Logo Artemidy
Puste Drzewo
- Musisz mi po prostu zaufać - wydusił z siebie nagle, postępując krok bliżej ku Czaszce, wlepiając rozbiegane spojrzenie dwubarwnych oczu w jego, błękitne. Och, Czosnkowa Łapo, idioto, po prostu przyznaj się do błędu i wycofaj z tej rewolucji, póki możesz. Nie, nie, to... nie był błąd, nie, to było wykonalne. - Orzechowa Łapa łatwo się emocjonuje. Lubi mnie, Gwiezdny Klan wie czemu, i czuję, że można zmienić jej zdanie na temat Psa. Można... przeciągnąć ją na naszą stronę albo zmusić do odejścia z Klanu Cienia, żeby uciekła stąd jak najdalej. Jedno z tych chcę zrobić.

Cienki ogon Czosnkowej Łapy strzelił o ziemię, niczym bicz, sierść na karku mu się uniosła. - Nikt z was nie ucierpi - uniósł się. Nie. Nikt nie ucierpi. Nie z jego winy. Na pewno? Przecież właśnie do tego to wszystko prowadziło - do krzywdy ich wszystkich. - ... uciekniecie ze mną. Prawda? Uciekłbyś ze mną, tak? Okruszek by to zrobił, Wiklina też. Przestaje mi- zależeć, na zmianie tego zawszonego Klanu, Czaszka. Moglibyśmy... żyć w świętym spokoju daleko stąd.

Co on najlepszego wygadywał? Nie zorientował się nawet, kiedy zaczął płakać. Niekontrolowanie, nawet tego nie zauważył. Trząsł się. Co on najlepszego wyrabiał? Co on chciał osiągnąć? Czy naprawdę wierzył we własne słowa, że zdoła uchronić najbliższe mu koty, rozmawiając z byle idiotką z poza Klanu o tym, jaki to Kundel jest zły? ... co on najlepszego narobił, w co on się wpakował? - nie wiem, co robić, Czaszka- jestem tak zmęczony - wyrwało się płaczliwym, cienkim tonem z gardła terminatora. Wzrok miał rozbiegany, szalony, spanikowany, łapy mu się trzęsły. - wszystko- wszystko się sypie. Pies będzie miał kocięta, które zniszczą ten Klan- po co dalej tu jestem? Po co się staram- to do niczego nie prowadzi. Nie chcę już tu być - tu, w Klanie Cienia, czy na ziemi, wśród żywych, Czosnkowa Łapo?
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Moje ŻYCIE może być zagrożone! - gdyby nie różnica wysokości, najpewniej przypadkiem oplułby Czosnek, pierwszy raz faktycznie unosząc głos. To chyba najbardziej odpowiednia reakcja, biorąc pod uwagę tę myśl - że bał się o siebie, o swoje życie. To nie znaczyło wszak, że jest tchórzem, a zwyczajnie jest rozsądny... Kto chciał umierać?
Kolejne jego słowa skomentował gardłowym warkotem i machaniem głowy. Wycofał się, czując jak łapy w złości i emocjach robią mu się zbyt lekkie. Z jednej strony przez to, że faktycznie, serce biło mu zbyt szybko, a on nie miał prawa się uspokoić, z drugiej, bo najchętniej - dosłownie - wbiłby trochę mądrości do głowy kolorowego, łapą. Ale nie mógł, nie upadnie tak nisko. Nie podniesie łapy tak... po prostu.
- Jesteś nienormalny. Posłuchaj siebie, jeszcze raz. Orzechowa Łapa jest ZAFASCYNOWANA Psią Gwiazdą. Chcesz jej wmówić, że ktoś za kim szaleje, komu ufa, jest ZŁY? I że posłucha ciebie? - zmarszczył brwi. Idiotyzm, naprawdę. Czosnek nie wiedział, nie miał pojęcia jak działa świat? - Chcesz, żeby inni patrzeli na twoją porażkę? Tak nie działa rewolucja. Sam mówiłeś, że mamy być ostrożni. Wskakujesz w samo serce ognia!
Ty skończony durniu. Uderzył ziemię, rozkopując parę liści na boki. To chociaż odrobinę ulży jego złości, na parę chwil.
- Przed chwilą ci powiedziałem, jak ucieczka może się skończyć - odpowiedział mu, marszcząc nos. Nie słuchał? Czosnek naprawdę dziś za cel wziął sobie ryzykowanie życiem. - Nawet jak uciekniemy, gdzie? Do innego Klanu? Skąd wiesz, że tam jest lepiej? Ostatni raz, jak miałem styczność z innym Klanem, chciano mnie ZABIĆ.
Więc z jakiego powodu ktoś miałby chcieć ich zaakceptować i przyjąć. I KTO? To nie jeden kot, a co najmniej cztery.
Wszelkie reakcje Czosnka były ignorowane. Czaszka chodził w te i we w te, kopiąc i uderzając co popadnie, zgrzytając zębami, i szukając kolejnych dziur w całym. Czemu Czosnek nie może się z nim zgodzić. Przyznać, że zrobił źle, że powinien ograniczyć kontakt z Orzech, że wszystko może być okej. Czemu on musiał być częścią tego żałosnego teatrzyku? Nie tak miało to być. Czosnek miał go przeprosić, miał się z nim zgadzać, a potem mieliby wrócić do obozu i byłoby to wszystko. A teraz byli tutaj.
- Dorośnij i się ogarnij! I myśl! - odpowiedział mu, szarpiąc głowę w jego stronę; uprzednio tak była skupiona na nicości, gdzieś w oddali. - A nie płacz, i nie zachowuj się jak jakiś bohater. Jesteś KOTEM. Nie załatwisz wszystkiego uśmiechem i dobrym słowem, życie to nie bajka dla kociąt, w której przyjaźń ocali wszystko.
Dmuchnął do niego. Bo na ten moment, na dziś, miał wrażenie że tak właśnie Czosnek sobie wyobrażał tę rewolucję. Jak zabawę. I pomijając to, że Czaszka się nie interesował tym co będzie, jeśli jemu nic się nie stanie, tak takie podejście go... irytowało.
[Obrazek: oDgt5cN.gif]
LVL 4 30 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Oczywiście, że nie tak wyobrażał sobie rewolucje. Nie był głupi, wbrew temu, co Czaszka myślał - a może był? Chyba jednak był, skoro pozwalał na to wszystko. Bardziej jednak niż wizja własnej śmierci martwiło go to, że skrzywdzone mogą zostać koty mu bliskie, jak właśnie Czaszka. Wiklina, lub Okruszek, lub Huragan. Co on najlepszego zrobił? Nigdy nie chciał prowadzić żadnej rewolucji, nigdy. Nie chciał. Chciał żyć w spokoju, gdzieś w tle Klanu Cienia, ale mu na to nie pozwolono. Sam wpakował się na wysoką rangę, nienawiść do Psa przyćmiła jakiekolwiek wcześniejsze chęci bycia szarym tłem Klanu, i teraz... teraz wpakował się w bagno, z którego nie wiedział, jak wyjść.

Musiał z niego wyjść jak najszybciej. Nie odpowiedział Czaszce na żadne z jego słów. Bardziej, niż wizja tego, że jemu mogło się coś stać, bolały go słowa kota - kota, którego kochał. A Czaszka obrażał go i wyzywał od idiotów. A on mu na to pozwalał, bo gdzie właściwie było kłamstwo? Nigdzie. Mówił prawdę. Był idiotą - bo myślał, że on, rozemocjonowany idiota, zdoła przeprowadzić rewolucję przeciw Psiej Gwieździe. Nic tylko naraził samego siebie i bliskie mu koty. Idiota. Rozlazła, głupia ropucha, mysi móżdżek. Po co mu to było?

Skulił się w miejscu, zapłakany, wpatrzony we własne łapy, bo na Lisią Czaszkę nie mógł patrzeć. - n krzycz. prsze - wydusił z siebie słabo. - p-przprszm. w... wycofuję się z tego. rewolucji- nie będzie. powiem. Wiklinie. i Okruszkowi. nie chciałem nigdy- nie chcia-chciałem przeprowadzać nigdy żadnej rewolucji, Czaszka, chciałem... żyć spokojnie. ale w Klanie Cienia się nie da. i- nie da- nie da się go zmienić. chciałem, a-ale. ale się nie da - nie z nim, ze wszystkich kotów, na czele jakiejś głupiej rewolucji. - możemy tylko być cicho i udawać, że nam to wszystko pasuje.

Czosnek nigdy jeszcze nie chciał umrzeć tak bardzo jak teraz.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
I tak źle, i tak nie dobrze. Bo nie na tym polegała dyskusja. Nie na tym, że on będzie cicho, i cicho, i cicho, a potem się skuli, popłacze, przyzna rację i wszystko będzie okej. To NIE jest to, co planował, jak to miało wyglądać. Najchętniej, teraz eksplodowałby z narastającej irytacji. Może to i lepiej - Czosnek miałby największy problem z pleców i nie musiałby się martwić tym, kim martwić się nie powinien.
- Mówiłem, żebyś nie płakał - burknął, wlepiając w niego spojrzenie. Bo to była jedna z rzeczy, którą wymienił - że ma się ogarnąć. A to co robił, było absolutnym przeciwieństwem. Zachowywał się jak dzieciak. Faktycznie - nie rewolucjonista. - Poza tym, trudno mi jest nie krzyczeć, jak totalnie mnie nie słuchasz, nawet głową nie kiwasz, ani nic! Siedzisz cicho, nie wiem czy się zgadzasz, czy nie, czy masz mnie za idiotę, bo śmiałem ci powiedzieć coś innego niż jak zakładam reszta, że robisz coś źle. Czy... ty znowu nie rozumiesz?
Cyk, proszę bardzo, żeby nie wyszło na Czaszkę, nawet w najmniejszym stopniu.
- Że wszystko ci mówię, żebyś WIEDZIAŁ co robisz? Że mówię ci, że masz nie gadać z kimś, kto ewidentnie nam zaszkodzi, żebyś NIE MIAŁ problemów? - teraz to on jego nie słuchał. Miał gdzieś rewolucję. Czosnek omijał ten "oczywisty" fakt.
[Obrazek: oDgt5cN.gif]
LVL 4 30 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
To nie była dyskusja. Czaszka z nim nie dyskutował - Czaszka go osądzał, obrażał, krzyczał, wyzywał. Nie na tym polegała dyskusja, a Czosnek wcale nie chciał już w tej rozmowie uczestniczyć. Jakiekolwiek chęci buntu jakie odczuwał zostały zgaszone - przez krzyk Czaszki. Nikt, nawet Pies, nie miał takiej kontroli nad jego życiem, jak Czaszka. Nie zrozumieli się, oboje, mijali się poglądami i opiniami i to się chyba nigdy nie zmieni. Jak miał nie płakać, gdy wszystko w jego życiu znowu się sypało?

Nie odpowiedział. Nie wiedział, jak, milczał długo, kuląc się na ziemi jak karcone kocię. Tak się czuł. Jak skończony mysi móżdżek który myślał, że zdoła coś zmienić, że czysta nienawiść którą czuł wobec Psa i jego rządów sprawi, że zdoła coś zmienić. Nie zdoła. Bo dalej był tym samym Czosnkową Łapą, kruchym, delikatnym, bezużytecznym. To się nigdy nie zmieni. - nie obchodzi mnie, co się stanie ze mną - odparł w końcu, unosząc załzawione oczy na Lisią Czaszkę. - Pies może mnie zabić. N... Nie obchodzi mnie to. Nie chcę, aby stało się coś kotom, które kocham. Nie nadaję się- do tego. Do siania buntu i sprzeciwu wobec Kundla w obozie, ktoś inny, może - nie ja. Koniec.... z tym, cokolwiek to miało być. Wtedy nikt nie ucierpi.

On wróci do udawania, że wszystko w porządku, wszyscy będą żyć, bunt przeciw Psiej Gwieździe przeminie... a Czosnek zgnije pod rządami tyrana.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zacisnął zęby, znów. Czy było sens przepychać się z kimś, kto nie rozumiał? Kto nie potrafił, nie chciał zrozumieć, co się do niego mówi? Może to i lepiej, faktycznie, że tej rewolucji nie będzie, bo... bo taki kot nie umiałby sobie z tym poradzić. Czosnek nie nadawał się do tych rzeczy. Skrzywił się, odwrócił na moment łeb na bok, ogonem raz po raz uderzając o ziemię.
- Sprawię, że Pies da ci święty spokój - burknął. Czy już tak nie było? Zaczynało tak być. Czaszka parę razy zakręci się obok, a Kundel może faktycznie uzna, że Czosnek nie jest na tyle ważny, żeby mu dalej truć życie. - A ty... ty skończ się zachowywać tak. Bo nie można ci powiedzieć czegoś, co ci się nie spodoba, bo inaczej od razu się załamujesz.
Co było w pewnym sensie prawdą. W głowie Czaszki, przynajmniej.
[Obrazek: oDgt5cN.gif]
LVL 4 30 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czosnek, w przeciwieństwie do Czaszki - ufał. Ufał temu, co do niego mówił. Ufał, że w jakiś sposób sprawi, że Pies da mu spokój - ale czy tego chciał? Może, kilka księżyców temu. Teraz niczego bardziej nie chciał, jak zobaczyć, jak Kundel umiera, dusi się trucizną którą chciał mu podać każdego dnia. Czuł tyle rzeczy na raz. Przede wszystkim czuł się źle z tym, że kot, którego tak kochał, postrzegał go w ten sposób. Mówił o nim takie rzeczy.

A on, głupi, na to pozwalał.

To on nie rozumiał. To Czaszka nie rozumiał. Ubodły go te słowa, bardzo - powiedzieć mu coś, co mu się nie podoba, bo się załamuje? Nie o to chodziło. Nie tym się załamał. Ale co mu dadzą próby wyjaśnienia tego Lisiej Czaszce? Nic. Czaszka taki był. Uparty, stawiał na swoim i koniec. - ... nie chcę, żebyś był na mnie zły - teraz to było priorytetem w głowie Czosnkowej Łapy. Ta myśl była gorsza od wizji śmierci od Kundla, gdyby ten dowiedział się o rewolucjach i buncie. Myśl, że ukochany dla niego kocur jest na niego zły. - Przepraszam. Kocham cię - dodał cienko, wpatrzony w Czaszkę szeroko otwartymi, mokrymi oczyma.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie jestem zły. Jestem zirytowany, że wszystko idzie... tak. Że nie tak miało wyglądać to spotkanie, że mam wrażenie jakbym ciągle mówił do jakiegoś głazu, i wszystko co mówię było brane inaczej, niż jak powinno - czyli było normalnie, bo Czosnek nie był na tyle nienormalny, by wierzyć w byle głupie słowa Czaszki. I dobrze, i źle... bo Czaszka przecież pracował nad tym, żeby Czosnek mu wierzył w każde słowo, nie ważne jak absurdalnie głupie. - Ja ciebie też.
Dodał mrukliwie, odsuwając jedno z uszu do tyłu.
- Chcę, żebyś nauczył się ze mną rozmawiać. W każdej sytuacji - oświadczył ostatecznie. Mógł chyba tego chcieć? - Bo... bo... bo inaczej jesteś taki. A nie powinieneś.
[Obrazek: oDgt5cN.gif]
LVL 4 30 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Bolało. Każde to słowo bolało, każde słowo Czaszki było jak lodowaty sopel wbijający się prosto w jego serce. Nawet Czaszka traktował go jak kogoś nienormalnego, dziwnego, innego, bezużytecznego - takiego, który nie rozumiał. Był... taki. Taki, znaczy jaki? Jego własny partner go tak nazwał - takim, takim, jakim nie powinien być. A to było określenie podobne do tego, jakiego używał Psia Gwiazda. A Czosnek mu na to pozwalał.

Niemal przeczołgał się na ziemi, przysuwając bliżej do Lisiej Czaszki i bez słowa zaczął przesuwać językiem po jego barku, potem boku szyi. Tyle mógł. Przeprosić za to, że był taki, czegokolwiek to nie znaczyło. Tłumił myśli w głowie które krzyczały, że Czaszka nie różni się niczym od Psa, obrażając go w ten sposób. Te myśli nie były prawdziwe. Czaszka go kochał i to wszystko robił i mówił dla jego dobra.

Prawda?
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
I znów, milczał. Nienawidził tego jak milczy. Nienawidził co drugiej rzeczy w Czosnku. Szczerze, miał szczęście, że zadowalał Czaszkę jakkolwiek, że dawał mu poczucie wyższości i władzy. W innym wypadku, kolorowy stałby się chyba dywanikiem, bo nie miał powodów by faktycznie nie zniszczyć mu życia przez samą odrazę do niego.
Spuścił z siebie powietrze, gdy ten pajac się zbliżył i zaczął go niewerbalnie przepraszać. Nie kochał go. Robił dla niego za dużo, nawet jeśli tą przesadną ilością była tolerancja.
- Chcesz wracać czy wolisz jakoś... nie wiem, pogadać, żeby nie iść spać w nerwach? - rzucił ostatecznie. Bo nic innego nie zrobią. Nie dziś.
[Obrazek: oDgt5cN.gif]
LVL 4 30 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Spać w nerwach poszedłby pewnie niezależnie od tego, w jakim kierunku zmierzała ta rozmowa. Choćby teraz się pogodzili z Czaszką - a chyba do tego to zmierzało - to Czosnek nie zasnąłby tej nocy spokojnie. Nie zaśnie wcale. Ta rozmowa, krzyki Czaszki będą mu się obijać echem w głowie przez najbliższe kilka... kilkanaście wschodów słońca. Najbliższy księżyc. Nie przestanie o tym myśleć, choćby bardzo chciał. Pociągnął nosem, łapą szybko przetarł swój pysk, aby nie wyglądać, jak psu z gardła wyciągnięty.

- Wra-cajmy - odparł cienko, jeszcze raz pociągając nosem. Ależ on był żałosny. - Wracajmy. Ja... pójdę... w stronę Księżycowego Jeziora, zrobię kółko. Wtedy wrócę do obozu - a Czaszka pójdzie inną drogą, pewnie też kółkiem, aby jego zapach na czarnej sierści wywietrzał.

Nie czekał na potwierdzenie czy zaprzeczenie ze strony Czaszki. Nie rozumiał, czemu, ale teraz... teraz potrzebował, chyba, być sam. Potrzebował płakać wniebogłosy sam, aż nie zasłabnie, nie wpadnie łbem do Księżycowego Jeziora i się nie utopi, tak, to był fantastyczny plan, Czosnkowa Łapo.

zt <3
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Rutyna.
Działanie nie tyle rutynowe, co codzienne. Psia Gwiazda wstał bladym świtem i opuścił obóz. Dla wielu obowiązek, acz dla niego - czysta przyjemność. Polowanie.
Wybrał się w okolice Pustego Drzewa i zapuścił w głąb terenów. Liczył na owocne łowy. Jak zawsze.

ZBUDZONY NOCĄ WIDZĘ DIABŁA CIEŃxxxxxXXXXXXx


spowity płachtą pełną złoceń; tuż obok kapcia wylękniona mysz zastyga nagle niczym posąg


nie lękaj się
on nie jest zły
on też ma sny
jak słodkie łzy
[Obrazek: YykUSwC.png]
natury grzech
anielski śpiew
kosmaty dzień
diabelski cień

zamknięte są wrota miłości, bezsenne daremne marzenia, zamglone są oczy przyszłości

xxxxxXXXXXXxBEZKSZTAŁTNE JAK MORSKIE ROJENIA

LVL 12 425 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
27
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
120
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wielki pan przywódca spotkał… małą myszkę. Myszunia fikunia zażywała właśnie szybkiej kąpieli na jednej z mniejszych skałek. Zupełnie nie zwracała uwagi na otoczenie i… czy Psia Gwiazda wykorzysta taką okazję?

Psisko: lvl: 8 | S: 25 | Zr: 19 | Sz: 10 | Zm: 9 | HP: 100 | W: 70
» przerzuty: 0/7
[Obrazek: 9ZPamfI.png]
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na sam początek dobre i to.
Wiedział, co robić. Prędko przeniósł ciężar ciała na tylne łapy, ustawił ciało w pozycję łowiecką i ruszył na mysz - w końcu ją łapiąc.

ZBUDZONY NOCĄ WIDZĘ DIABŁA CIEŃxxxxxXXXXXXx


spowity płachtą pełną złoceń; tuż obok kapcia wylękniona mysz zastyga nagle niczym posąg


nie lękaj się
on nie jest zły
on też ma sny
jak słodkie łzy
[Obrazek: YykUSwC.png]
natury grzech
anielski śpiew
kosmaty dzień
diabelski cień

zamknięte są wrota miłości, bezsenne daremne marzenia, zamglone są oczy przyszłości

xxxxxXXXXXXxBEZKSZTAŁTNE JAK MORSKIE ROJENIA

LVL 12 425 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
27
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
120
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Możesz być przywódcą z dziewięcioma żywotami… jednak owej myszki to nie obchodzi. Przywódca nawet dobrze się nie zbliżył, a myszunia fikunia umknęła do norki pod skałką. Myszka była poza zasięgiem, a Psia Gwiazda cóż… z pustymi łapami.

Psisko: lvl: 8 | S: 25 | Zr: 19 | Sz: 10 | Zm: 9 | HP: 100 | W: 70-2=68/70
» przerzuty: 0/7
[Obrazek: 9ZPamfI.png]
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości