Księżyce: 36
Mistrz: Ogniste Serce [*]
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC]
Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC]
Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
Kiwnela głowa szczęśliwa. - Moment! - Chwilę jeszcze minęło zanim zeszła. Chciała z góry popatrzeć na teren żeby zobaczyć to, czego z dołu nie mogła. I może co prawda nie napotkała super szczegółów widocznych tylko z góry, ale zobaczyła co najmniej dwie dziuple, o których nie miała wcześniej pojęcia.
Po nie długiej chwili zabrała się za schodzenie. - Mistrzu, schodzę. - Poinformowała żeby ten był świadom. Najpierw ułożyła się na pniu głową ku górze i wbiła po kolei łapy w pień. Nie była pewna, czy schodzenie ku dołowi też musi odbyć się z zamkniętymi oczami, ale na wszelki wypadek - bo była dużo wyżej niż wcześniej - zrobiła to faktycznie. Zamknęła i zaczęła po kolei wbijać lapy na zmianę, kierując się ku dolowi. Teraz szło jej lekko sprawmiej niż wcześniej. Co jakiś czas podglądała gdzie jest i gdy za jakimś trzecim sprawdzeniem zobaczyła, że jest na tyle blisko by po prostu puścić się i zeskoczyc na dół, to to zrobiła. Wylądowała obok Mistrza ucieszona i pewniejsza siebie. Teraz tylko musi to udoskonalac, żeby pewnego dnia wejść stabilnie z patrzeniem ku górze cały czas.
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
xxxxKiwnąłem głową i poczekałem chwilę. Nic dziwnego, że chciała spojrzeć na widoku, niecodziennie można oglądać świat z nieco innej, wyższej perspektywy. Chyba, że ktoś codziennie się wspina. No, wiadomo o co mi chodzi. Oglądałem jak schodzi, ponownie - bardzo dobrze i zgodnie z teorią. - Mhm, super! - wymruczałem. Nadpływająca Łapa umiała sporo - wymagała nieco powtórek, na pewno musimy zahaczyć o Kodeks Wojownika, bo jeszcze go nie przerabialiśmy... oprócz tego parę powtórzeń wspinaczki i walki, i będzie gotowa, by stanąć przed Łabędzią Gwiazdą do mianowania. Chciałbym, by było to jeszcze na tej ceremonii - nie było potrzeby, by trzymać ją w randze terminatora dłużej, niż to konieczne. Miała potencjał, była sprytna, mądra. Będzie dobrym wojownikiem. Podejrzewałem nawet, że lepszym ode mnie. Dużo bardziej się do tego nadawała i wierzyłem, że da sobie radę. Z całego serca w to wierzyłem. xxxx- Wystarczy na dzisiaj, zasłużyłaś. Wracamy? - zapytałem.
Księżyce: 36
Mistrz: Ogniste Serce [*]
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC]
Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC]
Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
Wzięła głęboki wdech po jego słowach. - Tak, chętnie. - Nie zrobiła tak dużo, jak oczekiwała, ale... jak na to przełamała się i zrobiła coś, co tyle czasu jej nie wychodziło, to uważała to za sukces. I niech ten sukces dziś taki pozostanie. Jednak nim ruszyli Przypływ jeszcze zaczepiła wojownika. - Ogniste Serce. - Zwróciła jego uwagę i zaczęła mówić nieprzemyślane słowa, po prostu od swojego wodnistego serca. Ogień i woda... a jednak się dogadali. - Bardzo dziękuję, że nie naciskałeś. Doceniam to. - Posłała mu lekki uśmiech, choć starała się utrzymać w miarę poważny wyraz pyska. brała to co mówi na poważnie. - Wiem, że jeszcze będę musiała trochę poćwiczyć, nim idealnie mi to wyjdzie i w ogóle jeszcze trochę zanim wszystko skończymy, ale... jeśli będzie nam szło tak jak dziś, to w nas wierzę. - machnęła lekko ogonem w powietrzu. Była... dość dorosła jak na swój wiek... może to lecznica nadała jej charakteru i dojrzałości? Zapewne. W końcu trudne chwile uczą. A przebywanie z Poetą hartuje. - Dziękuję. - Nie mogła jeszcze powiedzieć, "dziękuję, że jesteś moim mistrzem", bo chciała to powiedzieć kiedy faktycznie skończy trening. Narazie wojownik zdołał opóźnić jej trening i może nawet już byłaby wojownikiem gdyby nie jego załamanie? Ale bycie wojownikiem nie było ważniejsze od czyjejś śmierci. I ona to rozumiała.
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
xxxxSpojrzałem na nią, gdy wypowiedziała moje imię. To, jak Nadpływająca Łapa do mnie mówiła było w jakiś sposób... inne, dziwne. Jej głos generalnie był dosyć poważny, dorosły, przez co za każdym razem, gdy zwracała się do mnie po imieniu, lub 'mistrzu', miałem wrażenie... jakby naprawdę brała mnie na poważnie. I było to dla mnie nienaturalne uczucie, bo ja samego siebie nie traktowałem za poważnego. Nie byłem poważnym wojownikiem Klanu Rzeki Ognistym Sercem, tylko... tylko głupim, niewielkim Ognikiem. Nocny Szkwał niekiedy mnie tak traktował. Albo wmawiałem sobie, że mnie tak traktuje, by nie przyznać przed samym sobą, że może jestem nieco więcej warty dla Klanu, niż sam uważam. Wodny Wir mnie tak traktuje. Jestem jej braciszkiem, mniej pewnym, mniej odważnym, zakompleksionym, durnowatym. Miałem wrażenie, że tylko Nadpływająca Łapa traktowała mnie inaczej. Gdy miałem kryzys dwa dni temu, nie uspokajała mnie i nie chodziła wokół mnie jak z dzieckiem, po prostu czekała, wiedząc, że jestem dorosły i powinienem sobie dać radę. I chociaż w większości przypadków to błędne założenie, wtedy podziałało. Było coś dziwnego w tym, jak do mnie mówiła. Jakbym naprawdę był jej mistrzem, jakby chciała mnie słuchać i brała pod uwagę moje zdanie. Dziwne. Dziwne uczucie i kłuło mnie w serce, bo podobnie miałem z Jaskółką, choć może trochę inaczej. Z Jaskółką to i tak nie było tak bardzo dojrzałe. Z Jaskółką było bardziej ciepłe, uczuciowe. Bo taka była Jaskółka. Pełna troski, zrozumienia, była spokojna, miła, w moich oczach iskrzyła jasnymi promykami słońca. Była idealna. Tak bardzo, bardzo chciałbym poczuć jej ciepło choć jeszcze jeden raz. xxxxAle terminatorka kontynuowała, a ja jak wyrwany z trasu próbowałem się skupić na jej słowach. Mówiła mi coś ważnego, a ja myślałem o niej. Było mi głupio - tak, jakbym nie szanował córki Srebrzystego Jeziora. Ale nie potrafiłem o niej nie myśleć, nie o mojej Jaskółce. O niej myślałem zawsze, bez przerwy. Nie umiałem inaczej. - N - mruknąłem, chcąc powiedzieć, że nie ma sprawy. Pomyślałem też, że mógłbym powiedzieć to samo, patrząc na sytuacje sprzed trzech dni, choć do tego chyba nie dałbym rady przyznać się na głos. Spaliłbym się z wstydu. Ale ona kontynuowała, a jej słowa były jeszcze dziwniejsze niż ton głosu którego używała, by się do mnie zwrócić. Wierzyła. Wierzyła w nas, we mnie i w siebie. Przełknąłem siłę. Ja też w nią wierzyłem. Z całego serca, wierzyłem, że jej się uda, że będzie gotowa, że będzie... naprawdę świetną, świetną wojowniczką. Życzyłem jej tego, by dorównała Wodnemu Wirowi, choć jakby Woda o tym usłyszała, to by się wściekła. Naprawdę życzyłem jej jak najlepiej. Widziałem jej przyszłość jasno, była idealnym materiałem na wojownika. Była sprytna, inteligentna, mądra. Szybko się uczyła, była cierpliwa i tylko trochę brak jej było pewności siebie przez wrodzoną wadę, absolutnie nie wynikającą z jej winy. Była zupełnym przeciwieństwem mnie. Była doskonała pod względem życia i przysłużenia się Klanu. Była absolutnym przeciwieństwem mnie. Mogła przynieść dumę dla Klanu i żal mi tylko było, że marnowała swój potencjał w moich łapach. xxxx- Ja... ja też. Dziękuję. Będziesz... świetnym wojownikiem, Nadpływająca Łapo - lepszym niż ja, gdy tylko trochę nabierzesz wprawy. Nie wiedziałem, co więcej jej powiedzieć. Byłem niezręczny. Zawsze taki byłem. Skierowałem się do obozu, patrząc przy tym, czy kotka idzie za mną.
Księżyce: 36
Mistrz: Ogniste Serce [*]
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC]
Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC]
Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
Cieszyła się, że to powiedziała, bo widziała w nim prawdziwe, chyba pozytywne emocje. Z radością wrócili wspólnie do obozu, gdzie oboje odpoczęli i Przypływ rozmyślała nad tym jak pójdzie jej reszta materiału. Oby się uwinęli, to może faktycznie obietnica Ognistego Serca o jej mianowaniu się sprawdzi? Szczerze, szczerze na to liczyła.
//zt <3 <3 <3
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