Logo Artemidy
T'ening Głogowej Łapy
#46
Jego ucho poruszyło się, gdy usłyszał krakanie, a później także i szelest skrzydeł manewrującego pomiędzy drzewami ptaka. Uniósł głowę i zogniskował spojrzenie na wronie, która leciała jeszcze kawałek nim wylądowała w poszyciu łęgów. Bladożółte ślepia kocura zwęziły się, a on sam zerknął pod swoje łapy nim ruszył naprzód. Po trzech krokach znieruchomiał, wstrzymując oddech; ugiął tylne łapy nieco mocniej niż przednie oraz zrównał poziom ogona z linią grzbietu, a także przeszedł za jedno z najbliższych drzew bacząc pod łapy, by czasem nic się pod nie nie napatoczyło. Gdy był za drzewem chwilę stał w miejscu. Ptak zobaczy, tak? W takim razie trzeba zrobić tak, żeby nie zobaczył, bo pościg to było naprawdę ostatnie, o czym teraz marzył. Ostrożnie sunął od drzewa do drzewa, kryjąc się za ich pniami lub przypadając nieznacznie do ziemi, gdy ptak spoglądał w jego stronę. Gdy zaś zbliżył się do niego od zawietrznej na odległość skoku wybił się z łap - i wysunął jasne pazury, by chwycić nimi ptaka i uniemożliwić mu ucieczkę, a w konsekwencji - ułatwić sobie jego uśmiercenie przez uduszenie chwytem za gardło.
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#47
Najwyraźniej terminatorowi szło coraz lepiej, bowiem z powodzeniem zakradł się do oddalonej od niego wrony. Ptak zupełnie go nie zauważył. Raz tylko uniósł głowę i przez chwilę się rozglądał, przekrzywiając ją to w jedną, to w drugą stronę, ale w tym momencie Głogowa Łapa schował się na moment za jednym z pni. W końcu zbliżył się do wrony na tyle, że mógł wykonać szybki sus i pozbawić ją życia. Nawet nie zdążyła zakrakać. Obyło się bez zbędnego jazgotu, szamotaniny, krwi i wyrywania skrzydeł, czysta śmierć.

Terminator kątem oka dostrzegł swoją mistrzynię truchtającą w jego stronę z uniesionym ogonem. Wyglądała na zadowoloną. Zatrzymała swój wzrok na ciemnym ptaku leżącym pod Głogową Łapą.
- No widzisz, jak chcesz to pot'afisz - miauknęła i zatrzymała się przy synu swojej kuzynki. - Dob'ze ci poszło. Te'az będziemy mogli p'zejść do ostatniej części polowania, mianowicie łowienia 'yb. Wiesz moze, jak to się 'obi, albo masz jakiś pomysł? - zapytała go, dając mu znak głową by szedł za nią, a sama ruszyła w stronę płynącej przez ich terytorium rzeczki przy której rosły łęgi. Irytacja, jaka wcześniej się zrodziła w Czerwonym Maku zdążyła już całkiem opaść, zwłaszcza, gdy zobaczyła, że tym razem Głogowa Łapa włożył w swoje polowanie trochę więcej wysiłku niż wcześniej.
★

Gdy emocje już opadną
Jak po wielkiej bitwie kurz

Gdy nie można mocą żadną
Wykrzyczanych cofnąć słów

Czy w milczeniu białych, haniebnych flag
Zejść z barykady

Czy podobnym być do skały
Posypując solą ból
Jak posąg pychy samotnie stać


Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść
┍━━━━━━━━━━━━━━━┑
N I E P O K O N A N Y M
┕━━━━━━━━━━━━━━━┙

Wśród tandety lśniąc jak diament
Być zagadką której nikt
Nie zdąży zgadnąć nim minie czas


.
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
24
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#48
To było szybkie. Szczerze mówiąc - ledwo zdołał zarejestrować, kiedy ptak zawisł mu nieruchomo u szczęk, którymi wycisnął z niego ostatni oddech. Uniósł spojrzenie bladożółtych ślepi na nadciągającą Czerwony Mak i od razu je przymrużył odwracając głowę. Zajął się ukrywaniem zwierzyny gdy ta zaczęła mówić o łowieniu ryb, gdy przysypał wronę ostatnimi grudkami ziemi i butwiejącymi liśćmi podniósł głowę i pociągnął nosem.
- Nie - odparł szybko nawet nie mrugnąwszy okiem. Nie miał pojęcia, jak się łowi ryby i niekoniecznie go ciągnęło do tego by poznać tajniki tej tajemnej sztuki będącej jedynie w posiadaniu Klanu Rzeki. Podobno. Otrząsnął długie, czarno-białe futro i ruszył za popielatą, drepcząc kawałek za nią i nieco na prawo od niej, zachowując bezpieczną odległość zarówno od frontu, jak i z boku. Nie chciał niepotrzebnie się do niej zbliżać, zwłaszcza że dożywotni limit macania Czerwonego Maku wyczerpał już podczas treningu walki.
- Stanąć w wodzie, włożyć pod nią łeb i czekać na 'ybę - mruknął bardziej do siebie niż do wojowniczki, a na jego pysku wykwitł krzywy uśmieszek. I udusić się zanim ryba przypłynie, dodał już w myślach. Był doskonale świadomy, że nie w ten sposób łowiło się ryby... ale wizja rzeczniaków brodzących w lodowatej wodzie z rozdziawionymi mordami pod wodą niczym kocia, podwodna wersja roomby była ciekawa.
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#49
- I się utopić - dodała kwaśno. Po jej tonie ciężko było stwierdzić, czy to był żart w odpowiedzi na żart, czy też poważna odpowiedź na sugestię Głogowej Łapy, ale to chyba i tak w tym momencie nie miało żadnego znaczenia. Kocica stanęła nad brzegiem wody, wybierając miejsce, w którym było trochę głębiej i gdzie na brzegu były skały. W takich miejscach najlepiej się łowiło, bo na płyciznę rzadko podpływały ryby.
- Nie. Więc sko'o nie wiesz, to słuchaj. Siadasz nad b'zegiem wody tak, zeby nie 'zucać swojego cienia na taflę. Ogólnie, to nie gadaj tez wtedy zbyt duzo ani nie hałasuj, bo je spłoszysz. Zadnych gwałtownych 'uchów az do wy'zucania 'yby z wody. - wytłumaczyła mu, po czym sama zrobiła to, co opisała. Usiadła na kamieniu tuż przy wodzie ustawiając się tak, by jej cień nie padał na taflę. - Wtedy zanu'zasz końcówkę ogona w wodzie. Albo palce łapy, jak ci wygodniej. Słuzy do zwabienia do ciebie 'yb. I czekasz, az jakaś podpłynie - mówiła dalej, jednocześnie kładąc obok swojego ciała ogon, którego końcówka wpadła do wody, powodując na jej powierzchni delikatne okręgi rozchodzące się we wszystkie strony. - Gdy 'yba podpłynie wyczekujesz dogodny moment, z 'eguły taki, w któ'ym będzie ci ją najwygodniej podwazyć i wy'zucić na b'zeg. Kazdy musi taki moment wyczuć sam, bo 'ózne koty atakują pod 'óznym kontem. Wa'to jednak zaczekać az 'yba się 'ozp'oszy i poskubie twój ogon. Pamiętaj, by podczas wy'zucania jej na b'zeg mieć wysunięte pazu'y, bo 'yby są ba'dzo śliskie i inaczej ci się wyślizgnie i wpadnie z pow'otem do wody. - wytłumaczyła mu i skończyła mówić, podnosząc się i podchodząc do niego - Na lądzie ją zag'yzasz, zanim znów wskoczy do wody. To tyle. Zap'ezentować ci w p'aktyce czy chcesz sam sp'óbować od 'azu?
★

Gdy emocje już opadną
Jak po wielkiej bitwie kurz

Gdy nie można mocą żadną
Wykrzyczanych cofnąć słów

Czy w milczeniu białych, haniebnych flag
Zejść z barykady

Czy podobnym być do skały
Posypując solą ból
Jak posąg pychy samotnie stać


Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść
┍━━━━━━━━━━━━━━━┑
N I E P O K O N A N Y M
┕━━━━━━━━━━━━━━━┙

Wśród tandety lśniąc jak diament
Być zagadką której nikt
Nie zdąży zgadnąć nim minie czas


.
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
24
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#50
Uśmiechnął się półgębkiem na kąśliwą uwagę popielatej. O to właśnie chodziło.
Wskoczył na jeden z płaskich, szarych kamieni za Czerwonym Makiem i przysiadł na zadzie nieopodal niej, ze zainteresowaniem porównywalnym do tego u przeciętnego studenta na wykładzie z filozofii słuchając jej długiego wywodu, z którego i tak wyłapywał tylko najważniejsze słowa. Siedzieć cicho, nie rzucać cienia, łapa albo ogon w wodę i... czekać. Brzmiało absurdalnie prosto.
- Nie trzeba - mruknął i przykucnął bliżej brzegu. Zaraz jednak poprawił pozycję, bo jednak rzucał trochę cienia na taflę wody. Po krótkim namyśle zdecydował się na zanurzenie w wodzie łapy, bo z dwojga złego wolał mieć wodę tylko na jednym końcu, a nie na dwóch; ledwo jednak dotknął lodowatej wody czubkami palców kiedy cofnął łapę. Zacisnął zęby. Może jednak lepiej wsadzić kłaki niż palce? Z tego powodu poprawił swoją pozycję i zarzucił ogon jak mierną wędkę. I czekał, wciąż mając dziwne wrażenie że to w ogóle nie zadziała.
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#51
No cóż, przez dłuższą chwilę nie zadziałało. Głogowa Łapa siedział nad brzegiem wody i czekał, a ryb ani widu ani słychu. Tak już czasami było z łowieniem, nie zawsze jesteś w stanie odpowiednio wstrzelić się w moment gdy ryby są. Czasem nie pojawiają się nawet cały dzień, a czasem co chwila się gdzieś jakaś rzuca.
Dopiero po jakimś czasie pojawił się w pobliżu ciemniejszy, ciężki do sprecyzowania kształt, płynący tuż przy brzegu. Zbliżył się w końcu do czatującego terminatora by zacząć z zainteresowaniem kołować wokół jego włosków z ogona które gdzieniegdzie wpadały do wody. Chyba na razie nie był specjalnie zainteresowany skubaniem ich. Najwyraźniej ryba nie wiedziała jak ma je interpretować.
★

Gdy emocje już opadną
Jak po wielkiej bitwie kurz

Gdy nie można mocą żadną
Wykrzyczanych cofnąć słów

Czy w milczeniu białych, haniebnych flag
Zejść z barykady

Czy podobnym być do skały
Posypując solą ból
Jak posąg pychy samotnie stać


Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść
┍━━━━━━━━━━━━━━━┑
N I E P O K O N A N Y M
┕━━━━━━━━━━━━━━━┙

Wśród tandety lśniąc jak diament
Być zagadką której nikt
Nie zdąży zgadnąć nim minie czas


.
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
24
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#52
Patrzył w lekko kołyszącą się wodę i patrzył, i patrzył... w pewnym momencie zaczął mieć wrażenie, że to nie woda się kołysze a on sam i zrobiło mu się niedobrze, zupełnie jakby dostał choroby morskiej. Przełknął jednak to, co stanęło mu w gardle i skrzywił się nieznacznie, mrużąc ślepia. Znudziło mu się dość szybko takie czekanie bez celu, w dodatku nie wiadomo na co. Czy tu w ogóle były ryby? Przymknął powieki, jednak po kilkunastu uderzeniach serca gwałtownie je otworzył i zamrugał. Nadal nic.
Miał wręcz wrażenie, że wypuścił korzenie w tym miejscu i zdążył się zestarzeć o pełen obieg pór (a minął może z kwadrans?), gdy w końcu dostrzegł cień grzbietu jakiejś ryby. Wystarczająco już znudzony czekaniem i siedzeniem tu jak ten kołek spiął mięśnie, obserwując uważnie swoją przyszłą ofiarę. Nie wiedział, jaki moment jest dogodny ani jak blisko powinna podpłynąć ryba żeby móc ją złapać, więc po prostu wysunął pazury z pochewek u palców i plasnął łapą w wodę, chcąc wyrzucić ją na brzeg.
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#53
Głogowa Łapa chyba faktycznie miał problem z odpowiednim wyczuciem momentu, w którym powinien uderzyć w wodę, gdyż chlusnął sobie w pysk nie tylko śmierdzącą rzęsą cieczą, ale i... samą rybą. Była to średniej wielkości płotka, która uderzyła prosto w mordkę terminatora z zabawnym plaśnięciem. Gdyby Głóg miał czas spojrzeć za siebie i nie miał wody oraz ryby w oczach mógłby dostrzec scenę, w której Czerwony Mak mało nie wsadza sobie w pysk własnej łapy powstrzymując śmiech.
Płotka upadła na ziemię tuż między łapami syna Chabrowego Pąku i zaczęła się niebezpiecznie rzucać na wszystkie strony, wyraźnie chcąc uciec z powrotem do wody. Głóg musiał się pośpieszyć i ją dobić, bo mu ucieknie!
★

Gdy emocje już opadną
Jak po wielkiej bitwie kurz

Gdy nie można mocą żadną
Wykrzyczanych cofnąć słów

Czy w milczeniu białych, haniebnych flag
Zejść z barykady

Czy podobnym być do skały
Posypując solą ból
Jak posąg pychy samotnie stać


Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść
┍━━━━━━━━━━━━━━━┑
N I E P O K O N A N Y M
┕━━━━━━━━━━━━━━━┙

Wśród tandety lśniąc jak diament
Być zagadką której nikt
Nie zdąży zgadnąć nim minie czas


.
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
24
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#54
Parsknął głośno jakiś niezrozumiały ciąg głosek, gdy chlusnął sobie wodą i rybą w pysk. Uchylił powiekę, jednak woda była nieprzyjemna i zaraz znów ją zacisnął nie chcąc narazić swoich oczu na kontakt z wodą bo... bo nie. Sam fakt, że miał wodę na pysku sprawił, że sierść na jego grzbiecie się zjeżyła. Słysząc plaskanie ryby otrząsnął się jak pies i uchylił nieznacznie lewe ślepię, by namierzyć podskakującą płotkę. Wiedząc dokładnie czego mógł się spodziewać po rybach skrzywił się i szarpnął w przód, by złapać rybę za głowę, łamacze zahaczając gdzieś w okolicy skrzeli, i zacisnąć szczęki by zmiażdżyć jej czaszkę lub oddzielić ją od kręgosłupa.
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#55
Poszło sprawnie. Ryba nie była aż tak duża ani tak solidnie zbudowana, by Głogowa Łapa miał mieć jakiś problem z zagryzieniem jej. Szybko chwycił kłami swoją zdobycz i, w zasadzie tak jak planował, oddzielił jej czaszkę od kręgosłupa. No i to by było na tyle, finito.
- Dob'ze - powiedziała Czerwony Mak wciąż trochę rozbawionym tonem, podnosząc się z ziemi i podchodząc do Głogowej Łapy. Zerknęła krótko na zabitą płoć i uśmiechnęła się lekko. - To by było na tyle. Po'adziłeś sobie z polowaniem, więc nie widzę powodu, by cię tu dłuzej t'zymać. Chyba, ze masz jeszcze do mnie jakieś pytanie, coś jest dla ciebie niejasne albo czegoś jeszcze chciałbyś się ode mnie dowiedzieć? - Zapytała na odchodne. Po części cieszyła sie, że i z Głogiem i z Mrozikiem kończy już treningi, bowiem będzie miała wtedy trochę więcej czasu i będzie mogła go lepiej zagospodarować skupiając się na swoich młodszych terminatorkach oraz na poznawaniu terenu. Zwłaszcza, że jej łapa zaraz całkowicie się wyleczy i zastępczyni będzie mogła z czystym sumieniem wrócić do polowania.
Majtnęła biczowatym ogonem patrząc wyczekująco na swojego ucznia.
★

Gdy emocje już opadną
Jak po wielkiej bitwie kurz

Gdy nie można mocą żadną
Wykrzyczanych cofnąć słów

Czy w milczeniu białych, haniebnych flag
Zejść z barykady

Czy podobnym być do skały
Posypując solą ból
Jak posąg pychy samotnie stać


Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść
┍━━━━━━━━━━━━━━━┑
N I E P O K O N A N Y M
┕━━━━━━━━━━━━━━━┙

Wśród tandety lśniąc jak diament
Być zagadką której nikt
Nie zdąży zgadnąć nim minie czas


.
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
24
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#56
Nie spodziewał się, że pójdzie mu tak szybko i sprawnie. Ucisk szczęk na rybie był mocny i wystarczał, by łamacze spenetrowały jej kręgosłup, przecinając rdzeń kręgowy i niemalże od razu uśmiercając. Głóg przełknął nerwowo, poniekąd przez to, że śluz pokrywający rybę zaczynał ciec mu po brodzie. Na pytanie Czerwonego Maku uniósł brwi, jednak zaraz je ściągnął do jasnych ślepi. Wypluł truchło pod swoje łapy, znów unosząc głowę i patrząc na córkę Łabędziej Pieśni.
- Po co ta cała fahsa - odezwał się w końcu. Zwilżył wargi samym czubkiem języka robiąc krótką pauzę. Pierzasty ogon Głoga zakołysał się tym samym zdradzając, że choć udawał pewnego siebie, w środku trząsł się jak galareta. - Udawanie, że jak przysięgnę posłuszeństwo ktokolwiek będzie bhał pod uwagę moje słowa i nagle przestanę być gówniarzem, któhy nie wie o czym mówi.
Ściągnął mocniej brwi. Choć serce uderzało jego płuca na tyle mocno, by dławić w nim oddech nie chciał, nie mógł pozwolić sobie na to, by choć na to pytanie nie dostać jasnej odpowiedzi.
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#57
Zmrużyła lekko brwi. No tak, oczywiście.
- Nie wazne, czy będziesz po czy p'zed p'zysięgą, jeśli będziesz się zachowywał jak gównia'z, to tak tez będziesz t'aktowany - odparła cierpko, a jej ogon po raz kolejny majtnął w powietrzu. Co on w zasadzie tym pytaniem zamierzał osiągnąć? Podważyć całą strukturę Klanową? No cóż, niech próbuje, ale sam to raczej niewiele zdziała w tej kwestii.
- P'zysięga tego nie zmienia. Powoduje tylko, ze masz nowe imię, mozesz dostać własnego te'minato'a o'az zupełnie innaczej pat'zy się na twoje występki gdy złamiesz Kodeks albo z'obisz coś w tym guście, no bo, jakby nie pat'zeć, P'ZYSIĘGAŁEŚ go p'zest'zegać. Te'minato'a taka p'zysięga nie zobowiązuje, natomiast gdy jesteś wojownikiem wiąze cię z Klanem twoje własne słowo dane p'zed p'zywódcą i dziesiątkami kotów - ciągnęła. Skoro był aż tak ciekawy odpowiedzi, to mu jej udzieli. - Nie stajesz się nagle lepszy albo mąd'zejszy tylko dlatego, ze złozyłeś p'zysięgę. Ona nie jest dla ciebie, jest dla nas - Dla mnie, dla Świetlika - Mamy dzięki niej twoje słowo, ze jesteś lojalnym wojownikiem któ'y wszystko co 'obi, 'obi dla Klanu. Większość kotów t'aktuje tę p'zysięgę jako swoją chlubę, dowód swojej lojalności, p'zynalezności do Klanu 'zeki. Nie jest ona po to, zeby dać ci jakieś złudzenia. Jeśli będziesz plótł bzdu'y, to nawet p'zysięga nie spowoduje, ze będę ich słuchać, i nie zamie'zam udawać ani p'óbować ci wmówić, ze jest inaczej - Położyła lekko po sobie uszy, jakby sam taki pomysł wydawał się absurdalny. No hej, wysłucham twojej durnej paplaniny i bluzg tylko dlatego, że jesteś wojownikiem. Nie ten adres, sorka. Może w innych Klanach tak było, nie w JEJ Klanie.
- Nikt cię nie zmusi do złozenia p'zysięgi - Uprzedziła go jeszcze - To twój wybó'. Twoje słowa i tylko twoja decyzja. Wiesz, po całym naszym t'eningu nasuwa mi się na pysk pytanie, czy ty w zasadzie chcesz zostać wojownikiem, Głogowa Łapo.
★

Gdy emocje już opadną
Jak po wielkiej bitwie kurz

Gdy nie można mocą żadną
Wykrzyczanych cofnąć słów

Czy w milczeniu białych, haniebnych flag
Zejść z barykady

Czy podobnym być do skały
Posypując solą ból
Jak posąg pychy samotnie stać


Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść
┍━━━━━━━━━━━━━━━┑
N I E P O K O N A N Y M
┕━━━━━━━━━━━━━━━┙

Wśród tandety lśniąc jak diament
Być zagadką której nikt
Nie zdąży zgadnąć nim minie czas


.
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
24
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#58
- Więc po co to pieprzenie o tym, że jak zostanę wojownikiem będę miał phawo do wyhażania własnego zdania? - spytał zadzierając głowę nieco wyżej. Na sam koniec zostawił sobie rozwiewanie wszelkich swoich wątpliwości bo wiedział, w jakim kierunku to może pójść. Nie mówił też konkretnie o sobie, ale między innymi o Bławatkowej Łapie, która najbardziej obrywała za to, że miała odwagę mówić o tym, co jej się nie podobało. On był po prostu milczącym obserwatorem, szydzącym z tego, co się nieraz działo w klanie z odległości. - Umiem złapać 'ybę, więc nagle mam większe pojęcie o świecie niż przed jej złapaniem? Bo nadal nie wiem, w jaki sposób to wszystko ma działać. Dlaczego cały czas słyszę, że niby dopieho gdy będę wojownikiem ktokolwiek będzie bhał pod uwagę moje słowa? - ze zdenerwowania zadrżała mu lekko żuchwa, więc zacisnął szczęki i odwrócił głowę, wbijając spojrzenie w martwą rybę pomiędzy swoimi łapami. Sztywnymi, bliskimi tego, by zaczęły dygotać ze stresu. Głóg nawet nie ukrywał, że był tchórzem; miał jednak język w gębie i czasem czuł potrzebę odezwania się. Tak jak i teraz czuł potrzebę rozwiania wszelkich wątpliwości. Bo jeżeli wcześniej miał zostać wojownikiem, żeby w ogóle cokolwiek znaczyć w tym klanie i mieć prawo do głosu, to teraz nagle okazywało się, że mówić mógł cały czas - ale tylko prawdę zaakceptowaną przez cenzurę.
- Wszystko mi jedno - odparł na jej słowa i nieznacznie uniósł głowę, jednak wciąż nie patrzył na Czerwony Mak, a gdzieś obok. Na leniwie kołyszącą się taflę Grzmiącej Rzeki.
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#59
- Kto ci to powiedział? - Zapytała go Czerwony Mak, mrugając oczami. Bardzo... zaskoczył ją nagły wybuch Głogowej Łapy. W zasadzie to nie rozumiała do końca o co mu chodziło. Kto mu zabraniał mówić? - To moze inaczej. Co chcesz powiedzieć? Jest coś, co koniecznie chciałbyś p'zekazać? JAKIE p'awo głosu chcesz? Do czego? - zapytała zastępczyni, każde słowo mówiąc odrobinę głośniej. Miała wrażenie, że terminator albo coś źle zinterpretował, źle odebrał, albo ktoś przekazał mu coś w definitywnie zły sposób, i z tyłu głowy Czerwonego Maku zapaliła się jakaś drobna, delikatna lampa, ze ups, to chyba mogła być ona.
- Te'az jestem tutaj i cię słucham. Mów. - Usiadła przed kocurem i zamilkła, zamieniając się w słuch i wpatrując się świdrującym wzrokiem w swojego ucznia. Skoro tak bardzo chciał być wysłuchany, to wystarczyło powiedzieć. Mogli sobie tutaj siedzieć i gawędzić aż do usranej śmierci, a przynajmniej tak długo, aż zastępczyni nie będzie musiała rozdzielić jakiś patroli.
★

Gdy emocje już opadną
Jak po wielkiej bitwie kurz

Gdy nie można mocą żadną
Wykrzyczanych cofnąć słów

Czy w milczeniu białych, haniebnych flag
Zejść z barykady

Czy podobnym być do skały
Posypując solą ból
Jak posąg pychy samotnie stać


Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść
┍━━━━━━━━━━━━━━━┑
N I E P O K O N A N Y M
┕━━━━━━━━━━━━━━━┙

Wśród tandety lśniąc jak diament
Być zagadką której nikt
Nie zdąży zgadnąć nim minie czas


.
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
24
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#60
- Do tego żeby mówić, że coś jest nie tak, jak być powinno - odparł twardo, a jego głos zakrawał niemalże o szczeknięcie psa. Wziął głębszy oddech i zaraz wypuścił powietrze z płuc w jednym, krótkim wydechu, który świsnął mu przez nozdrza. Na ostatni z komentarzy Czerwonego Maku zagryzł szczęki, które zgrzytnęły mu niemalże na tyle głośno, że można było to usłyszeć. Nie miał ochoty jej niczego tłumaczyć, nie miał siły żeby się teraz produkować i przywoływać sytuacje z dawnych ceremonii czy innych, mniej lub bardziej istotnych spięć bo wiedział, że to i tak niczego nie da. Z popielatą nie było dyskusji, bo i tak zawsze stawiała na swoim i musiało być dokładnie tak, jak ona i jej brat sobie wymyślili, nawet jeżeli nie było to ani dobre, ani odpowiednie, ani nawet nie ocierało się o granicę przyzwoitości.
- Nie mogliśmy mówić, że obhażacie moją 'odzinę, bo byliśmy dzieciakami, któhe nic nie wiedzą i noszą je emocje. Nie mogliśmy być zdziwieni tym, że niemowa powiedział coś przywódcy, bo nagle były to oskahżenia i odwhacanie uwagi od jego przewiny i tego, że jest śmieciem - choć starał się zachować spokój, z każdym kolejnym słowem mówił coraz ciszej, określenie swojego brata wręcz sycząc przez zaciśnięte szczęki. W złości przez chwilę nawet widać było, że zaszkliły mu się oczy, jednak szybko odwrócił wzrok. Potrząsnął głową. - Tehaz nawet nie ma o czym 'ozmawiać. Już nie ma - mruknął wstając i otrząsnął sierść z resztek wody.
- Dzięki że przynajmniej udawałaś, że jestem kimś więcej niż lahwą Chabhowego Pąku - kąciki jego warg drgnęły, układając się w krzywym uśmiechu w którym na moment nawet błysnęły jego zęby. - Nie zamierzam milczeć na kolejnej cehemonii, jeżeli znów będziecie się bawić w 'obienie z siebie ofiahy, a z nas bezmyślnych atakujących, bo phóbujemy się bhonić - to mówiąc odwrócił się... i odmaszerował. To było wszystko, co miał w tym momencie do powiedzenia. A to, czy zamierzał dla bezpieczeństwa matki udawać, że chce być wojownikiem? To już inna sprawa. Nad którą zdecydowanie będzie musiał pomyśleć, czy aby na pewno w ostatecznym rozrachunku mu się to opłaca.

zt?
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości