Wysoka, górująca nad większością Rzeczniaków. Szeroka i osadzona na masywnych łapach, z mięśniami i o mocnej budowie.
Pokryta długim, białym futrem o maści czarny point; przyciemniony jest jej pysk; z czernią rozlewającą się po bokach oczu i policzkach, aż po uszy, wszystkie cztery łapy oraz ogon. Przygnębiającą czerń przecinają białe znaczenia: na środku pyska, gdzie przypominają szerszą klepsydrę, biel zaczyna się na czole, spływając pomiędzy oczami w niewiele węższą strugę i rozlewa się na mordce i brodzie, bielą obdarzone są też wszystkie cztery kończyny, gdzie jasny kolor zabarwia jej palce (aż po łokcie w przypadku przednich łap).
Pysk wiecznie neutralny, niewyrażający wiele — z osadzonymi na nim błękitnymi, jakoby wiecznie znużonymi oczami.
nieodczuwająca silniejszych emocji | obojętna, apatyczna | obowiązkowa | introwertyczka | skupiona na sobie i swoich celach
Topolowa Łapa skinęła entuzjastycznie głową w zamian za twierdzące skinienie głowy Kolczastego Kasztanu, gdy zaakceptował jej słowa, uznał jej stany wiedzy na temat władzy Klanu Gromu za poprawny, niewymagający poprawek. Kontynuowała podróż u boku mistrza, rozglądając się wokół, zapamiętując najważniejsze z miejsc, z widoków
- Opiekunowie to koty w ciąży, lub zajmujące się swoimi kociętami w Chruśniaku. Na ten czas zawieszona jest ich ranga wojownika, natomiast opiekunem może zostać każdy kot, który otrzyma zgodę na to od przywódcy, gdy wystosuje taką prośbę. Ich obowiązki to oczywiście dbanie o najmłodszych członków Klanu, o ich edukację oraz wyżywienie, jak i bezpieczeństwo. - właśnie tak, jak do pewnej pory robiła to jej mama, Przepiórcza Pieśń. Mimo, że zostali terminatorami, była opiekunką przez jakiś czas dłużej... a później wróciła do rangi wojowniczki, by szkolić jej siostrę, Jabłonkę. - Kocięta nie mają obowiązków, a o ich dobrobyt dba reszta klanowiczów. Nie mogą wychodzić poza obóz, zaś w wieku sześciu księżycy mianowane zostają na terminatorów podczas ceremonii. - proste, logiczne, sama przecież była kociakiem, tak jak wszyscy w Klanie, dlatego też odpowiedź na to pytanie nie sprawiła jej większego problemu.
Księżyce: 72
Mistrz: Oszroniony Patyk!!
Płeć: kocur
Matka: Śnieżny Płatek [NPC]
Ojciec: Warczące Gardło [NPC]
Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
- Wszystko się zgadza. Mogę nadmienić jedynie, że Klan Rzeki wyróżnia się nieco na tle pozostałych klanów rangą Opiekunów. To jest, istnieje ona na tych samych zasadach we wszystkich klanach, ale wszędzie indziej nazywa się po prostu Matkami - a czy zmiana nazwy przez Rzeczniaków była faktycznie konieczna, można było dyskutować. Opiekunowie, oczywiście, brzmieli bardziej neutralnie, lecz gdyby syn Warczącego Gardła miał sprawować tą funkcję, nie przeszkadzałoby mu miano matki.
- Dotarliśmy do Czterech Dębów, których nazwa w przeciwieństwie do poprzednich ma z rzeczywistością wspólnego tylko trochę. W istocie jest to jedno drzewo, a nazwę zawdzięcza rozgałęzieniu się na cztery pniaki tuż przy podstawie. Spotykają się tu koty wszystkich czterech klanów podczas Zgromadzenia, choć te...raczej nie zdarzają się za często. No, a gdyby je wyminąć, natkniemy się niebawem na granicę Klanu Cienia, jedynego, z którym nie graniczymy bezpośrednio - trochę oczywistości, ale nie zaszkodzi powtórzyć, chociażby dla zasady - Tak jak mówiłem wcześniej, kotów w trójce klanowej mają całkiem sporo. Jesteś w stanie wymienić chociaż część z nich?
W międzyczasie szli dalej, zahaczając o kolejny punkt; ukryte wśród traw opuszczone gniazdo. Szerokie, płytkie i dość zachęcająco wyglądające.
- Znacznie dosłowniejszą nazwą jest Bażancie Gniazdo, które, cóż, jest bażancim gniazdem, choć od dawna już żaden tam nie mieszka.
Wysoka, górująca nad większością Rzeczniaków. Szeroka i osadzona na masywnych łapach, z mięśniami i o mocnej budowie.
Pokryta długim, białym futrem o maści czarny point; przyciemniony jest jej pysk; z czernią rozlewającą się po bokach oczu i policzkach, aż po uszy, wszystkie cztery łapy oraz ogon. Przygnębiającą czerń przecinają białe znaczenia: na środku pyska, gdzie przypominają szerszą klepsydrę, biel zaczyna się na czole, spływając pomiędzy oczami w niewiele węższą strugę i rozlewa się na mordce i brodzie, bielą obdarzone są też wszystkie cztery kończyny, gdzie jasny kolor zabarwia jej palce (aż po łokcie w przypadku przednich łap).
Pysk wiecznie neutralny, niewyrażający wiele — z osadzonymi na nim błękitnymi, jakoby wiecznie znużonymi oczami.
nieodczuwająca silniejszych emocji | obojętna, apatyczna | obowiązkowa | introwertyczka | skupiona na sobie i swoich celach
Przekrzywiła łeb, słysząc tę ciekawostkę. W jej mniemaniu... neutralność była czymś dobrym, jeśli chodziło o kwestię nazwy rangi. W końcu opiekę nad kociętami w Chruśniaku nie sprawowały wyłącznie kotki, a koty o najróżniejszych tożsamościach - z których nie wszyscy cieszyliby się z nazwy "Matki". Była to rzeczywiście interesująca kwestia, wzbudzająca myślenie.
Przyjrzała się Czterem Dębom, lub jak Kolczasty Kasztan dobrze to ujął - jednemu dębowi i jego rozgałęzieniom, wzrokiem podążając za tym właśnie szczegółem, zapamiętując ten widok.
— Zgromadzenie? — zainteresowała się, unosząc głowę wyżej, wzrok przenosząc na mistrza. - Z jakiego powodu zazwyczaj organizowane są Zgromadzenia? - zadała w końcu pytanie po większości czasu spędzonej w ciszy, nie licząc przytakiwań głową oraz odpowiedzi na zadawane jej pytania.
Kontynuowała spacer za nim - przeszli już naprawdę ogromną część... Powoli zaczynała czuć mrowienie w łapach, nieprzyzwyczajona jeszcze do tak długich dystansów. Ale to nic, po prostu kolejna część treningu, której Topola dobrowolnie się podda, bez narzekań cisnących się jej na język.
— Mmm, z Klanu Cienia znam wyłącznie Psią Gwiazdę piastującego rangę przywódcy, oraz Ośmiookiego jako jego zastępcę. — wyznała na głos posiadaną przez siebie wiedzę. W końcu Klan Cienia miał nie tyle trójkę klanową... co dziesiątkę, prawie. — Z tym, ile mają Medyków... Nie jestem w stanie spamiętać ich imion. — przyznała się, strzygąc uchem, gdy przyglądała się Bażanciemu Gniazdu, tym razem przyznając się do nieznajomości imion najbardziej licznej grupy trójki klanowej Klanu Cienia.
Księżyce: 72
Mistrz: Oszroniony Patyk!!
Płeć: kocur
Matka: Śnieżny Płatek [NPC]
Ojciec: Warczące Gardło [NPC]
Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
- Dawno temu Zgromadzenia odbywały się w każdą pełnię, z czasem jednak ten zwyczaj się zatarł. Obecnie natomiast są zwoływane jedynie z woli przywódców. Służą głównie pokojowemu omawianiu kwestii dotykających wszystkich klanów, a tych nie ma zbyt wiele...stąd niezwykle rzadko zdarza się, by któraś z Gwiazd się na to decydowała, i ciężko określić, co takiego by się musiało zadziać. Ostatnie miało miejsce ponad dwa obiegi pór temu, jeszcze zanim ja pojawiłem się na świecie - miał delikatną nadzieję, że dożyje jakiegoś Zgromadzenia. Bardzo mu się podobał koncept tego wydarzenia, tak silnie podkreślającego integralność całej czwórki klanów - choć na co dzień również nie byli skonfliktowani z żadnym z nich. Z drugiej strony, biorąc pod uwagę, że zwołanie Zgromadzenia na ogół wiązało się z jakimiś problemami...mógł sobie odpuścić.
- W gronie cienistych medyków znajduje się Huraganowy Szept, Rwąca Zawieja i Czosnkowy Kwiat. Posiadają również dwójkę terminatorek, Ciernistą i Migoczącą Łapę. Prędzej czy później ułoży ci się w głowie - uzupełnił wiedzę terminatorki o pozostałe imiona i uśmiechnął się pokrzepiająco. To nic, że jeszcze ich nie pamiętała.
Dalej ich oczom ukazała się skała; płaska, wystawiona na słońce i skryta wśród wysokich traw.
- Tu mamy Samotny Kamień, więc za chwilę dotrzemy do granicy z Klanem Wichru. Jesteśmy już na ostatniej prostej, niedługo będziemy zawijać do obozu - sam był przyzwyczajony do długich dystansów, ale czuł już w nogach, że przeszedł całkiem sporo. Nie zdziwiłby się, gdyby młodszą kotkę zaczynały pobolewać łapy.
Wysoka, górująca nad większością Rzeczniaków. Szeroka i osadzona na masywnych łapach, z mięśniami i o mocnej budowie.
Pokryta długim, białym futrem o maści czarny point; przyciemniony jest jej pysk; z czernią rozlewającą się po bokach oczu i policzkach, aż po uszy, wszystkie cztery łapy oraz ogon. Przygnębiającą czerń przecinają białe znaczenia: na środku pyska, gdzie przypominają szerszą klepsydrę, biel zaczyna się na czole, spływając pomiędzy oczami w niewiele węższą strugę i rozlewa się na mordce i brodzie, bielą obdarzone są też wszystkie cztery kończyny, gdzie jasny kolor zabarwia jej palce (aż po łokcie w przypadku przednich łap).
Pysk wiecznie neutralny, niewyrażający wiele — z osadzonymi na nim błękitnymi, jakoby wiecznie znużonymi oczami.
nieodczuwająca silniejszych emocji | obojętna, apatyczna | obowiązkowa | introwertyczka | skupiona na sobie i swoich celach
Oh. Więc to kolejna z rzeczy, które należały do przeszłości, tak samo jak ranga Pomocnika Medyka - choć gdy Kolczasty Kasztan przybliżał jej wygląd Zgromadzenia, przez moment sama zapragnęła być jego częścią. Jednak jeśli ostatnie ze Zgromadzeń odbyło się, kiedy jeszcze wojownika nie było na świecie... Ah, najprawdopodobniej powinna porzucić ową nadzieję na kiedykolwiek bycie częścią takiego wydarzenia. Jednak jeśli miałoby się to wiązać z problemami... dobrze, że Kolczasty Kasztan o tym nie wspomniał, jej zdanie bardzo szybko by się zmieniło.
Skinęła głową (ponownie). Pięciu medyków... No, to dopiero będzie liczba do zapamiętania, zwłaszcza, kiedy dwie terminatorki otrzymają nowe imiona i nie będzie można już wspomagać się Łapą w imieniu, by je spamiętać.
Samotny Kamień... cóż, rzeczywiście był samotny, dlatego też kolejny raz nazwa wcale nie zaskakiwała. No, może jedynym prawdziwym zaskoczeniem dzisiaj były Cztery Dęby, tutaj trzeba było trochę swój umysł wysilić.
— Szybko minęło. — skomentowała, rozglądając się po okolicy. Czy tak będą wyglądać jej patrole w przyszłości, na tak długie dystanse? Oh, zanim to się stanie, będzie musiała zdecydowanie wyćwiczyć swoje łapy, by później przez większość wieczoru nie narzekać na bóle poduszek łap, jak i same łapy... Ale tak, czas bardzo szybko jej minął i sama nie zorientowała się, kiedy z granicy przy Grzmiącej Ścieżce znaleźli się prawie u drzwi Klanu Wichru.
Księżyce: 72
Mistrz: Oszroniony Patyk!!
Płeć: kocur
Matka: Śnieżny Płatek [NPC]
Ojciec: Warczące Gardło [NPC]
Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
– To znakomicie, bo musisz się przyzwyczajać – uśmiechnął się do Topoli, żartobliwie trącając jej bok ogonem. Czy jednak kłamał? Może i patrole były często dzielone na mniejsze obszary, ale wciąż, było to trochę chodzenia.
Stąpali po miękkiej ziemi u stóp Zielonego Pagórka, po widowiskowych rozmiarów połaci młodej, gęstej i intensywnie zielonej trawy.
– Idziemy właśnie Miękkim Podnóżem – nazwa ta była logiczna, choć nie tak domyślna, jak pozostałe. – Podobno właśnie tak wygląda większość Wichrowych terenów – zwilżył pysk językiem, nim kontynuował. – No, została nam ostatnia władza na dzisiaj i w ogóle. Wicher. W doiesz o nich co nieco?
Wysoka, górująca nad większością Rzeczniaków. Szeroka i osadzona na masywnych łapach, z mięśniami i o mocnej budowie.
Pokryta długim, białym futrem o maści czarny point; przyciemniony jest jej pysk; z czernią rozlewającą się po bokach oczu i policzkach, aż po uszy, wszystkie cztery łapy oraz ogon. Przygnębiającą czerń przecinają białe znaczenia: na środku pyska, gdzie przypominają szerszą klepsydrę, biel zaczyna się na czole, spływając pomiędzy oczami w niewiele węższą strugę i rozlewa się na mordce i brodzie, bielą obdarzone są też wszystkie cztery kończyny, gdzie jasny kolor zabarwia jej palce (aż po łokcie w przypadku przednich łap).
Pysk wiecznie neutralny, niewyrażający wiele — z osadzonymi na nim błękitnymi, jakoby wiecznie znużonymi oczami.
nieodczuwająca silniejszych emocji | obojętna, apatyczna | obowiązkowa | introwertyczka | skupiona na sobie i swoich celach
Mimo wszystko nie mogła powstrzymać uśmiechu, gdy Kolczasty Kasztan żartobliwie trącił jej bok ogonem, a z jej pyska wyrwał się krótki, delikatny śmiech. Treningi z synem Śnieżnego Płatka były przyjemne, czego, cóż... nie spodziewałaby się po synu Śnieżnego Płatka, niejednokrotnie spotykając kocicę w obozie. A jednak nie był wcale taki jak swoja (z lekka szturchnięta) matka, co sprawiało, że trening nie był niczym ciężkim lub czymś, przed czym by się wzbraniała.
— W takim razie będę trenować jeszcze ciężej. — rzuciła zaczepliwie, poruszając końcówką czarnego ogona. Codziennie się starała, ale równie codziennie były nowe umiejętności, które mogła szlifować. Czy to nauka połowu ryb, polowanie... lub też przyzwyczajanie się do długodystansowych tras.
Zastrzygła uchem, spoglądając w stronę terenów Klanu Wichru, po czym wzrok błękitnych oczu ponownie wrócił do czekoladowego kocura.
— Ci to mają dobrze, stąpać po takim miękkim na codzień. — mruknęła żartobliwie, prędko jednak wracając do obecnego tematu rozmowy, to jest pytania, które zostało jej zadane. — Medykiem u nich jest Bryzgająca Fala. Przywódczyni to... Roziskrzona Gwiazda. Nie kojarzę jednak imienia zastępcy, oraz czy posiadają terminatora medyka — przyznała się szczerze, podążając u boku mistrza wzdłuż granicy z Klanem Wichru.
Księżyce: 72
Mistrz: Oszroniony Patyk!!
Płeć: kocur
Matka: Śnieżny Płatek [NPC]
Ojciec: Warczące Gardło [NPC]
Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
- Trzymam za słowo. To co, następna ceremonia już twoja? - w dalszym ciągu figlarny uśmiech nie schodził mu z pyska. Ot, przekomarzał się. Topola wciąż była młoda, bardzo młoda, ledwie wkraczająca w wiek wymagany do mianowania na wojownika. Zresztą, nawet choćby była starsza od niego - nie było żadnego pośpiechu. Przede wszystkim kot powinien być i czuć się gotowy.
Chociaż, faktycznie, w przypadku Topoli spodziewał się, że ta gotowość nastąpi szybciej niż później.
- Zastępczyni nazywa się Donośny Krzyk. Mają również jedną terminatorkę medyka, Niezapomnianą Łapę - skinął głową, uzupełniając resztę Wichrowej trójki.
Następny widok nie zapowiadał tak przyjemnego spaceru, jak po podnóżu Zielonego Pagórka. Przed kotami rozcierał się widok...gleby, ewidentnie w wielu miejscach rozrzedzonej. Szczęśliwie dla rzeczniaków, teren zawierał jakieś drzewka i skałki, co, cóż, nieco zmniejszało szansę na utopienie się w błocie.
- Przed nami Błotniste Ścieżki, które, cóż, faktycznie są błotniste. Powstają w wyniku wylewania wody z rzeki, i wcale nie jest ciężko o nieprzyjemną kąpiel. Ale ułatwimy sobie i wykorzystamy teren na ile się da - z tymi słowami wskoczył na pierwszą ze skałek. Mogliby sobie jeszcze bardziej ułatwić, gdyby obeszli je naokoło, ale hej, na patrolach trzeba było oznaczać i tę granicę. - Z lepszych wieści - to już ostatni z naszych charakterystycznych punktów. Niedługo ponownie dojdziemy do Grzmiącej Ścieżki i możemy zawijać się do obozu.