Krótkowłosy, czarno-biały kocurek z przewagą bieli. Znajduje się przy dolnej granicy średniego wzrostu, jednak nadrabia dość pulchnymi kształtami. Małe oliwkowe oczka i różowy nosek z czarną kropką wybijają się na prawie całkowicie białej mordce.
Na pierwszy rzut oka - nieśmiały, mało rzucający się w oczy. Po krótkim poznaniu jednak na wierzch wychodzi przyjazny, gadatliwy i pełen energii kocur, choć wciąż bardzo niezręczny. Chce się pokazać od jak najlepszej, najprzyjaźniejszej strony. Uwielbia obwiniać siebie za różne przewinienia, rzadko znajdując winę u innych.
Dostał na terminatora Cyprys... I nawet nie zdążył jakoś porządnie wczuć się znów w mistrzowanie, gdy nagle dostał kolejnego ucznia. Huh??? Kiedyś uczył dwójkę terminatorów na raz, ale to było już dość dawno. I na pewno nie dostał jednego po drugim w tak krótkim odstępie czasowym. Ale też po cichu się cieszył, bo mógł się w końcu jakoś bardziej przydać niż tylko polowanie i patrole. Tak więc postanowił nie tracić czasu i znaleźć Okonia, by kocur mógł prędko nadrobić zaległości.
- Okoń..iowa Łapo, masz może chęci i czas by zacząć trening już teraz? - zagadał, gdy tylko odnalazł kocura, z może lekkim potknięciem na początku, ale tak poza tym to ciepło i wesoło.
‧₊˚❀༉‧₊˚. howlonghave Ibeenout oftown? 'causesometimesI wonderif I hadkissedher howdifferentlifewould beright now IsmilewhenI cryto hidewhat I felt xxx "I'mdoin'fine" speakforyourself xxx I should'vejustaskedfor help xxx
Okoniowa Łapa akurat paplał sobie w najlepsze ze starym Warkoczącym Gardłem, który leżał przed legowiskiem starszyzny korzystając z promieni słońca, tak mile widzianych w trakcie Pory Nagich Drzew. Gdy tylko dostrzegł zbliżającego się doń Jaśminka, z uśmiechem przeprosił członka starszyzny i życzył mu miłej reszty dnia, po czym portuchtał sprężystym, eleganckim krokiem w stronę swojego mistrza. xxx - Och, jak najbardziej! Jeśli tylko sobie tego życzysz, to jak najbardziej możesz zwracać się do mnie Okoń, nie przeszkadza mi to w nawet najmniejszej części pazura. Czy ja mogę zwracać się do ciebie Jaśmin? Zdecydowanie tak będzie prościej, biorąc pod uwagę, iż na pewno będziemy spędzać razem sporo czasu przez najbliższe księżyce, a co za tym idzie, rozmawiać ze sobą wiele - Wypalił do kocura. Kwitnący Jaśmin był od niego wyraźnie dużo starszy ale i nieco niższy, za to pulchniejszy. Jego oczy były ciepłe i przyjemne, co spowodowało, że terminator z pozytywną myślą zamierzał wejść w swój trening. xxx - Skoro już przy tym jesteśmy, to czy mógłbym na rozpoczęcie treningu mieć do ciebie drobną prośbę? Jeśli nie jest to żaden problem, to chciałbym nauczyć się łowić ryby i pływać w pierwszej kolejności. Są to umiejętności, których nie posiadłem mieszkając poza Klanem Rzeki, a bardzo zależy mi, by zrobić to możliwie jak najprędzej! Walkę i polowanie jako takie, możemy przełożyć na nieco później, biorąc pod uwagę, że mam w tym już jakieś, mniejsze lub większe, doświadczenie wynikłe z tego, że ja i moja droga Cierń przecież musieliśmy jakoś przetrwać. - paplał w najlepsze, z wysoko uniesioną głową i uśmiechem na swojej kształtnej mordce. Pamiętał o propozycji jaką złożył Świetlikowej Kniei i chciał jej możliwie dotrzymać, a któżto byłby lepszy w pomocy mu w związku z tym od jego własnego mistrza i starszego wojownika Klanu, jakim był Kwitnący Jaśmin?
. . . . . . . .
'causeJesusheknowsmeandheknowsI'mright 「 ✦ I've been talking to Jesus all my life ✦ 」
. . . .→ oh yes [ he knows ] me and [ he knows ] I'm right←. . . . and. he's beentelling me -ˏˋ everything is alright ˊˎ-
- I believe in the family -
with [ my ever loving. wife ]beside me
but shedon't knowabout.[ my girlfriend ] or[ the man ] I met last night
Krótkowłosy, czarno-biały kocurek z przewagą bieli. Znajduje się przy dolnej granicy średniego wzrostu, jednak nadrabia dość pulchnymi kształtami. Małe oliwkowe oczka i różowy nosek z czarną kropką wybijają się na prawie całkowicie białej mordce.
Na pierwszy rzut oka - nieśmiały, mało rzucający się w oczy. Po krótkim poznaniu jednak na wierzch wychodzi przyjazny, gadatliwy i pełen energii kocur, choć wciąż bardzo niezręczny. Chce się pokazać od jak najlepszej, najprzyjaźniejszej strony. Uwielbia obwiniać siebie za różne przewinienia, rzadko znajdując winę u innych.
Uśmiechnął się jeszcze do brata na powitanio-pożegnanie i kiwnął mu lekko głową, gdy tylko ogarnął z kim w ogóle gadał Okoń przed sekundą. I o rety, Okoń dość dużo zaczął gadać... Aż nie wiedział kiedy się może odezwać. Poczekał jednak grzecznie, próbując niczego nie zapomnieć po drodze. - Jasne, może być Jaśmin. I Okoń też jest... spoko. W takim razie chodźmy - wyrzucił z uśmiechem. Chętnie odpowiedziałby coś, ym, więcej, ale nie był jakoś wielce rozgadanym kotem. Oby to tylko nie przeszkadzało buremu...
Tak więc ruszył w stronę wyjścia do obozu, a później Kociego Grzbietu. A przynajmniej taki miał plan, bo kocur się znów odezwał. Łowienie i pływanie. Juhu, ulubione czynności Jaśminka... Nie do końca rozumiał, dlaczego teraz, mogliby poczekać aż woda nie będzie nieznośnie zimna i przerobić trochę teorii do tego czasu, ale skoro młody chciał... Oby tylko nie prosił o przedstawienie tego w praktyce, bo wtedy łaciatek wyjdzie na totalnego frajera.
- Jeśli chcesz to jasne. Tylko nie wiem, czy woda nie będzie zbyt zimna, by coś złowić bez odmarznięcia łapy... Praktyka pływania całkowicie odpada, wybacz... Ale teorię mogę ci przekazać - zaoferował i cyk miał już wymówkę, dlaczego nie mógł zamoczyć swojej łapki. Kochana zimna woda. Więc zamiast iśc na Koci Grzbiet Jaśminek na chwilkę się zatrzymał, zastanowił i ruszył na zachód prosto w stronę rzeki.
‧₊˚❀༉‧₊˚. howlonghave Ibeenout oftown? 'causesometimesI wonderif I hadkissedher howdifferentlifewould beright now IsmilewhenI cryto hidewhat I felt xxx "I'mdoin'fine" speakforyourself xxx I should'vejustaskedfor help xxx
Cóż, taka była prawda, że Okoń gadał dużo i rozwięźle i to było coś, z czym Kwitnący Jaśmin musiał się liczyć podczas ich treningu. Terminator już nawet nie myślał o tym zbyt dużo, po prostu tak się nauczył, tak się przyzwyczaił i tak miał, i ani nie zamierzał, ani pewnie nie byłby w stanie już tego zmienić. xxx - To fantastycznie - przyjął z zadowoleniem decyzję o zwracaniu się do siebie skróconymi imionami. Zdecydowanie tak właśnie wolał, bo nie podobała mu się wizja stawiania sztucznych barier między sobą a drugim kotem, nawet, jeśli ten kot był starszy od niego, był wojownikiem i dodatkowo jeszcze był jego mistrzem. xxx - Rozumiem, rozumiem. Pewnie masz rację. Chociaż ja mam gęste, długie futro i dużo swego czasu spędziłem poza Klanem Rzeki, w jakże niesprzyjających warunkach, jednak jest to zrozumiałe, że niechciałbyś, drogi Jaśminie, by twój terminator z powodu też twego treningu wylądował w takim miejscu jak Królikarnia! Oczywiście, możemy na razie ograniczyć się tylko do łowienia ryb, dziękuję jednak, że przystałeś, chociaż częściowo, na mą prośbę. Mógłbyś się przecież nie zgodzić, chcąc poprowadzić trening względem swego własnego, wymyślonego planu. - paplał dalej, truchtając sprężyście koło swojego mistrza, z wysoko uniesionym, ciemnym ogonem i lekkim uśmiechem na pyszczku. - Jesteś starszy od mojego dziadka, powiedz, wielu już miałeś terminatorów przede mną? Jak też się zapatrujesz na nasz wspólny trening, skoro też to akurat Nocny Szkwał zdecydował się ci przekazać akurat mnie? - zagadnął go zaciekawiany, starając się podtrzymać rozmowę podczas ich spacerku nad rzekę.
. . . . . . . .
'causeJesusheknowsmeandheknowsI'mright 「 ✦ I've been talking to Jesus all my life ✦ 」
. . . .→ oh yes [ he knows ] me and [ he knows ] I'm right←. . . . and. he's beentelling me -ˏˋ everything is alright ˊˎ-
- I believe in the family -
with [ my ever loving. wife ]beside me
but shedon't knowabout.[ my girlfriend ] or[ the man ] I met last night
Krótkowłosy, czarno-biały kocurek z przewagą bieli. Znajduje się przy dolnej granicy średniego wzrostu, jednak nadrabia dość pulchnymi kształtami. Małe oliwkowe oczka i różowy nosek z czarną kropką wybijają się na prawie całkowicie białej mordce.
Na pierwszy rzut oka - nieśmiały, mało rzucający się w oczy. Po krótkim poznaniu jednak na wierzch wychodzi przyjazny, gadatliwy i pełen energii kocur, choć wciąż bardzo niezręczny. Chce się pokazać od jak najlepszej, najprzyjaźniejszej strony. Uwielbia obwiniać siebie za różne przewinienia, rzadko znajdując winę u innych.
No i fajnie. Jasiowi jakoś tak nie przeszkadzało mówienie kocięcym imieniem, może gdyby rozmawiał z kimś starszym, to by się czuł głupio... Ale równie mu głupio było, gdy młodsi na niego mówili dłuższym imieniem.
Nie zgodzić? Pffff, Jaś był chyba najłatwiejszym kotem do namówienia czegokolwiek na świecie. Aż się głupio poczuł słysząc jak wdzięczny mu był za naukę rybek... Choć z drugiej strony to całkiem miłe. Bo fakt, to on prowadził trening i... No nie oszukujmy się, jakby bury nie wyszedł z prośbą to Jaśmin sam by się zapytał na co ma ochotę.
- Oj to nic takiego... Na pewno koty w klanie się ucieszą jak pojawią się świeże ryby na stosie - przyznał, i hm, tak na początek to w sumie fajnie omówić polowanie, łowienie i walkę... Tak by umieć o siebie zadbać i nie frajerzyć przed innymi kotami w legowisku terminatorów.
- Em... Nie tak dużo. Licząc ciebie to siódemkę... Przez jakieś pół obiegu pór byłem opiekunem, więc dawno nikogo nie szkoliłem. Oraz skończyłem późno trening... Więc jakoś tak nie było okazji. - Starszy niż dziadek... Oh Gwiezdni, faktycznie, Noc był dziadkiem Okonia... A sam Okoń nie był nie wiadomo jak młody. Jakoś wcześniej nie połączył tych kropek i dopiero teraz uderzyła go świadomość, że faktycznie, był stary. - Szczerze to stresuje się trochę, ale cieszę, że Nocny Szkwał mi dał szansę na wytrenowanie kogoś jeszcze. A szczególnie kogoś tak pogodnego - wyrzucił drobnym komplementem uśmiechając się ciepło. Coś tam warto by było zacząć o teorii, ale mieli jeszcze chwilkę aż dojdą na brzeg, więc mogą popaplać.
‧₊˚❀༉‧₊˚. howlonghave Ibeenout oftown? 'causesometimesI wonderif I hadkissedher howdifferentlifewould beright now IsmilewhenI cryto hidewhat I felt xxx "I'mdoin'fine" speakforyourself xxx I should'vejustaskedfor help xxx
xxx - Nie tak dużo! Toć siedem do naprawdę imponująca liczba, zdecydowanie nie jest to mało, drogi Jaśminie - odparł na jego słowa. Może Okoń miał błędne wyobrażenie na temat nauczania kolejnych pokoleń, ale wydawało mu się, że wcale nie tak dużo kotów w Klanie miało w swoim życiu więcej uczniów. Może przywódca, zastępca, a nuż może jacyś pojedynczy wojownicy. Jaśmin nie miał absolutnie się czego wstydzić i w oczach burego zdecydowanie był wojownikiem i mistrzem doświadczonym, odpowiednim do swojej pozycji. Zaśmiał się pogodnie na stwierdzenie, że jest, no, haha, pogodny. Tak, to było coś co chyba Okoń miał po prostu już we krwi. xxx - Zatem przejdźmy może do łowienia ryb! Powiedz mi proszę, co jest najważniejsze podczas takiej formy polowania? na co powinienem zwracać największą uwagę? Szczerze powiedziawsze to nie do końca jestem zdolny wyobrazić sobie, jak też ryby mogą myśleć. - zagadnął. Nie był w stanie postawić się w punkcie widzenia ryby, nawet mimo swego wiążącego imienia.
. . . . . . . .
'causeJesusheknowsmeandheknowsI'mright 「 ✦ I've been talking to Jesus all my life ✦ 」
. . . .→ oh yes [ he knows ] me and [ he knows ] I'm right←. . . . and. he's beentelling me -ˏˋ everything is alright ˊˎ-
- I believe in the family -
with [ my ever loving. wife ]beside me
but shedon't knowabout.[ my girlfriend ] or[ the man ] I met last night
Krótkowłosy, czarno-biały kocurek z przewagą bieli. Znajduje się przy dolnej granicy średniego wzrostu, jednak nadrabia dość pulchnymi kształtami. Małe oliwkowe oczka i różowy nosek z czarną kropką wybijają się na prawie całkowicie białej mordce.
Na pierwszy rzut oka - nieśmiały, mało rzucający się w oczy. Po krótkim poznaniu jednak na wierzch wychodzi przyjazny, gadatliwy i pełen energii kocur, choć wciąż bardzo niezręczny. Chce się pokazać od jak najlepszej, najprzyjaźniejszej strony. Uwielbia obwiniać siebie za różne przewinienia, rzadko znajdując winę u innych.
Siedem… A w tym tylko jeden w pełni samodzielnie wytrenowany. Plus dwoje trenowanych teraz. Więc no, jak na jego wiek to nie była raczej dość duża liczba… Ale wciąż, gdy Okoń mu to wytknął, oprócz lekkiego zmieszania poczuł się no, miło. Czy inni myśleli tak samo? Może nie był tak wspaniały jak Noc czy Łabędź, ale oh, naprawdę miło było usłyszeć te słowa. - Dziękuję… Ale serio, to nic tak wspaniałego. Jestem też chyba jednym z najstarszych kotów w klanie… Więc głupio by było gdybym miał ich mniej. Ale miło to słyszeć - wyrzucił z uśmiechem. Oj ciężko będzie sprawić by Jaśminek nie myślał Jaśminkowo, ale na pewno te drobne słowa Okonia poruszyły jego serce.
- Więc, em, są dwa sposoby… Jeden z nich to po prostu chodzenie wzdłuż brzegu i wypatrywanie czy coś nie pływa, albo czekanie aż coś wypłynie i no, rzucenie się na rybę. Ale drugi chyba… Jest bardziej efektywny. Wystarczy usiąść na brzegu, zamoczyć końcówkę ogona lub łapy i czekać. Tyle. No i być cicho i pilnować cienia by nie był rzucony na wodę. A gdy jakaś ryba podpłynie, wysuwa się pazury i wyrzuca ją na brzeg i tam prędko dobija. Bo może uciec do wody. Też nie wiem co ryby myślą, ale z jakiegoś powodu łapią się na taki trik… Więc, em, jeśli wszystko łapiesz możesz spróbować - zaproponował ciepło, bo w międzyczasie gdy paplał co i jak, to dotarli do brzegu. Jaś nie miał zamiaru demonstrować tego w praktyce, była na tyle prosta, że kocur powinien sam wszystko załapać… A jakoś nie miał ochoty niepotrzebnie dotykać rzeki. Wystarczały już mu patrole, gdzie musiał uważać przy Bobrowej Tamie czy Śliskich Skałkach.
‧₊˚❀༉‧₊˚. howlonghave Ibeenout oftown? 'causesometimesI wonderif I hadkissedher howdifferentlifewould beright now IsmilewhenI cryto hidewhat I felt xxx "I'mdoin'fine" speakforyourself xxx I should'vejustaskedfor help xxx
xxx - To tylko świadczy o twoim doświadczeniu! Od kogoś też można się nauczyć więcej, jak nie od jednego z najstarszych kotów w Klanie Rzeki, prawda? - ciągnął niezrażony upartą skromnością swojego nowego mistrza. A jeśli chodzi o łowienie ryb, to Okoń nawet nie zwrócił uwagi na to, że Jaśmin w magiczny sposób obszedł oferowanie tego, że mu sam pokaże i po prostu zaoferował, żeby terminator spróbował. Jako, że wnuk Nocnego Szkwału nie obawiał się nic a nic próbować nowych rzeczy, to od razu przysiadł do działania. xxx - Hm, nie brzmi to skomplikowanie, powinienem dać radę. W końcu moje imię zobowiązuje, co nie? - zaśmiał się cicho, by nie spłoszyć swoich ewentualnych, przyszłych ofiar. I wtedy spróbował zrobić to, co powiedział mu Kwitnący Jaśmin. Popatrzył na swój długi, puchaty ogon. Gdyby spróbował zamoczyć go w wodzie, to nie byłby w stanie zobaczyć żadnej ryby, nawet, gdyby jakaś do niego podpłynęła. Dlatego postawił na łapę.
Usiadł wygodnie tuż nad brzegiem i sprawdził, czy jego cień nie pada na wodę. Gdyby tak było, to by się trochę przesunął. Następnie wysunął pazury i zamoczył delikatnie końcówkę łapy w wodzie, czekając, aż coś podpłynie. Zamarł w bezruchu i nic nie mówił, bo bał się, że w innym wypadku spłoszy zwierzynę.
. . . . . . . .
'causeJesusheknowsmeandheknowsI'mright 「 ✦ I've been talking to Jesus all my life ✦ 」
. . . .→ oh yes [ he knows ] me and [ he knows ] I'm right←. . . . and. he's beentelling me -ˏˋ everything is alright ˊˎ-
- I believe in the family -
with [ my ever loving. wife ]beside me
but shedon't knowabout.[ my girlfriend ] or[ the man ] I met last night
Krótkowłosy, czarno-biały kocurek z przewagą bieli. Znajduje się przy dolnej granicy średniego wzrostu, jednak nadrabia dość pulchnymi kształtami. Małe oliwkowe oczka i różowy nosek z czarną kropką wybijają się na prawie całkowicie białej mordce.
Na pierwszy rzut oka - nieśmiały, mało rzucający się w oczy. Po krótkim poznaniu jednak na wierzch wychodzi przyjazny, gadatliwy i pełen energii kocur, choć wciąż bardzo niezręczny. Chce się pokazać od jak najlepszej, najprzyjaźniejszej strony. Uwielbia obwiniać siebie za różne przewinienia, rzadko znajdując winę u innych.
Jeden z najstarszych kotów… Z jednej strony miło, ale z drugiej auć. Nie czuł się na jednego z najstarszych. Miał wrażenie że niektórzy terminatorzy zachowują się doroślej i bardziej jak na wojownka przystało niż on. Dalej nie pokonał swoich wszystkich lęków i obaw, a już za paręnaście księżyców ma dołączyć do starszyzny?? Gwiezdni, kiedy ten czas minął.
- Może złapiesz dzisiaj swojego imiennika, śmiesznie by było - zarzucił wesoło. Ciekawe czy Okoń wiedział w ogóle jak okonie wyglądają, hm. Bo Jaśminek pewnie miałby z tym trudność. Tak czy siak, przyjrzał się jak bury siada przy brzegu i… No faktycznie, chyba wszystko załapał od razu, świetnie. Łaciatek nie będąc pewien co ze sobą zrobić, postanowił położyć się kawałeczek dalej, chowając pod sobą łapki i robiąc w ten sposób bochenek, a w międzyczasie obserwując ucznia. Skoro były promienie słońca, to trzeba było z nich korzystać, nie? Tylko, yy - Jeśli cię stresuję czy coś to, um, mogę pójść em, coś porobić w międzyczasie by się nie gapić. - zaoferował po cichu tak by niczego nie spłoszyć, bo… Jaśminek by się na pewno stresował w takiej sytuacji. Może fajnie by było razem połowić z uczniem ale no.
I rozpoczął się, pierwszy połów Okoniowej Łapy! Słońce może świeciło i miło grzało grzbiet, ale jednak gdy zanurzył wodę poczuł jak nieprzyjemnie zimna jest woda. Co długowłosemu uda się złapać? A raczej czy w ogóle cokolwiek uda się mu złapać? Grzmiąca Rzeka bywała okrutna z ilością oferowanych ryb… I Okoń już mógł o tym się przekonać, bo żaden piszczek nie chciał podpłynąć przez dobrą chwilę. Nie zrobił raczej niczego źle, a jednak okrutne ryby kazały mu czekać.
‧₊˚❀༉‧₊˚. howlonghave Ibeenout oftown? 'causesometimesI wonderif I hadkissedher howdifferentlifewould beright now IsmilewhenI cryto hidewhat I felt xxx "I'mdoin'fine" speakforyourself xxx I should'vejustaskedfor help xxx
Okoń nawet, oczywiście, nie zwrócił uwagi na to, że mógł obrazić Kwitnącego Jaśmina określeniem go jednym z najstarszych kotów w Klanie. Ale cóż, nie było to kłamstwo. Mało starszych od niego kotów Okoń kojarzył. Na pewno Łabędzia Gwiazda sam w sobie, Śnieżny Płatek, Warczące Gardło, Pierzasta Łapa... Tak na szybko to chyba nikt inny nie przychodził mu do głowy. Ale to przecież wcale nie świadczyło o wojowniku źle! Dał radę tyle przeżyć jako dziki kot w lesie, czy to nie coś, czym powinno się chwalić? xxx - Owszem! - zachichotał, ale na tyle cicho, by nie spłoszyć ewentualnych ryb - I absolutnie mi nie przeszkadzasz, drogi Jaśminie! Myślę, że to dobrze, jeśli obserwujesz, to co robię, by później móc ewentualnie wyciągnąć wnioski z mego łowienia i zwrócić mi uwagę na ewentualne błędy! - odparł.
Żadna ryba do niego nie podpłynęła, ale nie zamierzał się poddawać, absolutnie. Upewnił się, że w dalszym ciągu nie rzuca cienia na wodę i trwał w bezruchu, obserwując taflę z zamoczonym pazurem przedniej łapy. Czekał.
. . . . . . . .
'causeJesusheknowsmeandheknowsI'mright 「 ✦ I've been talking to Jesus all my life ✦ 」
. . . .→ oh yes [ he knows ] me and [ he knows ] I'm right←. . . . and. he's beentelling me -ˏˋ everything is alright ˊˎ-
- I believe in the family -
with [ my ever loving. wife ]beside me
but shedon't knowabout.[ my girlfriend ] or[ the man ] I met last night
Krótkowłosy, czarno-biały kocurek z przewagą bieli. Znajduje się przy dolnej granicy średniego wzrostu, jednak nadrabia dość pulchnymi kształtami. Małe oliwkowe oczka i różowy nosek z czarną kropką wybijają się na prawie całkowicie białej mordce.
Na pierwszy rzut oka - nieśmiały, mało rzucający się w oczy. Po krótkim poznaniu jednak na wierzch wychodzi przyjazny, gadatliwy i pełen energii kocur, choć wciąż bardzo niezręczny. Chce się pokazać od jak najlepszej, najprzyjaźniejszej strony. Uwielbia obwiniać siebie za różne przewinienia, rzadko znajdując winę u innych.
A. Em. No faktycznie, przydałoby się przypilnować czy bury robi wszystko poprawnie... Nawet jeśli byłoby to stresujące dla ucznia. Uh. Ale przynajmniej mógł chwilę odpocząć, zamiast zastanawiać się co ze sobą zrobić. - A... Racja. W takim razie, powodzenia! - odpowiedział, na tyle cicho by przypadkiem niechcący nie spłoszyć ryb, ale jednocześnie tak głośno by Okoń go usłyszał.
Cierpliwość to klucz do sukcesu. I właśnie szansa na sukces pojawiła się przed Okoniową Łapą. Taka dość średnia szansa, mająca może z pół długości ogona o czerwonawych płetwach, srebrzystych dużych łuskach, oraz ogólnie spłaszczonym i wygrzbieconym ciele. Rybka postępowała zgodnie ze standardowym scenariuszem. Grzecznie podpłynęła do Okoniowej łapy i skubnęła jego pazur, myśląc, że to jakiś kąsek.
‧₊˚❀༉‧₊˚. howlonghave Ibeenout oftown? 'causesometimesI wonderif I hadkissedher howdifferentlifewould beright now IsmilewhenI cryto hidewhat I felt xxx "I'mdoin'fine" speakforyourself xxx I should'vejustaskedfor help xxx