Duża. To z pewnością pierwsze słowo, które przychodzi na myśl spoglądając na Kolczastą Łapę i nie chodzi tu wyłącznie o wzrost. Kotka jest postawna, posiada szerokie łapy, a spory puchaty ogon - niemal zawsze uniesiony ku górze - tylko potęgują to wrażenie. Czerń i biel na długim, wypielęgnowanym futrze rozchodzą się niemal po równo. Biała barwa obejmuje dolną część mordki, z wyłączeniem charakterystycznej małej plamki na brodzie, okala kark, brzuch oraz łapy. Czerń zaś obejmuje niemal całą głowę, część karku, plecy, ogon, a także pojawia się na prawej pięcie i po wewnętrznej stronie lewej łapy. Szeroki pysk często zdobi skwaszona mina, co nawet współgra z jadowicie zielonymi oczami.
Bardzo poważna i zdeterminowana. Do utraty tchu pracuje nad tym żeby nie zostać w tyle, żeby już nikogo nie zawieść. Nie stroni od towarzystwa, ale zdecydowanie nie odnajduje się w sytuacjach społecznych. Podatność na zaczepki też tego nie ułatwia. Czarno-biała jest bardzo drażliwa, przez co łatwo wyprowadzić ją z równowagi, a co gorsza jedyny argument jaki zna to siła.
Pszeniczny Kłos, Słoneczna Łapa
XXXDo trzech razy sztuka, jak to mawiają. Być może kocięta z trzeciego miotu Bławatkowej Łąki okażą się być... bardziej. Bardziej cokolwiek. Z pierwszego miotu nie pozostał nikt, z drugiego ledwo dwójka z czego jedynie Kogucia Łapa przejawiał jakiekolwiek predyspozycję. Oboje z braci jednak pozostawali wciąż terminatorami, pomimo swojego wieku. Można by to zrzucić na fakt, że przez pewien czas przebywali poza klanem, tak samo jak ona... ale zdaniem czarno-białej wojowniczki minęło już wystarczająco czasu, aby oboje nadgonili już swoje zaległości. A efektów nadal nie było widać, tsk. Dlatego wobec Jabłkowej Łapy nie miała zbyt wielu oczekiwań, cóż mogła się jedynie pozytywnie zaskoczyć. Zjawiła się o umówionej porze - górowania słońca - przy wyjściu z obozu i rozejrzała się za rudo-białym kocurkiem. Powinien się niebawem pojawić.
Kocurek o orientalnej urodzie, długi i bardzo wysoki, biało - rudy o tygrysim pręgowaniu. Żywo zielone oczy.
Energiczny z niekończącym się zapasem słów, mówi zanim pomyśli, a myśli... rzadko. Wierzy we wszystko co usłyszy i potrafi zamienić każdy patyk w epicką przygodę. Trudno go uciszyć, łatwo rozśmieszyć. Kompletnie nieogarnięty, ale pełen ciepła i dobrej woli.
Jabłkowa Łapa oczywiście był — a jakże — spóźniony, ale tylko dlatego, że po drodze musiał uratować patyk. A właściwie dwa patyki. A właściwie jeden, bo drugi jednak uciekł, gdy próbował go nieść razem z pierwszym. W każdym razie, kiedy tylko przypomniał sobie, że miał gdzieś być, wystrzelił jak wiewiórka po orzeszki.
Wypadł zza krzaków z energią małego huraganu, poślizgnął się na własnej łapie, zrobił półobrotowy taniec paniki i zatrzymał się tuż przed Kolczastym Grzbietem z miną kocura absolutnie przekonanego, że wszystko poszło zgodnie z planem.
— JESTEM! — oznajmił z dumą i zadyszką, jakby sam fakt przybycia był wyczynem na miarę bohatera z opowieści starszyzny. — To co dzisiaj robimy? Biegamy? Walczymy? Polujemy? Biegamy i walczymy? Biegamy i polujemy? Mogę robić wszystko. Nawet jednocześnie!
Duża. To z pewnością pierwsze słowo, które przychodzi na myśl spoglądając na Kolczastą Łapę i nie chodzi tu wyłącznie o wzrost. Kotka jest postawna, posiada szerokie łapy, a spory puchaty ogon - niemal zawsze uniesiony ku górze - tylko potęgują to wrażenie. Czerń i biel na długim, wypielęgnowanym futrze rozchodzą się niemal po równo. Biała barwa obejmuje dolną część mordki, z wyłączeniem charakterystycznej małej plamki na brodzie, okala kark, brzuch oraz łapy. Czerń zaś obejmuje niemal całą głowę, część karku, plecy, ogon, a także pojawia się na prawej pięcie i po wewnętrznej stronie lewej łapy. Szeroki pysk często zdobi skwaszona mina, co nawet współgra z jadowicie zielonymi oczami.
Bardzo poważna i zdeterminowana. Do utraty tchu pracuje nad tym żeby nie zostać w tyle, żeby już nikogo nie zawieść. Nie stroni od towarzystwa, ale zdecydowanie nie odnajduje się w sytuacjach społecznych. Podatność na zaczepki też tego nie ułatwia. Czarno-biała jest bardzo drażliwa, przez co łatwo wyprowadzić ją z równowagi, a co gorsza jedyny argument jaki zna to siła.
Pszeniczny Kłos, Słoneczna Łapa
XXXKolczasty Grzbiet miała zamiar poczekać jedynie jeszcze tylko chwilę dłużej, zanim sama namierzy swojego terminatora i wytarga go na trening. Całe szczęście kocurek wyrobił się w limicie czasu, więc wycieczka do Ciepłych Skałek nie była konieczna. Uniosła lekko brwi na taneczne kroki Jabłkowej Łapy, będąc pod niemałym wrażeniem, że jakimś cudem nie zaliczył gleby. XXX– Wspinamy się – odparła po krótkim zastanowieniu. Tak, to wydawało się być dobrym początkiem nauki. Chociaż ich tereny w dużej mierze pokrywały łąki - nie brakowało też drzew, a na tych lubiły przesiadywać ptaki i wiewiórki. Nie tylko z zajęcy i królików kot żyje, tak? Może później uda im się nawet wspinać i polować jednocześnie. – Chodź, pokaże ci najpierw Wyjące Wzgórza – poinstruowała młodego, ruszając we wspomnianym kierunku.