Logo Artemidy
Trening Różowej Łapy
#1
Nie spał tej nocy praktycznie w ogóle i żałował, że zaproponował Szynce tak wczesną porę na trening. Ale skąd miał wiedzieć? Jak mógł przewidzieć, że chwilę po ceremonii zapanuje taki chaos, Poeta zostanie wygnany i wyjdą na jaw… informacje o Nocnej Gwieździe. Sięganie wspomnieniami do tego zebrania sprawiało wrażenie, jakby wygrzebywał jakiś zupełnie abstrakcyjny sen, czy raczej koszmar, który zagnieżdżony był gdzieś głęboko w odmętach jego umysłu. Ale Rzeka żyje dalej. Nocna Gwiazda żyje dalej i oby żył jak najdłużej. Klan nie będzie taki sam po ostatnich zdarzeniach, ale należy próbować wrócić do stabilizacji. Chociaż wydobycie z siebie tej woli walki było obecnie nad wyraz trudne.
Z tymi myślami siedział na środku Obozu i wpatrywał się w Jasną Ścianę, co jakiś czas zerkając badawczo na Zrośnięte Drzewa, w oczekiwaniu na Różową Łapę. Oryginalnie zaplanował posiedzieć tutaj i porozmawiać, ale może wyjdą na drobny spacer? Wyjątkowo miał ochotę być teraz poza Obozem.
LVL 4 270 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#2
  Tak się składa, że i Szynce nie udało się tej nocy zmrużyć oczu, a ponadto, Gwiezdni wiedzą, czy z powodów nagromadzonych stresów, czy - prozaicznie - zatrucia nieświeżym mięsem, ale wymiotował jak... kot. Umościł się w banalnym, nieskomplikowanym legowisku w Zrośniętych Drzewach, na jednej z wyższych gałęzi tak, żeby raczej stronić od towarzystwa pozostałych terminatorów. Zwłaszcza Porannej Łapy. Walczył z natrętnymi myślami, obracając się z boku na bok, a kiedy poczuł potrzebę, wymykał się bezszelestnie w kierunku krzaków, żeby pozbawić się reszty obiadu. Nawet się nie obejrzał, a już zaczynało świtać. Znaczy, że pora pakować manatki i pojawić się na pierwszy dzień treningu. Wilcza Góra z pewnością będzie zachwycony, że jego nowy terminator zjawia się w tak koszmarnym stanie.
  – W- Wilcz... Wilku? – wyjąkał cichutko zachrypniętym głosem, dołączając do swojego mistrza na polanie. Jeśli ten zdecydowałby się odwzajemnić wzrok w jego zmęczone oczy, dojrzałby w nich, jak bardzo wciąż niczego nie rozumie.
[Obrazek: vzn9SqR.png]
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
8
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#3
Nie powinien być zbyt zaskoczony stanem Szynki – był raczej wrażliwym kotem, sięgając pamięcią do ich interakcji z nauk, więc szaleństwo z Poetą chwilę po ceremonii musiało go przybić. Ale wciąż… również wyglądał jakby nie miał najlepszego snu, oby chociaż miał dobrze przygotowane legowisko. Może będzie to musiał potem sprawdzić. Swoją drogą czy kocurek zawsze w ten sposób chodził..? Tak, no, niestabilnie z jego tylnymi łapami. Cętkowany nie był teraz pewien czy to także kwestia nieprzyjemnej nocy, czy może nie wyłapał czegoś gdy siedzieli wspólnie w Chruśniaku.
– Cześć… Się porobiło, co..? – Zagaił relatywnie luźno, starając się dodać tej sytuacji chociaż odrobiny lekkości. Skonfundowany wzrok terminatora nie umknął wilczej analizie. Nie czekając na odpowiedź dodał, jednocześnie wstając. – Myślałem, abyśmy przegryźli coś ze stosu, a następnie poszli na spacer. Można wtedy porozmawiać. Co ty na to?
