Księżyce: 38 Mistrz: Spadające Niebo Płeć: kocur Matka: Tupocząca Gwiazda, Brzozowa Drzazga Partner: Ostatni już raz sprawiłem, że jej oczy płaczą
szeroki, niski, o długim, kręconym futrze barwy czekoladowej pręgowanej klasycznie. Biel na łapach, brzuchu, ogonie oraz pysku. Oczy bladoniebieskie.
nieśmiała, przyjaźnie nastawiona do świata istotka, która stara się iść przez życie pewnie i z uśmiechem na twarzy
Ślimacza Skorupka [S], Tygrys [GK] i reszta
Serce zabiło mu mocniej, do jego uszu dotarł obcy głos. Fakt, chwilę wcześniej poczuł, że zapach Klanu Rzeki staje się nieco silniejszy, ale... Chyba podświadomie ignorował tę obawę, wmawiał sobie, że tylko mu się wydaje. Obawiał się kłopotów, z których nie potrafiłby wybrnąć, bo cała sytuacja sama w sobie wygląda źle. Są tacy, którzy pozwoliliby mu spokojnie wytłumaczyć okoliczności... A są tacy, którzy od razu rzuciliby się z pazurami, bo nie tylko naruszył granicę, ale również polował po złej stronie. Tak przynajmniej to wyglądało, dla kogoś, kto dopiero tutaj przyszedł.
Zatrzymał się i w momencie wyprostował. Nie został zaatakowany... I zdecydowanie to docenił. Mimo to, ulga nie przyszła tak łatwo. Ton jasnego Rzeczniaka brzmiał śmiertelnie poważnie. Kornik to rozumiał. Pewnie na jego miejscu miałby podobne nastawienie. Upuścił więc zająca i zerknął na twarz nieznajomego z niepewnym, przepraszającym spojrzeniem.
- Tak...!!! - Powiedział w pierwszej chwili, ale tylko to, bo nic więcej nie mogło przejść mu przez gardło. Trochę tak, jakby pojawiła się w nim jakaś niewidzialna gula, która stanowiła przeszkodę dla kolejnych słów. Głośno przełknął ślinę, wycofał się jeszcze o parę kroków. Czym bliżej terenów gromowych, tym... Bezpieczniej? Prawda? - Ale to... Nie ukradłem tego zająca, przysięgam! Znalazłem go u siebie, ale nie udało mi się go wtedy złapać. Goniłem za nim aż tutaj, szybko i intensywnie, i... - To chyba też go nie usprawiedliwiało, uh. Mógł się przecież zatrzymać, odpuścić. Ciutkę więcej uwagi i do niczego by nie doszło. - Nie przekroczyłem granicy celowo, przepraszam. Za bardzo skupiłem się na tym zającu, był tak blisko. - Dodał, a na jego twarzy pojawił się zażenowany grymas. Odwrócił na moment spojrzenie, a ogonem nerwowo przejechał po stawach skokowych. Pięć kroków. Tyle dzieliło go obecnie od granicy z własnym klanem. Niby tak mało, a jednocześnie tak daleko...
Księżyce: 76 Mistrz: Ostry Szpon Płeć: płeć w płynie [amab] Zaimki: on/jego, ona/jej Matka: Przepiórcza Pieśń Ojciec: Nocny Szkwał Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Księżyce: 76 Mistrz: Ostry Szpon Płeć: płeć w płynie [amab] Zaimki: on/jego, ona/jej Matka: Przepiórcza Pieśń Ojciec: Nocny Szkwał Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Od początku widać, że prawdopodobnie odziedziczył budowę ciała po rodzinie ze strony ojca, gdzie wiele było dużych, silnych kotów. I on ma zadatki na wyrośnięcie na takiego w przyszłości, chociaż na razie pozostaje jedynie dość okrągłą kluseczką, której objętości dodatkowo dodaje puchate, długie futro. Jeśli chodzi o jego kolor, po samych narodzinach można było je uznać za całkiem białe, jednak po kilku dniach zaczęło nabierać innych barw, biel pozostawiając jedynie na stopach wszystkich łap, szyi oraz pyszczku, gdzie tworzy jakby kształt trójkąta z czubkiem znajdującym się między oczami. W innych częściach zaczęło przyjmować przede wszystkim odcienie szarości, w różnym natężeniu, ciemniejsze przede wszystkim na głowie, nogach oraz ogonie, na których widoczne są również pręgi. Wchodząc w bardziej dokładne określenia, Kałużę można nazwać niebieskim srebrnym pointem. Całego obrazu kociaka dopełniają jeszcze okrągłe, niebieskie oczy, które pozostaną również w podobnym kolorze, gdy będzie już starszy.
Zapowiada się na urocze, miłe stworzenie, które nie powinno sprawiać swoim rodzicom większych problemów. Jest wesoły i bardzo optymistyczny, pozytywnie podchodzi do wszystkich napotkanych kotów. Mówi całkiem dużo, o wszystkim co akurat ją zainteresuje, a interesuje i ekscytuje ją właściwie większość rzeczy, chociaż zdarza się jej również zamyślić i przestać się odzywać całkowicie. Poza tym jest też dość niezdarny i zapominalski, wydaje się mieć trudności ze skupieniem się przez dłuższy czas na jednym zadaniu. Jak na razie jednak nie przejmuje się tym zbytnio, wierząc, że w przyszłości zostanie świetnym wojownikiem. Kocha całą swoją rodzinę, w tym oczywiście również rodziców, których stara się słuchać najlepiej jak potrafi. Wolałaby przecież nie łamać żadnych zasad i nie powodować kłopotów. Chociaż czy zawsze wychodzi jej to idealnie, to już inna sprawa.
Czy mu rzeczywiście wierzyła? Wyglądał na całkiem przestraszonego, a przy tym niezbyt niebezpiecznego. I teoretycznie istniała możliwość, że to wszystko były tylko elementy jego idealnie przećwiczonego planu na taki właśnie przypadek - jednak była to jedna z tych sytuacji, w których łatwiej było chyba po prostu uwierzyć w to, co słyszał, niż zastanawiać się nad alternatywnymi możliwościami. Chociaż nie oznaczało to, że teraz Kałużowa Dolina zamierzała przestać być jakkolwiek czujna i pozwolić młodemu kocurowi na wszystko. - Następnym razem bardziej uważaj na to, gdzie jesteś. - Czy to miało wystarczyć? Czy było to coś, o czym najlepiej było powiadomić przywódców jednej i drugiej strony? Problem był taki, że akurat z rzeczną Gwiazdą wcale nie chciał w tym momencie rozmawiać, a robienie z tego afery na cały las też nie brzmiało jak zajęcie na ten moment. Może jednak kocur miał szczęście, że popełnił ten błąd akurat w tym momencie, gdzie wydawało się to małym problemem w porównaniu z innymi. - Jak się nazywasz? - To też było całkiem istotne, skoro już rozmawiali. Zarówno na wypadek, gdyby w przyszłości miała jednak usłyszeć o podobnych czynach z jego strony, jak i dla samej informacji, z kim ma do czynienia. Wojownik? Terminator? Obie opcje były teoretycznie możliwe. A w tym drugim przypadku można by ewentualnie pomyśleć też o porozmawianiu z jego mistrzem, to brzmiało trochę prościej niż sami przywódcy.
Love run,love run,love run,love run For all the things you wished you'd done
Run for all you know that’s coming
Run to show love's worth running to
Księżyce: 38 Mistrz: Spadające Niebo Płeć: kocur Matka: Tupocząca Gwiazda, Brzozowa Drzazga Partner: Ostatni już raz sprawiłem, że jej oczy płaczą
szeroki, niski, o długim, kręconym futrze barwy czekoladowej pręgowanej klasycznie. Biel na łapach, brzuchu, ogonie oraz pysku. Oczy bladoniebieskie.
nieśmiała, przyjaźnie nastawiona do świata istotka, która stara się iść przez życie pewnie i z uśmiechem na twarzy
Ślimacza Skorupka [S], Tygrys [GK] i reszta
Na jej słowa zareagował natychmiastowo- intensywnie zaczął kiwać głową, chyląc przy tym czoło. Zależało mu, by całym sobą pokazać skruchę, ale jednocześnie wyglądać przy tym szczere. Bez choćby krzty sztuczności. Pomyślał sobie, że to może wcale nie jest takie łatwe. Wojowniczka mogła postrzegać tę sytuację nieco inaczej. W jej oczach mogło to wyglądać jak próba oszustwa przez kogoś, kto na taką sytuację przygotowywał się już wcześniej. Na pewno chodziły po lesie koty, które bez grama poczucia winy mogłyby skraść innemu klanowi zwierzynę, nawet jeśli obecnie jej nie brakuje. Ale on taki nie był. I miał nadzieję, że jego transparentność zostanie zauważona, a jeszcze lepiej, przyjęta z czystym zaufaniem.
- Wiem. Powinienem być bardziej ostrożny i sobie odpuścić. Ten błąd mnie nauczył. Zająca mogę oddać, chyba formalnie należy do Twojego klanu. - Rzekł, ale z poczuciem, że było to zbędne. To znaczy, czy już za bardzo nie przesadzał? Skinienie i pochylenie głowy mogło być wystarczające... Chyba. No bo właśnie, nie miał pewności i lepiej było dmuchać na zimne. Oby z pozytywnym skutkiem.
- Kornikowy Żer. Ale wolę Kornik, jeszcze nie miałem okazji przyzwyczaić się do wojowniczego imienia. - Bo w klanie głównie wołali na niego po tym krótszym, kocięcym członie. Nie miał nic przeciwko, do tego właśnie przywykł. Nawet będąc Obgryzioną Łapą częściej słyszał poprzednie miano, niż to, które nadała mu Zmierzchająca Gwiazda podczas mianowania na terminatora. - A Ty jesteś... Wojownikiem? Nigdy nie poznałem żadnego Rzeczniaka. Nawet na zgromadzeniu się nie udało. - Mruknął, przechylając nieco głowę w bok. Trochę żałował, że nie zaczepił wtedy żadnego sąsiada. Skupił się na kimś innym, kogo już znał, no i może trochę za bardzo, bo ostatecznie spotkanie przebiegło w ciszy. Głównie słuchał tego, co do powiedzenia miały cztery Gwiazdy. Trzy, tak właściwie.
Księżyce: 76 Mistrz: Ostry Szpon Płeć: płeć w płynie [amab] Zaimki: on/jego, ona/jej Matka: Przepiórcza Pieśń Ojciec: Nocny Szkwał Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Księżyce: 76 Mistrz: Ostry Szpon Płeć: płeć w płynie [amab] Zaimki: on/jego, ona/jej Matka: Przepiórcza Pieśń Ojciec: Nocny Szkwał Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Od początku widać, że prawdopodobnie odziedziczył budowę ciała po rodzinie ze strony ojca, gdzie wiele było dużych, silnych kotów. I on ma zadatki na wyrośnięcie na takiego w przyszłości, chociaż na razie pozostaje jedynie dość okrągłą kluseczką, której objętości dodatkowo dodaje puchate, długie futro. Jeśli chodzi o jego kolor, po samych narodzinach można było je uznać za całkiem białe, jednak po kilku dniach zaczęło nabierać innych barw, biel pozostawiając jedynie na stopach wszystkich łap, szyi oraz pyszczku, gdzie tworzy jakby kształt trójkąta z czubkiem znajdującym się między oczami. W innych częściach zaczęło przyjmować przede wszystkim odcienie szarości, w różnym natężeniu, ciemniejsze przede wszystkim na głowie, nogach oraz ogonie, na których widoczne są również pręgi. Wchodząc w bardziej dokładne określenia, Kałużę można nazwać niebieskim srebrnym pointem. Całego obrazu kociaka dopełniają jeszcze okrągłe, niebieskie oczy, które pozostaną również w podobnym kolorze, gdy będzie już starszy.
Zapowiada się na urocze, miłe stworzenie, które nie powinno sprawiać swoim rodzicom większych problemów. Jest wesoły i bardzo optymistyczny, pozytywnie podchodzi do wszystkich napotkanych kotów. Mówi całkiem dużo, o wszystkim co akurat ją zainteresuje, a interesuje i ekscytuje ją właściwie większość rzeczy, chociaż zdarza się jej również zamyślić i przestać się odzywać całkowicie. Poza tym jest też dość niezdarny i zapominalski, wydaje się mieć trudności ze skupieniem się przez dłuższy czas na jednym zadaniu. Jak na razie jednak nie przejmuje się tym zbytnio, wierząc, że w przyszłości zostanie świetnym wojownikiem. Kocha całą swoją rodzinę, w tym oczywiście również rodziców, których stara się słuchać najlepiej jak potrafi. Wolałaby przecież nie łamać żadnych zasad i nie powodować kłopotów. Chociaż czy zawsze wychodzi jej to idealnie, to już inna sprawa.
- Nie będzie to konieczne. - Ni brakowało im pożywienia, ten jeden zając nie powinien zmienić zbyt wiele. Niech już będzie, że skoro kocur zdołał go upolować, to mógł zabrać go do siebie. - Tak, już całkiem długo. Kałużowa Dolina. - Ile to już minęło od jej ceremonii? Z dwa obiegi pór? Pewnie coś koło tego, czasem trudno było pamiętać o tym, że kiedykolwiek było inaczej. Najwyraźniej w jego przypadku było inaczej, chociaż nie wyglądał aż tak młodo. Pewnie w jego wieku Kałuża była wojownikiem już od jakichś dziesięciu księżycy, może nawet zdążyła wyszkolić prawie swojego własnego terminatora. Jednak różnie z tym bywało, jego trening mógł się przedłużyć z różnych powodów. Niekoniecznie takich mających coś wspólnego z przekraczaniem granic innych klanów. - Niestety, na Zgromadzeniu było trochę mniej czasu na rozmawianie z innymi kotami, niż można by mieć nadzieję. Ja też nie miałam okazji poznać akurat tam kogoś z Gromu. Chyba jedyne koty z waszego klanu, z którymi miałam jakiś większy kontakt to te, które zdecydowały się przejść do Rzeki. - Czy Kornik w ogóle wiedział o tym, że zdarzyło się to dwa razy w ciągu życia Kałuży? Może nawet nie słyszał o żadnym z tych przypadków, przecież już nawet zmiana klanu Wilczycy wydarzyła się dość dawno, mógł być wtedy małym kociakiem, a co dopiero mówić o Hubie…
Love run,love run,love run,love run For all the things you wished you'd done
Run for all you know that’s coming
Run to show love's worth running to
Księżyce: 38 Mistrz: Spadające Niebo Płeć: kocur Matka: Tupocząca Gwiazda, Brzozowa Drzazga Partner: Ostatni już raz sprawiłem, że jej oczy płaczą
szeroki, niski, o długim, kręconym futrze barwy czekoladowej pręgowanej klasycznie. Biel na łapach, brzuchu, ogonie oraz pysku. Oczy bladoniebieskie.
nieśmiała, przyjaźnie nastawiona do świata istotka, która stara się iść przez życie pewnie i z uśmiechem na twarzy
Ślimacza Skorupka [S], Tygrys [GK] i reszta
Zając był jego, to znaczy, tak zadecydowała wojowniczka... A on nie zamierzał naciskać. Krótko pokiwał głową, w czystym geście wdzięczności, ale to było na tyle. Zostawił już ten temat, skupił się na innych... Trochę bardziej luźnych. Nie musiał się już denerwować, sytuacja została opanowana.
Kałużowa Dolina, a więc wojownik. Z o wiele większym stażem i doświadczeniem. Miło poznać. Uśmiechnął się lekko, to spotkanie na pewno na długo zapamięta. Nie tylko ze względu na popełnioną gafę (bo to byłoby zbyt oczywiste!), ale również przez fakt, że to właśnie ten kot był pierwszym Rzeczniakiem, którego miał okazję poznać. Spodziewał się, że takie rzeczy... Mogą zapadać w głowie. Szczególnie jemu.
- Co nie!! Zaskoczyło mnie to, bo byłem pewien, że uda mi się poznać parę nowych osobowości... Ale wszystko działo się tak szybko...! Przywódcy nie marnowali czasu, nie ma co. - Odniósł się do słów dotyczących zgromadzenia i wolnego czasu, którego nie było tam wiele. Dobrze jest wiedzieć, że nie tylko on to zauważył. - Przejść do Rzeki? To znaczy, zmienić klan? Nie wiedziałem, że był ktoś taki... Albo jest! Czasami koty znikają, ale to chyba... Nie tak działa? - Pomyślał o wszystkich tych, których któregoś dnia nagle zabrakło. O Dżdżownicy, chociażby. Myśl, że brat zaginął, a tak naprawdę po prostu zmienił klan... Nieee, to nie mogło tak być. Powiedziałby mu. I wszyscy inni, którzy zniknęli, pewnie też powiadomiliby najbliższych. Nie zmienia się rodziny tak nagle, z dnia na dzień.
Księżyce: 76 Mistrz: Ostry Szpon Płeć: płeć w płynie [amab] Zaimki: on/jego, ona/jej Matka: Przepiórcza Pieśń Ojciec: Nocny Szkwał Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Księżyce: 76 Mistrz: Ostry Szpon Płeć: płeć w płynie [amab] Zaimki: on/jego, ona/jej Matka: Przepiórcza Pieśń Ojciec: Nocny Szkwał Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Od początku widać, że prawdopodobnie odziedziczył budowę ciała po rodzinie ze strony ojca, gdzie wiele było dużych, silnych kotów. I on ma zadatki na wyrośnięcie na takiego w przyszłości, chociaż na razie pozostaje jedynie dość okrągłą kluseczką, której objętości dodatkowo dodaje puchate, długie futro. Jeśli chodzi o jego kolor, po samych narodzinach można było je uznać za całkiem białe, jednak po kilku dniach zaczęło nabierać innych barw, biel pozostawiając jedynie na stopach wszystkich łap, szyi oraz pyszczku, gdzie tworzy jakby kształt trójkąta z czubkiem znajdującym się między oczami. W innych częściach zaczęło przyjmować przede wszystkim odcienie szarości, w różnym natężeniu, ciemniejsze przede wszystkim na głowie, nogach oraz ogonie, na których widoczne są również pręgi. Wchodząc w bardziej dokładne określenia, Kałużę można nazwać niebieskim srebrnym pointem. Całego obrazu kociaka dopełniają jeszcze okrągłe, niebieskie oczy, które pozostaną również w podobnym kolorze, gdy będzie już starszy.
Zapowiada się na urocze, miłe stworzenie, które nie powinno sprawiać swoim rodzicom większych problemów. Jest wesoły i bardzo optymistyczny, pozytywnie podchodzi do wszystkich napotkanych kotów. Mówi całkiem dużo, o wszystkim co akurat ją zainteresuje, a interesuje i ekscytuje ją właściwie większość rzeczy, chociaż zdarza się jej również zamyślić i przestać się odzywać całkowicie. Poza tym jest też dość niezdarny i zapominalski, wydaje się mieć trudności ze skupieniem się przez dłuższy czas na jednym zadaniu. Jak na razie jednak nie przejmuje się tym zbytnio, wierząc, że w przyszłości zostanie świetnym wojownikiem. Kocha całą swoją rodzinę, w tym oczywiście również rodziców, których stara się słuchać najlepiej jak potrafi. Wolałaby przecież nie łamać żadnych zasad i nie powodować kłopotów. Chociaż czy zawsze wychodzi jej to idealnie, to już inna sprawa.
- Chociaż to, że jeden z przywódców nawet nie przyszedł, wciąż wydaje mi się trochę dziwne… - Niby choroba mogła zdarzyć się zawsze, ale akurat w noc pierwszego Zgromadzenia od tak dawna? Taki przypadek sam w sobie brzmiał jak jakichś znak od Gwiezdnych, o ile nie był tak naprawdę czymś innym. Ale przecież miał nie zastanawiać się nad tym za bardzo. Jednak niezależnie od tego, Zgromadzenie w praktyce osiągnęło dziwny stan, gdzie ani nie było czasu spokojnie porozmawiać, ani nie zostały ostatecznie wprowadzone żadne istotne zmiany. - Jest w Rzece już całkiem długo, możesz nie pamiętać czasu, gdu tu przeszła, ale odbyło się to za zgodą przywódców. Nazywa się Wyjąca Wilczyca, zakochała się w kocurze z Rzeki i dlatego chciała do niego dołączyć. - Wyjaśniła, omijając fakt, że tamten kocur jest jej bratem. Opisywana sytuacja nie była zbyt częsta, ale jednak czasem się działa. Czy do Gromu nikt nie przyszedł w podobny sposób? Czy wojownicy najwyraźniej tylko odchodzili stamtąd do Rzeki, a nigdy nie działo się na odwrót i nie trafił tam nikt z Wichru czy Cienia?
Love run,love run,love run,love run For all the things you wished you'd done
Run for all you know that’s coming
Run to show love's worth running to
Księżyce: 38 Mistrz: Spadające Niebo Płeć: kocur Matka: Tupocząca Gwiazda, Brzozowa Drzazga Partner: Ostatni już raz sprawiłem, że jej oczy płaczą
szeroki, niski, o długim, kręconym futrze barwy czekoladowej pręgowanej klasycznie. Biel na łapach, brzuchu, ogonie oraz pysku. Oczy bladoniebieskie.
nieśmiała, przyjaźnie nastawiona do świata istotka, która stara się iść przez życie pewnie i z uśmiechem na twarzy
Ślimacza Skorupka [S], Tygrys [GK] i reszta
Pokiwał energicznie głową. Racja. Przypomniał sobie jeszcze raz noc zgromadzenia i Truflowy Nosek, która zjawiła się zamiast Roziskrzonej Gwiazdy. Przywódca chyba chorował? Nie do końca pamiętał jaki był powód tej nieobecności, ale głównie założył właśnie ten powód. Nic innego, co przyszło mu do głowy, nie wydawało się wystarczająco racjonalne, by odpuścić tak ważne zebranie.
- Tak!! Pierwsze od dawna zgromadzenie, a kogoś i tak brakowało. Straszny pech. Chociaż mnie jeszcze bardziej zdziwił fakt, że Truflowy Nosek należała kiedyś do Klanu Gromu. To musiało być dawno temu. No i zaskoczyłem się, że to akurat ona została wybrana do rangi zastępcy. - Chciał ten wątek rozwinąć bardziej, ale coś w jego głowie kazało mu się zatrzymać. Może obawy, że gada od rzeczy i ta opinia może się spotkać z krytyką? W dodatku nie potrafił własnych myśli ubrać w konkretne, proste słowa. Pewnie by się gubił i motał, a ostatecznie wyszłoby totalnie coś innego, niż chciałby przekazać. Mogłoby zrobić się dziwnie.
- Ah, więc gromowa Gwiazda wiedziała... - Rzucił cicho, ale raczej do siebie niż do Kałużowej Doliny. Odrzucił opcję przejścia Dżdżownicy do innego klanu. Wzrok, który na ułamek sekundy spuścił na ziemię, ponownie wrócił na twarz Rzeczniaka. - No to rzeczywiście musiało być dawno, bo nigdy nie poznałem Wyjącej Wilczycy. Nikt mi też... O niej nie mówił. - Została zapomniana w momencie, gdy zmieniła przynależność? Nieee. Raczej miał po prostu pecha. - Jest dalej u was? Mam nadzieję, że jest szczęśliwa. Zmiana klanu brzmi na niezwykle trudną decyzję. Okropnie musi się czuć kot, który jej żałuje. - Wysnuł własne wnioski, zastanawiając się czy sam potrafiłby przejść z Gromu do, na przykład, takiej Rzeki. Na pewno nie. Ale pewnie wydawało mu się to łatwe dlatego, że nie miał powodu, by to robić.
Księżyce: 76 Mistrz: Ostry Szpon Płeć: płeć w płynie [amab] Zaimki: on/jego, ona/jej Matka: Przepiórcza Pieśń Ojciec: Nocny Szkwał Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Księżyce: 76 Mistrz: Ostry Szpon Płeć: płeć w płynie [amab] Zaimki: on/jego, ona/jej Matka: Przepiórcza Pieśń Ojciec: Nocny Szkwał Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Od początku widać, że prawdopodobnie odziedziczył budowę ciała po rodzinie ze strony ojca, gdzie wiele było dużych, silnych kotów. I on ma zadatki na wyrośnięcie na takiego w przyszłości, chociaż na razie pozostaje jedynie dość okrągłą kluseczką, której objętości dodatkowo dodaje puchate, długie futro. Jeśli chodzi o jego kolor, po samych narodzinach można było je uznać za całkiem białe, jednak po kilku dniach zaczęło nabierać innych barw, biel pozostawiając jedynie na stopach wszystkich łap, szyi oraz pyszczku, gdzie tworzy jakby kształt trójkąta z czubkiem znajdującym się między oczami. W innych częściach zaczęło przyjmować przede wszystkim odcienie szarości, w różnym natężeniu, ciemniejsze przede wszystkim na głowie, nogach oraz ogonie, na których widoczne są również pręgi. Wchodząc w bardziej dokładne określenia, Kałużę można nazwać niebieskim srebrnym pointem. Całego obrazu kociaka dopełniają jeszcze okrągłe, niebieskie oczy, które pozostaną również w podobnym kolorze, gdy będzie już starszy.
Zapowiada się na urocze, miłe stworzenie, które nie powinno sprawiać swoim rodzicom większych problemów. Jest wesoły i bardzo optymistyczny, pozytywnie podchodzi do wszystkich napotkanych kotów. Mówi całkiem dużo, o wszystkim co akurat ją zainteresuje, a interesuje i ekscytuje ją właściwie większość rzeczy, chociaż zdarza się jej również zamyślić i przestać się odzywać całkowicie. Poza tym jest też dość niezdarny i zapominalski, wydaje się mieć trudności ze skupieniem się przez dłuższy czas na jednym zadaniu. Jak na razie jednak nie przejmuje się tym zbytnio, wierząc, że w przyszłości zostanie świetnym wojownikiem. Kocha całą swoją rodzinę, w tym oczywiście również rodziców, których stara się słuchać najlepiej jak potrafi. Wolałaby przecież nie łamać żadnych zasad i nie powodować kłopotów. Chociaż czy zawsze wychodzi jej to idealnie, to już inna sprawa.
Tak, to kto pojawił się na czele Wichru zamiast Roziskrzonej Gwiazdy również było zaskakujące. Jednak chyba pod względem tego, że nie była to Donośny Krzyk, która była zastępczynią przez tyle księżyców i z tego co było wiadomo Kałuży, wciąż żyła. Więc dlaczego kot obejmujący tę rangę został zmieniony akurat przed tak ważnym wydarzeniem? Na to we dwójkę też raczej nie mogli znaleźć odpowiedzi. - Przypadek Truflowego Noska pewnie mógł być podobnym do tego Wyjącej Wilczycy… Chociaż nie wiem, pewnie więcej o tym może wiedzieć ktoś w twoim klanie albo w Wichrze. - To brzmiało jak najbardziej logiczna opcja. Czy sama Kałuża zaufałaby komuś takiemu na stanowisku zastępcy? Na pewno brzmiało to lepiej niż gdyby miał nim zostawać były samotnik. Nawet jeśli zmiany klanów były nieco dziwne, to przecież wszyscy żyli z tymi samymi zasadami, ktoś taki powinien wiedzieć jak się zachować. - Jakiś czas temu urodziła kocięta, teraz są już terminatorami. Nie słyszałem, żeby myślała kiedykolwiek o powrocie do Gromu… Więc chyba wszystko u niej w porządku. - Chociaż i niektóre z ich kociąt zdążyły już zaginąć. Ale to niestety prędzej czy później działo się w przypadku każdego miotu - nie było na to sposobu, niezależnie czy żyło się w Rzece, Gromie, czy gdziekolwiek indziej. A Strumyk kochał swoją partnerkę, Kałużowa Dolina wierzyła w swojego brata i to, że naprawdę chciał dla Wilczycy jak najlepiej. Więc może akurat w tym przypadku to wszystko nie poszło aż tak źle.
Love run,love run,love run,love run For all the things you wished you'd done
Run for all you know that’s coming
Run to show love's worth running to
Księżyce: 38 Mistrz: Spadające Niebo Płeć: kocur Matka: Tupocząca Gwiazda, Brzozowa Drzazga Partner: Ostatni już raz sprawiłem, że jej oczy płaczą
szeroki, niski, o długim, kręconym futrze barwy czekoladowej pręgowanej klasycznie. Biel na łapach, brzuchu, ogonie oraz pysku. Oczy bladoniebieskie.
nieśmiała, przyjaźnie nastawiona do świata istotka, która stara się iść przez życie pewnie i z uśmiechem na twarzy
Ślimacza Skorupka [S], Tygrys [GK] i reszta
Racja, o Truflowy Nosek powinien lepiej pytać Gromiaków albo Wichrzaków... I w sumie to nawet miał opcję, by się czegoś więcej dowiedzieć. Może pomogłaby mu w tym Dziki Czart? O niej pomyślał w pierwszej kolejności, bo to wydawało się zdecydowanie prostsze niż szukanie Gromiaka, który znałby Truflę bliżej i wiedział cokolwiek więcej o tej sprawie. No chyba, że wieści rozeszły się na cały klan, łącznie ze wszystkimi, najdrobniejszymi szczegółami. Z jakiegoś powodu w to wątpił, ale... Może warto było to sprawdzić? Czas, który przeznaczyłby na podróż na granicę z Klanem Wichru i czekanie na jednego, konkretnego kota, wykorzystałby w inny, równie pożyteczny sposób. Na jedno wychodzi.
Informacje na temat Wyjącej Wilczycy skwitował krótkim kiwnięciem głową... I w sumie to się nawet delikatnie uśmiechnął. Miło było słyszeć, że ktoś ma się dobrze, nawet, jeśli chodziło o całkowicie obcego kota. To jest ta cała empatia?
- Cieszę się, że się odnalazła. - Mruknął w odpowiedzi i chyba właśnie zrobiło się nieco niezręcznie. Tematy do rozmowy się skończyły, a żadne z nich nie zaczęło żadnego nowego... Czyli co, to koniec? Kornik milczał jeszcze przez kilka chwil. - Dobra. No to teraz... Będę już chyba szedł. Miałem wrócić do obozu z czymś jeszcze, zając to mało. - W końcu się odezwał, a zaraz po tych słowach ciężko podniósł się z ziemi. Właśnie miał się żegnać, a następnie oddalić w swoje strony, ale wciąż z tyłu głowy miał myśl, która nie chciała go opuścić. Chyba nie zasnąłby spokojnie, gdyby się tym nie podzielił. - Nie ma w waszym klanie kota podobnego do mnie? Z równie kręconym, ale zdecydowanie jaśniejszym futrem. Zapamiętałem go jako głośnego i pewnego siebie, ale mógł się zmienić... Niebieskie oczy. Jeszcze je pamiętam. - Dżdżownica. Bo wciąż istniał jakiś cień szansy, że brat nie zniknął tak po prostu. Że może być bliżej niż się komukolwiek wydaje. Brak upewnienia się byłby grzechem.
Księżyce: 76 Mistrz: Ostry Szpon Płeć: płeć w płynie [amab] Zaimki: on/jego, ona/jej Matka: Przepiórcza Pieśń Ojciec: Nocny Szkwał Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Księżyce: 76 Mistrz: Ostry Szpon Płeć: płeć w płynie [amab] Zaimki: on/jego, ona/jej Matka: Przepiórcza Pieśń Ojciec: Nocny Szkwał Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Od początku widać, że prawdopodobnie odziedziczył budowę ciała po rodzinie ze strony ojca, gdzie wiele było dużych, silnych kotów. I on ma zadatki na wyrośnięcie na takiego w przyszłości, chociaż na razie pozostaje jedynie dość okrągłą kluseczką, której objętości dodatkowo dodaje puchate, długie futro. Jeśli chodzi o jego kolor, po samych narodzinach można było je uznać za całkiem białe, jednak po kilku dniach zaczęło nabierać innych barw, biel pozostawiając jedynie na stopach wszystkich łap, szyi oraz pyszczku, gdzie tworzy jakby kształt trójkąta z czubkiem znajdującym się między oczami. W innych częściach zaczęło przyjmować przede wszystkim odcienie szarości, w różnym natężeniu, ciemniejsze przede wszystkim na głowie, nogach oraz ogonie, na których widoczne są również pręgi. Wchodząc w bardziej dokładne określenia, Kałużę można nazwać niebieskim srebrnym pointem. Całego obrazu kociaka dopełniają jeszcze okrągłe, niebieskie oczy, które pozostaną również w podobnym kolorze, gdy będzie już starszy.
Zapowiada się na urocze, miłe stworzenie, które nie powinno sprawiać swoim rodzicom większych problemów. Jest wesoły i bardzo optymistyczny, pozytywnie podchodzi do wszystkich napotkanych kotów. Mówi całkiem dużo, o wszystkim co akurat ją zainteresuje, a interesuje i ekscytuje ją właściwie większość rzeczy, chociaż zdarza się jej również zamyślić i przestać się odzywać całkowicie. Poza tym jest też dość niezdarny i zapominalski, wydaje się mieć trudności ze skupieniem się przez dłuższy czas na jednym zadaniu. Jak na razie jednak nie przejmuje się tym zbytnio, wierząc, że w przyszłości zostanie świetnym wojownikiem. Kocha całą swoją rodzinę, w tym oczywiście również rodziców, których stara się słuchać najlepiej jak potrafi. Wolałaby przecież nie łamać żadnych zasad i nie powodować kłopotów. Chociaż czy zawsze wychodzi jej to idealnie, to już inna sprawa.
To było dość niespodziewane pytanie. Kim miałby być ten poszukiwany kot? Skąd miałby się wziąć w klanie Rzeki? Właściwe, nie miało to pewnie zbyt dużego znaczenia - odpowiedź była prosta, a i szanse na spotkanie go gdziekolwiek indziej pewnie bardzo niewielkie. - Nie ma tu nikogo takiego. Była tylko jedna kotka z kręconym futrem, ale... zaginęła. Jakiś czas temu. - I czasem zastanawiał się dalej nad tym, czy mógł zrobić coś inaczej, by dalej tu była. A może i tak zawsze miało się tak wydarzyć, mimo każdych starań koty spoza klanu musiały stąd kiedyś odejść? To tyle, skoro kocur mówił, że już czas wracać, to prawdopodobnie był to najlepszy pomysł. Przecież pierwotnie nawet nie zamierzała się tu ani n chwilę zatrzymywać. - Do widzenia. Następnym razem uważaj na granice. - I to tyle, mógł zacząć się zagłębiać w swoje tereny, wierząc w to, że Gromowy wojownik grzecznie zrobi to samo.
// zt?
Love run,love run,love run,love run For all the things you wished you'd done
Run for all you know that’s coming
Run to show love's worth running to