Logo Artemidy
Łęgi - zachód
xxxxPlanował to od dawna. Jak tylko przeczesał cały obóz i przekonał się na własne oczy, że w obozie nie ma ANI JEDNEGO MIEJSCA do łowienia ryb, a także ANI JEDNEGO KOTA, który by go do takiego miejsca zabrał, postanowił wybrać się kompletnie sam. Zwłaszcza po tym, jak jego matka OSZALAŁA i zakazała mu się spotykać z ojcem sam na sam. Co, już nie mógł się spotykać z własnym tatą? Była zazdrosna, że Karpi Strumień miał tak świetną relacje z Karasiem. Wszystko chciała mu zabrać, miłość do ryb, tatę, co jeszcze!? Ale Karaś się nie da, oj nie! Odkąd żyje słuchał o rybach, zna każdy gatunek z tutejszych wód, wszystko wie o ich łowieniu. W teorii. Praktyki nie miał jak przetestować. Niestety, pomimo wielkiej miłości do swojego syna, jego ojciec nigdy nie wziął go ze sobą na ryby. Nigdy sukcesywnie. Bo już raz próbował, no! Ale niestety, cały plan spalił na panewce.
xxxxKaraś jednak nie był z pierwszej lepszej łapanki. Da sobie radę. Był duży, wysoki, urodził się jako syn wielkiego wojownika - w razie niebezpieczeństwa zabije napastnika raz dwa, powali go na łopatki. I wszystkie ryby w rzece też! Było bardzo bardzo wcześnie rano, jak kocurek wyślizgnął się z kociarni. Rodziców nie było, nigdy nie spali w Chruśniaku, za to Jęczmienne Ziarno spał w najlepsze, tak, jak cała reszta jego rodzeństwa. Niewiele kotów było w obozie, raczej większość smacznie spała. Minął tylko... kogoś przy stosie, ale odczekał, aż ten ktoś sobie pójdzie, po czym czmychnął przez wyjście i pognał przed siebie. Nie przemyślał jednego - przecież absolutnie nie zna terenów i nawet, jeśli jest tu rzeka, to on nie wiedział gdzie. Zmarszczył brwi. Nieważne. Miał w żyłach Karpią krew, wyczuje to swoim INSTYNKTEM! Szedł więc, bardzo pewny siebie, z uniesioną głową i ogonem przed siebie. Zaraz znajdzie tu jakąś wodę, na pewno.
LVL 2 90 / 150
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
9
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Było dość wcześnie, ale ja szykowałam się powoli do wyjścia na patrol. Mój mózg kazał mi wstać wcześniej, a potem nie pozwolił zasnąć - pewnie dlatego, że poprzedniego dnia poszłam spać szybciej niż zwykle i teraz miałam w sobie za dużo energii. Dlatego też ze stosu zwierzyny zaczęłam rozglądać się za jakąś małą przekąską. Może jakimś ciernikiem czy coś. Chciałam po prostu coś przełknąć i tyle. Zauważyłam kątem oka jedno z kociąt Kormoraniej Szyi i Karpiego Strumienia. Aż przypomniałam sobie ostatnią absurdalną sytuację, gdy to kocur próbował wyprowadzić swoje kociaki z obozu. Nieodpowiedzialność.
Zgarnęłam ciernika, szybko go pochłaniając i widząc tylko znikający, bury ogon w wyjściu z obozu. Zamrugałam, chcąc myśleć, że mi się to przewidziało, jednakże kociaka, którego przed chwilą widziałam, nigdzie nie było. Przewróciłam oczami, szybko pochłaniając resztkę ryby - mogło go coś zeżreć, ale nigdy nie zmarnowałabym dobrej ryby aby uratować nieodpowiedzialnego szczyla.
Zawęszyłam, czując zapach Karasia przy wyjściu i już wiedziałam, że wyszedł z obozu. Skrzywiłam się, po czym ruszyłam w pogoń za małym uciekinierem. Zwolniłam minimalnie, nie chcąc, aby mój posiłek został przeze mnie zwrócony przez zbyt szybki bieg.
Dogonienie go nie było też szczególnie trudne, gdyż spostrzegłam karykaturalnie pewnego siebie kociaka, który szedł z uniesionym ogonem i głową.
- Te - krzyknęłam w jego kierunku, truchtem zbliżając się do niego. - Zapraszam do obozu. - warknęłam, mrużąc ślepia i dając mu jeszcze możliwość, aby podszedł do mnie spokojnie sam. Nie zamierzałam jeszcze krzyczeć... No ale w sumie to zaraz i tak go okrzyczę. Po prostu nie mogłam pozwolić mu uciec dalej.
you're in the wind
i'm in the water
nobody's son
nobody's daughter

[Obrazek: da7tn44-ee4c93fb-1df5-4fb0-905a-6d085367...Ir7xtAWtUc]
LVL 5 35 / 400
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
19
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxZ początku szedł wolniutko, bo hej, pierwszy raz poza obozem! Było tyle nowych rzeczy do obejrzenia! Drzewa, krzewy których nie było w obozie i... i wszystko inne. Nie pozwalał sobie jednak przystawac na długo, a zaraz w ogóle zrezygnował z podziwiania widoków. Jego cel był jedny i najciekawszy, musiał zrobić wszystko by się do niego dostać. Przyspieszył kroku i rozgladał się, wytężył też słuch - szukał dźwięków szumiącej wody. I... i w pewnym momencie miał wrażenie, że naprawdę ją usłyszał. Zerwał się Podeksyctowany, rzeka była blisko! Musiała być, musiała! Tylko w którą stronę, w prawo? Nie... nie, to musiało być lewo.
xxxxSpiął się cały i stanął sztywno w miejscu, gdy usłyszał za sobą głos. Odwrócił się wolno. To ta sama kotka, która stała przy stosie zwierzyny! Pamiętał, bo nim wyszedł, musiał się upewnić co bierze - a gdy dojrzał ciernika w jej łapach, uśmiechnął się sam do siebie. Nie wyobrażał sobie zjeść czegokolwiek innego niż ryby z stosu. - Och... nie nie, ja nie do obozu! Właściwie to szukam rzeki, na pewno taka piękna Pani jak ty mogłaby mi podpowiedzieć, w którą stronę ona jest... - uśmiechnął się nerwowo. Widząc jednak niezadowolony, zdenerwowany wyraz pyska wojowniczki, zrozumiał, że chyba nie była tak miła by wskazać mu wodę. - ...albo nie. TO NARKA! - rzucił i zaczął pędem biec w wyznaczoną przez siebie stronę. Susami pokonywał kolejne długości, chcąc uciec kotce sprzed nosa. Tyle to planował, nie pozwoli, by ktoś zniszczył jego wielką chwilę!
LVL 2 90 / 150
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
9
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skrzywiłam się, słysząc gadanie młodego. Nie rozumiałam, co on musiał mieć w głowie, aby wyjść od tak z obozu i teraz jeszcze mnie pytać, czy mu nie pokażę, gdzie jest rzeka! Normalnie miałem ochotę wydrapać Karpiemu Strumieniowi język za to, że kocur tyle opowiadał swoim kociętom o łowieniu i nie wiadomo co im jeszcze obiecał.
- WRACAJ TU GÓWNIARZU - krzyknęłam, zaraz ruszając za kociakiem w pogoń. No przecież on był tylko dzieckiem, a ja wojowniczką. Na litość Gwiezdnych, byłam dosyć niska, ale byłam dorosłym kotem i dogonienie kociaka nie stanowiło dla mnie problemu! Goniłam go, aby w pewnym momencie po prostu skoczyć przed niego, aby zablokować mu drogę ucieczki.
- Wracamy. Ostatnia szansa albo powiem Łabędziej Gwieździe, aby nie mianował cię na terminatora przez kolejne sto księżyców.
you're in the wind
i'm in the water
nobody's son
nobody's daughter

[Obrazek: da7tn44-ee4c93fb-1df5-4fb0-905a-6d085367...Ir7xtAWtUc]
LVL 5 35 / 400
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
19
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxBiegł ile sił w łapach, serio, czuł, że wyprzedza wiatr! Gdyby tak szybko uciekał przed niebezpieczeństwem, to nigdy nic mu się nie stało, ha, dowiódł, że mógł na spokojnie wychodzić z obozu. Okazało się jednak, że niebiesko-biała kotka była od niego szybsza i nieco sprytniejsza, bo zaraz pojawiła się tuż przed nim! Karaś desperacko szukał luki, chciał się wyślizgnąć, zbiec, ale zagrodziła mu drogę zupełnie, nie dała mu przejść. Spojrzał na nią z czystym rozczarowaniem w oczach, złością i ogromnym smutkiem. - NIE! - pisnął. - Nie możesz tego zrobić! BŁAGAM! PUŚĆ MNIE, TYLKO NA CHWILĘ - mówił, czując, jak łzy pojawiają się w jego oczach. Czuł się tak samo bezradny jak wtedy, gdy Karpi Strumień mówił, że idzie na ryby sam i żaden argument do niego nie trafiał, by jednak wziął ze sobą swojego syna. Patrzył w oczy wojowniczki, której imienia nawet nie znał, gotów zrobić wszystko, by jednak pozwoliła mu iść. - Muszę ZOBACZYĆ rzekę. Tylko zobaczyć, proszę, BŁAGAM CIĘ. POZWÓL MI.
LVL 2 90 / 150
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
9
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie ma mowy! - warknęłam, patrząc poważnie na Karasia. Nie zamierzałam pozwolić mu iść, nie zamierzałam pozwolić mu zobaczyć rzeki. Zakaz wychodzenia z obozu przez kocięta po coś jednak istniał! Poza tym co, najpierw uciekł, a teraz liczył na nagrodę? Nie ma mowy! I właśnie dlatego nie lubiłam kociaków. Były rozkapryszone i płaczliwe, tupały nóżką bo czegoś nie dostały, eh. Jesion był wyjątkiem - on był dobrym kociakiem, zadawał dużo pytań, ale nie sprawiał kłopotów. I tyle mi wystarczyło.
- Przegrzał ci się ten mały móżdżek? Ile ty masz księżyców, szczylu, aby uciekać z obozu! Chciałeś, aby coś cię zżarło? A może wolałeś się utopić w tej rzece, gdybyś ją wreszcie znalazł? Chociaż nie, według mnie to szybciej byś skończył jako smaczny posiłek z rana dla jakiegoś lisa czy innego jastrzębia. Ty nie masz wyobraźni, czy o co chodzi. - zamachałam poirytowana ogonem na boku, uważnie lustrując burego, od który do dołu.
- Weź się nie mazgaj, bo nie masz czego. - skwitowałam ostro - Zrobiłeś głupotę, bo masz ryby w mózgu i teraz poniesiesz tego konsekwencje. Dostaniesz szlaban na wieku! - bez ostrzeżenia - i nawet niezbyt delikatnie - złapałam kociaka za mały karczek, po czym ruszyłam w stronę obozowiska. - Idziemy prosto do Łabędziej Gwiazdy. - wybuczałam przez zaciśnięte zęby.

[ zt? xD ]
you're in the wind
i'm in the water
nobody's son
nobody's daughter

[Obrazek: da7tn44-ee4c93fb-1df5-4fb0-905a-6d085367...Ir7xtAWtUc]
LVL 5 35 / 400
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
19
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxx- BO CO, BO MAM MARZENIA?! - krzyknął oburzony. Łzy w jego oczach były spowodowane wielką złością i desperacją. Tak uważnie przygotowany plan tylko po to, by jedna wojownicza go zniszczyła! Co jej w ogóle do tego, co? Co ją to obchodzi, po co tu był? To było jego życie! I będzie sobie robił co tylko chciał! - CO CIĘ TO OBCHODZI! To mnie zeżre, nie ciebie, NIE WTRĄCAJ SIĘ W NIE SWOJE SPRAWY! - fuknął. W ogóle jej nie słuchał. Każdy tak mówił, była taka jak każdy inny. "Nie Karasiu, nie możesz, zabiją cię. Nie Karasiu, jesteś za mały. Nie Karasiu, nie, NIE I NIE". Nienawidził ich wszystkich! Wszyscy wiedzą lepiej od niego, wszyscy, jasne! - SAMA DOSTANIESZ SZLABAN! Za wciskanie nosa w nie swoje sprawy, co ty myślisz, że jak jesteś DUŻA to ci WSZYSTKO wolno!? - piszczał, aż ta nie chwyciła go za kark. Otworzył szerzej oczy. Wierzgał się, szamotał, nie patrząc na to, że im gwałtowniejsze ruchy robił, tym bardziej go bolało, tym więcej futra wyrywała mu z karku. Zacisnął oczy, łzy pełne złości leciały mu po policzkach. - NIENAWIDZĘ CIĘ! I WSZYSTKICH DOROSŁYCH! NIENAWIDZĘ DOROSŁYCH - krzyczał, płakał, wierzgał się nieustannie. - I zaprowadź mnie do tego Łabędzia, zaprowadź! Pokaż jaka jesteś dzielna, tak! BRAWO! Tylko to się u was liczy, POKLEPANIE PO PLEACKACH! Za nic macie marzenia, jasne! I niech mi da szlaban, UCIEKNE ZNOWU I ZNOWU. Przynajmniej opóźni się moje przebywanie w jednym legowisku Z TOBĄ! - prychnął bezczelnie. Prawdę mówiąc, bał się cholernie. Łabędzia Gwiazda naprawdę da mu karę? Ale... ale im później zostanie mianowany, tym później będzie mógł iść na ryby i... i... nie mogło tak być! Był tak bardzo bezradny. Najgorsze było to, że Łabędzia Gwiazda też był dorosłym, też stanie po ich stronie. Nikt go nie słuchał, nikomu na nim nie zależało. :(

zt
LVL 2 90 / 150
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
9
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Eh....
Poeta czuł się paskudnie. Źle. Okropnie. Potwornie. Wszystko było takie złe i skazane na niepowodzenie, że jedyny medyk Klanu Rzeki czuł się najzwyczajniej w świecie jak po najgorszej chorobie.
Nie wiedział, co miał ze sobą zrobić. Noc musiał jeszcze pogadać z Siniak. Noc powinien pogadać z Siniak, nawet jeśli medyk nienawidził rozłąki. Chciał po prostu pogadać z... No właśnie kim? Przyjacielem? Mógł być jego przyjacielem. Kochankiem? Mógł być też jego kochankiem. Nie wiedział, czy to, co było pomiędzy nimi, powinno być nazwane miłością, ale nie miał zamiaru narzekać na cokolwiek, co ich łączyło.
Bycie w lecznicy oznaczało reguralne zbieranie ziół, więc póki było jeszcze lato, trzeba było z niego skorzystać. Medyk jak najprędzej więc zabrał się do lasu.
Chodził po lesie i szukał ziół.
//Mg!

HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?

jestem niewielki, ale ty jesteś mały
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek
szczerze to mało mnie to bawi
kto się śmieje ten się śmieje ostatni
w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.

[Obrazek: pBh6uZU.png]
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj
dalej swoje rób, Hejter to atencjusz
zawsze będą gadać, to nie ma znaczenia
wierz mi, mam sezon doświadczenia.
hejter, hejter, kogo my tu mamy?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały.
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek


A TY GADASZ CO POWIE CI ŚNIEŻNY PŁATEK

LVL 7 315 / 500
MedLVL 11 17 / 1500
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
31
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zbieranie ziół to dobry sposób na relaks, spuszczenie nieco z emocji. Dzień był piękny – słońce delikatnie świeciło, zupełnie jakby Pora Opadających Liści wcale nie była na horyzoncie. Nic, tylko korzystać. Niestety, na razie okolica była pusta. Cóż, nie było tak do końca, ale biorąc pod uwagę, po co przyszedł kocur, to można było tak powiedzieć. Na jednym, bezużytecznym dla medyka krzewie leżał martwy skowronek. Nie wyglądał na poranionego, wciąż był ciepły… co mogło się stać?

Senny Świt: S: 11 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 23 | HP: 80


Postanowiłam, że wyruszę tego dnia na zbieranie kwiatów dla Perkoz, Topolowego Boru i Kałużowej Doliny. Trochę bałam się wychodzić sama z obozu, ale upewniłam się, że ktoś niedawno również z niego wychodził. Poza tym gdy już dotarłam do lasu, który wydawał mi się do tego najbardziej odpowiedni, wyczułam, że ktoś był w pobliżu. Nie był to dobrze mi znany zapach, ale bez wątpienia koci. Dlatego spacerowałam sobie spokojnie, wypatrując pięknych kwiatów, z których mogłabym zrobić bukiet.
LVL 2 130 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Darmowa okazja to darmowa okazja i nie chciało mu się o tym debatować.
Nie podobało mu się, jak to wszystko wyglądało. Było ryzykownie - po prostu ryzykownie, biorąc pod uwagę, że las był usiany wręcz martwą zwierzyną każdego rodzaju i maści. Co to mogło znaczyć? Las nie dopisywał mu szczęścia? Było za gorąco?
Jako że był medykiem i znał się trochę na zwierzątkach i ranach, wiedział, jak należy do nich podchodzić.
Nie podobało mu się to, że postawiony przed nim okaz nie miał żadnych śladów walki. Jego skrzydła też wyglądały na sprawne. Byli w środku lasu, więc istniała możliwość, że po prostu spadł z drzewa i się stłukł. Ale czy nie byłoby wtedy krwi? Albo chociaż skręconego karku?
No nic.
Wziął skowronka. Ciężko zmarnować dary lasu, czy coś. Ale generalnie szukał ziół.

Odważnie!
Kotka raczej nie znała się zbytnio na ziołach ani leczniczych roślinach; a już na pewno nie powiedział jej tego medyk, bo umówmy się, medyk by tego nikomu nie powiedział. Terminatorka szukała i szukała... I natrafiła! Ale nie zioło. To już na pewno nie było zioło. Znalazła padalca. Martwego padalca. Nie ruszał się, był ciepły, więc hej, można by go w sumie zabrać?


Cyrankowa lapa: S: 4 | Zr: 10 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 55 | W: 55
» wykorzystane przerzuty w walce: 0/1
» EXP in total: 0

HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?

jestem niewielki, ale ty jesteś mały
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek
szczerze to mało mnie to bawi
kto się śmieje ten się śmieje ostatni
w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.

[Obrazek: pBh6uZU.png]
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj
dalej swoje rób, Hejter to atencjusz
zawsze będą gadać, to nie ma znaczenia
wierz mi, mam sezon doświadczenia.
hejter, hejter, kogo my tu mamy?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały.
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek


A TY GADASZ CO POWIE CI ŚNIEŻNY PŁATEK

LVL 7 315 / 500
MedLVL 11 17 / 1500
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
31
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tak, było to nader zastanawiające i niepokojące. Zwierzyna to zwierzyna, ale wciąż: skąd ona się tu brała? Czy nie było w tym nic dziwnego? Czy Gwiezdny Klan wziął za bardzo do siebie to, że to on zsyłał piszczki? W każdym razie – medyk nie odszedł wcale tak daleko, a ukazał się przed nim podobny obrazek: kuperek martwego kreta wystający z kopca.

+5Exp

Senny Świt: S: 11 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 23 | HP: 80
zdobyte punkty doświadczenia: 5 (martwa zwierzyna)


To, co zobaczyłam, było straszne. Nie spodziewałam się, że zobaczę martwego padalca! Tak, wiedziałam, że na każdego przyjdzie czas, ale nie miał na sobie żadnych śladów walki, a zwierzyna na stosie nie pojawiała się znikąd, jak ten tutaj! Obejrzałam się dookoła parę razy, czując, że ktoś stroi sobie ze mnie żarty. Ale nikogo nie widziałam… Przełknęłam ślinę, nie do końca wiedząc, co powinnam zrobić. Perkoz niedawno mi powiedziała, że terminatorzy mogą zjeść dopiero jak upolują, a ja bardzo bałam się polować, przerażało mnie to. Może to była moja szansa? Może w ten sposób mogłam obejść zasady? Przeprosiłam padalca w myślach i wzięłam go w pysk, żeby później zanieść na stos. Nie wiedziałam, co powinnam z nim zrobić, więc będzie mi towarzyszył w poszukiwaniu kwiatów.
LVL 2 130 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Okej, teraz to już było dziwnie.
Naprawdę nie podobała mu się ilość martwej zwierzyny. Skąd ona niby mogła się brać? Dlaczego nie mógł znaleźć ziół, tylko cały czas trafiał na takie nieszczęsne okazy? Z jednej strony chciał je zbierać, bo skoro już miał się do czegoś przysłużyć, wolał jednak mimo wszystko działać na dobro Klanu. Nie dlatego, że mu zależało, ale dlatego, że nie chciał, by oskarżono go o bycie darmozjadem.
Nie miały ran. Nie leciała im piana z pyska, a więc kocur wykluczał możliwość poważnego otrucia. Ale czy byłoby jakieś zbiorowe zatrucie? Wody? Źródła? Wschodzące słońce, o co tu chodziło?
Medyk wziął zwierzaka do pyska.
Lepiej niech się nie zmarnuje, skoro już nie żyje. Szukał dalej.


atak Szczura Jeden -> nieudany
atak Szczura Dwa -> udany -> 1HP
atak Szczura Trzy -> słaby -> 2HP
atak Szczura Cztery -> krytyczny! -> 2HP
atak Szczura Pięć -> krytyczny! -> 1HP
atak Szczura Sześć -> udany -> 1HP
atak Szczura Siedem -> udany -> 6HP

No. To się podziało.
Kotka szukała i szukała... Aż znalazła. Albo prędzej: coś znalazło ją.
Cyrankowa Łapa nie zdążyła się nawet zorientować, co się dzieje, a już natychmiastowo została wplątana w wir walki. Wszystko stało się tak szybko, że nie miała nawet czasu na reakcję. Z lasu wypełzł szereg szarych stworzonek z łysymi, różowymi ogonami. Ich cierpki zapach wypełnił nozdrza kotki dokładnie w momencie, gdy poczuła pierwsze ugryzienia. Szczury.
Obleciało ją całkiem spore, bo liczące aż 9 członków, stado szczurów. Do ataku podeszło aż 7 - więcej nie zmieściło się przy kotce. Celnie trafiło ją zaledwie 6. Szczur Dwa machnął w kierunku jej łapy, Trzy rzucił się jej z marnym skutkiem na brzuch, Cztery i Pięć zaatakowali jej ogon, Sześć i Siedem klatkę piersiową. Jak na razie były to tylko nieznaczne obrażenia; zadrapania tu i tam. Ale to szybko mogło przerodzić się w coś gorszego/


Cyrankowa lapa: S: 4 | Zr: 7 (10) | Sz: 3 (6) | Zm: 6 | HP: 55-1-2-2-1-1-6=42 | W: 55
» wykorzystane przerzuty w walce: 0/1
» ZR i SZ zmniejszone ze względu na walkę z wieloma przeciwnikami (po -1SZ i -1ZR za każdą atakującą parę)
» rana 0. stopnia: zadrapanie na tylnej, prawej łapie
» rana 0. stopnia: zadrapanie na brzuchu
» rana 0. stopnia: wyrwane futerko z ogona
» rana 0. stopnia: wyrwane futerko na końcu ogona
» rana 0. stopnia: ślady pazurków na klatce piersiowej
» rana 0. stopnia: wyrwane futerko na klatce piersiowej
» EXP in total: 5 (martwa zwierzyna)

Szczur Jeden: S: 4 | Zr: 4 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 20 | W: 15
Szczur Dwa: S: 4 | Zr: 4 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 20 | W: 15-1=14
Szczur Trzy: S: 4 | Zr: 4 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 20 | W: 15-1=14
Szczur Cztery: S: 4 | Zr: 4 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 20 | W: 15-1=14
Szczur Pięć: S: 4 | Zr: 4 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 20 | W: 15-1=14
Szczur Sześć: S: 4 | Zr: 4 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 20 | W: 15-1=14
Szczur Siedem: S: 4 | Zr: 4 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 20 | W: 15-1=14
Szczur Osiem: S: 4 | Zr: 4 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 20 | W: 15
Szczur Dziewięć: S: 4 | Zr: 4 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 20 | W: 15

HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?

jestem niewielki, ale ty jesteś mały
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek
szczerze to mało mnie to bawi
kto się śmieje ten się śmieje ostatni
w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.

[Obrazek: pBh6uZU.png]
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj
dalej swoje rób, Hejter to atencjusz
zawsze będą gadać, to nie ma znaczenia
wierz mi, mam sezon doświadczenia.
hejter, hejter, kogo my tu mamy?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały.
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek


A TY GADASZ CO POWIE CI ŚNIEŻNY PŁATEK

LVL 7 315 / 500
MedLVL 11 17 / 1500
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
31
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Och, las nie był jednak wcale tak martwy… Kocur spostrzegł nagle poruszenie w trawach, nie, nie było opcji, że mu się to przewidziało. Spomiędzy źdźbeł trawy widać było sylwetkę drobnej myszki. Medyk raczej nie planował polować DLA KLANU, aleeee… chodziło przecież o mysią żółć, prawda?

+5Exp

Senny Świt: S: 11 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 23 | HP: 80
zdobyte punkty doświadczenia: 5 (martwa zwierzyna), 5 (martwa zwierzyna)


Było tak spokojnie. Spacerowałam sobie z moim nowym przyjacielem padalcem w pysku, przeskakując z łapy na łapę, obserwując otoczenie, rozglądając się za roślinkami. Miało być tak wspaniale! Nagle jednak, nie wiedząc nawet kiedy, obskoczyło mnie stado szczurów. Kąsały mnie, otoczyły mnie. Czułam, jak rozbolewa mnie brzuch ze stresu. Źrenice rozszerzyły mi się na maksa, w gardle poczułam gulę śliny. Chciałam się ruszyć, ale nie mogłam. Łapy odmówiły mi jakiegokolwiek posłuszeństwa, spoglądałam jedynie na gryzonie nawet nie odwracając głowy, nie potrafiąc się ruszyć, zrobić cokolwiek. Byłam zbyt przerażona.
LVL 2 130 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie było nic dziwnego w Kałużowej Dolinie wybierającej się na polowanie. Działo się to właściwie każdego dnia, jednak tym razem do uszu wojownika dotarło coś dziwnego. Dźwięki, wskazujące na to, że mogła się odbywać gdzieś pobliżu walka, co było prostym sygnałem, by pobiec na miejsce.
A tam, nie kto inny, jak Cyranka. Jaki okropny kot mógł zostawić ją samą na terenach, zamiast pilnować, co robi? Była przecież jeszcze taka młoda, czy skończyła w ogóle przerabiać walkę na treningu? O tym, czyja mogła to być wina, będzie trzeba pomyśleć później, na razie trzeba było zająć się tym, co właśnie się tu działo.
- Uciekaj. – Poleciła kotce, skacząc na pierwszego ze szczurów. Może i terminatorka nie wyglądała na ciężko ranną, ale gryzoni było tu mnóstwo, powinna się oddalić, gdy tylko mogła.
Celem Kałuży było wbicie zębów w pierwszego szczura, łapiąc go za szyję. A jeśli przy tym udałoby się machnąć też pazurami w stronę boku drugiego, byłoby jeszcze lepiej.

Love run, love run, love run, love run
For all the things you wished you'd done
Run for all you know that’s coming
Run to show love's worth running to
LVL 8 85 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
I stałabym pewnie tak dalej, gdyby nie to, że nagle pojawiła się Kałużowa Dolina i kazała mi uciekać. W oczach zebrały mi się łzy, chciałam schować się za nią, żeby obroniła mnie przed całym złem tego świata, ale nie mogłam. W ogóle nie bardzo chciałam ją zostawiać, ale co mogłam zrobić?! Nie chciałam walczyć, bałam się, bałam się, bałam się okrutnie, cała drżałam, nie wiem, chyba moja egoistyczna strona wygrywała i po krótkiej chwili bezczynności, która dłużyła mi się, jakbym stała tu wieczność, spróbowałam uciec na najbliższe drzewo, wdrapać się, nie wiem, uciec przed nimi. Ale ich było tak dużo… na pewno jakieś za mną pobiegną, nie ma szans, że mnie zostawią, błagam, ja nie chciałam tutaj być.
LVL 2 130 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości