Mistrz: Motyli Lot
Płeć: kotka
Matka: Żmijowy Ogon [*]
Ojciec: Motyli Lot [?] (Łabędź/Zachodząca Łapa[*])
Partner: -
Trwałe urazy: podłużna blizna na boku i szyi oraz przycięte, nadszarpane lewe ucho
Mistrz: Motyli Lot
Płeć: kotka
Matka: Żmijowy Ogon [*]
Ojciec: Motyli Lot [?] (Łabędź/Zachodząca Łapa[*])
Partner: -
Trwałe urazy: podłużna blizna na boku i szyi oraz przycięte, nadszarpane lewe ucho
Brązowooka kocica o trochę wyższym niż średnim wzroście, czarno-rudym futrze z tygrysimi pręgami przecinającymi te drugie, z podłużną blizną na boku i szyi oraz przyciętym i nadszarpanym lewym uchem.
Kocica jest przez większość czasu dość spokojna, opanowana, czasami zdarzało się jej podejmować impulsywne decyzje, ale zwykle ma dobrze przemyślany plan w głowie. Czego jednak nie można o niej powiedzieć, to to, że jest najwięszą optymistką. Czasem tak, pewnie, ale w ostatnim czasie tylko się zamartwiała złymi wersjami wydarzeń, jakie mogłyby się wydarzyć, gdyby chciała wrócić do Klanu po tak długiej nieobecności. Może powiedzieć, że została porwana, ale czy ktokolwiek jej w to uwierzy, czy może uzna to za wymówkę? Mimo że tak nie jest, często zwala na siebie winę, wtedy gdy jej rodzina powoli znikała, a teraz gdy została porwana przez Dwunogów. Jest jednakże dość cierpliwa, czeka na najlepszy moment zamiast biec na oślep, woli być czegoś pewna niż potem popełnić błąd. Ma swoje przekonania i jeśli ktoś ją o coś osądza, to będzie się bronić kłami i pazurami, by tylko pokazać, że mówi prawdę. Co tak na prawdę niezbyt się sprawdza...
Wydmowy Wiatr [KR], Aura [Nś]
Zaatakowała. Może jej atak nie wyszedł, jak chciała, ale nadal wyszedł. Grzyb i Trzepot poszło trochę gorzej. Ale wygrywały. Chyba. Po ataku, nie czekała na nic, tylko od razu rzuciła się na gardło lisa, mając nadzieję, że będzie mogła oderwać mu kawałek skóry. Użyć chciała kłów, jeśli jednak by chybiła, miała ewentualnie wysunięte pazury, aby go zranić, gdyby atak zębami się nie udał. Miała nadzieję, że tym razem da radę, bo dokładniej odmierzyła odległość dzielącą ją i lisa i włożyła w to dużo siły, aby dobrze się wybić i zaatakować. Cóż, lis nie ma szans z trzema wojowniczkami, musi się z tym pogodzić.
boję się tej melodii że przyniesie cię znowu kiedy już pamięć zapomni to co we mnie jest tobą
boję się tej melodii że zmąci tą ciszę która mi kiedyś pozwoli xxxxxxxxxxxxxxxxxxnareszcie xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxnie słyszeć
Mistrz: Zgłaszam sprzeciw! [Olchowy Szept]
Płeć: kotka
Matka: Dlaczego nas zostawiłaś? [Splątane Futerko]
Ojciec: Gdzie jesteś [Iwan]
Partner: samotność
czarna kotka, o żółtych oczach. Jest niska i chuda. Ma skarpetki i krawat. biała plama ciągnie się od pyszczka do miejsca pomiędzy oczami. Nos czarny.
Jej charakter też się ukształtował przez ten czas. Stała się bardziej radosna. Cieszy się z życia i rzadko kiedy jest smutna. Jedyne co ją dobija to brak posiadania umiejętności wspinaczki. Nie wynika to z braku trenowania, bo owszem, trenuje. Po prostu tego nie umie. Kocica jest miła i nie okazuje wredoty i pogardy. Jest wrażliwa. Pokazała to na pogrzebie swojej siostry- Kłębek. Stała się odpowiedzialniejsza od sytuacji z granicą. Teraz jest bardziej ostrożna i uważa, aby nie złamać zasad i nie wejść na nie swoje tereny. Bardzo chciałaby poznać kogoś z innego klanu, najlepiej z Rzeki, bo chce się nauczyć pływać. Niestety w jej klanie nikt tego nie potrafi, więc jest zdana na rzeczniaków. Lub na siebie.
Yh... Nie wiem co zrobiłam i jak. W sumie to... Nie zrobiłam lisowi nic. To tak nie może być. Przez moją porażkę miałam ochotę się poddać i zostawić tego lisa Ważce i Grzybowej, ale to byłoby głupie i nieodpowiedzialne z mojej strony. Moja pomoc może się im później przydać, jeżeli nie atakuje teraz, to potem będzie mi się udawało. Taką mam przynajmniej nadzieję. Nie chce by wyszło na to, że w ogóle w tej walce nic nie zrobiłam. Jak na razie nie dostałam do Lisa w ogóle, więc postanowiłam to wykorzystac. Lis rzucił się na czarną kocię. Ważka skoczyła mu do gardła, by go zadrapać, a ja postanowiłam rzucić się w stronę pyska. Spiełam mięśnie i wyskoczyłam w stronę głowy rudzielca, z nie za dużą siłą, by go nie przeskoczyć. W locie wysunęłam pazury i gdy byłam wystarczająco blisko, to zaczęłam drapać mocno drapieżnika, szczególnie w okolicach oczu.
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg
Płeć: kotka
Matka: Świerki znowu obrosły Igłami...
Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze.
Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg
Płeć: kotka
Matka: Świerki znowu obrosły Igłami...
Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze.
Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Była to niewysoka, chuda kotka, której brak wysokiego wzrostu rekompensowała długość ciała, naturalnie przystosowująca ją do biegu, oraz długi ogon...chwila, moment. To ostatnie nie opisuje najlepiej wymiarów tej części ciała u tej wojowniczki. Ogon Grzyb był nieprawdopodobnie, szokująco wręcz długi. Jak i reszta ciała, porośnięty był czarnym, krótkim futerkiem pozbawionym jakichkolwiek białych znaczeń. Natura wyposażyła ją w złote, bystre oczy, w których od niedawna błyszczy uśmiech przez łzy. Jej nawykiem było trzymanie zwieńczonych frędzelkami uszu postawionych. Szyję szpeciła sporych rozmiarów blizna - ślad po oderwanej przez lisa skórze. Jako Gwiezdny powróciła do wieku kocięcego: znowu jest maleńkim kociakiem o ledwo wybarwionych ślepkach.
Z zewnątrz nadal jest tą samą cichą i oddaną wojowniczką, jednak jeśli bliżej się ją pozna, otrzyma się portret kotki o ogromnym sercu równie złotym co jej oczy. Sercu, które jest złamane. Grzybowa Polana już dawno przyjęła rolę pokornej obserwatorki otaczającej ją rzeczywistości - teraz zarzuciła jednak korygowanie wad i czynienie życia znośnym. Pozwala życiu płynąć obok siebie, pozostawiając sprawy własnemu biegowi. Nie, żeby wierzyła, że któregoś dnia znowu wszystko będzie dobrze - po prostu konfrontacja ze światem realnym jest dla niej zbyt bolesna. Wręcz bije z niej zmęczenie wszystkim, co ją otacza. W dalszym ciągu można przyjść do niej po pomoc, wtulenie się w czarne futerko czy po prostu by pogadać na jakikolwiek temat - jednak Grzyb, co widać na pierwszy rzut oka, sama potrzebuje terapii.
Jaskółczy Śpiew [MGBG], Jeziorna Mgła [nkt]
Trzeba uczciwie przyznać, że gdy kły lisa świsnęły nad jej głową, serce czarnej kotki na chwilę stanęło. Jednak nie, rudzielec chybił. Podziękowała Gwiezdnym w myśli za ten fakt, po czym zabrała się do dalszego ataku. Zdecydowała się puścić jego szyję, a na chwilę po wylądowaniu na ziemi rzucić się w stronę jego przednich łap. Zamierzała mocno go zdzielić i zachwiać równowagą zwierzęcia.
Mistrz: Bezsenna Noc||Czosnkowy Kieł
Płeć: kotka
Matka: Drobny Ptak [*]
Ojciec: Lamparci Płomień
Partner: Jedna z Gwiazd [Słodki Język]
Odkąd tylko jej sytuacja się poprawiła oraz gdy stała się partnerką Słodkiego Języka, ponownie pozwoliła sobie na zjedzenie większej porcji jedzenia. Z czasem, ponownie zaczęła wyglądać normalnie, zadowolona, że ma u boku pointa, ponownie odzyskała blask w żółtozielonych tęczówkach. Och tak tak! Szylkretowe futro zaczęło już nawet lekko połyskiwać w słońcu, takie jest czyste. Widać, że zdecydowanie wzięła przykład ze zmarłej siostry, Jałowcowej Łapy. No... i to w sumie chyba tyle, co się zmieniło.
>>Rany i blizny
No widzicie, wszystko dało się zmienić. Odkąd tylko stanęła u boku Słodkiego Języka, wróciła radość i szczęście. Na jej mordce ponownie zakwitł uśmiech a rozmowa z kotami nie była już uciążliwa. Od wyprawy na osiedle, podczas której samotnik porwał jej syna, kotka stała się jednak zdecydowanie nadopiekuńcza w stosunku do córki. Poza tym, nauczyła się również czasem powiedzieć "nie", nie mając nawet zamiaru popełnić ponownie tego samego błędu co niegdyś.
Atak Lisa - krytyczny!(150%)[(21+19)-(7+7)*1,5=39]
Atak Grzyb - udany(100%)[(10+7)-(11+9)=-3]
Atak Trzepot - udany(100%)[(19+6)-(11+9)*1=5]
Ważka ponownie zdecydowała się atak szyi. Tym razem udało jej się wgryźć w szyje lisa, jednakże jedynie lekko go w nią ugryzła, zaraz potem ponownie lądując przed drapieżnikiem. Rudy drapieżnik jednak nie czekał długo. Gdy tylko Grzybowa znalazła się na ziemi, niefortunnie zwróciła uwagę zwierzęcia, które szybko chwyciło ją za szyje, wgryzając się w nią mocno, tak, że krew niemal z niej trysnęła, a córka zmarłej Świerkowej Igły, mogła wręcz poczuć, jak ciecz spływa po jej klatce piersiowej. Ze szczęki drapieżnika zwisała skóra, którą zdołał wyrwać z miejsca ataku. Czarna kocica nie zdołała się już rzucić w stronę jego przednich łap, zostając przy jednym z jego boków. Lis zaraz potem odpuścił, gdyż Trzepot, mimo tego, iż chciała go oślepić, jedynie lekko go zadrapała na czole, lądując obok głowy stworzenia.
Ważka
lvl:3 |S:12 |Zr:7 |Sz:8 |Zm:6 |HP:62-1=61(75) |W:34-3=31(45)
•przerzuty 0/2
•rana 1.stopnia – ślady zębów na łapie(-1HP do końca walki)
Grzyb
lvl:3 |S:7 |Zr:8 |Sz:11 |Zm:6 |HP:60-39=21(60) |W:39-3=36(50)
•przerzuty 0/2
•rana 3.stopnia - wyrwana skóra z szyi(W następnej kolejce 5HP, w kolejnych 3HP aż do końca walki i po 1HP do zatamowania przez Medyka)
•od następnej kolejki statystyki obniżone o 1/4 z powodu spadku HP
Lis
S: 19 | Zr: 9(12) | Sz: 9(12) | HP:52-13-5-1-1=32(75) | W:60-5=55(65)
•statystyki obniżone z powodu walki 1:3
•rana 0.stopnia - ślady pazurów na grzbiecie
•rana 0.stopnia - ślady zębów na ogonie
•rana 1.stopnia – gęste zadrapania w okolicach gardła(-1HP do końca walki)
•rana 0.stopnia - wyrwana sierść z szyi
•rana 1.stopnia - dłuższe zadrapania biegnące między oczami(-1HP do końca walki)
•rana 1.stopnia - rana na szyi(Od następnej kolejki -1HP do końca walki)
•rana 0.stopnia - zadrapania na czole
•od następnej kolejki statystyki obniżone o 1/4 z powodu spadku HP
Mistrz: Zgłaszam sprzeciw! [Olchowy Szept]
Płeć: kotka
Matka: Dlaczego nas zostawiłaś? [Splątane Futerko]
Ojciec: Gdzie jesteś [Iwan]
Partner: samotność
czarna kotka, o żółtych oczach. Jest niska i chuda. Ma skarpetki i krawat. biała plama ciągnie się od pyszczka do miejsca pomiędzy oczami. Nos czarny.
Jej charakter też się ukształtował przez ten czas. Stała się bardziej radosna. Cieszy się z życia i rzadko kiedy jest smutna. Jedyne co ją dobija to brak posiadania umiejętności wspinaczki. Nie wynika to z braku trenowania, bo owszem, trenuje. Po prostu tego nie umie. Kocica jest miła i nie okazuje wredoty i pogardy. Jest wrażliwa. Pokazała to na pogrzebie swojej siostry- Kłębek. Stała się odpowiedzialniejsza od sytuacji z granicą. Teraz jest bardziej ostrożna i uważa, aby nie złamać zasad i nie wejść na nie swoje tereny. Bardzo chciałaby poznać kogoś z innego klanu, najlepiej z Rzeki, bo chce się nauczyć pływać. Niestety w jej klanie nikt tego nie potrafi, więc jest zdana na rzeczniaków. Lub na siebie.
Nie. To nie miało tak być. Grzyb dostałą od lisa i to dosyć mocno. Krew wyprysnęła z rany, brudząc przy tym nas wszystkie. Na pewno bolało. Współczułam jej, ale z drugiej strony cieszyłam się, że nie padło na mnie. Pewnie miałabym się gorzej. Ważce na szzescie udał się atak, mi mniej więcej też. Jednak cała ta sytuacja zaczynała mnie stresować, przez co denerwowałam się. Obawiałam się, że Grzybowa nie wyjdzie z tego cało, my może i też. Za mało się staram. Pomyślałam. Inne myśli także zaczeły krążyć w mojej głowie, powodując, że czułam się coraz gorzej. Nie potrafię walczyć. Nie, nie teraz. Zacisnęłam mocniej szczęki i spojrzałam na czarną wojowniczkę.
-Grzyb, włacaj lepiej do obozu!- Nie chciałam, aby zginęła. Nie potrafiłam sobie wyobrazić jak niosę jej ciało i zwołuję pogrzeb. To okropne. Ten lis jest okrutny. Pojawiłyśmy się w złym miejscu, o złym czasie. Przeniosłam wściekły wzrok na lisa, był pełen nienawiści. Chciałam, aby lis zapamiętał to do końca życia, o ile w ogóle przeżyje. Nie czekałam już na nic więcej. Bez zastanowienia rzuciłam się zwierzęciu do gardła, aby ostatecznie pozbawić go życia. Kiedy odmierzyłam idealną odległość, wybiłam się z tylnych łap, szykując kły i pazury, w razie gdybym musiała się bronić. Byłam gotowa zacisnać szczęki na rudym z taką wściekłością jak jeszcze nigdy. Nie chce, by zrobił komuś jeszcze krzywdę.
Mistrz: Motyli Lot
Płeć: kotka
Matka: Żmijowy Ogon [*]
Ojciec: Motyli Lot [?] (Łabędź/Zachodząca Łapa[*])
Partner: -
Trwałe urazy: podłużna blizna na boku i szyi oraz przycięte, nadszarpane lewe ucho
Mistrz: Motyli Lot
Płeć: kotka
Matka: Żmijowy Ogon [*]
Ojciec: Motyli Lot [?] (Łabędź/Zachodząca Łapa[*])
Partner: -
Trwałe urazy: podłużna blizna na boku i szyi oraz przycięte, nadszarpane lewe ucho
Brązowooka kocica o trochę wyższym niż średnim wzroście, czarno-rudym futrze z tygrysimi pręgami przecinającymi te drugie, z podłużną blizną na boku i szyi oraz przyciętym i nadszarpanym lewym uchem.
Kocica jest przez większość czasu dość spokojna, opanowana, czasami zdarzało się jej podejmować impulsywne decyzje, ale zwykle ma dobrze przemyślany plan w głowie. Czego jednak nie można o niej powiedzieć, to to, że jest najwięszą optymistką. Czasem tak, pewnie, ale w ostatnim czasie tylko się zamartwiała złymi wersjami wydarzeń, jakie mogłyby się wydarzyć, gdyby chciała wrócić do Klanu po tak długiej nieobecności. Może powiedzieć, że została porwana, ale czy ktokolwiek jej w to uwierzy, czy może uzna to za wymówkę? Mimo że tak nie jest, często zwala na siebie winę, wtedy gdy jej rodzina powoli znikała, a teraz gdy została porwana przez Dwunogów. Jest jednakże dość cierpliwa, czeka na najlepszy moment zamiast biec na oślep, woli być czegoś pewna niż potem popełnić błąd. Ma swoje przekonania i jeśli ktoś ją o coś osądza, to będzie się bronić kłami i pazurami, by tylko pokazać, że mówi prawdę. Co tak na prawdę niezbyt się sprawdza...
Wydmowy Wiatr [KR], Aura [Nś]
Ważka skupiła się na ataku... więc gdy drasnęła lisa po gardle, chwilę jej zajęło zauważenie, co się stało. Wymyślając kolejny atak zauważyła w pysku czarną sierść należącą do... Grzybowej Polany. List wyrwał porządny kawał skóry z szyi koleżanki. Krzyknęła do Grzyb to samo co Trzepot chwilę później.
- Idź do obozu! Damy sobie radę! - odwróciła się na ułamek sekundy, po czym powróciła do lisa. Teraz napędzała ją wściekłość, miejmy nadzieję, że da radę go zabić. Nadal jednak starała się zadać jak najcelniejszy atak. Tym razem spróbowała się na niego rzucić, zwalić go z nóg, atakując w jego bok. Wysunęła pazury, odmierzyła odległość ich dzielącą, po czym wyskoczyła w powietrze używając dość sporo siły. Oby się udało. I oby Grzyb nie była mysim móżdżkiem i wróciła do obozu Cienia. Jej rana wyglądała na prawdę źle.
boję się tej melodii że przyniesie cię znowu kiedy już pamięć zapomni to co we mnie jest tobą
boję się tej melodii że zmąci tą ciszę która mi kiedyś pozwoli xxxxxxxxxxxxxxxxxxnareszcie xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxnie słyszeć
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg
Płeć: kotka
Matka: Świerki znowu obrosły Igłami...
Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze.
Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg
Płeć: kotka
Matka: Świerki znowu obrosły Igłami...
Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze.
Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Była to niewysoka, chuda kotka, której brak wysokiego wzrostu rekompensowała długość ciała, naturalnie przystosowująca ją do biegu, oraz długi ogon...chwila, moment. To ostatnie nie opisuje najlepiej wymiarów tej części ciała u tej wojowniczki. Ogon Grzyb był nieprawdopodobnie, szokująco wręcz długi. Jak i reszta ciała, porośnięty był czarnym, krótkim futerkiem pozbawionym jakichkolwiek białych znaczeń. Natura wyposażyła ją w złote, bystre oczy, w których od niedawna błyszczy uśmiech przez łzy. Jej nawykiem było trzymanie zwieńczonych frędzelkami uszu postawionych. Szyję szpeciła sporych rozmiarów blizna - ślad po oderwanej przez lisa skórze. Jako Gwiezdny powróciła do wieku kocięcego: znowu jest maleńkim kociakiem o ledwo wybarwionych ślepkach.
Z zewnątrz nadal jest tą samą cichą i oddaną wojowniczką, jednak jeśli bliżej się ją pozna, otrzyma się portret kotki o ogromnym sercu równie złotym co jej oczy. Sercu, które jest złamane. Grzybowa Polana już dawno przyjęła rolę pokornej obserwatorki otaczającej ją rzeczywistości - teraz zarzuciła jednak korygowanie wad i czynienie życia znośnym. Pozwala życiu płynąć obok siebie, pozostawiając sprawy własnemu biegowi. Nie, żeby wierzyła, że któregoś dnia znowu wszystko będzie dobrze - po prostu konfrontacja ze światem realnym jest dla niej zbyt bolesna. Wręcz bije z niej zmęczenie wszystkim, co ją otacza. W dalszym ciągu można przyjść do niej po pomoc, wtulenie się w czarne futerko czy po prostu by pogadać na jakikolwiek temat - jednak Grzyb, co widać na pierwszy rzut oka, sama potrzebuje terapii.
Jaskółczy Śpiew [MGBG], Jeziorna Mgła [nkt]
Na początku nic nie poczuła.
Dopiero potem, gdy ostatnie pasmo tkanek łączące płat jej skóry z resztą ciała pękło, uderzył w nią cały ból. Momentalnie w jej oczach pojawiły się łzy, a mięśnie spięły się i rozluźniły. Krew chlustała wszędzie wokół, plamiąc trawę i czarne futro. Nie była nawet w stanie podjąć próby utrzymania się na własnych łapach - te natychmiast ugięły się, jakby były z plasteliny. Wojowniczka padła na ziemię.Jej towarzyszki coś krzyczały, ale brzmienie głosów nie szło w parze ze znaczeniem słów. Najpierw słyszała melodię głosów, a dopiero później docierało do niej, co chciały jej przekazać. Była oszołomiona bólem i faktem, że jej skóry...po prostu nie było. Poprawka - była, tyle że oddzielona od ciała. Obecnie znajdowała się pomiędzy kłami lisa, tego potwora, tego mordercy. Tego chodzącego koszmaru, który miałby zostać sam z Trzepot i Ważką. Co to, to nie. Zgrzytnęła zębami i spróbowała się podnieść. Gdy w końcu stanęła na czterech łapach - z kołnierzem krwi wypływającej z rany na szyi.
- Nhie...moghę... - wycharczała, krztusząc się czerwoną posoką. Nie mogłaby stwierdzić, czy odpowiedź ta wynikała bardziej z pobudek emocjonalnych, czy z powodu mdłości, które nadpłynęły olbrzymią falą, gdy ujrzała część własnego ciała w zębach drapieżnika. A może z tego, że jeśli Trzepot i Ważka nie dadzą rady, zginą obydwie. I to przez nią, bo to w końcu ona zaproponowała im to polowanie.
Lotem nurkowym rzuciła się ku tylnym łapom lisa. Chciała wbić w nie kły, tak głęboko, by poczuć, jak przerywa skórę i mięśnie. Żeby tylko teraz nie zemdleć, nie zemdleć, nie zemdleć. Najpierw musi rozprawić się z tą paskudą i patrzeć na jej śmierć. Na tracenie przytomności przyjdzie czas później.
Mistrz: Bezsenna Noc||Czosnkowy Kieł
Płeć: kotka
Matka: Drobny Ptak [*]
Ojciec: Lamparci Płomień
Partner: Jedna z Gwiazd [Słodki Język]
Odkąd tylko jej sytuacja się poprawiła oraz gdy stała się partnerką Słodkiego Języka, ponownie pozwoliła sobie na zjedzenie większej porcji jedzenia. Z czasem, ponownie zaczęła wyglądać normalnie, zadowolona, że ma u boku pointa, ponownie odzyskała blask w żółtozielonych tęczówkach. Och tak tak! Szylkretowe futro zaczęło już nawet lekko połyskiwać w słońcu, takie jest czyste. Widać, że zdecydowanie wzięła przykład ze zmarłej siostry, Jałowcowej Łapy. No... i to w sumie chyba tyle, co się zmieniło.
>>Rany i blizny
No widzicie, wszystko dało się zmienić. Odkąd tylko stanęła u boku Słodkiego Języka, wróciła radość i szczęście. Na jej mordce ponownie zakwitł uśmiech a rozmowa z kotami nie była już uciążliwa. Od wyprawy na osiedle, podczas której samotnik porwał jej syna, kotka stała się jednak zdecydowanie nadopiekuńcza w stosunku do córki. Poza tym, nauczyła się również czasem powiedzieć "nie", nie mając nawet zamiaru popełnić ponownie tego samego błędu co niegdyś.
Atak Lisa - krytyczny!(150%)[(16+14)-(13+7)*1.5=15]
Atak Grzyb - krytyczny!(150%)[(19+5)-(8+6)*1.5=15]
Atak Trzepot - udany(100%)[(17+6)-(12+6)*1=5]
Córka Żmijowego Ogona, zdecydowała się na ponowny atak. Tym razem poszedł jej on... tak sobie. Uderzyła go jedynie, zostawiając lekkie zadrapania na jego boku. Zaraz potem lądując obok niego. Lis zdecydował się tym razem wymierzyć cios w szylkretową, łapiąc za jej kark i wgryzając się w niego mocno, zostawiając po sobie głębokie ślady kłów. Rana wyglądała co prawda lepiej, niż ta od Grzyb, ale nadal nie była przyjemna dla oka. Zaraz potem córka Łaciatej Skóry, która to postanowiła jednak zaatakować tylne łapy drapieżnika, w rezultacie jedynie lekko je gryząc, ale pozwalając cieczy na to, aby dostała się do jej mordki. Trzepot natomiast udało się jedynie chwycić pozostałą sierść na gardle zwierzęcia i wyrwać ją. Stając prosto, pysk w pysk z drapieżnym rudzielcem. Nagle, zwierzę niespodziewanie opadło na ziemię, dysząc ciężko. Najwyraźniej zemdlało.
Ważka
lvl:3 |S:12 |Zr:7 |Sz:8 |Zm:6 |HP:61-15=46(75) |W:31-4=27(45)
•przerzuty 0/2
•rana 1.stopnia – ślady zębów na łapie(-1HP do końca walki)
•rana 2.stopnia - głębokie ślady po zębach na karku(W następnej kolejce -3HP, a w następnych po -2HP do końca walki)
Grzyb
lvl:3 |S:5(7) |Zr:6(8) |Sz:8(11) |Zm:4(6) |HP:21-5=16(60) |W:36-4=32(50)
•przerzuty 0/2
•rana 3.stopnia - wyrwana skóra z szyi(-5HP, w kolejnych 3HP aż do końca walki i po 1HP do zatamowania przez Medyka)
•statystyki obniżone o 1/4 z powodu spadku HP
Lis
S: 14(19) | Zr: 6(12) | Sz: 6(12) | HP:32-15-5-4-1-1-1=5 OMDLENIE(75) | W:55-5=50(65)
•statystyki obniżone z powodu walki 1:3
•rana 0.stopnia - ślady pazurów na grzbiecie
•rana 0.stopnia - ślady zębów na ogonie
•rana 1.stopnia – gęste zadrapania w okolicach gardła(-1HP do końca walki)
•rana 0.stopnia - wyrwana sierść z szyi
•rana 1.stopnia - dłuższe zadrapania biegnące między oczami(-1HP do końca walki)
•rana 1.stopnia - rana na szyi(-1HP do końca walki)
•rana 0.stopnia - zadrapania na czole
•statystyki obniżone o 1/4 z powodu spadku HP
•rana 0.stopnia - zadrapania boku
•rana 0.stopnia - wyrwana sierść z okolic gardła
•rana 1.stopnia - ugryzienie na tylnej łapie(Od następnej kolejki -1HP do końca walki)
Mistrz: Zgłaszam sprzeciw! [Olchowy Szept]
Płeć: kotka
Matka: Dlaczego nas zostawiłaś? [Splątane Futerko]
Ojciec: Gdzie jesteś [Iwan]
Partner: samotność
czarna kotka, o żółtych oczach. Jest niska i chuda. Ma skarpetki i krawat. biała plama ciągnie się od pyszczka do miejsca pomiędzy oczami. Nos czarny.
Jej charakter też się ukształtował przez ten czas. Stała się bardziej radosna. Cieszy się z życia i rzadko kiedy jest smutna. Jedyne co ją dobija to brak posiadania umiejętności wspinaczki. Nie wynika to z braku trenowania, bo owszem, trenuje. Po prostu tego nie umie. Kocica jest miła i nie okazuje wredoty i pogardy. Jest wrażliwa. Pokazała to na pogrzebie swojej siostry- Kłębek. Stała się odpowiedzialniejsza od sytuacji z granicą. Teraz jest bardziej ostrożna i uważa, aby nie złamać zasad i nie wejść na nie swoje tereny. Bardzo chciałaby poznać kogoś z innego klanu, najlepiej z Rzeki, bo chce się nauczyć pływać. Niestety w jej klanie nikt tego nie potrafi, więc jest zdana na rzeczniaków. Lub na siebie.
Okej. Było to tak. Ważka uderzyła w bok lisa, zostawiając tym samym lekkie zadrapania. Zwierzę tak, jakby chciało się odebrać, rzuciło się do jej karku. To było straszne. Bałam się, że ją zagryzie. I udało mu się ją ugryźć, ale na szczęście nie zagryzł jej. Pozostawił głębokie ślady. Wyglądało to lepiej niż u Grzybowej. Może obejdzie się bez medyka. Następnie zaatakowała czarna wojowniczka, która ugryzła drapieżnika w tylne łapy i w zasadzie to tyle. Następnie był mój debiut. Nie udało mi się zagryźć go, za to zrobiłam mu to samo, co on Grzybicy. Dodałam się do sierści na karku i wyrwałam ją mocno. Chwilę po tym stałam z lisem twarzą w twarz, pokazując mu jego sierść. Wtedy on niespodziewanie zemdlał. I dobrze. Ale to nie koniec. Wyplułam to co z niego zostało i bez wahania schylilam się, po czym wbiłam kły w jego szyję, aby go... No zagryźć. Trzeba go zabić, nie można zostawić na terenach klanu Cienia, bo może następnym razem trafić na niego jakiś niedoświadczony Terminator, który na pewno sobie sam nie poradzi.
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg
Płeć: kotka
Matka: Świerki znowu obrosły Igłami...
Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze.
Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg
Płeć: kotka
Matka: Świerki znowu obrosły Igłami...
Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze.
Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Była to niewysoka, chuda kotka, której brak wysokiego wzrostu rekompensowała długość ciała, naturalnie przystosowująca ją do biegu, oraz długi ogon...chwila, moment. To ostatnie nie opisuje najlepiej wymiarów tej części ciała u tej wojowniczki. Ogon Grzyb był nieprawdopodobnie, szokująco wręcz długi. Jak i reszta ciała, porośnięty był czarnym, krótkim futerkiem pozbawionym jakichkolwiek białych znaczeń. Natura wyposażyła ją w złote, bystre oczy, w których od niedawna błyszczy uśmiech przez łzy. Jej nawykiem było trzymanie zwieńczonych frędzelkami uszu postawionych. Szyję szpeciła sporych rozmiarów blizna - ślad po oderwanej przez lisa skórze. Jako Gwiezdny powróciła do wieku kocięcego: znowu jest maleńkim kociakiem o ledwo wybarwionych ślepkach.
Z zewnątrz nadal jest tą samą cichą i oddaną wojowniczką, jednak jeśli bliżej się ją pozna, otrzyma się portret kotki o ogromnym sercu równie złotym co jej oczy. Sercu, które jest złamane. Grzybowa Polana już dawno przyjęła rolę pokornej obserwatorki otaczającej ją rzeczywistości - teraz zarzuciła jednak korygowanie wad i czynienie życia znośnym. Pozwala życiu płynąć obok siebie, pozostawiając sprawy własnemu biegowi. Nie, żeby wierzyła, że któregoś dnia znowu wszystko będzie dobrze - po prostu konfrontacja ze światem realnym jest dla niej zbyt bolesna. Wręcz bije z niej zmęczenie wszystkim, co ją otacza. W dalszym ciągu można przyjść do niej po pomoc, wtulenie się w czarne futerko czy po prostu by pogadać na jakikolwiek temat - jednak Grzyb, co widać na pierwszy rzut oka, sama potrzebuje terapii.
Jaskółczy Śpiew [MGBG], Jeziorna Mgła [nkt]
Zacisnęła zęby, starając się wbić je jak najgłębiej w łapę lisa. Kątem oka dostrzegła Ważkę atakowaną przez to rude paskudztwo. Chciała rzucić się jej na ratunek, jednak towarzyszki przejęły inicjatywę. Cios Trzepot chyba ostatecznie znokautował lisa - w głowie wojowniczki rozbrzmiał tryumfalny śpiew, gdy zwierzę padło na ziemię zemdlone.
Szybko poderwała się, podeszła do Trzepot i - na wszelki wypadek - przejechała z całych sił pazurami po podrapanych już oczach lisa. Starała się wbić je jak najgłębiej, uszkodzić narządy wzroku rudzielca i tym samym pozbawić go ewentualnych szans w dalszej walce - gdyby doszło do takowej.
Mistrz: Motyli Lot
Płeć: kotka
Matka: Żmijowy Ogon [*]
Ojciec: Motyli Lot [?] (Łabędź/Zachodząca Łapa[*])
Partner: -
Trwałe urazy: podłużna blizna na boku i szyi oraz przycięte, nadszarpane lewe ucho
Mistrz: Motyli Lot
Płeć: kotka
Matka: Żmijowy Ogon [*]
Ojciec: Motyli Lot [?] (Łabędź/Zachodząca Łapa[*])
Partner: -
Trwałe urazy: podłużna blizna na boku i szyi oraz przycięte, nadszarpane lewe ucho
Brązowooka kocica o trochę wyższym niż średnim wzroście, czarno-rudym futrze z tygrysimi pręgami przecinającymi te drugie, z podłużną blizną na boku i szyi oraz przyciętym i nadszarpanym lewym uchem.
Kocica jest przez większość czasu dość spokojna, opanowana, czasami zdarzało się jej podejmować impulsywne decyzje, ale zwykle ma dobrze przemyślany plan w głowie. Czego jednak nie można o niej powiedzieć, to to, że jest najwięszą optymistką. Czasem tak, pewnie, ale w ostatnim czasie tylko się zamartwiała złymi wersjami wydarzeń, jakie mogłyby się wydarzyć, gdyby chciała wrócić do Klanu po tak długiej nieobecności. Może powiedzieć, że została porwana, ale czy ktokolwiek jej w to uwierzy, czy może uzna to za wymówkę? Mimo że tak nie jest, często zwala na siebie winę, wtedy gdy jej rodzina powoli znikała, a teraz gdy została porwana przez Dwunogów. Jest jednakże dość cierpliwa, czeka na najlepszy moment zamiast biec na oślep, woli być czegoś pewna niż potem popełnić błąd. Ma swoje przekonania i jeśli ktoś ją o coś osądza, to będzie się bronić kłami i pazurami, by tylko pokazać, że mówi prawdę. Co tak na prawdę niezbyt się sprawdza...
Wydmowy Wiatr [KR], Aura [Nś]
Kolejny atak nie wyszedł tak dobrze jak poprzednie - cóż, zdarza się. Niefortunnie jednak wylądowała zaraz obok lisa, który tym razem zdecydował się na zaatakowanie szylkretki. I wyszło mu, na pewno lepiej niż Ważkowej Sadzawce. Poczuła atak na karku, rude stworzenie wbiło swe kły w jej czarno-rude futro, dając upust swojej żądzy krwi. Zachwiała się lekko, coraz to kolejne ataku odbierały jej coraz więcej sił. Ale na pomoc ruszyły dwie wojowniczki z którymi wybrała się na polowanie. Grzyb rzuciła się na jego tylną łapę, pomimo prośby Ważki i Trzepot nadal stojącej na polu bitwy. Czarno-biała zaś oderwała skrawek futra przy gardle. Te dwa ataki doprowadziły lisa do omdlenia, dzięki czemu córka Motylego Lotu wróciła do siebie. Drapieżnik jednak nadal żył. Postanowiła zakończyć jego żywot (miejmy nadzieję) atakiem prosto w gardło. Chciała je przebić, zobaczyć krew lisa. Nigdy nie była żadnym barbarzyńcą czy kimś takim, chciała mu oddać za cierpienie, które sprawił jej czarno-futrej koleżance. To powinno zakończyć tą walkę.
boję się tej melodii że przyniesie cię znowu kiedy już pamięć zapomni to co we mnie jest tobą
boję się tej melodii że zmąci tą ciszę która mi kiedyś pozwoli xxxxxxxxxxxxxxxxxxnareszcie xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxnie słyszeć
Mistrz: Bezsenna Noc||Czosnkowy Kieł
Płeć: kotka
Matka: Drobny Ptak [*]
Ojciec: Lamparci Płomień
Partner: Jedna z Gwiazd [Słodki Język]
Odkąd tylko jej sytuacja się poprawiła oraz gdy stała się partnerką Słodkiego Języka, ponownie pozwoliła sobie na zjedzenie większej porcji jedzenia. Z czasem, ponownie zaczęła wyglądać normalnie, zadowolona, że ma u boku pointa, ponownie odzyskała blask w żółtozielonych tęczówkach. Och tak tak! Szylkretowe futro zaczęło już nawet lekko połyskiwać w słońcu, takie jest czyste. Widać, że zdecydowanie wzięła przykład ze zmarłej siostry, Jałowcowej Łapy. No... i to w sumie chyba tyle, co się zmieniło.
>>Rany i blizny
No widzicie, wszystko dało się zmienić. Odkąd tylko stanęła u boku Słodkiego Języka, wróciła radość i szczęście. Na jej mordce ponownie zakwitł uśmiech a rozmowa z kotami nie była już uciążliwa. Od wyprawy na osiedle, podczas której samotnik porwał jej syna, kotka stała się jednak zdecydowanie nadopiekuńcza w stosunku do córki. Poza tym, nauczyła się również czasem powiedzieć "nie", nie mając nawet zamiaru popełnić ponownie tego samego błędu co niegdyś.
Ważka jedynie podeszła do lisa, po czym zatopiła kły w jego gardle. Nie było to jednak tak mocno, jakby chciała, gdyż zostawiła jedynie ślady swoich zębów, na miejscu ugryzienia, ale ten cios wystarczył, aby doprowadzić do śmierci rudego. Zwierze przestało oddychać, a jego ciało stało się zimne. Grzyb natomiast coraz bardziej słabła... Zdecydowanie potrzebowała pomocy Ciernistego Kwiatu.
Ważka
lvl:3 |S:12 |Zr:7 |Sz:8 |Zm:6 |HP:46-3-1=42(75) |W:27-3=24(45)
•przerzuty 0/2
•rana 1.stopnia – ślady zębów na łapie(-1HP do końca walki)
•rana 2.stopnia - głębokie ślady po zębach na karku(-3HP, a w następnych po -2HP do końca walki)
Rzut na infekcje(1d6):
Rana 1.stopnia - 1-5 – brak infekcji; 6 – infekcja
Wypada 1 - brak infekcji
Rana 2.stopnia - 2-5 – brak infekcji; 1, 6 – infekcja
Wypada 1 - infekcja!
Grzyb
lvl:3 |S:5(7) |Zr:6(8) |Sz:8(11) |Zm:4(6) |HP:16-3=13(60) |W:32(50)
•przerzuty 0/2
•rana 3.stopnia - wyrwana skóra z szyi(-3HP aż do końca walki i po -1HP do zatamowania przez Medyka)
•statystyki obniżone o 1/4 z powodu spadku HP
Rzut na infekcje(1d6):
Rana 3.stopnia - 2-5 – brak infekcji; 1, 6 – infekcja
Wypada 6 - infekcja!
Lis
S: 14(19) | Zr: 6(12) | Sz: 6(12) | HP:5-4-1-1-1-1=ŚMIERĆ(75) | W:50(65)
•statystyki obniżone z powodu walki 1:3
•rana 0.stopnia - ślady pazurów na grzbiecie
•rana 0.stopnia - ślady zębów na ogonie
•rana 1.stopnia – gęste zadrapania w okolicach gardła(-1HP do końca walki)
•rana 0.stopnia - wyrwana sierść z szyi
•rana 1.stopnia - dłuższe zadrapania biegnące między oczami(-1HP do końca walki)
•rana 1.stopnia - rana na szyi(-1HP do końca walki)
•rana 0.stopnia - zadrapania na czole
•statystyki obniżone o 1/4 z powodu spadku HP
•rana 0.stopnia - zadrapania boku
•rana 0.stopnia - wyrwana sierść z okolic gardła
•rana 1.stopnia - ugryzienie na tylnej łapie(-1HP do końca walki)
•rana 0.stopnia - ślady zębów na gardle
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg
Płeć: kotka
Matka: Świerki znowu obrosły Igłami...
Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze.
Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg
Płeć: kotka
Matka: Świerki znowu obrosły Igłami...
Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze.
Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Była to niewysoka, chuda kotka, której brak wysokiego wzrostu rekompensowała długość ciała, naturalnie przystosowująca ją do biegu, oraz długi ogon...chwila, moment. To ostatnie nie opisuje najlepiej wymiarów tej części ciała u tej wojowniczki. Ogon Grzyb był nieprawdopodobnie, szokująco wręcz długi. Jak i reszta ciała, porośnięty był czarnym, krótkim futerkiem pozbawionym jakichkolwiek białych znaczeń. Natura wyposażyła ją w złote, bystre oczy, w których od niedawna błyszczy uśmiech przez łzy. Jej nawykiem było trzymanie zwieńczonych frędzelkami uszu postawionych. Szyję szpeciła sporych rozmiarów blizna - ślad po oderwanej przez lisa skórze. Jako Gwiezdny powróciła do wieku kocięcego: znowu jest maleńkim kociakiem o ledwo wybarwionych ślepkach.
Z zewnątrz nadal jest tą samą cichą i oddaną wojowniczką, jednak jeśli bliżej się ją pozna, otrzyma się portret kotki o ogromnym sercu równie złotym co jej oczy. Sercu, które jest złamane. Grzybowa Polana już dawno przyjęła rolę pokornej obserwatorki otaczającej ją rzeczywistości - teraz zarzuciła jednak korygowanie wad i czynienie życia znośnym. Pozwala życiu płynąć obok siebie, pozostawiając sprawy własnemu biegowi. Nie, żeby wierzyła, że któregoś dnia znowu wszystko będzie dobrze - po prostu konfrontacja ze światem realnym jest dla niej zbyt bolesna. Wręcz bije z niej zmęczenie wszystkim, co ją otacza. W dalszym ciągu można przyjść do niej po pomoc, wtulenie się w czarne futerko czy po prostu by pogadać na jakikolwiek temat - jednak Grzyb, co widać na pierwszy rzut oka, sama potrzebuje terapii.
Jaskółczy Śpiew [MGBG], Jeziorna Mgła [nkt]
Udało się. Przeżyły, w przeciwieństwie do lisa. Nie żył, już go nie było, ukatrupiły go. Przez chwilę patrzyła, jak zwierzę po raz ostatni bierze oddech, po czym jego ciało nieruchomieje. Uśmiechnęła się z wysiłkiem, próbując nie rozpłakać się z bólu. Teraz, kiedy nie musiała już skupić wszystkich swoich sił na walce z przeciwnikiem, po raz kolejny odczuła jego dojmujący ogrom. Z jednej strony niemal doprowadzał ja do wymiotów, z drugiej natomiast - zalewała ją dojmująca potrzeba zwyczajnego położenia się na ziemi i zamknięcia oczu. Tylko kilka chwil takiego odpoczynku, tylko kilka uderzeń serca spędziłaby bez ruchu...nie. Utrata przytomności mogła równać się wykrwawieniu. Nie mogła się położyć i zasnąć, nie teraz, jeszcze nie.
- Whracajmy do obozu - udało się jej wyszeptać, po czym skierowała się powolnym krokiem w stronę upragnionego celu. Przed oczyma majaczyły jej dwie wizje: legowisko u medyka i...zemdlenie. Ciemność, która by ją ogarnęła, byłaby tak kojąca, delikatna, cicha, ciepła. Ale NIE, przecież doprowadziłaby ją do prawie pewnej śmierci, a tego wojowniczka nie chciała. Choć z drugiej strony trawa i ziemia były takie miękkie, i delikatne, i tak bardzo wygodnie byłoby się na nich ułożyć...
Mistrz: Motyli Lot
Płeć: kotka
Matka: Żmijowy Ogon [*]
Ojciec: Motyli Lot [?] (Łabędź/Zachodząca Łapa[*])
Partner: -
Trwałe urazy: podłużna blizna na boku i szyi oraz przycięte, nadszarpane lewe ucho
Mistrz: Motyli Lot
Płeć: kotka
Matka: Żmijowy Ogon [*]
Ojciec: Motyli Lot [?] (Łabędź/Zachodząca Łapa[*])
Partner: -
Trwałe urazy: podłużna blizna na boku i szyi oraz przycięte, nadszarpane lewe ucho
Brązowooka kocica o trochę wyższym niż średnim wzroście, czarno-rudym futrze z tygrysimi pręgami przecinającymi te drugie, z podłużną blizną na boku i szyi oraz przyciętym i nadszarpanym lewym uchem.
Kocica jest przez większość czasu dość spokojna, opanowana, czasami zdarzało się jej podejmować impulsywne decyzje, ale zwykle ma dobrze przemyślany plan w głowie. Czego jednak nie można o niej powiedzieć, to to, że jest najwięszą optymistką. Czasem tak, pewnie, ale w ostatnim czasie tylko się zamartwiała złymi wersjami wydarzeń, jakie mogłyby się wydarzyć, gdyby chciała wrócić do Klanu po tak długiej nieobecności. Może powiedzieć, że została porwana, ale czy ktokolwiek jej w to uwierzy, czy może uzna to za wymówkę? Mimo że tak nie jest, często zwala na siebie winę, wtedy gdy jej rodzina powoli znikała, a teraz gdy została porwana przez Dwunogów. Jest jednakże dość cierpliwa, czeka na najlepszy moment zamiast biec na oślep, woli być czegoś pewna niż potem popełnić błąd. Ma swoje przekonania i jeśli ktoś ją o coś osądza, to będzie się bronić kłami i pazurami, by tylko pokazać, że mówi prawdę. Co tak na prawdę niezbyt się sprawdza...
Wydmowy Wiatr [KR], Aura [Nś]
Szybki atak na lisa podziałał. Zabiła go. Uśmiechnęła się pod nosem. Miał to, na co zasłużył. Wzięła głęboki wdech i spojrzała na towarzyszki. Dały radę. Trzepot wyglądała, jakby nawet z nim nie walczyła. Ważka i Grzyb miały jednak dość poważne rany, musiały wracać do obozu.
- Trzepoczące Skrzydło, możesz coś zrobić z tym lisem? Ja wracam do obozu. - mruknęła do najmłodszej wojowniczki, po czym zaczęła zmierzać w stronę Obozu Klanu Cienia idąc za Grzybową Polaną, asekurując ją bokiem. Jej rana była dużo poważniejsza i musiała jej trochę pomóc. Gdy dotarły do obozu, wojowniczka skierowała Grzyb do medyka. Ciernisty Kwiat powinna na to zaradzić. I na jej ranę również.
//to lecim do meda!
boję się tej melodii że przyniesie cię znowu kiedy już pamięć zapomni to co we mnie jest tobą
boję się tej melodii że zmąci tą ciszę która mi kiedyś pozwoli xxxxxxxxxxxxxxxxxxnareszcie xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxnie słyszeć
Mistrz: Zgłaszam sprzeciw! [Olchowy Szept]
Płeć: kotka
Matka: Dlaczego nas zostawiłaś? [Splątane Futerko]
Ojciec: Gdzie jesteś [Iwan]
Partner: samotność
czarna kotka, o żółtych oczach. Jest niska i chuda. Ma skarpetki i krawat. biała plama ciągnie się od pyszczka do miejsca pomiędzy oczami. Nos czarny.
Jej charakter też się ukształtował przez ten czas. Stała się bardziej radosna. Cieszy się z życia i rzadko kiedy jest smutna. Jedyne co ją dobija to brak posiadania umiejętności wspinaczki. Nie wynika to z braku trenowania, bo owszem, trenuje. Po prostu tego nie umie. Kocica jest miła i nie okazuje wredoty i pogardy. Jest wrażliwa. Pokazała to na pogrzebie swojej siostry- Kłębek. Stała się odpowiedzialniejsza od sytuacji z granicą. Teraz jest bardziej ostrożna i uważa, aby nie złamać zasad i nie wejść na nie swoje tereny. Bardzo chciałaby poznać kogoś z innego klanu, najlepiej z Rzeki, bo chce się nauczyć pływać. Niestety w jej klanie nikt tego nie potrafi, więc jest zdana na rzeczniaków. Lub na siebie.
Lis ostatecznie został zabity przez Ważke. Szkoda. Ja chciałam go zabić, ale ona była szybsza. No nic, najważniejsze, że drapieżnik umarł i już nikomu nie zrobi krzywdy. Kiedy padł, Grzyb powiedziała, abyśmy wracały już do obozu. Była coraz słabsza. Ważka też była ranna, ale czuła się o wiele lepiej, a ja... No... Ja nie miałam żadnych obrażeń, tak jakbym w ogóle nie walczyła. Lis mnie nie atakował. Dostałam polecenie, aby coś z tym lisem zrobić. Ale co? Problem w tym, że nie wiedziałam. Zanieść do obozu? Zakopać? Zostawić? Nie mam pojęcia. Nim zdążyłam zapytać któraś z wojowniczek, one już odeszły, zostawiając mnie samą. Westchnęłam więc i chwyciłam lisa w pysk. Coś z nim zrobię, ale jeszcze nie wiem co. Muszę coś wymyślić. Postanowiłam, że pomyśle podczaszy drogi. Razem z martwym ciałem w pysku, ruszyłam w stronę trenów niczyich.
/Zt, dzięki Jesion za prowadzenie i wam za polowanko