To uzasadniony strach! Patyk rozumiał to, w pewien sposób... ale tylko w pewien, bo sam często preferował samotność i wybierał ją ponad większość interakcji. Nie odmawiał spotkań jedynie z tymi, którym szczerze ufał, którzy byli dla niego swego rodzaju bezpieczną strefą. Przy tych mógł się pojawiać, odejścia tych by się bał. Ale inni... inni byli mu absolutnie niepotrzebni. Stresowali go tylko! - Nie wydaje mi się, żebyś w Klanie Rzeki odczuł jakąkolwiek samotność. Jest nas tutaj tak dużo, że nawet nie zliczę tych wszystkich kotów. Na pewno nie będziesz sam, nigdy - zapewnił go z uśmiechem, przechodząc już po Błyszczących Głazach. Byli obok obozu, to koniec obchodu. - Och... nie wiem. Myślę, że będę po prostu wojownikiem do końca życia.
Co było jedyną odpowiedzią. Nie widział swojej przyszłości, w ogóle. Chciał po prostu żyć, przeżyć, nie myśleć o żadnych troskach. Mało prawdopodobne, szczególnie to ostatnie, ale nadzieja w tym powinna umrzeć ostatnia.
Spojrzał na niego pytająco. Chciał wracać do obozu, czy wolał jeszcze chwilę pogadać?
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Samotność? Zastanawiał się, czy Patyk rozumie, o jaką samotność mu chodzi. Że pomimo bycia medykiem i bycia przeładowanym jeśli chodzi o ilość obowiązków, wciąż czuje, że ma w sobie jeszcze jeden skrawek serca i wolnego czasu, który powinien spożytkować w konkretny sposób. Że gdy widzi swoją siostrę i jej partnerkę, tak jak każdą inną parę, czuje swego rodzaju zazdrość.
- Och. Tak. Wiem. Mam ciebie. Rodzinę. Cisa. - zgodził się z nim ochoczo. Nie powinien na razie o tym myśleć: Patyk mógł rzucić to i tamto bo akurat tak sformułował odpowiedź, nie do końca przykładając się do wagi słów. Tak, na razie powinien spędzać z nim czas, tak, jak było: rozmawiając, snując marzenia, po prostu być szczęśliwym.
Oczywiście, że chciał pogadać! Ale o czym? - Wiesz, mam swoje legowisko w Królikarni i brakuje mu trochę charakteru... Masz pomysł, jakby mógł je udekorować?
HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
Więc jeszcze nie wracają. Nie miał nic przeciwko temu, uważał że chwila dłużej poza obozem nic im nie zrobi... szczególnie, że nie byli już na drugim końcu terenów, a blisko domu. Uśmiechnął się lekko w jego kierunku, machnął głową. Mógł mieć pomysły - to było coś, na czym mniej lub bardziej mógłby się znać. - Ja bardzo lubię liście, szczególnie te suche, kolorowe. Każdy jest od siebie inny, i jeśli miałbym dekorować swoje legowisko, robiłbym to właśnie tym - stąd to jego, wygląda bardzo skromnie - poza mchem, ma u siebie mnóstwo liści. Nic więcej, nic co mogłoby jakoś bardziej się wyróżniać. - Ale można również poznajdować ładne kwiaty czy pióra… te bażantów są ładne, mają bardzo dużo kropek. Podoba mi się to.
Określił wprost. Taki przepych jednego kształtu mógł być naprawdę urokliwy, a Patyk doceniał takie rzeczy przy każdej okazji. - Poza tym… Chyba nie wiem. Zioła by się marnowały jako dekoracja, co nie?
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
- Więc, kiedy przyjdzie jesień, będziesz zmuszony pójść zbierać ze mną liście - zadecydował. Dzięki temu zmusi Patyka do spędzania ze sobą więcej czasu: co było przecież bardzo dobre. Wprost nie mógł się doczekać myśli, że lada moment zostaną skazani na wspólne spacery tylko we dwoje i spędzą trochę czasu z dala od obowiązków klanowych, za to poświęcą trochę czasu znajdowaniu ładnych przedmiotów.
- I pióra... Pióra są trwałe, nie rozpadną się ani nie zgniją jak liście - stwierdził na głos. - To bardzo dobry pomysł. A zioła? Nie ma tak wiele ładnych ziół. Mógłbym trzymać w legowisku trochę lawendy, jednak musiałbym ją regularnie wymieniać. Tak, lawenda to dobry pom6ysł. Jest ładna i wpływa na uspokojenie - a ostatnimi czasy miał aż nadmiar nerwów. - Masz genialne pomysły Patyku!
HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
Jesień... cokolwiek to było, machnął głową. Możliwe, że już się przewinęło w rozmowie, a on nawet się nie skupił na tym słowie. Teraz jedynie, może błędnie, przypisał to sobie do pory opadających liści, po kontekście. Tak czy inaczej - chętnie zostanie "zmuszony" gdzieś iść. W końcu to będzie dość przyjemne, być zmuszonym do czegoś takiego. - O ziołach myślałem bardziej jako o zapachu, poza wyglądem. Wiesz... nie znam się, ale niektóre zapachy są zdecydowanie lepsze, szczególnie na tle wielu innych kotów. Czułeś chyba czasem, jak niektórzy potrafią zaśmierdnąć. Szczególnie po łowieniu! - zaśmiał się cichutko. Nie było to raczej personalną obrazą dla nikogo, zakładał że każdy członek Klanu Rzeki miał świadomość, że zapachnie rybą. - Ach... dziękuję! Cieszę się, że mogę ci z tym pomóc... I mam nadzieję, że jak przyjdzie faktycznie do dekorowania twojego legowiska, to te pomysły będą przydatne w praktyce, nie tylko teorii.
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Poeta czasami nie mógł odpędzić się od zapach ziół. Świadomie pisał się z resztą na to, gdy przysięgał przed Cisem na bycie medykiem. Zioła to teraz część jego życia, jego zapachu, i oby zostało tak do śmierci. Jego legowisko, przez to, że również było odnogą Królikarni, przesiąkło zapachem ziół i tak. Czy chciał, by pachniało jeszcze mocniej? Wątpił w to. Jego nozdrza znacząco uodporniły się na znaczą część składziku, jednak nie na wszystko.
- Czasami mam dość ziół - odparł z szerokim uśmiechem.
Nie mówił zbyt wiele. Lubił spędzać czas z Patykiem, po prostu słuchać jego głosu. Nie chciał w nim nawet sensu; głos kocura był po prostu kojący, prawie tak samo dobrze jak wrzosowo-wietrzny zapach Nowego Świtu.
- Tak będzie czuję. Mam wrażenie, że nie ważne co bym robił, jeśli mam ciebie u boku, wszystko będzie dobrze.
HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
- Oh! - nie wpadłby na to, szczerze. Może to głupie, ale sam Patyk jakoś... nie miał problemu z takimi rzeczami. Chyba, że pachniałyby okropnie - jak mysia żółć, którą czuł raz w swoim życiu, i dzięki Gwiezdnym, nie na sobie. Ale poza tym, jakoś... lubił zioła. Jego koiły. A może dla Poety były męczące, bo był w nich zbyt często... taka opcja też mogła być.
Kolejne zaś słowa sprawiły, że mimowolnie się uśmiechnął. To było... urocze? Tak ponad to, że zwyczajnie miłe... Niemniej, fakt faktem - na pogaduszki czas się chyba zaczynał kończyć. - Chodź! Jutro możemy gdzieś pójść, jak będziesz miał tylko ochotę. Dziś już odpocznijmy, w obozie pogadamy o reszcie rzeczy...
[zt?]
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Poeta dziwnie czuł, że skończył trening. Jego nauki, jego codzienne spotkania z Patykiem pod pretekstem nauki dobiegły końca. Co miał robić? Jak inaczej mógł wygospodarować sobie tyle wolnego czasu w dniu, jeśli już nie miał obowiązku treningu? Cis był w lecznicy, jednak mimo wszystko pomoc była potrzebne. Och, wschodzące słońce...!
- Obiecujesz mi, że nie będziemy spotykać się rzadziej? Przyzwyczaiłem się już do widzenia twojej mordki prawie codziennie - wymruczał zgodnie z prawdą. Poniekąd była to też przysięga; Poeta obiecywał zrobić wszystko w swojej mocy, byleby tylko na ułamek sekundy być bliżej przyjaciela.
Zastrzygł uszami. Pójść gdzieś jutro? Musiał się wyszykować, umyć się, powiedzieć Cisowi, że nie będzie go przez jakiś czas, och, wschodzące słońce, było tyle spraw do ogarnięcia...! - Oczywiście - wymruczał natychmiastowo. Oczywiście, że z nim wyjdzie. To, że zarwie sen, żeby wykonać swoje wszystkie obowiązki jutrzejszego dnia nie grało roli.
//zt. dziękuję za piękny trening!
HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek