Logo Artemidy
Trening Karasiowej Łapy
#1
***


  Jak powiedziała, tak zrobiła — razem z Karasiową Łapą wyszli z obozu tuż po zakończeniu ceremonii Topolowy Bór nie widziała sensu, by sprzeciwić się sugestii przywódcy, sama nawet uważała, że jak przeszkolić nowe pokolenie terminatorów w umiejętności ryb, to najlepiej teraz — póki nie trzeba było męczyć się ze skutą lodem powierzchnią wody. To, oczywiście, również dobra nauka na przyszłość... ale po co sobie utrudniać, jak można ułatwić? Córka Nocnego Szkwału żyła takim przekonaniem i wychodziło jej to na dobre. Przynajmniej do tej pory.

  — Przejdziemy się do Wilgotnych Skałek. To niedaleko stąd. — Parę, może paręnaście kroków poza obozem? Nigdy nie liczyła. A jeśli to, co zasłyszała między kotami, było prawdą... To może Karaś był już obeznany z okolicą, dzięki działaniom swojego ojca. Działaniom, które prawie pozbawiły Karpi Strumień praw rodzicielskich, prawie, ale cóż... Jakoś dzieci należy wychować. — Jak już pewnie słyszałeś, łowiąc ryby, gdy już siedzisz na brzegu, potrzebujesz zachować całkowity bezruch oraz pozostać w ciszy. To ważne, byś pilnował też swojego cienia, by nie padał na taflę wody i nie odstraszył ryb. A potem, jak już pewnie wiesz, jest z górki. Zanurzasz palec lub końcówkę ogona w wodzie i czekasz. Kiedy ryba zainteresuje się tobą, poczujesz skubnięcie, to prędko zaczepiasz pazurem o łuski i wyciągasz ją na brzeg, gdzie pozbawiasz ją życia. — Nie wątpiła, że Karasiowa Łapa jest już zaznajomiony ze wszystkimi zasadami łowienia ryb, z takim ojcem jak Karpi Strumień byłoby ciężko, by było inaczej... Ale dla zasady musiała powtórzyć zasady. Powtórka materiału jeszcze nikomu nie zaszkodziła, raczej, nie powinna.
ej, nie mogę, nie mogę tego powiedzieć
a nie, zapomniałam, że mogę k###a wszystko mówić (hahaha)
a pamiętasz jak kiedyś powiedziałam, że...

LVL 3 30 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#2
xxxxKaraś to serio, nieironicznie, musiał pilnować żeby się NIE POSIKAĆ z radości, gdy wybiegł z obozu. Nie zwracał uwagi jednak na żadne drzewa czy krzewy, nic go to nie interesowało - SZUKAŁ RZEKI. To było najważniejsze. Woda. Rzeka. Łowienie ryb. Już teraz!
xxxx- Wilgotne Skałki, TAK JEST TOPOLOWY BORZE! I tam jest rzeka, tak? I ryby? I tam się je łowi, tak?! - musiał się upewnić, że to nie sen, że on serio TERAZ idzie ŁOWIĆ ryby. Skakał wokół mistrzyni tak, jakby miał nieskończoną ilość energii. Tak się też czuł.
xxxx- Tak! Wiem! I to też! - przerywał jej co chwilę, gdy tłumaczyła teorię łowienia. Oczywiście, że znał to wszystko. I MUSIAŁ się tym pochwalić. - I wtedy mogę złowić pstrąga albo ukleję, albo czebaczka, albo płotkę, albo brzanę, albo wzdręgę, albo piskorza, albo kiełba, albo okonia, albo lina, albo klenia, albo... eee... o czymś zapomniałem. A TAK, czebaczek! Nie, nie, o czebaczku już mówiłem. A jazgarz? Albo cierink? O! NO I KARAŚ - wymieniał jak najęty, gubiąc się trzy razy w swojej wyliczance. - I brzanę poznam po tym, że jest długa i walcowata, i że ma dwa wąsy. A ciernika po tym, że jest malutki, spiczasty przy pysku. Często szarozielony, ale może być też niebieskozielony albo ciemnoszary. A okonia po tym, że...
LVL 2 90 / 150
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
9
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
#3
  Takiego terminatora to mogliby jej tylko pozazdrościć.

  — Tak, dokładnie. Tam jest rzeka, woda, tam też łowi się ryby. — Zapewniła terminatora i skinęła głową. Cieszyła się, że jest entuzjastyczny. I że w tych krótkich, paru chwilach między mianowaniem na ceremonii i przydzieleniem go pod jej opiekę, a przyjściem tutaj nad wodę, nie sprawił dużej ilości problemów. Właściwie żadnego, uznałaby. Nie uznawała tego, że jej przerywał, za coś złego. Był podekscytowany, a większość tej wiedzy i tak pewnie już znał dzięki ojcu. Po co miałaby się dodatkowo denerwować za coś takiego? Nie chciało jej się, szczerze.

  Dotarli do Wilgotnych Skałek, nie zajęło to długo, ani Topolowy Bór nie chciała kazać Karasiowej Łapie spędzić jeszcze dłużej na przejściu z jednego punktu do drugiego. Bo jeszcze by jej wtedy wykitował z tego całego entuzjazmu i co wtedy?

  — A okonia po ciemnozielonym grzbiecie i biegnącym po jego grzbiecie ciemnych smugach. — Dodała, zamyślając się podczas monologu syna Karpiego Strumienia. Wiedział dużo, a to była zaleta. Być fanatykiem na temat ryb w Klanie Rzeki było normalnością, a nawet atutem. Szeroka wiedza była dobra, trafił jej się dobry uczeń. Jeśli się postarają, prędko zostanie wojownikiem. — Jesteśmy na miejscu. Zajmij sobie wygodne miejsce na brzegu i zacznij to, co potrafisz najlepiej. Myślę, hm... Złów trzy ryby, dowolne. A ja będę czekać w pobliżu. — Do biegu, gotowi, start. Nie było potrzeby spędzać dłużej na teorii, trzeba było wziąć praktykę we własne łapy.

  Skinęła buremu kocurowi głową oraz odeszła trochę dalej, tam, gdzie przypadkiem nie odstraszyłaby ryb terminatorowi i usiadła, obserwując to, jak mu pójdzie.
ej, nie mogę, nie mogę tego powiedzieć
a nie, zapomniałam, że mogę k###a wszystko mówić (hahaha)
a pamiętasz jak kiedyś powiedziałam, że...

LVL 3 30 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#4
xxxx- Tak, tak!!!! - krzyknął zaaferowany. Tak się cieszył, że jego mistrzyni tak dobrze wiedziała fakty o rybach. Nie, żeby potrzebował więcej wiedzy na ten temat, ale zawsze lepiej tak, niż inaczej! Łabędzia Gwiazda był naprawdę niesamowity, skoro wiedział, że to właśnie Topolowy Bór będzie najlepszym mistrzem dla Karasia.
xxxxGdy szli w stronę rzeki, Karaś skakał wokół córki Nocnego Szkwału tak podekscytowany, że gdyby teraz się zatrzymał, to chyba by wybuchnął. Kiedy usłyszał szum rzeki, rozwarł szerzej oczy, które iskrzyły teraz jasno i wyraźnie. - Czy to... - urwał, bo wtedy ją zobaczył. Woda. Rzeka. Długa, dłuuuższa niż on sam mógł ją pojąc wzrokiem. Tafla rzeki lśniła przyjemnie, bo choć był nieco chłodniejszy dzień, zza chmur wystawało słońce. Karasiowa Łapa niemalże się rozpłakał z szczęścia, widząc, jak woda faluje pod wpływem prądów. - To naprawdę ona, Topolowy Borze... - szepnął będąc w takim szoku, że wyjątkowo nie silił się na krzyk. Sekundę po tym pędem puścił się w stronę brzegu, czując, jak wiatr dostaje się do jego uszu i nosa. I wiecie co? Wcale a wcale mu to nie przeszkadzało.
xxxx- Mogę dotknąć, mogę? Na pewno mogę! - zapytał zniecierpliwiony, po czym - nim Topolowy Bór w ogóle zrozumiała, że coś jest do niej mówione - łapką dotknął tafli wody. Oczy świeciły mu tak jasno, jak jeszcze nigdy przenigdy. I gdy myślał, że nie mogło być lepiej, usłyszał od swojej mistrzyni swoje zadanie - miał łowić ryby. I to był najpiękniejszy rozkaz dorosłego jaki usłyszał w życiu. - TOPOLOWY BORZE. Szczerze. Jesteś NAJLEPSZĄ mistrzynią i wojowniczką w CAŁYM KLANIE RZEKI - oświadczył, po czym nie czekał dłużej - usiadł na brzegu. Pilnował, by nie rzucić cienia na wodę. Myślał chwilę, której opcji łowienia chce spróbować najpierw, ale stwierdził, że postawi na palec. Wsunął go do wody, zachował bezruch i... i czekał. To się naprawdę działo, TATO.
LVL 2 90 / 150
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
9
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
#5
  Łowienie ryb było dla niej zawsze miłym wspomnieniem — ciepło wspominała naukę połowu ryb pod okiem Kolczastego Kasztanu, a potem wzięcie udziału w Połowie Rozkwitu... Oh, tak, będzie musiała później wspomnieć o tym Karasiowej Łapie. Może Karpi Strumień już mu o tym mówił? Jeśli nie, zrobi to córka Nocnego Szkwału. Konkurencja, w której mógłby zmierzyć się z innymi kotami, w czymś, co kochał najbardziej — to był dobry pomysł. Na pewno by mu się spodobało.

  Kącik pyska wojowniczki uniósł się w rozbawieniu, kiedy obserwowała zachowanie Karasiowej Łapy. Nie karciła terminatora, jak zrobiliby to zapewne niektórzy, ani nie kazała mu ściszyć tonu głosu, lub odzywać się do niej z większym szacunkiem. Wykazywał więcej werwy i chęci do pracy, niż co poniektórzy, a zwłaszcza... Hm, powstrzyma się od porównywania ambitnego młodego fanatyka ryb do innych kotów, które mogłyby mu pozazdrościć takiego przywiązania do Rzecznych tradycji i tego, co było sercem istnienia Klanu Rzeki. Skinęła głową na zgodę, ale kocur był już przy tafli wody... Heh, już pierwszy dzień treningu szedł im dobrze, to zaleta.

  — Dziękuję. Jak ukończysz trening, będą tak mówić również i o tobie. — Mruknęła z rozbawieniem, nie mogąc go już powstrzymać. Najlepsza mistrzyni i wojowniczka w całym Klanie Rzeki? Skłamałaby mówiąc, że te słowa nie wypolerowały jej ego jeszcze bardziej. Starała się, pracowała ciężko, czego nie można było powiedzieć o niektórych w Klanie... ahem, znowu odchodziła myślami. Ważne było to, że Karasiowa Łapa nie stanie się taki, jak ta gorsza część.

  Karasiowa Łapa przystąpił do swojej misji. Najwidoczniej jego entuzjazm przyciągnął również i szczęście dla niego samego — już po chwili bury kocur mógł poczuć skubnięcie w palec. Co zabawne, jego pierwszą potencjalną zdobyczą mógł być nie kto inny, jak... karaś, który zainteresował się kocią przynętą w postaci łapy.
ej, nie mogę, nie mogę tego powiedzieć
a nie, zapomniałam, że mogę k###a wszystko mówić (hahaha)
a pamiętasz jak kiedyś powiedziałam, że...

LVL 3 30 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#6
xxxxUhuhu, Topolowy Bór była miła i bardzo wygodnie łechtała ego Karasiowej Łapy, co było dla niego bardziej niż super fajowe. A to serio wyczyn! Napuszył się nieco, uśmiechając się szeroko na jej słowa.
xxxxNie odzywał się już, choć to było całkiem trudne, skupiając się na łowieniu ryb. Nie czekał wcale długo, nagle, nagle... och!! Nagle zobaczył jakiś kształt pod taflą wody, a kiedy dziubnął go w palec, Karasiowa Łapa gwałtownie próbował zaczepić pazurami o łuski rybeńki, by wpadła w jego sidła.
LVL 2 90 / 150
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
9
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
#7
  Karasiowa Łapa, jak na syna Karpiego Strumienia przystało, nie zawahał się ani chwili kiedy ryba zadecydowała się skubnąć jego palec, zaintrygowana kończyną kocura. Ten szybkim ruchem wyrzucił ją na ląd... tak szybkim, że nie musiał nawet upewniać się, czy ryba jeszcze żyje — karaś gwałtownie uderzył o brzeg, w ten sposób prędko pozbawiony życia. Ale na tym właśnie polegał sukces terminatora: Karaś złowił swojego pierwszą oficjalną rybkę.
ej, nie mogę, nie mogę tego powiedzieć
a nie, zapomniałam, że mogę k###a wszystko mówić (hahaha)
a pamiętasz jak kiedyś powiedziałam, że...

LVL 3 30 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#8
xxxxNie minęła chwila, a ryba padła nieżywa tuż obok terminatora. Karasiowa Łapa patrzył na nią przez chwilę w ciszy, w szoku, obserwował mokrą, sporą rybę i czuł, że zaraz się popłacze ze szczęścia. - Karaś, Topolowy Borze, to karaś!!! - miauknął do niej podekscytowany i dumnie położył przed nią jej pierwszą zdobycz. Dreptał niespokojnie w miejscu, czując, że nie wytrzyma dalszego łowienia - normalnie nie usiedzi w miejscu! ...ale nie, musi, musi być profesjonalnym łowcą ryb, tak, jak Karpi Strumień.
xxxxZaraz jednak wrócił do wody - miał do złowienia trzy ryby, nie jedną! Usiadł przy brzegu i tym razem wsunął pod taflę wody koniuszek swojego ogona, pilnując, by cień nie padał na wodę. Siedział też absolutnie bez ruchu.
LVL 2 90 / 150
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
9
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
#9
  — Cudownie! To dobry znak. — Zawołała, nie mogąc tym razem powstrzymać uśmiechu. Co za... zbieg okoliczności, prawda? Jego pierwsze "oficjalne" ryby, a tu proszę, łowi swojego imiennika, to dopiero było szczęście. Dobry znak, dobry omen, dzisiejsze łowy powinni pójść Karasiowej Łapie doskonale. — Bardzo dorodny! Będzie z niego dobry obiad. — Jakby było można, to zaproponowałaby synowi Karpiego Strumienia, by jakoś umieścił go przy swoim terminatorskim legowisku... Obawiała się jednak, że prędzej śliczny karaś zgniłby, niż zdążyłby nacieszyć oko i wzbudzić zazdrość w Zrośniętych Drzewach.

  Karasiowa Łapa kontynuował swoje starania. Wszystko zrobił dobrze, był cicho, nie rzucał cienia na wodę, nie poruszał się... Ale z jakiegoś powodu ryby teraz nie podpływały do niego. Był wcześniej za głośny, odstraszył część z nich? Kto wie, jakie humorki miały teraz rybki. Wyrok był natomiast jeden, jedyny sensowny: cierpliwość popłaca, a nuż przy trochę dłuższej chwili czekania, zaraz potencjalna ofiara skubnie go w końcówkę ogona...? Karaś musiał tylko trochę poczekać, pozostając w tej samej pozycji, co do tej pory.
ej, nie mogę, nie mogę tego powiedzieć
a nie, zapomniałam, że mogę k###a wszystko mówić (hahaha)
a pamiętasz jak kiedyś powiedziałam, że...

LVL 3 30 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#10
xxxxKarasiowa Łapa nie wysiedziałby w miejscu ani sekundy - chyba, że chodziło o łowienie ryb. Wpatrywał się intensywnie w wodę i cicho, cierpliwie czekał. Jakby to nie był on! Nie zamierzał odpuścić sobie kolejnych złowionych ryb, czekał i trzymał gorączkowe nadzieje za zębami, wiedząc, że ryba prędzej czy później w końcu podpłynie. Kwestia paru chwil!
LVL 2 90 / 150
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
9
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
#11
***

Nie miał na to ochoty, najmniejszej. Karasiowa Łapa potrzebował jednak mistrza, który będzie w stanie go ujarzmić i trzymać krótko. Być może... był dla niego zbyt surowy podczas zebrania, jednak nie mógł pozwolić na to, by ktoś najpierw zakłócał zebranie, a potem odzywał się z takim brakiem szacunku do starszych.
Tak jak obiecał, czekał o świcie przed wyjściem z obozu. Domyślał się, że terminator sam z siebie może nie chcieć przyjść więc poprosił Kormoranią Szyję, aby upewniła się, że jej syn się stawi. W jaki sposób to zrobi, to już jej matczyny wybór.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#12
xxxx- Jesteś NAJGORSZĄ matką jaką mogłem mieć! Nienawidzę cię, nienawidzę! Nigdy więcej się do mnie nie odzywaj - słowa pełne jadu i desperacji wydostały się z małego pyszczka Karasiowej Łapy, gdy mama siłą wyciągnęła go z Zarośniętych Drzew i nakazała iść do Nocnego Szkwału, mówiąc przy tym, że kocurek przynosi jej tylko wstyd - nic więcej. A dla Karasia wtargnięcie mamy było bardzo niespodziewane - oczywiście nie planował stawić się na treningu, nie z Nocnym Szkwałem. Zamierzał cierpliwie czekać, aż Topolowy Bór wróci z lecznicy, by mogli dalej razem się uczyć... absolutnie z tym zwyrolem współpracować nie zamierzał. Szkoda, że Kormorania Szyja odkryła jego kryjówkę i po raz kolejny pokazała, że nie jest po stronie własnego syna. A dla burego kocura był tylko jeden wniosek - kocica nigdy go nie kochała, nie chciała go mieć za syna i w ogóle marzyła o tym, by Karaś w końcu zdechł. Wykrzyczał więc wszystkie te bolesne słowa prosto w pysk wojowniczki, tuż przy Nocnym Szkwale, do którego go zaciągnęła.
xxxxPodniósł wzrok tym razem na zastępcę. Na pysku miał grymas pełen złości, żalu i desperacji. Czuł się niesprawiedliwie potraktowany, niesprawiedliwie. - Nigdzie z tobą nie pójdę - syknął do Nocnego Szkwału. Był wściekły, że wykorzystał jego ex-matkę do tego, by się tu stawił, ale nie planował iść nigdzie dalej. Nie zmusi go. - Mam na dziś PLANY, żegnam. I na każdy inny dzień też, aż do wyzdrowienia mojej MISTRZYNI - dodał i odwrócił się tyłem, po czym zaczął iść w zupełnie inną stronę. Nie wiedział jeszcze jakie plany, się okaże.
LVL 2 90 / 150
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
9
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
#13
Cała ta sytuacja była nieprzyjemna dla wszystkich. Dla Nocnego Szkwału, dla Karasiowej Łapy, ani dla jego matki. Posłał jej dziękujące spojrzenie pełne współczucia, gdy przyprowadziła krnąbrnego młodzieńca do niego i odprowadził wzrokiem, gdy ich zostawiła.
Westchnął. Jak nie po złości, to może po dobroci uda się coś ugrać.
- Słuchaj. Nakładanie kar nie sprawia mi przyjemności, ale nie mogę pozwolić żeby terminator wrzeszczał na wojowników. Nie możesz się tak zachowywać. Topolowy Bór sama mnie poprosiła żebym przekazał twój trening komuś innemu, nie wiadomo kiedy wyzdrowieje. Jeśli będziesz się dobrze sprawował i współpracował, zdejmę z ciebie karę za kilka wschodów słońca. Może tak być? Jeśli nie będziesz stawał okoniem dla samego faktu, żeby się tylko buntować, może zdążysz skończyć trening do następnej ceremonii. - zaproponował. Tak, żeby pokazać się Karasiowi z tej dobrej strony, wyciągnął do niego łapę, zaoferował współpracę i jej warunki. To, co młody zdecyduje zależy tylko od niego - jeśli woli kisić się w obozie z Łapą w imieniu nie wiadomo jak długo - droga wolna. Jeśli zachowa się jak dorosły, ma szans jeszcze z tego jakoś wyjść.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#14
xxxxTak się spodziewał, że pan niesprawiedliwy wcale nie pozwoli mu daleko odejść. Sztywno odwrócił głowę w jego stronę, mając ochotę napluć na ten przebrzydły pysk. Spiął mięśnie. O dziwo Nocny Szkwał wcale nie krzyczał i nie mówił do niego ostrym tonem. To tylko... jeszcze bardziej sprawiło, że Karasiowa Łapa się obruszył, aż zjeżył sierść na grzbiecie.
xxxx- Ty chyba sobie żartujesz. Dałeś mi karę, bo martwiłem się o zdrowie mojego przywódcy. Zakazałeś wychodzić z obozu NAWET NA PATROLE, każesz mi wymieniać mech w legowiskach i gnić tu, bo ZMARTWIŁEM SIĘ o ZDROWIE mojego przywódcy. Wyjąca Wilczyca nie miała prawa mnie pouczać, NIC złego nie zrobiłem. To Noc zaczął pierwszy mnie zaczepiać, ale no niestety, to nie ja jestem z rodziny wielkiego PANA ZASTĘPCY i to nie ja noszę po nim imię, więc to MI musiało się oberwać, NIE jemu. Dałeś mi karę ZA NIC i ośmieszyłeś przed całym Klanem, zmanipulowałeś moją beznadziejną matkę, która się chyba w tobie ZAKOCHAŁA, bo tak posłusznie wykonuje twoje polecenia. A teraz nagle jesteś milutki słodki i potulny baranek? Kim ty myślisz że ja jestem, idiotą? - fuknął wściekle. - I nie wierze ci. Nie wierzę w żadne twoje słowo, ani w to, że nie lubisz dawać kar, ani, że chcesz mnie naprawdę wytrenować, a najbardziej w to, że Topolowy Bór sama nie chciała mnie trenować. Jesteś obrzydliwym KŁAMCĄ, który karze za EMOCJE młodszych, bo co, tak lubisz mieć władze i kontrole? Oby Łabędzia Gwiazda żył wiecznie, bo Klan pod twoimi łapami to będzie RUINA, rozumiesz, RUINA. Pogrywasz ze mną, śmiejesz się ze mnie i masz mnie w dupie, to ja ciebie też. Wiem, że udajesz mojego mistrza dla ZABAWY, bawisz się MOIM KOSZTEM. Wielki Pan Zastępca! Jeszcze udaje miłego, ekstra, no, łaske mi zrób, że mnie wytrenujesz! - mówił wściekły, mając wrażenie, że zaraz wybuchnie. - Nigdy nie będziesz jak Łabędzia Gwiazda, nigdy. I nigdy nie będziesz moim przywódcą.
LVL 2 90 / 150
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
9
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
#15
- Nie rozumiesz za co dostałeś karę. Nie dostałeś kary za to, że martwiłeś się o Łabędzią Gwiazdę. Nie miałem o to problemu i odpowiedziałem ci wtedy bez żadnych wyrzutów. Problemem było to, że naskoczyłeś na Wyjącą Wilczycę, zwracając się do niej z brakiem szacunku. Krzyczałeś do niej. Zwyzywałeś też kocię od szczyla gdzie, jako kot dużo starszy, powinieneś być ponad to. Noc jest kocięciem, które dopiero co może rozpocząć nauki. Upewniłem się, że rodzice z nim porozmawiają o jego zachowaniu i ja również dołożę wszelkich starań, żeby to się już nie powtórzyło. Ty natomiast naskakujesz teraz też na mnie i na swoją matkę bo nie robimy tego, co ci się podoba. Brak ci ogłady, Karasiowa Łapo. Jeśli chcesz być dobrym wojownikiem jak twój ojciec lub Łabędzia Gwiazda, musisz nauczyć się pokory. Nie nałożyłem na ciebie kary, żeby zrobić ci na złość tylko po to, abyś miał czas przemyśleć swoje zachowanie i ochłonąć. Jeśli zobaczę poprawę wcześniej, z przyjemnością skrócę karę. Nie znasz mnie, nie wiem jaki jestem kotem i nie próbujesz zrozumieć dlaczego Łabędzia Gwiazda wybrał mnie na swojego następcę. Widzisz we mnie wroga, udajesz że znasz mnie lepiej niż wszyscy bo odważyłem ci się sprzeciwić. Wyciągam do ciebie łapę i daję ci szansę na refleksję, zaczęcie od nowa i poznanie się nawzajem od tej lepszej strony. Możesz wybrać, czy wolisz mieć we mnie wroga, czy sojusznika. - odpowiedział, starając się zachować na tyle spokoju, na ile się da. On w wieku Karasia był już wojownikiem. Wiedział co wolno, a czego nie. Temu tutaj... cóż, brakowało pokory, ogłady, szacunku. Dostał szansę na naprawienie swojego błędu, została wyciągnięta do niego łapa. Co z tym zrobi, to już tylko i wyłącznie jego decyzja. - Przepraszam, że zachowałem się w sposób pozwalający na taką interpretację, ale za kocięta odpowiedzialni są rodzice - dlatego nie zwróciłem Nocy uwagi. Tym zajmą się jego rodzice. Za terminatorów natomiast odpowiedzialni są mistrzowie, a twoja mistrzyni nie jest w stanie dłużej poświęcać ci czasu. Dlatego stało się tak, jak się stało. Każdy członek klanu Rzeki jest tak samo ważny i traktuję wszystkich tak samo, nieważne czy jest z rodziny czy nie. Gdyby tak nie było, nie zabiłbym Skalistego Zbocza za zdradę, tylko puściłbym go wolno, nie sądzisz? - dodał. Było mu... trochę przykro po słowach Karasia, jednak bardziej irytował go brak szacunku, z jakim młodzieniec zwracał się do starszych, zarówno wiekiem jak i rangą. Widzi źdźbło w cudzym oku, ale nie dostrzega beli w swoim własnym.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości