Logo Artemidy
Trening Pszczelej Łapy
#1
Jak powiedziała na ceremonii, tak od razu obie wyszły z obozu. Na początek szylkretka nie wiedziała, za co się zabrać, szczególnie że dostała aż dwójkę terminatorów pod swoją pieczę! Kto pierwszy ma iść na trening? Czy na pewno nauczy dobrze? I tak dalej, i tak dalej... Zdecydowała jednak, że Pszczelej Łapie dobrze będzie wyjść z obozu już teraz. W końcu już dawno skończyła 6 księżyców, ale w końcu musiała się przystosować do życia w klanie. Sosenka była ciekawa, czy młoda już się przyzwyczaiła. Ostatnio jak rozmawiały, wydawała się dosyć... Speszona? Przerażona? Sosna nie wiedziała sama.
Sosnowy Szmer normalnym tempem, nie za szybko, ale też nie za wolno. Niedługo powinny dojść na Wyjące Wzgórza.
- Jak tam? - zagaiła terminatorkę, zerkając na nią kątem oka. - Nie stresujesz się?
[Obrazek: Ssm0B0H.png]
by pliszka
LVL 8 80 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
21
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#2
Speszona czy też przerażona mogła wydawać się też teraz.

Ta ceremonia wcale nie była najmilszym doświadczeniem w jej życiu. Miała być czymś ważnym, to miało być wejście na nowy etap w jej życiu, była teraz terminatorką... cokolwiek to nie znaczyło. Pszczela Łapa nie było jej imieniem, była Pszczołą, Pszczółką. Jeju. Tyle skomplikowanych emocji. Klan Wichru był dla niej tak... dobry, koty były dobre, ale te wszystkie tradycje, zwyczaje, obowiązki, to było straszne i przytłaczające.

Sama ceremonia była przytłaczająca. Chciała myśleć pozytywnie, w końcu Sosnowy Szmer okazała się być kotką bardzo miłą, dobrze jej się z nią rozmawiało ostatnim razem, jednak emocje które wrzały w Pszczółce po nieudanej ceremonii, po nieco niefortunnej interakcji z wujkiem i mamą, to wszystko było nieco za dużo. Szambo wylało. Samo wyjście z obozu wcale nie było takie złe, nie, było nawet dla Pszczółki bardzo dobre. Z dala od zgiełku ceremonii, na nieco bardziej otwartej przestrzeni, którą dobrze kojarzyła...

Ale emocje w niej wrzały, tama wylała, a to jedno pytanie od Sosnowego Szmeru, akurat to jedno pytanie, sprawiło, że Pszczółka pękła i pomimo jej najszczerszych prób, pomimo agresywnego hamowania mokrego szlochu i łez - mimo szczypiących oczu - łzy zaczęły płynąć po rudych policzkach wielkimi, grubymi strumieniami.

[Obrazek: j5OjcuH.png]


wszystkim manna pada z nieba, ludzie mają co potrzeba: darmo światło, gaz i lokaje, śpią od rana do wieczora, czasem drepczą do kościoła i nocą zmęczeni śpiewają - "świat nie jest taki zły, świat nie jest wcale mdły, niech no tylko zakwitną jabłonie"
LVL 1 25 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
#3
Nie dostała odpowiedzi na swoje pytania. Zamiast tego płacz. Oh uh... Przystanęła na ten widok i od razu dopadła blisko Pszczółki. Wprawdzie zaskoczył ją ten fakt, że ruda rozpłakała się niemiłosiernie, że aż Sośnierz się nagle zestresowała.
- Hej spokojnie - sama starała się tak brzmieć. - Nie bój się Pszczółko. Coś... Coś cię boli? Chcesz jeść? Nie jadłaś prawda? Uhh... - nie miała na początku pojęcia, jak zapobiec dalszemu rozlewowi łez ze strony jej terminatorki, ale wpadła w końcu na jakiś pomysł. Nie wiedziała jednak, czy pomoże. - Pomyśl, że idziemy na spacer. Miły, przyjemny spacer. Zobaczymy kwiatki, owady, w tym pszczółki! Zobaczysz, będzie fajnie!
[Obrazek: Ssm0B0H.png]
by pliszka
LVL 8 80 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
21
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#4
Nie było wstydu w płaczu. Nigdy tak nie sądziła, aby płacz był czymś złym - gorzej jeśli płakało się tak rzewnie, że odbierało jej dech w piersi... bez konkretnego powodu. A przynajmniej ona nie rozumiała, czemu tak bardzo płakała, skąd w niej tyle emocji i nie umiała wyartykułować na głos, co było jej teraz potrzebne, o co chodziło. Była zbyt zasmarkana aby się odezwać, a nawet gdyby mogła, to by jej mowę odebrało.

Usiadła w miejscu i zakryła mordkę łapami, panicznie ocierając łzy. Nie chciała beczeć przed swoją, no, mistrzynią, na tym całym treningu. - przpszm - wymamrotała niewyraźnie, smarkając, ciągnąc nosem i wycierając mokrą mordkę we własne łapy. Wdech. Wydech. - Przepra-szam. Przepraszam - no, trochę lepiej, trochę wyraźniej.

Kilka głębokich, drżących wdechów później Pszczółka zdołała uspokoić się wystarczająco, aby być w stanie mówić. Wciąż nieco łzawo i bełkotliwie, ale był to już jakiś postęp. - Nie- nie chodzi- nie chodzi o to że się boję- to... ta. Ta ce-ceremonia. Była taka - straszna? Nie, zbyt mocne słowo. - ... przytła-cza-jąca - sylaba po sylabie, przez łzy, ale się udało. - Wszystkiego jest. Tak- tak stra-strasznie dużo. Prze...praszam.

[Obrazek: j5OjcuH.png]


wszystkim manna pada z nieba, ludzie mają co potrzeba: darmo światło, gaz i lokaje, śpią od rana do wieczora, czasem drepczą do kościoła i nocą zmęczeni śpiewają - "świat nie jest taki zły, świat nie jest wcale mdły, niech no tylko zakwitną jabłonie"
LVL 1 25 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
#5
- Nie... Nie przepraszaj, Pszczółko. - mówiła spokojnie do wnuczki Żbikopręgiej, gdy ta ocierała swe łezki. Na pysku miała ciepły uśmiech. - To prawda, że ceremonie w Wichrze są dosyć... - kłopotliwe? Patrząc na ostatnie trzy ceremonie, włączając też tą to w pewnym sensie są. Sosnowy Szmer nie wiedziała, jak wyglądają w pozostałych klanach. Pewnie tak samo, lecz czy też na koniec zawsze są jakieś klanowe dramy? - Ehh... No przytłaczające. Nie urodziłaś się w klanie i na pewno to wszystko jest takie inne... Ale nie bój się, jestem tutaj i poprowadzę cię w tym wszystkim, dobrze? - spytała rudą kotkę. - Zaczniemy od wyczyszczenia twojego futerka.
[Obrazek: Ssm0B0H.png]
by pliszka
LVL 8 80 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
21
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#6
Kłopotliwe to może zbyt mocne słowo. I tak naprawdę sama ceremonia przebiegała dobrze, dopóki nie powstał pomysł dekorowania jej futerka, dopóki mama nie przyszła i nie pomyliła tego z brudem i niedopatrzeniem ze strony Pszczółki - do tego czasu było w porządku, a potem wszystko się sypnęło, zrobiło się, faktycznie, przytłaczająco, i... tak. Nie chciała teraz tak płakać, nie na oczach kotki która miała być jej mentorką, uczyć ją życia w Klanie Wichru i tak dalej. Ech.

Ale mleko się wylało a Sosnowy Szmer była bardzo wyrozumiała. Pszczółka pociągnęła mocno nosem i nawet zmusiła się do delikatnego uśmiechu, zawieszając bursztynowe ślepia na łaciatej mordce Sosnowego Szmeru. - ... dziękuję - tylko na tyle się zebrała, tylko tyle i aż tyle, chyba więcej nie musiała mówić.

Potrząsnęła głową, strzepując z rudego futerka nieco ziemi i kurzu, choć niewiele. Większość chyba trzeba było, faktycznie, dokładnie wyczyścić inną metodą.

[Obrazek: j5OjcuH.png]


wszystkim manna pada z nieba, ludzie mają co potrzeba: darmo światło, gaz i lokaje, śpią od rana do wieczora, czasem drepczą do kościoła i nocą zmęczeni śpiewają - "świat nie jest taki zły, świat nie jest wcale mdły, niech no tylko zakwitną jabłonie"
LVL 1 25 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
#7
- Nie ma sprawy Pszczółko - powiedziała, gdy tylko dotarł do niej cichy głosik podopiecznej. I w końcu się uśmiechała, chociaż trochę! Sośnierz odwzajemniła uśmiech i odsunęła się trochę od młodszej kotki, gdy ta strzepała trochę ziemi z głowy. Nie za dużo spadło. Ugh, będzie ciężko, ale co to dla Sosny! - Chodź, pójdziemy szybko na Wyjace Wzgórza i od razu ruszymy nad Liściastą Sadzawkę. Nie obejdzie się niestety bez wody... Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko...
[Obrazek: Ssm0B0H.png]
by pliszka
LVL 8 80 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
21
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#8
- Och, nie, w żadnym razie - miauknęła szybko Pszczółka, zapewniając mistrzyni, że nie ma nic przeciwko wodzie. Woda jej niestraszna, nawet lubiła wodę, nawet się rozpromieniła na wzmiankę o wodzie, bo może... może dzięki temu skutecznie umyje pysk z nadmiaru brudu, tak, to był dobry pomysł. - Gdy szliśmy z mamą tutaj, do Klanu Wichru, to nie raz nie dwa przekraczaliśmy rzekę, albo strumyk, albo coś w tym guście, i na jakiś czas zatrzymaliśmy się nad wodą i... nie, nie przeszkadza mi woda, wcale!

Może nie była na tyle wielką fanką wody aby pływać w sadzawkach i jeziorach, ale to nie tak, że się jej bała, co to, to nie. Wyjące Wzgórza, Liściasta Sadzawka, to wszystko brzmiało jak bardzo ładne miejsca które... chyba chciała zwiedzić.

[Obrazek: j5OjcuH.png]


wszystkim manna pada z nieba, ludzie mają co potrzeba: darmo światło, gaz i lokaje, śpią od rana do wieczora, czasem drepczą do kościoła i nocą zmęczeni śpiewają - "świat nie jest taki zły, świat nie jest wcale mdły, niech no tylko zakwitną jabłonie"
LVL 1 25 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
#9
No i ruszyły. Kiwała głowa słuchając z zaciekawieniem rudej kotki. Wszystko to o czym opowiadała brzmiało ciekawie. Zastanawiała się, jak to jest iść przed siebie bez żadnych obowiązków... Jednak kochała Klan Wichru i nie zamierzała odejść. - Brzmi ciekawie! - powiedziała uśmiechając się od ucha do ucha. Akurat zdążyły dojść na Wyjące Wzgórza, nie były w końcu one daleko od obozu. - Patrz, tu będziemy trenować. Będę na ciebie czekać przy wyjściu z obozu, fajnie jest iść tutaj razem. Rozejrzysz się tu później, najpierw priorytety, ruszamy dalej.
[Obrazek: Ssm0B0H.png]
by pliszka
LVL 8 80 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
21
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#10
Czy kochała Klan Wichru? Czy Klan Wichru był, w istocie, jej domem? Tutaj przyprowadziła ją mama, tutaj wychowała się jej mama, to za tym domem tęskniła jej mama, ale Pszczoła nie była swoją mamą. I nie została, właściwie, spytana o zdanie - co było zrozumiałe, w końcu była na taką rozmowę za mała, po prostu zostało założone, że powinna wychowywać się w Klanie, ale czy tego właśnie chciała, teraz, gdy miała już nieco więcej autonomii i możliwość podejmowania swoich decyzji, formowania opinii?

... to było trudne pytanie nad którym im dłużej myślała, tym bardziej jej się kręciło w głowie i tym bardziej tęskniła za wujkiem Pajęczyną.

- O- i tak- codziennie będziemy trenować? I właściwie to, Sosnowy Szmerze- och, mogę na ciebie dalej mówić po prostu Sosna, prawda?, to jak ma... przebiegać ten trening? - wstyd się przyznać, ale Pszczółka tak naprawdę o przebiegu normalnego, poprawnego treningu w Klanie wiedziała jedno wielkie nic.

[Obrazek: j5OjcuH.png]


wszystkim manna pada z nieba, ludzie mają co potrzeba: darmo światło, gaz i lokaje, śpią od rana do wieczora, czasem drepczą do kościoła i nocą zmęczeni śpiewają - "świat nie jest taki zły, świat nie jest wcale mdły, niech no tylko zakwitną jabłonie"
LVL 1 25 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
#11
- Oczywiście Pszczółko! Sosna mi pasuje. - pokiwała głową. - Za kociaka miałam na imię Sosenka - dodała tak informacyjnie o. - Hmm... Nie musimy trenować codziennie, tak mi się zdaje. Na pewno nie będziemy, jak któraś z nas będzie chora, medycy wtedy nie byliby zadowoleni - rozgadała się trochę. W końcu przypominając sobie o ostatnim pytaniu Pszczelej Łapy, a raczej Pszczółki. - W sumie różnie. Czasem będziemy rozmawiać sobie o teorii polowania, czy walki, a innym razem przerobimy to w praktyce. Dzisiaj chciałam pokazać Tobie granice klanów i omówić klanowe rangi, tak od podstaw, co ty na to? - zerknęła na idącą obok terminatorkę.
[Obrazek: Ssm0B0H.png]
by pliszka
LVL 8 80 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
21
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#12
- Sosenka jest... urocze - stwierdziła, na tym kończąc temat imion, przynajmniej na razie. Sosna, Sosenka, skoro mistrzyni nie miała nic przeciwko, to tak Pszczółka będzie na nią mówić. Postanowione.

- To... może jeśli nie codziennie to... - zamyśliła się na chwilę. Czy miała w ogóle prawo sugerować tutaj cokolwiek, czy jej opinia miała jakiekolwiek znaczenie, czy w ogóle miała prawo głosu w tej sprawie, czy to nie byłoby wychodzenie przed szereg i podważanie autorytetu Sosnowego Szmeru? Tego nie chciała zrobić. - Um, jeśli- jeśli moje zdanie ma jakiekolwiek znaczenie to myślę, że może- trening co dwa wschody słońca? - zasugerowała w końcu, nieśmiało, niepewnie.

Słuchała tego, co mówi Sosna i kiwała głową. - Okej! - rangi brzmiały dość prosto, tak sądziła, a zwiedzanie terenów Klanu Wichru na pewno będzie miłą odskocznią od wydarzeń na ceremonii.

[Obrazek: j5OjcuH.png]


wszystkim manna pada z nieba, ludzie mają co potrzeba: darmo światło, gaz i lokaje, śpią od rana do wieczora, czasem drepczą do kościoła i nocą zmęczeni śpiewają - "świat nie jest taki zły, świat nie jest wcale mdły, niech no tylko zakwitną jabłonie"
LVL 1 25 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
#13
Pokiwała głową, uśmiechając się szeroko. To prawda, było urocze. Lubiła je bardzo, tak, jak swoje aktualne. A terminatorskie... Było po prostu terminatorskie. Trochę nudne, ale jakoś trzeba było odróżniać terminatorów od kociaków i wojowników.

Przekrzywiła głowę, czekając, aż Pszczółka skończy swoją myśl. W końcu Sosna nie chciała, by młoda terminatorka czuła się źle w klanie. Plus była też częścią ich wspólnego treningu, więc dla Sosny jej zdanie było ważne. - Oczywiście! Co dwa wschody słońca, po jego górowaniu, pasuje? Czasem można wcześniej się spotkać, tylko daj mi wtedy znać.

W trakcie rozmowy udało im się dotrzeć do Leśnej Sadzawki. Zaczęła więc od informacji. - Dobrze, jesteśmy na miejscu. To Leśna Sadzawka. Tam dalej trochę po prawej stronie są tereny Klanu Cienia. Na pewno będziesz wiedzieć, kiedy zaczyna się ich granica. Pachną w końcu dosyć specyficznie - mówiła, wciąż zbliżając się do sadzawki. - Chodź, umyjesz się. Pomogę ci - zaprosiła Pszczółkę z lekkim uśmiechem.
[Obrazek: Ssm0B0H.png]
by pliszka
LVL 8 80 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
21
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#14
- Pasuje! - zadecydowała, już dużo bardziej entuzjastycznie, dużo weselsza. Tak, czuła się spokojniej mając za mistrzynię kotkę taką jak Sosna. Dalej wizja treningów i tego całego terminatorowania nie do końca jej była na łapę, a raczej była po prostu przytłaczająca, ale z Sosnowym Szmerem jako mentorką... chyba sobie poradzi.

Dotarły nad nijaką Leśną Sadzawkę i zanim Sosnowy Szmer zdążyła się dobrze odezwać, Pszczółka już biegła do wody. Zanim zdążyła zarejestrować porządnie słowa swojej mentorki, Pszczółka już wsadziła cały rudy łeb pod powierzchnię sadzawki, kręcąc nim na prawo i lewo, chcąc pozbyć się drobinek ziemi z czubka głowy.

Zadziałało skutecznie. Wynurzyła się czysta, mokra, ale z uśmiechem na mordce. - Przepraszam- co mówiłaś? Klan Cienia, tak? I tu zaraz... mamy z nimi granicę? - dobrze usłyszała to, co Sosna mówiła, prawda?

[Obrazek: j5OjcuH.png]


wszystkim manna pada z nieba, ludzie mają co potrzeba: darmo światło, gaz i lokaje, śpią od rana do wieczora, czasem drepczą do kościoła i nocą zmęczeni śpiewają - "świat nie jest taki zły, świat nie jest wcale mdły, niech no tylko zakwitną jabłonie"
LVL 1 25 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
#15
-To mamy ustalone, super! - kiwnęła głową. Co dwa wschody słońca po górowaniu. Zapamiętała.

Zachichotała na zachowanie młodej terminatorki. Nawet nie musiała jej pomagać, a już była cała mokra. Sosna przytruchtała do niej.
- Nic się nie stało! - powiedziała wesoło, po czym kiwnęła głową. - Tak. Jednak nie przekraczaj nigdy granicy. Każdy klan jest bardzo terytorialny - powiedziała i łapą zaczęła powoli przeczesywać rude futerko terminatorki. - Ich przywódcą jest Psią Gwiazda, zastępca Ośmiooki, a do tego mają pięciu pełnoprawnych medyków! Muszą mieć tam niezły zgiełk... Ale dobrze, medykami są Huraganowy Szepr, Rwąca Zawieja, Czosnkowy Kwiat, Barwnoskrzydła oraz Ciernisty Gąszcz - wyliczała powoli, by Pszczółka zapoznała się z ich imionami. Myślała, czy by powiedzieć o tym, by szczególnie uważała na cieniste koty, ale... Ostatnio jak Sosna spotkała Lisi Ogień to nie było tak źle, więc postanowiła nic nie mówić.
[Obrazek: Ssm0B0H.png]
by pliszka
LVL 8 80 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
21
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości