Wyciągnięta szylkretka o intensywnie żółtych ślepiach. » Kanciasty pysk zdobią intensywnie żółte oczy i czarny nos; spośród wszystkich wibrysów uwagę przykuwają dwa, białe. Całe jej ciało pokrywa krótka, czarna sierść z rudymi przebłyskami; największa plamka znajduje się na klatce, a równie duża, acz podłużna – z tyłu przedniej łapy. Futerko na jej piersi bez zmian chaotycznie sterczy we wszystkie strony, ale jest znacznie ładniejsze, przyjemniejsze w dotyku. Nie jest szczególnym czyścioszkiem, stąd często można zobaczyć ją paradującą z wplątanymi w kłaki listkami, na które nawet nie zwróciła uwagi. Życie w Klanie zauważalnie przysłużyło się Wyderce, która oczywiście pozostała wysoka, ale przybrała nieco na wadze. Jej nieproporcjonalnie długie, acz coraz bardziej umięśnione łapy kończą łaciate poduszeczki – przede wszystkim różowe, jednak z czarnymi plamkami. Szczupłe, atletyczne ciało kończy cienki ogon, przypominający bicz.
Uparta gaduła pozbawiona cennych hamulców. » Pogodna i wesoła, skora do żartów i żądna przygód. Z przyjemnością dowiaduje się nowych rzeczy, chociaż przyswajanie suchych formułek sprawia jej niemały kłopot. Wbrew pozorom często rusza swoją pstrokatą głową, wiele rozumie, a jeżeli nie – to zadaje dużo pytań, żeby jednak zrozumieć. Dalej ceni sobie towarzystwo innych kotów, chociaż coraz częściej potrzebuje chwili na oddech. Jest bardzo rozmowna, niekiedy przytłaczając swoją gadką drugą stronę; zdarza się również, iż palnie coś głupiego i nawet nie zwróci na to uwagi. Nie do końca rozumie, kiedy powinna ugryźć się w język, zwłaszcza jeżeli mowa o (bezsensownych) psotach, których nie potrafi sobie odmówić. Bez problemu stawia na swoim – wydaje się być wręcz nierozsądnie nieustraszona, kierowana wrodzonym uporem i niechęcią do zmiany zdania. Ma silną potrzebę bliskości, boi się straty.
Nagietkowy Prześwit [KRz], Węgielek [KRz] i in.
Już zakończeniu ceremonii Kogucik szybciej się zmył niż Wyderka zdążyła w ogóle pomyśleć o tym, że warto byłoby ustalić jakieś szczegóły. Ale w porządku, nie był to poważny problem; terminator i tak nie mógł jeszcze sam opuszczać obozu – przystanęła więc przy samym wyjściu na wichrowe tereny i z oczekiwaniem wypatrywała jego wątłej sylwetki.
Tak, prawdziwym problemem mógł być buńczuczny charakter Kogucika. Z uwagi na to, że Świt bardzo łatwo się rozpraszała, wymagało to od Wyderki trochę wysiłku i umysłowej gimnastyki, by nie stracić z pola widzenia obranego celu – o wiele prościej byłoby poddać się naturalnemu biegowi rzeczy i rozważać o zapachach otaczających ich kwiatów niż powtarzać materiał. Ale bura siostra była też sympatyczna i kochana, do rany przyłóż, a to znacząco ułatwiało całą sprawę. Tymczasem Kogucik spruł się, bo odważyła się określić Szczura (nawet nie jego!) małym... Ale nie czuła się zrezygnowana, nie! Była ciekawa, jak podoła temu wyzwaniu.
⋆・゚𓂃✧・゚*
well she got her mommy's car seems she forgot all about the library like she told her old woman now
and with the radio blasting goes cruising just as fast as she can now and she'll have fun fun fun
*𓂃❇・゚‧₊✧
Księżyce: 63 Mistrz: Donośny Krzyk no refunds >:/ Płeć: trans kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęczy Ucho Trwałe urazy: Lewa przednia łapa jest pełna w ranach, które są w różnej fazie gojenia. Nie może obecnie na niej stanąć. Blizny w wygl.
Księżyce: 63 Mistrz: Donośny Krzyk no refunds >:/ Płeć: trans kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęczy Ucho Trwałe urazy: Lewa przednia łapa jest pełna w ranach, które są w różnej fazie gojenia. Nie może obecnie na niej stanąć. Blizny w wygl.
Niski, drobny, chudy. Czarny szylkret w cętki. Krótkie futro, które jest roztrzepane. Wygląda na młodszego. Blado-zielone ślepia, prawe ma dwie brązowe plamki.
Mało widoczne blizny po lisich szczękach: prawe biodro, szyja. nie duży łysy placek na końcu ogona, naderwana małżowina lewego ucha
Wątpliwy, nieufny, obserwator, zobaczy dziurę w całym, popada w skrajności.
Marchewkowa Łapa [kw] Krzemienna Łapa [gk]
To, że młody szajbus był niezadowolony z tego, kogo starucha mu przydzieliła, było zdecydowanie niedopowiedzeniem. Wirek miał z nią w końcu trening, i co się stało? Wirka już nie było! Kogucik nie mógł zignorować, ba! Nie chciał zignorować takiego powiązania. Tak samo jak tego, że Jelonek i Pstra również mieli trening z Iskrzącą staruchą, i o dziwo, też im zniknęli. Przypadek? No chyba nie! Jedynym powodem, dla którego jeszcze świeżo mianowany terminator nie zaczął nosić czapeczki z folii, był fakt, że Szczur i Maczek byli jeszcze w klanie. Kogucik był już na tyle podejrzliwy, że czekał i szukał tej dwójki w Ciepłych Skałkach, żeby upewnić się, że na pewno wrócili z treningu. Tamta rodzina mogła powiedzieć Kogucikowi, że pada, a on i tak by nie uwierzył.
Tym bardziej był zły na Sosnową Łapę za ten cyrk, jaki odwaliła na ceremonii. Donośny Krzyk był super, szylkretka się nie znała. Gdyby nie fakt, że zastępczyni zgarnęła dziecko Czarnej Łapy od razu na trening, Kogucik napadłby ją i doprowadziłby do porządku. Takie pomówienia rozpowiadać o czarnej kotce! Już na samo wspomnienie szylkret czuł, jak mu włosy się jeżyły.
Wracając jednak do treningu – Kogucik nie zamierzał go uczęszczać. Nie tyle ze strachu; w końcu on się nie da zjeść! Ale ze względu na to, że zwyczajnie nie widział Wydrzego Wąsa jako mistrzyni, który byłby kompetentna. W końcu, z tego co wie, wytrenował tylko jednego terminatora – Świt, która została wczoraj mianowana na matkę. Kogucik chciał zostać wojownikiem, a nie jakąś tam niańką do kociąt!
Pewny swego, szylkret postanowił ominąć wojowniczkę, by wyjść z obozu i pobiec za Kurą, który był częścią porannego patrolu. Kurdupel więc zaczął się skradać do wyjścia, ukrywając się w wysokiej trawie, która rosła na uboczach obozu. Następnie postanowił wpakować się do cienistych krzaków, chcąc się przecisnąć na drugą stronę, tym samym unikając Wydrzego Wąsa. Plan świetny! Szkoda tylko, że: a)wojowniczka siedziała niecałe trzy długości lisa od tego cyrku, b) krzaki były gęste i przepchnięcie się przez nie nie było najłatwiejsze, c) Kogucik syczał jak wściekły wąż za każdym razem, gdy ostre ciernie dotykały jego skóry. W skrócie: kot o wiele starszy i na wyższym poziomie niż młody szajbus spokojnie mógłby go dostrzec i usłyszeć.
If you ever see mefightinin da forest xxx With a grizzly bear xxx - ̗̀ HELP DA BEAR ̖́ - xxx Causethatb****goinneedit
Wyciągnięta szylkretka o intensywnie żółtych ślepiach. » Kanciasty pysk zdobią intensywnie żółte oczy i czarny nos; spośród wszystkich wibrysów uwagę przykuwają dwa, białe. Całe jej ciało pokrywa krótka, czarna sierść z rudymi przebłyskami; największa plamka znajduje się na klatce, a równie duża, acz podłużna – z tyłu przedniej łapy. Futerko na jej piersi bez zmian chaotycznie sterczy we wszystkie strony, ale jest znacznie ładniejsze, przyjemniejsze w dotyku. Nie jest szczególnym czyścioszkiem, stąd często można zobaczyć ją paradującą z wplątanymi w kłaki listkami, na które nawet nie zwróciła uwagi. Życie w Klanie zauważalnie przysłużyło się Wyderce, która oczywiście pozostała wysoka, ale przybrała nieco na wadze. Jej nieproporcjonalnie długie, acz coraz bardziej umięśnione łapy kończą łaciate poduszeczki – przede wszystkim różowe, jednak z czarnymi plamkami. Szczupłe, atletyczne ciało kończy cienki ogon, przypominający bicz.
Uparta gaduła pozbawiona cennych hamulców. » Pogodna i wesoła, skora do żartów i żądna przygód. Z przyjemnością dowiaduje się nowych rzeczy, chociaż przyswajanie suchych formułek sprawia jej niemały kłopot. Wbrew pozorom często rusza swoją pstrokatą głową, wiele rozumie, a jeżeli nie – to zadaje dużo pytań, żeby jednak zrozumieć. Dalej ceni sobie towarzystwo innych kotów, chociaż coraz częściej potrzebuje chwili na oddech. Jest bardzo rozmowna, niekiedy przytłaczając swoją gadką drugą stronę; zdarza się również, iż palnie coś głupiego i nawet nie zwróci na to uwagi. Nie do końca rozumie, kiedy powinna ugryźć się w język, zwłaszcza jeżeli mowa o (bezsensownych) psotach, których nie potrafi sobie odmówić. Bez problemu stawia na swoim – wydaje się być wręcz nierozsądnie nieustraszona, kierowana wrodzonym uporem i niechęcią do zmiany zdania. Ma silną potrzebę bliskości, boi się straty.
Nagietkowy Prześwit [KRz], Węgielek [KRz] i in.
Wyderka uniosła brew z niedowierzaniem – to małe, nieporadne stworzenie starało się przemknąć niecałe trzy długości lisa od niej, żeby wymknąć się poza obóz. Ta bezczelna wiara we własne możliwości sprawiła, że końcówka jej pstrokatego ogona zadrżała, zdradzając kłębiące się w niej rozbawienie i irytację.
Nawet nie była ciekawa, jak taki drobny chłystek poradziłby sobie w obliczu prawdziwego drapieżnika – bo nie miała wątpliwości, że by sobie nie poradził. Nie mogła jednak dopuścić do tak brutalnej konfrontacji z rzeczywistością... Przymknęła nieco oczy i powoli się podniosła. Był od niej mniejszy – a już znacznie mniejszy od jej poprzedniej terminatorki Świt, z którą to mogła na wiele sobie pozwolić – stąd musiała zachować szczególną ostrożność. Wyskoczyła więc gwałtownie w kierunku kocura, chcąc popchnąć go na bok i przyszpilić do podłoża.
Cóż. W oczach Kogucika pewnie musiała być nawet gorsza od prawdziwego drapieżnika, dla niej jednak była to znacznie lepsza (i bezpieczniejsza) opcja, z której terminator miał wyciągnąć naukę.
Rolling 1d10+3: 2 +3 = 5
⋆・゚𓂃✧・゚*
well she got her mommy's car seems she forgot all about the library like she told her old woman now
and with the radio blasting goes cruising just as fast as she can now and she'll have fun fun fun
*𓂃❇・゚‧₊✧