LVL 4 270 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#4
  Nie zwrócił uwagi na swój sposób chodu - ot, raz na jakiś czas ciągnął za sobą swoje tylne łapki. Robił to już mimowolnie, przywykł. Jakby się temu przyjrzeć dokładniej, pewnie wyszłoby na jaw, bo i nie istniała metoda, aby to ukryć - że nie jest to jedynie chwilowa niedyspozycja, a trwałe zaburzenie terminatora Wilczej Góry. Ponadto, dawnego Rzecznego lekarza zdążył już raczyć poniekąd jakimś niemrawym uczuciem. Został wygnany zaraz po tym, jak znalazł w nim oparcie. Niewiele rozumiał, a w jego głowie przeganiały się przeróżne opinie co do minionego wschodu słońca, ale wiedział jedno - to nie było fair, i to bolało.
  Kiwnął głową. Przymglonymi, nieobecnymi oczyma wpatrywał się w swojego mistrza. – W p- porządku... – mruknął i, rozbudziwszy się nieco, skierował swoje chwiejne kroki w kierunku stosu zdobyczy. Nie w smak mu było w tym momencie jeść, a i zresztą wszystko co połknął, prędzej czy później trafiało z powrotem gdzieś w krzaki. Pozwolił Wilkowi pójść przodem, a dla siebie wybrał jedną z najmniejszych zdobyczy - orzesznicę. Zanim zabrał się do posiłku, zatrzymał się na chwilę myślami na urodzie tego gryzonia. Czuł się skonfliktowany zewnętrznie, jakby każdy posiłek przez niego spożywany, był jedynie marnowaniem wysiłku wojowników i starszych terminatorów, którzy karmili darmozjada. Zwłaszcza teraz, kiedy stos musiał być napełniony w zasadzie od zera.
[Obrazek: vzn9SqR.png]
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
8
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#5
Podczas treningu Sowiej Łapy, brak umiejętności czytania w myślach wydawał się być błogosławieństwem – zwłaszcza na samym początku tego przedsięwzięcia. Jednak w wypadku Różowej Łapy, wgląd w umysł kocurka dostarczyłby wiele cennych informacji, pozwoliłby zdecydowanie sprawniej nakierować trening na komfortowy tor i po prostu rozjaśniły wiele kwestii. Wilczy Mistrz musiał się jednak na ten moment zdać jedynie na swój dydaktyczny szósty zmysł i umiejętność obserwacji.
Przytaknął na brak sprzeciwu odnośnie śniadania i zaczął iść w kierunku stosu. Postanowił zgarnąć sobie średnich rozmiarów karasia, akurat leżał na wierzchu! W międzyczasie pozbywania się łusek spojrzał kątem oka na wybór Szynki. Orzesznica. No, niech będzie i taki drobiazg. Powodów na mniejszy apetyt było teraz wiele, a nawet i bez chaotycznych zebrań pierwszy dzień treningu generował trochę stresu zniechęcającego do jedzenia.
Ale właśnie, trening, od czego by tu zacząć? Miał już konkretny plan na pewien, nazwijmy to, test osobowości, lecz do tego trzeba było podejść z trzeźwym, nienadgryzionym przez klanowy chaos umysłem; zatem temat ten zostaje przesunięty.
– …To, co wydarzyło się wczoraj było nadzwyczajną sprawą. Przykro mi, że całe to nieszczęście zgrało się akurat z waszym mianowaniem. Jak się czujesz? – Rzucił nagle między ciumknięciami. Najwyraźniej nie potrafił w tej chwili siedzieć cicho i jeść. Trzeba wejść w rytm rozmowy, w rytm treningu, wykrzesać z siebie to coś w jakikolwiek sposób.
LVL 4 270 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#6
  Ciężko powiedzieć. Różowej Łapie natomiast wydawało się, że to, że koty nie mają dostępu do jego myśli odbiera im zmartwień dotyczących jego dziurawego stanu psychicznego, i jest mu to bardzo na łapę. Sam natomiast często... słyszy, zdaje się, w swojej szylkretowej główce, opinie współklanowiczów o sobie. Zazwyczaj są cięte, nieprzyjemne, zgryźliwe. Choćby bardzo się starał, tego głosu nie potrafił w sobie wyciszyć, i z trudem przychodziło mu mierzenie się z własnym ego. Sam bowiem postrzega świat w krzywym zwierciadle, a im dłużej żyje, tym jest jedynie gorzej. Ciężki orzech do zgryzienia dla dydaktycznego umysłu Wilczej Góry.
  Po tym jak wziął się do roboty, aby zjeść choćby i taki drobiazg, licząc na to, że jego dolegliwości nie sprawią, że będzie musiał tą marną strawę, z trudem upolowaną przez starszych terminatorów czy wojowników, zwrócić. Tak należało założyć, i tego założenia się trzymał. Poradził sobie z gryzoniem prędko, gdyż raczej nie przepadał za wspólnym jedzeniem, i wolał mieć tą przykrą konieczność za sobą. Zastrzygł uszami na słowa Wilczej Góry.
  – Oh... j- ja... – miauknął po kilku uderzeniach serca. Nie przygotował sobie żadnego monologu. Jego i Poetę dzieliła... skądinąd, relacja. Raczej profesjonalna, terapeutyczna, jednak wygnanie kocura z Klanu wywołało... mocne emocje u młodej Szynki. Jak to ugryźć? W jego głowie, gdy o tym myślał, czuł jedynie gęstą jak mleko mgłę. – Uh... jest... m- mi przykro... – powiedział, zresztą zgodnie z prawdą. Mógł przytoczyć tutaj wiele sformułowań - czuł zdruzgotanie, bezsilność, poczucie bezwartościowości, niesprawiedliwości. Krótko mówiąc, czuł się z tym źle. – T- to... n- nie zgadzałem się, a- ale... – westchnął, i zmrużył ciężko powieki – N- nic nie można... już z- zrobić – podsumował zrezygnowany. Poczuł jak uwiera go własne futro.
[Obrazek: vzn9SqR.png]
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
8
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#7
Przytaknął, słuchając cierpliwie słów terminatora i przeżuwając karasiowy ogon. Sam Szynka schrupał orzesznicę błyskawicznie, najwyraźniej dobrze mu się wspólnie je, warto zapamiętać na przyszłość! Kocurek musiał jednak jeszcze troszkę poczekać, aż cętkowany skończy swoją rybę.
– Myślałem, że rzeczywiście zostanie w Klanie… Ale Nocna Gwiazda na pewno zadziałał dla dobra Rzeki. Skoro Poeta był w stanie działać tak długo za plecami nawet Łabędziej Gwiazdy, samemu będąc częścią klanowej trójki, to najwyraźniej Przywódca nie był w stanie mu dłużej zaufać. Do tego oczerniał Wierzbownicową Łapę, moją siostrę… – Westchnął, przełykając końcówkę ryby. Trochę utracił już kontekst tego, o czym gadał, lecz kontynuował. – Ale wydawał się interesującym kotem, wiesz? Rozmawiałem z nim trochę i o tyle, o ile trzeba było nieco uważać z poruszanymi tematami, to dobrze to wspominam. Nawet nazwał mnie dobrodusznym! – Nie potrafił się nie pochwalić, nawet w takiej chwili; trzeba pokazać, że trafił na dobrego mistrza! – Miał też interesującą, jednak dosyć smutną, przeszłość.
Po ostatnich kilku ciumknięciach spojrzał się w dal za Szynkę i zmarszczył brwi. Czy spacer w tej chwili był dobrym pomysłem? Ani on, ani jego pupil się najlepiej nie wyspali, co jeśli akurat teraz natkną się na jakiegoś nieproszonego zwierza? Z drugiej strony, nie tylko oni zaczynają o tej porze trening, do tego patrole graniczne i łowieckie są jeszcze relatywnie blisko Obozu, więc w lesie powinno być całkiem gęsto. Chyba warto spróbować. Przechadzka powinna każdemu wyjść na dobre.
W końcu wstał i soczyście się przeciągnął, starając się bardziej rozbudzić i rozruszać. – No dobra, to co, spacer? Możemy zacząć od Kociego Grzbietu, a potem się zastanowimy, okej? – Jeśli nie usłyszał głosu sprzeciwu, to zaczął powoli kierować się w stronę Ciemnego Szlaku.
LVL 4 270 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#8
  Oh, jak bardzo się mylił. Gdyby tylko młodzik wcześniej zrozumiał koncepcję rozmawiania o swoich uczuciach, jego dotychczasowe życie stałoby się znacznie spokojniejsze, zapewne. Na pewno nie musiałby w przyszłości bać się o kolejne wspólne posiłki z Wilczą Górą, w których, jak zresztą i w wyniku odwiedzin w kociarni Karpiego Strumienia, będzie w stanie jedynie stroić dobrą minę do złej gry, jednocześnie umierając w środku. To ci los.
  Czy powinien powiedzieć mistrzowi o swojej terapeutycznej relacji z Poetą? Nie potrafił zrozumieć jednego - skąd u lekarza taka wybiórcza niechęć? Jeżeli postawiono mu zarzuty w oparciu o ogólnie oschłe relacje z resztą członków Rzeki, to dlaczego jego i Wilka spotkało zupełnie odmienne traktowanie? Równie dobrze medyk mógł zarzucić zasmarkanemu kociakowi i jego mamie upierdliwość, i wrócić do swoich obowiązków, a jednak znalazł dłuższą chwilę, a nawet wykrzesał z siebie nieco mądrych słów, żeby pocieszyć dwójkę. Oczernił Wierzbownicę, siostrę wojownika? Jaki miał w tym cel, jeśli rzekomo mógł grać emocjami pacjentów tylko po to, żeby schlebić sobie u nich i przywódcy, zaskarbić przychylność, co mu się, koniec końców, nie udało? Nie wiedział, nie rozumiał, a ponadto - chyba nie chciał. Chyba wolał schować głowę w piasek, uciec, dać sobie spokój - to znacznie prostsze, niż konfrontować się z sytuacją, która zwyczajnie rujnuje jego światopogląd. – Po p- prostu. Trudno mi t- to wszystko z- zrozumieć... – miauknął rzeczywiście zdołowany. Być może był zbyt młody i zbyt naiwny, żeby to zrozumieć. Tak już się dzieje wśród kotów, relacje między nimi są bardzo zniuansowanym zjawiskiem, które nie mieści się Szynce w głowie. Przytaknął na dalsze słowa Wilka.
  Teraz przyszła pora na obiecany spacer. Różowej Łapie nieśpiesznie było do podniecania się wojowniczym treningiem, natomiast wizja legalnego opuszczenia Obozu wydawała się być przyjemna. Co prawda w gęstwinie wokół czai się mnóstwo drapieżników, groźnych kotów oraz innych niebezpieczeństw, jakie tylko czyhają na skarlałego terminatora, ale też bogactwo flory i fauny Pory Młodych Liści było kuszące. Mógł odpocząć od ciągłego zgiełku, i w końcu miał znacznie większą połać terenu do odkrycia. Być może znajdzie dla siebie miejsce, w którym będzie się w stanie ukoić. Gdy zobaczył, jak jego mistrz powoli się przeciąga, zerwał się błyskawicznie na równe łapy, co odczuł boleśnie, ale cieszył się, że wspólny posiłek mają już za sobą. – D- dobrze – miauknął cicho, a następnie zaczął stawiać niemrawe kroki za mistrzem.
[Obrazek: vzn9SqR.png]
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
8
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#9
Komu w drogę temu bażant.
Po upewnieniu się, że młodzik rzeczywiście za nim podąża, wojownik zaczął kierować się w stronę wyjścia z Obozu. Przeszli przez Ciemny Szlak i otworzyła się przed nimi szeroka paleta możliwych ścieżek do obrania. Na ten moment miejscem docelowym był jednak Koci Grzbiet, toteż tam cętkowany zaczął kierować swojego terminatora, upewniając się co jakiś czas że utrzymuje komfortowe dla Szynki tempo.
Wziął głęboki, komiczny wręcz wdech, a następnie po zatrzymaniu powietrza w płucach na kilka uderzeń serca, równie potężnie je z siebie wypuścił. – Ahh, od razu lepiej. Taki spacer z samego rana działa cuda! – Ledwo opuścili Obóz, jednak Wilczomlecz już zaczął się znacznie zmieniać – rozluźniać, jakby zapominając że jakiś czas temu był jeszcze zmarkotniały i zaspany. Ale jak się tutaj nie pobudzić? Gdy zaczął trenować Sowią Łapę to początek był dosyć niestandardowy – nie było go na ceremonii w momencie gdy otrzymał terminatora, a potem chorował i musieli trenować w Obozie. Teraz może zobaczyć reakcje swojego podopiecznego na odkrywanie rzecznych terenów.
Postanowił przy okazji wrócić do pogawędki przy stosie. – Wspomniałeś wcześniej, że trudno to wszystko zrozumieć. Zgadzam się i sam też nie mogę pojąć tego, co działo się między klanową trójką, ale pamiętaj że masz na to wszystko czas. Dopiero wdrażasz się w klanowe życie, dlatego bardzo zachęcam, abyś starał się jak najczęściej pojawiać na wszystkich klanowych zebraniach, dobra? Oczywiście nie gdy źle się czujesz i jesteś chory, ale tak w miarę możliwości – warto przypominać o sobie swoją obecnością i obserwować jak zachowują się inne koty. – Zapewne dużo można z tego wywnioskować, chociaż dotychczas Wilczomlecz raczej za bardzo się na tym nie skupiał. Dopiero ostatnie zebranie uświadomiło mu, że może to być jednak wartościowa wiedza – zapamiętać kto z kim trzyma, do kogo się dosiada, czy wita się z Przywódcą zanim usadowi się wraz z pozostałymi uczestnikami i pewnie jeszcze wiele innych. – A tak swoją drogą, rozmawiamy o Poecie, jego decyzjach i ich konsekwencjach. Gdyby jednak skupić się na samej randze medyka, co uznałbyś za najistotniejsze zadania, jakie powinien wykonywać kot z takim tytułem?
LVL 4 270 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#10
  Poszli zatem - cętkowany wojownik wyprowadził swojego skarlałego terminatora na pierwszą legalną przechadzkę poza granice Obozu. Szylkretowy kocur poczuł się oszołomiony, kiedy do jego wrażliwych nozdrzy dotarła zupełnie nowa gama zapachów, widok nowych miejsc, odgłos rwącego nurtu Grzmiącej Rzeki. Całość była wręcz przytłaczająca sensorycznie, a Szynka mimowolnie uchylił pyszczek w zdumieniu. Jak dotąd ograniczony był do wąskiego terytorium chroniącego przed niebezpieczeństwami - Obozu, a teraz możliwości zostały poszerzone wręcz dramatycznie. Potrzebował czasu, żeby sobie tą mnogość bodźców przetrawić i zrozumieć. Teraz starał się jedynie kroczyć, przenosząc ciężar raczej na przednie kończyny i, mówiąc szczerze, taki spacer szedł mu dotąd nad wyraz nieźle.
  Zastrzygł uchem na słowa mistrza, ale nic nie powiedział, jedynie pokiwał twierdząco głową, wciąż pełen wrażenia. Myśli samoistnie pokierowały się w stronę tego, jak wielkim przywilejem jest podróż po terenach, a jednocześnie jak wielkie zagrożenia stanowi. I, co gorsza, że będzie musiał się nim przeciwstawiać - bo po to przyszedł na świat. Spochmurniał.
  – Dobrze, s- spróbuję, Wilku – miauknął, powróciwszy z obłoków do szarej rzeczywistości. Nie miał większej ochoty rozumieć, ani tym bardziej dłużej rozważać wszelkich niuansów relacji między kotami Klanu. Nie interesowało go kto z kim trzyma, z kim się układa, czy tym bardziej z kim sypia, a z kim nie. Niestety, sytuacja z Poetą była sytuacją specyficzną, gdyż dotknęła go osobiście i potraktował ją jak dotąd jako osobistą tragedię. Nie zgadza się, ale cóż - on jest pojedynczą pchełką, która nie ma nic do gadania.
  Na czym powinien się skupiać kot o randze medyka? Słysząc to pytanie szylkret zaćmił się, wlepiając wzrok w ziemię, i zastanowił się na kilkanaście uderzeń serca. Przypomniał sobie o swoich dolegliwościach żołądkowych, które trapiły go całą noc i nadal nie dają mu spokoju. Wspomniał również na swoją wizytę z mamą u Poety - czy to wsparcie, jakim obdarzył go były lekarz, należało do jego obowiązków? Czy zrobił to pro bono, a może w ten sposób chciał w Szynce i Słonecznej Plamce znaleźć sojuszników? Głowa go już pobolewała od tych rozmyślań. Mnóstwo pytań, które pewnie zabierze ze sobą do grobu. – Medyk s- stanowi wsparcie. Dla k- kotów. Troszczy się o t- to, żeby k- każdy był w p- pełni swoich m- możliwości – miauknął, wymieniając jego zdaniem najważniejsze z zadań Klanowych lekarzy. Tego rzeczywiście doświadczył.
[Obrazek: vzn9SqR.png]
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
8
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#11
Z niekrytą ciekawością obserwował mimikę i gamę innych niewerbalnych reakcji Szynki na nowe otoczenie. Już teraz czuł swego rodzaju dumę; z samego faktu, że może być tym, kto pokazuje kocurkowi świat poza Obozem. Wydawał się całkiem sprawnie dreptać wraz z wojownikiem, to dobry znak!
Przytaknął z aprobatą na szynkowe potwierdzenie zjawiania się na klanowych zebraniach, nieświadomy że nieco skwasił tematyką cały ten efekt wow związany ze spacerem. Czy Wilczomlecza interesowało kto w Rzece z kim sypia? Nie, raczej nie. W sumie to zdecydowanie nie. Poetyckie zebranie, poza samym dramatycznym tematem, było jednak fascynujące przez to, ile kotów zabrało głos na forum klanu i wyraziło swoje zdanie; nawet takich, u których cętkowany nie zarejestrował wcześniej takiej chęci (albo po prostu nie miał okazji usłyszeć), jak chociażby Gorejący Krzew, Poranna Łapa czy Ważkowe Wybrzeże. Każdy z nich był swego rodzaju dziką kartą, która wpłynęła na bieg zebrania. Może następnym razem to Szynka będzie jednym z takich głosów, gdy właśnie tego będzie wymagała sytuacja?
– Mhm, szeroko objąłeś temat, ale jak najbardziej trafnie. Choroby, rany, zatrucia pokarmowe i inne niedogodności to domena tej rangi. Ale, medyk to także kot, który służy radą, przede wszystkim swojej Gwieździe, chociaż nierzadko jest też kimś, do kogo udają się inni klanowicze ze swoimi mniej namacalnymi problemami. – Przynajmniej w teorii. To tutaj dawał o sobie znać jeden z głównych problemów Poety. Rzeczniacy raczej nie szukali w nim oparcia, bo nie mieli do niego zaufania. Działał za plecami i Łabędziej, i nawet Nocnej Gwiazdy. Jeden z filarów definiujących rangę, którą piastował, po prostu nie istniał. W sumie chyba nie tylko ten. – Ponadto, medyk jest też łącznikiem klanu z Gwiezdnymi, wiedziałeś? To on jest, ponoć, docelowym kotem, który otrzymuje od nich sny, interpretuje znaki i informuje o wszystkim kogo trzeba. Łabędzia Gwiazda opowiadał mi nawet- o! Patrz, widać już dobrze Koci Grzbiet! – Sam sobie przerwał gdy wyszli w końcu z morza krzewiastej roślinności. Ów pagórek był już bardzo blisko, prezentując się w całej swojej okazałości. Całej, czyli w sumie niezbyt wielkiej, bo koniec końców wyjątkowo ogromny to on nie był, ale tworzył dostatecznie zauważalny kontrast z otaczającymi go nizinnymi terenami Klanu Rzeki. Specyficzny kształt, dzięki któremu wzniesienie zawdzięcza swoją nazwę, był dobrze widoczny, pokryty wszelaką, miejscami różnobarwną roślinnością, tak charakterystyczną dla Pory Młodych Liści.
LVL 4 270 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#12
  Szynka bardzo dobrze zdawał sobie sprawę, że choć chciałby uczestniczyć w życiu Klanu, tak nie zamierza go w jakikolwiek aktywny sposób kształtować. Nie zamierzał być ważnym kotem, nie potrzebował, aby liczono się z jego zdaniem - jedynie trzymał w sobie nadzieję, że kiedykolwiek stanie się pożytecznym członkiem Rzeki i spełni się w roli zwykłej robotnicy. Uzależniał w ten sposób swoją wartość od tego, co myślą o nim inne koty, co jest, zapewne, niepokojące, a w każdym wypadku niezdrowe. Chciał, żeby jego mamy, rodzeństwo i Wilk byli szczęśliwi z jego życia. A co z nim?
  Ah, tak. Cóż, w poprzednim ułożeniu trójki klanowej ciężko było powiedzieć, aby Poeta służył radą Nocnej Gwieździe, a biorąc pod uwagę to, w jakich okolicznościach miało miejsce ich rozstanie - rada to było nieodpowiednie słowo w tym kontekście. Rzeczywiście, eks-lekarz miał swoje za uszami, ale... ugh. Szynka, w czeluściach swojego umysłu, odciął tę myśl jak wstążkę. Nie miał teraz ochoty się nad tym zastanawiać. O Gwiezdnym Klanie natomiast słyszał niewiele, raczej należał do tych mniej uduchowionych kotów. Przykładowo, trudno było mu pojąć, w jaki sposób Gwiezdni udzielają rad, ukazując znaki medykom? – Cz- czy koty na Sr- srebrnej Skórce z- znają prz- przyszłość? – zapytał cicho, włócząc się ciężko, w swoim szynkowym tempie, za Wilczą Górą. Gdy usłyszał nagły zwrot w słowach mistrza, aż się nieco cofnął z wrażenia. Było mu na prawdę trudno w swoim zakotłowanym, przepełnionym różnymi mniej, lub bardziej przyjaznymi myślami umyśle wcisnąć wiedzę, jaką wykłada mu Wilcza Góra. Trudno się mówi - będzie trzeba jakoś z tym sobie radzić. Z wzrokiem wlepionym w łapy, zakręciło mu się nieco w głowie, co uległo poprawie, gdy tylko oderwał wzrok, by spojrzeć na wzgórze zwane Kocim Grzbietem. Rzeczywiście, kotek!
[Obrazek: vzn9SqR.png]
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
8
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#13
O, no i mamy trudne pytanie. Trudne, ale z kategorii tych najmilej widzianych, pozwalających na porządne wejście w temat. – Huh! – Wydał dźwięk sygnalizujący, że problem został przez wilczy łeb przyjęty i jest w trakcie mielenia. – Chyba… Może tak? Znaczy, nie wydaje mi się, że słyszałem o takim zdarzeniu, ale miałoby to sens, prawda? W końcu zsyłanie jakichś znaków zwykle kojarzyłoby się z tym co nadejdzie i tym podobne. – Z drugiej strony tworzyło to falę nowych pytań i potencjalnych niepewności związanych z taką umiejętnością. Bo jeśli Gwiezdni znaliby przyszłość, to czy pozwoliliby na mianowanie Poety jako medyka, skoro ostatecznie miałby zostać wygnanym za najróżniejsze przewinienia? Czy nie ostrzegliby któregoś z pozostałych medyków Cienia przed szaleństwem Rwącej Zawiei?? Sprawa na pewno była bardziej skomplikowana, zapewne niemożliwa do podchwycenia dla zwykłego kota.
Cętkowany spojrzał na pupila, na moment przerywając gwiezdne dywagacje. – Wyjątkowy widok, prawda? Koci Grzbiet zawsze robił na mnie wrażenie. Chodź, wejdziemy na górę! – Ponaglił lekkim głosem, wcale jednak nie zwiększając tempa, by pozostać w komfortowej, szynkowej prędkości. To dobry moment na powrót do rozmowy.
– Może nie jest to dowód na to, że Gwiezdni znają przyszłość, ale słyszałem o jednej ciekawej historii a propos przekazywania przez nich informacji i roli medyka w tym wszystkim. Przed Łabędzią Gwiazdą, w Rzece rządziła Kosowa Gwiazda, a jeszcze wcześniej rolę tę pełnić miała Ćmia Gwiazda i to na niej się skupimy. W którymś momencie swojego panowania miała zaginąć i nikt nie wiedział co się z nią stało, aż pośmiertnie objawiła się ówczesnemu medykowi we śnie i przekazała mu, że straciła wszystkie życia przez dwunożnych. Więc mamy tutaj idealny przykład sprawczości Gwiezdnych i jednocześnie roli medyka jako kota, który odbiera od nich wieści. – Ponownie nie mógł się powstrzymać i od razu zerknął na Różową Łapę, chcąc wyłapać reakcję kocurka na przekazywane informacje. Będzie wyglądał na zaskoczonego? Może zamyślonego, ze zmarszczonymi brwiami i mielącego wszystko co usłyszał?? Albo będzie gdzieś obok, nieobecny i poprosi by coś powtórzyć… Ahh, tyle można się dowiedzieć o drugim kocie po takich reakcjach!
Wszystko wskazuje na to, że bombardowanie wiedzą dopiero się zaczynało.
LVL 4 270 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości