Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Skupiona byłam na czymś kompletnie innym, a umysł poplątany był w myśli i różnego rodzaju przemyślenia, przede wszystkim wisiały nade mną szare chmury – w przenośni i naprawdę – przypominające mi, że nie wiem co robić i jak długo jeszcze będę umiała utrzymać się na powierzchni, kiedy mijam się z Traszką, unikam jej. Cichy pomruk niezadowolenia wydobył się ze mnie, a brewki złączyły w konsternacji; rozproszyłam się, ale dźwięk chrupiącego śniegu nie umknął mi na uwadze; głowa poszybowała w bok, a moim oczom ukazał się drapieżnik, mój drapieżnik. Nie walczyłam, a jedynie dałam powalić się na bok; poczułam jak powoli lecę, a moje ciało uderza o śnieg i odbija się delikatnie, a moje oczy śledzą całe ciało kotki. Nie próbowałam unikać, ale za to moim pierwszym instynktem było spróbowanie złapać Traszkę za kark i przewalić zaraz obok mnie.
Rolling 1d10+4: 5 +4 = 9
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Traszkowy Grzbiet zna Truflę nie od wczoraj i widzi wyraźnie, że ta nawet nie próbuje uskoczyć przed jej atakiem. I schemat wcale nie jest nowy, powinna wiedzieć co nastąpi później. A jednak, gdy zostaje chwycona za kark, ma czelność otworzyć szerzej oczy w zdziwieniu i nieelegancko upaść w miękki puch tuż obok rudej. Otaczający ją chłód prędko ją otrzeźwia, po pierwotnym szoku nie ma już ani śladu, a czekoladowa wojowniczka nie traci czasu.
Nie podrywa się na cztery łapy, zamiast tego korzysta ze swojego obecnego położenia – chce się przeturlać na brzuch i zarzucić przód ciała na leżącą Truflowy Nosek. Tak żeby jej się nie podniosła zbyt prędko. I może popełnia przy tym błąd, bo zupełnie nie myśli o możliwości oberwania kilku kopniaków, więc nie baczy na tylne łapy kotki aż tak jak w przypadku każdego innego przeciwnika. Nazwijmy to doświadczeniem, wie że pysk rudej jest bardziej niebezpieczny.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Nie wiedziałam czego oczekiwała Traszka, ani co tak naprawdę się właśnie działo, ale nie byłam temu przeciwna; umysł na chwilę się wyciszył, a moje skupienie przeniosło się na łapy wojowniczki, które znalazły się na mnie, kiedy jej ciało przyjemnie zaczęło ogrzewać górną część mojego. Może nie było to delikatne, ale było… idealne.
– Czemu mnie atakujesz znienacka? – Pytanie opuszcza mój pyszczek, ale nie czekam na odpowiedź, staram się tylne łapy dość delikatnie umieścić na brzuchu Traszki, by następnie odepchnąć ją i wstać.
Rolling 1d10+4: 2 +4 = 6
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Kontrast między chłodem bijącym od śniegu, a ciepłem drugiej kotki prędko przywodzi na myśl wspomnienia sprzed wielu księżyców, cofa do jednego z pierwszych spotkań. A Traszka próbuje się tu skupić, mimo wszystko. Może jej głównym celem nie jest przypomnienie Truflowemu Noskowi o tym jak ważne jest ciągłe szlifowanie umiejętności walki, a jedynie oderwanie jej myśli od... cokolwiek zaprząta jej głowę ostatnio.
Ale przecież nie przyzna się do tego na głos.
– Bo nie uważasz wystarczająco. – z krótkim prychnięciem stara się opchnąć Trufli niezbyt wyszukane kłamstwo. Może upierać się przy swojej racji patrząc na to, że jednak leżą właśnie na śniegu. Ale wie przecież, że została w porę zauważona. No, albo przynajmniej na tyle wcześnie by ruda mogła zareagować.
Traszka czuje przesuwające się w stronę jej brzucha tylne łapy wojowniczki. A także kopnięcie, któremu nie udaje się osiągnąć celu. Zostawia po sobie siniaka, ale nie pomaga w pozbyciu się ciężaru Traszki. Wręcz przeciwnie, bo w odpowiedzi, czekoladowa pointka chce docisnąć przeciwniczkę całym swoim ciężarem. Zapomniane wcześniej tylne łapy próbują się teraz wgramolić na rudą tak by uniemożliwić, czy chociaż utrudnić, jej kopanie.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Śnieg pod moim grzbietem, lekkie powiewy wiatru; nie byłam przeciwna takiej pogodzie, a mimo to odczuwałam pewien dyskomfort; futro wcale nie pomagało, nie chroniło mnie przed tym co powinno, dreszcze powoli przechodziły mnie po ciele; jedynie kotka na mnie dostarczała mi ciepła, a może jej lśniąca biało-brązowa sierść? Normalnie moje serce biło szybciej, rozgrzewało mnie, a obecność Traszki tylko potęgowała ten stan; normalnie kochałam nasze leżenie razem, sparingi, czy spędzanie razem czasu, ale tym razem mój wzrok wyrażał jedynie lekką radość, serce nie topiło się jak śnieg pode mną. Ile razy leżałyśmy w ten sposób, kiedy to jedynym odczuwalnym chłodem był ten od Traszki? Miałam wrażenie, że nasza relacja kończyła się za każdym razem kiedy nie byłyśmy same; czasami pojawiał się ból, innym razem zastanawiałam się, czy może nie na tym polegała miłość? Teraz rozumiałam, że nie wybaczyłam nigdy do końca, ale rozumiałam - sama teraz nie potrafiłam okazywać więcej; mroźny dotyk… a mimo to jej dotyk nie łagodniał, zostawiał na mnie rozpalone miejsca, gorąc. Moja Traszka się starała już od jakiegoś czasu, a ja mimo to odsuwałam się i uciekałam, nawet teraz - nie potrafiłam spojrzeć w jej śliczne oczy, przyjrzeć się jeszcze raz rzekom rozciągającym się na jej futrze.
Skupiłam się na tym co właśnie się działo. Nie wyszło mi, nie odepchnęłam jej na tyle silnie, by móc nawet poruszyć się delikatnie, jedynie musiałam zostawić lekki ból w tamtym miejscu; ona zaś wybrała naparcie dalej, ale nie chciałam dzisiaj na to pozwolić. Postarałam się odepchnąć jakoś, by przetoczyć się na Traszkę, samej znaleźć się na niej i tym samym nie zostać przygniecioną bardziej w mroźne podłoże.
Rolling 1d10+4: 7 +4 = 11
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Sukces Traszkowego Grzbietu jest tak nikły, że niemal nieistniejący, a na dodatek teraz to ona leży na wydeptanym śniegu. Powiedziałaby, że naturalna kolej rzeczy w ich sparingach, większość z nich prędko schodzi do parteru i raczej już z niego nie wraca. Jednak w dzisiejszych przepychankach nawet czekoladowa pointka jest w stanie wyczuć coś... nie potrafi tego nazwać. Ale wydaje jej się, że Truflowy Nosek nie jest w pełni obecna. Niby są tu razem, momentami nawet czuje jej skupienie na sobie, a uderzenie serca później znowu to.
Przez krótki moment Traszka jest rozdarta, z jednej strony pamięć mięśniowa sama chce ją prowadzić dalej przez sparing. Jednak z drugiej strony...
– Co się dzieje. – pada pytanie bez odpowiedniego zaakcentowania. Ani bez zakończenia. Z tobą, z nami – nie przechodzi to Traszce przez gardło. Uważa, że i bez tego intencje są zrozumiałe. Albo ma taką nadzieję.
Na moment odpuszcza sobie dalsze przepychanki. Chociaż nie do końca, stara się być gotowa na chwycenie za rudą kryzę, jeśli Trufla będzie chciała uciec.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Nie bardzo wiem gdzie zacząć, a gdzie skończyć; za co się zabrać, a co odpuścić, moje myśli biegają ponownie po mojej głowie, a miodowe oczka umieszczone na szpiczastych uszach Traszki unikają odpowiedzialności, która rośnie w moich płucach od dawna - ta odpowiedzialność, w której odzywam się i nie unikam tematu, nie uciekam. Tylko ja chce uciec; słowa opuszczają jej pyszczek zanim jestem gotowa, a oddech nagle mi zanika, wstrzymuję go, nie ruszam się, staram się udawać sopel lodu, zamarzniętą taflę jeziora, może dlatego, że jestem pełna wody? Nigdy tak naprawdę nie poczułam jak wina ze mnie wypływa, nawet jeśli tak myślałam, nawet jeśli mi się wydawało; ostatecznie została we mnie. NIe byłam pewna. Ile. Ile? Ile…
Czekałam na myśl, coś czego mogłabym się złapać, zmienić temat, ale wszystko było błahe i głupie, wiedziałam do czego ta rozmowa prowadziła; nie byłam na to gotowa, chciałam się odsunąć kiedy nagle poczułam zęby na swoim futrze i ponownie zostałam przyciągnięta do ziemi… do Traszki? Nie otwierałam oczu, udawałam… udawałam. Co udawałam? Że mnie tutaj nie ma? Byłam. Zawsze byłam. Dla niej. A mimo to nie odważyłam się.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Teraz Traszka jest już pewna. Nie wydaje jej się jedynie; widzi wyraźnie moment, w którym Trufla znika. I teraz chyba potrafi nazwać co się dzieje, czego jest świadkiem. Trufla zamyka się w sobie. Trochę przypomina w tym jeża. W obliczu zagrożenia jeż zwija się w kolczastą kulkę. Kulka, którą tworzy Trufla nie ma kolców. Ale wcale nie jest dzięki temu łatwiej dostać się do jej środka.
Chwyta za rude kłaczki i powstrzymuje wojowniczkę przed ucieczką. Jednak, gdy znowu leżą, nie jest tak pewna ich obecnego położenia. Powoli docierają do niej jego wady, w żyłach zaczyna gęstnieć dyskomfort. Trufla ma zamknięte oczy, nie miała jak uciec z tego miejsca to odcina się od sytuacji w kolejny sposób. Nowy sposób. Traszka marszczy brwi. Nie trzyma już rudych kłaczków.
– Trufla... – zmarszczka między ciemnymi brwiami pogłębia się. Ton czekoladowej pointki przypomina ten, którego używała wobec kociąt, gdy coś kombinowały i trzeba było je delikatnie przywołać do porządku. Trochę się tak teraz też czuje.
Ale trochę też w jej głos wkrada się prośba. Chociaż nie wie o co prosi. Z ich dwójki to jednak Trufla jest bieglejsza w tych sprawach.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Głos Traszki dotarł do mnie, znalazł sposób na dotarcie tą niemą prośbą, która kryła się za moim imieniem, a spod zamkniętych powiek zaczynają płynąc łzy, których nie umiem już powstrzymać. Czułam jak tworzą swoje własne ścieżki, ściekając mi po policzkach, tworząc swoje własne potoki, które przeradzają się w rzeki, a mimo to nie otwierałam oczu; bałam się zastać wszystkie rzeczy, które w sobie kryłam i otworzyć się przed jedynym kotem, który powinien mnie poznać również w ten sposób. Stałam na obolałych łapach, czekając na zbawienie, coś co by sprawiło, że mogłabym się odezwać; powoli było mi coraz zimniej, mróz przedostał się na moją skórę, a wszystko co przed chwilą się działo - zniknęło. Nie pragnęłam teraz nic bardziej, niż zniknąć również; chociaż nie byłam pewna, czy dokładnie to było moim pragnieniem. Zawsze była nim Traszka. Czy coś się zmieniło? Żołądek mnie bolał, a łapy miałam drętwe, jakby sztywne; pociągnięcia nosem nie kończyły się. Chyba chciałam móc po prostu być delikatna, przestać udawać, rozpaść się na chwilę; chciałam przestać czuć się jakbym nie mogła tego zrobić. Czy mogłam?
– Tupocząca Gwiazda jes… – głęboki wdech – była moją siostrą. – Nagle słowa znalazły ujście z mojego pyszczka, nie wiedziałam ile tak płakałam po prostu dając upust emocjom, nie wiedziałam nawet czy Traszka nadal była obok mnie… może czekanie ją zmęczyło? Może nie warto było czekać na kota, który nigdy nie wraca? Otworzyłam oczy. Czy była tu jeszcze?
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Przez zaciśnięte powieki przeciskają się łzy. Zbiera się ich coraz więcej, aż zaczynają spływać na rude futerko na policzkach. Łez jest coraz więcej, ale ciszę pośród drzew przerywa jedynie pociąganie nosem. Trufla dalej płacze z zamkniętymi oczami, a pysk otwiera jedynie by zaczerpnąć oddech, gdy różowy nos się zatyka.
Gęstniejący dyskomfort sprawia, że Traszka jest nadmiernie świadoma każdego większego kamyka pod wygniecioną warstwą śniegu. Nadmiernie świadoma swoich przednich łap, z którymi nie wie co zrobić – opiera je o boki Trufli, ale po raz pierwszy czuje, że jest to nienaturalne. Nie wie jednak co innego z nimi zrobić, więc nie rusza ich z miejsca, boleśnie świadoma tego że są. Traszka jest również nadmiernie świadoma każdego uderzenia jej własnego serca, wyznaczającego przemijający czas.
Strzyże uszami, gdy ciszę przerywa głos Trufli. Z nową uwagą skupia się na zapłakanej mordce, ale nie spotyka z miodowymi oczami. Może to i lepiej – nie ma pojęcia co przedstawia w tym momencie jej pysk, ale jest pewna, że chwila, w której łączy informację o pokrewieństwie z wiadomością przekazaną przez patrol już dłuższy czas temu, nie wygląda najlepiej.
– Przykro mi – odzywa się po chwili. Wie, że to nie są wielkie słowa, wręcz żałośnie małe zważywszy na sytuację, ale ma nadzieję, że Truflowy Nosek zdaje sobie sprawę z tego, że są szczere. Szczególnie, że więcej ich nie ma. Jedyne co jej jeszcze przychodzi do głowy to zrobić użytek z przednich łap, znalazłszy dla nich zajęcie – delikatnie próbuje ściągnąć Truflę niżej, bliżej siebie, by ją przytulić.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Widzę znajome futerko pod sobą, a mimo to nie szukam oczu Traszki, nie jestem gotowa w nie spojrzeć, jeszcze nie; głowa mi pulsuje od nagłych emocji i wylanych łez, wszystko co się działo przez ostatnie księżyce do mnie wraca, każdy wybór, słowo i sytuacja - woda. Ponownie tonę, ale tym razem obok mnie ktoś jest, przytula moje ciało do siebie, a fale okazują się jasnym futerkiem na piersi Traszki, która nie odrzuciła mnie; moje mięśnie po tylu księżycach się rozluźniają, a znajomy zapach jej futra w końcu koi moje zszargane nerwy.
Nie odzywałam się cały ten czas po prostu chłonąc ciepło Traszki, starając się przy tym uspokoić oddech, zrównać go z jej własnym, a przede wszystkim przestać ciągle popłakiwać; męczyło mnie to już, ale jak zaczęłam to nie mogłam przestać. Było to wyzwalające, ale zebranie słów przez to było… cięższe.
– Salamandra… – zaczęłam, poprawiając się lekko, tak by patrzeć na świat obok mnie, wszystko było takie inne z tej perspektywy; nie mogłam się skupić. – Straciła… utonęła… w rzece – wyszeptałam, a płuca zaczęły mnie boleć, nie tylko ona tonęła - samolubne. – Kiedy… kiedy się o tym dowiedziałam… – mówiłam, ale gula w gardle mi przeszkadzała, suchość w ustach, woda w płucach, szum w głowie – nie myślałam. – Nie wiedziałam po co to mówiłam. – Poszłam… gdyby nie Iskra – Czułam jak całe moje ciało się spinało, a ja powoli ruszyłam się chcąc odejść do Traszki, nie mogłam; wstałam ociężale i ponownie odwróciła wzrok gdzieś daleko, mimo tego że kotka była zaraz przede mną, wystarczyło spojrzeć. – też… też tonęłam – wyszeptałam ostatnie słowa. – Gdyby nie Iskra nie wiem…
Nie umiałam wypowiedzieć tych słów, myślałam że moja nieplanowana próba… że już się z nią pogodziłam, ale wstyd i ból jaki czułam myśląc, że teraz przyznawałam się do tego przed Traszką był tak okropny, że nie miałam pojęcia co mam zrobić. Chciałam odejść i zniknąć.
sesja trwa, prosze spytac przed wbiciem :pray:
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins