Kiwnęła głową. Miało to sens, w takim przypadku faktycznie logicznym było działanie na cały organizm, nie tylko punktowo.
Gdy mistrzyni przeszła do powikłań prozaicznych bóli stawów, Wierzbownica jak zwykle zanotowała wszystko w pamięci, a gdy Ciernisty Gąszcz zadała pytanie, uniosła głowę i odpowiedziała bez zająknięcia. Odpowiedź była oczywista, a Wierzb nie tyle co słuchała na treningach, co siedziała godzinami w lecznicy powtarzając zdobytą wiedzę. - Maść z liści stokrotki. - miauknęła. Przynajmniej był to jedyny medykament o którym się do tej pory dowiedziała.
Okazało się, że istnieje jeszcze jedno stadium bólu stawów, co wprawiło kremową terminatorkę w lekkie zaskoczenie. Objawy trzeciego stadium wydawały się być niezwykle odległe od pierwotnego. Obejrzała uważnie nakrapiany liść, po czym skinęła głową, i lekko przechyliła łeb. - Rozumiem. Ciekawe….że od zwykłego bólu stawów może dojść do duszności i bulgotania w płucach. - podzieliła się swoim spostrzeżeniem, miauknąwszy w zamyśleniu bezbarwnym tonem. W jej ślepiach błysnęło jednak zainteresowanie. Koci organizm był zdecydowanie ciekawym tworem.
Urodziła się jako kocię dość małe i szczupłe, a wszystko wskazuje na to, by i w przyszłości miała osiągnąć rozmiary kota mniejszego niż przeciętny. Jak na razie objętości dodaje jej tylko dość puchate futerko, które jednak w przyszłości, nawet jeśli wyrośnie całkiem długie, zacznie bardziej przylegać do ciała, nie nadając już sylwetce Gąszcz dodatkowej wielkości. Za to zarówno teraz, jak i w przyszłości będzie można podziwiać na nim kilka łączących się ze sobą kolorów. Biel obecna jest na szyi, pyszczku, nad którym biegnie długim, wąskim paskiem między oczami i każdej z czterech łap – na przednich tworząc skarpetki sięgające nad stopę, z kolei na tylnych trochę dalej, obejmujące około dolną połowę każdej nogi. Drugą składową w tej mieszance jest kremowa barwa, którą można dostrzec na prawym policzku, nad lewym okiem, plamce na czole oraz rozrzuconą w niewielkich ilościach na tułowiu i kończynach. Pozostała, największa część kotki jest pokryta futerkiem w niebieskawym odcieniu, poprzecinanym również ciemniejszymi pręgami układającymi się w klasyczne wzory. Między tym wszystkim widoczne też oczy – póki co typowe dla kociąt i szaroniebieskie, a w przyszłości jasnozielone.
Pierwszym, na co można zwrócić uwagę w charakterze Gąszcz jest fakt, że jest zdecydowanie spokojniejsza od przeciętnego kociaka. Trudno zainteresować ją większością zabaw, nie mówi zbyt dużo, a gdy to robi, wydaje się uważać na swoje słowa. Można by przez to pomyśleć, że jest nieśmiała, ale to szybko okazałoby się być nieprawdą – jednocześnie bowiem sprawia wrażenie pewnej siebie, jeśli na czymś jej zależy, nie boi się bronić swojego zdania, a także jest gotowa iść w stronę niebezpieczeństw, gdy tylko widzi w tym jakiś cel. Poza tym istotną cechą jest duża ambicja, pchająca ją w stronę zastania w przyszłości najlepszą wojowniczką, a być może nawet kimś więcej. Zależy jej również na opinii innych kotów, przed którymi stara się prezentować w sposób jak najbardziej dostojny i poważny, niezależnie od rzeczywiście odczuwanych emocji. Zależy jej na trzymaniu się zasad, jednak tylko tych, w których sama widzi sens, a zanim dojdzie do wniosku, czy którąś za taką uważa – musi ją dokładnie przeanalizować. Zresztą ogólnie dużo myśli i zastanawia się nad sensem wszystkiego, co ją otacza, przy czym sceptycznie podchodzi do wszystkiego, co nieznane, w szczególności spraw nadprzyrodzonych, takich jak Gwiezdny Klan.
- Tak. Alternatywnie to samo działanie ma też maść z liści nawłoci. - Dodała jeszcze, żeby i w tym przypadku Wierzbownica miała jakiś wybór co do stosowanych medykamentów. Skinęła głową - niektóre choroby nie były tak oczywiste, jak mogły się wydawać… Chociaż akurat kolejna, którą miała do omówienia brzmiała jak dość logiczna kontynuacja poprzednich. - Kolejną chorobą, która może rozwinąć się, jeśli nikt nie zajmie się jej wcześniejszymi postaciami jest czarny kaszel, jak możesz się domyślić pojawiający się po zielonym. Tym razem jednak wydzielina, która się przy nim pojawia nie jest zielona, a krwista. Towarzyszą jej gorączka, charczenie, ból w klatce piersiowej i ropna wydzielina w oczach. Do jej leczenia można podać do zjedzenia liść miodunki lub kocimiętki, warto także dodać do nich miód. Każde z tych najgroźniejszych stadiów chorób prowadzi do śmierci, jeśli medyk się nimi odpowiednio nie zajmie. - Dlatego należało je wszystkie traktować bardzo poważnie. Pokazała przy tym też wydzielający intensywny zapach liść rośliny, o której nie mówiła jeszcze nic wcześniej. - Rzadko zdarza się, że kot zostanie ukąszony przez jadowite zwierzę. Jeśli była to żmija, mogą wystąpić wymioty, gorączka i ból głowy. Ugryzienie rzęsorka jest mniej niebezpieczne, zwykle pojawia się tylko odrętwienie w jego miejscu. W takich przypadkach należy spróbować pozbyć się jadu z rany i nałożyć na to miejsce sok z korzenia wężymordu. - To akurat było coś, czego naprawdę nie widziała ani razu w życiu - teoretycznie jednak mogło się wydarzyć, więc warto było przekazać jej i tę wiedzę.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx and does it get your blood boilin' xxxdoes it make you see red? xxxxxxdo you wanna destroy it? xxxxxxxxdoes it get in your head? 'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew you would be angry too
Ah, więc był jeszcze jeden medykament. Do zapamiętania. Kojarzyła ową roślinę ze składziku, chyba mieli jej jeszcze trochę. Kolejne opisywane przez starszą medyczkę schorzenie również należało do tych cięższych, lecz co za tym idzie…ciekawszych. Chociaż nie życzyłaby tego raczej nikomu, teraz, gdy posiadła już spora ilość wiedzy i trochę doświadczenia, ciągnęło ją do spróbowania swoich sił w poważniejszych przypadkach. Gdy do jej nozdrzy dotarł zapach pokazanej przez szylkretkę kocimiętki, łapy same lekko zaświerzbiły ją z ekscytacji. Słyszała co nieco o tym ziole, podobno mocno oddziałuje na koty…i musiała przyznać, że w istocie roślina była interesująca. Skinęła głową na znak, że rozumie, zapamiętując przy okazji by uważnie pilnować by do rozwoju owych chorób nie dochodziło. Skupiła się na dalszych słowach mistrzyni, rozmyślania o kocim zielu zostawiając na później. Tym razem opisane przez Ciernisty Gąszcz przypadki zdawały się być faktycznie bardzo rzadkie. Przynajmniej Wierzbownica nigdy nie słyszała o kocie z Rzeki, który zostałby ukąszony. A jeśli o to chodzi, wzmianka o niewielkim gryzoniu sprawiła, że lekko uniosła brwi. Zdaje się, że za czasów bycia zwykłym terminatorem kiedyś upolowała jednego, który zdołał skubnąć ją w palec, na szczęście powierzchownie. Nie podejrzewałaby, że ssaki również mogą być jadowite. - Rzęsorek? Nie wiedziałam że ssak może być jadowity. - miauknęła. O zakażeniach od szczurów owszem, wiedziała, ale jednak nie było to to samo. Przekazane przez mistrzynie informacje dotyczące leczenia owych przypadków natychmiast zrodziły w głowie Wierzbownicy kolejne pytanie. - W jaki sposób pozbywa się jadu z rany? - zapytała, spoglądając na mistrzynię.
Urodziła się jako kocię dość małe i szczupłe, a wszystko wskazuje na to, by i w przyszłości miała osiągnąć rozmiary kota mniejszego niż przeciętny. Jak na razie objętości dodaje jej tylko dość puchate futerko, które jednak w przyszłości, nawet jeśli wyrośnie całkiem długie, zacznie bardziej przylegać do ciała, nie nadając już sylwetce Gąszcz dodatkowej wielkości. Za to zarówno teraz, jak i w przyszłości będzie można podziwiać na nim kilka łączących się ze sobą kolorów. Biel obecna jest na szyi, pyszczku, nad którym biegnie długim, wąskim paskiem między oczami i każdej z czterech łap – na przednich tworząc skarpetki sięgające nad stopę, z kolei na tylnych trochę dalej, obejmujące około dolną połowę każdej nogi. Drugą składową w tej mieszance jest kremowa barwa, którą można dostrzec na prawym policzku, nad lewym okiem, plamce na czole oraz rozrzuconą w niewielkich ilościach na tułowiu i kończynach. Pozostała, największa część kotki jest pokryta futerkiem w niebieskawym odcieniu, poprzecinanym również ciemniejszymi pręgami układającymi się w klasyczne wzory. Między tym wszystkim widoczne też oczy – póki co typowe dla kociąt i szaroniebieskie, a w przyszłości jasnozielone.
Pierwszym, na co można zwrócić uwagę w charakterze Gąszcz jest fakt, że jest zdecydowanie spokojniejsza od przeciętnego kociaka. Trudno zainteresować ją większością zabaw, nie mówi zbyt dużo, a gdy to robi, wydaje się uważać na swoje słowa. Można by przez to pomyśleć, że jest nieśmiała, ale to szybko okazałoby się być nieprawdą – jednocześnie bowiem sprawia wrażenie pewnej siebie, jeśli na czymś jej zależy, nie boi się bronić swojego zdania, a także jest gotowa iść w stronę niebezpieczeństw, gdy tylko widzi w tym jakiś cel. Poza tym istotną cechą jest duża ambicja, pchająca ją w stronę zastania w przyszłości najlepszą wojowniczką, a być może nawet kimś więcej. Zależy jej również na opinii innych kotów, przed którymi stara się prezentować w sposób jak najbardziej dostojny i poważny, niezależnie od rzeczywiście odczuwanych emocji. Zależy jej na trzymaniu się zasad, jednak tylko tych, w których sama widzi sens, a zanim dojdzie do wniosku, czy którąś za taką uważa – musi ją dokładnie przeanalizować. Zresztą ogólnie dużo myśli i zastanawia się nad sensem wszystkiego, co ją otacza, przy czym sceptycznie podchodzi do wszystkiego, co nieznane, w szczególności spraw nadprzyrodzonych, takich jak Gwiezdny Klan.
Czy trujące ssaki były aż tak dziwne? Rzeczywiście, nie było ich za dużo, ale czemu nie. Wiele rzeczy mogło istnieć, coś takiego również. Szczególnie, że spodziewałaby się o nich większej wiedzy właśnie u kotów z Rzeki - na ich terenach rzęsorki powinny przecież występować najczęściej.
A jeśli chodzi o jej kolejne pytanie… tak naprawdę skąd ona miała to wiedzieć? Też nigdy tego nie robiła, tak samo jak prawdopodobnie nie robiła tego też Rwąca Zawieja, która nie przekazała jej żadnych konkretnych instrukcji jak to robić. Niektórych rzeczy po prostu trzeba było się domyślić samemu, nie było innej opcji. - Prawdopodobnie przecięłabym skórę wokół rany, żeby krew z jadem mogła wypłynąć i dodatkowo przepłukała ją wodą. Później, po podaniu wężymordu trzeba by też opatrzyć taką ranę. - Czy rzeczywiście to była najlepsza metoda? Przekonają się, jeśli ktokolwiek będzie wystarczająco nieostrożny, żeby dać się ukąsić jakiejś żmii. - Jeśli kot mocno uderzy się w głowę, może dojść do wstrząśnienia mózgu. Może przy nim wystąpić ból głowy, osłabienie, wymioty i zaburzenia równowagi. Jeśli się zdarzy można zająć się samym obiciem, ale także objawami, które najbardziej dają się we znaki choremu kotu. - O leczeniu stłuczeń już mówiła, podobnie jak o innych dolegliwościach, takich jak bóle głowy czy wymioty. Nie było więc sensu powtarzać jeszcze raz wszystkiego od początku. Wyglądało zresztą na to, że Wierzbownicowa Lapa w porządku zapamiętywała informacje - jeśli z czymś był tu problem, to z własnymi decyzjami. - To, o czym mówiłam do tej pory to choroby i urazy, których leczenie jest powszechnie znane wśród medyków. Jednak czasami możesz trafić na przypadek, o którym nie słyszałaś nigdy wcześniej - i wtedy istotne jest, żebyś potrafiła wykorzystać to co już wiesz w nowy sposób. Co byś zrobiła, gdyby u rodzącej kotki wystąpił silny krwotok z dróg rodnych?
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx and does it get your blood boilin' xxxdoes it make you see red? xxxxxxdo you wanna destroy it? xxxxxxxxdoes it get in your head? 'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew you would be angry too
Skinęła głową. Wyglądało na to, że nawet dla doświadczonych medyków takie przypadki pozostawały nie do końca znane. Sądząc po słowach cienistej medyczki, ona również wydawała się nie wiedzieć zbytnio co robić w takich sytuacjach. Tak czy inaczej, przypuszczalne działania brzmiały logicznie, pozostawało tylko mieć nadzieję że podobne praktyki nie skończyłyby się jeszcze większym zaognieniem zranienia. Dobrze, że mimo wszystko akurat tego typu zranienia praktycznie się nie zdarzały.
Oznaki wstrząśnienia mózgu wydawały się z kolei dosyć proste do wyleczenia. Przynajmniej w teorii. Skinęła głową, po czym spojrzała na mistrzynię. - Miałaś już kiedyś do czynienia z takim przypadkiem? Istnieją jakieś zioła, które można by podać na wzmocnienie, i czy taka mięta byłaby dobra na objawy żołądkowe spowodowane uderzeniem? - zapytała.
Kolejne słowa medyczki dotykały już samego sedna tego, co w byciu medykiem było najistotniejsze - umiejętności radzenia sobie w sytuacjach krytycznych. O ile pewne rzeczy zdawały się bardziej intuicyjne, tak w przypadku zadanego pytania o poród Wierzbownica miała zagwozdkę. Jak wyleczyć krwawienie z wewnątrz kota, przy tym nie mogąc przeszkodzić w wychodzeniu kociąt na świat? - Myślę, że trzeba by było je jakoś zatamować.. jednocześnie, tak, żeby nie udusić kociąt.. - miauknęła po chwili. - Może przykładanie mchu co jakiś czas? - zastanowiła się. - Przydałoby się też coś na wzmocnienie, ale wodą z kolei mogłaby tylko bardziej rozrzedzić krew.
Urodziła się jako kocię dość małe i szczupłe, a wszystko wskazuje na to, by i w przyszłości miała osiągnąć rozmiary kota mniejszego niż przeciętny. Jak na razie objętości dodaje jej tylko dość puchate futerko, które jednak w przyszłości, nawet jeśli wyrośnie całkiem długie, zacznie bardziej przylegać do ciała, nie nadając już sylwetce Gąszcz dodatkowej wielkości. Za to zarówno teraz, jak i w przyszłości będzie można podziwiać na nim kilka łączących się ze sobą kolorów. Biel obecna jest na szyi, pyszczku, nad którym biegnie długim, wąskim paskiem między oczami i każdej z czterech łap – na przednich tworząc skarpetki sięgające nad stopę, z kolei na tylnych trochę dalej, obejmujące około dolną połowę każdej nogi. Drugą składową w tej mieszance jest kremowa barwa, którą można dostrzec na prawym policzku, nad lewym okiem, plamce na czole oraz rozrzuconą w niewielkich ilościach na tułowiu i kończynach. Pozostała, największa część kotki jest pokryta futerkiem w niebieskawym odcieniu, poprzecinanym również ciemniejszymi pręgami układającymi się w klasyczne wzory. Między tym wszystkim widoczne też oczy – póki co typowe dla kociąt i szaroniebieskie, a w przyszłości jasnozielone.
Pierwszym, na co można zwrócić uwagę w charakterze Gąszcz jest fakt, że jest zdecydowanie spokojniejsza od przeciętnego kociaka. Trudno zainteresować ją większością zabaw, nie mówi zbyt dużo, a gdy to robi, wydaje się uważać na swoje słowa. Można by przez to pomyśleć, że jest nieśmiała, ale to szybko okazałoby się być nieprawdą – jednocześnie bowiem sprawia wrażenie pewnej siebie, jeśli na czymś jej zależy, nie boi się bronić swojego zdania, a także jest gotowa iść w stronę niebezpieczeństw, gdy tylko widzi w tym jakiś cel. Poza tym istotną cechą jest duża ambicja, pchająca ją w stronę zastania w przyszłości najlepszą wojowniczką, a być może nawet kimś więcej. Zależy jej również na opinii innych kotów, przed którymi stara się prezentować w sposób jak najbardziej dostojny i poważny, niezależnie od rzeczywiście odczuwanych emocji. Zależy jej na trzymaniu się zasad, jednak tylko tych, w których sama widzi sens, a zanim dojdzie do wniosku, czy którąś za taką uważa – musi ją dokładnie przeanalizować. Zresztą ogólnie dużo myśli i zastanawia się nad sensem wszystkiego, co ją otacza, przy czym sceptycznie podchodzi do wszystkiego, co nieznane, w szczególności spraw nadprzyrodzonych, takich jak Gwiezdny Klan.
- Nigdy tego nie widziałam. Jeśli pojawi się sam ból brzucha, mięta może pomóc, ale na powstrzymanie wymiotów lepsza są liście wierzby. Wzmacniająco powinny zadziałać owoce maliny lub liście krwiściągu. - Przynajmniej w teorii, bo jak mówiła, w praktyce akurat z tym jeszcze się nie spotkała. Widocznie koty z klanu Cienia potrafiły przynajmniej nie uderzać się za mocno w głowy. - Uzupełnianie wody jest ważne, gdy traci się dużo krwi. Także używałam ucisku z chłodnego mchu, gdy wszystkie kocięta już się urodziły. Poza tym podałam krwiściąg, ze względu na jego przeciwkrwotoczne działanie - a do tego dodatkowo coś przeciwbólowego. - I przynajmniej na podstawie tego jednego przypadku mogła stwierdzić, że zadziałało. Czy to, o czym mówiła Wierzbownica byłoby wystarczające? Trudno stwierdzić, żadna z nich mnie wiedziała, czy ktokolwiek tego próbował.
Czy terminatorka była gotowa na zostanie medyczką? Nie. Absolutnie nie była. Powinna spędzić jeszcze księżyce na pomagniu w lecznicy, oglądając na żywo kolejne urazy i choroby, by nauczyć się ich w praktyce. Jednak trudno było tego dokonać, gdy żyło się w różnych klanach - a teoretyczną wiedzę Ciernisty Gąszcz zdążyła już jej przekazać. Dalsza część nie miała zależeć od niej. - W normalnej sytuacji, wolałabym, żebyś zdobyła więcej doświadczenia nim zostaniesz medykiem. Jednak teraz, w aktualnym stanie klanu Rzeki, jeśli tylko będziesz czuła się gotowa możesz udać się na wyprawę z władzą swojego Klanu. - Jej samej zdecydowanie nie chciało się chodzić na tą bezsensowną wycieczkę. Niech lepiej ktoś z Rzeki sam jej wytłumaczy, że Gwiezdni tak naprawdę nie istnieli - Pamiętaj, że gdy zostaniesz pełnoprawną medyczką tylko ty powinnaś mieć prawo decydowania o sprawach związanych z tą rangą. Sama powinnaś wybrać swojego następcę, według tego, kogo ty uważasz za najlepszego kandydata na tę rangę, a nie tego, co myśli o tym Nocna Gwiazda. - Czy to podziała? A może sprawi jedynie, że Wierzbownicową Łapę szybciej spotka dokładnie taki sam los jak Poetę? Ta druga opcja wydawała się Ciernistemu Gąszczowi bardziej prawdopodobna - chociaż może ich przywódca nie był aż tak głupi, żeby dwa razy zrobić to samo. Wtedy już wszyscy w lesie musieliby się zorientować, że z jego zachowaniem coś było nie w porządku.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx and does it get your blood boilin' xxxdoes it make you see red? xxxxxxdo you wanna destroy it? xxxxxxxxdoes it get in your head? 'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew you would be angry too