warchlaczek: wypada 15
ambroży: wypada 13
15>13 warchlak zauważa pierwsza
Dalej do nosa Dzikiego Czarta nie dobiegł zapach żadnych ziół, a jednak mogła usłyszeć głosy... szarpaniny. I zapach kota, z całą pewnością obcego. Jeśli wykręciła głowę w odpowiednią stronę zaś, ukazał się jej widok dosyć...żałosny. Przerażony, młody pieszczoszek o długim śnieżnobiałym futrze walczył z krzakiem, o który zaczepiła się jego obroża. Biedaczyna nie mógł być starszy niż młody, klanowy terminator. Przez załzawione oczy nawet nie zauważył w pobliżu wojowniczki, przekonany już, że tak zakończy swój żywot.
Co jednak należało odnotować, gdyby Dziki Czart zdecydowała się mu pomóc...krzak był pełen kolców, które to dodatkowo plątały się w długim futrze. Sama bura kotka ryzykowałaby skaleczenie.
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
KRÓTKI OGON (BOBTAIL) | niższa niż przeciętna, szczupła, ale atletyczna | bury klasyk z drobnymi plamkami rudego, ogólnie głównie brązowa | duża głowa, małe uszy, wielkie gały | oczy pomarańczowe | wyraźnie przerzedzona sierść
introwertyczna, wycofana i emocjonalna, łatwo wpada w złość. nie lubi głośnych kotów. poświęca się dbaniu o bezpieczeństwo klanu, przestrzega kodeksu, chociaż z coraz mniejszym entuzjazmem.
prywatnie fanka kopania dołów i bezkręgowców.
Rzepik [KG] | Czwarta Łapa [MG]
Spięła się cała, kiedy do jej nozdrzy dotarł obcy zapach kota. Gwiezdni, chyba nie znowu? Błyskawicznie odwróciła głowę tam, skąd dobiegały dźwięki, gotowa atakować lub rzucać się do ucieczki, ale... jedyny kot, którego zobaczyła, nie wydawał się wcale chętny jej gonić.
Zmarszczyła brwi i zawęszyła nieufnie, żeby upewnić się, że w pobliżu nie ma żadnych innych intruzów – powietrze było jednak czyste. Najwyraźniej naprawdę miała do czynienia jedynie z tym... kimś. Chwilę jeszcze stała i patrzyła, analizując sytuację, która z każdym uderzeniem serca stawała się dla niej coraz bardziej kuriozalna. Jakiś kompletnie obcy, wymuskany kot szarpał się na ich terenach z krzakiem, który zaczepił się o coś u jego szyi. Ten pasek wprawiał ją w największą konsternację (czy to aby nie ktoś chciał go udusić...?), aż wreszcie coś nie zaświtało jej i nie rozpoznała w nim obroży, o której dotąd słyszała tylko w opowieściach. A więc... pieszczoszek.
Ostrożnie, bo biedak szarpał się tak rozpaczliwie, że aż napawało ją to podejrzliwością co do tego krzaka, podbiegła w końcu bliżej.
– Uspokój się! – Stanęła obok niego, ale w takiej odległości, by przypadkiem nie trafił jej na ślepo łapą. – Kim ty jesteś i co ci się dzieje?
Kocurek niemalże by podskoczył, gdy w końcu zauważył rozmazany, biegnący w jego stronę kształt. A więc tak miał się skończyć jego marny żywot! Żałował, och jak żałował, że zdecydował się ten raz uciec uchylonymi drzwiami... – A- Ambroży... – wyjęczał wręcz, nie domyślając się za nic w świecie, co ma na myśli dominującą nad nią kotka. Faktycznie przestał się szarpać, choć bardziej ze względu na szok, niż prośbę kotki. – N- nie zabijaj mnie...
Nie dotarło do niego nawet drugie pytanie kotki. Nigdy przenigdy nie był aż tak przerażony.
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
KRÓTKI OGON (BOBTAIL) | niższa niż przeciętna, szczupła, ale atletyczna | bury klasyk z drobnymi plamkami rudego, ogólnie głównie brązowa | duża głowa, małe uszy, wielkie gały | oczy pomarańczowe | wyraźnie przerzedzona sierść
introwertyczna, wycofana i emocjonalna, łatwo wpada w złość. nie lubi głośnych kotów. poświęca się dbaniu o bezpieczeństwo klanu, przestrzega kodeksu, chociaż z coraz mniejszym entuzjazmem.
prywatnie fanka kopania dołów i bezkręgowców.
Rzepik [KG] | Czwarta Łapa [MG]
Zamrugała powoli i zmarszczyła brwi jeszcze trochę bardziej, po czym... mimo woli parsknęła śmiechem.
– Skąd ty się urwałeś, co? – Rozbrajał ją widok śmiertelnie przerażonego pyszczka kocura. Zauważyła teraz, że wyglądał całkiem młodo; nie dość, że pieszczoch, to jeszcze kociak. Trochę wyrośnięty, ale jednak. Uroczo. – No już, weź się uspokój, no. Nie zabiję cię przecież, jeśli będziesz grzeczny.
Ponownie rzuciła jej się w oczy jego obroża. Trudno byłoby jej wytrzymać w czymś takim. Czy Dwunożni zakładali je po to, żeby kociaki zaczepiały się o wszystko dookoła, kiedy jednak wymkną się poza ich siedlisko?
– Coś jeszcze ci się stało oprócz... tego? – Podniosła łapę w kierunku splątanych gałązek, które nie chciały puścić rzemienia, ale zatrzymała ją w powietrzu, nie robiąc jeszcze nic w kierunku uwolnienia nieszczęśnika. Chciała się najpierw upewnić o jego subordynacji. – Pomogę ci to rozplątać, tylko masz siedzieć spokojnie i nie zwiewać w pierwszym lepszym kierunku. Bo będę musiała cię pogonić. Okej? – ostrzegła, ale dużo łagodniejszym tonem, niż można by się po niej spodziewać.
Przycisnął uszy jeszcze bardziej do czaszki, gdy kreatura stojąca nad nim się zaśmiała. No, nie pomogło mu się to uspokoić czy odpowiedzieć na jej pytania, więc milczał. Parę słonych kropelek spadło na kamień pod jego łapami, kiedy mimo wszystko pokiwał energicznie głową. Będzie siedział spokojnie i nie zwieje. W gruncie rzeczy, na tyle, na ile pozwalały mu nerwy, faktycznie nie zamierzał utrudniać wojowniczce zadania. Nie potrafił w pełni uwierzyć w dobre intencje kotki, a jednak...śmierć z łap przerażającej samotniczki wydawała mu się mniej upokarzającą wizją, niż śmierć z głodu gdzieś w krzakach... chociaż wciąż nieszczęśliwą.
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
KRÓTKI OGON (BOBTAIL) | niższa niż przeciętna, szczupła, ale atletyczna | bury klasyk z drobnymi plamkami rudego, ogólnie głównie brązowa | duża głowa, małe uszy, wielkie gały | oczy pomarańczowe | wyraźnie przerzedzona sierść
introwertyczna, wycofana i emocjonalna, łatwo wpada w złość. nie lubi głośnych kotów. poświęca się dbaniu o bezpieczeństwo klanu, przestrzega kodeksu, chociaż z coraz mniejszym entuzjazmem.
prywatnie fanka kopania dołów i bezkręgowców.
Rzepik [KG] | Czwarta Łapa [MG]
Gwiezdny Klanie, jeszcze łzy na dokładkę. Szkoda jej było kociaka i to nie tak, że cieszył ją strach, jaki wykrzywiał białą mordkę, ale jednocześnie nadawał on całej sytuacji na tyle kuriozalny rys, że trudno było jej patrzeć na Ambrożego z powagą. Odetchnęła, żeby przypadkiem znów nie zaśmiać mu się w pysk i skupić się na zadaniu.
– No już – powtórzyła, podchodząc bliżej i delikatnie chwytając pazurami za łodyżkę blisko szyi kocura. Hmm. Dopiero z bliska zauważyła, że łamigłówka jest nieco bardziej pogmatwana, niż sądziła, a w kocura powczepiało się co najmniej kilka różnych pędów.
– Jak ty żeś to zrobił? – mruknęła pod nosem, odchylając się na moment, żeby lepiej ogarnąć całość wzrokiem i ułożyć jakiś roboczy plan działania, po czym z westchnieniem zabrała się do pracy, starając się powoli zdjąć z niego te pętle, które zdjąć się dało, i ostrożnie rozgryźć te niedające się usunąć żadnym innym sposobem.
Całą pracę Warchlak wykonała zasadniczo sama. Zgodnie z niemą obietnicą kocurek ani drgnął nawet wtedy, gdy gałązka przeleciała mu niebezpiecznie blisko oka, ostatecznie zadrapując delikatny nosek. Wydał jedynie cichy pisk, po czym zamilknął na kolejną dłuższą chwilę.
No i udało się! Sama wojowniczka dzięki rozsądnemu podejściu też nie skończyła mocno poszkodowana, bowiem jedynie ukłuła się w łapę. Zapiekło na momencik, ale to było na tyle walk z krzakiem. Ambroży wygramolił się spośród porozgryzanych pędów, nie ruszając się jednak ani o krok dalej – Um. Dziękuję... – stęknął, wycierając łapą załzawione oczy. Dalej bał się kotki, ale...ale chyba nie chciała nic złego mu zrobić. Prawda? Pomogła mu. Nie rzuci się na niego teraz. – Zaprowadzisz mnie do domu?
Wymamrotał naiwnie. Gdyby sam dokładnie pamiętał, skąd przyszedł...
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
KRÓTKI OGON (BOBTAIL) | niższa niż przeciętna, szczupła, ale atletyczna | bury klasyk z drobnymi plamkami rudego, ogólnie głównie brązowa | duża głowa, małe uszy, wielkie gały | oczy pomarańczowe | wyraźnie przerzedzona sierść
introwertyczna, wycofana i emocjonalna, łatwo wpada w złość. nie lubi głośnych kotów. poświęca się dbaniu o bezpieczeństwo klanu, przestrzega kodeksu, chociaż z coraz mniejszym entuzjazmem.
prywatnie fanka kopania dołów i bezkręgowców.
Rzepik [KG] | Czwarta Łapa [MG]
Ten pisk zabolał ją bardziej, niż ukłucie w łapę. Zabolał – i zirytował, dokładając się do stresu, jaki nakładało na nią przedłużające się rozplątywanie złośliwych gałęzi.
– Wytrzymaj jeszcze chwilę – rzuciła, nie odwracając się w nadziei, że cichość dźwięku odpowiadała powadze sytuacji, i wróciła do skupionej pracy.
Wreszcie nadeszła chwila, w której ostatnia gałązka ustąpiła i biały kocurek mógł stanąć wolno na klanowej ziemi. Odetchnęła z ulgą, przyglądając się, jak powoli gramoli się na łapy. Jakimś sposobem uwolniony sprawiał jeszcze żałośniejsze wrażenie. Ponownie zrobiło jej się go żal; otworzyła pyszczek, żeby powiedzieć mu coś pocieszającego, ale ubiegł ją, sprawiając, że na chwilę aż się zacięła.
– ...Nie ma za co, ale gdzie jest twój dom? – odbiła po chwili, już spodziewając się najgorszego, co pewnie było widać na nej pysku. – To znaczy, ech... z której strony przyszedłeś, hm? Pamiętasz?
Kotka zrobiła się...milsza, takie wrażenie miał Ambroży i dało mu to odrobinę pewności. Spytała się go nawet, skąd przyszedł..! I tu zrobiło się pod górkę, bowiem zaaferowany więżącym go krzakiem kocurek zupełnie stracił orientację w terenie. – Ja...chyba – wymamrotał na początku, gotowy wskazać jakiś kierunek, ale...wymiękł. Niczego już nie był pewien, wszystko dookoła wyglądało tak samo...i przytłaczająco... – Nie pamiętam...
W okrągłych oczkach na nowo zakręciła się łezka albo dwie. No bo co teraz zrobi? Ustalił już, że kotka raczej go nie zabije, ale tak...bez swoich ludzi..? Jak miałby sobie poradzić?
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
KRÓTKI OGON (BOBTAIL) | niższa niż przeciętna, szczupła, ale atletyczna | bury klasyk z drobnymi plamkami rudego, ogólnie głównie brązowa | duża głowa, małe uszy, wielkie gały | oczy pomarańczowe | wyraźnie przerzedzona sierść
introwertyczna, wycofana i emocjonalna, łatwo wpada w złość. nie lubi głośnych kotów. poświęca się dbaniu o bezpieczeństwo klanu, przestrzega kodeksu, chociaż z coraz mniejszym entuzjazmem.
prywatnie fanka kopania dołów i bezkręgowców.
Rzepik [KG] | Czwarta Łapa [MG]
Głośno wypuściła powietrze. No tak. Najbardziej frustrujący scenariusz zaczynał się ziszczać.
– Ale mieszkałeś z Dwunogami, prawda? ...Z ludźmi? – poprawiła się, przypominając sobie określenie, jakiego używała czasem Mrówczy Szlak, ale zaraz na nowo zalała ją rezygnacja i pogłębiła się zmarszczka na czole. Co z tego, że ustali, że mieszkał na Osiedlu, kiedy leżało ono tak daleko i w dodatku po drugiej stronie Klanu Gromu, gdzie musiałaby iść, wymijając po drodze cały Klan Cienia? Jak na złość wszystkie najbliższe granice były klanowe, a gdyby nawet zdecydowała się pójść z białym gdzieś nad Czarny Ogon, jakie były szanse, że odnajdzie drogę? Oczyma wyobraźni widziała już, jak wplątuje się w pierwszy lepszy krzak. Nie, takiego zdecydowanie nie można było zostawić samego, jeśli zależało jej na tym, by przeżył. A tak było. Pochlipujący cicho kocurek budził w niej coś, co kazało go chronić; czy to zwykłe wzruszenie, czy instynkt macierzyński, nie wiedziała i nie bardzo chciała roztrząsać, ale nie mogła porzucić Ambrożego na pastwę losu.
– Daj mi chwilę – rzuciła, usilnie główkując, by znaleźć jakieś wyjście; jednocześnie zawęszyła i rozejrzała się powoli dookoła. A nuż akurat tutaj rosło jakieś zioło... a nawet jeśli nie, wciąż lepiej zachować czujność na wypadek, gdyby miał napatoczyć się im jakiś drapieżnik.
– Ta-ak – odparł, pociągając nosem. Kotka mówiła dziwnie...bardzo dziwnie. Dwunożni...co to za określenie. – Z ludźmi...
Siedział cicho i przez chwilę nic nie mówił, gdy Dziki Czart stała w miejscu i węszyła. Ta metoda, niestety...nieszczególnie się zdała. Wokół nich panowała posucha, zatem jeśli wojowniczka chciała coś znaleźć, musiałaby zrobić choć parę kroków w tę czy we w tę.
Młody kocurek wziął gwałtowny wdech, nim postanowił zabrać jednak głos. Nie, żeby wyzbył się lęku względem kotki - ale w tym momencie był chyba stukroć bardziej przerażony swoją szeroko pojętą sytuacją życiową, niż jej osobą. – Um...jestem głodny – mruknął cicho, zerkając na własne łapki. – Jadłem ostatnio wczoraj...
I jakby na potwierdzenie jego słów, Warchlaczek usłyszała nagle burczenie. A może...nie było to wcale burczenie..? Mogłaby przysiąc, że dobiegało z oddali. I że poczuła na nosie kropelkę zimnej wody.
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
KRÓTKI OGON (BOBTAIL) | niższa niż przeciętna, szczupła, ale atletyczna | bury klasyk z drobnymi plamkami rudego, ogólnie głównie brązowa | duża głowa, małe uszy, wielkie gały | oczy pomarańczowe | wyraźnie przerzedzona sierść
introwertyczna, wycofana i emocjonalna, łatwo wpada w złość. nie lubi głośnych kotów. poświęca się dbaniu o bezpieczeństwo klanu, przestrzega kodeksu, chociaż z coraz mniejszym entuzjazmem.
prywatnie fanka kopania dołów i bezkręgowców.
Rzepik [KG] | Czwarta Łapa [MG]
Zawęszyła i... wywęszyła burzę. Może niedosłownie, ale duże, zimne krople, które zaczynały spadać z nieba i groźny pomruk gdzieś w oddali były wystarczająco wymowne.
Westchnęła ciężko.
– Dobra. Chodź – zarządziła, zanim biała kula nieszczęścia zdążyła pójść w ślady nieba i znów rozpłakać się na dobre. Wcześniej przyszło jej jeszcze do głowy, że mogłaby odprowadzić go na granicę Gromu, skąd być może zabrałby go patrol... ale i wtedy nie miałby raczej większych szans powodzenia, a zresztą przez tą pogodę wszystko diabli brali, włącznie z nią. Ostatnim, czego chciała po mało popisowej walce z samotnikiem, było wplątanie się w kolejną niejednoznaczną sytuację. Kodeks mówił wprawdzie jasno, że kocięta należy otoczyć opieką, ale czy Ambroży rzeczywiście kociakiem był, inne koty mogłyby mieć wątpliwości – z nią włącznie. A przecież niezależnie od tego, czy księżyców miał pięć czy osiem, nie mogła go tam zostawić. Tylko tyle wiedziała na pewno.
Razem z kocurkiem – poganiając go stanowczo, gdyby przyszło mu do głowy się opierać – wróciła szybko na miejsce, w którym zostawiła swoją zdobycz. Tam rzuciła na Ambrożego okiem. Mogłaby mu dać do niesienia torbę, ale z jego skłonnościami do zaplątywania się...
– Weź tego wróbla, dobrze? Nie jedz go teraz – ostrzegła, nawiązując z nim kontakt wzrokowy, żeby na pewno zrozumiał. Dodała trochę miękkszym głosem: – Idziemy gdzieś, gdzie jest cieplej i gdzie jest jedzenie. Są tam inne koty. To nie jest daleko, pomożesz mi to tam zanieść. Tam musimy porozmawiać z kimś... o tym, jak ci pomóc.
Starała się nie dać po sobie poznać, jak bardzo była niepewna tego ostatniego.
– Dobra? No już, idziemy.
Nie wziął ptaka – wzięła wróbla sama do pyska razem z torbą, próbował się wymykać – była gotowa zagonić go w odpowiednią stronę jak zająca. Deszcz mógł w każdej chwili lunąć i nie zamierzała cackać się z kociakiem, który miałby przeszkadzać sobie pomóc. Nie zagadywała go specjalnie, mając pysk wypchany torbą, ale jeżeli to on próbował zadawać pytania, starała się odpowiadać na nie, jak umiała, w razie konieczności wieszając sobie torbę u szyi.
W ten sposób ruszyli w drogę do obozu.
/zt
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Nie byłam kotem, który sądził że coś mu się należy, a już na pewno nie ranga Zastępcy, nie obowiązki i nie zabranie komuś jej tylko dlatego, że Iskra nie wiedział spośród kogo miał wybierać; oczywiście nigdy nie byłam do tyłu z obowiązkami, każdy patrol, każde polowanie, każdy trening - chętnie czy niechętnie wypełniałam, chociaż w zależności od dnia i mojego rozproszenia z efektywnością bywało różnie. Zadrżałam z zimna i emocji. Wiedziałam, że tutaj gdzieś spotkam patrol Donośnego Krzyku z Pszczelim Tańcem i Kozią Płetwą, sama jeszcze do końca nie wiedziałam jak rozdzielać koty na patrole, ale powoli uczyłam się wszystkiego, nie byłam długo Zastępcą. Ranga jednak odrobinę mi ciążyła, nigdzie się jednak nie oddalałam.
– Możecie iść przodem? Oddam wam ją później – zapytałam łagodnie, odprowadzając dwójkę kotów wzrokiem, a Donośnemu Krzykowi zastąpiłam drogę, jeśli korciłoby ją pójście dalej. – Nie zamierzałam ci zabierać rangi – oznajmiłam z cichym westchnieniem; nie wiedziałam jak zacząć tę rozmowę, ale wiedziałam, że jakoś do tego dojdę.
Donośny Krzyk
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Dziwnie było obudzić się rano bez obowiązku rozdzielenia patroli, a z planem dnia, który już zakładał, że miała w nim swoje miejsce. Nie przepadała za Truflowym Noskiem i unikała jej, gdy tylko miała ku temu okazję, ale nie sprzeciwiała się jej rozkazom, w końcu dalej chciała służyć Klanowi Wichru jako jego przykładna wojowniczka. Jednak mimo to nie zamierzała ukrywać swojej niechęci.
Poruszyła końcówką ogona z irytacją, gdy jej patrol został zatrzymany przez ich nową zastępczynię. Tak trudno było zrozumieć, że nie chciała mieć z nią nic doczynienia? Nie zamierzała robić jej pod górkę, mogłaby ją po prostu zostawić w spokoju, ale nie, bo po co. - Wiem, przecież sama zrezygnowałam. -Burknęła, jakby była to największa oczywistość na świecie, bo w sumie była. Krzyk dobrze wiedziała, że Truflowy Nosek nie pchała się na jej stołek, a przynajmniej niczego takiego nie podejrzewała, chociaż patrząc na Zasadzkową Ceremonię może powinna. - Ale musisz przyznać, że jest to dość zabawne, gdy po tym jak zasugerowałam, że może przyjdzie ci zająć moje miejsce, rzeczywiście się tak stało. -Pozwoliła sobie dodać, próbując zimitować ton zastępczyni z tamtej ceremonii.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Zdawałam sobie sprawę aż za dobrze z niechęci Donośnego Krzyku do mojej osoby, zresztą nie było to kompletnie coś nowego, koty nie przepadały za mną nie raz z wielu przeróżnych powodów, tym razem? Nie tyle co zależało mi na sympatii kotki, co posiadanie pewności, że nie była ona skierowana w moją stronę tylko i wyłącznie przez to jak potoczyła się sytuacja.
– Dlatego przyszłam wyjaśnić. Nie planowałam niczego. Może i zrezygnowałaś, ale nie interesowało mnie czy to zrobisz, nie pchałam się i nie potrzebowałam zostawać kotem odpowiedzialnym za cały klan, na pewno nie parę wschodów słońca przed samym Zgromadzeniem – odpowiedziałam z nieukrywanym zmartwieniem, chociaż nie wiedziałam czy bardziej byłam zmartwiona tym gdzie byłam, czy sytuacją Donośnego Krzyku. – Nie zdajesz sobie sprawy dlaczego wtedy się do ciebie tak odezwałam, prawda? – zapytałam przechylając głowę w bok, a delikatny uśmiech wszedł na mój pyszczek.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins