. Przeszli przez Korzenny Jar, a potem obok Nory pod Drzewem. - Możemy, jak się uda, to nawet dziś - bo nie spodziewał się, że obchód przejdzie wyjątkowo szybko. Tereny były rozległe, a oni nie truchtali. Zaraz głos zabrał Poeta. Cisza. - Myślę...
Trudne pytanie. Nie takie, że się zniechęcił, zapeszył - nie wiedział. - Lubię udowadniać samemu sobie, że nie jestem tak żałosny i umiem robić coś więcej, niż się bać. To niehonorowe, ale skoro działa i zachęca mnie do... no wiesz, budzenia się - to chyba było w porządku. - Co lubiłeś robić, jak byłeś młody? Wiesz... zanim dołączyłeś do Klanu.
Wschodnia część Ptasich Krzewów. Jedna część terenu za nimi.
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Poeta przyłapywał się na tym, że naprawdę lubił patrzeć na Patyka. Kocur miał parę wad, jednak srebrnemu nie grało to żadnej roli. Odkąd wywnioskował, ile może się na niego patrzeć bez konsekwencji w postaci dyskomfortu przyjaciela, pozwalał sobie na to dość często. Wtedy po prostu czuł się spokojny; nie interesowały go dźwięki z zewnątrz, mijane tereny, spotykane koty, cele i założenia. Przy nim miał wrażenie, że przyszłość, nieważne jaka by była, będzie po prostu dobra.
- Nie jesteś żałosny - Poeta zdziwił się, że musiał wypowiadać te zdanie na głos. - Patyku, naprawdę tak myślisz? To dziwne. Ty jesteś taki... Dobroduszny. Mądry. I umiesz wiele, o wiele więcej. Przecież jesteś wojownikiem, masz taką wiedzę i sens... Są mistrzowie, którzy po prostu przekazują wiedzę swoim uczniom. A ty mnie uczysz, tak przykładnie. Pamiętasz, jak roztrząsałeś ze mną kodeks? Mogłeś po prostu kazać mi się zamknąć i słuchać. Nie zrobiłeś tego - ponownie, był zdziwiony. Dla Poety było to przecież takie oczywiste!
- Mieliśmy takie wzgórze - napomknął, gdy nadeszła kolej na następne pytanie. - Wrzosowe Wzgórze. Latem i późną wiosną po prostu mieniło się fioletem. Wciąż byłem dość mały, kiedy to wszystko się stało - czuł się dziwnie, mówiąc to. Nie czuł dyskomfortu ani strachu mówiąc o swojej przeszłości. - Niezbyt wiele mogłem robić. Zazwyczaj bawiłem się z rodzeństwem albo po prostu chodziłem patrzeć na wzgórze i słońce, wschodzące czy zachodzące. - Nad pytaniem dla Patyka musiał się zastanowić. - Gdyby zaoferowano ci miejsce, zostałbyś zastępcą?
HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
Dla Patyka, nie było. I miał ku temu ogromne powody! Pomijając mizerną budowę, przypominającą taką godną wygłodniałego szczurka i podejście do świata. Bał się wszystkiego, wszystkich, nowe rzeczy były przerażające a nie tylko straszne. Stres go pożerał, a przykre myśli były tylko wisienką na szczycie tego żałosnego obrazka. - Mój terminator wpadł w bójkę, nie było mnie przy nim. Będzie miał bliznę, do końca życia. I... Słona Łapa, jak była jeszcze młoda, mówiła że powinienem być odważniejszy, bo ode mnie zależy między innymi życie innych. A potem wiesz, jak skończyła - czy to było bezpośrednią winą Patyka? Skąd. Na dobrą sprawę, nic w tym nie było jego winą. Nie musiał pilnować Terminatorów jak kociąt, ani za nimi chodzić. A i tak, ta pokręcona natura dziwacznego myślenia, robiła swoje.
Miłą odmianą od myśli było słuchanie tego, co mówił. Nie było to przykre, ciężkie, temat zupełnie się zmienił. Wzgórze z wrzosami brzmiało... przyjemnie. Nie wyobrażał go sobie tak, jak wyglądało naprawdę, tego był pewien, ale i tak brzmiało to lepiej, niż poruszony wcześniej temat. Po przejściu obu (zachodnich i wschodnich Ptasich Krzewów), skierowali się na Mszar. Przy okazji wspomniał tylko o Jeżynowych Krzewach. Nie było sensu iść do nich... lub był, ale Patyk o tym nie myślał. I tak ostatecznie zrobili swego rodzaju kółko, bo z zachodnich Łęg przeszli do Kwiecistej Łąki, a potem do Kolczastego Bzu. - Chcesz tam kiedyś pójść? - zapytał, skoro i tak mijali już setki kwiatów na swojej drodze. Przed Bobrową Tamą się zatrzymał i usiadł. Do przejścia było sporo, ale kiepsko będzie przeciążyć łapy! - Och, Poeto... chciałbyś doprowadzić do upadku Klanu? Niecny plan!
Zaczepił go z lekkim uśmiechem. - Nie dałbym sobie rady... jestem... ja... - jaki? Żałosny? Wspominał już o tym. - Słabo podejmuję decyzje. I jestem mięciutki. Każdy by mną rzucał gdzie chce i jak chce.
Albo i nie? Nie wiedział. Może z czasem by stwardniał, nauczył się czego chce, jak chce, cokolwiek. Na ten moment jednak? Byłby słabym, tragicznie złym zastępcą. - Czy... masz jakieś specjalne marzenie?
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Poeta też był terminatorem Patyka. Oficjalność mogła głosić co innego - dopóki ktoś z okolic przyjaciół Łabędziej Gwiazdy nie spyta go o jego mistrza, będzie podawał, że to Oszroniony Patyk. Dlaczego więc kocur, skoro srebrny czuł się bardzo swobodnie w jego towarzystwie i nie czuł, że jego przyjaciel jest w większej mierze odpowiedzialny za niego, tak bardzo się o wszystko troszczył? Dopóki rana nie stała się na treningu, a młodsi terminatorzy mają jakieś określone zasady bezpieczeństwa, nic nie było jego winą.
- Twoje działania zależą od życia innych, ale... - zrobił tu taktyczną przerwę, by Patyk nie myślał, że całkiem się z tym zgadza. - Tylko w bliskim kręgu. Gdybyś widział terminatora stojącego przed borsukiem i uciekłbyś z miejsca, nie informując o tym nikogo, byłoby to twoją winą. Gdybym ja zauważył takiego terminatora sam nie wiem, co bym zrobił. Może bym pobiegł po pomoc? Jestem medykiem, ja i on nie damy rady przeciwko borsukowi. Może bym pomógł i głośno krzyczał, liczył na szczęście? Nie wiem. Czasami są takie sytuacje, że myślisz, że coś można zrobić, ale tak w zasadzie nie można nic. I nie jest się wtedy winnym, nieważne co się zrobił. - Pozwolił sobie na kolejną przerwę. Zignorował mijane tereny, ponieważ musiał pomyśleć. Liczył, że coś mimowolnie w jego głowie zapadnie. - Wiesz, odwaga to szerokie spektrum. Odwagą jest dla mnie leczenie kogoś z poważnymi ranami. Znam zioła i ich zasady, ale nigdy nie wiem, czy czegoś nie przeoczę. Albo o czymś zapomnę. Albo stanie się coś, na co nie mam wpływu. Myślę, że jeśli zrobiłeś coś, czego dotychczas nie robiłeś, to jesteś odważny. Nieważne czy to wyjście z obozu, uśmiechnięcie się do kogoś, czy powiedzenie "nie". Nie ma co się porównywać do innych.
Było to dość oczywiste. Liczył jednak, że takie wyjaśnienie pozwoli Patykowi poczuć się pewniej ze sobą, bo o to w tym wszystkim chodziło.
- Chcę - odparł natychmiast. Zajrzał na Bobrową Tamę, w poszukiwaniu brązowych zwierzątek. - Zabiorę cię tam... Niedługo. Po wyprawie. Na specjalne spotkanie - mrugnął do niego porozumiewawczo; żartował przecież, ale sam żart był o tyle śmiały, że przez gardło mu nie przeszedł. To tylko niewinne przekomarzania, z resztą nic nie znaczące.
Nie wiedział, co na to odpowiedzieć. Zaprzeczyć? Rola zastępcy to dość poważna kwestia, nie dla każdego. Poeta by na niego nie poszedł. Za duża odpowiedzialność. Czy Patyk się nadawał? Średnio. Nie był za miękki, jednak brakowało mu... Chyba aparycji przywódcy. Martwiła go jego chudość - nie była zdecydowanie naturalna, a póki było lato, las obfitował w zwierzynę, stos też był pełny. O co tu chodziło? Będzie musiał pogadać z Cisem. - Według mnie, nadawałbyś się. - Dyplomatyczna odpowiedź.
- Chyba chciałbym po prostu być szczęśliwy. - Nie było to nic wielkiego. - Chciałbym, żeby kocięta mojej siostry były zdrowe i silne. Żeby ona i jej partnerka były zdrowe i silne. Żeby moi pacjenci przeżywali i nigdy nie było komplikacji. Żeby wrócili moi tatowie... Tak, chyba, jeśli chodzi o moje specjalne marzenie to to, żeby wrócili moi tatowie. Żeby się jakoś znaleźli. - Zafalował ogonem i skupił się na Patyku. - A ty? Jaką masz definicję szczęścia?
HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
Miał rację. Nie miał prawa się sprzeczać ze słowami Poety - wiedział i rozumiał, że to co mówił było prawdą. Z drugiej strony jednak, oboje chyba wiedzieli że niektóre rzeczy zaszywają się w głowie tak, jak nie powinny. Śmierć Soli była jedną z tych rzeczy, wszystko wokół niej. Nawet jeśli nie powinno takie być, nie umiał pomyśleć o tym inaczej.
Wymowna cisza sugerowała właśnie to - że się zgadza, ale. Przerwało ją mówienie o ich wycieczce. Niedługo, po wyprawie. Tak jak o tym sobie mówili. Uśmiechnął się. Każde spotkanie było specjalne... szczególnie takie, gdzie było poza Klanem! Nie ważne czy to było żartem, czy nie, dla Patyka na pewno będzie specjalne. - Tylko ty - mruknął, nadal się uśmiechając. To nie było złe. Przyjaźnili się - nie ważne co, uważał że oboje powinni się wspierać. Z drugiej strony, jeśli inni by poparli wybór Patyka na zastępcę... pewnie byłby po prostu w szoku. Szczerym szoku, bo przez głowę nie przechodziła mu myśl o takich rzeczach.
Pomachał głową. To dobre marzenie, zupełnie nie samolubne. Jego szczęściem było zdrowie i szczęście innych - tak to sobie tłumaczył Patyk. Szlachetne, popierał to całym sobą. Czego nie popierał, odbicia tego pytania w swoją stronę.
Zapadła cisza, grobowa. Jaka jest definicja szczęścia jego zdaniem?? Nie wiedział. Patyk nie bywał szczęśliwy. Czasem się cieszył. Lubił spędzać czas z Poetą, cieszyła go obecność jego terminatorów, cieszył się jak rodzice i rodzeństwo budzili się i żyli. Ale nie był szczęśliwy. Nie uważał, że jest. Ciągle czuł się źle, zawsze czuł że coś jest nie tak, że zwyczajnie jest bezsilny. Milczał. Przesunął ogonem po ziemi, odsunął wzrok na bok. - Jak koty nie umierają. To mnie cieszy - bardzo ogólne, i szczerze, mało prawdziwe. Każdego cieszyło, jak koty nie umierały. Ale to chyba jedyna słuszna odpowiedź. Nie był szczęśliwy. Nie rozumiał tej definicji, nie miał jej - i to, sam fakt tego, już go ukuł i obawiał się nieprzyjemnych konsekwencji. Stąd, nie umiał być szczęśliwy. Zawsze będzie coś nie tak. - Myślałeś kiedyś o tym, żeby mieć własne kocięta?
Koniec. Absolutnie inny temat.
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Srebrny ucieszył się, że jego przyjaciel nie zareagował negatywnie na wypowiedź. Uśmiechnął się i... Tyle. Patyk zawiesił się na definicji szczęścia. Czy to dlatego, że cieszyło go tak wiele rzeczy? Czy może wręcz przeciwnie, cały czas był smutny. Jeśli tak, dlaczego więc, gdy się spotkali, Poeta mógł obserwować uśmiech na jego pyszczku tak często. Uniknął spojrzenia. Och, czyżby poruszył coś złego...?
- Ja też - zgodził się, rozluźniając czoło. - Ale nie cieszy cię... Nic innego? Nic bardziej szczegółowego? Mnie cieszy, kiedy razem jesteśmy. Kiedy wyleczę kogoś poprawnie, kiedy zobaczę czyjś uśmiech na pyszczku, kiedy zjem coś dobrego... - Tutaj sam się zatrzymał. Wprowadzanie tematu jedzenia chyba było złym pomysłem. Postanowił zagrać dobrą minę do złej gry i zastanowił się nad jego pytaniem.
Kocięta?
Kocięta były odległą kwestią. Skoro jego siostra właśnie spodziewała się maluchów, na razie wystarczyło im dzieciątek w rodzinie. Nie miał też na nie czasu: kwestia medyka przede wszystkim, może, jeśli wezmę jeszcze jednego ucznia, ale to kiedyś, kiedy Poeta poczuje się komfortowo z przekazywaniem wiedzy dalej, kiedy nie będzie się tyle zastanawiał nad leczeniem... - Kiedyś... - odparł powoli. - Kiedy będę mieć partnerk... ra - zakończył dość dziwnie, zgrzytliwie. Uznał to za przejęzyczenie i odbiegł wzrokiem do Bobrowej Tamy. - Kiedy medyczna przyszłość Klanu Rzeki będzie zabezpieczona, a ja będę mieć wystarczająco czasu, by móc doglądać kocięta.
Skoro już byli przy tym temacie, mógł pojechać, jak mu się chciało. Dotychczas bał się pytać o tak intymne rzeczy, jednak jeśli Patyk wyjechał z takim pytaniem, mogli iść tylko do przodu.
- A ty? Chciałbyś mieć kiedyś partnera....rkę... miłość? - poprawił się dość szybko i pozwolił, by jego słowa ucichły.
HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
Odetchnął cicho. - To też mnie cieszy... Po prostu, nie umiem znaleźć niczego takiego... konkretnego - wymijające, znów. Nie wspominał nawet o jedzeniu, to zawsze zły temat. Patyk jednak nie był głupi, wprost nikomu nie powie o problemie. Musiałby chyba wpierw umrzeć, by się przyznać wprost. Wziął krótki oddech. - Chyba po prostu lubię gadać z przyjaciółmi.
Tu spojrzał na niego. To lubił. Lubił też gadać z tatą, ale to dość frajerskie nazywać go przyjacielem.
Zaś temat kociąt skomentował lekkim uśmiechem. To było faktycznie lżejsze, o wiele lżejsze dla niego. - Chyba nie wiem, tak zupełnie szczerze. Czasem myślę, że chcę. Innym razem uważam, że nie potrzebuję takich rzeczy - i to prawda, bo... po co? Mógł być z kimś szczególnie blisko, bez bycia partnerami. I w tym wypadku Patyk już był otwarty wobec takich kwestii. Poeta był taką kwestią - przyjacielem, z jakim mógłby omówić więcej niż z kimkolwiek innym. - Ale nie chciałbym kociąt. Widzisz te moje włosy?
Wskazał na swoją pierś. - Byłbym taki cały, nim zaczęłyby chodzić! Albo... nie wiem, co gorsza, nie załapałbym tematu. Nie gadam z młodszym rodzeństwem, niektórych w ogóle nie znam. To aż... wstyd. Nie chciałbym, żeby moje dzieci tak miały - skrzywił się lekko. Chwilę później się podniósł do góry i zasygnalizował, by szli dalej.
Od razu przeszli koło Obgryzionego Drzewa, a potem się nie zatrzymywali, zostawiając za sobą kamienisty brzeg Grzmiącej Rzeki i Samotny Świerk. Dopiero przy Martwych Pniach był kolejny postój. - Tam jest Błotnista Wysepka. Trochę dalej Trzcinowy Bród... ale nie mam ochoty dziś wchodzić do wody, więc możemy tylko tak to omówić. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciw temu?
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Chociaż tyle. Dostał potwierdzenie, że Patyk faktycznie lubi spędzać z nim czas. To się liczyło, reszta również. Koniecznie trzeba będzie coś zrobić ze szczęściem Patyka, znaleźć dla niego nowe znaczenie i nowe radości.
Następne słowa zdziwiły go. Nie chce miłości? Niby oczywiste jest to, że do poczucia spełnienia w życiu partner nie jest obowiązkowy. Jeśli ktoś jest szczęśliwy bez kogoś tytułowanego "miłością romantyczną" u boku, niech tak będzie. Poeta by chciał. Choć były to odległe marzenia, nierealne i nieosiągalne (biorąc pod uwagę słowa błękitnookiego), wciąż marzył o czymś takim. - A, jeśli mogę spytać... Tak, to moje kolejne pytanie. Czy jest jakiś konkretny powód, dla którego nie chcesz mieć partnera? - wychynął się powoli, nieśpiesznie. Miał prawo o to zapytać, prawda? Miał prawo spytać się, co w razie czego można w sobie zmienić?
- Według mnie, twoje białe kępki są całkiem słodkie. Łatwiej cię rozpoznać w nocy... Ale tak, kocięta czasami mogą być wyczerpujące. I pewnie, ruszajmy dalej! - zachęcił, licząc na to, że rozmowa zejdzie na lepszy tor.
HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
- Sam nie wiem - znów - szczerze, nie wiedział. - Po prostu... nie czuję takiej potrzeby. Mam w głowie tak dużo, że partner byłby i tak tylko tłem mojego życia. A to krzywdziło by i mnie, i tego kota.
Przykra prawda. Taka, z jaką musiał się spotykać nie jeden, który naprawdę miał za dużo stresu. Dla Patyka niezdrowym absurdem byłoby wchodzić w relację, tylko po to, żeby później dzielić się problemami z kotem, który po prostu go kocha. Nie mógł przewidzieć jak jego własne życie i uczucia się potoczą. Co jakby ostatecznie stał się gorszy? Nie chciał nikomu utrudniać życia. Nie mógł, nie miał takiego prawda. Więc zdrowszym by było, aby wpierw uporał się z własnymi problemami, a dopiero później myślał o tym co dalej... - Czy ja wiem! Jakbym się ładnie ułożył, to bym się zlał z nocnym niebem - bo na upartego, mógłby ktoś uznać że są to jakieś rozmyte gwiazdki. Komplement przyjął z uśmiechem, to malutki sukces.
Obecnie to, gdzie szli wcale nie było im obce. Po nauce pływania minęli wszystko, od Bobrowej Tamy włącznie. Samotna Brzoza, zachodnia i wschodnia część Piaszczystej Mielizny były im znane. Co innego Zielony Pagórek - nim się nie zajmowali... a przynajmniej, nie pamiętał by tu byli na dłużej. Zatrzymali się tu, na krótki moment. - Tam jest Bażancie Gniazdo i Samotny Kamień. To granica z... hm, tak jakby trochę terenem wspólnym dla Klanów. Za nim są Cztery Dęby, tam odbywają się zgromadzenia - wyjaśnił, cichutko mlasnął. - Gdybyś miał wybór - chciałbyś iść do dwunożnych?
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Sam nie wie.
Dla Poety był to niezauważalny cios - zignorował go, bo przecież nie miał żadnej racji bytu. Patyk jako partner było śmiałą i odległą, nierealną wręcz myślą. Byli przyjaciółmi. Wizja wspólnej przyszłości, bliskiej wspólnej przyszłości, jaka powoli kreowała się w głowie srebrnego... Była tylko wizją. Co to przecież za znaczenie; partner czy najlepszy przyjaciel? Przecież to nie ma żadnego znaczenia, prawda? Przyjaciele też mogą dotykać swoich nosków i spać w jednym legowisku, wtuleni w siebie, prawda?
Był na treningu. Po raz pierwszy przyjrzał się terenom.
Uśmiechnął się na pierwsze, i na drugie stwierdzenie. Tak, to w pełni zrozumiałe, że nie chcesz mieć partnera. Tak, cudownie wyglądałbyś na nocnym niebie. Tak, bardzo fajne tereny.
- Nie - zgodził się pośpiesznie. - Nie wiem nawet, czy odszedłbym ponownie do Nowego Świtu, gdyby obaj moi tatowie wrócili. Klan Rzeki to mój drugi dom. Tutaj mam rodzinę, przyjaciół, cel i rolę... Masz przyjaciół w innych klanach? - musiał wybadać grunt. Może Patykowi po prostu podobał się kto inny, i to miejsce już było zajęte?
HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
Idealnie w porę, aż zabawne. Patyk niewiele o tym myślał, spojrzał w stronę Miękkiego Podnóża, wyjaśnił co to za miejsce, i ruszył dalej. - Tam się spotykam ze Świt. Jest miła, ale zapomniała ostatnio kim jestem - co było obecnie bardziej śmieszne niż przykre. Zamrugał dwa razy. Czy nie mówili o jego znajomych? Może nie... ach, jeśli spytał - może sam chciał sobie przypomnieć. - W Klanie Gromu znam takiego jednego wojownika, nazywa się Puszczyk i... chyba znam jeszcze kogoś w Gromie, ale teraz absolutnie nie wiem jak się ten kot nazywał. O ile istnieje. Czasem sam zapominam kogo znam!
Wschód Piaszczystej Mielizny, Młaczne Pola i Błotniste Ścieżki za nimi. Grząska Ziemia była ostatnim przystankiem na lądzie, a potem - będą musieli skakać na drugi brzeg. - Nie znam zbyt wielu kotów z innych Klanów, serio. Rzadko kiedy wychodzę i... zwyczajnie, niespecjalnie często chcę wychodzić. Wiesz, boję się - mruknął cicho, zawracają do Zatopionych Korzeni. Nie wracali nimi, rzecz jasna, a skierowali się do Wilgotnych Skałek - tędy będą iść. - A ty... Poeto... - miał spytać o znajomych, ale zrezygnował - przecież wiedział, że niespecjalnie miał na to czas! - Czy ty się boisz czegoś? Poza śmiercią swoich pacjentów czy bliskich... taki inny, bardziej personalny strach.
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Powinien się zmartwić faktycznym stanem relacji kocura - w końcu przyjaciół czy zwykłych znajomych do socjalizacji nawet na krótką chwilkę warto mieć! - jednak ten stan rzeczy lekko go uspokoił. Jak słyszał, nie miał wielkiego zagrożenia. Kotka zapominająca, kogo zna. Parę kotów w Gromie. Skoro zostali przedstawieni w tak skromny sposób, oczywistym było, że tym bardziej Patyk nie miał żadnego partnera, ani nie miał nikogo na oku.
Kocur kiwnął głową - tak, to zrozumiałe, nie każdy musi mieć szerokie grono znajomych, tak, Poeta jest tutaj i go wspiera, tak, interesują go tereny, tak, nie jest tu wyłącznie dla poznania Patyka.
Czego się bał? Było to dość prywatne pytanie. Nie poczuł dyskomfortu. Rozmawiali szczerze i otwarcie, bez kłamstw, o uczuciach. Chyba może mu o tym powiedzieć?
- O byciu samotnym. Bez rodziny, przyjaciół, partnera. Bez miłości. Bez przyjaźni. - Było to dość oczywiste. Kocur prawie to wyszeptał; liczył, że Patyk zrozumie, że jest to dla niego dość intymne wyznanie. Wziął głębszy oddech i skierował do niego ostatnie pytanie, na jakie miał pomysł: - Jak widzisz swoją przyszłość?
HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek