Większy kociak, powyżej średniej wysokości rzeczniaków. Jest to masywny kot, o szerokich barkach, trójkątym, podłużnym pysku, maswynych łapach i długim, puszystym ogonie. Dość smukły w budowie, mimo masywności. Futro długie, zadbane, lśniące, duże w objętości. Kocur posiada jasne futro z czarnymi pręgami na pysku, łapach i ogonie, z pojedynczą pręgą na grzbiecie. Na jebo bokach widnieją również czarne cętki. Na łapkach, kryzie oraz na pysku widnieją białe plamy. Różowy nosek i uszy kontrastują się z jego oczami. Teraz bladoniebieskie, w przyszłości jasnozielone.
Kociak spokojny i cichy. Obserwuje wszystkich i wszystko, chcąc tak się nauczyć jak najwięcej o świecie. Małomówny. Z tych powodów może wyjść na kota dość chłodnego, tym bardziej, że zazwyczaj nie okazuje za wiele swoich emocji. Przykładny, zawsze to, co robi zostanie wykonane ze stuprocentową starannością. Chętnie się uczy. Stroni od zabaw, które nie wymagają wysiłku. Sparing czy łapanie ruszających się robaków jest bardzo dobrym ćwiczeniem, jednym z ulubionych Jesionu. Jest to kot lojalny, kot opiekuńczy wobec swojej rodziny. W przyszłości wyrośnie z niego perfekcjonista, o zbyt dużej pewności siebie z powodu dobrze postawionej rodziny.
Świetlikowa Knieja, Rojstowe Rozlewisko, Szumiący Wodospad, Skrząca Łapa [KC], Rdzawa Wiewiórka [KRz], Sol [S] | Nawałnicowy Ryk i spółka [GK]
W końcu dostał terminatora. Dwóch, nawet.
Od razu po ceremonii złapał Lisią Łapę i Foczą Łapę, aby powiedzieć im, że pierwszy dzień będą miały razem. Myślał, że był to mądry pomysł. Przekazał im, że mają rano zjeść i zjawić się przy wyjściu z obozu.
I czekał.
what planet are you on?xxxxxxxxxxxxxxxxwhatconstellation? YOU'RE FLOATING LIKE A GHOST INTO THE UNKNOWN whatplanetareyouon?cosmicphenomenon xxxxxxxxxxxxxxxxstars by the millions, oh holy, golden sun
Księżyce: 9
Mistrz: jesionowy las
Płeć: kotka
Matka: kormorania szyja
Ojciec: karpi strumień
Trwałe urazy: brak lewej tylnej łapy (permanentne -1 do szybkości i zręczności)
Księżyce: 9
Mistrz: jesionowy las
Płeć: kotka
Matka: kormorania szyja
Ojciec: karpi strumień
Trwałe urazy: brak lewej tylnej łapy (permanentne -1 do szybkości i zręczności)
wysoka || krótkowłosa, ruda klasycznie pręgowana || biała końcówka ogona || orientalna budowa, wielkie uszy || zielone oczy || brak lewej tylnej łapy
ambitna, głośna, lubi się bić, lubi poznawać nowe koty i dowiadywać się nowych rzeczy, chce być najlepszym wojownikiem świata
Liszka wstała bladym świtem, jeszcze zanim zrobiło to słońce i natychmiast postanowiła obudzić Fokę; przyniosła jej nawet śniadanie, o, tłustą płotkę którą mogły się podzielić zanim ruszą na trening, tak, dokładnie. To był dobry pomysł. Liszka swoją część śniadania pochłonęła na raz a potem skupiła się na czyszczeniu Foczego futerka, tak w zadośćuczynieniu za pobudkę tak wczesną porą.
Ruszyły niedługo potem obok siebie, Liszka niesamowicie żwawym, choć nieco kulawym krokiem; przyspieszyła znacząco, gdy zobaczyła jak Jesionowy Las czeka na nie przy wyjściu z obozu. - DZIEŃ DOBRY - przywitała się głośno z mistrzem. - JESTEŚMY!!
Odziedziczyła wzrost po matce, to pewne — widocznie góruje nad innymi kociętami, odstając od nich nie tylko wzrostem, ale również orientalną budową ciała... Którą też przejęła po Kormoraniej Szyi. Długi pysk, wielkie uszy — nie da się pomylić, w kogo wdała się bardziej z dwójki rodziców. Elegancka, porusza się gładko, z ostrożnością w każdym kroku.
Jej futro to prawdziwa mozaika barw — srebrzyste tło przecinane czarnymi, tygrysimi przerywanymi pręgami, gdzieniegdzie przecięte rudawymi łatami. Na pysku czerń i rudy rozłożone są w miarę równo: prawa strona pyska jest jasnoruda, lewa srebrna, zaś część mordki pokryta jest bielą (od nosa, do połowy policzków, oraz pomiędzy oczami, kończąc się równo na linii z górą oczu). Większość ciała zajęta jest przez sierść o srebrnej barwie, która rozlewa się po bokach, po prawym fragmencie pleców aż po ogon, który również pozostaje w większości srebrzysty. Tam, gdzie zanika srebro, uzupełnione jest przez jasnorudy kolor, który spływa po lewym barku kotki, przebiega przez lewą stronę grzbietu oraz lewym udzie. Na obu znajdują się tygrysie przerywane pręgi — na jasnorudym są one o ciemniejszej, bardziej rdzawej barwie, na odcieniu srebrzystym, czarne. Biel, kontynuując swoją drogę z pyszczka, rozlewa się po krtani, aż po brzuch. Palce przednich łap są białe, jak i również skarpetki na tylnych łapach.
Urokliwy pyszczek wykończony jest różowym noskiem, z czarną plamką po lewej stronie. Oczy, póki co kocięce, błękitnoszare, w przyszłości zyskają kolor jasnozielony.
Mała kopia Kormoraniej Szyi, z małymi... różnicami. Spowodowaną częstymi nieobecnościami rodziców w kociarni, oraz surowym podejściem matki.
Foka jest pewna siebie i odważna — przy czym najchętniej zawsze zajmowałaby główną rolę, czy to w zabawach, czy nawet w zwykłej rozmowie, tak, by uwaga skupiała się w większości na niej. Jest zdania, ze jest najpiękniejsza, jak i również zapowiada się na najszybszą, najlepszą, najmądrzejszą... oraz długo by wymieniać, bo sama Foka zaczęłaby znajdywać coraz to najróżniejsze czynności, w których mogłaby prześcignąć innych. Nie została nazwana od rybki, a od drapieżnika, który je pożera — taka właśnie chce być, eliminująca konkurencję, "pożerającą" ją na swojej drodze... A jeśli o jedzeniu ryb mowa, przejęła zainteresowanie wędkarstwem od ojca, jednakże nie w tak intensywnym stopniu, co kocur. Zdecydowanie bardziej interesuje ją kwestia pływania i tak jak niektórzy chcą móc wyjść już poza obóz, by móc łowić ryby... do niej szepce woda, intryga, jaką jest unikalna dla kotów Klanu Rzeki umiejętność pływania.
Częste nieobecności rodziców nie obyły się jednak bez wpływu na młodą psychikę — Foka potrafi bardzo szybko się zdenerwować, pod wpływem chwili i intensywnych emocji powiedzieć o parę słów za dużo. Choć kreuje się na elegancką damę, częściej jest markotna i złośliwa, niż wypadałoby dla kogoś ułożonego i uprzejmego. Zdarza się, że nie potrafi trzymać języka za zębami, a kiedy chodzi już o jej honor, lub potrzebuje wygrać w sprzeczce — wszystkie chwyty dozwolone. Nawet te, które są rzuceniem brzydkim przekleństwem, lub uderzenie prosto w pysk... i tyle byłoby z damy. Księżniczka księżniczką, ale nie potrzebuje niczyjej pomocy — wszystko chce osiągnąć sama, własnymi siłami i denerwuje się, jeśli ktoś zasugeruje, że potrzebuje pomocy, lub jest na to za słaba. Samowystarczalna, wystarczyłaby jej nawet jej własna obecność, nie potrzebując innych kotów.
Foka, choć z początku markotna ze względu na wczesny czas pobudki (cóż, o tyle była wdzięczna Lisiej Łapie, że dzięki niej nie ma szans spóźnić się na pierwszy dzień treningu), to już po niedługim czasie jej mordka została rozjaśniona uśmiechem po wspólnym śniadaniu z Liszką (za co nie zapomniała jej podziękować, oczywiście), mrucząc głośno, gdy ta czyściła jej futerko. W zamian i Liszka została obdarowana paroma liźnięciami po rudej sierści w celu ładnego pokazania siebie na treningu przed nowym mistrzem, ale... z taką ilością odstających kłaczków, których była plaga na Lisim futrze, już dawno spóźniłyby się na trening, gdyby Foka chciała przywrócić je do idealnego, nienagannego stanu. Ale tak, jak już kiedyś sobie pomyślała — urok Liszki polegał właśnie na tym nieładzie.
Upewniła się, że cały czas dostosowuje prędkość swoich kroków do tych Liszkowych, a gdy zjawiły się przed Jesionowym Lasem, skinęła kocurowi głową z szacunkiem.
— Dzień dobry, Jesionowy Lesie. — Przywitała się, choć nie tak głośno, jak zrobiła to siostra. — Jesteśmy. — Powtórzyła za nią, kiwając głową.
Większy kociak, powyżej średniej wysokości rzeczniaków. Jest to masywny kot, o szerokich barkach, trójkątym, podłużnym pysku, maswynych łapach i długim, puszystym ogonie. Dość smukły w budowie, mimo masywności. Futro długie, zadbane, lśniące, duże w objętości. Kocur posiada jasne futro z czarnymi pręgami na pysku, łapach i ogonie, z pojedynczą pręgą na grzbiecie. Na jebo bokach widnieją również czarne cętki. Na łapkach, kryzie oraz na pysku widnieją białe plamy. Różowy nosek i uszy kontrastują się z jego oczami. Teraz bladoniebieskie, w przyszłości jasnozielone.
Kociak spokojny i cichy. Obserwuje wszystkich i wszystko, chcąc tak się nauczyć jak najwięcej o świecie. Małomówny. Z tych powodów może wyjść na kota dość chłodnego, tym bardziej, że zazwyczaj nie okazuje za wiele swoich emocji. Przykładny, zawsze to, co robi zostanie wykonane ze stuprocentową starannością. Chętnie się uczy. Stroni od zabaw, które nie wymagają wysiłku. Sparing czy łapanie ruszających się robaków jest bardzo dobrym ćwiczeniem, jednym z ulubionych Jesionu. Jest to kot lojalny, kot opiekuńczy wobec swojej rodziny. W przyszłości wyrośnie z niego perfekcjonista, o zbyt dużej pewności siebie z powodu dobrze postawionej rodziny.
Świetlikowa Knieja, Rojstowe Rozlewisko, Szumiący Wodospad, Skrząca Łapa [KC], Rdzawa Wiewiórka [KRz], Sol [S] | Nawałnicowy Ryk i spółka [GK]
Wkrótce siostry się zjawiły... gdyby mógł, to poprowadziłby im razem cały trening. Ale musiał... pomyśleć. Wziął głębszy wdech i spojrzał na jedną i drugą. Jedna, głośniejsza i druga, spokojniejsza.
- Witajcie - skinął im łbem. - Zabiorę was dzisiaj do Kociego Grzbietu. Tam będziemy ćwiczyć walkę. Uh, miałyście nauki?
what planet are you on?xxxxxxxxxxxxxxxxwhatconstellation? YOU'RE FLOATING LIKE A GHOST INTO THE UNKNOWN whatplanetareyouon?cosmicphenomenon xxxxxxxxxxxxxxxxstars by the millions, oh holy, golden sun
Księżyce: 9
Mistrz: jesionowy las
Płeć: kotka
Matka: kormorania szyja
Ojciec: karpi strumień
Trwałe urazy: brak lewej tylnej łapy (permanentne -1 do szybkości i zręczności)
Księżyce: 9
Mistrz: jesionowy las
Płeć: kotka
Matka: kormorania szyja
Ojciec: karpi strumień
Trwałe urazy: brak lewej tylnej łapy (permanentne -1 do szybkości i zręczności)
wysoka || krótkowłosa, ruda klasycznie pręgowana || biała końcówka ogona || orientalna budowa, wielkie uszy || zielone oczy || brak lewej tylnej łapy
ambitna, głośna, lubi się bić, lubi poznawać nowe koty i dowiadywać się nowych rzeczy, chce być najlepszym wojownikiem świata
Dwie skrajnie różne siostry a jednak tak do siebie podobne - nie chciały przegapić pierwszego dnia treningu, chciały go skończyć jak najszybciej, obie zjawiły się punktualnie i gdyby mogły, pewnie też przebrnęłyby przez trening razem. Liszce by taki układ zdecydowanie pasował. Cieszyła się, że mogła spędzić jeszcze więcej czasu z Foką.
- Miałam! Z Pierzastym Wzgórzem, ale nie nauczyliśmy się jakoś super dużo rzeczy, rozmawialiśmy trochę o polowaniu i to tyle? Ale WALKA, walka to temat, który mamy z Foką obcykany, prawda, Foka?? My to się ze sobą bardzo często bijemy, widzisz, Jesionowy Lesie, więc pokażemy ci, jak dużo umiemy, o tak! - zadeklarowała radośnie Liszka, zerkając ku siostrze. - A w ogóle to skąd nazwa KOCI GRZBIET?
Odziedziczyła wzrost po matce, to pewne — widocznie góruje nad innymi kociętami, odstając od nich nie tylko wzrostem, ale również orientalną budową ciała... Którą też przejęła po Kormoraniej Szyi. Długi pysk, wielkie uszy — nie da się pomylić, w kogo wdała się bardziej z dwójki rodziców. Elegancka, porusza się gładko, z ostrożnością w każdym kroku.
Jej futro to prawdziwa mozaika barw — srebrzyste tło przecinane czarnymi, tygrysimi przerywanymi pręgami, gdzieniegdzie przecięte rudawymi łatami. Na pysku czerń i rudy rozłożone są w miarę równo: prawa strona pyska jest jasnoruda, lewa srebrna, zaś część mordki pokryta jest bielą (od nosa, do połowy policzków, oraz pomiędzy oczami, kończąc się równo na linii z górą oczu). Większość ciała zajęta jest przez sierść o srebrnej barwie, która rozlewa się po bokach, po prawym fragmencie pleców aż po ogon, który również pozostaje w większości srebrzysty. Tam, gdzie zanika srebro, uzupełnione jest przez jasnorudy kolor, który spływa po lewym barku kotki, przebiega przez lewą stronę grzbietu oraz lewym udzie. Na obu znajdują się tygrysie przerywane pręgi — na jasnorudym są one o ciemniejszej, bardziej rdzawej barwie, na odcieniu srebrzystym, czarne. Biel, kontynuując swoją drogę z pyszczka, rozlewa się po krtani, aż po brzuch. Palce przednich łap są białe, jak i również skarpetki na tylnych łapach.
Urokliwy pyszczek wykończony jest różowym noskiem, z czarną plamką po lewej stronie. Oczy, póki co kocięce, błękitnoszare, w przyszłości zyskają kolor jasnozielony.
Mała kopia Kormoraniej Szyi, z małymi... różnicami. Spowodowaną częstymi nieobecnościami rodziców w kociarni, oraz surowym podejściem matki.
Foka jest pewna siebie i odważna — przy czym najchętniej zawsze zajmowałaby główną rolę, czy to w zabawach, czy nawet w zwykłej rozmowie, tak, by uwaga skupiała się w większości na niej. Jest zdania, ze jest najpiękniejsza, jak i również zapowiada się na najszybszą, najlepszą, najmądrzejszą... oraz długo by wymieniać, bo sama Foka zaczęłaby znajdywać coraz to najróżniejsze czynności, w których mogłaby prześcignąć innych. Nie została nazwana od rybki, a od drapieżnika, który je pożera — taka właśnie chce być, eliminująca konkurencję, "pożerającą" ją na swojej drodze... A jeśli o jedzeniu ryb mowa, przejęła zainteresowanie wędkarstwem od ojca, jednakże nie w tak intensywnym stopniu, co kocur. Zdecydowanie bardziej interesuje ją kwestia pływania i tak jak niektórzy chcą móc wyjść już poza obóz, by móc łowić ryby... do niej szepce woda, intryga, jaką jest unikalna dla kotów Klanu Rzeki umiejętność pływania.
Częste nieobecności rodziców nie obyły się jednak bez wpływu na młodą psychikę — Foka potrafi bardzo szybko się zdenerwować, pod wpływem chwili i intensywnych emocji powiedzieć o parę słów za dużo. Choć kreuje się na elegancką damę, częściej jest markotna i złośliwa, niż wypadałoby dla kogoś ułożonego i uprzejmego. Zdarza się, że nie potrafi trzymać języka za zębami, a kiedy chodzi już o jej honor, lub potrzebuje wygrać w sprzeczce — wszystkie chwyty dozwolone. Nawet te, które są rzuceniem brzydkim przekleństwem, lub uderzenie prosto w pysk... i tyle byłoby z damy. Księżniczka księżniczką, ale nie potrzebuje niczyjej pomocy — wszystko chce osiągnąć sama, własnymi siłami i denerwuje się, jeśli ktoś zasugeruje, że potrzebuje pomocy, lub jest na to za słaba. Samowystarczalna, wystarczyłaby jej nawet jej własna obecność, nie potrzebując innych kotów.
Walka. Skinęła głową, znowu — to był znany temat zarówno dla niej samej, jak i Lisiej Łapy. Zdołały poznać już nawet swoje słabości oraz nauczyć się takich zagrywek, jak chociażby sypanie piachem w oczy przeciwnika... Jesionowy Las raczej nie będzie zawiedziony ich wiedzą. Nie powinien być, miała taką nadzieję.
— W moim przypadku niestety nie miałam nauk. — Odpowiedziała krótko, czując maleńki płomyk wstydu palący jej żołądek. Chciała je mieć, ale... Tak się potoczyło, że koniec końców Foka nie znalazła się pod łapami żadnego z wojowników, lub chociażby terminatorów. Żałowała, owszem, ale bez sensu było płakać nad wylaną rzeką. Na szczęście trening miała zagwarantowany, gdzie wypełnią się wszystkie luki związane z klanową edukacją. — Tak, często ćwiczymy razem walkę. Chętnie... pokażemy, co potrafimy. — Czy ciągle kiwała głową mówiąc? Możliwe. Liszka zdecydowanie nadrabiała konwersację z mistrzem za nie obie, a szylkretka wtórowała i potwierdzała jej słowa. I choć sama nie zapytała o genezę nazwy Kociego Grzbietu, również z ciekawością wyczekiwała odpowiedzi... czemu nie? Zawsze to jakaś dodatkowa wiedza.