Logo Artemidy
Trening Truflowej Łapy
#1
Nie udało im się złapać zaraz po ceremonii, Orion był zbyt zajęty innymi kotami, a sama Trufla zniknęła mu gdzieś nagle z burym ogonem przywódczyni. Normalnie wzruszyłby barkami, uznał że nie jego problem i odpuścił sobie jakąkolwiek organizację tego dnia. I może też następnego, jeśli terminatorowi nie udałoby się go złapać przed wyjściem z obozu. Ale ruda ex-Gromiaczka zapisała się całkiem sympatycznie na liście kontaktów orientala i tak jak nie motywowało go poczucie obowiązku i jak najszybsze wprowadzenie kotki w świat Wichrowych zasad, tak chętnie posłuchałby co u niej.
Z tego powodu, obudził się przed górowaniem słońca i uczciwie ruszył na poszukiwania Truflowej Łapy. A gdy tylko znalazł jej rude futerko, podszedł lekkim krokiem.
– Jakbyś mi powiedziała obieg pór temu, że oboje znajdziemy się w Wichrze na wspólnym treningu, zawołałbym po Nurt żeby spojrzała na ciebie czy nie masz gorączki, bo coś majaczysz. A tu proszę, fatygowałbym zabieganą medyczkę na marne.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
#2
Dawno nie miałam konkretnych obowiązków, mimo iż starałam się nie opuszczać polowań to na patrole nie byłam przydzielana; byłam trochę widmem wśród wichrzaków, bez konkretnych zadań oraz rangi; a teraz nagle nie dość, że byłam terminatorem to byłam nim w innym klanie, niż Grom; było to dla mnie lekko dziwne i nie swoje, ale przynajmniej dostałam na Mistrza kocura, którego polubiłam kiedy jeszcze byłam w Gromie. Kto by się spodziewał, że wszystko akurat tak się potoczy? Siedziałam przy Ciepłych Skałach z delikatnym uśmiechem obserwując wnętrze, w którym sypiały teraz moje dzieci, w tym momencie pewnie porozsypywane po całych terenach Wichru, a mimo to na samą myśl o nich moje serce się radowało. Kłuło mnie czasem jednak kiedy ich ilość nie zgadzała się z tą jaka była kiedy przyszłam do Wichru. Odchrząknęłam jednak kiedy lekka gula zaczęła formować się w moim gardle, a chwilę później głos orientalnego kolegi dotarł do moich uszu na co się uśmiechnęłam szeroko.
– No widzisz. Życie jest pełne niespodzianek, nie wiedziałeś o tym? – zachichotałam lekko i ostatni raz spojrzałam w głąb Ciepłych Skałek zanim wstałam. – Rozprostujmy łapy, może spacer?
Hearts will
xxxxzxxxxzx ╰┈➤ dream again
Lungs will ﴾ breathe in ﴿ ‏

Wash away the sins
It's where it begins
Feet won'txfail you now
Arms won'txlet you down
Wash away the sins
Under the water, we can't be together
Under the water, we die
Under the water, we are alone
Thenxwhy do we jump in?
Why do we jump in?
[Obrazek: dbhpvdh-39f65078-a612-4c47-a4a8-a7ec22eb...cXSGlBxnyQ]
Under the water, we can't breathe
LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 12 / 100
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
#3
Znalazł ją patrzącą na Ciepłe Skałki i odrobinę jej współczuł tego tłoczenia się z dużo młodszymi terminatorami. Może jak Nietoperz wyprowadzi się pod Płaczące Wierzby to w przebłysku życzliwości zaoferuje jej kąt czarnej kotki u nich w Skręconym Pniu. Ale może Trufli nie było aż tak źle, wśród terminatorów były kocięta, które odchowywała.
– Ja na spacer zawsze chętnie, więc jak najbardziej. – zgodził się prowadząc ich w stronę wyjścia z obozu. Pochodząca z naprzeciwległego klanu kotka nie znała dogłębnie żadnej z granic, którą będą dzisiaj przemierzać. To jest, może po nich wędrowała, bo czemu by miała siedzieć zamknięta w obozie, ale oficjalnego oprowadzania raczej nie miała? Może dopyta o to zaraz, ale póki co. – Mm, coś mi się obiło o uszy niby. Ale może zechcesz opowiedzieć o tym jakie niespodzianki doprowadziły ciebie w to konkretne miejsce? Nie powiem, jestem odrobinę ciekawy tą przewrotnością losu. – kocięta były oczywistym elementem i wokół niego dało się zbudować solidną teorię, ale mógł zasięgnąć informacji u źródła, to zawsze w cenie. Póki co kierował ich prosto w stronę granicy z Cieniem.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
#4
Cieszyło mnie w sumie, że nie dostałam kogoś nieznajomego do Mistrza, nie musiałam się aż tak bardzo zastanawiać nad wszystkim i po prostu poczuć się jak na rozmowie przeplatanej obowiązkowymi informacjami.
– Szczerze? Też czasami do mnie nie dociera co tak naprawdę się wydarzył i jak ja się tutaj znalazłam… ale cóż – przyznałam z cichym chichotem, bo nie potrafiłam też tylko patrzeć na negatywy tej sytuacji; bardzo mnie cieszyło, że Traszka na tyle mi ufała i chciała obok, że tak się to potoczyło; przeszkadzało mi teraz jedynie, że nasza relacja była jeszcze bardziej oddalona, niż wtedy kiedy mieszkałyśmy w dwóch innych klanach. – Wyczekiwałam na Traszkę, bo tak naprawdę zawsze łapałyśmy się po prostu nagle, nigdy się nie umawiałyśmy na żadne spotkanie… a ku mojemu zdziwieniu ona wtedy też mnie szukała. Zaproponowała mi praktycznie od razu, żebym wychowała z nią dzieci, nie… nie powiem zaskoczyło mnie to, ale jak widać nie odmówiłam. Nie pomyślałam nawet w tamtym czasie, że kompletnie nic nie przemyślałam, po prostu poszłam za swoim sercem, a potem dzieci dorosły, a ja czasami nadal nie wiedziałam jakim sposobem tu się znalazłam. – Westchnęłam leciutko i przyjrzałam się ścieżce przed nami, zastanawiając kiedy powinnam podejść do granic z Gromem, czy byłam już gotowa? Nie byłam co do tego pewna… ale powoli o tym myślałam, poważniej.
Hearts will
xxxxzxxxxzx ╰┈➤ dream again
Lungs will ﴾ breathe in ﴿ ‏

Wash away the sins
It's where it begins
Feet won'txfail you now
Arms won'txlet you down
Wash away the sins
Under the water, we can't be together
Under the water, we die
Under the water, we are alone
Thenxwhy do we jump in?
Why do we jump in?
[Obrazek: dbhpvdh-39f65078-a612-4c47-a4a8-a7ec22eb...cXSGlBxnyQ]
Under the water, we can't breathe
LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 12 / 100
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
#5
Odetchnął z rozbawieniem na krótkie wyznanie. Cóż, to z pewnością nie miał co się spodziewać przemyślanego działania. I już niewiele później okazało się, że jak najbardziej, nie było w tym wszystkim żadnego planowania ze strony Trufli. Co lepsze, inicjatywa znalazła się po stronie Traszki, jednego z kotów, których by nie podejrzewał o takie działania. Ale najwyraźniej wyciśnięcie z siebie mlekosiorbów coś jej przestawiło w mózgu.
– Ajajaj, co ta miłość, porządne koty do Wichru sprowadza. – westchnął ciężko, chociaż w błękitnych oczach nadal tańczyło rozbawienie. – Ale nic dziwnego, że w międzyczasie nic ci się nie rozjaśniło, kocięta niesamowicie żarłocznie pożerają czas. – dodał jeszcze, na wszelki wypadek. Nie był z rudą na tyle blisko by mieć stuprocentową pewność, że nie odbierze jego słów jako współczucia. Skoro nadal się tu znajdowała to nie było nad czym rozpaczać, prawda?
– Hm, a pozwól, że na momencik odskoczę od tematu, bo muszę sobie w głowie poukładać co musimy przerobić. Na pewno tereny i granice warto żebyś poznała, jakieś wichrowe zwyczaje, ale poza tym? Skończyłaś trening w Gromie czy coś jeszcze ci zostało?
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
#6
– Mam uznać, że nie jestem w tym samotna? – zapytałam z tańczącą nutką ciekawości na języku. – Czyżbym znała tego kota? – Przyjrzałam się bliżej mimice Oriona oraz jego postawie, która wydawała się raczej rozluźniona i spokojna, nie zdradzała za wiele; nie byłam jednak kompletnie ślepa i czasami zdarzało mi się zobaczyć kocura skaczącego wokół wujka Traszki, ale czy to było to… nie miałam żadnej pewności. Nie powiedziałabym też, że Orion latał tak tylko za jednym kotem, ale na pewno ciężki przypadek pasował bardziej do Jaśniejącego Płomienia. – Och, tak to prawda, ale tak jak nie wiedziałam czego się spodziewać to i tak bardzo pozytywnie się zaskoczyłam… Och! Prawda, tereny znam już nawet dobrze, ale pewnie i tak wolałabym by ktoś mnie oprowadził. Co do treningu w Gromie… hm, został mi Kodeks. Zawsze unikałam nauki tego jak tylko mogłam… – zamilkłam na chwilę zastanawiając się nad tym, czy chcę to powiedzieć, ale Orion chyba zawsze wzbudzał we mnie w jakiś sposób zaufanie. – raczej daleko mi do porządnego Wojownika. Nie zgadzam się z całym konceptem Gwiezdnych i raczej daleko mi do wierzącej – westchnęłam lekko.
Hearts will
xxxxzxxxxzx ╰┈➤ dream again
Lungs will ﴾ breathe in ﴿ ‏

Wash away the sins
It's where it begins
Feet won'txfail you now
Arms won'txlet you down
Wash away the sins
Under the water, we can't be together
Under the water, we die
Under the water, we are alone
Thenxwhy do we jump in?
Why do we jump in?
[Obrazek: dbhpvdh-39f65078-a612-4c47-a4a8-a7ec22eb...cXSGlBxnyQ]
Under the water, we can't breathe
LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 12 / 100
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
#7
Przechylił lekko głowę to w lewo to w prawo, jakby zastanawiał czy chce się podzielić swoją tajemnicą.
– Mm, minus zaproszenie do wspólnego wychowywania kociąt. – odparł niewiele później. Może jednak te rozmowy wciąż bawiły po tylu księżycach, tylko potrzebny był do tego prawidłowy rozmówca. – Powiedziałbym, że to zależy. Od tego jak bardzo przykładałaś się do poznawania Wichrzaków w wolnym czasie. Typ jest raczej dość nieuchwytny.
Trufla nie była głupia, jeśli macierzyństwo nie przyprawiło jej o klapki na oczach, z pewnością nie była w tym momencie zupełnie pozbawiona pomysłu o kogo mogło chodzić. Równie dobrze mógłby podać jej imię na tacy, ale gdzie w tym zabawa?
– O, to jak pewnie się domyślasz, idziemy teraz w stronę Cienia, granicę z nimi ciężko pomylić z czymkolwiek innym. Ale przedstawię ci nazwy najważniejszych obiektów na trasie. Przed nami Samotne Jodły, nie do końca granica, ale rzucają się w oczy przez brak towarzystwa. – odhaczył ten punkt by prędko przejść do ciekawszej części wypowiedzi. – Hm, chyba jestem w stanie zrozumieć twoją perspektywę. Chociaż nie unikałem kodeksu, chętnie go poznałem, ale z wieloma rzeczami się w nim nie zgadzam. Jeśli Gwiezdni faktycznie przekazali go żywym jako dar, to mogli postarać się bardziej przy swoim prezencie. Ale chętnie posłucham dlaczego nie zgadzasz się z ideą Gwiezdnych. Nie do końca brzmi to jak zwykły brak wiary w ich istnienie?
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
#8
Odpowiedź Oriona była dla mnie odrobinę potwierdzająca; jako że już dawno temu zauważyłam, że kotki odpadały jeśli chodziło o upodobania wichrzaka, pole się lekko zawężało. Oczywiście Korzenna Woń był równie nieuchwytny, ale raczej nie o taką nieuchwytność chodziło… a Pszeniczny Kłos niedawno wrócił do Wichru i dopiero co pochował swoją partnerkę także odpowiedź była jedna:
– Kot bardzo podobny do naszej przywódczyni Roziskrzonej Gwiazdy jak mniemam… w sumie mogłabym się tego po Tobie spodziewać. Ach, te nasze ciężkie przypadki. – Ogon latał mi delikatnie z boku na bok, a łapki dumnie kroczyły w stronę granicy z Cieniem, której nie odwiedzałam praktycznie albo w ogóle od kiedy zostałam przyjęta do Wichru; aż zaczęło mnie ciekawi co takiego porabiały kotki, które raz przemknęły mi przed oczami. – Samotne Jodły… ciekawa nazwa, chociaż nie kojarzy mi się z niczym co mieliśmy w Gromie, oprócz Lisiej Nory nic nie było samotne na naszych terenach – rzuciłam jako ciekawostkę. – W sumie same zapachy klanów znam, także tego nie trzeba się po mnie obawiać, nie przekroczę granicy jak nowonardzonę kocię. – Mój rozbawiony ton tylko dodawał pogodności całemu żarcikowi, którym chciałam rozluźnić trochę atmosferę; pomimo czasu treningi nadal były dla mnie dosyć nudnawe i nieprzyjemne. – Uważam, że wszystko na świecie ma swój balans, który Gwiezdni zachwiewają swoimi przekonaniami oraz ingerowaniem w życie… żywych. Każda śmierć ma swoje znaczenie, ale nie jest to na pewno bieganie po łąkach gdzieś tam w chmurach, a rozłożenie się w glebie, nakarmienie robaków swoim ciałem, potem ptaki jedzące robaki, a ptaki będące pokarmem chociażby dla nas. Ciężko mi wierzyć, że coś jest po śmierci, ale zarazem jest to trochę kojąca myśl, mimo to wolałabym by dusze znaczyły więcej dla ziemi, a nie dla Gwiezdnych. Jesteśmy tutaj dzięki naturze, a nie dzięki przodkom, gdyby nie natura, nie byłoby przodków – wytłumaczyłam pierwszą część z zaciekawieniem zerkając w bok, by zobaczyć czy Orion chciał już coś dorzucić, ale nie zatrzymywałam się i dokończyłam swoją myśl przewodnią. – Tak samo nie rozumiem przepowiedni albo schodzenia ze Srebrnej Skórki, by coś przekazać… może gdybyśmy tak nie polegali na umarłych to nie mielibyśmy dziwnych przepowiedni? – Prychnęłam lekko. – Nie mówię, że są tacy źli, ale na pewno widziałam więcej zawiedzionych Gwiezdnymi, niż zadowolonych, że z czymś pomogli.
Hearts will
xxxxzxxxxzx ╰┈➤ dream again
Lungs will ﴾ breathe in ﴿ ‏

Wash away the sins
It's where it begins
Feet won'txfail you now
Arms won'txlet you down
Wash away the sins
Under the water, we can't be together
Under the water, we die
Under the water, we are alone
Thenxwhy do we jump in?
Why do we jump in?
[Obrazek: dbhpvdh-39f65078-a612-4c47-a4a8-a7ec22eb...cXSGlBxnyQ]
Under the water, we can't breathe
LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 12 / 100
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
#9
Może powinien spodziewać się, że właśnie bliźniaki najłatwiej porównywać między sobą. A jednak wciąż skrzywił się teatralnie, choć była w tym cicha nuta szczerości.
– Fe, nawet tak nie mów. Tu różnic więcej niż podobieństw i to w samym wyglądzie. Ale owszem, bez wyzwania nie ma zabawy, wierzę, że rozumiesz. – podobieństw między nimi było wiele, chociaż oriental czuł się jakby rzucił się na poziom piekielnie trudny, wręcz awykonalny. Ale gdy już tak zawyżył sobie standardy, ciężko było spojrzeć niżej i rozważyć inne, mniej satysfakcjonujące, opcje.
– Hm, to w Wichrze dużo samotnych miejsc czeka akurat. A jak o Lisiej Norze mowa, ucieszysz się, pierwszym punktem w naszej podróży będzie Borsucza Nora. Na granicy z Cieniem. – na sam żart odpowiedział z początku jedynie uśmiechem. I przez krótki moment chciał zachować się odpowiedzialnie, skupić na treningu, ważniejszych tematach i w ogóle. Ale ten kaprys prędko pękł. – No nie wiem, tyle czasu spędziłaś z kociętami, że może skłonność do ich beztroskiego ignorowania zapachów przeszła na ciebie. – spojrzał na nią spod przymrużonych oczu. Patrzył, analizował. Oceniał stopień prawdopodobieństwa takiego scenariusza.
A chwilę później rzeczywiście obserwował kotkę i zastanawiał się nad jej słowami, wszystkie żarty na bok, tylko przyduże uszy nasłuchujące opinii Trufli.
– Hm, nie dziwi mnie, że więcej zawiedzionych niż zadowolonych. Kojarzysz, mówi się przecież daj pazur, a odgryzą łapę. Poleganie na przodkach jest wygodne, gdy raz ześlą przepowiednię i potencjalnie uchronią od katastrofy, klan będzie oczekiwał, że i przed kolejnym nieszczęściem zostaną ostrzeżeni w porę. Coraz bardziej opierają się o Gwiezdnych aż nie są w stanie stać o własnych siłach. – w teorii lrzynajmniej, w praktyce oriental doświadczał ingerencji Gwiezdnych równie często co cudu Zgromadzeń. – Ale powiem ci, że zachwiania balansem dopatrywałbym się bardziej po stronie żywych i ich przekonań związanych z Przodkami. Sami Gwiezdni... Cóż, nie powiem bym sam był świadkiem częstego wpychania nosa w sprawy żywych. Albo to kwestia tego, że nie jestem stąd i mnie nie lubią. Unikają. W Gromie martwi częściej interesowali się sprawami żywych? Wiesz; że wspominasz o zachwianiu balansu przez ich działania.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
#10
Perlisty śmiech wydobył się z mojego pyszczka kiedy usłyszałam naburmuszoną odpowiedź kocura, który raczej nie był zadowolony na to porównanie; nie dziwiłam się mu jednak, pewnie miałabym taką samą reakcję gdyby ktoś porównał Traszkę do jej brata bliźniaka (zakładając, że istniałby taki).
– Wybacz – wypowiedziałam rozbawiona. – Ale tak, jak poznałam Roziskrzoną Gwiazdę bliżej tak zobaczyłam sporo różnic między nimi, chociaż Jaśniejącego Płomienia raczej zdarzyło mi się tylko przelotnie podczas odbierania Traszki z patrolu… a raczej zabierania jej dla siebie, żeby chociaż ze mną zjadła – wyjaśniłam od razu z radością w oczach na samo wspomnienie, bo mimo iż nie rozumiałam ostatnio kompletnie swojego serca tak nadal same wspomnienia dawały mi szczęście; o ile za bardzo o nich nie rozmyślałam. – Aha! Uważaj, bo jeszcze moja beztroskość sprawi, że potknę się o łapy i skończę lądując na Tobie idealnie obok jakiegoś błocistego miejsca. – Nie była to groźba oczywiście, a jedynie przestroga na takie oszczerstwa z pyszczka Oriona; chociaż znając siebie kiedyś pewnie by mi się zdarzyło przekroczyć granice przez zamyślenie, ale aktualnie nie musiałam się do tego przyznawać… zresztą nie uważałam kocura za głupiego i na pewno sam byłby się w stanie domyślić, że chodzę często z głową w chmurach.
– Najlepiej polegać na sobie, ale nie zapominać, że posiada się bliskich… a przynajmniej pielęgnować więzi, których jest się pewnych. Ja przyznam, że przez moje dzieci trochę żałuję jak wyglądają moje relacje z rodzeństwem… oprócz Salamandry, ale to inna historia. Mam nadzieję, że nie obudzą się kiedyś tak jak ja, ale też nie jest to kompletne poczucie żalu, zawsze raczej żyłam na uboczu i polegałam na swojej spostrzegawczości. Bardziej żal mi kotów, które całe swoje życie poświęcają przodkom, którzy obiecują dbanie o nas, a nie robią nic konkretnego. – Nie miałam żadnej relacji z Gwiezdnymi, nieważne jak bardzo bym chciała, czułam się trochę dziwnie z myślą, że jakieś koty stoją mi nad głową na Srebrnej Skórce i zerkają na mnie jak tylko im się zachce, możliwe że oceniają mnie swoimi własnymi wartościami albo wymyślają dla mnie nauczkę, bo pomyślałam o nich w ten czy w inny sposób. Może moja niechęć wywodziła się też z faktu, że mój ojciec zawsze był nastawiony na Gwiezdnych, a mimo to… Wysoka Łodyga skończyła robiąc to co zrobiła? Nadal czasami do mnie nie docierało. – Nie powiedziałabym, że częściej się interesowali, raczej nie interesowali w ogóle. Moje spojrzenie jest chyba po prostu odwrotne tutaj? Przekonania związane z przodkami nie wzięły się znikąd, a mimo księżyców koty nadal nie zostały wyprowadzone z błędu jakim jest na końcu czeka nagroda w postaci Srebrnej Skórki, a podczas życia jesteśmy dla Ciebie, będziemy Cię prowadzić, kiedy w sumie nigdy tego nie robią. Gdyby tak było nie byłoby tyle niewyjaśnionych sytuacji… i mogę w tym momencie brzmieć jak rozgniewana tylko przez wzgląd na własną sytuację z Pazurem, ale widziałam tę niesprawiedliwość jak jeszcze żyłam w Gromie. Wydaje mi się, że jeśli Gwiezdni nie uważają takich rzeczy za istotne to czemu nie wyprowadzą z błędu następnych pokoleń? Czasami jak słyszę jak rozmawia się o Gwiezdnych, czuje się jakbym słuchała o kimś kto osiągnął niemożliwego, a nawet był ponad nami i nie chodzi mi tylko o miejsce, a stan… coś jak Przywódca, ale jeszcze ważniejszy… uch, ludzie nazywali to… bogami? Tak? – Nie byłam przekonana, czy dobrze pamiętałam rozmowy z pobliskimi samotnikami, ale na szczęście Orion był kiedyś takowym, więc moja wiedza mogła zostać sprawdzona; nie jestem przekonana, czy mówiłam całkowicie z sensem, ale miałam nadzieję, że kocur chociaż odrobinę zrozumie moje położenie; sama byłam bardzo ciekawa tej rozmowy. Kochałam kiedy podważany temat można było bez strachu prowadzić i nie obawiać się o reakcję drugiej strony, a z orientalem nigdy nie musiałam się o to obawiać; bardzo brakowało mi takiego filozofowania... trochę przez to zabrakło mi też ojca, ale z nim też nigdy nie wchodziłam na aż tak ciężkie tematy.
Hearts will
xxxxzxxxxzx ╰┈➤ dream again
Lungs will ﴾ breathe in ﴿ ‏

Wash away the sins
It's where it begins
Feet won'txfail you now
Arms won'txlet you down
Wash away the sins
Under the water, we can't be together
Under the water, we die
Under the water, we are alone
Thenxwhy do we jump in?
Why do we jump in?
[Obrazek: dbhpvdh-39f65078-a612-4c47-a4a8-a7ec22eb...cXSGlBxnyQ]
Under the water, we can't breathe
LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 12 / 100
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
#11
– Mm, jakoś mnie to nie dziwi, jak na kota żyjącego w klanie ma niesamowitą alergię na towarzystwo. – odparł z ciężkim westchnieniem, chociaż ciężko było doszukiwać się na klinowatej mordce oznak, że faktycznie cierpiał i uważał to za wadę rdzawego. Ale jedna kwestia zwróciła jego uwagę. – Hm, czyżby u Traszki jednak było marnie z organizacją czasu i nie potrafiła wygospodarować chwili specjalnie dla ciebie? – nie było w tym pytaniu złośliwości, której by się można było spodziewać, ale dla pewności dorzucił jeszcze. – Może to jakaś cecha rodzinna. – alergia na towarzystwo, bo nie żeby czekoladową pointkę często widywał w tłumie innych kotów. Spodziewałby się jednak, że z Truflą będzie chciała spędzać czas skoro sama zaoferowała jej dołączenie do klanu. Źle zrozumiał konieczność zabierania jej żeby chociaż zjadła z rudą? Niepotrzebnie skupił się na jednym, drobnym słowie? – Och, to dobrze, że obok, a nie w samym środku błotnistej kałuży, prawda? Cóż za szczęście. – posłał jej sympatyczny uśmiech. Znowu to robił. Znowu skupiał się na jednym słowie. Ale w tym przypadku nie zdawało się to być szkodliwe.
Możliwe, że nie w pełni rozumiał do czego Truflowa Łapa zmierzała opowiadając o swoim rodzeństwie, kociętach i żalu. Może wynikało to z tego, że był sam jeden w miocie i... chociaż to nie do końca prawda. Może więzy krwi nie łączyły go z nikim innym oprócz matki, ale już dość wcześnie przekonał się, że w przypadku rodziny to co płynie w żyłach niewiele zmieniało. Miał siostrę... kiedyś.
– Bogami? Owszem, istnieje taki koncept poza klanami. I są pewne podobieństwa do tutejszej wiary... chociażby przez to, że i w bogów i w Gwiezdnych się wierzy. Bądź nie wierzy, oczywiście. Pogląd, że są nieomylni również jest elementem łączącym. I hm, kojarzysz legendę powstania klanów? Chociaż częściej spotykałem się z określeniem historia. W każdym razie, Gwiezdni stworzyli klany, a tworzenie wielkich, istotnych rzeczy zwykle jest przywilejem bogów. Pośmiertna nagroda w postaci wiecznej szczęśliwości i spokoju, jeśli za życia przestrzegało się zesłanych przez nich zasad? To kolejne podobieństwo. – pewnie można by i wymieniać dalej, gdyby tylko oriental faktycznie zgłębiał temat bardziej mając ku temu okazję. – Tylko pojawia się tu jeden zgrzyt. Gwiezdni przecież chodzili kiedyś pośród nas. Nie byli wtedy nieomylni, nie wiedzieli co przyniesie przyszłość, więc skąd ta niezachwiana pewność, że w chwili śmierci się to zmienia? Skąd pomysł, że są na najwyższym szczeblu hierarchii? I też hm... widzisz, legenda zakłada jedynie, że utworzyli klany, zesłali kodeks. I wiele jest w nim zasad, co do których mam swoje uwagi, ale w tym momencie myślę, że warto wspomnieć o jednej, dotyczącej polowań. Zwierzyna zabijana jest tylko po to, by się nią pożywić. Podziękuj Gwiezdnemu Klanowi za jej życie. I zastanawia mnie, dlaczego należy im dziękować? Nie mają nic wspólnego z tworzeniem życia, nie stworzyli całego świata, który nas otacza. Inne zwierzęta istniały przecież jeszcze zanim Gwiezdni wyznaczyli pierwsze granice klanów. Więc jaka ich zasługa tutaj? Oczywiście ktoś gorliwie wierzący może bronić ten fragment, mówiąc że czuwają nad żywymi, dbają żeby udało im się coś złapać i by nie głodowali. Ale jak sama zauważyłaś, Gwiezdni nawet nie wskazują drogi, którą należy podążać, gdy kodeks jest niewystarczającą wskazówką, ciężko uwierzyć, że prowadzą każdego polującego terminatora.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
#12
– Też nie jestem za tym, by spędzać czas z byle kim, więc trochę go rozumiem… raczej w Gromie nie posiadałam szczególnych relacji, które wykraczały poza rodzinę. – Byłam tym kotem, którego częściej nie było, niż był, a już na pewno nie utrzymywałam większych kontaktów z klanowiczami… oprócz… – Ej! Ty znasz Nurt? – wypaliłam nagle ze zdziwieniem kiedy dotarło do mnie co takiego wcześniej było do mnie powiedziane. – Och, a co do czasu… Traszki, hm… – Nie sądziłam, że pytanie Oriona było specjalnie złośliwe, czy niemiło dociekliwe, ale nie potrafiłam na nie odpowiedzieć; raczej byłam przyzwyczajona po spotkaniach z kotką przed dołączeniem do Wichru, że nie byłam zbyt mile widziana w jej otoczeniu (a raczej bardzo starała się maskować fakt, że chce mnie blisko), teraz zaś nie byłam pewna jaka była nasza relacja; czasami sama potrafiłam uciekać nie bardzo wiedząc jak powinnam się zachować. Dlatego jedynie podsumowałam całe zdanie lekkim uśmiechem i wzruszyłam barkami, nie miałam na to większego komentarza. – Szczęście będzie jeśli Ci się te wielgaśne uszy nie zamoczą w błocie jak już upadniesz obok – rzuciłam z prychnięciem, chociaż moja postawa raczej nie miała nic wspólnego z groźbami jakimi rzucałam i po prostu beztrosko szłam sobie ramię w ramię z kocurem, który również nie był zbyt przejęty naszymi słownymi przepychankami; przyjemna odmiana od życia codzinnego, w którym ostatnio nie posiadałam takich zabaw.
Orion potwierdził moje przypuszczenia od razu, pomagają mi również w znalezieniu podobieństw między Gwiezdnymi, a Bogami, o których zasłyszałam kiedyś na jednej z wypraw; nie rozumiałam do końca wszystkiego, ale zarazem rozumiałam wszystko i przede wszystkim byłam pod wrażeniem jak o wiele podobniejsze były te rzeczy, niż przypuszczałam, przerażało mnie to trochę i fascynowało. Słuchałam uważnie, starając się zlepić z tego wszystkiego coś sensownego… a raczej sensowną odpowiedź i tak naprawdę nie miałam za bardzo co tu powiedzieć, bo mimo iż mieliśmy lekko odmienne zdanie to ostatecznie spotykaliśmy się w podobnym miejscu tylko o lekko innej porze.
– Ojciec chyba kiedyś mocno mi próbował wbić do głowy ten punkt Kodeksu… bo jak na złość zaczęłam dziękować naturze za zesłanie mi piszczki, którą akurat zabiłam. Wydaje mi się, że życie w zgodzie z naturą jest o wiele ważniejsze, niż życie z Gwiezdnymi, którzy podobno obrażają się za byle co, w końcu z jakiegoś powodu nie prowadzą zagubionych kotów do klanu, czy nasyłają niebezpieczeństwo na nas… słyszałam o klęskach jakie zesłane zostały kiedyś na klany.
Hearts will
xxxxzxxxxzx ╰┈➤ dream again
Lungs will ﴾ breathe in ﴿ ‏

Wash away the sins
It's where it begins
Feet won'txfail you now
Arms won'txlet you down
Wash away the sins
Under the water, we can't be together
Under the water, we die
Under the water, we are alone
Thenxwhy do we jump in?
Why do we jump in?
[Obrazek: dbhpvdh-39f65078-a612-4c47-a4a8-a7ec22eb...cXSGlBxnyQ]
Under the water, we can't breathe
LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 12 / 100
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
#13
Orion z kolei był wielkim zwolennikiem spędzania czasu z byle kim. W pewnym sensie, ponieważ lubił zaczepiać przypadkowe koty i obserwować dokąd potoczy się rozmowa. Czasem udawało się odnaleźć złotą bryłkę w błotnistym potoku. Czasen udawało się odnaleźć fascynujący umysł w nieprzystępnym wojowniku z paskudną raną na łapie.
– Och, pewnie bardziej niż by sobie życzyła, ale na żadne jej sekrety nie licz, moja lojalność w tym wypadku jest po stronie mikroba. – oznajmił uroczyście. Orion z kolei nie dowiedział się nic na temat organizacji czasu Traszki, albo tego jak Trufla się na to zapatrywała. Chociaż może ciche zamyślenie było równie wymowne w tym wypadku?
Udało im się dotrzeć do stęchlizny unoszącej się nad Cienistą granicą. A konkretniej do obiecanej Borsuczej Nory, o czym poinformował terminatorkę, nim odbili w stronę Czarnego Ogona.
– Hm, ciekawy wybór z jego strony. – przyznał niemal szczerze. Raczej wydawało mu się to jednym z tych bardziej powierzchownie traktowanych punktów, w tu proszę. – Mm, natura przynajmniej ciągle jest. A do jakich klęsk się odnosisz teraz? – obiło mu się o uszy o pożarze i głodzie w Wichrze, ale raczej niewiele kotów lubiło chwalić się ciężkimi czasami. – Ach, właśnie. I jeszcze jedno. Ojciec wbijał ci do głowy też inne punkty kodeksu czy zgrabnie omijałaś każdej wzmianki? Wiesz, nie poluj i nie wstępuj na tereny innego klanu; wojownik odrzuca wygodne życie pieszczoszka; zastępca zostaje przywódcą, gdy jego poprzednik umiera. I tak dalej, mówi ci to coś tak ogólnie, czy faktycznie cały kodeks od zera będziemy omawiać?
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
#14
– Ostatnio mnie zastanawiało co u niej, stęskniłam się za nią. Od kiedy umarła Truskawkowy Gąszcz odsunęłam się strasznie od lecznicy, a przed tym miałam z Nurt bardzo bliski kontakt – przyznałam z lekkim smutkiem. – Mam nadzieję, że dobrze się czuje? – zapytałam, chociaż brzmiało to trochę jak stwierdzenie; jakbym wymagała tego, że dobrze się czuje i polegała na tym, że nie ma innej opcji, niż dobre samopoczucie; niestety nie miałam pojęcia jak wpłynęła na nią śmierć cioci Truskawki, bo sama przeżywałam ją gdzieś tam za mgłą, czasami łapiąc się na tym, że jej białe futerko odbijało się mi we wspomnieniach.
– Najnowsze wydarzenia, które słyszałam, że były zesłane jako klęski na nas to wielkie jaszczury, które były na naszych terenach, martwe jelenie porozrzucane po naszych lasach, były też wielkie ptaszyska jak pelikany…? Chyba tak się zwały. Kiedyś jeszcze pożary, czy susze, właśnie przez jedną z klęsk klany przeniosły się z ostatniego miejsca… tutaj właśnie. – Rozejrzałam się wokoło nas jakby chcąc zaznaczyć powagę tej sytuacji; nie uważałam, że mieszkaliśmy w brzydkim czy słabym miejscu, ale zdawałam sobie sprawę, że nie było to miejsce, które było od księżyców nasze… to było tylko nowe miejsce. – Czy skoro koty mówią, że to klęski na nas sprowadzone to czemu nadal są tak ważni Ci Gwiezdni? To jakaś próba wiary w ich mniemaniu? By wysiedlić tych niewierzących? Strasznie drastyczne i ingerujące w życie żywych… nie rozumiem tylko jakim cudem żywi nadal idą wraz z Kodeksem i nie widzą powodu, by się mu sprzeciwić. – Nie byłam buntowniczką, nie sprzeciwiałam się temu co znane dla wielu tylko po to by się sprzeciwić, ale miałam poważne wątpliwości co do działań i czy naprawdę chcieli nam pomóc, czy może siedzenie na Srebrnej Skórce przez tyle czasu psuło im mózgi i każdy z nich stawał się złym; nagle Bezwiedni nie brzmieli tak źle. Oczywiście chodziły za mojego życia pogłoski, że trzeba na nich uważać, ale żaden Bezgwiezdny nie musiał mnie odwiedzić, bym zobaczyła jak bardzo dziwna jest działalność Gwiezdnych, które już jakiś czas siedzą na chmurce.
– Raczej zgrabnie omijałam punkty kode… czekaj. Chcesz mi powiedzieć, że te głupoty co właśnie przedstawiłeś to są punkty Kodeksu? A nie jakieś marne powiedzonka, który każdy powinien znać? Że trzeba tego przestrzegać, bo niektórzy co? Nie zrozumieją, że zastępca zostaje przywódcą? Żartujesz sobie? – zapytałam w pełni oniemiała, aż odrobinę nie wiedziałam co powiedzieć. Stanęłam jak wryta, a moje spojrzenie latało od Oriona do jakiegoś obiektu za nim, jakbym starała się pojąć najtrudniejszą rzecz na świecie, a nie tylko
Hearts will
xxxxzxxxxzx ╰┈➤ dream again
Lungs will ﴾ breathe in ﴿ ‏

Wash away the sins
It's where it begins
Feet won'txfail you now
Arms won'txlet you down
Wash away the sins
Under the water, we can't be together
Under the water, we die
Under the water, we are alone
Thenxwhy do we jump in?
Why do we jump in?
[Obrazek: dbhpvdh-39f65078-a612-4c47-a4a8-a7ec22eb...cXSGlBxnyQ]
Under the water, we can't breathe
LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 12 / 100
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
#15
Aj, rozmowa przybrała poważniejszy ton, a że dotyczył Nurcika to i w mimice orientala odbiła się ta zmiana.
– Radzi sobie, to przede wszystkim. Od śmierci Truskawkowego Gąszczu trudniej było wyciągnąć Nurt na granice, ale wiesz. Nie było i nie jest aż tak niepokojąco, skoro dalej jestem tutaj. A nie na twoim miejscu w Gromie. Hm, ale to byłaby ciekawa wymiana, nie uważasz? – pozwolił sobie na drobny uśmiech i zachętę do zejścia z tematu samopoczucia popielatej. Dalej nie był pewny czy dobrze zrobił pozwalając jej poradzić sobie z tym wszystkim samej, z nieokreślonym wsparciem w Gromie. Nic co go trzymało wówczas w Wichrze nie powinno być ważniejsze. A Świt... Świt mógł zabrać ze sobą przecież.
– Ach, pelikany, dobre czasy. – pokiwał łbem. Był wtedy jeszcze wolne, nie ciągnął za sobą żadnego łańcucha. Jasne, wiedział jak się z niego wyślizgnąć, ale tak długo czuł jego ciężar na swojej szyi, że własny upór nie pozwalał mu teraz zgodzić się, że najwyższa pora się wycofać. – Hm, ale ważna różnica. Czy klęski zostały sprowadzone przez Gwiezdnych, na przykład jako kara za nieprzestrzeganie kodeksu, czy klęski to zdarzenia, przed którymi Gwiezdni nie ostrzegli żywych? Albo nie zapobiegli im? Widzisz, osobiście ciężko mu uwierzyć, by grupa martwych kotów miała faktycznie jakikolwiek wpływ na te wydarzenia, o których mówiłaś. Ale jeśli ogół wiąże je z ingerencją Gwiezdnych to hm... widzisz, prędzej spodziewałbym się, że będą oskarżać ich o brak reakcji. – z tego co oriental słyszał, klanowy konsensus był taki, że Gwiezdni zsyłali wizje, które miały pomóc żywym poradzić sobie z nadchodzącymi trudnościami. Albo raczej powinni.
– Skądże, nie śmiałbym żartować z kodeksu. – zaprzeczył z iskierkami rozbawienia w błękitnych oczach. W świecie Trufli musiało być bardzo sympatycznie, skoro nie wiedziała, że to faktyczne zasady, prosto z Kodeksu Wojownika. – A to nie koniec tych oczywistości. Już pierwsza z zasad olśniewa. Mówi o tym, że należy bronić klanu, nawet kosztem własnego życia. I że wolno zawierać poza klanem, o ile twoja lojalność pozostanie przy własnym klanie, gdy przyjdzie walczyć ci z przyjacielem. Nie spodziewałabyś się tego, prawda? Tak samo jak tego, że granice muszą być sprawdzane i znakowane każdego dnia, a intruzi przeganiani z terytorium. Och, chociaż jeszcze jedna z zasad wydaje się nader oczywista. Mianowicie to, że żaden wojownik nie może opuścić kocięcia w bólu czy niebezpieczeństwie, niezależnie od tego z jakiego klanu pochodzi. Nie wiem, wydawało mi się, że żaden kot posiadający rozum i godność by nie zostawił kociaka na pastwę losu, ale co ja tam wiem... – wzruszył barkami, gdy znikali w cieniu drzew. Przynajmniej słońce nie będzie przygrzewać im grzbietów już. – Ale są też zasady, które wydają się oczywiste, bo są praktykowane od pokoleń i przypominają bardziej zwyczaje. To, że nowo pasowani wojownicy spędzają noc po ceremonii na milczącym czuwaniu? Albo to, że kocię musi mieć przynajmniej sześć księżyców nim zostanie terminatorem? To, że zgromadzenia odbywają się z woli przywódców podczas pełni księżyca, kiedy trwa rozejm? Swoją drogą, ciekawostka, to jedna ze zmienionych zasad. Kiedyś głosiła, że zgromadzenia powinny odbywać się w każdą pełnię księżyca. I wydaje mi się to o tyle ciekawe, że można zmienić kodeks, ale jakoś nikt nie jest zainteresowany poprawieniem go tam gdzie kuleje.
Może dlatego że trzeba by przemodelować cały.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości