Logo Artemidy
Podmokły Brzeg
Córka się dosiadala, a Klacz spojrzała na nią z ukosa. Nie chciała znów czegoś psuć w swojej relacji z córką, ani nie czuła, że ją atakuje. Niestety w rodzinie Czarnego Konia jakoś nigdy nie było nacisku na szczere rozmowy od serca, które pomagały by im się wszystkim dogadać. Po prostu istnielj, a jak było coś źle, to wtedy się o tym mówiło. Nikt nie miał w głowie, by do przodu ugasić żar, zanim zapłonie ogień.
Klacz objęła ją ogonem, jak to matka córkę. - Dalej cię wspieram. Jesteś moją córką. - Mruknęła i rzuciła jej lekki uśmiech. Nad nimi przeleciała wrona, która w dziobie miała orzech. Klacz sunęła za nią wzrokiem. Głupie ptaki. Uczepiły się jej. - Jak robię coś źle to mi powiedz.
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wspierała ją... w czym dokładnie? Za niedługo będzie miała okazję do przetestowania tegoż wsparcia w praktyce. Musiała w końcu wydusić z siebie te słowa; sama nie rozumiała dlaczego przychodzi jej to z takim trudem. Czy matka robiła coś źle? Wszystko byłoby prostsze gdyby ktokolwiek w tej dysfunkcyjnej rodzince potrafił ze sobą rozmawiać. Ale nie potrafił, dlatego Wojna milczała i postanowiła nie drążyć tego tematu, za to powiedzieć coś co chciała z siebie wypluć od samego początku tego spaceru.
- To dobrze, ale za niedługo będziesz się musiała postarrrać wiele rrrazy barrrdziej niż terrraz. Będziesz babcią - ogłosiła sucho.
[Obrazek: 7IIUSgN.png]
LVL 4 250 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie miała pojęcia jak zareagować. Dostała w łeb strzał w łapy, na który MUSIAŁA zareagować, a NIE WIEDZIAŁA JAK. Nie chciała zrobić nic źle, bo wtedy córka nie poczuje, że ma wsparcie w Klaczy, ale jednocześnie nie była pewna jaka jest prawidłowa reakcja. Przez chwilę siedziała zdziwiona, z dużymi oczami, napięta jakby ktoś ją rozciągnął, po czym otworzyła w ciszy pysk, chcąc coś wymówić. - ... - Początkowo chciała zacząć zadawać pytania - kto, z kim, gdzie, gdzie, dlaczego. Ale zastanowiła się... czy kiedy ona była w ciąży, to chciała takich pytań? Nie. Z drugiej strony ona też raczej paradowała i pokazywała, że jest dumna z ciąży. Nie była pewna, czy Wojna zrobi to samo, bo nie było też po niej nic widać. Co zatem miała zrobić? A może córka żartowała i tylko ją sprawdzała? Może... Klacz nie chciała wyjść na naiwną, ale jednak postanowiła uwierzyć. Potem najwyżej obie będą się śmiać. Choć nie potrafiła całkowicie z pewnością uwierzyć w to, że Wojna chciała kociąt w tym wieku... była młodsza, niż jak Klacz skończyła trening, a już zdecydowanie niż kiedy ona doczekała się miotu. Który to był księżyc? 31? 37? Nie pamiętała dokładnie. A dymna też nie wydawała się za bardzo szczęśliwa. Może Kraśna Klacz zepsuła jej dobry wstęp do tego ogłoszenia? - Zanim powiem, że się cieszę, chcę mieć pewność - chciałaś tych kociąt? To twój wybór? - Bo wolała zmartwić się córką, niż ślepo ucieszyć na wieść o wnukach.
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Klacz słusznie była ostrożna i słusznie zastanawiała się nad reakcją, gdyż Wojna przypatrywała jej się bardzo uważnie szukając jakiegoś zgorszenia bądź niezadowolenia w jej wzroku. Matka postanowiła podejść do tego z dystansem, ale i troską wybierając bezpieczną ścieżkę, do której nie mogła się doczepić.
- Tak, tak, oczywiście. Chcę ich barrrdziej niż czegokolwiek. Będą absolutnie wyjątkowe, mamo, nigdy jeszcze nie było tak wyjątkowych kociąt w klanach jak te - obiecała jej nie wyjaśniając jednak dlaczego. Młode miały krew wszystkich czterech klanów, a to oznaczało, że musiały być specjalne. Jej małe gwiazdki przybędą by zmienić przeznaczenie tego podupadającego klanu.
- Lawenda obiecała mi pomóc. Będzie drrrugą matką - ogłosiła dumna jak nigdy wcześniej. No bo... ojciec? Co? Słyszał ktoś kiedyś o czymś równie bzdurnym??
[Obrazek: 7IIUSgN.png]
LVL 4 250 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jej odpowiedź brzmiała trochę jak sarkazm, ale jej pysk na to nie wskazywał. Po prostu dobór słów był dziwny... jednak nie miała podstaw, niby, ku temu, by nie uwierzyć w nie. Informacja o Lawendzie nie zaskoczyła Kraśnej Klaczy. Sama miała kogoś bliskiego, przyjaciółkę, ale... zastrzygła uchem. - Skoro tak, to cieszę się bardzo. - Liznęła córkę po skroni. - Pamiętaj, że pewnie wiele kotów będzie jakiś czas pytać cię co u kociąt, jak idzie wychowywanie itd., ale przede wszystkim poza byciem matką, jesteś kocicą i nie daj sobie podważyć twoich potrzeb. Pamiętaj nie dać się zasłonić kociętami, bo ty też jesteś ważna. - Bardzo nie chciała, żeby nagle Wojna poczuła, jakby ona się już nie liczyła, bo zrobiła kocięta i teraz są one i tylko one stanowią o jej wartości. - Lawenda to dobry kot, z pewnością ułatwi ci ich wychowanie. - Tu jednak musiała postawić - Ale... uważaj. Gołąb mnie opuściła już dwukrotnie. Tym razem zapewne nie wróci. Też miała się wami opiekować, a wyszło jak wyszło. Nie stawiaj wszystkiego na innego kota, żebyś się nie zawiodła. - Poradziła jej.
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Hmpf, będę o tym pamiętać - mruknęła mile zaskoczona, że matka okazuje wobec niej jakąś troskę. Była zadowolona z jej opinii o Lawendzie, choć ostatnie słowa Klaczy wzbudziły w niej niepokój. Lawenda? Zniknąć? Ostatnio była nieobecna, myślami błądziła gdzieś daleko, ale to przecież normalne, dopiero co straciła matkę - na pewno wkrótce się pozbierała. Obiecała jej pomóc, obiecała że... A może Wojna dopowiedziała sobie za wiele rzeczy.
- Jestem pewna, że ona mnie nie zawiedzie. Lawenda to nie Gołąb - zaprotestowała od razu nie musząc się nawet nad tym zastanawiać. Gwiezdni jedni wiedzieli, że już niedługo miała się przekonać, że matka miała rację... Wojowniczka nie chciała kłócić się teraz z matką o terminatorkę, dlatego czym prędzej zmieniła temat na bardziej neutralny.
- Złapiesz mi coś zanim wrrrócimy do obozu? Czasem nachodzi mnie smak na dziwne rzeczy, na przykład rrryby - podzieliła się z nią dziwnymi życzeniami swojego organizmu, a później po prostu rozmawiała z matką o różnych, lżejszych rzeczach nim zmęczona wróciła do obozu.

zt
[Obrazek: 7IIUSgN.png]
LVL 4 250 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kiwnęła jej głową. - Złapię. - Mruknęła, nieco się przybliżyła, by ją przytulić, a potem odsunęła się i wstała, odprowadzając córkę do obozu, a sama chciała zaraz ruszyć w stronę rzeki, by złowić jej rybę. Nie przepadała za łowieniem, a już na pewno nie czuła do tego takiego uwielbienia jak Krasy Byk, ale jakoś specjalnie oponowała wobec pomysłu łapania ryb.

//zt
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości