Logo Artemidy
Wilgotne Skałki
Łapy prowadziły go automatycznie w stronę przejścia po skałkach. A przynajmniej ta sprawna część łap. Chętnie opierał się o Wichrzaka, dopóki gdzieś z tyłu świadomości nie prześlizgnęła się informacja o tym, że teraz miał bark cały w jego krwi.
Znowu było mu niedobrze.
Pytanie wyrwało go z zamyślenia. A tak. Zatrzymali się. To on ich zatrzymał. Na brzegu rzeki. Musieli znaleźć się na drugim brzegu, obóz znajdował się po drugiej stronie rzeki przecież. Na uderzenie serca w jego głowie zawitała myśl o pójściu do Wichrowego obozu, ale zaraz przegonił ją ze strachem. Łabędzia Gwiazda nie mógł mieć na myśli obozu sąsiadów, musiało mu chodzić o ich własny. Ale...
– Nie przejdziemy. – głos mu drżał. Czuł się jakby przekazywał towarzyszowi informację, że wcale nie umknęli śmierci. Ta się z nimi bawiła jak okrutniejszym kotom zdawało się znęcać nad myszami przed faktycznym upolowaniem ich. Na drodze, którą właśnie mieli umknąć pojawiła się wielka łapa z ostrymi pazurami. Jak zmienią kierunek, łapa zmieni swoje położenie. Wydawałoby się, że ciągle mieli tyle opcji, ale w rzeczywistości najrozsądniej byłoby zaakceptować swój przesądzony już los.
Spróbował stanąć o własnych siłach nim się znowu odezwał. To był zły pomysł, czuł już jak kręciło mu się w głowie. Zamknął oczy by powstrzymać wirowanie, nie łzy.
– Tutaj przechodzi się po tych skałkach. A-albo się przepływa. – wziął głęboki wdech. Chciał spojrzeć na rudą mordkę, ale skupił się na wspomnianym przejściu. – Nie damy rady.
Nie ze złamaną łapą, nie było szans.
Ale chwila, Wichrzak nie miał złamanej łapy.
Popiołek minimalnie się ożywił. I teraz faktycznie miał odwagę spojrzeć na rudą mordkę.
– Musisz przejść po tych skałkach. I potem skręcić w tę stronę. – wskazał lekko łbem w lewo. – I kierować się do takich... skałek? Kamieni? One błyszczą i są duże, nie ominiesz ich. I tam znajdziesz obóz.

In the { full moon's } light
— I listen. to the stream —
and in between the silence . . .
. . . . . . . . . ˏˋ°•*⁀➷ hear you calling me
[Obrazek: iZiRr60.gif]
But I don't know where I am. . . . . . .
. . . . .and I don't trust who I've been
╭────── · ☾ · ──────╮
And if I come home . . .
how will I ever leave?

╰────── · ☾ · ──────╯
LVL 3 110 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie był pewien ile tak stali przy płynącej wodzie, czuł się jakby szum go lekko uspokajał, ale w tym samym czasie miał ochotę odejść od tego miejsca jak najdalej mógł. Czekał na odpowiedź kocura, nie widział nic w zasięgu wzroku, ale może jakimś cudem zaraz jakaś kładka się wyłoni albo rzeka jest gdzieś mniej głęboka, nie wiedział. Nie znał tych terenów. Ale czy znał swoje? Pewnie tak samo słabo jak te tutaj. Odkaszlnął kiedy usłyszał pierwsze dwa słowa kocura. Zakrztusił się powietrzem. Musiał się przesłyszeć, prawda? Nie wierzył w te słowa, chyba niemożliwym było, że rzeczniacy nie mieli jak dojść do obozu??
Następne słowa. I z każdym kolejnym czuł się gorzej i słabiej. Przejść po skałkach, przepływa, a ogólnie do nie dadzą rady, był odwrócony plecami do Wojownika, a na buźce już malował się mu uśmiech, taki pełen przerażenia i niemocy. Najlepsze przyszło zaraz potem, propozycja żeby to on przeszedł po skałkach i poszedł do obozu Rzeki, znalazł pomoc najlepiej i może jeszcze wrócił?
Wybuchnął śmiechem, niekontrolowanym, pełnym przerażenia i bezsilności. On? ON?! Nie wiedział nawet co powinien teraz zrobić, łzy zaczęły płynąc mu strumieniami, a śmiech je poprzedzał. Nie obchodziło go już nic. Był zmęczony, brudny, obolały, krwawiący, a w Wichrze czekały może dwa koty, którym by zależało na jego życiu. Czuł się jak w nieśmiesznym żarcie. — Gwiezdni — wypłakał i rzucił się na ziemię, by schować pysk w łapach, a następnie zajął się szlochaniem.
➡ They call you cry baby ⬅xxxxxxxxx
【 CrY bAbY 】xxxxxxxx

xxxxxxxxxxxx[Obrazek: dao7sq9-ac61d9c1-4283-424e-b785-178a174b...8tWwD1Kxnw]
You S E E M to ( replace ) your brain with your heart
xxxYou take things so hard and THEN you fall apart
xxxxxxYou try to explain but __before__ you can START
xxxxxxxxxTHOSE cry baby tears < come out of the dark >
-ˋˏ✄┈┈┈┈
Someone's turning the handle to│that f a u c e t│in your eyes
You pour it out where everyone can s e e
Y o u r heart's too BIG f o r your body it's why IT won't fit inside

You pour it out where everyone can SEE
LVL 3 165 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Serce niemal wyskoczyło mu z piersi, gdy rudy point wybuchnął śmiechem. Nie była to reakcja jakiej się spodziewał i była głośna, więc minął moment, gdy faktycznie do niego dotarło czego był świadkiem. A nawet wtedy zupełnie tego nie rozumiał. Położył po sobie uszy, przyklejając je tak ściśle do czaszki, że z daleka można by podejrzewać, że skończyły jako psia przekąska. Chciał się odsunąć od kocura. Szczerze przeszło mu przez myśl, że już nawet przy tamtym kundlu by się czuł pewniej. Wiedziałby czego się spodziewać.
Początkowa reakcja zelżała dopiero, gdy Wichrzak rzucił się na ziemię. Nie miało to związku z tym, że w wybuchu histerii ciężej byłoby mu się rzucić na Popiołka z pozycji leżącej – bo w sumie nie byłoby, z trzema sprawnymi łapami zdążyłby co najwyżej krzyknąć. Znaczy nie podejrzewał rudego pointa o nic takiego!! Nie przeszło mu przez myśl nawet, że mógłby na tyle stracić kontakt z rzeczywistością. Czy coś. Bo przecież dotychczas był niezasłużenie miły. O Gwiezdni, terminatora aż ogarnął palący wstyd, Wichrzak zasługiwał na lepsze traktowanie, lepsze myśli.
Reakcja wynikała z tego, że też się bał, prawda? Popiołek stał już obok niego dłuższą chwilę, słuchając szlochów i łącząc kropki. Ale wydawało mu się, że odrobinę rozumiał niezrozumiałe. I że przynajmniej takie ryzyko był mu winien. Chociaż jak o tym myślał, ryzykowanie życiem, a ryzykowanie złym odczytaniem sytuacji ani trochę nie były równoważne.
– Będzie dobrze. – nie wierzył w to, nie wierzył w to, nie wierzył w to. Ale wydusił z siebie te dwa słowa, wydusi i kolejne. – Łabędzia Gwiazda wygra z psem. Jest stary, ale silny... ...i znajdzie nas... ...i coś wymyśli... i nie... nie zostaniemy tu... nie na zawsze.

In the { full moon's } light
— I listen. to the stream —
and in between the silence . . .
. . . . . . . . . ˏˋ°•*⁀➷ hear you calling me
[Obrazek: iZiRr60.gif]
But I don't know where I am. . . . . . .
. . . . .and I don't trust who I've been
╭────── · ☾ · ──────╮
And if I come home . . .
how will I ever leave?

╰────── · ☾ · ──────╯
LVL 3 110 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie myślał o zagrożeniach płynących z tego jak głośno płakał. Nie myślał też o tym, że właśnie równie dobrze z rzeki mógł wyskoczyć sum i zjeść go. A już na pewno nie myślał o tym, że miał za sobą kocura, którego nie znał. Który był poturbowany i ledwo chodził.
— T-to był Ł-ł-łabędzia Gw-gwiazda?? — zapytał przerażony pomiędzy wdechami i pociągnięciami nosem. — Ch-chcesz mi powiedzieć. Że-że… to był P-przywódca? Że-że p-p-przeze mnie może n-nie żyć?? P-przecież t-to wy-wywoła wojnę — powiedział jeszcze bardziej żałośniej i smutniej, niż było to możliwe. On był martwy już. Jeśli Gwiazda Rzeki była. Wichrzak wchodzi na tereny, ucieka od psa, a Łabędzia Gwiazda ginie. Widział już te nagłówki informację latające z pyska do pyska. Jak rozpętałem drugą wojnę międzyklanową?, zaczął sobie powtarzać. — Jak wskoczę do Rzeki to polecę na dno jak kamień, prawda? — zapytał z nadzieją, bo chyba upływ krwi dodawał swoje i dramatyzm Pożarka w tym momencie mieszał się ze wszystkim. Nie wiedział nawet co powinien zrobić. Leżał, tym razem bokiem do Popiołka, wpatrując się w nurt.
➡ They call you cry baby ⬅xxxxxxxxx
【 CrY bAbY 】xxxxxxxx

xxxxxxxxxxxx[Obrazek: dao7sq9-ac61d9c1-4283-424e-b785-178a174b...8tWwD1Kxnw]
You S E E M to ( replace ) your brain with your heart
xxxYou take things so hard and THEN you fall apart
xxxxxxYou try to explain but __before__ you can START
xxxxxxxxxTHOSE cry baby tears < come out of the dark >
-ˋˏ✄┈┈┈┈
Someone's turning the handle to│that f a u c e t│in your eyes
You pour it out where everyone can s e e
Y o u r heart's too BIG f o r your body it's why IT won't fit inside

You pour it out where everyone can SEE
LVL 3 165 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Hm. Tak. Teraz widział swój błąd. Faktycznie informacja o ratunku z łap przywódcy innego Klanu mogła nie być tak pokrzepiająca...
– Przywódcy mają dar żyć. I Łabędzia Gwiazda ma jeszcze życia. – zaoponował, chociaż nie był tego taki pewien. Na pewno stracił kilka, o tym rozmawiali, to pamiętał. Nie pamiętał by padła informacja o pozostałych życiach, a nawet jeśli... czy wciąż była aktualna? O Gwiezdni, o matko...
Chwila co?
Czy on dobrze słyszał?
Spojrzał na kocura z mordką otwartą jak ryba wyrzucona na brzeg. On mówił o rzuceniu się na dno rzeki, prawda? Popiołek dałby sobie łapę odgryźć (najlepiej tą złamaną, chciał mieć chociaż trzy łapy, proszę), że się nie przesłyszał i bardzo mu się to nie podobało. Leżał i luźno pytał? Czaił się do skoku we wzburzona toń? Cętkowany obstawiał drugie- znaczy pierwsze, ale nie miał pewności. – Nie-ma-mowy. – wyrzucił na jednym wdechu, samemu rzucając się (potykając się) w poprzek leżącego. I może zawył przy tym z bólu, może oczy mu zaszły łzami, bo nie wziął pod uwagę swojej łapy. I może nie stanowił aż takiego obciążenia by rzeczywiście uniemożliwić skok do wody. Ale była to uczciwa próba pomocy.

In the { full moon's } light
— I listen. to the stream —
and in between the silence . . .
. . . . . . . . . ˏˋ°•*⁀➷ hear you calling me
[Obrazek: iZiRr60.gif]
But I don't know where I am. . . . . . .
. . . . .and I don't trust who I've been
╭────── · ☾ · ──────╮
And if I come home . . .
how will I ever leave?

╰────── · ☾ · ──────╯
LVL 3 110 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gwiazda miała życia, blabla, był martwy. Martwy jak Gwiazda Rzeki. Na pewno. Panika, czuł w sobie panikę, a co innego miał czuć? Dlatego nie lubił wychodzić z obozu, przecież on przyciągał takie sytuacje, ta właśnie była tego dowodem, a wszystkie pozostałe tylko potwierdzeniem. Nie wierzył kocurowi, mimo iż bardzo by chciał, ale w głowie już zasiała się panika, a on nie wiedział co ze sobą zrobić.
Nie zdążył nawet się bardziej zastanowić, słowa opuściły rzeczniaka, ale jakoś tak bardziej panicznie? NIe był pewien, bo chwilę później musiał uchronić mordkę przed jakimś dziwnym obiektem, więc odsunął ją kawałek w bok. A kiedy odwrócił głowę, posiadał już na łapach Wojownika.
— Ojej… — Przerwał płacz, całkowicie zbity z tropu. — Poła-... zrobisz sobie krzyw-... uważaj, bo będzie Cię bardziej bolało… — mruknął w sumie, bo i tak pyszczek kocura znajdował się od jego własnego takie… nie wiedział nawet ile, ledwo kawałek? Gdyby teraz chciał mógłby się wtulić w jego żebra. I w sumie to zrobił. Przynajmniej było cieplej i przynajmniej mógł schować zapłakaną mordkę. I tak już nad tym kontemplował, bo nienawidził płakać i nie móc się przytulić.
➡ They call you cry baby ⬅xxxxxxxxx
【 CrY bAbY 】xxxxxxxx

xxxxxxxxxxxx[Obrazek: dao7sq9-ac61d9c1-4283-424e-b785-178a174b...8tWwD1Kxnw]
You S E E M to ( replace ) your brain with your heart
xxxYou take things so hard and THEN you fall apart
xxxxxxYou try to explain but __before__ you can START
xxxxxxxxxTHOSE cry baby tears < come out of the dark >
-ˋˏ✄┈┈┈┈
Someone's turning the handle to│that f a u c e t│in your eyes
You pour it out where everyone can s e e
Y o u r heart's too BIG f o r your body it's why IT won't fit inside

You pour it out where everyone can SEE
LVL 3 165 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Była to uczciwa próba pomocy. Szkoda, że wyszło jak dosłownie każda inna rzecz w życiu Popiołka. Nie czuł pod sobą puszystego grzbietu i gdy otworzył załzawione oczy, potwierdził że faktycznie, to również mu nie wyszło. Chociaż ostry ból łapy przyćmiewał umysł cętkowanego, zajmując jego znaczną część i pozostawiając niewiele przestrzeni na użalanie się nad sobą. Ale ten niewielki promyczek szczęścia w życiu terminatora szybko zniknął. Słowa Wichrzaka przekopywały się przez jego głowę, robiąc miejsce dla zażenowania. W ekspresowym tempie dojrzewał do myśli o tym by ukraść plan drugiego kocura i samemu rzucić się do rzeki. Miał złudną nadzieję, że nie było tego widać w jego oczach, ale... ta, dokładnie mógł dostrzec swoje odbicie w niebieskich ślepiach, można było z niego czytać jak z wypatroszonej ryby.
Zastygł w miejscu i wstrzymał oddech, gdy poczuł osmarkany pysk na swoim boku. I uderzenia serca mijały, a on dalej bał się ruszyć choćby o grubość wąsa. Ale to nie był ten strach jak w przypadku psa czy histerycznego wybuchu sprzed chwili. Raczej taki, że... ruszy się. Wichrzak uzna, że już niewygodnie. I co dalej? Wróci do myślenia o utopieniu się? No właśnie, bezpieczniej nie oddychać.
Dopiero gdy był bliski uduszenia, spróbował powoli wypuścić powietrze. Spojrzał na swoje przednie łapy, jedna wydawała się grubsza od drugiej. W głowie odbijał mu się trzask, gdy pies go chwycił. Żółć znowu cofnęła mu się do przełyku.
Schował pysk w jasnej kryzie. Nikt nie myślał o topieniu się, nikt nie umierał. W to chciał wierzyć.

In the { full moon's } light
— I listen. to the stream —
and in between the silence . . .
. . . . . . . . . ˏˋ°•*⁀➷ hear you calling me
[Obrazek: iZiRr60.gif]
But I don't know where I am. . . . . . .
. . . . .and I don't trust who I've been
╭────── · ☾ · ──────╮
And if I come home . . .
how will I ever leave?

╰────── · ☾ · ──────╯
LVL 3 110 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Atakujący go pies padł w środku ruchu. Ot, w jedno uderzenie z groźną miną przymierzał się do ataku, a w kolejne leżał na ziemi, zanim jeszcze łapa Łabędzia miała szansę smagnąć go po pysku. Niebezpieczeństwo zostało zażegnane, ale satysfakcja nie trwała długo, prędko zastąpiona niepokojem o dwójkę młodziaków, którzy jakiś czas temu zniknęli mu z oczu.
Dysząc, przywódca rozejrzał się po okolicy i prędko wyłapał leżące na ziemi postacie. Niedobrze. Nie powinno ich już tutaj być. Coś było mocno nie tak. Syrena alarmowa zadźwięczała mu w głowie i nim się obejrzał, ponownie biegł, czując wyraźnie, jak jego ciało nawołuje go do opamiętania się, do odpoczynku po tym, jak długo ignorował jego żądania. Zdusił te okrzyki, na odpoczynek było dużo za wcześnie.
— Już, już po wszystkim — rzucił nerwowo, stanąwszy nad terminatorami i przeskakując spojrzeniem z jednego kocura na drugiego. Żyli, prawda? Oczywiście, że żyli. Dlaczego leżeli, na Gwiezdnych? Chyba żaden z nich nie znajdował się na pograniczu wykrwawienia się? Widział, czuł krew, nie był jednak w stanie ocenić rozległości obrażeń. Nie wiedział, jak wielu informacji mu brakowało, to natomiast pogłębiało pośpiech, by jak najszybciej znaleźć się w lecznicy. — Pies nie żyje, wszystko... się ułoży. Będzie dobrze, niech no tylko obejrzy was Poeta. Odpoczniecie. Zregenerujecie się. Dacie radę dojść do Obozu? Dacie radę w ogóle wstać?
Nie chciał ich zostawiać i gnać po pomoc, och, zdecydowanie nie chciał. Pies był martwy, ale kto wie, co jeszcze czaiło się na terenach, gotowe zainteresować się intensywną wonią krwi? Musieli dostać się do Obozu. I nie mogło być aż tak źle, żeby nie byli w stanie dotrzeć tam nawet przy jego pomocy.
Nie mógł był przyjść za późno.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie minęło nawet tak dużo czasu, od kiedy leżał pyskiem wtulony w kocura, a wydarzyło się coś niespodziewanego. Nagle poczuł… jak on wtula się w niego… ojej? Nie wiedział nawet czy powinien coś mówić, czy może najlepiej jakby się nie ruszał? Łapy go bolały powoli, drętwiały mu od takiej pozycji… albo po prostu był obolały i takie leżenie na jego przednich łapach nie było dla niego odpowiednie. A mimo to: milczał. Ciepło kocura było przyjemne, ogólnie całym plusem tego wszystkiego było aktualna pozycja w jakiej się znajdowali, chłonął ją, bo niezbyt często zdarzało mu się być tak blisko z drugim kotem.
— Miło — wymamrotał w żebra kolegi, chociaż powinien być to ostatni przymiotnik jaki był tu odpowiedni. Na szczęście ktoś mu przerwał, bo zalałby się wstydem jeszcze bardziej, niż aktualnie czuł. — O Gwiezdni! Łabędzia Gwiazda żyje! Nie wywołam wojny! — wykrzyknął żałośnie i rozpłakał się ponownie, znowu chowając pysk w jedyne żebra jakie miał przed sobą. Nie odpowiedział na resztę pytań, nie słuchał nawet, zszedł z niego stres dopiero.
➡ They call you cry baby ⬅xxxxxxxxx
【 CrY bAbY 】xxxxxxxx

xxxxxxxxxxxx[Obrazek: dao7sq9-ac61d9c1-4283-424e-b785-178a174b...8tWwD1Kxnw]
You S E E M to ( replace ) your brain with your heart
xxxYou take things so hard and THEN you fall apart
xxxxxxYou try to explain but __before__ you can START
xxxxxxxxxTHOSE cry baby tears < come out of the dark >
-ˋˏ✄┈┈┈┈
Someone's turning the handle to│that f a u c e t│in your eyes
You pour it out where everyone can s e e
Y o u r heart's too BIG f o r your body it's why IT won't fit inside

You pour it out where everyone can SEE
LVL 3 165 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Popiołek zgodziłby się, że było miło. Przede wszystkim – było miło nawet na kilka uderzeń serca zapomnieć o sytuacji, w jakiej się znajdowali. Spróbować chociaż, bo dalej kręciło mu się w głowie, dalej czuł wszechobecną krew. Ale było minimalnie lepiej.
Na dźwięk głosu Łabędziej Gwiazdy poderwał prędko łeb w górę, ale fala radości spotkała się ze ścianą, gdy Wichrzak się odezwał. Terminatora momentalnie zalał wstyd, jak gdyby to on poddawał wątpliwości umiejętności przywódcy. – Mówiłem ci przecież, że wygra z psem! – miauknął z wyrzutem, ale nawet nie miał szansy spojrzeć na rudą mordkę, bo ta znowu przykleiła do jego żeber. Ale... Ale Łabędzia Gwiazda na pewno zdawał sobie sprawę z tego, że w niego wierzył, prawda? Że wiedział od początku, że szybko się rozprawi z psem i ich tu znajdzie? A potem znajdzie rozwiązanie? Wiedział, że Popiołek wcale tu nie leżał i nie czekał na śmierć, prawda??
Słowa pocieszenia przynosiły niewielki efekt, który zaraz został zniweczony przez sprowadzające na ziemię pytanie.
– Och... ja tak nie... nie bardzo. – przyznał, patrząc wszędzie tylko nie na pysk przywódcy. – Moja łapa. Pies ją chwycił i był trzask... i... – chyba nie musiał kończyć. Nie chciał kończyć. Ale czuł potrzebę obronienia się. Wytłumaczenia dlaczego tu leżeli, gdy instrukcje były jasne. A raczej, że naprawdę próbował je wypełnić. – Ale powiedziałem mu, żeby przeszedł po skałkach! I jak z nich dotrzeć do obozu... Tylko no... został ze mną...
Połowicznie mogli osiągnąć sukces.

In the { full moon's } light
— I listen. to the stream —
and in between the silence . . .
. . . . . . . . . ˏˋ°•*⁀➷ hear you calling me
[Obrazek: iZiRr60.gif]
But I don't know where I am. . . . . . .
. . . . .and I don't trust who I've been
╭────── · ☾ · ──────╮
And if I come home . . .
how will I ever leave?

╰────── · ☾ · ──────╯
LVL 3 110 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pysk Łabędzia przybrał nowy wyraz — bezbrzeżnego skołowania, o jaką wojnę chodziło i co to miało do rzeczy. Oraz lekkiej paniki, bo dopiero teraz dotarł do niego płacz, który w sytuacji życia i śmierci mógł zwiastować wyłącznie kłopoty.
Zarówno krótka wymiana zdań między kocurami, jak i płacz tego rudego zostały prędko przytłoczone nowym, gorszym problemem. Trzaskiem łapy Popiołka, oznaczającym tylko jedno. I choć złamania nigdy nie były powodem do świętowania, tak teraz, gdy mieli rzekę do przekroczenia... Cóż, sprawa dodatkowo się komplikowała.
— W porządku, w porządku... Zaraz coś wymyślimy. A ty? Jesteś cały? — spytał pointa z lekkim naciskiem. Nie chciał dobijać leżącego (dosłownie czy nie), ale naprawdę potrzebował informacji. Odrobiny współpracy, żeby cała ta przygoda nie miała fatalnego finału. — Możesz iść o własnych siłach? Może nawet nam pomóc?
Jakoś musieli Popielatą Łapę przetransportować, tylko jeszcze nie był pewien w jaki sposób. Na tę chwilę widział dwa wyjścia i żadne nie budziło w nim szczególnego entuzjazmu... a sam szereg wątpliwości.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ojej, czy kolega była na niego zły? Nie chciał go urazić… znaczy Łabędziej Gwiazdy, po prostu nie wierzył, że cokolwiek w jego życiu mogło nie być potwornym nieporozumieniem, w którym nie ponosiłby winy. Uszy przylgnęły mu do czaszki, a on się zatrząsł z niepokoju, nie chciał się kłócić.
— Uchm… j-ja? Ch-chyba c-cały. B-bark mnie b-b-boli — wydukał jedno słowo po drugim. Roziskrzona Gwiazda raczej wolała nie mieć go w polu widzenia, a on starał się spełniać jej życzenie, bo nie umiał znieść jej nieprzyjemnego wzroku, a ostatniej rozmowy wolał nawet nie pamiętać. Nadal nie był pewien, czy żartowała i naprawdę go tak nie lubiła… chyba byłaby to przesada, prawda?? Wracając jednak do tego rzecznego przywódcy to obawiał się podobnej reakcji, dlatego nie chciał się wychylać. — M-mogę… i… m-m-mogę — odparł niezręcznie, smutnie i w pełni przerażony wizją czegokolwiek co się szykowało.
➡ They call you cry baby ⬅xxxxxxxxx
【 CrY bAbY 】xxxxxxxx

xxxxxxxxxxxx[Obrazek: dao7sq9-ac61d9c1-4283-424e-b785-178a174b...8tWwD1Kxnw]
You S E E M to ( replace ) your brain with your heart
xxxYou take things so hard and THEN you fall apart
xxxxxxYou try to explain but __before__ you can START
xxxxxxxxxTHOSE cry baby tears < come out of the dark >
-ˋˏ✄┈┈┈┈
Someone's turning the handle to│that f a u c e t│in your eyes
You pour it out where everyone can s e e
Y o u r heart's too BIG f o r your body it's why IT won't fit inside

You pour it out where everyone can SEE
LVL 3 165 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Z Popiołkiem rzecz miała się tak, że emocje często przykrywały go jak fale. Ale fale miały w zwyczaju przychodzić i odchodzić. Więc gdy najnowsza fala się cofnęła, a rozmowa skupiła się na stanie rudego pointa, którego wplątał w to całe zamieszanie, terminator miał okazję jeszcze raz przemyśleć kilka rzeczy, kilka słów.
– Pomógł mi wcześniej. Uciec od psa. I tutaj dotrzeć. – wtrącił się by bronić honoru zapłakanego towarzysza. Nawet jeśli ten powiedział, że może teraz pomóc to na pewno nie zaszkodzi podkreślić, że pomógł już wcześniej.

In the { full moon's } light
— I listen. to the stream —
and in between the silence . . .
. . . . . . . . . ˏˋ°•*⁀➷ hear you calling me
[Obrazek: iZiRr60.gif]
But I don't know where I am. . . . . . .
. . . . .and I don't trust who I've been
╭────── · ☾ · ──────╮
And if I come home . . .
how will I ever leave?

╰────── · ☾ · ──────╯
LVL 3 110 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— W takim razie wspólnymi siłami na pewno sobie poradzimy — zapewnił, ciężko stwierdzić, czy bardziej ich, czy siebie. Drobna rana na szyi to było nic, ale łapy zaczynały coraz bardziej go boleć, a ignorowanie bólu mogło działać tylko przez jakiś czas. W ich cierpiącym i kontuzjowanym gronie nie czuł, by mieli go dużo do wykorzystania, a jednak wszystko wskazywało na to, że będą musieli uzbroić się w cierpliwość. Oraz siłę, dużo sił. — Myślę, że mogę mówić w imieniu całego Klanu Rzeki, że naprawdę jesteśmy wdzięczni za to, co zrobiłeś. Karasiowa Łapa nie jest członkiem twojego Klanu, Popielata Łapa też nie. Mimo to wkroczyłeś do akcji i całkiem możliwe, że pomogłeś ocalić dziś dwa życia. Popielata Łapo, później opowiesz mi, co tutaj zaszło od początku do końca, teraz skupmy się na bezpiecznym zaprowadzeniu was do Obozu, ale dziękuję. Ty również zachowałeś się jak prawdziwy wojownik.
Rozejrzał się z nerwowo podrygującą końcówką ogona. No dobrze, co dalej? Dwie opcje skurczyły się do jednej. I nadal nie był jej fanem.
— Przejdziemy do Bobrowej Tamy. Znajduje się ładny kawałek stąd, ale to jedyny sposób na bezpieczne przedostanie się na drugą stronę rzeki. Mam nadzieję, że po drodze spotkamy patrol, nie wątpię też, że ktoś prędzej czy później ruszy naszym śladem... Karaś opowie, co zaszło, nadejdzie wsparcie. Do tego czasu będziemy musieli poradzić sobie we trójkę i pomóc Popielatej Łapie iść. Staniemy po obu jego bokach, żeby mógł się oprzeć. Dobrze? — powiedział, na koniec koncentrując pytające spojrzenie na Wichrzaku. Szczerze mówiąc, wolałby go widzieć w lecznicy już, przy okazji sprowadziłby do nich kogoś w pełni sił. To jest, gdyby nie to, że miał w sobie głęboko zakorzenione przekonanie, że zrzucenie takiej misji na barki pointa — poobijanego i na obcym terenie — paradoksalnie byłoby tym, co rozłożyłoby go do reszty.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pochwała. Dostał pochwałę? Kolega… czy mógł nazwać go kolegą? Właśnie wtrącił parę słów, które nie były tak niemiło wypowiedziane i nawet usłyszał, że pomógł! Liznął delikatnie bark rzeczaniaka w podzięce, bo sam nie umiał się odezwać… jednak to co się wydarzyło potem go po prostu znieruchomiało. Przywódca go pochwalił? Przywódca Rzeki?! Pożarek nie ukrywał zdziwienia, buźka mu się otworzyła, kiedy szeroko otwartymi oczami patrzył na kocura. Informacja, że WOJOWNIK - za którym pobiegł pomagać dzieciakowi - wcale NIE BYŁ wojownikiem, prawie go wykręciła na drugą stronę. Poczuł jak mu się ziemia osuwa spod łap. OGwiezdni.
— Ojej… — Chyba tylko tyle umiał z siebie wykrzesać, oprócz rzeki łez, które zaczęły ciurkiem płynąć mu po policzkach. Delikatnie wyswobodził łapy spod brzucha Popielatej Łapy i wstał z bólem barku, ale dziwnie mu było dalej leżeć. — J-ja… — Nie powiedział jednak nic. Zamilkł. Nieważne. Lepiej będzie już iść, tak.
— Oj-ej… ale macie dziwne tereny… — rzucił bez przemyślenia swoich słów. — Z-znaczy przepraszam! P-po prostu u mnie jest tylko jedno jezioro… i no… nieważne. T-tak… Chodźmy już — powiedział przerażony, przeskakując z łapy na łapę, a jak się wszyscy zebrali to stanął po jednej stronie terminatora i po prostu szedł z obcymi mu kotami, w obce miejsce, w obce rejony, odchodząc daleko od znajomych terenów, zostawiając znajome pyszczki i znikając nagle bez słowa. On to zawsze potrafił zrobić głupotę, prawda? Ciekawe czy Kozia Płetwa i Przybrzeżna Łapa w ogóle komuś powiedzą, że go zgubiły? A może już dawno zapomniały, że zostawiły go by zapolować? Ojej… tęsknił za obozem już. I w sumie za siostrą… Szlak też nie chciał zostawiać, ale chyba nie mógł nic żądać… czy on był w ogóle pojmany? Może raczej prosić. Nie sądził, że mógł poprosić, by patrol rzeki przekazał, że… no nie zniknął, a jedynie p… pomagał?

zt?
➡ They call you cry baby ⬅xxxxxxxxx
【 CrY bAbY 】xxxxxxxx

xxxxxxxxxxxx[Obrazek: dao7sq9-ac61d9c1-4283-424e-b785-178a174b...8tWwD1Kxnw]
You S E E M to ( replace ) your brain with your heart
xxxYou take things so hard and THEN you fall apart
xxxxxxYou try to explain but __before__ you can START
xxxxxxxxxTHOSE cry baby tears < come out of the dark >
-ˋˏ✄┈┈┈┈
Someone's turning the handle to│that f a u c e t│in your eyes
You pour it out where everyone can s e e
Y o u r heart's too BIG f o r your body it's why IT won't fit inside

You pour it out where everyone can SEE
LVL 3 165 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości