Księżyce: 54
Mistrz: Modliszkowy Gaj
Płeć: niebinarne (zapach kotki)
Zaimki: ona/jej, ono/jego, on/jego
Matka: Krokusowy Pląs, Płochy Świetlik
Partner: :(
Trwałe urazy: dość długa blizna na prawym barku
wysoki i dobrze zbudowany. długie, czekoladowe futro, z bielą na łapach, piersi, szyi i mordce. złote oczy. długa blizna na prawym barku, częściowo zakryta futrem.
dobroduszne, nieco zagubione stworzenie, starające się podchodzić optymistycznie do świata, który stawia mu kłody pod nogi.
Kawkowy Wzlot, Igła [KG], Kurz [KW], Knedlik [S]
Tak jak powiedziała, czekała na Świetlikową Łapę następnego dnia rano przy wyjściu z obozu. Miała nadzieję, że pierwsza noc jako terminator minęła synowi dobrze... i że zjadł porządne śniadanie, tak jak go poprosiła. I że w ogóle pozostałej dwójce też nic nie dolega i nie są zazdrosne o brata i że nic ich nie zaatakuje na terenach... ach, trochę się zagalopowała w myślach. Będzie dobrze, musi w końcu być dobrze, nie? Zaczęła układać futro na piersi, czekając na przybycie terminatora.
My insides all turned toash,so slow ⋆⋆⋆ And blew awayas I collapsed,so cold⋆⋆⋆ A black windtook themawayfrom sight And held the darknessover day thatnight⏾⋆.˚
⁀➷And the clouds abovemove closer,looking sodissatisfied But theheartless wind kept blowing,b l o w i n g
XXXXI used to bemy own ₊⊹ protection ⊹₊butnot now 'Cause my➴ pathhaslost directionsomehow Ablack windtook youaway from sight◄┈╯ Andheld the darknessoverdaythatnight
Księżyce: 18
Mistrz: Migocący Pył
Płeć: Kocur
Rodzic: Migocący Pył & Puchatek (Senior)
Trwałe urazy: Dwie podłużne blizny pod prawym okiem
Długowłosy kocur o standardowym kształcie głowy nie należy może do olbrzymów, jednak jego ponadprzeciętny rozmiar jest wciąż wyraźnie widoczny na pierwszy rzut oka, a przy tym jest on wysoki, co zawdzięcza dłuższym łapom. Ma też atletyczną sylwetkę. Świetlik jest czarnym pręgowanym colorpointem, więc jego łapy, ogon, pysk i uszy są ciemniejsze. Na jego ciele widać rozety. Kocur ma ciemniejszą maskę na pysku, przyciemniony grzbiet, czarny nos oraz bladoniebieskie ślepia. Pod jego prawym okiem widnieją dwie podłużne blizny.
Słodki aniołek wiecznie mówiący łagodnym, spokojnym głosem. Poukładany, zwykle uśmiechnięty, pozornie martwiący się o innych. Jest aż nazbyt uprzejmy nawet w walce, pogratuluje przeciwnikowi dobrego ciosu jak dostanie w pysk, a tuż po tym sypnie mu piachem w oczy. Tak naprawdę jest kalkulujący - interesowny, analizujący, raczej wyrachowany. Ma bardzo małe pokłady empatii, bo jego empatia jest zarezerwowana tylko dla najbliższych mu kotów - rodziny - dla swojego rodzeństwa i rodzica jest zdolny do brania ryzyka, poświęceń, nie dla "kotów z zewnątrz". Rozzłoszczenie Świetlika czy wyprowadzenie go w inny sposób z równowagi jest trudne, a jeszcze trudniej jest sprawić, by tą złość ujawnił, a nie tylko gotował się wewnątrz. Nigdy nie podnosi głosu, nawet jeśli już się zirytuje, to jego ton staje się tylko cichszy. Nauczył się, że życzliwość, nawet nieprawdziwa, zwykle daje więcej możliwości i korzyści niż użycie pazurów. Kocur często ma delikatnie wysunięte pazury u jednej z łap, a koniec podniesionego ogona trzyma nieco sztywno - bardzo subtelne znaki, że nie jest wcale taki przyjacielski i zrelaksowany na jakiego zwykle wygląda.
Kukułka [KC], Złocisty [KG], Księżna [GPP]
Świetlik - już Świetlikowa Łapa - nie kazał wojownikowi długo czekać, bo zjawił się niedługo po niej. Ostatniej nocy na początku nie mógł zasnąć, zbyt pogrążony w myślach, choć na szczęście już w okolicach północy (czy tam przy szczytowaniu księżyca jak zwykle mówiły klanowe koty) udało mu się odpłynąć. Przy okazji zauważył, że częstotliwość koszmarów niedawno znacznie zmalała. Ale może nie powinien jeszcze tego chwalić.
Za to cieszył się, że w końcu mógł postawić łapę poza obozem. Nie był przyzwyczajony do takiego tkwienia w jednym miejscu o tak ograniczonej przestrzeni.
- Dzień dobry, mamo. - Skinął głową Migocącemu Pyłowi. - Mam nadzieję, że dobrze się czujesz? - Mimo wszystko cała trójka dzieci rozpoczynała trening, a i sam Świetlik ostatniej nocy miał w głowie myśli o rodzeństwie - a co dopiero mogło kłębić się w głowie Mieniak?
Księżyce: 54
Mistrz: Modliszkowy Gaj
Płeć: niebinarne (zapach kotki)
Zaimki: ona/jej, ono/jego, on/jego
Matka: Krokusowy Pląs, Płochy Świetlik
Partner: :(
Trwałe urazy: dość długa blizna na prawym barku
wysoki i dobrze zbudowany. długie, czekoladowe futro, z bielą na łapach, piersi, szyi i mordce. złote oczy. długa blizna na prawym barku, częściowo zakryta futrem.
dobroduszne, nieco zagubione stworzenie, starające się podchodzić optymistycznie do świata, który stawia mu kłody pod nogi.
Kawkowy Wzlot, Igła [KG], Kurz [KW], Knedlik [S]
Świetliczek zaraz się pojawił, a Mieniak uśmiechnęła się do niego ciepło, odganiając negatywne myśli na bok. Przynajmniej na chwilę.
- Dzień dobry, Świetliczku. Tak, wszystko jest w porządku. - Chyba. Nie do końca. Ale tego syn wiedzieć nie musiał. W każdym razie, Mieniak podniósł się i ruszył w kierunku wyjścia z obozu. - A ty? Wyspałeś się? - Spytał jeszcze. - Dzisiaj zaczniemy od małego spacerku, a potem... to chyba będzie ładny dzień, nie sądzisz? Co powiesz na naukę łowienia ryb? - Od zawsze lubił łowić, jeśli pamięć go nie myliła, to swój własny trening z Modliszką również zaczęli od właśnie tego zagadnienia, więc czemu nie? O ile, rzecz jasna, Świetlikowa Łapa nie miał nic przeciwko.
My insides all turned toash,so slow ⋆⋆⋆ And blew awayas I collapsed,so cold⋆⋆⋆ A black windtook themawayfrom sight And held the darknessover day thatnight⏾⋆.˚
⁀➷And the clouds abovemove closer,looking sodissatisfied But theheartless wind kept blowing,b l o w i n g
XXXXI used to bemy own ₊⊹ protection ⊹₊butnot now 'Cause my➴ pathhaslost directionsomehow Ablack windtook youaway from sight◄┈╯ Andheld the darknessoverdaythatnight
Księżyce: 18
Mistrz: Migocący Pył
Płeć: Kocur
Rodzic: Migocący Pył & Puchatek (Senior)
Trwałe urazy: Dwie podłużne blizny pod prawym okiem
Długowłosy kocur o standardowym kształcie głowy nie należy może do olbrzymów, jednak jego ponadprzeciętny rozmiar jest wciąż wyraźnie widoczny na pierwszy rzut oka, a przy tym jest on wysoki, co zawdzięcza dłuższym łapom. Ma też atletyczną sylwetkę. Świetlik jest czarnym pręgowanym colorpointem, więc jego łapy, ogon, pysk i uszy są ciemniejsze. Na jego ciele widać rozety. Kocur ma ciemniejszą maskę na pysku, przyciemniony grzbiet, czarny nos oraz bladoniebieskie ślepia. Pod jego prawym okiem widnieją dwie podłużne blizny.
Słodki aniołek wiecznie mówiący łagodnym, spokojnym głosem. Poukładany, zwykle uśmiechnięty, pozornie martwiący się o innych. Jest aż nazbyt uprzejmy nawet w walce, pogratuluje przeciwnikowi dobrego ciosu jak dostanie w pysk, a tuż po tym sypnie mu piachem w oczy. Tak naprawdę jest kalkulujący - interesowny, analizujący, raczej wyrachowany. Ma bardzo małe pokłady empatii, bo jego empatia jest zarezerwowana tylko dla najbliższych mu kotów - rodziny - dla swojego rodzeństwa i rodzica jest zdolny do brania ryzyka, poświęceń, nie dla "kotów z zewnątrz". Rozzłoszczenie Świetlika czy wyprowadzenie go w inny sposób z równowagi jest trudne, a jeszcze trudniej jest sprawić, by tą złość ujawnił, a nie tylko gotował się wewnątrz. Nigdy nie podnosi głosu, nawet jeśli już się zirytuje, to jego ton staje się tylko cichszy. Nauczył się, że życzliwość, nawet nieprawdziwa, zwykle daje więcej możliwości i korzyści niż użycie pazurów. Kocur często ma delikatnie wysunięte pazury u jednej z łap, a koniec podniesionego ogona trzyma nieco sztywno - bardzo subtelne znaki, że nie jest wcale taki przyjacielski i zrelaksowany na jakiego zwykle wygląda.
Kukułka [KC], Złocisty [KG], Księżna [GPP]
W pierwszym odruchu chciał poprzyglądać się pilnie Migocącemu Pyłowi na jego odpowiedź, jakby sprawdzał, czy faktycznie było w porządku, ale jednak zrezygnował z tego pomysłu. Może będzie na to chwila po dzisiejszym treningu a przed obowiązkami wojowniczymi Mieniak. A samo rozpoczęcie treningu, oddanie się obowiązkom powinno i tak zająć myśli i jego, i rodzica.
- Tak, nie miałem problemów ze snem. - odparł, ruszając za wojownikiem. No dobrze, mijało się to z prawdą, ale tylko odrobinę, bo Świetlik zasnął później niż zwykle, ale niewyspany od tego nie był. Zerknął krótko na niebo, sprawdzając jak wyglądają dzisiaj chmury.
Promienie słoneczne miło grzały ich grzbiety.
- To nasza pierwsza wiosna... Pora Młodych Liści. - Zauważył nagle z pewną dozą zadumy, mając na myśli siebie i rodzeństwo. Oczywiście dodał klanowy termin na wiosnę, by nie było, że nie pamiętał. Dzięki rodzicom o tak różnych pochodzeniach wraz z rodzeństwem mieli dość bogaty słownik.
Nie chciał jednak teraz gdybać dłużej nad innymi rzeczami niż trening. Nastawił uszu, gdy usłyszał o łowieniu.
- Jasne, im wcześniej dorzucę się do stosu, tym lepiej. - odpowiedział z pewnością w głosie, posyłając rodzicowi równie pewny uśmiech. W nadziei, że cokolwiek by nie kłębiło się w jej głowie i jakichkolwiek obaw by nie miała, to Świetlik mógłby zarazić ją tą pewnością siebie choć trochę. Przynajmniej taki był jego cel.
Księżyce: 54
Mistrz: Modliszkowy Gaj
Płeć: niebinarne (zapach kotki)
Zaimki: ona/jej, ono/jego, on/jego
Matka: Krokusowy Pląs, Płochy Świetlik
Partner: :(
Trwałe urazy: dość długa blizna na prawym barku
wysoki i dobrze zbudowany. długie, czekoladowe futro, z bielą na łapach, piersi, szyi i mordce. złote oczy. długa blizna na prawym barku, częściowo zakryta futrem.
dobroduszne, nieco zagubione stworzenie, starające się podchodzić optymistycznie do świata, który stawia mu kłody pod nogi.
Kawkowy Wzlot, Igła [KG], Kurz [KW], Knedlik [S]
Cóż, widać, że byli rodziną - bo tak jak Świetlik miał zamiar obserwować Mieniak w poszukiwaniu oznak jakichś potencjalnych problemów, tak i Mieniak postanowiło bacznie obserwować w trakcie treningu, czy syn aby na pewno nie wykazywał oznak trapiących go zmartwień. Nie, żeby niewyspanie się w dzień po mianowaniu było czymś dziwnym, w końcu Migocący Pył zapewne sama, kiedy została terminatorem, miała problem z zaśnięciem, ale hej, w razie czego będą mogli nieco skrócić ten pierwszy dzień treningu.
- Ano! W końcu zrobiło się ciepło, ptaki śpiewają i jest tak kolorowo... a będzie jeszcze cieplej! Może nawet nieco zbyt ciepło. - Zaśmiała się lekko. Generalnie Mieniak zawsze wolała cieplejsze pory, ale te upały w Porze Zielonych Liści bywały nie do zniesienia, zwłaszcza kiedy miało się długie futro. No cóż.
- Świetnie! Do Grzmiącej Rzeki nie jest zbyt daleko, więc przejdziemy się chwilkę. Wiesz, że ja na pierwszym treningu też łowiłam rybki? - Poruszyła lekko wąsami. Przeznaczenie? Płynąca w ich krwi miłość do rybołówstwa? Cokolwiek by to nie było, wywołało w sercu Mieniak przyjemne odczucia.
My insides all turned toash,so slow ⋆⋆⋆ And blew awayas I collapsed,so cold⋆⋆⋆ A black windtook themawayfrom sight And held the darknessover day thatnight⏾⋆.˚
⁀➷And the clouds abovemove closer,looking sodissatisfied But theheartless wind kept blowing,b l o w i n g
XXXXI used to bemy own ₊⊹ protection ⊹₊butnot now 'Cause my➴ pathhaslost directionsomehow Ablack windtook youaway from sight◄┈╯ Andheld the darknessoverdaythatnight
Księżyce: 18
Mistrz: Migocący Pył
Płeć: Kocur
Rodzic: Migocący Pył & Puchatek (Senior)
Trwałe urazy: Dwie podłużne blizny pod prawym okiem
Długowłosy kocur o standardowym kształcie głowy nie należy może do olbrzymów, jednak jego ponadprzeciętny rozmiar jest wciąż wyraźnie widoczny na pierwszy rzut oka, a przy tym jest on wysoki, co zawdzięcza dłuższym łapom. Ma też atletyczną sylwetkę. Świetlik jest czarnym pręgowanym colorpointem, więc jego łapy, ogon, pysk i uszy są ciemniejsze. Na jego ciele widać rozety. Kocur ma ciemniejszą maskę na pysku, przyciemniony grzbiet, czarny nos oraz bladoniebieskie ślepia. Pod jego prawym okiem widnieją dwie podłużne blizny.
Słodki aniołek wiecznie mówiący łagodnym, spokojnym głosem. Poukładany, zwykle uśmiechnięty, pozornie martwiący się o innych. Jest aż nazbyt uprzejmy nawet w walce, pogratuluje przeciwnikowi dobrego ciosu jak dostanie w pysk, a tuż po tym sypnie mu piachem w oczy. Tak naprawdę jest kalkulujący - interesowny, analizujący, raczej wyrachowany. Ma bardzo małe pokłady empatii, bo jego empatia jest zarezerwowana tylko dla najbliższych mu kotów - rodziny - dla swojego rodzeństwa i rodzica jest zdolny do brania ryzyka, poświęceń, nie dla "kotów z zewnątrz". Rozzłoszczenie Świetlika czy wyprowadzenie go w inny sposób z równowagi jest trudne, a jeszcze trudniej jest sprawić, by tą złość ujawnił, a nie tylko gotował się wewnątrz. Nigdy nie podnosi głosu, nawet jeśli już się zirytuje, to jego ton staje się tylko cichszy. Nauczył się, że życzliwość, nawet nieprawdziwa, zwykle daje więcej możliwości i korzyści niż użycie pazurów. Kocur często ma delikatnie wysunięte pazury u jednej z łap, a koniec podniesionego ogona trzyma nieco sztywno - bardzo subtelne znaki, że nie jest wcale taki przyjacielski i zrelaksowany na jakiego zwykle wygląda.
Kukułka [KC], Złocisty [KG], Księżna [GPP]
Na szczęście Świetlik nie doświadczył jeszcze upałów ze swoim długim futrem, przez co nieprzyjemnie się zaskoczy. Ale póki co mógł cieszyć się ładną pogodą.
- Nie myślałem nawet, że kwiaty mogą być w tak wielu kolorach i odcieniach. - Uśmiechnął się lekko. Może trochę wyolbrzymiał, ale cieszył się, że rodzic wyglądał, jakby miał dobry humor. To sprawiało, że jego własny się polepszał.
- Czy rzeka jest bardzo porywista? - zapytał, gdy tak szli. Skoro nazywała się grzmiącą, to może była niebezpieczna? A może to zależało tylko od pogody. - I jak, udało ci się złowić coś dużego w pierwszym dniu? - Wyszczerzył lekko kiełki. Chciał przez moment zapytać, kto był jej mistrzem, jednak ostatecznie stwierdził, że może zrobić to kiedy indziej - nie chciał psuć nastroju w razie, gdyby brak mistrza w klanie sprawił, że Migocącemu Pyłowi będzie przykro. Bo tak założył po spotkaniu z Bzyczącą Muchą - że nie było tu już nikogo z bliskich, w tym mentora, który trenował Mieniak.
Księżyce: 54
Mistrz: Modliszkowy Gaj
Płeć: niebinarne (zapach kotki)
Zaimki: ona/jej, ono/jego, on/jego
Matka: Krokusowy Pląs, Płochy Świetlik
Partner: :(
Trwałe urazy: dość długa blizna na prawym barku
wysoki i dobrze zbudowany. długie, czekoladowe futro, z bielą na łapach, piersi, szyi i mordce. złote oczy. długa blizna na prawym barku, częściowo zakryta futrem.
dobroduszne, nieco zagubione stworzenie, starające się podchodzić optymistycznie do świata, który stawia mu kłody pod nogi.
Kawkowy Wzlot, Igła [KG], Kurz [KW], Knedlik [S]
Uśmiech na twarzy Mieniak tylko się rozszerzył. Tak, kwiaty o tej porze roku kwitły naprawdę różnorakimi kolorami i w ogóle było przepięknie, praktycznie gdziekolwiek się nie poszło. Dość pokrzepiająca myśl - i bardzo potrzebna dla Migocącego Pyłu.
- Hm. Zależy, w którym miejscu. I od pogody w sumie też. Na ogół rzeka jest dość... no, grzmiąca, chociaż są miejsca, w których jest spokojniej. No i wiadomo, jak jest burza albo mocny wiatr to potrafi zrobić się niebezpiecznie. Dlatego dzisiaj pójdziemy właśnie w takie płytsze miejsce. - A konkretnie w pobliże Wilgotnych Skałek - nie było mocno daleko od obozu, woda była tam, jej zdaniem, dobra na lekcję łowienia... no i na potencjalną naukę pływania, jeśli Świetlik nie będzie miał dość. - Ehe. Karasia. To taka całkiem spora ryba ze srebrnymi łuskami. - Ciekawe, co złowi Świetlik?
- Została nam jeszcze chwilka spacerku, więęc może po drodze opowiem ci, jak się w ogóle łowi, hm? To w zasadzie nic trudnego, tylko dość... wymagającego cierpliwości. Najpierw musisz się upewnić, że nie rzucasz cienia na wodę. Potem zanurzasz ogon albo łapę w wodzie i... czekasz. No i ważne, żeby się zbytnio nie ruszać ani nie być za głośno, bo wtedy ryby się spłoszą. Ale kiedy już jakaś podpłynie, to łapiesz ją pazurami, wyciągasz na brzeg i tam... no, dobijasz. - Uff. Kontynuowała marsz, czekając na jakieś potencjalne pytania. Albo znak, że syn wszystko zrozumiał.
My insides all turned toash,so slow ⋆⋆⋆ And blew awayas I collapsed,so cold⋆⋆⋆ A black windtook themawayfrom sight And held the darknessover day thatnight⏾⋆.˚
⁀➷And the clouds abovemove closer,looking sodissatisfied But theheartless wind kept blowing,b l o w i n g
XXXXI used to bemy own ₊⊹ protection ⊹₊butnot now 'Cause my➴ pathhaslost directionsomehow Ablack windtook youaway from sight◄┈╯ Andheld the darknessoverdaythatnight
Księżyce: 18
Mistrz: Migocący Pył
Płeć: Kocur
Rodzic: Migocący Pył & Puchatek (Senior)
Trwałe urazy: Dwie podłużne blizny pod prawym okiem
Długowłosy kocur o standardowym kształcie głowy nie należy może do olbrzymów, jednak jego ponadprzeciętny rozmiar jest wciąż wyraźnie widoczny na pierwszy rzut oka, a przy tym jest on wysoki, co zawdzięcza dłuższym łapom. Ma też atletyczną sylwetkę. Świetlik jest czarnym pręgowanym colorpointem, więc jego łapy, ogon, pysk i uszy są ciemniejsze. Na jego ciele widać rozety. Kocur ma ciemniejszą maskę na pysku, przyciemniony grzbiet, czarny nos oraz bladoniebieskie ślepia. Pod jego prawym okiem widnieją dwie podłużne blizny.
Słodki aniołek wiecznie mówiący łagodnym, spokojnym głosem. Poukładany, zwykle uśmiechnięty, pozornie martwiący się o innych. Jest aż nazbyt uprzejmy nawet w walce, pogratuluje przeciwnikowi dobrego ciosu jak dostanie w pysk, a tuż po tym sypnie mu piachem w oczy. Tak naprawdę jest kalkulujący - interesowny, analizujący, raczej wyrachowany. Ma bardzo małe pokłady empatii, bo jego empatia jest zarezerwowana tylko dla najbliższych mu kotów - rodziny - dla swojego rodzeństwa i rodzica jest zdolny do brania ryzyka, poświęceń, nie dla "kotów z zewnątrz". Rozzłoszczenie Świetlika czy wyprowadzenie go w inny sposób z równowagi jest trudne, a jeszcze trudniej jest sprawić, by tą złość ujawnił, a nie tylko gotował się wewnątrz. Nigdy nie podnosi głosu, nawet jeśli już się zirytuje, to jego ton staje się tylko cichszy. Nauczył się, że życzliwość, nawet nieprawdziwa, zwykle daje więcej możliwości i korzyści niż użycie pazurów. Kocur często ma delikatnie wysunięte pazury u jednej z łap, a koniec podniesionego ogona trzyma nieco sztywno - bardzo subtelne znaki, że nie jest wcale taki przyjacielski i zrelaksowany na jakiego zwykle wygląda.
Kukułka [KC], Złocisty [KG], Księżna [GPP]
Świetlik spoglądał na rodzica podczas rozmowy, choć nie cały czas, bo też rozglądał się trochę po terenach, jak tak szli. Chciał zapamiętać okolicę oraz drogę powrotną do obozu. Tak na przyszłość. Chłonął też wszystkie informacje swoimi uszami.
Skinął głową na znak, że wszystko zrozumiał.
- Czyli łapa albo ogon są swego rodzaju przynętą. - zauważył. Miał nadzieję, że i jemu przy pierwszym dniu treningu uda się wyłowić coś dużego - może też karasia, tak jak Mieniak? Na pewno zrobiłoby to dobre wrażenie na klanowiczach, gdyby dał radę dorzucić się do stosu już pierwszego dnia treningu. Uważał siebie za cierpliwego, więc wierzył, że z tym siedzeniem bez ruchu nie będzie mieć problemu.
Księżyce: 54
Mistrz: Modliszkowy Gaj
Płeć: niebinarne (zapach kotki)
Zaimki: ona/jej, ono/jego, on/jego
Matka: Krokusowy Pląs, Płochy Świetlik
Partner: :(
Trwałe urazy: dość długa blizna na prawym barku
wysoki i dobrze zbudowany. długie, czekoladowe futro, z bielą na łapach, piersi, szyi i mordce. złote oczy. długa blizna na prawym barku, częściowo zakryta futrem.
dobroduszne, nieco zagubione stworzenie, starające się podchodzić optymistycznie do świata, który stawia mu kłody pod nogi.
Kawkowy Wzlot, Igła [KG], Kurz [KW], Knedlik [S]
- Yhym. Dokładnie. - Stwierdził. Nie wiedział, jak dobry wzrok miały rybki, ale najwyraźniej na tyle słaby, by pomylić koci ogon (tudzież łapę) z wyjątkowo dużym i włochatym robaczkiem. Cóż, lepiej dla nich. W każdym razie, wkrótce dotarli nad brzeg rzeki. - No, to jesteśmy. Gotowy na pierwsze łowienie? W razie czego będę siedzieć w pobliżu. - Stwierdziło, zaraz po tym robiąc dokładnie to - usiadł gdzieś nieopodal, tak, by widzieć Świetlika bez problemu, ale też nie przy samej wodzie, żeby go (ani rybek) nie rozpraszać. W sumie sam by chętnie połowił, ale postanowił dać się wykazać pointowi - żeby nie wyszło tak, że wszystkie ryby będą ciągnęły do ogona Mieniak, a nie jego syna. To by było...
My insides all turned toash,so slow ⋆⋆⋆ And blew awayas I collapsed,so cold⋆⋆⋆ A black windtook themawayfrom sight And held the darknessover day thatnight⏾⋆.˚
⁀➷And the clouds abovemove closer,looking sodissatisfied But theheartless wind kept blowing,b l o w i n g
XXXXI used to bemy own ₊⊹ protection ⊹₊butnot now 'Cause my➴ pathhaslost directionsomehow Ablack windtook youaway from sight◄┈╯ Andheld the darknessoverdaythatnight
Księżyce: 18
Mistrz: Migocący Pył
Płeć: Kocur
Rodzic: Migocący Pył & Puchatek (Senior)
Trwałe urazy: Dwie podłużne blizny pod prawym okiem
Długowłosy kocur o standardowym kształcie głowy nie należy może do olbrzymów, jednak jego ponadprzeciętny rozmiar jest wciąż wyraźnie widoczny na pierwszy rzut oka, a przy tym jest on wysoki, co zawdzięcza dłuższym łapom. Ma też atletyczną sylwetkę. Świetlik jest czarnym pręgowanym colorpointem, więc jego łapy, ogon, pysk i uszy są ciemniejsze. Na jego ciele widać rozety. Kocur ma ciemniejszą maskę na pysku, przyciemniony grzbiet, czarny nos oraz bladoniebieskie ślepia. Pod jego prawym okiem widnieją dwie podłużne blizny.
Słodki aniołek wiecznie mówiący łagodnym, spokojnym głosem. Poukładany, zwykle uśmiechnięty, pozornie martwiący się o innych. Jest aż nazbyt uprzejmy nawet w walce, pogratuluje przeciwnikowi dobrego ciosu jak dostanie w pysk, a tuż po tym sypnie mu piachem w oczy. Tak naprawdę jest kalkulujący - interesowny, analizujący, raczej wyrachowany. Ma bardzo małe pokłady empatii, bo jego empatia jest zarezerwowana tylko dla najbliższych mu kotów - rodziny - dla swojego rodzeństwa i rodzica jest zdolny do brania ryzyka, poświęceń, nie dla "kotów z zewnątrz". Rozzłoszczenie Świetlika czy wyprowadzenie go w inny sposób z równowagi jest trudne, a jeszcze trudniej jest sprawić, by tą złość ujawnił, a nie tylko gotował się wewnątrz. Nigdy nie podnosi głosu, nawet jeśli już się zirytuje, to jego ton staje się tylko cichszy. Nauczył się, że życzliwość, nawet nieprawdziwa, zwykle daje więcej możliwości i korzyści niż użycie pazurów. Kocur często ma delikatnie wysunięte pazury u jednej z łap, a koniec podniesionego ogona trzyma nieco sztywno - bardzo subtelne znaki, że nie jest wcale taki przyjacielski i zrelaksowany na jakiego zwykle wygląda.
Kukułka [KC], Złocisty [KG], Księżna [GPP]
- Jestem. - odparł, skinąwszy głową, posyłając Mieniak mały uśmiech, ale tylko momentalnie, bo zaraz wyraz pyska Świetlika spoważniał. Skupienie. - Może uda mi się dziś złowić karasia. - odniósł się zaraz lekkim tonem do wcześniejszych słów rodzica.
A zaraz po tym poszukał miejsca, w którym najlepiej było usiąść, by nie rzucać cienia na wodę i tak też właśnie zrobił - przysiadł nad wodą. Po może sekundowym namyśle stwierdził, że zanurzy w wodzie swoją lewą łapę, a przy zamoczeniu jej stwierdził, że uczucie to było... dość niekomfortowe, więc mógł być zadowolony, że nie użył do tego ogona. Na pewno będzie musiał się trochę do tego przyzwyczaić. Po tym utknął w bezruchu i czekał, spoglądając na wodę. Może pewnego dnia będzie mogło to być relaksującym zajęciem, przemknęło mu przez myśl, choć akurat dzisiaj chciałby mieć udane łowienie, dobrze wypaść. Zrelaksować będzie mógł się dopiero, gdy będzie mieć wprawę.
Księżyce: 54
Mistrz: Modliszkowy Gaj
Płeć: niebinarne (zapach kotki)
Zaimki: ona/jej, ono/jego, on/jego
Matka: Krokusowy Pląs, Płochy Świetlik
Partner: :(
Trwałe urazy: dość długa blizna na prawym barku
wysoki i dobrze zbudowany. długie, czekoladowe futro, z bielą na łapach, piersi, szyi i mordce. złote oczy. długa blizna na prawym barku, częściowo zakryta futrem.
dobroduszne, nieco zagubione stworzenie, starające się podchodzić optymistycznie do świata, który stawia mu kłody pod nogi.
Kawkowy Wzlot, Igła [KG], Kurz [KW], Knedlik [S]
Łowienie rybek czas zacząć! Dobrze, że dni były już dość ciepłe - gdyby Świetlikowi przyszło moczyć sobie łapkę w środku Pory Opadających Liści, uczucie byłoby dopiero niekomfortowe! W każdym razie, nie minęło aż tak dużo czasu, kiedy point mógł poczuć, że coś go zaczyna skubać - a konkretnie nawet spora rybka o srebrzystych łuskach. Czy to była płotka? Mniej doświadczony wędkarz mógłby tak powiedzieć, ktoś bardziej doświadczony raczej nie popełniłby tego błędu i rozpoznałby w zwierzątku wzdręgę. Czy to jednak miało większe znaczenie? Raczej nie, przynajmniej póki pozostawała ona w wodzie!
My insides all turned toash,so slow ⋆⋆⋆ And blew awayas I collapsed,so cold⋆⋆⋆ A black windtook themawayfrom sight And held the darknessover day thatnight⏾⋆.˚
⁀➷And the clouds abovemove closer,looking sodissatisfied But theheartless wind kept blowing,b l o w i n g
XXXXI used to bemy own ₊⊹ protection ⊹₊butnot now 'Cause my➴ pathhaslost directionsomehow Ablack windtook youaway from sight◄┈╯ Andheld the darknessoverdaythatnight