Logo Artemidy
Trening W-kurz-onej Łapy
#1
Wczorajszy dzień skończył się, a dzisiaj był nowy, inny dzień. Prawda? Więc czemu czuł się tak samo? A może nawet gorzej? Niebo nie wyglądało dzisiaj lepiej, chmury już zebrały się nad głowami, słońca nie było widać, jedyna informacja o tym, że był dzień była w poświacie. Wszystko wyglądało jaśniej, mimo iż równie szaro i bez koloru. Błoto z poprzednich dni na pewno nadal nie wyschło, a dzisiaj znowu miało padać. Cieszyło go, że jednak umówił się na trening za dwa górowania słońca, a nie dzisiaj, dzisiaj nie chciał, nie dałby rady. Pewnie powinien, ale wszystko powoli go dobijało. Tak, o.
Łabędzia Gwiazda pochwalił go przed swoją śmiercią, dał mu poczucie, że zrobił coś dobrego, przyjął go do klanu dopóki rany mu się nie zagoiły, a Pożarek w pewnym sensie czuł się odpowiedzialny za tę śmierć. I co wydarzyło się wczoraj? Został mianowany, dostał terminatora… Roziskrzona Gwiazda zmarł, odbyło się milczące czuwanie. Roziskrzona Gwiazda go nie pochwalił, za to dał mu imię, które do końca życia będzie brzmieć jakby był niewystarczający, prawda? A może sobie wmawiał? Musiał. Zawsze sobie wmawiał. A mimo to czuł się odpowiedzialny za śmierci obu Gwiazd. Śmierci, które znaczyły kompletnie coś innego – rzeczna Gwiazda dała mu poczucie, że jest w stanie coś osiągnąć, że może być wystarczający… kiedy wichrowa Gwiazda dała mu odczuć, że nieważne co zrobi zawsze będzie nikim. Więc może bardziej, niż być odpowiedzialny za obie śmierci po prostu odczuwał rozczarowanie, gorzkość, że nigdy nie zdoła pokazać się od lepszej strony czy odwdzięczyć się za dobro? Był na ostatnich ceremoniach obu tych kotów… i na obu nic kompletnie nie znaczył ostatecznie. Nie podziękował nigdy Łabędziej Gwieździe, nie przeprosił nigdy Roziskorznej Gwiazdy.
Chciał spać. Musiał. Zrobił sobie drzemkę przed milczącym czuwaniem, po tym jak wrócił do obozu po wypłakaniu się przez emocje związane z ceremonią jak i śmiercią przywódcy, ale nie była ona zbyt długa. Nie potrafił zasnąć na dłużej, budził go stres. Wszystkim. Teraz? Teraz był zmęczony. Dniem wczorajszym, dniem jutrzejszym i dniem odbywającym się teraz. Zamknął więc zezowate ślepka i odliczył do dziesięciu, aż udało mu się uspokoić oddech i odpłynąć w sen. Kłująca Gęstwina była straszna, ale okazało się, że Donośny Krzyk pozwoliła mu mieć legowisko obok siebie i Sosnowego Szmeru – pomagało mu to. Pomagało mu to zasnąć.
➡ They call you cry baby ⬅xxxxxxxxx
【 CrY bAbY 】xxxxxxxx

xxxxxxxxxxxx[Obrazek: dao7sq9-ac61d9c1-4283-424e-b785-178a174b...8tWwD1Kxnw]
You S E E M to ( replace ) your brain with your heart
xxxYou take things so hard and THEN you fall apart
xxxxxxYou try to explain but __before__ you can START
xxxxxxxxxTHOSE cry baby tears < come out of the dark >
-ˋˏ✄┈┈┈┈
Someone's turning the handle to│that f a u c e t│in your eyes
You pour it out where everyone can s e e
Y o u r heart's too BIG f o r your body it's why IT won't fit inside

You pour it out where everyone can SEE
LVL 3 165 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#2
Minęło popołudnie, minął wieczór, noc, nastał poranek - zdawałoby się, że wszystkie emocje, które Kurz odczuwał w związku z mianowaniem i pogrzebem zdążą choć odrobinę opadnąć... ale nie. Spał źle, co chwilę się budził, pół nocy przewracał się z boku na bok i sapał z frustracją, kiedy ponownie przeżywał poprzedni dzień w głowie. To okropne, upokarzające imię, wytykające wszystkim jego charakter, fakt, że matka zdawała się nie być nimi zainteresowana nawet w dniu ich ceremonii (jedno maźnięcie podczas przygotowań zdecydowanie nie było wystarczającą ilością uwagi), to, kogo dostał na mistrza. Pogrzeb, podczas którego złość na przywódcę i poczucie ogromnej niesprawiedliwości mieszało się z lekkim poczuciem winy, że tak naprawdę kopał leżącego w myślach. Ale jak miał nie być zły, kiedy jedną z ostatnich rzeczy, które stary kocur zrobił w swoim długim życiu było potraktowanie go... tak!?

W końcu nastał poranek, terminatorzy zaczęli wychodzić na swoje treningi. Nie wszyscy, rzecz jasna, ale mimo tego, że Kurz przez cały poprzedni wieczór nie odezwał się do nikogo słowem, słuchał uważnie rozmów - i dowiedział się, że wszyscy (albo prawie wszyscy, ale nie czepiajmy się szczegółów) nowo mianowani albo odbyli już pierwszy trening, albo odbędą go dzisiaj - rano albo w południe. A on?? Miał się lenić?? No chyba nie. Wysunął się z Ciepłych Skałek i stanął w wejściu akurat, by dostrzec Pożerającą Paszczę, jak ten wchodził do legowiska wojowników. Może nie powinien mu przeszkadzać, w końcu nie było to zbyt miłe, ale opóźnienie jego treningu też miłe nie było! Stał więc tak dłuższą chwilę, ale w końcu podjął decyzję.

Ruszył do Kłującej Gęstwiny - szczęśliwie nikt go nie zatrzymał po drodze. Stanął nad śpiącym wojownikiem, wwiercając się w niego spojrzeniem, a po chwili trącił go łapą w bark. Mocno. Tak, żeby na pewno się obudził - jeśli pierwszy raz nie poskutkował, robił to tak długo, jak było trzeba.
- Wszyscy wyszli na trening. A ja nie. - Powiedział twardo. - Co mam dzisiaj robić. - Nie ma spania, Pożarku.
LVL 3 40 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#3
Udało mu się zamknąć oczy, poczuć jak nadchodzi sen, jak rozluźnia barki i w końcu umysł uspokaja się na te pięć uderzeń serca. Mógł przestać istnieć, przynajmniej dopóki się wybudzi i znowu zacznie się dzień, dzień przypominania sobie, że zawsze jak próbuje zrobić coś dobrze to ostatecznie kończy źle. Było mu zawsze niedobrze na samą myśl, dlatego też wolał spać, tak i właśnie to robił. Prawie nawet poczuł ten błogi stan uniesienia.
Głos. Dość nieprzyjemny. Wybudził go od razu, Pożarek zerwał się na równe łapy, a pod swoimi łapami zobaczył Wkurzoną Łapę, ojej, a czemu on tutaj? Chwila. On się go pytał co miał robić? Wszystko go bolało. Westchnął głośniej, ale zaraz potem zrobiło mu się głupio… przecież to nie wina dziecka, że chce się uczyć. Tylko on był… no właśnie, kim? Nie chciał chyba szukać słów na swoje własne pytanie.
— N-no tak... — wydukał. Nie, nie jąkał się. Po prostu wydukał odpowiedź, która nie miała żadnego sensu, oczy same mu się zamykały, a wszystko krzyczało żeby poszedł chociaż w tę drzemkę. — A co b-b-b-b-byś chc-c-c-ci-ciał robić? Mogę, uhm… może pokażę ci tereny? Żebyś się nie zgubił. Chyba — powiedział… ale dość niepewnie. Niebieskie zezowate oczka wpatrywały się w pyszczek syna Donośnego Krzyku z niezrozumieniem, jakby szukały odpowiedzi w młodziku, który jeszcze niedawno był w kociarni. Nie żeby Pożarek oczekiwał od niego podjęcia decyzji, ale odrobinę był zagubiony jak powinno się przewodzić kimś. Nigdy tego nie robił. Zawsze był tym co podążał, a teraz nagle sytuacja się zmieniła. Na dodatek był zmęczony i niewyspany.
➡ They call you cry baby ⬅xxxxxxxxx
【 CrY bAbY 】xxxxxxxx

xxxxxxxxxxxx[Obrazek: dao7sq9-ac61d9c1-4283-424e-b785-178a174b...8tWwD1Kxnw]
You S E E M to ( replace ) your brain with your heart
xxxYou take things so hard and THEN you fall apart
xxxxxxYou try to explain but __before__ you can START
xxxxxxxxxTHOSE cry baby tears < come out of the dark >
-ˋˏ✄┈┈┈┈
Someone's turning the handle to│that f a u c e t│in your eyes
You pour it out where everyone can s e e
Y o u r heart's too BIG f o r your body it's why IT won't fit inside

You pour it out where everyone can SEE
LVL 3 165 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#4
Wpatrywał się oczekująco w mistrza. Cóż, przynajmniej nie musiał go długo budzić, jeszcze tego mu brakowało. Brzmiał dość... niepewnie. I on miał go niby wyszkolić!? Kurz podejrzewał, że gdyby nie był tym, kim był, nie miałby absolutnie żadnych problemów z tym, by po prostu powiedzieć, że on nie będzie nic robił, bo mu się nie chce, a Pożarek zapewne nie umiałby go przekonać do zmiany zdania. Na szczęście nie miał zamiaru wymigiwać się od trenowania, wręcz przeciwnie, jak widać na załączonym obrazku.

- Hm. Tereny mogą być. Niech będzie. - Odpowiedział twardo. Nie był do końca pewny, czy to najbardziej przydatna rzecz na świecie, od której powinien zacząć trening, ale no dobra. Zawsze coś. No i przynajmniej zobaczy coś nowego po tylu księżycach tkwienia w obozie.
LVL 3 40 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#5
Pożarek może i był frajerowaty, nie potrafił postawić nigdy na swoim, ani nawet nie ogarniał norm życiowych w klanach, ba, pewnie był przy tym wszystkim nieporadny, ale no właśnie nie dało się wejść mu na głowę. Bo tego nie rozumiał do końca. Wykonywać swoje obowiązki? Jasne. Nie ma sprawy. Nie móc zmusić terminatora do uczenia się? Cóż, wyszedłby na słabego, ale zapytałby zastępcę co robić… albo przywódcę. A co zrobiłyby tamte koty albo co mu powiedziały? Nie oponowałby, wykonywał swoje obowiązki.

— No do-do-do-dobra — mruknął zmęczony i podniósł się do siadu, następnie wyprostował grzbiet i rozciągnął kości, które strzyknęły, ech. Chciałby pospać, chętnie by pospał. — Wiesz czym są W-w-w–w-w-wy-wy-wyjące Wz-wz-wz-wzgórza? — zapytał i zerknął na bok, idąc w stronę wyjścia z obozu, dzieciak był od niego jeszcze niższy i zastanawiał się czy tak miało zostać do końca. Czemu? Nie miał pojęcia. Nigdy nie interesował się dziećmi, może dlatego nagle przyszło mu to do głowy. Ech, poszedłby spać, nie wiedział nawet o czym myśleć.
➡ They call you cry baby ⬅xxxxxxxxx
【 CrY bAbY 】xxxxxxxx

xxxxxxxxxxxx[Obrazek: dao7sq9-ac61d9c1-4283-424e-b785-178a174b...8tWwD1Kxnw]
You S E E M to ( replace ) your brain with your heart
xxxYou take things so hard and THEN you fall apart
xxxxxxYou try to explain but __before__ you can START
xxxxxxxxxTHOSE cry baby tears < come out of the dark >
-ˋˏ✄┈┈┈┈
Someone's turning the handle to│that f a u c e t│in your eyes
You pour it out where everyone can s e e
Y o u r heart's too BIG f o r your body it's why IT won't fit inside

You pour it out where everyone can SEE
LVL 3 165 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#6
Kurz, na szczęście dla nich obu, nie miał zamiaru próbować wejść Pożarkowi na głowę. Chciał wyłącznie skończyć trening i zostać wojownikiem. Dobrze by przy tym było, żeby szkolenie nie było absolutną porażką... a jak na razie nie był co do tego zbytnio przekonany.

Ruszył za wojownikiem w kierunku wyjścia z obozu. No nareszcie. - Coś słyszałem. - Odpowiedział. Ciężko było nie słyszeć tej nazwy, zwłaszcza jeśli było się zainteresowanym rozpoczęciem treningu tak bardzo, jak syn Donośnego Krzyku. - Podobno tam się chodzi na treningi. - Dokończył. W sumie ciekawe czy na wszystkie treningi, nawet jeśli idzie się tam tylko po to, żeby pogadać sobie o, powiedzmy, kodeksie... w sumie chyba trochę bez sensu iść gdzieś daleko tylko po to, żeby robić coś, co można równie dobrze zrobić w obozie i nie marnować czasu na spacerek, ale hej, nie on ustalał zasady (niestety). Zresztą, w tym momencie każda okazj do wyjścia z obozu była dla niego dobra.
LVL 3 40 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#7
Pożarek chyba mimo wszystko trafił na tego mniej przerażającego kociaka, bo kiedy nie kazał mu wstawać żeby zacząć mu trening to nawet wydawał się w porządku… Mogła być to też zwykła naiwność patrząc na to, że nie spędzili ze sobą nawet pół dnia. Kocu chciał być chyba pozytywnej myśli… bo jak jeszcze raz pomyśli o wszystkim co się wydarzyło to go poskłada. Śmierci, zmiany, jego zostanie mistrzem zaraz po tym jak został wojownikiem? Uch. Pomyślał. Potknął się o własne łapy i prawie wylądował pyskiem o ziemię, ale w ostatniej chwili udało mu się uratować przed ubrudzeniem mordki, godność i tak już pewnie gdzieś zgubił.
— Tak — powiedział nagle i odchrząknął. — Tam się chodzi na treningi. Najczęściej się też ta-t-t-t-t-ta-ta-tam spot-spot-spotyka i zaczyna dzień — wyjaśnił z delikatnym westchnieniem, a zaraz potem ziewnął z przemęczenia. Oni mieli tak wyjść z klanu? Gwiezdni trzymajcie ich w opiece, bo coś ich zeżre. Jak nic. Znaczy zrobiłby wszystko żeby to jego zeżarło, a Kurz niech gdzieś ucieka… ale wiadomo jak to jego plany zazwyczaj wyglądają. Łapy odrobinę szurały mu się po ziemi kiedy wyszli pomiędzy Kwitnące Zarośla, a zaraz potem zaczął intensywnie myśleć… Od czego oni powinni zacząć? Tak na dobrą sprawę? — Uch… wiesz co. J-j-j-ja ci nie-nie-nie-nie powiedziałem o tym, że nie możesz wy-wy-wychodzić sam. Najlepiej jak z wojownikiem innym albo dorosłym term-ter-r-r-r-terminatorem. Zakazy z góry, więc no- — poinformował nagle kiedy przemierzali pomiędzy krzewami. — To Kwitnące Zarośla… drugie krzaki obok nas to Kol-kol-kol-kol-czaste Krzewy — dorzucił jeszcze.
➡ They call you cry baby ⬅xxxxxxxxx
【 CrY bAbY 】xxxxxxxx

xxxxxxxxxxxx[Obrazek: dao7sq9-ac61d9c1-4283-424e-b785-178a174b...8tWwD1Kxnw]
You S E E M to ( replace ) your brain with your heart
xxxYou take things so hard and THEN you fall apart
xxxxxxYou try to explain but __before__ you can START
xxxxxxxxxTHOSE cry baby tears < come out of the dark >
-ˋˏ✄┈┈┈┈
Someone's turning the handle to│that f a u c e t│in your eyes
You pour it out where everyone can s e e
Y o u r heart's too BIG f o r your body it's why IT won't fit inside

You pour it out where everyone can SEE
LVL 3 165 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#8
Ledwie powstrzymał się przed głośnym westchnięciem, kiedy jego mistrz potknął się o własne łapy. Masakra. Może nie powinien go zbyt surowo oceniać akurat za to, w końcu jemu też czasem zdarzało potknąć się na prostej drodze, ale... no, Kurz był, przynajmniej w tym momencie, na Pożarka po prostu cięty, więc każda okazja do niezadowolenia była dobra. No, ale chwilowo jego niepocieszenie przeszło na dalszy plan, bo wreszcie znaleźli się poza obozem - a konkretnie w krzakach. Niezbyt wiedział, co o tym myśleć, miał nadzieję, że zobaczy jakieś ogromne łąki, czy coś, albo na przykład gęsty las obrośnięty ogromnymi drzewami... z drugiej jednak strony Kwitnące Zarośla nadal były czymś dla niego nowym.
- Yhm. Zdaje się, że coś już o tym słyszałem. Serio jakby ktoś wyszedł, to zostałby wygnany? - Zdawało mu się, że to dość... surowa kara w porównaniu do skali przewinienia. -Truflowy Nosek też by tak zrobiła? - Czy to tylko wymysły starego dziada? Tę drugą część, rzecz jasna, przemilczał... - Nie, żebym planował sprawdzać. Ale no. - Zapewnił jeszcze, tak na wszelki wypadek.
LVL 3 40 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości