Księżyce: 124
Mistrz: Jaśniejący Płomień
Płeć: kocur
Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Minęli Bujny Janowiec w ciszy, na przyległych łąkach również nie rozbrzmiały kocie głosy, gdy nimi truchtali. Aż wreszcie dotarli do obszaru, gdzie granica zakręcała, a w powietrzu dało się już wyczuć gryzącą woń pobliskiej jezdni i spalin.
– Dokończ patrol wzdłuż granicy przy Szarych Topolach, znasz trasę. Obejrzyj sobie dokładnie Wydeptane Ścieżki i Ukryty Pagórek, porywające widoki. – polecił z machnięciem ogona, samemu przekraczając linię zapachową i idąc dalej. Borsucze Pagórki, może tamto jeziorko, z którym graniczył Nowy Świt. – Albo i nie kończ. Masz przecież wolną wolę, hm? – dorzucił jeszcze nieco głośniej. Na wypadek gdyby nie wiedziała co ze sobą zrobić. To nie był test na posłuszeństwo, gdzie jej mistrz udawał, że odchodzi, ale zamierzał przyczaić się w pobliżu i obserwować jej poczynania. Jak nie dokończy patrolu – trudno. Oriental na tym nie straci przecież.
Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
Posłuchała co ten mówił, a potem nagle zobaczyła jak kocur zmienia kierunek. Przystanęła. - Halo, a ty gdzie idziesz? Nie chcę mi się potem specjalnie powtarzać tylko tej części bo ty poszedłeś na kotki, kocury albo Gwiezdni wiedzą co. - Burknęła do niego, oczekując, że zawróci. - Jedna granica cię przerasta? Wiem, że stać cię na więcej. - Odparła robiąc krzywą minę i jakby oceniając jego decyzję. Nie mógł sobie pójść jak już będą po prostu po robocie?
Księżyce: 124
Mistrz: Jaśniejący Płomień
Płeć: kocur
Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Zawracać nie zamierzał, ale zatrzymał się na krótki moment, odwracając jedynie łeb w stronę kotki i patrząc na nią spod przymrużonych powiek.
– Nikt ci nie każe jej powtarzać. Znasz te tereny, widywałaś Szare Topole, gdy chodziłaś na patrole. Jak nie przejdziemy ich dzisiaj oficjalnie w ramach treningu, świat się nie zawali. Jak będziesz egzaminowana, Wydeptane Ścieżki to ta trasa, którą chodziły sarny aż wydeptały sobie ścieżkę. Ukryty Pagórek to jedyne wzniesienie na tej granicy, topole są tam rzadsze. Proszę, wiedza. – wyjaśnił, przeciągając niektóre głoski tak jak to robił Kościste Wybrzeże. – Mm, może mnie stać. Ale czy się opłaca? Hmm, chyba skorzystam z pomysłu i faktycznie pójdę na kocury, a nie na spacer. Miłego patrolu.
Nie ruszył jeszcze dalej, spojrzał wyczekująco. Coś jeszcze chciała dodać? Czy nie będzie musiał się zaraz znowu zatrzymywać i obracać?
Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
Trzepnęła ogonem. - No przecież wiem, nie musisz mi tego powtarzać. Powiedziałam ci czemu powinieneś iść, ale najwyraźniej nie umiesz dobrze rozporządzać czasem i organizacją pracy i nigdy nie rozumiesz co mówię, choć inni doskonale rozumieją, co do nich mówię... to raczej nie ze mną tur problem... no nic. To idę. - Odwróciła się, a pod nosem dodała "i tak żaden cię nie zechce" i poszła przed siebie. Dla pewności, gdyby ten jeden miał zamiar się jej przyglądać, uznała, że w istocie dokończy przejście po granicach. Szła kawałek, aż dotarła dotarła do wydeptanych ścieżek, na których nie widziała sarnich kopyt, więc wątpiła, czy faktycznie ścieżki były wydeptane przez nie - ale dobra. Potem udała się dalej do Ukrytego Pagórka, na którym topoli faktycznie było mniej, ale tak bardzo to on ukryty nie był - ale dobra. I co, miała wracać? tak po prostu? Jeny, dopiero co wyzdrowiała i trafił jej się taki trening, w którym usłyszała wiele niepotrzebnych słów i straciła wiele swojego czasu. Jak już będzie rozmawiać z krzyk to może powinna jej powiedzieć, czemu Wędrujące Światła nie powinien już dostawać terminatorów?
Księżyce: 124
Mistrz: Jaśniejący Płomień
Płeć: kocur
Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Trzepnął uchem przywołując w myślach poprzednią wypowiedź kotki, ale nie znalazł w niej żadnego powodu. No cóż. Miłego patrolu już jej życzył, więc tylko kiwnął łbem, gdy oznajmiła, że rusza. I nie został by sprawdzić, w którą stronę terminatorka pójdzie. Ani czy dotrze do Rzecznej granicy zanim wróci do swoich spraw. Jego wzywały Borsucze Pagórki i powietrze, którym dało się oddychać. I ta zieleńsza trawa, tam gdzie go nie było.
Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
-----------------------------------------
- No i tu mamy te Szare Topole, przy których mnie zostawiłeś niegdyś. Bardzo smutny koniec dnia, wiesz? Tak porzucać swojego terminatora. - Powiedziała z udawanym żalem w oczętach, próbując przy tym uronić łzę. Udało jej się. Jedna, mała, spłynęła jej po poliku. A potem powróciła do niezadowolonej miny. - Wydeptana Ścieżka na prawo. - Wskazała. - Czy Trufla w końcu opuści klan skoro nie ma dla niej tutaj miejsca, czy będziemy udawać, że jest wichrzakiem? - Rzuciła w przestrzeń, pytając Wędrujące Światełka, bo zdawało jej się, że ten może wiedzieć takie rzeczy. W końcu był tak stary, że każda wiedza świata była już jego, co nie?
Księżyce: 124
Mistrz: Jaśniejący Płomień
Płeć: kocur
Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– Mm, dobre czasy. – pokiwał nostalgicznie łbem. – Ocieram łzę wzruszenia. – dodał, bo jak przez marsz musiał zrezygnować z gestu, tak nie musiał całkowicie się poddawać z przekazaniem pełnej reakcji. Improwizacja. Adaptacja. Nękanie terminatorów. Tak to szło. Zastrzygł uszami, gdy Kłusująca Łapa zeszła na ciekawszy temat, mniej treningowy. – Jak przestaniesz tyle jeść to zaraz znajdzie się dla niej miejsce, spokojnie. – rzucił niedbale przed faktycznym przejściem do tematu. Oczywiście, że zdawał sobie sprawę, że połowę objętości czarnej pointki stanowiło futro. W niczym to nie przeszkadzało. – Dlaczego uważasz, że udajemy, że jest Wichrzakiem? Przestała nim być gdy kocięta rozpoczęły treningi, czy od początku była to zwykła farsa?