Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.
To typ który nigdy nie mówi niczego wprost. Jest tajemniczy, małomówny, stoicko spokojny i cierpliwy. Nie ma sposobu rozszyfrowania go, a tym bardziej wyciągnięcia z niego jakiejkolwiek informacji.
Zaraz na granicy z Gromem, leżą trzy pary sporych i długich poroży, niekiedy naturalnie przyozdobionych złapanymi na wietrze roślinami. Pierwsze zetknięcie z jelenią koroną może wzbudzić różne uczucia, nie jest to w końcu najczęstsze znalezisko, szczególnie, że zaraz obok jednego z nich leży również czaszka samego zwierzęcia. Na niej jednak widnieje tylko jedno z poroży, najwyraźniej śmierć nie pozwoliła osobnikowi zrzucić obu, każąc zostać mu już tak na zawsze. Sama czaszka, jak i poroża są zachowane w dość dobrym stanie, oczyszczone przez mrówki i leżące w mchu nie wyglądają jakby miały kiedyś cudem zniknąć.
Dość duża, ale zgrabna kotka. Sylwetkę ma szczupłą, ale o dość mocnych mięśniach i proporcjonalnych łapach. Jej długie futerko ma jasny niebiesko-srebrzysty kolor. Posiada ona także ciemny nalot na głowie, grzbiecie oraz ogonie jak również ciemniejsze pręgi na reszcie ciała, kotka jest tygrysio pręgowana. Ma ona biały pyszczek oraz pierś, białe "skarpetki" na przednich łapach sięgające jej do nadgarstków i również białe "skarpetki" na tylnych łapach sięgające do pięt. Podbrzusze samicy także jest białe z delikatniejszym i ciut krótszym włosem, niż ten na jej grzbiecie. Należy do niej także dość puchaty ogon i subtelnie zaokrąglone końcówki uszu, na których widać również sporo futerka. Gdy była kociakiem jej ślepka były barwy niebieskiej, ale już jako dorosła ma duże, błyszczące oczy w ślicznym zielonym kolorze. Jej pyszczek jest średniej długości i znajduje się na nim również taki w sam raz różowy nos.
Spokojna i łagodna kotka, która nie daje się łatwo wciągnąć w żadną kłótnię i zawsze stara się postępować właściwie. Ma w sobie wiele życzliwości oraz ciepła w stosunku do innych, stara się otaczać opieką szczególnie kocięta i słabszych od siebie. Jednocześnie jest wrażliwa, silne emocjonalnie sytuacje zarówno te negatywne jak i pozytywne mogą doprowadzać ją do łez. Nadal zdarza jej się być lekkomyślną i naiwną, czasem podejmuje decyzje, których nie przemyślała zbyt dokładnie. Jest kotką o dobrym sercu, co sprawia, że często i chętnie pomaga innym, a rodzina i przyjaciele zawsze mogą szukać u niej wsparcia. Kocha piękno otaczającej ją przyrody, zwłaszcza śpiew ptaków, kwiaty, zioła i owady, często przygląda im się z podziwem oraz fascynacją. Sama też lubi śpiewać i układa nawet własne piosenki, ale nie robi tego zbyt często. Kolekcjonuje zasuszone motyle i kwiaty, pióra ptaków, a także różnobarwne kamyki oraz muszelki.
Minęło już naprawdę dużo czasu, chyba nawet znacznie więcej, niż powinno od ich ostatniego spotkania, ale Wilk podjęła kolejną próbę zobaczenia się z Nurt. Wiedziała, że przyjaciółka jest bardzo zajęta będąc klanowym medykiem, jednak nie była też pierwszej młodości. Srebrzysta wojowniczka nigdy by sobie chyba nie wybaczyła gdyby z nią nie porozmawiała dopóki jeszcze jest ku temu możliwość. Z tego właśnie względu już codziennie przychodziła na granicę z Gromem i męczyła każdego zobaczonego przez nią kota prośbami, żeby mogła zobaczyć się z Gwiezdnym Nurtem. Tego dnia również usiadła po swojej rzecznej stronie i czekała cierpliwie wypatrując znajomego pręgowanego futerka. Miała szczerą nadzieję, że tym razem wojownik, którego o to poprosiła przekaże jej wiadomość.
//Nurcik! <3
◜Whateveryoudo◝. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .⤿ I'll do it .t o o
.
《S H O W me everythingand.T E L L me how》
.
it. all.[ m e a n s ].something . . .. . . . . . . . . . . . . .. . . and yet.nothing to me
I canseethere's.[ s o . m u c h ]. to learn
.
It's all so close.andyet so far
.
Oh, I just know. there's somethingB I G G E Rout there
Niska, drobnej budowy, szczupła, o smukłym pysku. Niebieski, tygrysio pręgowany, krótki włos. Z rozjaśnieniami na pysku, szyi oraz brzuchu i białymi znaczeniami na palcach przednich łap. Ceglasty nosek, jasnozielone oczy, poduszeczki w kolorze nosa, gdzieniegdzie splamione ciemniejszą barwą.
Ciekawska, lubi wściubiać nos w nie swoje sprawy, dopytywać, dyskutować, rywalizować oraz wdawać się w głupie gierki. Mała gaduła. Często najpierw robi, potem myśli. Pod otoczką nonszalancji kryje się troskliwa, otwarta na nowe znajomości kotka, która co prawda potrafi być choleryczna, ale nie chowa urazy na długo. I wydaje jej się, że inni też nie powinni, co wzmaga tendencję do narzucania się.
Los ewidentnie sobie z nich zadrwił, sprawiając, że spotkanie zdawało się niemożliwe. Najpierw Nurt miała... problemy, później Wilczyca nie mogła stawić się na granicę, innym razem obowiązki przytrzymały medyczkę w lecznicy, i tak dalej, i tak dalej. No brakowało im szczęścia.
A szkoda, pręguska naprawdę potrzebowała zobaczyć się z przyjaciółką; w dodatku z kimś, kto poza byciem jej bliskim i zawsze w stosunku do niej sympatycznym, nie należał do Klanu Gromu. Trochę ironiczne, zważywszy, jak niechętnie oglądała odchodzące koty.
Dzisiaj nareszcie nastał dobry dzień. Gdy tylko dowiedziała się, kto na nią czekał, niemal natychmiastowo opuściła Obóz.
Zostawiła towarzyszącego jej w drodze do Starych Poroży Żerującego Sępa na obrzeżach Owocowej Gęstwiny, żeby mógł zająć się polowaniem, podczas gdy ona będzie rozmawiać, i ruszyła Rzeczniaczce na przywitanie.
– Wilczyca, hej! – miauknęła z nieskrywaną radością. – Kopę lat!! Co słychać?? Opowiadaj wszystko!
Dość duża, ale zgrabna kotka. Sylwetkę ma szczupłą, ale o dość mocnych mięśniach i proporcjonalnych łapach. Jej długie futerko ma jasny niebiesko-srebrzysty kolor. Posiada ona także ciemny nalot na głowie, grzbiecie oraz ogonie jak również ciemniejsze pręgi na reszcie ciała, kotka jest tygrysio pręgowana. Ma ona biały pyszczek oraz pierś, białe "skarpetki" na przednich łapach sięgające jej do nadgarstków i również białe "skarpetki" na tylnych łapach sięgające do pięt. Podbrzusze samicy także jest białe z delikatniejszym i ciut krótszym włosem, niż ten na jej grzbiecie. Należy do niej także dość puchaty ogon i subtelnie zaokrąglone końcówki uszu, na których widać również sporo futerka. Gdy była kociakiem jej ślepka były barwy niebieskiej, ale już jako dorosła ma duże, błyszczące oczy w ślicznym zielonym kolorze. Jej pyszczek jest średniej długości i znajduje się na nim również taki w sam raz różowy nos.
Spokojna i łagodna kotka, która nie daje się łatwo wciągnąć w żadną kłótnię i zawsze stara się postępować właściwie. Ma w sobie wiele życzliwości oraz ciepła w stosunku do innych, stara się otaczać opieką szczególnie kocięta i słabszych od siebie. Jednocześnie jest wrażliwa, silne emocjonalnie sytuacje zarówno te negatywne jak i pozytywne mogą doprowadzać ją do łez. Nadal zdarza jej się być lekkomyślną i naiwną, czasem podejmuje decyzje, których nie przemyślała zbyt dokładnie. Jest kotką o dobrym sercu, co sprawia, że często i chętnie pomaga innym, a rodzina i przyjaciele zawsze mogą szukać u niej wsparcia. Kocha piękno otaczającej ją przyrody, zwłaszcza śpiew ptaków, kwiaty, zioła i owady, często przygląda im się z podziwem oraz fascynacją. Sama też lubi śpiewać i układa nawet własne piosenki, ale nie robi tego zbyt często. Kolekcjonuje zasuszone motyle i kwiaty, pióra ptaków, a także różnobarwne kamyki oraz muszelki.
- Nurcik! – zamruczała radośnie po niedługiej chwili już mocno przytulając przyjaciółkę i uśmiechając się szeroko. - Ja i Strumyk mamy siedmioro dzieci! Już od pewnego czasu są terminatorami: Salamandra została Nakrapianą Łapą, Bór Sowią Łapą, ale od grzyba nie ptaka, Gwiazda, któremu dałam imię po tobie jest teraz Gwiezdną Łapą, Łabędź została nazwana Czarną Łapą, Toń Głęboką Łapą, Błękitka Błękitną Łapą, a Noc dostał imię Księżycowa Łapa. Jak już zauważyłaś wszystkim młodym dałam imiona po kotach dla mnie ważnych i tych, dzięki którym mogę być teraz ze Strumykiem w Klanie Rzeki i mieć z nim rodzinę. Młoda Sal chciałaby zostać medyczką, najwyraźniej to u nas rodzinne. – zaśmiała się na wspomnienie tego jak jej samej kiedyś na tym zależało. Jednak teraz za nic nie zamieniłaby już swojego życia na inne, oczy błyszczały jej szczerym szczęściem.
◜Whateveryoudo◝. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .⤿ I'll do it .t o o
.
《S H O W me everythingand.T E L L me how》
.
it. all.[ m e a n s ].something . . .. . . . . . . . . . . . . .. . . and yet.nothing to me
I canseethere's.[ s o . m u c h ]. to learn
.
It's all so close.andyet so far
.
Oh, I just know. there's somethingB I G G E Rout there
Niska, drobnej budowy, szczupła, o smukłym pysku. Niebieski, tygrysio pręgowany, krótki włos. Z rozjaśnieniami na pysku, szyi oraz brzuchu i białymi znaczeniami na palcach przednich łap. Ceglasty nosek, jasnozielone oczy, poduszeczki w kolorze nosa, gdzieniegdzie splamione ciemniejszą barwą.
Ciekawska, lubi wściubiać nos w nie swoje sprawy, dopytywać, dyskutować, rywalizować oraz wdawać się w głupie gierki. Mała gaduła. Często najpierw robi, potem myśli. Pod otoczką nonszalancji kryje się troskliwa, otwarta na nowe znajomości kotka, która co prawda potrafi być choleryczna, ale nie chowa urazy na długo. I wydaje jej się, że inni też nie powinni, co wzmaga tendencję do narzucania się.
To przywitanie było takie słodkie i ciepłe; w kącikach oczu Gwiezdnego Nurtu zabłyszczały łzy, wywołane wewnętrznym zwrotem akcji – nagłym, acz mocnym ściskiem żalu, że Wilczycy zabrakło w Gromie i mogły widywać się jedynie raz na jakiś czas, na granicy, kiedy okoliczności dopiszą. Przytuliła się chętnie, tę chwilę z mordką w srebrnym futrze przeznaczając na szybkie ogarnięcie swojego stanu emocjonalnego. To nie był moment na głupi płacz, szczególnie gdy słyszała same wspaniałe wieści!
– Ojej, chyba będziesz musiała mi powtórzyć te imiona raz czy dwa, ciężko spamiętać taką pokaźną gromadkę! Można powiedzieć podwójną, wliczając terminatorskie imiona! – zachichotała. – Gratulacje! ...Moment, co powiedziałaś?? Jedno z nich to Gwiazda? Po mnie?
Uchyliła pyszczek w zdziwieniu. I zaraz przypomniała jej się inna Gwiazdka, córka Bluszczowej Jagody. Tyle że tym razem nazwanie po niej kociaka nie wprawiło jej w dyskomfort; było miłe. Bardzo miłe. Do tego stopnia, że medyczka rzuciła się na przyjaciółkę, by wyściskać ją jeszcze raz.
– I to na pewno nie jego ciągnie do lecznicy?? – spytała w żarcie, gdy wreszcie zwróciła Wilczycy wolność. – Jedna Salamandra jako przywódczyni, druga jako medyczka, fajnie! No i najwyższa pora, ile Senny Świt może nie mieć terminatora?? No a reszta? Opowiadaj, jacy są?? Szczególnie Gwiazda!
Dość duża, ale zgrabna kotka. Sylwetkę ma szczupłą, ale o dość mocnych mięśniach i proporcjonalnych łapach. Jej długie futerko ma jasny niebiesko-srebrzysty kolor. Posiada ona także ciemny nalot na głowie, grzbiecie oraz ogonie jak również ciemniejsze pręgi na reszcie ciała, kotka jest tygrysio pręgowana. Ma ona biały pyszczek oraz pierś, białe "skarpetki" na przednich łapach sięgające jej do nadgarstków i również białe "skarpetki" na tylnych łapach sięgające do pięt. Podbrzusze samicy także jest białe z delikatniejszym i ciut krótszym włosem, niż ten na jej grzbiecie. Należy do niej także dość puchaty ogon i subtelnie zaokrąglone końcówki uszu, na których widać również sporo futerka. Gdy była kociakiem jej ślepka były barwy niebieskiej, ale już jako dorosła ma duże, błyszczące oczy w ślicznym zielonym kolorze. Jej pyszczek jest średniej długości i znajduje się na nim również taki w sam raz różowy nos.
Spokojna i łagodna kotka, która nie daje się łatwo wciągnąć w żadną kłótnię i zawsze stara się postępować właściwie. Ma w sobie wiele życzliwości oraz ciepła w stosunku do innych, stara się otaczać opieką szczególnie kocięta i słabszych od siebie. Jednocześnie jest wrażliwa, silne emocjonalnie sytuacje zarówno te negatywne jak i pozytywne mogą doprowadzać ją do łez. Nadal zdarza jej się być lekkomyślną i naiwną, czasem podejmuje decyzje, których nie przemyślała zbyt dokładnie. Jest kotką o dobrym sercu, co sprawia, że często i chętnie pomaga innym, a rodzina i przyjaciele zawsze mogą szukać u niej wsparcia. Kocha piękno otaczającej ją przyrody, zwłaszcza śpiew ptaków, kwiaty, zioła i owady, często przygląda im się z podziwem oraz fascynacją. Sama też lubi śpiewać i układa nawet własne piosenki, ale nie robi tego zbyt często. Kolekcjonuje zasuszone motyle i kwiaty, pióra ptaków, a także różnobarwne kamyki oraz muszelki.
- Bardzo chętnie powtórzę i tak nazwałam jednego z moich synów Gwiazda – Gwiezdna Łapa po tobie, ale on niestety nie ma medycznych zapędów. Gwiazda jest dość cichy, ale nie jest nieśmiały, czasem wręcz zadziera nosa z powodu pokrewieństwa z Nocnym Szkwałem. I lubi zbierać rozmaite skarby, jak ja. Bór – Sowia Łapa jest najbardziej ułożony i najsilniej ze mną związany, często przebywamy razem. Jako kociak przejął się liśćmi leżącymi w kociarni i zasugerował, żeby przenieść część do mojego legowiska, żeby się nie zniszczyły. Razem z Salamandrą też wspólnie pięknie udekorowali moje legowisko, aż miło tam przebywać. Niestety niezbyt mu się podoba nawiązywanie jakichkolwiek relacji poza rodziną. Łabędź – Czarna Łapa jest do przesady przejęta tym, żeby zawsze pięknie wyglądać, pielęgnuje lub prosi o pielęgnację futra niemal co chwila. Nie może znieść bycia brudną, nie zachwyca jej też perspektywa zamoczenia się w wodzie. Kiedy była kocięciem to w czasie Pory Nagich Drzew uciekła nam w nocy z obozu, bo przestraszyła się pohukiwania sowy i jakimś cudem dotarła aż na granicę z Gromem. Co ja się wtedy strachu o nią najadłam, szczęśliwie Nocny Szkwał ją znalazł. Podobno rozmawiała z czarnofutrą wojowniczką, nie jestem pewna, ale czy to mogła być Róża? Toń – Głęboka Łapa jest raczej grzecznym, miłym i cichym synkiem, ale z jakiegoś powodu niemal ciągle się wszędzie i na wszystko spóźnia. W towarzystwie, które lubi i jak mu humor dopisuje zachowuje się jednak nieraz głośniej i znacznie luźniej, niż w innych sytuacjach. Błękitka – Błękitna Łapa jest no cóż dość rozkojarzona i powolna, ciężko jej się skupić i załapać czego ktoś od niej w danej chwili chce. No, a Noc – Księżycowa Łapa to najbardziej problematyczny potomek z całej naszej gromadki, za nic nie chce się uczyć. Buntuje się, ucieka od swojej mistrzyni, na co dzień nie jest raczej głośny, ale potrafi przygadać. Oboje ze Strumykiem bardzo się staraliśmy dobrze go wychować, ale wydaje się, że najlepiej dogaduje się jedynie z dziadkiem. Uciekł mi z kociarni na zebranie, na które Nocny Szkwał zwołał starsze koty i żeby jeszcze chociaż siedział cicho. Ale nie, natychmiastowo wdał się w kłótnię z jednym z terminatorów. I jeszcze był zły i obrażony, że zwróciłam mu uwagę. Bardzo kochamy wszystkie młode, ale odnoszę wrażenie, że świadomość pokrewieństwa z ważnymi kotami trochę zbyt silnie wpłynęła na niektóre z nich. Salamandra – Nakrapiana Łapa również czasem sprawia wrażenie takiej trochę wyniosłej i zbyt dojrzałej na swój wiek, nie mam pewności, ale przypuszczam, że specjalnie przybiera taką pozę, żeby inni patrzyli na nią jak na kogoś ważnego. – zakończyła swój monolog z lekkim westchnięciem. Mimo wszystko miała nadzieję, że mała Sal pragnie zostać medyczką, by pomagać innym, a nie tylko ze względu na samą rangę.
◜Whateveryoudo◝. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .⤿ I'll do it .t o o
.
《S H O W me everythingand.T E L L me how》
.
it. all.[ m e a n s ].something . . .. . . . . . . . . . . . . .. . . and yet.nothing to me
I canseethere's.[ s o . m u c h ]. to learn
.
It's all so close.andyet so far
.
Oh, I just know. there's somethingB I G G E Rout there
Niska, drobnej budowy, szczupła, o smukłym pysku. Niebieski, tygrysio pręgowany, krótki włos. Z rozjaśnieniami na pysku, szyi oraz brzuchu i białymi znaczeniami na palcach przednich łap. Ceglasty nosek, jasnozielone oczy, poduszeczki w kolorze nosa, gdzieniegdzie splamione ciemniejszą barwą.
Ciekawska, lubi wściubiać nos w nie swoje sprawy, dopytywać, dyskutować, rywalizować oraz wdawać się w głupie gierki. Mała gaduła. Często najpierw robi, potem myśli. Pod otoczką nonszalancji kryje się troskliwa, otwarta na nowe znajomości kotka, która co prawda potrafi być choleryczna, ale nie chowa urazy na długo. I wydaje jej się, że inni też nie powinni, co wzmaga tendencję do narzucania się.
Słuchała uważnie i z zaangażowaniem, starając się nie tracić skupienia; przecież zależało jej na poznaniu rodziny przyjaciółki, nawet jeśli tylko z opowieści!! Stało przed nią niełatwe zadanie, bo szczere chęci nie zmieniały faktu, że informacji było sporo do zapamiętania.
– Skądś to znam – zachichotała po tym, jak Wilczyca wspomniała o zadzieraniu nosa przez Gwiezdną Łapę z powodu jego pokrewieństwa z przywódcą. – Za moich terminatorskich czasów próbowałam zastraszyć jednego samotnika, powołując się na bycie córką Żubrzej Gwiazdy! Przejdzie mu z czasem.
Gdyby dowiedziała się o Borze tylko jako o Sowiej Łapie, nijak nie domyśliłaby się, po kim dostał imię! Podobnie zresztą z Łabędź, aka Czarną Łapą; najwidoczniej Nocna Gwiazda nie miał w sobie tej samej prostoty, którą kierowała się jej własna matka, gdy nazywała ją, tak po prostu, Nurtową Łapą. A szkoda, ciut ułatwiłoby to jej teraz zapamiętywanie imion całego miotu!!
– Rany, dobrze, że nic jej się nie stało! I że ty nie zeszłaś na zawał! – miauknęła troskliwie w reakcji na opowieść o kocięciu poza Obozem. – Musiała mnie ominąć nowinka o takim znalezisku na granicy, ale Róża brzmi całkiem prawdopodobnie! Nie ma zbyt wielu alternatyw.
Wąsiki drgnęły jej w rozbawieniu, kiedy przyszło do opowiadania o przedostatnim, a zarazem najbardziej krnąbrnym kociaku. Współczuła przyjaciółce, szczerze! Pewnie najadła się przez niego niemało stresu. Jednak dotychczasowy opis brzmiał aż zbyt dobrze; jeden rozrabiaka jakoś tak sprawiał, że rodzicielskie doświadczenia nabierały na naturalności. Bo przecież z reguły to, co wydawało się zbyt miłe, by było prawdziwe, właśnie takie było!!
– Aha, okres buntu!! Kogoś musiało trafić! No ale ważne, że nie jest do reszty ślepy na autorytety, nie?? Przynajmniej jest ktoś, kto trzyma łapę na pulsie i jest w stanie do niego przemówić – zauważyła pogodnie. – Jeju... serio zapuściłaś w Klanie Rzeki korzenie. Niby już to wiedziałam, a chyba dopiero teraz to do mnie dociera w pełni, wiesz?? I bardzo się cieszę, że dobrze ci się tam żyje! To które kocię najbardziej wdało się w ciebie? I w Strumyka??
Dość duża, ale zgrabna kotka. Sylwetkę ma szczupłą, ale o dość mocnych mięśniach i proporcjonalnych łapach. Jej długie futerko ma jasny niebiesko-srebrzysty kolor. Posiada ona także ciemny nalot na głowie, grzbiecie oraz ogonie jak również ciemniejsze pręgi na reszcie ciała, kotka jest tygrysio pręgowana. Ma ona biały pyszczek oraz pierś, białe "skarpetki" na przednich łapach sięgające jej do nadgarstków i również białe "skarpetki" na tylnych łapach sięgające do pięt. Podbrzusze samicy także jest białe z delikatniejszym i ciut krótszym włosem, niż ten na jej grzbiecie. Należy do niej także dość puchaty ogon i subtelnie zaokrąglone końcówki uszu, na których widać również sporo futerka. Gdy była kociakiem jej ślepka były barwy niebieskiej, ale już jako dorosła ma duże, błyszczące oczy w ślicznym zielonym kolorze. Jej pyszczek jest średniej długości i znajduje się na nim również taki w sam raz różowy nos.
Spokojna i łagodna kotka, która nie daje się łatwo wciągnąć w żadną kłótnię i zawsze stara się postępować właściwie. Ma w sobie wiele życzliwości oraz ciepła w stosunku do innych, stara się otaczać opieką szczególnie kocięta i słabszych od siebie. Jednocześnie jest wrażliwa, silne emocjonalnie sytuacje zarówno te negatywne jak i pozytywne mogą doprowadzać ją do łez. Nadal zdarza jej się być lekkomyślną i naiwną, czasem podejmuje decyzje, których nie przemyślała zbyt dokładnie. Jest kotką o dobrym sercu, co sprawia, że często i chętnie pomaga innym, a rodzina i przyjaciele zawsze mogą szukać u niej wsparcia. Kocha piękno otaczającej ją przyrody, zwłaszcza śpiew ptaków, kwiaty, zioła i owady, często przygląda im się z podziwem oraz fascynacją. Sama też lubi śpiewać i układa nawet własne piosenki, ale nie robi tego zbyt często. Kolekcjonuje zasuszone motyle i kwiaty, pióra ptaków, a także różnobarwne kamyki oraz muszelki.
- Każde ma w sobie coś z nas, ale mnie się wydaje, że chyba Toń najbardziej. – odpowiedziała po chwili namysłu. Dla niej nie miało to właściwie znaczenia, bo też nie oczekiwała, żeby jej dzieci były kopią jej samej, kochała je bezgranicznie takie jakie były. Nawet jeśli czasami wynikały z tego rozmaite problemy, jej rodzina była dla niej jej największym szczęściem i całym światem. - To prawda, mam naprawdę dobre i spokojne życie w Klanie Rzeki. – przyznała. Spoglądała na przyjaciółkę cały czas ciepło się do niej uśmiechając i ciesząc się, że może się z nią dzielić swoją radością. Medyczce księżyców niestety nie ubywało, więc dla Wilk każda z takich ich wspólnych chwil była niezwykle cenna.
◜Whateveryoudo◝. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .⤿ I'll do it .t o o
.
《S H O W me everythingand.T E L L me how》
.
it. all.[ m e a n s ].something . . .. . . . . . . . . . . . . .. . . and yet.nothing to me
I canseethere's.[ s o . m u c h ]. to learn
.
It's all so close.andyet so far
.
Oh, I just know. there's somethingB I G G E Rout there
Niska, drobnej budowy, szczupła, o smukłym pysku. Niebieski, tygrysio pręgowany, krótki włos. Z rozjaśnieniami na pysku, szyi oraz brzuchu i białymi znaczeniami na palcach przednich łap. Ceglasty nosek, jasnozielone oczy, poduszeczki w kolorze nosa, gdzieniegdzie splamione ciemniejszą barwą.
Ciekawska, lubi wściubiać nos w nie swoje sprawy, dopytywać, dyskutować, rywalizować oraz wdawać się w głupie gierki. Mała gaduła. Często najpierw robi, potem myśli. Pod otoczką nonszalancji kryje się troskliwa, otwarta na nowe znajomości kotka, która co prawda potrafi być choleryczna, ale nie chowa urazy na długo. I wydaje jej się, że inni też nie powinni, co wzmaga tendencję do narzucania się.
Daleko było jej do radości, że ktokolwiek z jej bliskich odszedł z Klanu Gromu, ale... W tym przypadku chyba mogła zrobić mały wyjątek. Spróbować docenić, że przecież nie straciła Wilczycy na zawsze – przyjaciółka sama zabiegała o kontakt! – a ona miała się o wiele lepiej niż wcześniej. Takie poświęcenie było warte przełknięcia.
– Rzeka jest mniej... eee... wybuchowa? – spytała, wymownie oglądając się za siebie, na tereny własnego Klanu, bynajmniej nie kojarzonego ze spokojem. – No, a w Gromie też wszystko jakoś się układa, nie musisz martwić się o dawny dom! Chociaż na tle takiego Cienia, to chyba każdy inny Klan ma się świetnie. Szkoda, że nie było cię na Zgromadzeniu! Pewnie zupełnie nie miałaś wtedy do tego głowy, w Obozie czekały cię ważniejsze sprawy.
Dość duża, ale zgrabna kotka. Sylwetkę ma szczupłą, ale o dość mocnych mięśniach i proporcjonalnych łapach. Jej długie futerko ma jasny niebiesko-srebrzysty kolor. Posiada ona także ciemny nalot na głowie, grzbiecie oraz ogonie jak również ciemniejsze pręgi na reszcie ciała, kotka jest tygrysio pręgowana. Ma ona biały pyszczek oraz pierś, białe "skarpetki" na przednich łapach sięgające jej do nadgarstków i również białe "skarpetki" na tylnych łapach sięgające do pięt. Podbrzusze samicy także jest białe z delikatniejszym i ciut krótszym włosem, niż ten na jej grzbiecie. Należy do niej także dość puchaty ogon i subtelnie zaokrąglone końcówki uszu, na których widać również sporo futerka. Gdy była kociakiem jej ślepka były barwy niebieskiej, ale już jako dorosła ma duże, błyszczące oczy w ślicznym zielonym kolorze. Jej pyszczek jest średniej długości i znajduje się na nim również taki w sam raz różowy nos.
Spokojna i łagodna kotka, która nie daje się łatwo wciągnąć w żadną kłótnię i zawsze stara się postępować właściwie. Ma w sobie wiele życzliwości oraz ciepła w stosunku do innych, stara się otaczać opieką szczególnie kocięta i słabszych od siebie. Jednocześnie jest wrażliwa, silne emocjonalnie sytuacje zarówno te negatywne jak i pozytywne mogą doprowadzać ją do łez. Nadal zdarza jej się być lekkomyślną i naiwną, czasem podejmuje decyzje, których nie przemyślała zbyt dokładnie. Jest kotką o dobrym sercu, co sprawia, że często i chętnie pomaga innym, a rodzina i przyjaciele zawsze mogą szukać u niej wsparcia. Kocha piękno otaczającej ją przyrody, zwłaszcza śpiew ptaków, kwiaty, zioła i owady, często przygląda im się z podziwem oraz fascynacją. Sama też lubi śpiewać i układa nawet własne piosenki, ale nie robi tego zbyt często. Kolekcjonuje zasuszone motyle i kwiaty, pióra ptaków, a także różnobarwne kamyki oraz muszelki.
- Dokładnie. – uśmiechnęła się. - Jedynie tęsknię za pozostałymi bliskimi i za tobą, ale spotkania na granicy pomagają ukoić tę tęsknotę. – trąciła delikatnie przyjaciółkę nosem. Na wzmiankę o Zgromadzeniu westchnęła cicho. - No niestety Nocna Gwiazda mnie nie wybrał, chociaż z pewnością chętnie zobaczyłabym się znowu z tobą i zamieniła też jeszcze parę słów z Rudzikiem. Jestem ciekawa co u niego słychać, mam nadzieję, że miewa się dobrze. – dodała. Czasami zastanawiała się czy ktoś w Gromie poza Nurt i samym Rudzikiem kojarzy jeszcze, że są rodzeństwem. Ona co prawda z młodszego miotu, ale dokładnie od tych samych rodziców.
Rozmawiały ze sobą jeszcze dość długo, aż w końcu przyszedł czas, by Wilk powróciła do obozu Klanu Rzeki. Nie zdawała sobie wówczas sprawy, że to ostatni raz, gdy rozmawiała z Gwiezdnym Nurtem żywą.
[zt]
◜Whateveryoudo◝. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .⤿ I'll do it .t o o
.
《S H O W me everythingand.T E L L me how》
.
it. all.[ m e a n s ].something . . .. . . . . . . . . . . . . .. . . and yet.nothing to me
I canseethere's.[ s o . m u c h ]. to learn
.
It's all so close.andyet so far
.
Oh, I just know. there's somethingB I G G E Rout there
Księżyce: 14 Mistrz: żaden <3 [Kawkowy Wzlot] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Stokrotkowa Górka, Senna Dolina Ojciec: Drucik
Grubiutka, malutka i słodziutka (podobno); miętowe oczka (migoczą 100%); długie futro, pręgowane tygrysio; w buro-białe kolory, najważniejsze – po prawej stronie różowego noska mały brązowy prostokąt, po prawej stronie obok ramienia duża plama w kształcie serduszka, ochraniacze na przednich łapach (lewa łapa ochraniacz na samą kostkę, prawa łapa ochraniacz od kostki dochodzi prawie do łokcia), tylne łapy mają bielutkie tylko same paluszki.
Towarzyska – zawsze gotowa do rozmowy; słodka i nieporadna; nie lubi wysiłku i zadań, ale nie aż tak leniwa; głupiutka i błyskotliwa zarazem; lubi wykorzystywać swoje atuty; uważa się za panienkę, uważa że powinno się ją szanować i adorować; lubi uwagę; skończy rozmowę walką jeśli będzie taka potrzeba – chociaż potem będzie płakać nad złamanym pazurkiem; lubi być… zwyczajna. To się jednak nie sprzedaje.
Wyszła. Wyszła z obozu.
Czemu? Bo była zakochana! Zakochani robią głupoty! Tak słyszała przynajmniej. A ona oczywiście była zakochana! I to po uszy! Dlatego też kiedy zobaczyła, że Ziemista Łapa miał iść na polowanie z Żerującym Sępem to nie minęło parę uderzeń serca, a do jej główki wpadł sprytny plan… Na tyle sprytny, że aż sam ją przechytrzył. Zaraza mianowicie chciała wyjść nonszalancko poza krzewy obozu, a potem wyśledzić oba kocury i znaleźć się w sytuacji bardzo przerażającej i okropnej, gdzie Ziemia musiałby ją uratować! To było idealne, mądre, perfekcyjne! Jej wymarzony kocur oczywiście wtedy by się w niej od razu zakochał!
Problem jednak pojawił się już przy samym wyjściu z obozu, gdzie co jakiś czas czuła pewne nieprzyjemne uczucie, że to bardzo zły pomysł i Senna Dolina się zawiedzie, jeśli jej białe (i bure) łapki zrobią krok na tereny Gromu. Była jednak już dorosła, tak? Większość przynajmniej nie wzięłaby jej za kociaka! Chyba… Znała się jednak tyle na czymkolwiek co robili terminatorzy co… w sumie jedno księżycowy kociak. A nawet Zarazek nie była na tyle naiwna żeby uznać, że przetrwa poza obozem bez umiejętności. Czego się nie robi dla miłości?
Tak też znalazła się na terenach Gromu… o wiele dalej od wycieczki, którą miała śledzić, więc to już był drugi problem. Króciutkie łapki nie mogły dogonić obu kocurów, bo jak? Ledwo odstawała od ziemi, oczywiście. Była malutka! Dlatego też zaczęła dreptać coraz szybciej w kierunku, który prowadził ją zapach jej lubego. Tylko im dalej szła tym bardziej czuła jak futerko oblepia się jej dosłownie wszystkim. Koszmar. Koszmar. Koszmar. Igiełki na brzuchu, piasek między palcami i jeszcze tyle dźwięków, które poza obozem znaczą więcej, niż przyjemny ambient. Może odrobinę było to ciekawe… dreszczyk nawet przechodził ją po plecach, taki emocjonujący, ale równie bardzo się zwyczajnie bała.
Trzeci problem zawitał kiedy znalazła się przy Owocowej Gęstwinie, gdzie właśnie miała się minąć ze… swoją mamą?!?! Szybki sus w krzaki i w nogę… tylko gdzie? Nie miała zielonego pojęcia. W pewnym momencie zapach ryb i wody zaczął się z nią witać, więc biegła raczej kawałek od niego, niż prosto na tereny drugiego klanu, ale kiedy w końcu stanęła w miejscu i mogła złapać tchu, ba, mogła w końcu mieć pewność, że mama jej nie zauważyła to…
Pojawił się czwarty problem. Głośny krzyk rozszedł się w każdą stronę, a ona stała i patrzyła jak sroka w gnat prosto na czaszki… czy to były jelenie?! Co tu się wydarzyło? Ona chyba miała już dość na dzisiaj, ale może? Może zjawi się tu gdzieś Ziemia zaraz i uratuje ją od czaszek…? Tak. Na pewno. Poczeka więc.
Dmuchawiec :sideye:
────﹒♥﹒──── All things fabulous, bigger and better and best ────﹒♥﹒────
╭────── · · ୨୧ · · ──────╮ Ineedsomething inspiringto help meget along! I needa little fabulous,is that so wrong? ╰────── · · ୨୧ · · ──────╯
Księżyce: 14 Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Ojciec: Białobrody, Górski Potok
Niewielki, mniejszy od przeciętnego kota; barczysty; niebieski dymny; klasycznie pręgowany (ghost markingi); biel pokrywająca prawie całego kota, wyłączając szary ogon; żółte ślepia; uszy typu curl; płatki kwiatów wplecione w sierść
Życzliwy - właśnie tym słowem można opisać Dmuchawca. To typ kota, który pozwoli nadepnąć sobie na ogon, gdyby komuś innemu miałoby to poprawić humor. Do wszystkich jest nastawiony przyjaźnie. Zawsze chodzi uśmiechnięty i chciałby tym uśmiechem zarażać inne koty. W końcu za długo przebywał w odosobnieniu lecznicy, żeby miał się teraz krzywić. Nie lubi przemocy, nawet zwykły sparing wywołuje w nim niepokój, jest pacyfistą.
Dmuchawiec był właśnie na patrolu z Karpim Strumieniem, albo raczej to on był na patrolu, bo wojownik jak zatrzymał się przy Trzcinowym Brodzie, tak przy nim został. Dmuchawiec nie chcąc mu przeszkadzać w połowie, postanowił samemu sprawdzić okolicę. Początkowo nie zamierzał oddalać się za bardzo, ale wszystko zmieniło się, gdy usłyszał krzyk. Szybko udał się w tamtą stronę, martwiąc się, że zastanie brzydki widok. Jaką ulgę poczuł, gdy zobaczył całego kota. Po uldze, nadeszło zdziwienie, bo... Po co ten krzyk? Przechylił głowę. - Hej, wszystko w porządku? -Zagaił, po czym rozejrzał się wokoło. Okolica wyglądała normalnie, tak więc wbił zmartwione spojrzenie w nieznajomą, sądząc po zapachu, gromiaczkę.
Księżyce: 14 Mistrz: żaden <3 [Kawkowy Wzlot] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Stokrotkowa Górka, Senna Dolina Ojciec: Drucik
Grubiutka, malutka i słodziutka (podobno); miętowe oczka (migoczą 100%); długie futro, pręgowane tygrysio; w buro-białe kolory, najważniejsze – po prawej stronie różowego noska mały brązowy prostokąt, po prawej stronie obok ramienia duża plama w kształcie serduszka, ochraniacze na przednich łapach (lewa łapa ochraniacz na samą kostkę, prawa łapa ochraniacz od kostki dochodzi prawie do łokcia), tylne łapy mają bielutkie tylko same paluszki.
Towarzyska – zawsze gotowa do rozmowy; słodka i nieporadna; nie lubi wysiłku i zadań, ale nie aż tak leniwa; głupiutka i błyskotliwa zarazem; lubi wykorzystywać swoje atuty; uważa się za panienkę, uważa że powinno się ją szanować i adorować; lubi uwagę; skończy rozmowę walką jeśli będzie taka potrzeba – chociaż potem będzie płakać nad złamanym pazurkiem; lubi być… zwyczajna. To się jednak nie sprzedaje.
Czekała na buro-białego kocura z gromowymi korzeniami i ładną mordką, o wspaniałym imieniu Ziemista Łapa, jakież więc było jej zdziwienie kiedy głos jej ukochanego nie pasował, ba, gorzej. Nie dość, że głos ukochanego nie pasował to nie pasował również kierunek, z którego było go słuchać. Na chwilę zamarła, ale trzeba było przyznać, że nie brzmiał niemiło, a owy głosik był przyjemny. Możliwe, że tylko dlatego się nie przestraszyła! A to plus! Kiedy się odwróciła to w sumie… kolor biały się zgadzał, ale brakowało burego, och, to naprawdę nie był Ziemia? Niefajnie… Nadzieja lekko ją opuściła, ale zaraz połączyła kropeczki, bowiem był to inny kocur, ale no właśnie – inny kocur. Oczka jej się zaświeciły.
Wielki uśmiech pojawił się na jej puchatej mordce, a zaraz potem myśl zakiełkowała do końca i była pora na bycie symulantem. Pyszczek wykrzywił się, a zaraz potem można było usłyszeć łkanie… tylko gdzie łzy? Nie było to oczywiście ważne.
— Och! Wybawca! — Podbiegła szybko do kocura i bez większego przemyślenia rzuciła się na jego szyję… był niski, praktycznie tego samego wzrostu co ona, ale nadal była mniejsza, malutka oczywiście. — Co-co to jest? Czemu tu tyle czaszek? Czy gdyby nie ty to coś by mnie zjadło? — zapytała wymyślając na poczekaniu i załkała znowu. Znowu bez łez.
────﹒♥﹒──── All things fabulous, bigger and better and best ────﹒♥﹒────
╭────── · · ୨୧ · · ──────╮ Ineedsomething inspiringto help meget along! I needa little fabulous,is that so wrong? ╰────── · · ୨୧ · · ──────╯
Księżyce: 14 Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Ojciec: Białobrody, Górski Potok
Niewielki, mniejszy od przeciętnego kota; barczysty; niebieski dymny; klasycznie pręgowany (ghost markingi); biel pokrywająca prawie całego kota, wyłączając szary ogon; żółte ślepia; uszy typu curl; płatki kwiatów wplecione w sierść
Życzliwy - właśnie tym słowem można opisać Dmuchawca. To typ kota, który pozwoli nadepnąć sobie na ogon, gdyby komuś innemu miałoby to poprawić humor. Do wszystkich jest nastawiony przyjaźnie. Zawsze chodzi uśmiechnięty i chciałby tym uśmiechem zarażać inne koty. W końcu za długo przebywał w odosobnieniu lecznicy, żeby miał się teraz krzywić. Nie lubi przemocy, nawet zwykły sparing wywołuje w nim niepokój, jest pacyfistą.
Wybawca? Zanim w ogóle zdążył przetworzyć znaczenie tego słowa, o dopasowaniu go do sytuacji nie wspominając, kotka znalazła się tuż przy, a raczej na nim.
Latał spojrzeniem na boki, nie za bardzo wiedząc co się właśnie wydarzyło. Jedno było pewne, kotka była przerażona, a w takim wypadku nieważnym było, czy była znajoma, czy też nie. Kot w stresie to kot w potrzebie, niezależnie od pochodzenia.
Na wspomnienie o czaszkach, spojrzał w stronę tej jednej jedynej, wokół której leżało poroże. To ją tak przeraziło?- Spokojnie, nic ci tutaj nie grozi. -Nieco niezręcznie pogładził kotkę łapą po karku.- Te czaszki leżą tutaj od dłuższego czasu. Mój ojciec powiedział mi, że jelenie tracą poroża i jest to zupełnie naturalna rzecz, także nic strasznego tutaj nie zaszło. -Wprawdzie nie mógł wytłumaczyć obecności CAŁEJ czaszki, ale wolał się póki co na tym nie skupić. Teraz musiał skupić się na kotce i tym, żeby ją uspokoić.
Księżyce: 14 Mistrz: żaden <3 [Kawkowy Wzlot] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Stokrotkowa Górka, Senna Dolina Ojciec: Drucik
Grubiutka, malutka i słodziutka (podobno); miętowe oczka (migoczą 100%); długie futro, pręgowane tygrysio; w buro-białe kolory, najważniejsze – po prawej stronie różowego noska mały brązowy prostokąt, po prawej stronie obok ramienia duża plama w kształcie serduszka, ochraniacze na przednich łapach (lewa łapa ochraniacz na samą kostkę, prawa łapa ochraniacz od kostki dochodzi prawie do łokcia), tylne łapy mają bielutkie tylko same paluszki.
Towarzyska – zawsze gotowa do rozmowy; słodka i nieporadna; nie lubi wysiłku i zadań, ale nie aż tak leniwa; głupiutka i błyskotliwa zarazem; lubi wykorzystywać swoje atuty; uważa się za panienkę, uważa że powinno się ją szanować i adorować; lubi uwagę; skończy rozmowę walką jeśli będzie taka potrzeba – chociaż potem będzie płakać nad złamanym pazurkiem; lubi być… zwyczajna. To się jednak nie sprzedaje.
Nie wątpiła w sobie piękno. Nie wątpiła też w świat. Nie wątpiła również w to, że była idealnym aktorem i symulantem. Z łapką na sercu mogła jednak przyznać, że nie spodziewała się kompletnie tego co się wydarzyło. Kocur jej nie odepchnął, nie nakrzyczał, nie powiedział nic niemiłego, po prostu… zaczął ją pocieszać i jeszcze pogładził łapą po karku? Serduszko zabiło jej szybciej, a oddech na chwile ugrzązł jej w płucach. Co tu się? Jasne, szukała kogoś kto by właśnie taki był, ale spodziewała się, że będzie to Ziemia? Chociaż jego byłoby jej żal wykorzystywać… ale tego tutaj odrobinę teraz też, bo jakiś taki strasznie miły! Czego się jednak nie robi, by się nie narobić, tak? Problem był taki, że w sumie podobała jej się sytuacja, w której właśnie byli i nie rozumiała jakim sposobem taka okropna przygoda właśnie nabierała sensu?
— O… och! — Ach, tak, czaszki. Ona się ich bała… raaacja. Spojrzała w bok gdzie było poroże i jednak czaszka w ilości jednej. A, nie przyglądała się wcześniej… to ten cały stres! — Ojej… a i tak brzmi, taaak strasznie — wymamrotała z cichym piskiem na samym końcu, jakby strach znowu ją opanował. — Twój tata musi być bardzo mądry… a ty to już w ogóle jesteś bardzo mądry, i taki kochanyyy — powiedziała już odrobinę odsuwając się od kocura, by móc spojrzeć mu w oczy i zatrzepotać rzęsami. Prawdopodobnie mogło to wyglądać jakby wpadło jej coś do oka, ale to nic. Ona była idealną przynętą!
────﹒♥﹒──── All things fabulous, bigger and better and best ────﹒♥﹒────
╭────── · · ୨୧ · · ──────╮ Ineedsomething inspiringto help meget along! I needa little fabulous,is that so wrong? ╰────── · · ୨୧ · · ──────╯