Logo Artemidy
Wysokie Paprocie
#1
Przy brzegu rzeki, ciągnąc się kawałek wzdłuż granicy Klanu Rzeki, rosną wysokie, rozłożyste paprocie, zasłaniając tym samym widok na tereny z jednej i drugiej strony. Szerokie liście doskonale sprawdzają się jako kryjówki i pozwalają na odrobinę prywatności, a także dobrze chronią przed deszczem. Przybrzeżne paprocie często dotykają końcówkami tafli wody, drażniąc ryby, które pluskają głośno, gdy próbują chwycić się przynęty.
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#2
  Samotny spacer zaprowadził białą kotkę do rozłożystych paproci. Przechodziła między ich liścmi pozostając w ukryciu, co jakiś czas tylko zerkając, czy nie zbliża się jakiś kot czy inne zwierzę. To poczucie bycia przysłoniętą, nieco ogrodzoną od świata dawało specyficzne, kojące odczucie, jakby jej zmysły mogły trochę odpocząć od bodźców, choć oczywiście starała się nie tracić czujności. Chyba będzie przychodzić tu częściej.

/Connor
✨ i can't relate to desperation ✨

[Obrazek: 5ySwpbA.png]

LVL 3 200 / 200
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
12
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#3
Rybia woń zalała mu całe nozdrza. Zdecydowanie preferował jednak ten zapach, od kwaśnego smrodu przy Gromowej - której z nazwy nie znał! - granicy. Przynajmniej kojarzyła mu się z jakimś dobrym posiłkiem, a nie... z nie wiadomo czym. Niczym przyjemnym. Dziwiło go, jak którakolwiek z granic mogła tak paskudnie śmierdzieć. Pewnie latem było znacznie gorzej, słońce zdaje się okrutnie potęgować niektóre zapachy.
Nie warto było myśleć o tym teraz. Zdecydowanie lepiej było pozostawać czujnym i uważnym, aby to nie wpaść na kogoś czy na coś, co mogłoby jakkolwiek chcieć mu zaszkodzić. Chociaż do tej pory nie miał takich rewelacji, lepiej nie było testować swojego szczęścia. Kto wie, możliwe że byłby to właśnie ten pechowy dzień i przy odrobinie rozproszenia, wpadłby na rozwścieczonego lisa. Z tego punktu... chyba nie miałby nawet dokąd uciekać.
Na szczęście - wcale nie wpadł na nikogo takiego. Chociaż przytłumiona rybim zapachem, woń innego kota wpadła mu do nosa. I faktycznie, takowego zauważył; przysłonięta paprociami kotka zlewała się ze śniegiem niemal idealnie. I tutaj właśnie sobie mógł przytaknąć, że przez to lepiej być uważnym.
- Cześć! - miauknął wesoło. Może będzie się dało pogadać jakoś normalnie, bez żadnego... nie wiedział, fukania że ma znikać bo to Klan. Nie było co zakładać najgorszego.
LVL 2 25 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#4
  - Witaj - odpowiedziała słodkim głosikiem, na chwilę wyłaniając głowę zza paproci tylko po to, by za chwilę znowu się za nimi schować. Krążyła płynnymi ruchami między roślinami, chociaż cały czas względnie blisko nieznajomego kocura.
  - Co cię tu sprowadza? - zawołała, pozostając dalej schowana. Uczucie bycia nie całkiem na widoku bardzo jej się spodobało. Kocur nie pachniał żadnym klanem, co wzbudziło jej zainteresowanie - skąd w takim miejscu Samotnik? No cóż, musi spróbować najpierw wybadać teren.
✨ i can't relate to desperation ✨

[Obrazek: 5ySwpbA.png]

LVL 3 200 / 200
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
12
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#5
Połową sukcesu zdecydowanie był brak niechęci w rozmowie. Co więcej, zdawała się być miła... chociaż pozostawał czujny. Nie podejrzewał jej o to, że miałaby się zaraz nań rzucić, ale z drugiej strony, rozsądek kazał mu mieć się na baczności. Możliwe, że gdzieś w okolicy jest patrol, tudzież zwyczajnie ktoś inny się przybłąka i nastawienie do Pieszczoszka będzie miał srodze odmienne.
Uśmiechnął się ciut szerzej, chyba bardziej mimowolnie i odruchowo, niż z zamiarem zrobienia tego;
- Szukam pewnego kota. Na imię mu Szczerbatek, z pysku wystają mu dwa kły. Ma krótkie, czarne futro. Być może go widziałaś lub o nim słyszałaś? - wyjaśnił, zgodnie z prawdą. Nic innego go do lasu nie sprowadzało. Nie przeszkadzało mu, że ta się też kryje... wszak - kto jak lubi. Connor usiłował zatrzymywać wzrok tam, gdzie sądził że byłby jej pyszczek. Z kultury do rozmówcy, uważał że w ten sposób okazuje szacunek. Sprawę utrudniała przestrzeń między nimi, aczkolwiek... lepsze to, niż jakby miał dostać jakieś upominanie się, że ma się trzymać z daleka od terenów!
LVL 2 25 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#6
  - Niestety, nie słyszałam o nikim takim - odparła, dalej przemieszczając się swobodnie między paprociami. Kogoś o tak charakterystycznym imieniu i wyglądzie na pewno by zapamiętała, nie miała co do tego wątpliwości. - To twój partner? Zaginął? - zapytała od razu, bo w sumie co miała do stracenia. Jeśli nieznajomemu na prawdę zależało na odnalezieniu owego Szczerbatka, raczej nie będzie migał sie od odpowiedzi, a ona dostanie trochę szczegółów, może nawet całkiem ciekawych. Cały czas pozostawała w ukryciu, płynnie przechodząc między roślinami.
✨ i can't relate to desperation ✨

[Obrazek: 5ySwpbA.png]

LVL 3 200 / 200
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
12
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#7
Na ten moment chyba mógł się spodziewać takiej odpowiedzi. Nie wypytał tylu kotów, by zawęzić tych, co faktycznie mogli coś o kocurze wiedzieć. Nie przejmował się tym. Realistycznie, dawało mu to również jakieś informacje. Może przesadnie optymistyczne - że jeszcze nie dotarł do tych terenów i powinien przenieść poszukiwania bliżej osiedla. Bliżej realizmu, jednakże, prawdopodobnie Szczerbatek nie gadał z każdym napotkanym mu kotem tak, jak robił to Connor - stąd być może rozmówczyni go nie znała.
Na kolejne pytanie odparł bez problemu;
- Nie - nie przejął się. Nie było w tym ani wstydu, ani szoku, niczego - jakoby mówił o kolorze trawy czy nieba. Nie byli partnerami, nie znał go, nie wiedział czy go nawet lubił. Jedynie go szukał. - Mój przyjaciel, Szpon, go poszukuje. Nie mógł sam wyruszyć za nim ze względu na swoje zdrowie, dlatego wysłał mnie. Byli sobie blisko, ale los ich rozdzielił.
A przynajmniej, tyle wiedział o nich sam. Białe kocurzysko nie kryło się z tym jak bardzo drogi był mu Szczerbatek, ale Connor nie był nikim, kto powinien szerzyć takie informacje. Nawet jeśli nie było to niczym takim, uważał że to dość niegrzeczne...
- Radziłbym uważać - zauważył zaraz, wodząc za nią wzrokiem. - Nie mam pewności jaki grunt jest pod paprociami, ale pogoda nie sprzyja. Przy złym kroku możesz upaść, w najlepszym wypadku się nieco potłuczesz, w najgorszym możesz wpaść do wody. Przy takiej temperaturze, możliwe że zachorujesz.
Wątpił, żeby prąd ją porwał. Nie wiedział, czy i jaki ten tutaj jest. Lód mógłby też nieco utrudnić to wszystko... Mimo to, z troski (o nieznajomą tak właściwie) wolał zaznaczyć swoje obawy. Nie robiło to mu krzywdy.
LVL 2 25 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#8
  - Czyli to taka wasza paczka, tak? - dopytywała, dalej krąząc między paprociami. W pewnym momencie jej rozmówca jednak zaczął się o nią troszczyć, bo być może przez paprocie się przewróci lub wpadnie do wody. Uśmiechnęła się pod nosem na te słowa. Doskonale wiedziała, że to tylko przykrywka. Wymówka, aby zachęcić ją do wyjścia z zarośli. Nieznajomy widział ją tylko przez krótkie momenty i to nie w całości, ale wiedziała, że to wystarcza, aby zrobić wrażenie na kocurach. Chęć nacieszenia oka widokiem atrkakcyjnej kocicy schowana za pozornym ostrzeżeniem - och, dobrze znała te schematy!
  Skoro nalegał - a lubiła, jak ktoś nalegał - wyłoniła się w końcu zza liściastych roślin i stanęła przed nim. Dopiero teraz dostrzegła obrożę na jego szyi. - Och - zdziwienie wydobyło się z białego pyszczka. - Więc zajmujesz się też służeniem dwunogom, tak? - zapytała przezornie, jednocześnie zmniejszając dystans i podchodząc bliżej kocura. Bez ostrzeżenia wyciągnęła łapę i pacnęła nią w niebieski, zwisający z obroży element, który zadźwięczał głośno. Uśmiechnęła się zadziornie do kocura, ciekawa jego reakcji.
✨ i can't relate to desperation ✨

[Obrazek: 5ySwpbA.png]

LVL 3 200 / 200
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
12
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#9
- Nie do końca. Po prostu pomagam Szponowi - trudno było nazwać ich paczką, skoro ze Szczerbatkiem miał tyle wspólnego, że znał jego imię oraz wygląd... on przynajmniej nie był w stanie nazwać go częścią swojej paczki z tak błahych powodów. Nie wspominając, że sam nie czuł przynależności do żadnej osiedlowej grupy; był raczej kolegą z doskoku, jak akurat było to potrzebne czy jak komuś drogę zaszedł. Owszem, lubił się z innymi, z mniejszą czy większą wzajemnością, ale dwuosobowe relacje nie były paczką. Raczej. On tego tak nie rozumiał. - Tak jak mówiłem, nie mógł sam wyruszyć na poszukiwania za nim, a więc jedynie szukam jego kolegi. Nie sądzę, że to jakkolwiek łączy nas w paczkę.
Dorzucił jeszcze swoje myśli, tak by nie pozostawiało to żadnych wątpliwości. Jeśliby te powstawały, najpewniej nie miałby najmniejszych problemów ich rozwiewać, być może to też kiedyś jakoś mogłoby się przydać w identyfikacji czarnego kocura.
Prośba o ostrożność podziałała. Uśmiechnął się czując ulgę, wszak nie chciałby aby doszło do żadnego wypadku. Jeszcze przypadkiem teraz ktoś by się pojawił, i byłoby to strasznie... strasznym przeżyciem, którego nie chciał być świadkiem. Poza tym, znając szczęście losu - jeszcze jakimś cudem okazałoby się że to jego wina, bo jak wiadomo, najprościej jest wskazywać palcami na innych, a już nieco trudniej słuchać. No... nie było co myśleć, wszystko było w porządku.
Rozluźnił na moment sylwetkę, którą ponownie spiął gdy tylko trzepnęła łapą o dzwoneczek przy jego obroży. Spokojnym ruchem łapy spróbował go złapać tak, aby ten stanął w miejscu i przestał wydawać głośny dźwięk. Uprzednio jedynie lekko się skrzywił, jakoby tym niemym gestem prosił o nie uderzanie dzwonka. Nie był zły, skąd, wiadomo - dzwoneczek był czymś, czego raczej na co dzień tu nie ma! Przynajmniej, on nie widział jeszcze nikogo w obroży w lesie. Ale, nie chciał aby czasem ustrojstwo się zepsuło. Lubił je.
- Nie służę dwunożnym... jak miałbym im służyć? Nie rozumieją kociej mowy. Ponadto, co ja mogę robić dla kogoś, kto jest kilkukrotnie większy i silniejszy ode mnie? - miauknął łagodnie, podnosząc na nią spojrzenie. Szczerze, nie rozumiał jej pytania... jak mógł "służyć" dwunogowi? Chyba jedynie jako mrucząca podstawka pod ręce! - Dwunożni mnie karmili i dawali mi wodę, kiedy byłem w ich domostwie. Myślę, że w rozumieniu tego słowa, to oni służyli mi... chociaż to również nie na miejscu, wolałbym nazywać to troską z ich strony.
W końcu, tamto słowo było tak... potężne, silne. Zupełnie nie odczuwał swojej relacji z ludźmi w ten sposób!
LVL 2 25 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#10
  - No już już, dobrze, nie jesteście paczką w takim razie - zrozumiałaby za pierwszym razem, ale kocur poczuł jakąś silną potrzebę wytłumaczenia się ze swojej sytuacji.
Gdy kocur musiał uspokoić dźwięk dzwoneczka łapą, Ważka zastanawiała się, czy to dzwonienie nie rozprasza go przy... niektórych czynnościach. Na chwilę uśmiechnęła się pod nosem do swoich sprośnych myśli, musząc się powstrzymywać przed zachichotaniem na głos.
  Przybliżyła się o krok do nieznajomego. - Może po prostu służysz im za ozdobę, bo co jak co - przybliżyła pysk do jego pyska, tak aby mogła szepnąć mu coś do ucha (a przynajmniej mniej-więcej do ucha, bo przez różnicę wzrostu ciężko było jej sięgnąć) - ale oko można nacieszyć - wyszeptała i została pyskiem w tym miejscu. Była na tyle blisko, że kocur mógł bez problemu wyczuć jej oddech.
✨ i can't relate to desperation ✨

[Obrazek: 5ySwpbA.png]

LVL 3 200 / 200
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
12
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#11
Dobrze, że się zrozumieli. Jak sam uważał - to zapewnianie jedynie pomogło w tej chwili. No... może, może nie było aż tak potrzebne. Po jej odpowiedzi mógł wywnioskować, że prawdopodobnie się zagalopował z tym tłumaczeniem, ale chyba inaczej nie umiał. Gdzieś z tyłu głowy miał własne schematy mówienia, a chyba każdy wie, że z takowych trudno się wyuczyć. Jemu osobiście nie przeszkadzały. Ba, często nawet nie wyłapywał tego w jaki sposób mówił. Po prostu czuł, że powinien być jak najbardziej precyzyjny w tym, co mówił. Tak, by nie pozostawały żadne wątpliwości! Przynajmniej, w większości wypadków wolał, by tak właśnie było. Tak czy inaczej... temat Szczerbatka był zakończony. Z powodzeniem.
Kotka zdawała się, przy okazji, czuć swobodniej w jego otoczeniu. Podeszła bliżej, na co on odruchowo napiął mięśnie łap, gotów w razie czego się wycofać. Nie zapowiadało się jednak, że zaraz dojdzie do jakiejkolwiek walki. Mimo to, uważnie obserwował, czy zaraz sytuacja się nie zmieni.
Sytuacja się utrudniła, gdy zaczęła mu szeptać do okolic ucha. Bardziej policzka, jeśli nie szyi, ale wiadomo o co chodzi. Wówczas po prostu zesztywniał, czując jak nieśmiały uśmiech mu wchodzi na mordę. A może taki nerwowy!
- Dziękuję, to... bardzo miłe słowa. Zwykle Klanowe koty uważają zupełnie inaczej - odpowiedział, nie ruszając się nawet o pazur z miejsca. Z jednej strony, bo byli tak blisko, że musiał uważać w wypadku gdyby jednak chciała zaatakować. Z drugiej...bo absolutnie nie wiedział co robić. Zaraz odchrząknął. - Uważam, że twoja uroda również jest miłą do...nacieszenia oka.
Dorzucił zaraz. Nie wiedział, szczerze mówiąc, co odpowiedzieć na taki komplement. Jak łatwo można było wywnioskować - jak sam przyznał - raczej takowych nie dostawał. Na pewno nie od Klanowiczów. W tym wypadku, również, nie miał wyrobionych schematów. A co za tym szło, spinał się bardziej.
LVL 2 25 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#12
  Nie umknęło jej uwadze to, że kocur coraz bardziej spinał ciało. Wręcz przeciwnie, odczuwała z tego powodu specyficzną satysfakcję. Teoretycznie mógł w każdej chwili ją zaatakować, był do tego w gotowości. Czuła jednak, że ma nad nim przewagę. Po pierwsze dlatego, że jej drobna budowa i niski wzrost sprawiały, że uniki i ucieczki z trudnych sytuacji były jej specjalnością. Nie była silna, ale była sprytna. Po drugie - byli na jej terenie, na terenie Rzeki i każdy Rzeczniak słysząc odgłosy walki - przybiegłby jej pomóc. Poza tym dźwięk dzwoneczka przy intesywnej walce zapewne niósłby się z daleka, co przyspieszyłoby tylko nadejście pomocy. Była w bardzo dobrym położeniu.
  - Dziękuję - odpowiedziała słodko na komplement, którego oczywiście się spodziewała. - Boisz się, że cię zaatakuję? - zapytała zadziornie. Dalej pozostawała w tej samej pozycji. Blisko, szepcząc słowa niemalże do ucha kocura.
✨ i can't relate to desperation ✨

[Obrazek: 5ySwpbA.png]

LVL 3 200 / 200
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
12
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#13
Sytuacja się rozwijała... zdecydowanie w taki sposób, w jaki w życiu by się nie spodziewał. Nadal tkwił w miejscu jak kołek, słuchając jej słów i starając się je jak najszybciej przeanalizować.
- Przy każdym kocie należy zachowywać ostrożność. Jestem blisko twojego terenu - co za tym idzie, jej znajomi mogliby się kręcić w okolicy. Nawet jeśli ona nie zrobi mu krzywdy - trudno przewidzieć co się stanie, gdy pojawią się inni. Oni mogliby go zaatakować. Ponadto, chyba jedynie skończony głupiec powiedziałby wprost, że się boi. To strzał w kolano.
Usiadł nieco wygodniej, w końcu pozwalając sobie na drobny ruch.
- Czy... nie byłoby wygodniej rozmawiać, jeśli patrzelibyśmy się na siebie? - rzucił jeszcze. Jak nie przeszkadzała mu obecna forma prowadzenia rozmowy, tak nie wiedział, czy jej nie było czasem niewygodnie. W końcu, mówienie do nie-ucha chyba nie było najbardziej popularną formą gadania.
LVL 2 25 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#14
  - Jak sobie życzysz - odpowiedziała słodkim głosem i zmieniła pozycję, siadając idealnie na wprost kocura. Bliżej, niż było to konieczne.
  - Chyba nie sądzisz, że taka kotka jak ja chciałaby ci zrobić krzywdę? Zaplanować jakiś potstęp? - zapytała, jednocześnie utrzymując konktakt wzrokowy z kocurem, chociaż musiała nieco zadzierać głowę do góry, żeby było to możliwe. - Tam u Dwunogów... masz jakiś przyjaciół? Jakąś swoją grupę? - zapytała, zaciekawiona tym, jak wygląda życie zupełne inne od tego, które prowadziła. Mimo, że dość długo żyła poza klanem, to nigdy nie miała bliższego kontaktu z Dwunogami czy z Pieszczoszkami.
✨ i can't relate to desperation ✨

[Obrazek: 5ySwpbA.png]

LVL 3 200 / 200
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
12
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#15
Nie było to trudne, by ją przekonać do innej formy rozmowy. Uśmiechnął się, wdzięczny za jej współpracę, niespecjalnie przejmując się tym że ta siedziała teraz tak blisko. Lepsze w ten sposób, niż jak w ogóle się nie widzieli... Tylko teraz, żeby ją szyja nie bolała od tego, że patrzyła do góry. Sam starał się nieco zgarbić sylwetkę, co by to jej ułatwić i zadbać o jej kark.
- ...Nie jestem w stanie ocenić, jakie masz zamiary. Poznaliśmy się ledwo kilka chwil temu, i chociaż uważam, że jesteś bardzo miła, a rozmowa z tobą przynosi mi nieopisanie dużo przyjemności, nadal uważam że powinienem brać pod uwagę każdą możliwość. To zdrowy rozsądek. Nie sądzisz? - odpowiedział w końcu. Ona też powinna się obawiać... mniej, lub bardziej. Chociaż Connor był ostatnim kotem, który mógłby bez podstawnie kogoś zaatakować, to koteczka nie miała prawa tego wiedzieć z góry. Mógł równie dobrze się kryć; pod uroczą minką i ładnymi słowami, mogły czaić się mordercze zamiary! Nigdy nie wiadomo!
Na jej pytanie machnął lekko głową.
- Przyjaciół mam... kilku nawet - a przynajmniej - tak sądził. Kontakty z nimi były dość nieregularne, i jak z jednymi częściej rozmawiał, tak z innymi niemal w ogóle. I jak sam takowych nadal uważał za przyjaciół, to nie wiedział czy było to ze wzajemnością. - Nie sądzę, jednak, bym miał jakąkolwiek grupę. Raczej łatwiej o to samotnikom - nie dość, że na pewno lepiej się im żyje, kiedy mogą się wspierać. Pieszczochy zwykle mają pewne przeszkody, które mogą zapobiec byciu w grupie.
Rzecz jasna - dwunogów. I jak teraz Connorowi udało się zwiać za misją, tak najpewniej nie jeden nie miał takiego szczęścia i w dzień czy dwa, kotek wracał do swoich ludzi - mniej lub bardziej dobrowolnie.
- Ty zaś, rozumiem, żyjesz w Klanie. Masz tam przyjaciół? - odbił jej pytanie. W końcu, też był ciekaw!
LVL 2 25 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości