Jest wysokim kocurem. Może nie najwyższym, aczkolwiek wyróżnia się spośród pobratymców. Jego futerko jest krótkie, ciemnoszare i pozbawione pręg. Na łapach widnieją białe skarpetki, zaś na gardle pojawia się jasna plamka. Ciemnoszary nos i wąsy w podobnej barwie nie wyróżniają się, podobnie jak uszy, które są przeciętnej wielkości. Jedynie duże oczy w kolorze wiosennych listków mogą przykuć uwagę. Ogon Ciężkiej Łapy jest gruby i stosunkowo krótki.
Od czasu związania się z Klonową Łapą zaczął nieco większą uwagę poświęcać wyglądowi, teraz stara się prezentować jak najlepiej. Prócz tego delikatnie przytył. Nie jest gruby, aczkolwiek nie jest tak chudy, jak po opuszczeniu lecznicy.
Od kiedy został wojownikiem dał sobie spokój z ambicjami. Wykonuje obowiązki wojownika i stara się, jak może dla klanu, lecz nie oczekuje już zbyt wiele od życia. Najłatwiej opisać go jako neutralnego. Nie miesza się w nieswoje konflikty i stara się nie zwracać na siebie uwagi. Dzięki temu może robić co chce - oczywiście w granicach rozsądku. Wciąż jest uparty i stanowczy, gdy raz sobie coś postanowi nie odpuści. Będzie dążył do celu chociażby po trupach, jednakże na szczęście nie ma ich zbyt wiele. Skupia się na wygodnym, niemęczącym życiu. Ponadto żongluje opiniami i prędko zmienia zdanie o innych, gdy jest mu to na rękę lub widzi w tym korzyści. Wyjątkami są koty, które naprawdę polubi lub znienawidzi, u takowych jego nastawienie nie ulega zmianie bez naprawdę ważnego powodu. W stosunku do najbliższych jest opiekuńczy... można nawet powiedzieć, że za bardzo.
Co jak co, ale naprawdę uwielbiał bezpośredniość tego gbura. Uśmiechnął się rozbawiony słysząc tak szczerą, niemalże bezczelną odpowiedź. "Ulubieniec Gwiezdnych". Punkt dla Ciebie, Iskierku, punkt dla Ciebie.
- Dokładnie - potwierdził, nawet nie starając się zmienić jego opinii. - Do Gwiezdnego Klanu idą wszystkie koty, które w niego wierzą oraz przestrzegają kodeksu wojownika. Jeśli nie będziesz tego robił, skończysz w Miejscu Gdzie Brak Gwiazd. Osobiście nie polecam. - Krótko, zwięźle i na temat. Nie widział potrzeby, żeby dłużej się nad tym rozwodzić.
- Wiesz coś o milczącym czuwaniu?
Smukły, zgrabny, jak i wysoki, gdyby go opisać kilkoma słowami. Ani gruby, ani chudy, można powiedzieć że w sam raz. Jego futro jest krótkie i gęste bez jakichkolwiek cętek, pręg, kropek czy łatek. Jest szaro-niebieski, niczym pochmurny zimowy wieczór. Nie wyróżnia się od innych zwykłych kotów, gdyż nie został obdarzony jakimiś wielkimi uszami, oczami, pokaźnym pyskiem czy długim ogonem. Można rzec, że prezentuje się przeciętnie, przeważnie niknie gdzieś pośród tłumów, ale też ponuro. Wiecznie przymrużone zielone oczy tylko to podkreślają i nadają mu ponury wygląd.
Iskrząca Łapa zmienił się o 180 stopni. Pobyt w lecznicy bardzo go zmienił, podczas choroby mało z kimś się kontaktował. Był to jego wybór, po prostu nie miał ochoty nikogo oglądać, nawet rodziny. Z wesołego i naiwnego romantyka stał się poważnym i powściągliwym obserwatorem. Wszystkich i wszystko ocenia w ciszy, ale jeśli ktoś mu podpadnie nie powstrzyma się od rzucania komentarzami. Nie pcha się do walk, jednakże, gdy wyzwanie zostanie już rzucone nie może się oprzeć, by nie odpowiedzieć tym samym. Każdego traktuje jak powietrze, jeśli nie postara się o jego uwagę. Rzadko zawiera przyjaźnie, nie odzywa się niepytany. Krótko mówiąc stał niebojącym się sarkazmu i ironii gburem.
Winogrono [KRz] Pokrzywa [KW]
Iskrzyk jakoś nie obawia się Miejsca Gdzie Brak Gwiazd. Kodeksu przestrzegać może, zna go, wierzyć... no wie, że Gwiezdny Klan jest choć on osobiście spodziewa się jakiejś większej ingerencji, ale może to jednak dobrze, że udają, że ich nie ma w domu. Dobra selekcja. Na kolejne pytanie ponownie wytężył szare (hehe) komórki.
- To jest coś jak patrol, ale bez brania kolegi czy tam koleżanki pod pachę. - Jedynie obiło mu się to o uszy raz i to co zapamiętał to jedynie te dwie rzeczy. Iskrzyk był ciekaw czy jego wiedza o milczącym czuwaniu była poprawna.
Jest wysokim kocurem. Może nie najwyższym, aczkolwiek wyróżnia się spośród pobratymców. Jego futerko jest krótkie, ciemnoszare i pozbawione pręg. Na łapach widnieją białe skarpetki, zaś na gardle pojawia się jasna plamka. Ciemnoszary nos i wąsy w podobnej barwie nie wyróżniają się, podobnie jak uszy, które są przeciętnej wielkości. Jedynie duże oczy w kolorze wiosennych listków mogą przykuć uwagę. Ogon Ciężkiej Łapy jest gruby i stosunkowo krótki.
Od czasu związania się z Klonową Łapą zaczął nieco większą uwagę poświęcać wyglądowi, teraz stara się prezentować jak najlepiej. Prócz tego delikatnie przytył. Nie jest gruby, aczkolwiek nie jest tak chudy, jak po opuszczeniu lecznicy.
Od kiedy został wojownikiem dał sobie spokój z ambicjami. Wykonuje obowiązki wojownika i stara się, jak może dla klanu, lecz nie oczekuje już zbyt wiele od życia. Najłatwiej opisać go jako neutralnego. Nie miesza się w nieswoje konflikty i stara się nie zwracać na siebie uwagi. Dzięki temu może robić co chce - oczywiście w granicach rozsądku. Wciąż jest uparty i stanowczy, gdy raz sobie coś postanowi nie odpuści. Będzie dążył do celu chociażby po trupach, jednakże na szczęście nie ma ich zbyt wiele. Skupia się na wygodnym, niemęczącym życiu. Ponadto żongluje opiniami i prędko zmienia zdanie o innych, gdy jest mu to na rękę lub widzi w tym korzyści. Wyjątkami są koty, które naprawdę polubi lub znienawidzi, u takowych jego nastawienie nie ulega zmianie bez naprawdę ważnego powodu. W stosunku do najbliższych jest opiekuńczy... można nawet powiedzieć, że za bardzo.
Tym razem Iskrząca Łapa się przejechał. Syn Wierzbowej Gałązki zmarszczył czoło, zastanawiając się skąd taka odpowiedź przyszła młodszemu do głowy i co w ogóle miał na myśli, gdyż nie zrozumiał go do końca. Chyba po raz pierwszy terminator nie trafił, całkowicie spudłował. Krytyk. Z krwawieniem, gdyby to była walka, a nie teoria.
- Nie. Milczące czuwanie odbywają świeżo upieczeni wojownicy zaraz po ceremonii. Trwa to całą noc, a polega na samotnym strzeżeniu obozu w milczeniu. Przez ten czas ma się możliwość przemyślenia sobie wszystkiego. Jest to jedna z zasad kodeksu.
Kolejna rzecz z głowy, którą miejmy nadzieję Iskrząca Łapa zapamięta. A spróbowałby nie. Ciemniejące Niebo postanowił, że tuż przed ceremonią odciągnie go na bok i przypomni o ten złotej zasadzie, żeby szary klonik-bez-białych-łapek nie przyniósł mu wstydu.
- Co zrobiłbyś, gdybyś na terenach Klanu Rzeki znalazł kocięta? Nieważne czy należące do innego klanu, czy będące samotnikami lub pieszczochami, uznajmy, że w pobliżu nikogo nie ma, a przed sobą masz gromadkę głodnych, piszczących kociąt. Co byś z nimi zrobił? - W ten oto zawoalowany przedstawiał mu kolejną, jedną z ostatnich zasad kodeksu.
Smukły, zgrabny, jak i wysoki, gdyby go opisać kilkoma słowami. Ani gruby, ani chudy, można powiedzieć że w sam raz. Jego futro jest krótkie i gęste bez jakichkolwiek cętek, pręg, kropek czy łatek. Jest szaro-niebieski, niczym pochmurny zimowy wieczór. Nie wyróżnia się od innych zwykłych kotów, gdyż nie został obdarzony jakimiś wielkimi uszami, oczami, pokaźnym pyskiem czy długim ogonem. Można rzec, że prezentuje się przeciętnie, przeważnie niknie gdzieś pośród tłumów, ale też ponuro. Wiecznie przymrużone zielone oczy tylko to podkreślają i nadają mu ponury wygląd.
Iskrząca Łapa zmienił się o 180 stopni. Pobyt w lecznicy bardzo go zmienił, podczas choroby mało z kimś się kontaktował. Był to jego wybór, po prostu nie miał ochoty nikogo oglądać, nawet rodziny. Z wesołego i naiwnego romantyka stał się poważnym i powściągliwym obserwatorem. Wszystkich i wszystko ocenia w ciszy, ale jeśli ktoś mu podpadnie nie powstrzyma się od rzucania komentarzami. Nie pcha się do walk, jednakże, gdy wyzwanie zostanie już rzucone nie może się oprzeć, by nie odpowiedzieć tym samym. Każdego traktuje jak powietrze, jeśli nie postara się o jego uwagę. Rzadko zawiera przyjaźnie, nie odzywa się niepytany. Krótko mówiąc stał niebojącym się sarkazmu i ironii gburem.
Winogrono [KRz] Pokrzywa [KW]
Ups? No wielkiej tragedii też nie ma, w końcu to trening, a więc może popełnił błąd. Jak tylko usłyszał następne pytanie cisnęło mu się na język "Co?", ale jedynie coś burknął z pytającym akcentem.
- Yhm... Najpierw bym sprowadził je w bezpiecznie miejsce.. No skoro są głodne to jakiegoś piszczka wypada dla nich znaleźć.. Do obozu bym je zabrał? No chyba że miałbym pewność, że są z innego klanu, toteż bym je zwrócił do właściwego miejsca. - Improwizował. To było chyba najtrudniejsze pytanie z jakim miał styczność. Iskrzący nie ma pewności co zrobić w takiej sytuacji, ale na pewno by ich nie zostawiłby samych. W końcu to tylko kocięta, a nie dorosły burak co nie wie gdzie stawia łapy.
Jest wysokim kocurem. Może nie najwyższym, aczkolwiek wyróżnia się spośród pobratymców. Jego futerko jest krótkie, ciemnoszare i pozbawione pręg. Na łapach widnieją białe skarpetki, zaś na gardle pojawia się jasna plamka. Ciemnoszary nos i wąsy w podobnej barwie nie wyróżniają się, podobnie jak uszy, które są przeciętnej wielkości. Jedynie duże oczy w kolorze wiosennych listków mogą przykuć uwagę. Ogon Ciężkiej Łapy jest gruby i stosunkowo krótki.
Od czasu związania się z Klonową Łapą zaczął nieco większą uwagę poświęcać wyglądowi, teraz stara się prezentować jak najlepiej. Prócz tego delikatnie przytył. Nie jest gruby, aczkolwiek nie jest tak chudy, jak po opuszczeniu lecznicy.
Od kiedy został wojownikiem dał sobie spokój z ambicjami. Wykonuje obowiązki wojownika i stara się, jak może dla klanu, lecz nie oczekuje już zbyt wiele od życia. Najłatwiej opisać go jako neutralnego. Nie miesza się w nieswoje konflikty i stara się nie zwracać na siebie uwagi. Dzięki temu może robić co chce - oczywiście w granicach rozsądku. Wciąż jest uparty i stanowczy, gdy raz sobie coś postanowi nie odpuści. Będzie dążył do celu chociażby po trupach, jednakże na szczęście nie ma ich zbyt wiele. Skupia się na wygodnym, niemęczącym życiu. Ponadto żongluje opiniami i prędko zmienia zdanie o innych, gdy jest mu to na rękę lub widzi w tym korzyści. Wyjątkami są koty, które naprawdę polubi lub znienawidzi, u takowych jego nastawienie nie ulega zmianie bez naprawdę ważnego powodu. W stosunku do najbliższych jest opiekuńczy... można nawet powiedzieć, że za bardzo.
Tym razem kiwnął mu łaskawie głową zadowolony z odpowiedzi. Wojownik już na własnym treningu zauważył, że wiele pytań jest intuicyjnych i wcale nie trzeba klepać sztywnych formułek na pamięć, wystarczy troszkę pomyśleć logicznie.
- Mniej więcej. Jeśli to klanowe koty, odnieś je na odpowiednią granicę. Jeśli nie, możesz odnieść je na granice ziem niczyich lub siedlisk dwunogów i tam zostawić lub zabrać je do klanu. Nim to jednak zrobisz upewnij się, że mamy wystarczająco wiele jedzenia, ziół i sytuacja jest... cóż, po prostu dobra, na tyle dobra, że klan będzie w stanie wyżywić dodatkowe pyszczki. - Kocur i przerwał i nieświadomie oblizał sobie pyszczek na myśl o jedzeniu. Jeeedzenie. Ostatnio zrobił się z niego prawdziwy głodomór. Musiał się pilnować, żeby nie przytyć zanadto, gdyż obrośnięcie w tłuszcz na pewno nie pomoże mu w bieganiu za wróblami i sikorkami.
- Kolejne zasady kodeksu mówią, że starszyzna oraz kocięta muszą zostać nakarmione przed resztą klanu, zaś zwierzynie należy okazać odpowiedni szacunek. Nie należy się nią bawić. Odbieramy życie dlatego, że musimy, a nie bo chcemy. Za każdą upolowaną ofiarę powinniśmy podziękować Gwiezdnemu Klanowi, ale wystarczy jeśli zrobisz to po prostu w myślach. - Powinien mu to powiedzieć podczas pierwszej nauki polowania, ale prawdę powiedziawszy wyleciało mu to z głowy.
- Czy masz jakieś pytania dotyczące dzisiejszego dnia?
Smukły, zgrabny, jak i wysoki, gdyby go opisać kilkoma słowami. Ani gruby, ani chudy, można powiedzieć że w sam raz. Jego futro jest krótkie i gęste bez jakichkolwiek cętek, pręg, kropek czy łatek. Jest szaro-niebieski, niczym pochmurny zimowy wieczór. Nie wyróżnia się od innych zwykłych kotów, gdyż nie został obdarzony jakimiś wielkimi uszami, oczami, pokaźnym pyskiem czy długim ogonem. Można rzec, że prezentuje się przeciętnie, przeważnie niknie gdzieś pośród tłumów, ale też ponuro. Wiecznie przymrużone zielone oczy tylko to podkreślają i nadają mu ponury wygląd.
Iskrząca Łapa zmienił się o 180 stopni. Pobyt w lecznicy bardzo go zmienił, podczas choroby mało z kimś się kontaktował. Był to jego wybór, po prostu nie miał ochoty nikogo oglądać, nawet rodziny. Z wesołego i naiwnego romantyka stał się poważnym i powściągliwym obserwatorem. Wszystkich i wszystko ocenia w ciszy, ale jeśli ktoś mu podpadnie nie powstrzyma się od rzucania komentarzami. Nie pcha się do walk, jednakże, gdy wyzwanie zostanie już rzucone nie może się oprzeć, by nie odpowiedzieć tym samym. Każdego traktuje jak powietrze, jeśli nie postara się o jego uwagę. Rzadko zawiera przyjaźnie, nie odzywa się niepytany. Krótko mówiąc stał niebojącym się sarkazmu i ironii gburem.
Winogrono [KRz] Pokrzywa [KW]
Udało się na logikę odpowiedzieć. W sumie na większość odpowiadał na logikę tylko szkoda, że czasami się nie udawało. Wysłuchał kolejnych zasad zapamiętując to czego nie wiedział. Starszyzna i kocięta mają pierwszeństwo. Zanotował w myślach. Nie bawić się zwierzyną? Nie ma najmniejszej ochoty na to. Jeszcze by mu zwierzyna uciekła i całe staranie się o złapanie jej najpierw poszłaby na marne, toteż o to Ciemniejący nie musi się martwić.
- Wszystko jest zrozumiałe. - Mruknął.
Jest wysokim kocurem. Może nie najwyższym, aczkolwiek wyróżnia się spośród pobratymców. Jego futerko jest krótkie, ciemnoszare i pozbawione pręg. Na łapach widnieją białe skarpetki, zaś na gardle pojawia się jasna plamka. Ciemnoszary nos i wąsy w podobnej barwie nie wyróżniają się, podobnie jak uszy, które są przeciętnej wielkości. Jedynie duże oczy w kolorze wiosennych listków mogą przykuć uwagę. Ogon Ciężkiej Łapy jest gruby i stosunkowo krótki.
Od czasu związania się z Klonową Łapą zaczął nieco większą uwagę poświęcać wyglądowi, teraz stara się prezentować jak najlepiej. Prócz tego delikatnie przytył. Nie jest gruby, aczkolwiek nie jest tak chudy, jak po opuszczeniu lecznicy.
Od kiedy został wojownikiem dał sobie spokój z ambicjami. Wykonuje obowiązki wojownika i stara się, jak może dla klanu, lecz nie oczekuje już zbyt wiele od życia. Najłatwiej opisać go jako neutralnego. Nie miesza się w nieswoje konflikty i stara się nie zwracać na siebie uwagi. Dzięki temu może robić co chce - oczywiście w granicach rozsądku. Wciąż jest uparty i stanowczy, gdy raz sobie coś postanowi nie odpuści. Będzie dążył do celu chociażby po trupach, jednakże na szczęście nie ma ich zbyt wiele. Skupia się na wygodnym, niemęczącym życiu. Ponadto żongluje opiniami i prędko zmienia zdanie o innych, gdy jest mu to na rękę lub widzi w tym korzyści. Wyjątkami są koty, które naprawdę polubi lub znienawidzi, u takowych jego nastawienie nie ulega zmianie bez naprawdę ważnego powodu. W stosunku do najbliższych jest opiekuńczy... można nawet powiedzieć, że za bardzo.
Po odpowiedzi terminatora, zapadła cisza, której bał się przerywać. Ich trening zmierzał do końca. Musiał wypowiedzieć kilka słów i poinstruować go co do planu następnych dni, tyle że to wcale nie było takie proste. Może to dziwne, ale naprawdę polubił tego pochmurnego zrzędę i marudę i będzie mu brakowało wspólnych treningów. Oczywiście to jeszcze nie koniec, nawet jeśli kodeks za nimi wciąż pozostawało szlifowanie umiejętności walki i polowania. Teorie mieli już jednak za sobą i w jego opinii nic nie stało na drodze, by Iskrząca Łapa został na następnej ceremonii mianowany.
- To koniec oficjalnej części treningu, Iskrząca Łapo. Gratuluję, powiadomię o tym Świetlikową Gwiazdę. Do czasu ceremonii wciąż będziemy się tutaj spotykać, gdyż chcę jeszcze przećwiczyć z Tobą walkę i polowanie. Na patrole też będziemy wychodzić razem, jednakże będzie to już raczej tylko formalność. Przekazałem Ci wszystko, co sam wiem... - przemówił lekkim tonem. Czuł dumę. Pierwszy sukces w jego życiu właśnie stał przed nim. Szczerze powiedziawszy zawsze sądził, że to Czarna Łapa będzie pierwszy, jak jednak widać los miał inne plany.
Na dzień dzisiejszy był to koniec treningu. Wspólnie z terminatorem wrócił do obozu, przekazując mu jednocześnie wieść, że będzie na niego czekał podczas wieczornego patrolu.
Smukły, zgrabny, jak i wysoki, gdyby go opisać kilkoma słowami. Ani gruby, ani chudy, można powiedzieć że w sam raz. Jego futro jest krótkie i gęste bez jakichkolwiek cętek, pręg, kropek czy łatek. Jest szaro-niebieski, niczym pochmurny zimowy wieczór. Nie wyróżnia się od innych zwykłych kotów, gdyż nie został obdarzony jakimiś wielkimi uszami, oczami, pokaźnym pyskiem czy długim ogonem. Można rzec, że prezentuje się przeciętnie, przeważnie niknie gdzieś pośród tłumów, ale też ponuro. Wiecznie przymrużone zielone oczy tylko to podkreślają i nadają mu ponury wygląd.
Iskrząca Łapa zmienił się o 180 stopni. Pobyt w lecznicy bardzo go zmienił, podczas choroby mało z kimś się kontaktował. Był to jego wybór, po prostu nie miał ochoty nikogo oglądać, nawet rodziny. Z wesołego i naiwnego romantyka stał się poważnym i powściągliwym obserwatorem. Wszystkich i wszystko ocenia w ciszy, ale jeśli ktoś mu podpadnie nie powstrzyma się od rzucania komentarzami. Nie pcha się do walk, jednakże, gdy wyzwanie zostanie już rzucone nie może się oprzeć, by nie odpowiedzieć tym samym. Każdego traktuje jak powietrze, jeśli nie postara się o jego uwagę. Rzadko zawiera przyjaźnie, nie odzywa się niepytany. Krótko mówiąc stał niebojącym się sarkazmu i ironii gburem.
Winogrono [KRz] Pokrzywa [KW]
Szary kocur nie miał pewności co dalej. Czyżby szykował kolejne pytanie? Przecież już przerobili cały kodeks, wie jak polować i walczyć choć to drugie nie idzie mu najlepiej. W końcu Ciemniejące Niebo przerwał ciszę, a na jego słowa Iskrząca Łapa poczuł jak rozpiera go radość. To już koniec? Naprawdę? Pochmurny szarak nareszcie zostanie Wojownikiem? Na jego pysku pojawił się uśmiech.
- Dziękuje że zechciałeś mnie uczyć nawet jeśli to nie była do końca twoja decyzja. Z własnej woli byś tego nie zrobił. - Odparł rozbawionym tonem, przypominając sobie jak poniekąd męczył szarego, żeby go trenował. No i nawet po treningu jego ulubiony kocur chce go uczyć. Czego chcieć więcej? Aż boi się myśleć co byłoby jeśli uczyłby go kto inny.
Powrócił do obozu razem z Ciemniejącym Niebem nie mogąc się doczekać patrolu, a jeszcze bardziej ceremonii.