Kotka coraz bardziej zaczęła przypominać swojego tatę, Słoneczny Brzeg. Po prostu urosła, a odziedziczona puchatość została. Długie łapy przydawały się podczas spacerów. Okazały ogon pomagał w trakcie skoków bądź pogoni za spadającymi liśćmi. Grubsza sierść pozwalała przetrwać zimne dni, a latem dawała przyjemne ciepło. Niestety nadal wielkością pozostała gdzieś "pomiędzy". Pomarańczy wcale to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie! Nauczyła się cieszyć z kremowego futerka. Złoto w okolicach grzbietu, głowy i ogona dodały jej tylko szlachetności. Tymczasem biel na pyszczku, brodzie i piersi koteczki bardziej się uwidoczniła. Na pewno pojawił się zarys pręg oraz ciemniejszych miejsc. Gdzie? To pierwsze na łapach i głowie, a drugie na końcówkach uszu, paluszkach łap, końcówce ogona. Co więc się zmieniło? Na pewno Pomarańcza ma teraz ostrzejsze pazury, kły godne drapieżnika, jak również gęstą sierść w okolicy szyi i klatki piersiowej. Natomiast ogon mógłby służyć jej za zmiotę do liści. Jej ślepia nadal mają kształt jagódek, ale ich kolor pozostał gdzieś pomiędzy odcieniem niebieskiego, a zieleni.
Pomarańcza obecnie jest spokojną kotką. Mimo wszystko umie bronić własnego zdania. Zamiast przemocy i tak ostatecznie wybiera dyplomację. Choć strach nigdy na dobre jej nie opuścił, to stawia mu czoła jak tylko potrafi. W kocim życiu ceni sobie spokój i ciszę. Dlatego często spaceruje bądź szuka dobrego miejsca do leżenia. Nadal uwielbia jak promienie słońca ogrzewają jej futerko. Dla innych kotów może wyglądać to jak czyste lenistwo. Jednak kotka wywiązuje się ze wszystkich, powierzonych obowiązków. Może czasami ma problem, ale robi tak jak umie i zawsze próbuje do końca. W razie poważniejszych problemów chowa przysłowiową "dumę", żeby prosić o pomoc. Jeśli chodzi o towarzystwo, to tak... Pomarańcza lubi rozmawiać o świecie oraz swoich przygodach. Nadal też zadaje wręcz rozbrajające pytania. Pewnie ktoś z kotów mógłby pomyśleć, że jest naiwna. Jednak dawno z tego wyrosła. Teraz sama chce iść za przykładem Słonecznego Brzegu. Dzięki niedawno odkrytej odwadze chciałaby wreszcie pomagać innym w potrzebie...
To było ciekawe stwierdzenie ze strony Świerkowej Igły. Chodziło oczywiście o zapach Klanu Wichru. Sama kotka zazwyczaj czuła woń kwiatów, roślin bądź krzewów. W zależności od tego z kim akurat przebywała bądź rozmawiała. Myślała wtedy, że niektórzy lubią przyozdabiać swoje legowiska. No cóż... Pomarańcza nie zamierzała rozwijać tego tematu. Postanowiła spytać kogoś obcego jakie jest jego zdanie. W międzyczasie Mistrzyni opowiedziała jej również o ulubionych miejscach. Oczami wyobraźni terminatorka musiała przyznać, że podobny krajobraz wyglądał pięknie. Zatem miała kolejny cel, żeby szybciej dostać Wojownicze imię. Mianowicie zobaczyć wszystko własnymi ślepiami! Gdy minie już Pora Nagich Drzew, a ta bywała równie kapryśna.
-Mnie podoba się Ziołowe Wzgórze. Oczywiście nie sama lecznica, a tereny położone w okolicy. Można tam znaleźć pełno różnych kwiatów i ziół. Lubię ich zapach.- Pomarańczowa Łapa postanowiła być bardziej sentymentalna. Co mogła poradzić? Tamtejsza mieszanka woni potrafiła wprowadzić w błogi nastrój albo po prostu uspokoić. Zresztą Pomarańczowa Łapa zbierała również kwiaty. Takie małe, kolorowe bratki, kończynę czy chabry. Miały różną wielkość, płatki, kolor. Potrafiły cieszyć oko. Generalnie kotka nawet nie zauważyła, gdy rzeczywiście szły już niedaleko Klanu Rzeki. Niestety tutaj musiała rozczarować swoją Mistrzynię. Pomarańcza lubiła zapach ryby. Oznaczał on posiłek. Gdzie jadła takie rarytasy? U swoich dwunogów. Czasami dawali jej specjalne fileciki.
-Czuję, ale ten zapach jest najbardziej znośny ze wszystkich. Po prostu jakby ktoś ubrudził wszystko rybą.- Kotka odparła zgodnie z prawdą. Zerknęła na Świerk. Zapewne zaraz dostanie i tutaj informację odnośnie klanowych rządów. Sporo tego do zapamiętania. Przynajmniej będą miały już z głowy.
Futerko Świerk jest prawie całe białe, prawie. Posiada wyjątkowy rudy ogon z charakterystyczną czarną kropka, która z pewnością dodaje jej wdzięku. Na grzbiecie rozgościły się u niej dwie rude plamki oraz parę mniejszych na głowie. Oczy na razie są koloru niebieskiego, ale z czasem zmienią się w prawdziwe bursztyny. Ma szczupłą sylwetkę i jest kotką standardowych rozmiarów.
Świerk z racji bycia kociakiem jest ciekawa świata, troche nieśmiała, więc przełamanie pierwszych lodów jest dla niej trudne, ale kiedy się rozkręci jest wesołą i szczerą kotką. Energii i pomysłowości pozazdrościłby jej nie jeden kot, za to kocięca naiwność jest u niej poważną wadą. Więcej o niej powiedzieć ciężko, ponieważ jej charakter dopiero się kształtuje. Co z niej wyrośnie to życie pokaże.
Tnąca Zawieja, Lawendowy Kwiat [GK]
Ziołowe Wzgórze przeważnie wydaje się być ciekawe. Po zwiedzeniu całego Obozu jako kocię, tylko tu są tak interesujące zapachy. W dodatku nie wolno tam sobie ot tak wchodzić. Choć czy to teraz jest aktualne? Za kociaka Donośny Krzyk ją postraszyła Krwawnikowym Liściem, że będzie zły, ale go już nie ma, została tylko sympatyczna Niezapominajka. Z drugiej też strony lepiej, żeby rzeczywiście najmłodsi trzymali się z daleka od lecznicy, raz, że mogą się zarazić, a dwa otruć się czymś jak głupi pomysł wpadnie do głowy. - Zioła są interesujące. Raz byłam z Niezapomnianą Łapą zbierać. Udało mi się coś znaleźć- podzieliła się swoim doświadczeniem. Dziwnie było zbierać Medykamenty w ogóle ich nie znając, no, ale z pustymi łapami nie wróciła i to się liczy. - O, w porządku. Każdy ma inne wrażenia- odpowiedziała z uśmiechem, kiedy padła opinia o zapachu na Granicy z Klanem Rzeki. Nie będzie przekonywać Pomarańcz do swoich odczuć, ma prawo do własnego zdania.
Można powiedzieć, że Pomarańczowa Łapa przejrzała Świerkową Igłę. Tak, powie o władzy w Klanie Rzeki. - To tak jak poprzednio- władze. Przywódcą w Klanie Rzeki jest Łabędzie Gwiazda, jego Zastępcą Nocny Szkwał, a Medykiem Senny Świt. No, został nam ostatni Klan. To jak to u Nas wygląda?- powiedziała i oddała głos swojej podopiecznej. Jeszcze zanim kotka zaczęła mówić Świerk wtrąciła, że przed nimi Kępka Trawy, a poprawej Płytka Dziura.
Kotka coraz bardziej zaczęła przypominać swojego tatę, Słoneczny Brzeg. Po prostu urosła, a odziedziczona puchatość została. Długie łapy przydawały się podczas spacerów. Okazały ogon pomagał w trakcie skoków bądź pogoni za spadającymi liśćmi. Grubsza sierść pozwalała przetrwać zimne dni, a latem dawała przyjemne ciepło. Niestety nadal wielkością pozostała gdzieś "pomiędzy". Pomarańczy wcale to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie! Nauczyła się cieszyć z kremowego futerka. Złoto w okolicach grzbietu, głowy i ogona dodały jej tylko szlachetności. Tymczasem biel na pyszczku, brodzie i piersi koteczki bardziej się uwidoczniła. Na pewno pojawił się zarys pręg oraz ciemniejszych miejsc. Gdzie? To pierwsze na łapach i głowie, a drugie na końcówkach uszu, paluszkach łap, końcówce ogona. Co więc się zmieniło? Na pewno Pomarańcza ma teraz ostrzejsze pazury, kły godne drapieżnika, jak również gęstą sierść w okolicy szyi i klatki piersiowej. Natomiast ogon mógłby służyć jej za zmiotę do liści. Jej ślepia nadal mają kształt jagódek, ale ich kolor pozostał gdzieś pomiędzy odcieniem niebieskiego, a zieleni.
Pomarańcza obecnie jest spokojną kotką. Mimo wszystko umie bronić własnego zdania. Zamiast przemocy i tak ostatecznie wybiera dyplomację. Choć strach nigdy na dobre jej nie opuścił, to stawia mu czoła jak tylko potrafi. W kocim życiu ceni sobie spokój i ciszę. Dlatego często spaceruje bądź szuka dobrego miejsca do leżenia. Nadal uwielbia jak promienie słońca ogrzewają jej futerko. Dla innych kotów może wyglądać to jak czyste lenistwo. Jednak kotka wywiązuje się ze wszystkich, powierzonych obowiązków. Może czasami ma problem, ale robi tak jak umie i zawsze próbuje do końca. W razie poważniejszych problemów chowa przysłowiową "dumę", żeby prosić o pomoc. Jeśli chodzi o towarzystwo, to tak... Pomarańcza lubi rozmawiać o świecie oraz swoich przygodach. Nadal też zadaje wręcz rozbrajające pytania. Pewnie ktoś z kotów mógłby pomyśleć, że jest naiwna. Jednak dawno z tego wyrosła. Teraz sama chce iść za przykładem Słonecznego Brzegu. Dzięki niedawno odkrytej odwadze chciałaby wreszcie pomagać innym w potrzebie...
Kto wymyślał nazwy tych miejsc? To ciekawiło Pomarańczę bardziej niż same widoki. Owszem... Niektóre z nich zapierały dech. Sprawiały, że chciałoby się tam posiedzieć, podziwiać. Jednak pozostałe po prostu... były. Czy jakiś dawny, stary kot powiedział: O kamień, nazwijmy to miejsce Wielkim Kamieniem? Zapewne tak wyglądało nadawanie nazw. Niektóre bawiły kotkę doborem słów. Jednak należało skupić uwagę na odpowiedzi. Przecież Świerk pytała o sprawy Klanu Wichru. Tutaj Pomarańczowa Łapa mogła choć trochę przejąć inicjatywę.
-W Klanie Wichru przywódczynią jest Roziskrzona Gwiazda, zastępczynią Donośny Krzyk, a medyka nie mamy. Jednak w lecznicy mieszka kot. Niezapominajkowa Łapa? Jeszcze nie miałam okazji jej poznać. Czy ona się szkoli?- Pomarańcza chciała wiedzieć bardziej sama dla siebie. Ciekawiło ją skąd kocica pobierała nauki. Od Gwiezdnych? Od drugiego Klanu? Można było sobie pomagać? Jeśli tak, to bardzo szczytna inicjatywa. Zresztą sam kodeks mówił o pomaganiu słabszym. Klan bez medyka za takowy mógł uchodzić. Tymczasem Pomarańczowa Łapa zerknęła we wskazanym kierunku. Przy "Płytkiej Dziurze" jej pyszczek wyrażał rozbawienie. Zupełnie jakby ktoś zawołał kociaka i poprosił o pomoc. No cóż... Mogły ruszać dalej, bo te miejsca łatwo rozróżnić.
Futerko Świerk jest prawie całe białe, prawie. Posiada wyjątkowy rudy ogon z charakterystyczną czarną kropka, która z pewnością dodaje jej wdzięku. Na grzbiecie rozgościły się u niej dwie rude plamki oraz parę mniejszych na głowie. Oczy na razie są koloru niebieskiego, ale z czasem zmienią się w prawdziwe bursztyny. Ma szczupłą sylwetkę i jest kotką standardowych rozmiarów.
Świerk z racji bycia kociakiem jest ciekawa świata, troche nieśmiała, więc przełamanie pierwszych lodów jest dla niej trudne, ale kiedy się rozkręci jest wesołą i szczerą kotką. Energii i pomysłowości pozazdrościłby jej nie jeden kot, za to kocięca naiwność jest u niej poważną wadą. Więcej o niej powiedzieć ciężko, ponieważ jej charakter dopiero się kształtuje. Co z niej wyrośnie to życie pokaże.
Tnąca Zawieja, Lawendowy Kwiat [GK]
Odpowiedź, która padła była prawidłowa. Świerk nie spodziewała się innej. Ciężko tego nie wiedzieć żyjąc w Klanie. Ktoś musiałby być naprawdę wycofany i nie interesować się niczym co dzieje się wokół niego dzieje. - Prawie, Niezapomniana Łapa. Jest ona terminatorką medyka. Co do kontynuacji treningu to nie mam pojęcia- odpowiedziała zgodnie ze swoją wiedzą. Powinna się zainteresować przyjaciółką. Aż wstyd! Od śmierci Bryzgającej Fali nie miała z nią kontaktu. Biedna, sama, nie wyszkolona z odpowiedzialnością za cały Klan. Musi być jej naprawdę trudno. - Dobra, wymieniłyśmy najważniejsze rangi, to teraz bym chciała usłyszeć od Ciebie pozostałe wraz z ich obowiązkami, zadaniami, takim krótkim przedstawieniem, o!- zleciła Pomarańczowej Łapie. Zanim oddała jej głos przedstawiła kolejne tereny: Stary Kasztan po ich prawej, Kotlinka Wschód oraz Zachód.
Kotka coraz bardziej zaczęła przypominać swojego tatę, Słoneczny Brzeg. Po prostu urosła, a odziedziczona puchatość została. Długie łapy przydawały się podczas spacerów. Okazały ogon pomagał w trakcie skoków bądź pogoni za spadającymi liśćmi. Grubsza sierść pozwalała przetrwać zimne dni, a latem dawała przyjemne ciepło. Niestety nadal wielkością pozostała gdzieś "pomiędzy". Pomarańczy wcale to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie! Nauczyła się cieszyć z kremowego futerka. Złoto w okolicach grzbietu, głowy i ogona dodały jej tylko szlachetności. Tymczasem biel na pyszczku, brodzie i piersi koteczki bardziej się uwidoczniła. Na pewno pojawił się zarys pręg oraz ciemniejszych miejsc. Gdzie? To pierwsze na łapach i głowie, a drugie na końcówkach uszu, paluszkach łap, końcówce ogona. Co więc się zmieniło? Na pewno Pomarańcza ma teraz ostrzejsze pazury, kły godne drapieżnika, jak również gęstą sierść w okolicy szyi i klatki piersiowej. Natomiast ogon mógłby służyć jej za zmiotę do liści. Jej ślepia nadal mają kształt jagódek, ale ich kolor pozostał gdzieś pomiędzy odcieniem niebieskiego, a zieleni.
Pomarańcza obecnie jest spokojną kotką. Mimo wszystko umie bronić własnego zdania. Zamiast przemocy i tak ostatecznie wybiera dyplomację. Choć strach nigdy na dobre jej nie opuścił, to stawia mu czoła jak tylko potrafi. W kocim życiu ceni sobie spokój i ciszę. Dlatego często spaceruje bądź szuka dobrego miejsca do leżenia. Nadal uwielbia jak promienie słońca ogrzewają jej futerko. Dla innych kotów może wyglądać to jak czyste lenistwo. Jednak kotka wywiązuje się ze wszystkich, powierzonych obowiązków. Może czasami ma problem, ale robi tak jak umie i zawsze próbuje do końca. W razie poważniejszych problemów chowa przysłowiową "dumę", żeby prosić o pomoc. Jeśli chodzi o towarzystwo, to tak... Pomarańcza lubi rozmawiać o świecie oraz swoich przygodach. Nadal też zadaje wręcz rozbrajające pytania. Pewnie ktoś z kotów mógłby pomyśleć, że jest naiwna. Jednak dawno z tego wyrosła. Teraz sama chce iść za przykładem Słonecznego Brzegu. Dzięki niedawno odkrytej odwadze chciałaby wreszcie pomagać innym w potrzebie...
Najwyraźniej istniały sprawy o których nawet Świerkowa Igła nie wiedziała albo po prostu mało ją interesowały. Pomarańczowa Łapa przytaknęła jedynie łebkiem. Według niej temat Medyka został zakończony. W końcu terminatorka szkoliła się na Wojowniczkę. Sprawy leczenia całego Klanu pozostawiła mądrzejszym od siebie. Tym bardziej, że żadnego doświadczania na tym polu nie posiadała. Generalnie Mistrzyni zaskoczyła ją kolejnym pytaniem. Naprawdę istniały ukryte rangi? Raczej przychodziło jej kilka do głowy, ale...
-Są koty o randze Matka jak Mrówczy Szlak. One opiekują się kociakami i pomagają kocicom, które wychowują młode. Pomagają sprzątać, doglądać małe, przynoszą jedzenie. Po prostu dbają o bieżące potrzeby.- Pomarańcza wymieniła pierwsze o czym pomyślała. Oczywiście ze względu na częste rozmowy pomiędzy nią, a Mrówką. Tak właśnie się spotkały. Ona doglądała Bitkowych "małych owocków". Tymczasem czarna kocica wymieniała mech. Czy ta odpowiedź była prawidłowa? Zaraz się okaże...
-Jest też Starszyzna. Tam trafiają starsze koty, które nie polują. Po prostu wymagają pomoc i opieki. W zamian służą swoją mądrością, historiami, doświadczeniami. Oni też doglądają Obozowiska na swój sposób.- Kocica wymieniła to jako drugie. Miała styczność z tym gronem. Przynosiła im piszczki, wymieniała mech, pielęgnowała, gdy sami nie mogli. Przy randze kociaka była zbyt stara, żeby tylko siedzieć i nic nie robić. O, właśnie!
-No i są oczywiście kocięta. One też potrzebują opieki. Mogą mieć nauki pod okiem innych kotów, gdy skończą... o ile dobrze pamiętam 4 księżyce.- To padło jako ostatnie, ale stanęło pod dużym znakiem zapytania. Czy kocięta również podchodziły pod rangi? Tego nie umiała wyjaśnić. Zerknęła z powagą na Świerk. Później zerknęła na kasztan. Odnotowała w pamięci gdzie rośnie. Mogłaby nazbierać nieco jego owoców, żeby zanieść właśnie Mrówce. Może kocięta miałby nową zabawkę albo służyłyby za ozdobę.
Futerko Świerk jest prawie całe białe, prawie. Posiada wyjątkowy rudy ogon z charakterystyczną czarną kropka, która z pewnością dodaje jej wdzięku. Na grzbiecie rozgościły się u niej dwie rude plamki oraz parę mniejszych na głowie. Oczy na razie są koloru niebieskiego, ale z czasem zmienią się w prawdziwe bursztyny. Ma szczupłą sylwetkę i jest kotką standardowych rozmiarów.
Świerk z racji bycia kociakiem jest ciekawa świata, troche nieśmiała, więc przełamanie pierwszych lodów jest dla niej trudne, ale kiedy się rozkręci jest wesołą i szczerą kotką. Energii i pomysłowości pozazdrościłby jej nie jeden kot, za to kocięca naiwność jest u niej poważną wadą. Więcej o niej powiedzieć ciężko, ponieważ jej charakter dopiero się kształtuje. Co z niej wyrośnie to życie pokaże.
Tnąca Zawieja, Lawendowy Kwiat [GK]
Rangi niby proste, przyjemne, ale nie do końca. Jest ich sporo i każdą informację trzeba zawrzeć. Dużo gadaniny, ale jest to konieczna podstawa. Cóż, trzeba przez to przebrnąć. Świerk zamieniła się w słuch. Gdy Pomarańczowa Łapa skończyła mówić i zapadła cisza, biało- ruda kotka zdała sobie sprawę, że źle sformułowała pytanie i nie do końca nadawały na tej samej fali. Brakowało jej w wypowiedzi kotki Wojowników, terminatorów i terminatorów medyka. No nic, zaraz wszystko doprecyzują. - To po kolei. Matki tak jak powiedziałaś opiekują się kociętami i są to też kotki w ciąży, które na ten czas zawieszają rangę Wojownika. Matką może też zostać każdy kot, który chce zająć się opieką nad kociętami. Do Starszyzny dodam, że przechodzi się w te rangę w wieku 100 księżyców z wyjątkami, na przykład na prośbę przy problemach zdrowotnych czy innych za zgodą Przywódcy można udać się na odpoczynek wcześniej. Niektórzy nawet służą Klanowi dłużej. Jak wiesz, ale pewnie umknęło, kociaki zostają terminatorami w wieku 6 księżyców i tak w wieku 4 mają nauki.- uzupełniła informację. Pomarańczowa Łapa dużo dała od siebie, więc na szczęście Świerk nie musiała się za dużo prudukować. - Zbliżamy się do Podmokłego Brzegu. Tu trzeba uważać, bo można wpaść w błoto nawet do łokci. Przyznam, że Porą Zielonych Liści miło się tu schłodzić, o ile nie żal Ci futerka. Za Podmokłym Brzegiem będzie Granica z Ziemiami Niczyimi. Tam, gdzie te drzewa to Szare Topole, wzdłuż nich znajduje się Grzmiąca Ścieżka po której poruszają się potwory- opowiedziała o terenach, po czym skupiła się na drodze. Zanim przejdzie do kolejnych rang, da chwilę Pomarańczy na przetworzenie informacji, zadanie pytań i skupieniu się na błocie, aby wyjść z tego obszaru suchą łapą.
Kotka coraz bardziej zaczęła przypominać swojego tatę, Słoneczny Brzeg. Po prostu urosła, a odziedziczona puchatość została. Długie łapy przydawały się podczas spacerów. Okazały ogon pomagał w trakcie skoków bądź pogoni za spadającymi liśćmi. Grubsza sierść pozwalała przetrwać zimne dni, a latem dawała przyjemne ciepło. Niestety nadal wielkością pozostała gdzieś "pomiędzy". Pomarańczy wcale to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie! Nauczyła się cieszyć z kremowego futerka. Złoto w okolicach grzbietu, głowy i ogona dodały jej tylko szlachetności. Tymczasem biel na pyszczku, brodzie i piersi koteczki bardziej się uwidoczniła. Na pewno pojawił się zarys pręg oraz ciemniejszych miejsc. Gdzie? To pierwsze na łapach i głowie, a drugie na końcówkach uszu, paluszkach łap, końcówce ogona. Co więc się zmieniło? Na pewno Pomarańcza ma teraz ostrzejsze pazury, kły godne drapieżnika, jak również gęstą sierść w okolicy szyi i klatki piersiowej. Natomiast ogon mógłby służyć jej za zmiotę do liści. Jej ślepia nadal mają kształt jagódek, ale ich kolor pozostał gdzieś pomiędzy odcieniem niebieskiego, a zieleni.
Pomarańcza obecnie jest spokojną kotką. Mimo wszystko umie bronić własnego zdania. Zamiast przemocy i tak ostatecznie wybiera dyplomację. Choć strach nigdy na dobre jej nie opuścił, to stawia mu czoła jak tylko potrafi. W kocim życiu ceni sobie spokój i ciszę. Dlatego często spaceruje bądź szuka dobrego miejsca do leżenia. Nadal uwielbia jak promienie słońca ogrzewają jej futerko. Dla innych kotów może wyglądać to jak czyste lenistwo. Jednak kotka wywiązuje się ze wszystkich, powierzonych obowiązków. Może czasami ma problem, ale robi tak jak umie i zawsze próbuje do końca. W razie poważniejszych problemów chowa przysłowiową "dumę", żeby prosić o pomoc. Jeśli chodzi o towarzystwo, to tak... Pomarańcza lubi rozmawiać o świecie oraz swoich przygodach. Nadal też zadaje wręcz rozbrajające pytania. Pewnie ktoś z kotów mógłby pomyśleć, że jest naiwna. Jednak dawno z tego wyrosła. Teraz sama chce iść za przykładem Słonecznego Brzegu. Dzięki niedawno odkrytej odwadze chciałaby wreszcie pomagać innym w potrzebie...
Nic nie dało się poradzić na te drobne błędy przy tylu informacjach. Choć Pomarańczowa Łapa próbowała je zapamiętać, to potrzebowała czasu. Pewnie i tak tematy wymagały powtórzenia. Najlepiej już w obozie na kotach które pełniły daną funkcję. Zresztą terminatorka mogła zawsze podejść do swojej Mistrzyni. Spytać albo poradzić się, prawda? Dopóki oczywiście nosiła imię zawierające "łapę". Później powinna radzić sobie sama. Tymczasem kocice doszły do dość problematycznego obszaru Klanu Wichru. Złota spojrzała odruchowo wokół siebie. Czy żal było jej futra? Raczej nie... W końcu nauki wymagały momentami poświęceń. Mimo wszystko postanowiła zachować większą uwagę. Zaczęła kroczyć zaraz za Świerk. Oczywiście zachowując dystans, żeby obydwie zaraz nie wylądowały w sytuacji bez wyjścia.
-Rozumiem. Trochę tego jest do zapamiętania, ale jak połączę pyszczki z rangami powinno być łatwiej. Tak jak ty jesteś Wojownikiem, a ja Terminatorem.- Pomarańcza odpowiedziała nieco pewniej. Chyba taka metoda była najlepsza. Przypisać każdemu "coś". Ostatecznie kocica przeszła przez bardziej błotniste tereny. Może trochę pobrudziła łapy, ale co tam. Raczej nie należała do kotów nazbyt dbających o wygląd. Byleby było schludnie i już...
-Potwory? Czy one przemieszczają się w głąb lasu albo na terytoria Klanów?- Kocica spytała znów kierowana ciekawością. Gdyby wiedziała o co chodzi, to pewnie opowiedziałaby niejedną historię. Jednak klanowe koty raczej nie przepadały za wynalazkami dwunogów. Bywały one bardzo niebezpieczne. Choć niektóre mogły stanowić miłe ułatwienie np. miska czy kocyk. Wszystko zależało od człowieka i co niosło jego serce.
Futerko Świerk jest prawie całe białe, prawie. Posiada wyjątkowy rudy ogon z charakterystyczną czarną kropka, która z pewnością dodaje jej wdzięku. Na grzbiecie rozgościły się u niej dwie rude plamki oraz parę mniejszych na głowie. Oczy na razie są koloru niebieskiego, ale z czasem zmienią się w prawdziwe bursztyny. Ma szczupłą sylwetkę i jest kotką standardowych rozmiarów.
Świerk z racji bycia kociakiem jest ciekawa świata, troche nieśmiała, więc przełamanie pierwszych lodów jest dla niej trudne, ale kiedy się rozkręci jest wesołą i szczerą kotką. Energii i pomysłowości pozazdrościłby jej nie jeden kot, za to kocięca naiwność jest u niej poważną wadą. Więcej o niej powiedzieć ciężko, ponieważ jej charakter dopiero się kształtuje. Co z niej wyrośnie to życie pokaże.
Tnąca Zawieja, Lawendowy Kwiat [GK]
Prawda. Informacji do zapamiętania dużo, ale nie są to trudne rzeczy. Wszystko widać w praktyce podczas normalnego funkcjonowania Klanu. - O, właśnie! A skoro mowa o Terminatorach i Wojownikach to trzeba ich omówić. Terminatorzy to koty, które osiągnęły wiek 6 księżyców, ale nie ukończyły treningu na Wojownika. Podczas swojej ceremonii dostają nowe imię, zakończone członem Łapa, oraz swojego mistrza, który, następnie, nadzoruje jego trening. Żeby zostać Wojownikiem, Terminator musi taki trening ukończyć i przejść ceremonię na Wojownika. Do obowiązków Terminatora, poza treningiem, należy także wymiana mchu i sprzątanie legowisk. Terminator medyka, czyli kot lub koty, które są trakcie treningu medycznego. W przyszłości, jeśli taki trening ukończą, stają się Pomocnikiem Medyka i mają szansę zostać głównym Medykiem Klanu. Wybierani są przez medyka lub medyków Klanu, a, w kryzysowej sytuacji, gdy w Klanie nie ma medyka, który może wybrać terminatora, są oni wybierani przez Gwiezdny Klan lub Przywódcę. Teraz Wojownicy. Ukończyli oni trening na wojownika, potrafią walczyć i polować, a do ich obowiązków należy trenowanie nowych terminatorów przydzielonych im przez Przywódcę. Z grona wojowników Przywódca wybiera swojego Zastępcę, gdy takiego w Klanie brak.- opowiedziała o kolejnych rangach. Została im jeszcze najważniejsza trójca plus Pomocnik Medyka i będą to miały odhaczone. Dokończą Granicę to już w ogóle będzie kawał dobrej roboty. Na pewno od tych wszystkich wrażeń Pomarańczowa Łapa padnie jak mucha. - Na szczęście nie, tylko po Grzmiącej Ścieżce. Są bardzo głośne, więc trudno ich nie zlokalizować. Nocą natomiast mają jakby dwa słońca, które dają światło- odpowiedziała i żwawym krokiem pokonywała podmokły obszar. Tak jak Pomarańczowej Łapie, bród jej nie przeszkadzał. Co prawda czyszczenie jej futerka jest problematyczne, ale uważa, że nie musi być idealne i kiedyś się domyje. Po chwili kotki dotarły do pasma drzew i Świerk skręciła w prawo. - Przed Nami będzie Ukryty Pagórek , a po prawej Bzycząca Łąka, potem miniemy Wydeptane Ścieżki, Jasne Skały, Bylicowe Łąki i Świszczące Trawy- zachód- wymieniła od razu wszystko, co czeka je na tej prostej. Przynajmniej mogą skupić się na teorii, a nie ciągle przerywniki na omówienie terenów. I tak będą to jeszcze przez długi czas wałkować i tak.
Kotka coraz bardziej zaczęła przypominać swojego tatę, Słoneczny Brzeg. Po prostu urosła, a odziedziczona puchatość została. Długie łapy przydawały się podczas spacerów. Okazały ogon pomagał w trakcie skoków bądź pogoni za spadającymi liśćmi. Grubsza sierść pozwalała przetrwać zimne dni, a latem dawała przyjemne ciepło. Niestety nadal wielkością pozostała gdzieś "pomiędzy". Pomarańczy wcale to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie! Nauczyła się cieszyć z kremowego futerka. Złoto w okolicach grzbietu, głowy i ogona dodały jej tylko szlachetności. Tymczasem biel na pyszczku, brodzie i piersi koteczki bardziej się uwidoczniła. Na pewno pojawił się zarys pręg oraz ciemniejszych miejsc. Gdzie? To pierwsze na łapach i głowie, a drugie na końcówkach uszu, paluszkach łap, końcówce ogona. Co więc się zmieniło? Na pewno Pomarańcza ma teraz ostrzejsze pazury, kły godne drapieżnika, jak również gęstą sierść w okolicy szyi i klatki piersiowej. Natomiast ogon mógłby służyć jej za zmiotę do liści. Jej ślepia nadal mają kształt jagódek, ale ich kolor pozostał gdzieś pomiędzy odcieniem niebieskiego, a zieleni.
Pomarańcza obecnie jest spokojną kotką. Mimo wszystko umie bronić własnego zdania. Zamiast przemocy i tak ostatecznie wybiera dyplomację. Choć strach nigdy na dobre jej nie opuścił, to stawia mu czoła jak tylko potrafi. W kocim życiu ceni sobie spokój i ciszę. Dlatego często spaceruje bądź szuka dobrego miejsca do leżenia. Nadal uwielbia jak promienie słońca ogrzewają jej futerko. Dla innych kotów może wyglądać to jak czyste lenistwo. Jednak kotka wywiązuje się ze wszystkich, powierzonych obowiązków. Może czasami ma problem, ale robi tak jak umie i zawsze próbuje do końca. W razie poważniejszych problemów chowa przysłowiową "dumę", żeby prosić o pomoc. Jeśli chodzi o towarzystwo, to tak... Pomarańcza lubi rozmawiać o świecie oraz swoich przygodach. Nadal też zadaje wręcz rozbrajające pytania. Pewnie ktoś z kotów mógłby pomyśleć, że jest naiwna. Jednak dawno z tego wyrosła. Teraz sama chce iść za przykładem Słonecznego Brzegu. Dzięki niedawno odkrytej odwadze chciałaby wreszcie pomagać innym w potrzebie...
Tak całkiem szczerze, to Pomarańcza podziwiała Świerkową Igłę. Przede wszystkim za jej pamięć oraz łatwość w przekazywaniu informacji. Ciekawe ile razy powtarzała to wszystko pozostałym kotom. Wiadomo, że chodziło o jej uczniów. Pomarańczowa Łapa była tylko jednym z nich. Właściwie kocica postanowiła skorzystać z okazji. Spojrzała ukradkiem na Mistrzynię, bo nie chciała tutaj wyjść na ignorantkę...
-Czemu akurat Łapa? Czy określenie Łapa ma jakieś szczególne zastosowanie? Czy chodzi o pojęcie "pomocna łapa", czyli każdy pomaga? Czy może chodzi o drogę, którą pokonują nasze łapy?- Pomarańczowa Łapa miała to pytanie w głowie od dłuższego czasu. Przez krótki moment kocica położyła uszy po sobie. Jak pies, który nie wie czy coś źle zrobił. Dopiero później zwróciła uwagę na resztę słów Świerk. Potwory, które mają światła? Dziwne... Kocica musiałaby je zobaczyć na własne oczy. Może wtedy mogłaby jakoś pomóc. Przynajmniej w wyjaśnianiu. Teraz raczej nic nie mogła wskórać. Zresztą słowa Świerk, a raczej podane nazwy wywołały uśmiech na jej pyszczku.
-Wybacz za porównanie, ale te nazwy brzmią zabawnie. Bzycząca Łąka jest od dziś moją ulubioną.- Złota zaraz skwitowała wszystko tonem na pół rozbawionym, na pół poważnym. Następnie uważnie się rozejrzała. Nawet ponownie wzięła głębszy wdech, żeby zapamiętać mniej więcej zapach. Choć trudno było, gdy pomyślała o Ukrytym - nie ukrytym - Pagórku...
Futerko Świerk jest prawie całe białe, prawie. Posiada wyjątkowy rudy ogon z charakterystyczną czarną kropka, która z pewnością dodaje jej wdzięku. Na grzbiecie rozgościły się u niej dwie rude plamki oraz parę mniejszych na głowie. Oczy na razie są koloru niebieskiego, ale z czasem zmienią się w prawdziwe bursztyny. Ma szczupłą sylwetkę i jest kotką standardowych rozmiarów.
Świerk z racji bycia kociakiem jest ciekawa świata, troche nieśmiała, więc przełamanie pierwszych lodów jest dla niej trudne, ale kiedy się rozkręci jest wesołą i szczerą kotką. Energii i pomysłowości pozazdrościłby jej nie jeden kot, za to kocięca naiwność jest u niej poważną wadą. Więcej o niej powiedzieć ciężko, ponieważ jej charakter dopiero się kształtuje. Co z niej wyrośnie to życie pokaże.
Tnąca Zawieja, Lawendowy Kwiat [GK]
To jest ciekawe pytanie, na które Świerkowa Igła nie zna odpowiedzi. Sama nigdy się nad tym nie zastanawiała. Tak jest od zarania dziejów i już. Tradycja. - Nie mam pojęcia, ale twoje interpretacje mi się podobają. Trzeba by było Gwiezdnych o to zapytać. To oni za tym stoją. Podzielili nas na Klany, wyodrębnili Przywódców, dali Kodeks Wojownika. Coś musieli mieć na myśli. Ja bym jeszcze dodała łapy pełne roboty- powiedziała i zaśmiała się na koniec. Zdecydowanie terminatorzy nie mają łatwo. Z beztroskiego życia kociaka muszą wymieniać mech, uczęszczać na treningi, polować i jeszcze pytać o pozwolenie czy mogą zjeść. Nie jest to łatwy etap, ale na spokojnie do przeżycia. - Prawda? Ci co nadawali te nazwy musieli być kreatywni!- zareagowała również rozbawiona. Dobry humor jej się udzielił. Świerk rozejrzała się po terenach i stwierdziła, że nadawanie nazw to wcale nie proste zadanie. Wymyślenie to jedno, ale potem przekazanie tego dalej i, żeby każdy tego używał oraz wiedział precyzyjnie gdzie co jest to już wyzwanie. - A jakbyś nazwała te skały?- zapytała i wskazała łapką w kierunku Jasnych Skał, które pojawiły się na horyzoncie. Mały przerywnik w teorii nie zaszkodzi. Rangi nie uciekną, a do końca obejścia jeszcze kawałek jest.
Kotka coraz bardziej zaczęła przypominać swojego tatę, Słoneczny Brzeg. Po prostu urosła, a odziedziczona puchatość została. Długie łapy przydawały się podczas spacerów. Okazały ogon pomagał w trakcie skoków bądź pogoni za spadającymi liśćmi. Grubsza sierść pozwalała przetrwać zimne dni, a latem dawała przyjemne ciepło. Niestety nadal wielkością pozostała gdzieś "pomiędzy". Pomarańczy wcale to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie! Nauczyła się cieszyć z kremowego futerka. Złoto w okolicach grzbietu, głowy i ogona dodały jej tylko szlachetności. Tymczasem biel na pyszczku, brodzie i piersi koteczki bardziej się uwidoczniła. Na pewno pojawił się zarys pręg oraz ciemniejszych miejsc. Gdzie? To pierwsze na łapach i głowie, a drugie na końcówkach uszu, paluszkach łap, końcówce ogona. Co więc się zmieniło? Na pewno Pomarańcza ma teraz ostrzejsze pazury, kły godne drapieżnika, jak również gęstą sierść w okolicy szyi i klatki piersiowej. Natomiast ogon mógłby służyć jej za zmiotę do liści. Jej ślepia nadal mają kształt jagódek, ale ich kolor pozostał gdzieś pomiędzy odcieniem niebieskiego, a zieleni.
Pomarańcza obecnie jest spokojną kotką. Mimo wszystko umie bronić własnego zdania. Zamiast przemocy i tak ostatecznie wybiera dyplomację. Choć strach nigdy na dobre jej nie opuścił, to stawia mu czoła jak tylko potrafi. W kocim życiu ceni sobie spokój i ciszę. Dlatego często spaceruje bądź szuka dobrego miejsca do leżenia. Nadal uwielbia jak promienie słońca ogrzewają jej futerko. Dla innych kotów może wyglądać to jak czyste lenistwo. Jednak kotka wywiązuje się ze wszystkich, powierzonych obowiązków. Może czasami ma problem, ale robi tak jak umie i zawsze próbuje do końca. W razie poważniejszych problemów chowa przysłowiową "dumę", żeby prosić o pomoc. Jeśli chodzi o towarzystwo, to tak... Pomarańcza lubi rozmawiać o świecie oraz swoich przygodach. Nadal też zadaje wręcz rozbrajające pytania. Pewnie ktoś z kotów mógłby pomyśleć, że jest naiwna. Jednak dawno z tego wyrosła. Teraz sama chce iść za przykładem Słonecznego Brzegu. Dzięki niedawno odkrytej odwadze chciałaby wreszcie pomagać innym w potrzebie...
Zdecydowanie potrzebowała właśnie takiej chwili wytchnienia. W końcu już trochę czasu chodziły. Mijały również sporo terenów. Pomarańczowa Łapa powoli odczuwała zmęczenie. Wcale nie chodziło o dalszą drogę. Po prostu zbyt dużo informacji na jeden dzień. Dlatego propozycje Świerk przypadła jej do gustu.
-Samotne szczyty, bo to szczyt moich możliwości. Odpowiedziała z poważną miną. Chwilę później przystanęła, bo opanował ją śmiech. Taki szczery, którego od dawna u siebie nie słyszała. Choć pewnie żart raczej był niskich lotów. No trudno... Wreszcie opanowała się i powoli ruszyła dalej. Same skały wyglądały dość przeciętnie.
-Teraz już poważnie. Samotne szczyty to dość nietypowa nazwa. Bardziej zapada w pamięć i pobudza wyobraźnię. Kot może się spodziewać czegoś dużego, a są tylko kamienie. Może pozostałości czegoś co kiedyś tu było. Pomarańczowa Łapa tym razem mówiła poważnie. Jej koci pyszczek wyrażał zamyślenie. Ciekawiło ją jakie koty kiedyś tutaj żyły. Jednak tego raczej nigdy nie odkryje. Miała tylko nadzieję, że Świerk podzielała jej entuzjazm.
Futerko Świerk jest prawie całe białe, prawie. Posiada wyjątkowy rudy ogon z charakterystyczną czarną kropka, która z pewnością dodaje jej wdzięku. Na grzbiecie rozgościły się u niej dwie rude plamki oraz parę mniejszych na głowie. Oczy na razie są koloru niebieskiego, ale z czasem zmienią się w prawdziwe bursztyny. Ma szczupłą sylwetkę i jest kotką standardowych rozmiarów.
Świerk z racji bycia kociakiem jest ciekawa świata, troche nieśmiała, więc przełamanie pierwszych lodów jest dla niej trudne, ale kiedy się rozkręci jest wesołą i szczerą kotką. Energii i pomysłowości pozazdrościłby jej nie jeden kot, za to kocięca naiwność jest u niej poważną wadą. Więcej o niej powiedzieć ciężko, ponieważ jej charakter dopiero się kształtuje. Co z niej wyrośnie to życie pokaże.
Tnąca Zawieja, Lawendowy Kwiat [GK]
Samotne Szczyty... No, może być, choć samotność brzmi smutno, przytłaczająco. Sama jej doświadczyła, gdy przez wiele księżyców nie było w Klanie rodzeństwa ani taty. Była dalsza rodzina, ale to nie to samo, choć otoczyli ją miłością, której wtedy potrzebowała. - Nie gadaj!- odparła rozbawiona. Nie wierzy, że to całe możliwości Pomarańczowej Łapy. Na pewno tkwi w niej większy potencjał. Świerk przystanęła i śmiech jej się udzielił. Nie przypuszczała, że trening może być taki zabawny. Nietoperze Niebo była dobrą mistrzynią, ale konkretną i poważną. Z nią raczej śmieszki nie wchodziły w grę, choć sztywna też nie była. W każdym razie czarna kotka miała inne podejście z racji wieku i doświadczenia. Po chwili kotki ruszyły dalej. - Może. Myślisz, że były to kiedyś potężne skały? Albo zbocza gór?- powiedziała na głos swoje myśli. Wzrok Świerk zaraz powędrował na Jasne Skały. Jeśli kiedyś były potężne to teraz została z nich marność. Ciekawe czy skały się starzeją jak organizm?. Wiadomo, że w zupełnie innym czasie, ale nie wykluczone, że to zjawisko i ich też dotyczy. - Jeśli jesteś zainteresowana kamieniami o dziwnym kształcie to w lesie na Terenach Niczyich na wysokości Klanu Cienia są Kamienne Pazury. Prawdopodobnie coś wspólnego mają z tym Dwunożni, bo są tam dziwne rzeczy. Również koty zamieszkiwały te okolice, są tam liczne znaki ich obecności- starała się brzmieć tajemniczo. W sumie nie powinna o tym mówić. Wiadomo jacy są terminatorzy, chociaż Pomarańcza to co innego. Ma swoje księżyce to i olej w głowie ma. No, dość tego dobrego, pora wracać do konkretów.
Kotka coraz bardziej zaczęła przypominać swojego tatę, Słoneczny Brzeg. Po prostu urosła, a odziedziczona puchatość została. Długie łapy przydawały się podczas spacerów. Okazały ogon pomagał w trakcie skoków bądź pogoni za spadającymi liśćmi. Grubsza sierść pozwalała przetrwać zimne dni, a latem dawała przyjemne ciepło. Niestety nadal wielkością pozostała gdzieś "pomiędzy". Pomarańczy wcale to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie! Nauczyła się cieszyć z kremowego futerka. Złoto w okolicach grzbietu, głowy i ogona dodały jej tylko szlachetności. Tymczasem biel na pyszczku, brodzie i piersi koteczki bardziej się uwidoczniła. Na pewno pojawił się zarys pręg oraz ciemniejszych miejsc. Gdzie? To pierwsze na łapach i głowie, a drugie na końcówkach uszu, paluszkach łap, końcówce ogona. Co więc się zmieniło? Na pewno Pomarańcza ma teraz ostrzejsze pazury, kły godne drapieżnika, jak również gęstą sierść w okolicy szyi i klatki piersiowej. Natomiast ogon mógłby służyć jej za zmiotę do liści. Jej ślepia nadal mają kształt jagódek, ale ich kolor pozostał gdzieś pomiędzy odcieniem niebieskiego, a zieleni.
Pomarańcza obecnie jest spokojną kotką. Mimo wszystko umie bronić własnego zdania. Zamiast przemocy i tak ostatecznie wybiera dyplomację. Choć strach nigdy na dobre jej nie opuścił, to stawia mu czoła jak tylko potrafi. W kocim życiu ceni sobie spokój i ciszę. Dlatego często spaceruje bądź szuka dobrego miejsca do leżenia. Nadal uwielbia jak promienie słońca ogrzewają jej futerko. Dla innych kotów może wyglądać to jak czyste lenistwo. Jednak kotka wywiązuje się ze wszystkich, powierzonych obowiązków. Może czasami ma problem, ale robi tak jak umie i zawsze próbuje do końca. W razie poważniejszych problemów chowa przysłowiową "dumę", żeby prosić o pomoc. Jeśli chodzi o towarzystwo, to tak... Pomarańcza lubi rozmawiać o świecie oraz swoich przygodach. Nadal też zadaje wręcz rozbrajające pytania. Pewnie ktoś z kotów mógłby pomyśleć, że jest naiwna. Jednak dawno z tego wyrosła. Teraz sama chce iść za przykładem Słonecznego Brzegu. Dzięki niedawno odkrytej odwadze chciałaby wreszcie pomagać innym w potrzebie...
Świerkowa Igła chyba nie wiedziała, że jej się udało. Co konkretnie? Zaciekawiła Pomarańczę tematem "dziwnych miejsc". Czy istniały jakieś zakazane miejsca również tutaj? Czy każdy Klan takowe miał? To kocica postanowiła odkryć sama. Oczywiście jeszcze nie teraz. Wiedziała, że potrzebuje umiejętności. Do tego również wypadałoby mieć towarzystwo. Należało ubezpieczać siebie nawzajem. Obecnie terminatorka spojrzała na klanowe ziemie. Chwilę trwała w zamyśleniu, jednocześnie maszerując przed siebie.
-Może tak było. Nie wiemy jak wyglądały te tereny przed pojawieniem się Klanów. Nasi pra, pra dziadowie nie zostawili żadnej wskazówki. Choć można to przyrównać do miejsc zalewowych. Jak rzeka wyleje, to część terenów jest pod wodą. Jeśli deszcze będą się utrzymywać, to rzeka tworzy nowy bieg. Tereny pod wodą... no są nadal pod wodą. Dlatego zwierzęta, rośliny, ptaki muszą zacząć budować od nowa. Prawda?- Pomarańczowa Łapa zadała pytanie bardziej do siebie niż Świerk. Choć tak rozumowała świat. Tereny mogły się zmieniać jak koty. Kiedyś był ktoś inny i widział coś innego. Tylko niebo, gwiazdy, słońce oraz księżyc pozostawały takie same. Może stąd powiedzenie, że nocne niebo potrafi złączyć dwie dusze. Złota kocica pokiwała łebkiem jakby odganiała natrętną muchę. Powinna wyrzucić romantyzm ze swojej głowy. Klanowe koty raczej nie miały takich tradycji. Zaraz zerknęła w stronę swojej Mistrzyni. Po prostu żeby wiedzieć gdzie dalej iść...
Futerko Świerk jest prawie całe białe, prawie. Posiada wyjątkowy rudy ogon z charakterystyczną czarną kropka, która z pewnością dodaje jej wdzięku. Na grzbiecie rozgościły się u niej dwie rude plamki oraz parę mniejszych na głowie. Oczy na razie są koloru niebieskiego, ale z czasem zmienią się w prawdziwe bursztyny. Ma szczupłą sylwetkę i jest kotką standardowych rozmiarów.
Świerk z racji bycia kociakiem jest ciekawa świata, troche nieśmiała, więc przełamanie pierwszych lodów jest dla niej trudne, ale kiedy się rozkręci jest wesołą i szczerą kotką. Energii i pomysłowości pozazdrościłby jej nie jeden kot, za to kocięca naiwność jest u niej poważną wadą. Więcej o niej powiedzieć ciężko, ponieważ jej charakter dopiero się kształtuje. Co z niej wyrośnie to życie pokaże.
Tnąca Zawieja, Lawendowy Kwiat [GK]
Prawda, te tereny mogły być zupełnie inne. Jest dużo zjawisk, które kształtują przyrodę i w jednej chwili piękna łąka może zmienić się w pogorzelnisko. Też tak jak Pomarańczowa Łapa wspomniała rzeka wyleje i już jest teren zalewowy, błoto itd. - Też tak mi się wydaje- odparła zamyślając się. Świerkowa Igła wzięła głęboki wdech i potrząsnęła głową. Fajnie gdybać, ale rangi same się nie przerobią. - Wracając do teorii. Przywódca ma drugi człon imienia "Gwiazda”. Podejmuje decyzje, prowadzi ceremonie, wyznacza terminatorów i ich mistrzów, mianuje nowych wojowników. To jemu Gwiezdny Klan zsyła przepowiednie, a podczas mianowania zyskuje od nich dziewięć żyć. Do niego zawsze należy ostatnie słowo. Po śmierci Przywódcy jego miejsce zajmuje zastępca. Zastępca to kot, wybrany przez przywódcę, do pełnienia roli jego pomocnika oraz zastępowania go w kryzysowych sytuacjach. Zajmuje się nadzorowaniem pracy w Klanie, czyli polowań, treningów oraz wyznaczaniem patroli. W przypadku dożycia podeszłego wieku może odejść do starszyzny, by jego miejsce zajął inny kot. Po śmierci obecnego przywódcy przejmuje jego miejsce. Medyk podejmuje decyzje związane z całym gronem medycznym, doradza Gwieździe, wybiera swojego następcę spośród obecnych Pomocników Medyka. Ma pełną wiedzę medyczną i do jego obowiązków należy leczenie kotów chorych i rannych, interpretowanie przepowiedni Gwiezdnego Klanu, trenowanie swoich następców i pomocników oraz kontakt z medykami innych Klanów. Został nam już tylko Pomocnik Medyka, czyli kot lub koty, które ukończyły trening medyczny. Mają one wiedzę i umiejętności pełnoprawnego medyka, a po śmierci lub odejściu głównego medyka jeden z nich przejmuje jego funkcję w Klanie. Do ich obowiązków należy leczenie kotów chorych i rannych w Klanie, odbieranie snów i przepowiedni od Gwiezdnych a także, wraz z głównym Medykiem Klanu, trenowanie Terminatora lub Terminatorów Medyka. Koniec!- powiedziała i na zakończenie odetchnęła z ulgą. Przebrnęły przez to i teraz tylko będą to utrwalać. Świerk uśmiechnęła się do siebie, po czym ponownie zabrała głos. Zakomunikowała, że teraz będą skręcać i iść wzdłuż Czarnego Ogona, ale najpierw muszą minąć Barwną Łąke oraz Bujny Jałowiec. Wspomniała też o Dzikim Sadzie, Czaplich Gniazdach oraz, że ich część Czarnego Ogona zwie się Wschód.
Kotka coraz bardziej zaczęła przypominać swojego tatę, Słoneczny Brzeg. Po prostu urosła, a odziedziczona puchatość została. Długie łapy przydawały się podczas spacerów. Okazały ogon pomagał w trakcie skoków bądź pogoni za spadającymi liśćmi. Grubsza sierść pozwalała przetrwać zimne dni, a latem dawała przyjemne ciepło. Niestety nadal wielkością pozostała gdzieś "pomiędzy". Pomarańczy wcale to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie! Nauczyła się cieszyć z kremowego futerka. Złoto w okolicach grzbietu, głowy i ogona dodały jej tylko szlachetności. Tymczasem biel na pyszczku, brodzie i piersi koteczki bardziej się uwidoczniła. Na pewno pojawił się zarys pręg oraz ciemniejszych miejsc. Gdzie? To pierwsze na łapach i głowie, a drugie na końcówkach uszu, paluszkach łap, końcówce ogona. Co więc się zmieniło? Na pewno Pomarańcza ma teraz ostrzejsze pazury, kły godne drapieżnika, jak również gęstą sierść w okolicy szyi i klatki piersiowej. Natomiast ogon mógłby służyć jej za zmiotę do liści. Jej ślepia nadal mają kształt jagódek, ale ich kolor pozostał gdzieś pomiędzy odcieniem niebieskiego, a zieleni.
Pomarańcza obecnie jest spokojną kotką. Mimo wszystko umie bronić własnego zdania. Zamiast przemocy i tak ostatecznie wybiera dyplomację. Choć strach nigdy na dobre jej nie opuścił, to stawia mu czoła jak tylko potrafi. W kocim życiu ceni sobie spokój i ciszę. Dlatego często spaceruje bądź szuka dobrego miejsca do leżenia. Nadal uwielbia jak promienie słońca ogrzewają jej futerko. Dla innych kotów może wyglądać to jak czyste lenistwo. Jednak kotka wywiązuje się ze wszystkich, powierzonych obowiązków. Może czasami ma problem, ale robi tak jak umie i zawsze próbuje do końca. W razie poważniejszych problemów chowa przysłowiową "dumę", żeby prosić o pomoc. Jeśli chodzi o towarzystwo, to tak... Pomarańcza lubi rozmawiać o świecie oraz swoich przygodach. Nadal też zadaje wręcz rozbrajające pytania. Pewnie ktoś z kotów mógłby pomyśleć, że jest naiwna. Jednak dawno z tego wyrosła. Teraz sama chce iść za przykładem Słonecznego Brzegu. Dzięki niedawno odkrytej odwadze chciałaby wreszcie pomagać innym w potrzebie...
Świerk potwierdziła przypuszczenia złotej kocicy. Wszystko w przyrodzie się zmieniało. Jednak natura potrafiła i tak wyznaczyć swój bieg. Prędzej czy później pojawiała się również harmonia. Można by było nad tym rozprawiać godzinami. Tymczasem Mistrzyni zaskoczyła ją powrotem do rang. Odpoczynek kiedyś musiał dobiec końca. W końcu nadal trenowała pod okiem młodszej koleżanki. Jeszcze dzień nie dobiegł końca. Choć wśród opisywanych ról zaciekawił ją jeden, specyficzny wątek.
-Nie bądź na mnie zła, ale skąd wiadomo... Chodzi mi o te sny związane z Gwiezdnymi. Czy oni faktycznie odwiedzają Przywódcę albo Medyka?- Pomarańcza nieco się zawahała. Po pierwsze! Nie chciała być niegrzeczna. Po drugie! Według Kodeksu Wojownika słowo Gwiazdy było respektowane jak prawo. Dlatego kocica nie chciała niczego podważać. Plotkowanie, oczernianie oznaczałoby zasianie wątpliwości. Natomiast ona chciała tylko zrozumieć.
-Czy był jakiś kot, który próbował to wykorzystać? W sensie... mówił, że było tak i okazywało się inaczej? Czy zwykłego kota też mogą odwiedzić Gwiezdni?- Kocica spojrzała w kierunku Świerk, jednocześnie zachowując powagę sytuacji. Wiadomo, że każdy kot był inny. Niektórzy mieli dobry charakter, a jeszcze inni skrywali coś pod maską. Najgorsze natomiast okazywały się koty, które specjalnie robiły krzywdę komuś innemu. Takie coś było i będzie niezależnie od klanów. Sama Pomarańczowa Łapa próbowała odgonić pesymistyczne myśli zapamiętując nowe tereny. Była szczerze ciekawa czy zdoła zobaczyć czaplę w naturalnym środowisku. No i skąd się tutaj wziął Czarny Ogon...