Księżyce: 39 Mistrz: Sosnowy Szmer Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: A jest jakiś? (Zatopiona Wyspa) Trwałe urazy: szeroka szrama na prawej skroni (po lisie)
Szczupły, wysoki, krótkowłosy, niebieskie futro, biała plamka na prawym oku i biel ciągnąca się od palców lewej łapy do końca stopy, morskie oczy.
Skaza wyrósł już z kocięctwa, co pozwoliło na ukształtowanie jego charakteru. Wciąż jest synkiem na każde zawołanie Traszkowego Grzbietu, ale odeszła mu chęć na bycie w centrum zainteresowania. Stara się skupić na swoim treningu, żeby móc zostać najlepszym wojownikiem jakiego widział Klan Wichru. Kocur jest małostkowy, potrafi trzymać urazę za najmniejsze przewinienie, a co gorsza dużo rzeczy bierze dosłownie. Łatwo mu idzie przywiązać się do kotów, które były dla niego miłe i niepodobna mu się, gdy okazują to samo innym kotom niż jemu. Bardzo łatwo przychodzi mu zazdrościć, co w połączeniu z nadmiernym analizowaniem rzeczy nie wróży raczej niczego dobrego.
Szary kocur skinął głową Bławatkowej Łące, która wraz ze swoim patrolem opuszczała właśnie obóz. Zaraz potem przeniósł spojrzenie na Ciepłe Skałki. Skalista Łapa powinna niedługo opuścić legowisko i do niego dołączyć. O ile była pilną uczennicą, a miał dużą nadzieję, że nią była. Na naukach zachowywała się poprawnie, nie miał z nią problemów. A gdyby jednak nią nie była... To zamierzał to zmienić. Babka powierzyła mu terminatora, ale pokarała okrutnym imieniem. Trening Skalistej Łapy miał pokazać przywódczyni, że jej wnuk zasłużył na rangę wojownika, nie był niedojrzały i zamierzał jej to udowodnić.
Na pierwszy rzut oka można zauważyć długie, trzykolorowe futro koteczki, ze zdecydowaną przewagą bieli, którą można zauważyć już od czoła i pyska, aż po wszystkie łapy, brzuch, boki, kończącą się zaraz przy ogonie. Rude i czarne plamy przewagę zaś mają na głowie, grzbiecie, oraz wyjątkowo puchatym ogonie. Na tych rudych plamach dostrzec za to można delikatne, ledwo prześwitujące, i ciemniejsze, niż reszta rudości, klasyczne pręgowanie. Uszy kotki zakończone są pokaźnymi pędzelkami; jedno czarne, a drugie zakończone bielą. Na świat patrzeć będzie dzięki żółtym oczom, choć jeszcze niewybarwionym, w kolorze szaroniebieskim. A pyszczek zakończony jest jasnoróżowym noskiem. Pysk ma szeroki, wiecznie przybrany neutralny wyraz wygląda za to, jakby była bardzo nieprzyjemna, wręcz niemiła dla innych, ale to wcale nie tak, musicie uwierzyć! Na razie ciężko cokolwiek powiedzieć o jej sylwetce - wszak to kociak! - ale zdecydowanie wygląda na taką, co to urośnie duża i ciężka.
Taki promyczek słońca, który żyje, żeby tobie się żyło lepiej, serio!
Ale, dopóki cię nie zna, to trochę skryta, nieśmiała i wycofana; trochę wygląda jakby cię nienawidziła, ale wcale tak nie jest, ona tylko wygląda!!
Faktycznie; Skalista Łapa niedługo później opuściła Ciepłe Skałki, by udać się w stronę wyjścia z obozu, gdzie była umówiona z mistrzem, do którego od razu delikatnie się uśmiechnęła, gdy tylko dojrzała, że już tam siedzi. Miała nadzieję, że nie spóźniła się bardzo, że nie zrozumiała źle, o której konkretnie porze mieli się spotkać, bo hej, pierwszy raz miała trening!
- Dzień dobry - przywitała się, skinąwszy głową, a następnie zerknęła w kierunku wyjścia z obozu. Jednocześnie rozpierała ją energia, chęć zobaczenia, jak wygląda las i pola poza obozem, jak wyglądają ich tereny, a z drugiej trochę się tego obawiała, wszak słyszała o pewnych niebezpieczeństwach, które się tam czają, przez które kocięta nie powinny wychodzić. I tak stała nieco rozdarta, czekając na rozpoczęcie treningu.
Księżyce: 39 Mistrz: Sosnowy Szmer Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: A jest jakiś? (Zatopiona Wyspa) Trwałe urazy: szeroka szrama na prawej skroni (po lisie)
Szczupły, wysoki, krótkowłosy, niebieskie futro, biała plamka na prawym oku i biel ciągnąca się od palców lewej łapy do końca stopy, morskie oczy.
Skaza wyrósł już z kocięctwa, co pozwoliło na ukształtowanie jego charakteru. Wciąż jest synkiem na każde zawołanie Traszkowego Grzbietu, ale odeszła mu chęć na bycie w centrum zainteresowania. Stara się skupić na swoim treningu, żeby móc zostać najlepszym wojownikiem jakiego widział Klan Wichru. Kocur jest małostkowy, potrafi trzymać urazę za najmniejsze przewinienie, a co gorsza dużo rzeczy bierze dosłownie. Łatwo mu idzie przywiązać się do kotów, które były dla niego miłe i niepodobna mu się, gdy okazują to samo innym kotom niż jemu. Bardzo łatwo przychodzi mu zazdrościć, co w połączeniu z nadmiernym analizowaniem rzeczy nie wróży raczej niczego dobrego.
Tak jak się spodziewał kotka pojawiła się całkiem szybko. Zwiastowało to owocny początek ich współpracy i owocny początek odzyskiwania zaufania u babki. - Witaj, Skalista Łapo. -Przywitał się z terminatorką skinięciem głowy. Nie umknęło mu jej spojrzenie w stronę wyjścia. Była gotowa opuścić obóz, kolejne dobra rzecz.- Zanim wyjdziemy jest coś o czym muszę cię poinformować, a czego będziesz musiała przestrzegać. Masz trzymać cię blisko mnie i nigdy przede mną. W lesie kryje się dużo niebezpieczeństw, przed którymi nie będę mógł cię uchronić jeśli znikniesz mi z oczu. Wszystko jasne? -Miał nadzieję, że tak bo łapy zaczynały go świerzbić. Nie spał całą noc, potrzebował rozruszania i czegoś co zajmie jego umysł.
Na pierwszy rzut oka można zauważyć długie, trzykolorowe futro koteczki, ze zdecydowaną przewagą bieli, którą można zauważyć już od czoła i pyska, aż po wszystkie łapy, brzuch, boki, kończącą się zaraz przy ogonie. Rude i czarne plamy przewagę zaś mają na głowie, grzbiecie, oraz wyjątkowo puchatym ogonie. Na tych rudych plamach dostrzec za to można delikatne, ledwo prześwitujące, i ciemniejsze, niż reszta rudości, klasyczne pręgowanie. Uszy kotki zakończone są pokaźnymi pędzelkami; jedno czarne, a drugie zakończone bielą. Na świat patrzeć będzie dzięki żółtym oczom, choć jeszcze niewybarwionym, w kolorze szaroniebieskim. A pyszczek zakończony jest jasnoróżowym noskiem. Pysk ma szeroki, wiecznie przybrany neutralny wyraz wygląda za to, jakby była bardzo nieprzyjemna, wręcz niemiła dla innych, ale to wcale nie tak, musicie uwierzyć! Na razie ciężko cokolwiek powiedzieć o jej sylwetce - wszak to kociak! - ale zdecydowanie wygląda na taką, co to urośnie duża i ciężka.
Taki promyczek słońca, który żyje, żeby tobie się żyło lepiej, serio!
Ale, dopóki cię nie zna, to trochę skryta, nieśmiała i wycofana; trochę wygląda jakby cię nienawidziła, ale wcale tak nie jest, ona tylko wygląda!!
Słowa mistrza lekko przygasiły jej entuzjazm, na co lekko cofnęła uszy. Mogło się wydawać, że to przez to, że chciała od razu biec przed siebie, zwiedzać, cokolwiek, ale prawda była taka, że te słowa tylko nieco bardziej ją przeraziły. Jak bardzo było tam niebezpiecznie, że Skażona Woda zdecydował się ubrać to w takie właśnie słowa?
Skinęła jedynie główką, szybko, jasno, nadal jednak mając cofnięte uszy, a teraz jeszcze delikatnie napięte mięśnie. Bała się, teraz już się bała, ale miała nadzieję, że obecność wojownika da jej trochę więcej pewności siebie, gdy już wyjdą. Bo przecież nic się nie stanie, nie? Nie ma prawa.
Księżyce: 39 Mistrz: Sosnowy Szmer Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: A jest jakiś? (Zatopiona Wyspa) Trwałe urazy: szeroka szrama na prawej skroni (po lisie)
Szczupły, wysoki, krótkowłosy, niebieskie futro, biała plamka na prawym oku i biel ciągnąca się od palców lewej łapy do końca stopy, morskie oczy.
Skaza wyrósł już z kocięctwa, co pozwoliło na ukształtowanie jego charakteru. Wciąż jest synkiem na każde zawołanie Traszkowego Grzbietu, ale odeszła mu chęć na bycie w centrum zainteresowania. Stara się skupić na swoim treningu, żeby móc zostać najlepszym wojownikiem jakiego widział Klan Wichru. Kocur jest małostkowy, potrafi trzymać urazę za najmniejsze przewinienie, a co gorsza dużo rzeczy bierze dosłownie. Łatwo mu idzie przywiązać się do kotów, które były dla niego miłe i niepodobna mu się, gdy okazują to samo innym kotom niż jemu. Bardzo łatwo przychodzi mu zazdrościć, co w połączeniu z nadmiernym analizowaniem rzeczy nie wróży raczej niczego dobrego.
Gdy nie otrzymał sprzeciwu, skinął głową tym samym dając jej znać, że wyruszają. Wprawdzie sam Skaza nigdy jeszcze nie natknął się na wygłodniałego drapieżnika na ich własnych terenach, ale przezorny zawsze ubezpieczony, szczególnie gdy kotka nie wiedziała jeszcze jak się obronić. Miał jednak nadzieję to dzisiaj zmienić. - Chciałbym skupić się dzisiaj na omówieniu walki, żebyś wiedziała jak się obronić w razie niebezpieczeństwa. Mam nadzieję, że ci się to nie przyda, ale jest to jednak umiejętność, którą powinny posiadać wszystkie koty. -Poinstruował. Znów powiedział to tak, jakby nie przyjmował sprzeciwu, ale gdyby jednak kotka miała jakieś obiekcje, wysłuchałby ich.
Na pierwszy rzut oka można zauważyć długie, trzykolorowe futro koteczki, ze zdecydowaną przewagą bieli, którą można zauważyć już od czoła i pyska, aż po wszystkie łapy, brzuch, boki, kończącą się zaraz przy ogonie. Rude i czarne plamy przewagę zaś mają na głowie, grzbiecie, oraz wyjątkowo puchatym ogonie. Na tych rudych plamach dostrzec za to można delikatne, ledwo prześwitujące, i ciemniejsze, niż reszta rudości, klasyczne pręgowanie. Uszy kotki zakończone są pokaźnymi pędzelkami; jedno czarne, a drugie zakończone bielą. Na świat patrzeć będzie dzięki żółtym oczom, choć jeszcze niewybarwionym, w kolorze szaroniebieskim. A pyszczek zakończony jest jasnoróżowym noskiem. Pysk ma szeroki, wiecznie przybrany neutralny wyraz wygląda za to, jakby była bardzo nieprzyjemna, wręcz niemiła dla innych, ale to wcale nie tak, musicie uwierzyć! Na razie ciężko cokolwiek powiedzieć o jej sylwetce - wszak to kociak! - ale zdecydowanie wygląda na taką, co to urośnie duża i ciężka.
Taki promyczek słońca, który żyje, żeby tobie się żyło lepiej, serio!
Ale, dopóki cię nie zna, to trochę skryta, nieśmiała i wycofana; trochę wygląda jakby cię nienawidziła, ale wcale tak nie jest, ona tylko wygląda!!
Powiedział to w taki sposób, że mimo iż szylkretowa była pełna obaw co do dzisiejszego treningu, z różnych powodów, nad które przewyższał strach o to, że zrobi z siebie pośmiewisko, a kończyło się obiciami, ranami, czy tym, że w sumie to nic mu nie zrobi.
Jednak, mimo wszystko, niepewnie pokiwała główką, niepewna nawet czy mistrz to widział, bo trzymała się trochę za nim, rozglądając na boki, jakby zza każdego krzaka, wyższej trawy, czy najmniejszego chociaż drzewa, mogła wyłonić się wygłodniała łasica, albo cokolwiek innego, a ona tego właśnie dnia zakończy swój żywot.
Księżyce: 39 Mistrz: Sosnowy Szmer Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: A jest jakiś? (Zatopiona Wyspa) Trwałe urazy: szeroka szrama na prawej skroni (po lisie)
Szczupły, wysoki, krótkowłosy, niebieskie futro, biała plamka na prawym oku i biel ciągnąca się od palców lewej łapy do końca stopy, morskie oczy.
Skaza wyrósł już z kocięctwa, co pozwoliło na ukształtowanie jego charakteru. Wciąż jest synkiem na każde zawołanie Traszkowego Grzbietu, ale odeszła mu chęć na bycie w centrum zainteresowania. Stara się skupić na swoim treningu, żeby móc zostać najlepszym wojownikiem jakiego widział Klan Wichru. Kocur jest małostkowy, potrafi trzymać urazę za najmniejsze przewinienie, a co gorsza dużo rzeczy bierze dosłownie. Łatwo mu idzie przywiązać się do kotów, które były dla niego miłe i niepodobna mu się, gdy okazują to samo innym kotom niż jemu. Bardzo łatwo przychodzi mu zazdrościć, co w połączeniu z nadmiernym analizowaniem rzeczy nie wróży raczej niczego dobrego.
Na nieszczęście Skalistej Łapy, Skażona Woda nie zdołał jeszcze dostrzec jak bardzo przeraził swoją podopieczną. Kroczył przed siebie z jasno obranym celem. - Najważniejsze co musisz poznać to czułe punkty swojego przeciwnika, czyli: gardło, brzuch i oczy. -Liczył na to, że nie musiał opisywać w drastyczny sposób, dlaczego akurat te części.- Orientujesz się może w co jeszcze warto celować? -Było to chyba pierwsze pytanie bezpośrednio skierowane do kotki.
Na pierwszy rzut oka można zauważyć długie, trzykolorowe futro koteczki, ze zdecydowaną przewagą bieli, którą można zauważyć już od czoła i pyska, aż po wszystkie łapy, brzuch, boki, kończącą się zaraz przy ogonie. Rude i czarne plamy przewagę zaś mają na głowie, grzbiecie, oraz wyjątkowo puchatym ogonie. Na tych rudych plamach dostrzec za to można delikatne, ledwo prześwitujące, i ciemniejsze, niż reszta rudości, klasyczne pręgowanie. Uszy kotki zakończone są pokaźnymi pędzelkami; jedno czarne, a drugie zakończone bielą. Na świat patrzeć będzie dzięki żółtym oczom, choć jeszcze niewybarwionym, w kolorze szaroniebieskim. A pyszczek zakończony jest jasnoróżowym noskiem. Pysk ma szeroki, wiecznie przybrany neutralny wyraz wygląda za to, jakby była bardzo nieprzyjemna, wręcz niemiła dla innych, ale to wcale nie tak, musicie uwierzyć! Na razie ciężko cokolwiek powiedzieć o jej sylwetce - wszak to kociak! - ale zdecydowanie wygląda na taką, co to urośnie duża i ciężka.
Taki promyczek słońca, który żyje, żeby tobie się żyło lepiej, serio!
Ale, dopóki cię nie zna, to trochę skryta, nieśmiała i wycofana; trochę wygląda jakby cię nienawidziła, ale wcale tak nie jest, ona tylko wygląda!!
Niepewnie szła za swoim mistrzem mając nadzieję, że chociaż wszystko jej wytłumaczy, jak krowie na rowie, a ona niespecjalnie będzie musiała się udzielać, a jedynie będzie kiwać głową, próbować wszystko zapamiętać i tyle. A potem jakoś przebrną przez praktykę, chociaż nadal nie wiedziała jak, bo gorąco jej się robiło ze stresu. Że znajdzie się w sytuacji, w której będzie musiała się bić i to tak blisko kocura. Bała się, że ją zmrozi totalnie.
A właśnie, propo bycia zmrożonym. Na pytanie prędko pokręciła głową, cofając uszy. Miała swoje teorie, w sumie mogłaby powiedzieć choćby o łapach, albo coś, bo to przyszło jej do głowy - by podciąć przeciwnika - ale bała się, że powie coś nie tak. I wolała nie mówić nic nawet jeśli mogła mieć rację, niż zobaczyć wzrok dezaprobaty na to, że powiedziała coś źle.
Księżyce: 39 Mistrz: Sosnowy Szmer Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: A jest jakiś? (Zatopiona Wyspa) Trwałe urazy: szeroka szrama na prawej skroni (po lisie)
Szczupły, wysoki, krótkowłosy, niebieskie futro, biała plamka na prawym oku i biel ciągnąca się od palców lewej łapy do końca stopy, morskie oczy.
Skaza wyrósł już z kocięctwa, co pozwoliło na ukształtowanie jego charakteru. Wciąż jest synkiem na każde zawołanie Traszkowego Grzbietu, ale odeszła mu chęć na bycie w centrum zainteresowania. Stara się skupić na swoim treningu, żeby móc zostać najlepszym wojownikiem jakiego widział Klan Wichru. Kocur jest małostkowy, potrafi trzymać urazę za najmniejsze przewinienie, a co gorsza dużo rzeczy bierze dosłownie. Łatwo mu idzie przywiązać się do kotów, które były dla niego miłe i niepodobna mu się, gdy okazują to samo innym kotom niż jemu. Bardzo łatwo przychodzi mu zazdrościć, co w połączeniu z nadmiernym analizowaniem rzeczy nie wróży raczej niczego dobrego.
Brak odpowiedzi. Uznał więc, że kotka nie wiedziała i że może kontynuować swój wywód. - W uszy, ogon i łapy. Wszystkie trzy z nich odpowiadają za równowagę, a przeciwnik pozbawiony równowagi to łatwy przeciwnik. -Nie zawsze, ale do tego przejdzie później.- Znasz już wszystkie słabe punkty przeciwnika, ale chciałbym zwrócić uwagę na to, że są one również twoimi słabościami, dlatego ważnym jest, żeby je chronić. Uszy trzymaj płasko, a ogon i szyję nisko, w taki sposób zmniejszasz ryzyko poważnego zranienia. Pamiętaj również o tym, że twój przeciwnik również będzie je przed tobą chronił. Bezmyślne rzucanie się w stronę odsłoniętego gardła to tragiczny wybór. -
Na pierwszy rzut oka można zauważyć długie, trzykolorowe futro koteczki, ze zdecydowaną przewagą bieli, którą można zauważyć już od czoła i pyska, aż po wszystkie łapy, brzuch, boki, kończącą się zaraz przy ogonie. Rude i czarne plamy przewagę zaś mają na głowie, grzbiecie, oraz wyjątkowo puchatym ogonie. Na tych rudych plamach dostrzec za to można delikatne, ledwo prześwitujące, i ciemniejsze, niż reszta rudości, klasyczne pręgowanie. Uszy kotki zakończone są pokaźnymi pędzelkami; jedno czarne, a drugie zakończone bielą. Na świat patrzeć będzie dzięki żółtym oczom, choć jeszcze niewybarwionym, w kolorze szaroniebieskim. A pyszczek zakończony jest jasnoróżowym noskiem. Pysk ma szeroki, wiecznie przybrany neutralny wyraz wygląda za to, jakby była bardzo nieprzyjemna, wręcz niemiła dla innych, ale to wcale nie tak, musicie uwierzyć! Na razie ciężko cokolwiek powiedzieć o jej sylwetce - wszak to kociak! - ale zdecydowanie wygląda na taką, co to urośnie duża i ciężka.
Taki promyczek słońca, który żyje, żeby tobie się żyło lepiej, serio!
Ale, dopóki cię nie zna, to trochę skryta, nieśmiała i wycofana; trochę wygląda jakby cię nienawidziła, ale wcale tak nie jest, ona tylko wygląda!!
Dobrze, mistrz nie skomentował w żaden sposób tego, że nie wie, tylko zaczął tłumaczyć dalej, na co lekko uniosła uszy, żeby dobrze usłyszeć i od razu sobie to przeanalizować. Dobrze było wiedzieć, że powiedziałaby dobrze, gdyby tylko znalazła w sobie odwagę, żeby w ogóle otworzyć pysk i spróbować cokolwiek powiedzieć, ale stchórzyła, obawiając się bardziej tego, że mogłaby powiedzieć coś źle.
Skinęła głową, krótko, dając Skażonej Wodzie do zrozumienia, że na razie wszystko było logiczne i że nie miała żadnych pytań, ba, nawet jakby miała, to by ich nie zadała mając nadzieję, że do wszystkiego dojdzie sama, nawet jeśli miałaby to robić na logikę.
Księżyce: 39 Mistrz: Sosnowy Szmer Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: A jest jakiś? (Zatopiona Wyspa) Trwałe urazy: szeroka szrama na prawej skroni (po lisie)
Szczupły, wysoki, krótkowłosy, niebieskie futro, biała plamka na prawym oku i biel ciągnąca się od palców lewej łapy do końca stopy, morskie oczy.
Skaza wyrósł już z kocięctwa, co pozwoliło na ukształtowanie jego charakteru. Wciąż jest synkiem na każde zawołanie Traszkowego Grzbietu, ale odeszła mu chęć na bycie w centrum zainteresowania. Stara się skupić na swoim treningu, żeby móc zostać najlepszym wojownikiem jakiego widział Klan Wichru. Kocur jest małostkowy, potrafi trzymać urazę za najmniejsze przewinienie, a co gorsza dużo rzeczy bierze dosłownie. Łatwo mu idzie przywiązać się do kotów, które były dla niego miłe i niepodobna mu się, gdy okazują to samo innym kotom niż jemu. Bardzo łatwo przychodzi mu zazdrościć, co w połączeniu z nadmiernym analizowaniem rzeczy nie wróży raczej niczego dobrego.
Zatrzymał się, gdy dotarli na Wyjące Wzgórza, odwracając się w stronę Skalistej Łapy. Niemniej nie poinformował jej jeszcze, że znaleźli się na miejscu. Chciał najpierw dokończyć materiał. - W trakcie walki możesz także wykorzystać swoje otoczenie, by zmylić przeciwnika. Piachem, błotem, czy chociażby śniegiem możesz go oślepić. Możesz również ustawić się pod słońce, efekt będzie taki sam. -I na tym postanowił zakończyć teorię, jeśli kotka miała pytania, był gotów na nie odpowiedzieć. - Wyjące Wzgórza. Będziemy się tu spotykać przez najbliższe księżyce. -Poinformował w międzyczasie, wskazując ogonem polankę treningową, coby dłużej nie trzymać terminatorki w niepewności.
Na pierwszy rzut oka można zauważyć długie, trzykolorowe futro koteczki, ze zdecydowaną przewagą bieli, którą można zauważyć już od czoła i pyska, aż po wszystkie łapy, brzuch, boki, kończącą się zaraz przy ogonie. Rude i czarne plamy przewagę zaś mają na głowie, grzbiecie, oraz wyjątkowo puchatym ogonie. Na tych rudych plamach dostrzec za to można delikatne, ledwo prześwitujące, i ciemniejsze, niż reszta rudości, klasyczne pręgowanie. Uszy kotki zakończone są pokaźnymi pędzelkami; jedno czarne, a drugie zakończone bielą. Na świat patrzeć będzie dzięki żółtym oczom, choć jeszcze niewybarwionym, w kolorze szaroniebieskim. A pyszczek zakończony jest jasnoróżowym noskiem. Pysk ma szeroki, wiecznie przybrany neutralny wyraz wygląda za to, jakby była bardzo nieprzyjemna, wręcz niemiła dla innych, ale to wcale nie tak, musicie uwierzyć! Na razie ciężko cokolwiek powiedzieć o jej sylwetce - wszak to kociak! - ale zdecydowanie wygląda na taką, co to urośnie duża i ciężka.
Taki promyczek słońca, który żyje, żeby tobie się żyło lepiej, serio!
Ale, dopóki cię nie zna, to trochę skryta, nieśmiała i wycofana; trochę wygląda jakby cię nienawidziła, ale wcale tak nie jest, ona tylko wygląda!!
Nawet jeśli pytania były, to patrząc na Skalistą Łapę wątpliwe, by się pojawiły. Jedynie niepewnie skinęła łebkiem, po terenie rozglądając się tylko przez strzelanie oczami na boki, bo pysk nie poruszył się ani w lewo ani w prawo. Bo właśnie zdała sobie sprawę, że przez to że tak szybko doszli do terenów treningowych zaraz będą musieli przystąpić do tej części treningu, która niebywale ją przerażała. Praktyki. Na razie jednak stała jak słup, modląc się do Gwiezdnych, by Skażonej Wodzie coś może jednak wypadło, by nie mogli kontynuować czy coś... a oddech nieco jej przyspieszył.
Księżyce: 39 Mistrz: Sosnowy Szmer Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: A jest jakiś? (Zatopiona Wyspa) Trwałe urazy: szeroka szrama na prawej skroni (po lisie)
Szczupły, wysoki, krótkowłosy, niebieskie futro, biała plamka na prawym oku i biel ciągnąca się od palców lewej łapy do końca stopy, morskie oczy.
Skaza wyrósł już z kocięctwa, co pozwoliło na ukształtowanie jego charakteru. Wciąż jest synkiem na każde zawołanie Traszkowego Grzbietu, ale odeszła mu chęć na bycie w centrum zainteresowania. Stara się skupić na swoim treningu, żeby móc zostać najlepszym wojownikiem jakiego widział Klan Wichru. Kocur jest małostkowy, potrafi trzymać urazę za najmniejsze przewinienie, a co gorsza dużo rzeczy bierze dosłownie. Łatwo mu idzie przywiązać się do kotów, które były dla niego miłe i niepodobna mu się, gdy okazują to samo innym kotom niż jemu. Bardzo łatwo przychodzi mu zazdrościć, co w połączeniu z nadmiernym analizowaniem rzeczy nie wróży raczej niczego dobrego.
Może kotkę pocieszyłby fakt, że jej mistrz również nie przepadał za sparingami, bo kojarzyły mu się one z prawdziwym zagrożeniem. Niemniej jego obowiązkiem było wytrenowanie kotki na przyszłą wojowniczkę (lub matkę), więc musiał zagryźć szczęki i zrobić co do niego należało.
Odszedł kawałek dalej, odwracając się w stronę Skalistej Łapy z napiętymi mięśniami. Skinął jej głową tym samym dając pierwszeństwo do ataku. Nie poinformował jej słownie, uznał, że tyle jej wystarczy.
Na pierwszy rzut oka można zauważyć długie, trzykolorowe futro koteczki, ze zdecydowaną przewagą bieli, którą można zauważyć już od czoła i pyska, aż po wszystkie łapy, brzuch, boki, kończącą się zaraz przy ogonie. Rude i czarne plamy przewagę zaś mają na głowie, grzbiecie, oraz wyjątkowo puchatym ogonie. Na tych rudych plamach dostrzec za to można delikatne, ledwo prześwitujące, i ciemniejsze, niż reszta rudości, klasyczne pręgowanie. Uszy kotki zakończone są pokaźnymi pędzelkami; jedno czarne, a drugie zakończone bielą. Na świat patrzeć będzie dzięki żółtym oczom, choć jeszcze niewybarwionym, w kolorze szaroniebieskim. A pyszczek zakończony jest jasnoróżowym noskiem. Pysk ma szeroki, wiecznie przybrany neutralny wyraz wygląda za to, jakby była bardzo nieprzyjemna, wręcz niemiła dla innych, ale to wcale nie tak, musicie uwierzyć! Na razie ciężko cokolwiek powiedzieć o jej sylwetce - wszak to kociak! - ale zdecydowanie wygląda na taką, co to urośnie duża i ciężka.
Taki promyczek słońca, który żyje, żeby tobie się żyło lepiej, serio!
Ale, dopóki cię nie zna, to trochę skryta, nieśmiała i wycofana; trochę wygląda jakby cię nienawidziła, ale wcale tak nie jest, ona tylko wygląda!!
Spięła mięśnie. Nie dlatego, że była gotowa do ataku, nie dlatego, że szykowała się na tę walkę, ale dlatego, że zaczęła się wyraźnie stresować. Sierść na grzbiecie wyraźnie się jej uniosła, a ogon stał się dwa razy większy, podobnie jak źrenice. Miała nadzieję, że uda jej się jakoś wymigać z tego sparingu, że nie będą musieli walczyć, ale jedyne, co mogła zrobić, to chyba po prostu się do tego zmusić. Ale jak? Jak miała to zrobić?
Przecież wojownik spodziewał się ataku, a ona od razu zapomniała, z całego tego stresu, jak wyglądała teoria. Czy mogła coś zrobić, żeby się nie spodziewał?? Ach, zamknęła oczy, rzucając się po prostu na ślepo, machając łapkami w jego stronę, by trafić... cokolwiek?
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Choroba co jakiś czas mnie atakowała, ale nigdy na tyle żebym musiała znaleźć się wśród zakamarków Ziołowego Wzgórza na dłużej; starałam się wykurować, nie przesadzać i zadbać o siebie; wątpiłam, że klan potrzebował chorego Zastępcy, mimo iż strasznie abstrakcyjnie to dla mnie brzmiało. Nie bałam się obowiązków, nie bałam się nigdy walki, ale od zawsze ostatnie co potrzebowałam to piastowanie rangi, która nie była moja; Zgromadzenie było nieprzyjemną nauczką do tego, że potrzebowałam zrozumieć jak działa nowy świat, świat który nigdy nie był mi po drodze. Najgorszym jednak co mnie spotkało przez ostatnie księżyce to porwanie przez ludzi Szopa, nadal nie potrafiłam tego do końca zrozumieć, przetrawić; dopiero co dotarł gdzieś gdzie chciał zostać na stałe, a teraz… znowu go nie było. Może nasza rodzina nigdy nie miała być razem? Ponure myśli. Pełzły za mną i często starały się ostać na dłużej, ale miałam ważniejsze rzeczy na głowie: klan, rodzinę, obowiązki.
– Skalista Łapo? Nasz pierwszy dzień treningu razem! Jak się czujesz? Wybacz, że i tak się przedłużyło twoje czekanie po tym jak wzięłam cię pod swoje skrzydła – zaczęłam spokojnie – Musisz mi wybaczyć, ale teraz już jestem zwarta i gotowa! Mam nadzieję, że ty również? Chciałabyś mi powiedzieć co takiego Skażona Woda przekazał ci na treningu? – zapytałam wesoło, ruszając w stronę wyjścia z obozu. Umówiłam się z kotką przed wyjściem, ale nie chciałam przedłużać bez powodu; świeże powietrze i cisza od zgiełku obozu zawsze była lepsza, a wiedziałam, że kotka nigdy nie zaprzestała swoich obowiązków.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins