Logo Artemidy
Dziki Sad
Trening Krwawnikowej Łapy powoli dobiegał końca, więc pozwalałam sobie na chwilkę odpoczynku w Lecznicy. Nie było to jednak dla mnie, jak widać, bo gdy tylko sobie usiadłam, w Ziołowym Wzgórzu zjawił się Rysi Pomruk i poinformował mnie o jakiejś kocicy, której dolega uciążliwy świąd. Oczywistym było, ze spacer, na granice był mi nie w smak, ale nie miałam za bardzo innego wyjścia. Poprosiłam więc o chwilę na przygotowanie się, wyczesałam się, umyłam, po czym wzięłam ze składziku liść szczawiu i poleciłam wojownikowi, by wskazał drogę. Na miejscu moim oczom ukazała się długowłosa szylkretka — główna bohaterka całego zdarzenia i jakiś młody, nieopierzony kocur, wyglądem przypominający samotniczkę, która kiedyś opatrywałam.
Przywitałam się delikatnym skinieniem głowy i, zmierzywszy obcych chłodnym spojrzeniem, przeszłam do działania. Podeszłam do nieznajomej, położyłam obok niej liść, i przemówiłam.
— Zjedz to. Nie zadziała od razu, ale za jakiś czas będzie ci lepiej — następnie wzrok przeniosłam na podlotka. — Czy miała kontakt z kimś jeszcze? Świąd jest zaraźliwy.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na szczęście Lśniąca Sadzawka się zgodziła. Gdyby tego nie zrobiła... Hm, wojownik musiałby myśleć o jakimś innym rozwiązaniu dla Osy, jak chociażby przejście się na granicę Klanu Cienia, aby ten mógł pokrzywdzoną jakkolwiek poratować. Na szczęście nie musiał tego robić, a medyczka niechętnie podążyła za pointem w stronę granicy, na której to stała samotniczka. Gdy wrócił na miejsce zauważył, że młodzik siedział niedaleko, a Osa dalej w swoim miejscu. Z gardła kocura dało się słyszeć ciche westchnienie, a zaraz cofnął delikatnie uszy. Mimo wszystko kocur kierował się przed siebie, chcąc chociaż tak pomóc znajomej.
Kiedy już dotarli na miejsce, błękitny wzrok spoczął na Osie, którą to właśnie leczyła Lśniąca Sadzawka. Zaraz też Rysi Pomruk obrócił się na Ocelota, któremu to skinął delikatnie łbem. Kiedy do jego uszu dotarły słowa medyczki, i ich znaczenie, sierść na ogonie kocura delikatnie się podniosła. Oh. Kocur odchrząknął. Oh no cóż, najwyżej umrze z łap medyczki.
- Ja miałem. Przez moment. Chciałem sprawdzić, czy nie jest gdzieś poważniej okaleczona, a do tego musiałem użyć łap - miauknął, patrząc się na Lśniącą. Zaraz przeniósł wzrok na młodzika, delikatnie mrużąc oczy. Aby nic nie powiedział. Bo wtedy wpadnie w jeszcze większe problemy.
≡ podobno w Rzymie napadało gradu aż po kolana ≡
w Japonii wiśnie zakwitły o dwie pory roku wcześniej
a ja tęsknię a ja tęsknię a ja ciągle tęsknię
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przybyli, w końcu. Od razu klepnął ogonem o ziemię, by dać znać Osie, że jej rycerz ma medyka ze sobą. Uśmiechnął się delikatnie pod nosem, zaraz rozdzierając pysk przy niemym ziewnięciu. Otrzepał pysk i zaczął się przysłuchiwać ich rozmowie. Potem spotkał się ze wzrokiem Rysia, zmarszczył brwi. Miał coś mówić? Jak miał odebrać ten wzrok?
- Mówi prawdę. Tknął ją, żeby zobaczyć czy jest cała. Ledwo się rusza, nie umie mówić, jęczy jakby ją opętało. Rysiek jest niegłupi, pewnie sprawdzał czy ma oczy całe i czy w ogóle pysk jej nie wysechł, bo do wody też nie miała dostępu od jakiegoś czasu - streścił krótko. Nie wiedział czego Wojownik od niego chciał, nie umawiali się na nic konkretnego na jego odejściu, a młody jasnowidzem nie mógł. Przynajmniej nie powiedział, że się mizdżyli, tak jak chciał to powiedzieć. - Nie wiem czy ktoś inny miał z nią kontakt. Ja trzymam się z daleka.
Wzruszył ramionami. Co z innymi kotami - nie wiedział.
LVL 3 150 / 200
MedLVL 0 48 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie ruszała się z miejsca, nie miała ani siły ani zamiaru tego robić. Czekała na Rysia wędrując we wspomnieniach, tak bardzo chciałaby być z ciotką, dziadkami i resztą popleczników gangowego lidera. Oczekiwanie trwało dla niej godzinami, ale gdy już pojawił się znajomy z medyczką... swoją drogą niezwykle urodziwą i zadbaną medyczką, która podsunęła jej liść. Osa nie zamierzając się z nią sprzeczać szybko skierowała głowę w jego stronę i przeżuła go, a zaraz potem przełknęła. Na pytanie nie była w stanie odpowiedzieć, ale pokręciła głową chcąc dać znać białej, że z nikim innym nie miała styczności.
Natomiast przykro zrobiło jej się, że Ryś nie powiedział jej całej prawdy, zabolało to ją personalnie i nie mogła mieć mu tego za złe. Sama się siebie wstydziła i na miejscu innych też pewnie by się nie przyznała do znajomości ze sobą.
LVL 2 50 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— W takim razie po powrocie do obozu, będziesz siedział w Ziołowym Wzgórzu przez parę wschodów słońca, dopóki nie będę mieć pewności, że się nie zaraziłeś. Jeśli jeszcze ktoś będzie borykał się z tym problemem, natychmiast odsuńcie go od reszty. W razie dalszych problemów, wiecie już jak mnie znaleźć — odpowiedziałam, nie komentując w żaden sposób spojrzeń wymienionych między Rysiem Pomrukiem a tym młodzikiem. Wojownik i tak będzie musiał odbyć kwarantannę we wnęce, która niegdyś była składzikiem na zioła. Strop się tam zawalił, ale po posprzątaniu, jest ona zdatna do użytku. Nie tak jak wcześniej, ale znalazło się dla niej zastosowanie.
Na pogawędki nie zamierzałam zostawać, dlatego też grzecznie się pożegnałam i wróciłam do obozu.

zt
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Spojrzał na Lśniącą Sadzawkę i skinął łbem. Przynajmniej nie dostał po uszach.
- Nic nowego dla mnie, chyba się tam do lecznicy wprowadzę - zamruczał rozbawiony, po czym odprowadził wzrokiem Lśniącą Sadzawkę. Strzepnął ogonem i spojrzał na Ocelota, któremu to zaraz skinął łbem.
- Dziękuję ci, na prawdę. Będę ci dłużny, mogę ci wynagrodzić jakąś ciepłą zwierzyną - uśmiechnął się delikatnie do młodego, po czym przeniósł wzrok na Osę. Chciał się znowu do niej przytulić, ale wiedział, czuł, że nie byłoby to dobre, dodatkowo musiał stawiać dobro Klanu na pierwszym miejscu. Nie mniej jednak skierował ku niej wzrok.
- Jak będziesz się już lepiej czuła, przyjdź, dobrze? Ja muszę wracać do obozu, ale na pewno chce dłużej z tobą porozmawiać. Chociaż wiem, że... - przerwał na chwilę, strzelając uchem. Co wiedział, bo nagle w głowie Rysiego Pomruku zamieszkała pustka, która w sobie miała tylko echo niewyraźnych słów. Pokręcił delikatnie głową na boki. - Tęskniłem. Muszę iść, mam nadzieję, że się też kiedyś jeszcze spotkamy Ocelot - zamruczał w jego stronę, po czym spoglądając jeszcze dłużej na Osę uciekł w stronę obozu, aby odbyć swoją kwarantannę.

[zt o7]
≡ podobno w Rzymie napadało gradu aż po kolana ≡
w Japonii wiśnie zakwitły o dwie pory roku wcześniej
a ja tęsknię a ja tęsknię a ja ciągle tęsknię
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ze spokojem wysłuchiwał i obserwował to, co się dzieje. Nie mówił nic, nie potrzebował się wtrącać w słowa Medyczki. Uśmiechnął się jedynie, gdy powiedziała że pomoże w razie gdyby ktoś miał jakieś problemy... a przynajmniej tak zrozumiał, że będzie pomagała. Zawsze się przyda! Bo kto wie, może Fairy kiedyś odmówi pomocy? Albo... sam będzie jej potrzebował...? Wtem Ryś się odezwał. Ocelocik trzepnął uchem.
- Jak będę czegoś potrzebował, przypomnę o długu - mruknął z cwanym uśmiechem. Od jedzenia wolał informacje, a te zawsze mogą się mu przydać. Ryś mądrze postąpił, z góry stwierdzając że u cętkowanego ma dług. Na plus dla młodzika. Potem kocur znów zwrócił się do Osy, a potem... raz jeszcze do bengala. - Nie raz nawet! Trzymaj się, Rysiu.
Odparł luźno. Następnie sam zwrócił się mordą do Osy, od której wciąż trzymał dystans. Nie chciał ryzykować zrobieniem kwarantanny w Pożodze, ale wypadało skończyć pomagać.
- Chodź. Znajdziemy ci jakieś miejsce do leżenia - mruknął poważnie, władczo wręcz. Był teraz gwiazdą, bohaterem - uratował kogoś! Mógł brzmieć jak chciał.
Niedługo później, gdy już odprowadził Osę gdzie trzeba, pożegnał się z nią krótko, obiecując że w najbliższym czasie znów się spotkają.

//zt :piona:
LVL 3 150 / 200
MedLVL 0 48 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Była naprawdę wdzięczna za pomoc, podziękowała kotce mimiką ciała, bo nie była w stanie wysilić się na słowa. Skinęła jej głową na pożegnanie... liczyła, że Ryś spędzi z nią trochę czasu, ale nie zapowiadało się na to tego dnia. Niby starała sobie to jakoś wytłumaczyć, ale zabolało ją to dość dotkliwie, a jego słowa były dla niej pustą obietnicą. Westchnęła ciężko, nie wiadomo dlaczego było to dla niej bolesne, nigdy wcześniej się czymś takim nie przejmowała, a teraz mimo iż udzielił jej pomocy poczuła się zbędnym ciężarem niż dobrym znajomym.
Oddaliła się w bezpieczne miejsce z Ocelotem.


z/t
LVL 2 50 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ptaszyska.
Na ich terytorium zadomowiły się jakieś ptaszyska, a te - zagrażały Klanu. Porywały zwierzynę, a oni musieli coś zrobić. O ironio, bo został wybrany na przywódcę patrolu, który składał się z jego terminatorki oraz jej brata. Mógł przyznać, taki skład mu się podobał. Rodzeństwo mogło być bardzo dobrze zorganizowane między sobą, dzięki czemu jeśli będą musieli walczyć, ta dwójka nie będzie miała problemów. Dodatkowo, w końcu Iskierka była jego terminatorką, to on ją uczył i między nimi też raczej była dość dobra atmosfera. Dzięki temu będzie po prostu łatwiej.
Gdy dotarli do Dzikiego Sadu, Rysi Pomruk rozglądnął się dookoła, jakby tęskno kogoś szukając. Szukał bowiem znajomego, szylkretowego futra. Chociaż w sumie jak pomyślał o tym bardziej, to dobrze, że obecnie Osa tutaj nie przebywała. Jeszcze by coś jej się stało, a po długiej chorobie na pewno musi być wymęczona. Nie musi się jeszcze bardziej narażać tylko po to, aby się z nim spotkać. Martwił się o nią i miał po prostu nadzieję, że samotniczka się dobrze czuje.
Oglądnął się za bark, aby zaobserwować dwójkę bliźniaków. Płomyka, chyba, nadal pamiętał podczas pogrzebu jego matki, gdy to pobiegł do Lawendy błagając o wyjaśnienia. Nadal czuł się momentami źle, że dopuścił do śmierci matki jego podopiecznej. Nie zamierza popełnić drugi raz tego błędu. Będzie chronił każdego, kogo będzie mógł. To było jego zadaniem, przeznaczeniem.
Point zadarł głowę do góry, stojąc w dość dalekiej odległości od słupa. Zmarszczył niechętnie grzbiet nosa. Ci dwunożni. Zawsze muszą coś wymyśleć, bo im tak się podoba. Westchnął niemrawo i spojrzał się po dwójce wojowników. Raczej pamiętali zasady od Pijawki. Nie musiał im to powtarzać... oby.

[iskra, płomyk i mg na końcu]
≡ podobno w Rzymie napadało gradu aż po kolana ≡
w Japonii wiśnie zakwitły o dwie pory roku wcześniej
a ja tęsknię a ja tęsknię a ja ciągle tęsknię
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ptaszyska były z natury durne, a jednak to właśnie one sprawiały największe problemy w Wichrze od jakiegoś czasu. Iskra nie spodziewałaby się, że kiedykolwiek przyjdzie jej żyć w takiej rzeczywistości, a jednak miała brać udział w patrolu zwiadowczym, bo przez Dwunogów mieli problem ze skrzydlatymi drapieżnikami. Co za życie...
Bura beztrosko nuciła pod nosem kierując się do wyjścia z obozu wraz ze swoją wesołą wycieczką. Tylko, że cały ten radosny nastrój coś trafiło, gdy tylko znaleźli się poza bezpieczną strefą obozową. No tak, szli na poważną misję, a ona nie była dzieciakiem na spacerku krajoznawczym tylko poważną wojowniczką. Gdy usłyszała, że wyrusza na tak istotny patrol, ucieszyła się; gdy usłyszała w jakim składzie idą, była wniebowzięta. No lepiej nie mogła trafić, nie? Ale nie minęło pół dnia nim wkradły się wątpliwości, czy aby na pewno to taka drużyna marzeń, czy przypadkiem nie byłoby lepiej w losowo dobranej grupce. Tak mniej... niezręcznie. Groźne ptactwo mogło się pojawić tak z trzy księżyce temu, na przykład, gdy jeszcze normalnie rozmawiała z Płomykiem, ale nie, po co.
Gdy maszerowali w ciszy w stronę Dzikiego Sadu, czuła że to na niej spoczywa obowiązek podtrzymywania rozmowy (czy w ogóle rozpoczynania nowych tematów), ale warunki były wybitnie niesprzyjające pogaduszkom, szczególnie z tym widmem śmierci i niebezpieczeństwa im towarzyszacym. Co nie było równoznaczne ze zniknięciem poczucia samodzielnie narzuconego obowiązku, a skąd. Jedynie cisza ciążyła jej bardziej niż powinna, więc by się na niej nie skupiać rozglądała się dookoła, głównie po niebie, wypatrując ptaszysk.
Ostatecznie zatrzymali się, ze słupami widocznymi w oddali. Spojrzała to na brata, to na Rysia, który przewodził tej wycieczce. Mieli w ogóle jakiś plan? Czy mieli tylko wytyczne od Białego Puchu i nadzieję, że jakoś to będzie?
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Płomyk przyjął wieść o drapieżnych ptakach, a co za tym idzie - wyznaczeniu specjalnych patroli zwiadowczych - z większym zadowoleniem, niż można by spodziewać się w tak martwiących okolicznościach. Powodów jest kilka, gdzie głównym z nich jest potrzeba zajęcia myśli czymś innym. Zresztą komu, jak nie jemu przyda się wiedza na temat zagrożenia czyhającego na ich terenach? Jakby tego było mało... patrol został wyznaczony przez Biały Puch, co naturalnie sprawia, że Jaśniejący Płomyk nie potrafi narzekać. Gdyby chodziło tu o Lawendową Gwiazdę, zapewne uznałby chmurnie, że to jej pomysł na pozbycie się klanowego wrzodu na tyłku. Jego mistrzyni raczej kierowałaby się wiarą w kompetencje burego, zaufaniem do niego, może nawet poprzez wysłanie go na "misję specjalną" chce pokazać, że mimo to, co ostatnio się działo, jest po jego stronie i nie spisała go na straty w przeciwieństwie do, nie ukrywajmy, większości klanu. Tak czy inaczej, syn Czerwonego Pazura nie ma zamiaru zawieść oczekiwań.
W odróżnieniu od Roziskrzonej Nocy, kocur nie czuje żadnego skrępowania spowodowanego doborem towarzystwa. Właściwie nie myśli o tym wcale. Maszeruje u boku siostry i zdaje się nie poświęcać reszcie patrolu uwagi, skupiając się przede wszystkim na wypatrywaniu oraz nasłuchiwaniu. A to skupienie rośnie proporcjonalnie do tego, jak głęboko się zapuszczają. W końcu docierają do Dzikiego Sadu, gdzie najpierw Rysi Pomruk, a następnie bliźniaki przystają. Zabawy czas start?
- To jaki mamy plan? - wymrukuje z cicha. Oczywiście pamięta słowa zastępczyni i wie, po co tu są. Niemniej teraz wychodzą poza teorię. Teraz już nie tylko w suchych planach, ale naprawdę stoją nieopodal dziwnych słupów, a gadożery mogą pojawić się na horyzoncie praktycznie w każdym momencie. To nie miejsce na niedopowiedzenia czy luźne wskazówki.
.
» I heard from God today «
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . and she sounded. just 【 like me 】
What have I done? . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . ⤷ And .w h o. have I become?
◈ I saw 【 the devil 】today and he looked a lot like me ◈

[Obrazek: T6lUq86.gif]
◈ Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈

I'm【 no hero 】and I'm not made of stone
✦•······················•✦•······················•✦
┏ .right or wrong. ┓
┗ I can hardly tell ┛
I'm on the wrong side of Heaven . . . . . . . .
. . . . . . . . . . and the righteous side of Hell

.
LVL 8 20 / 500
MedLVL 0 84 / 100
16
Siła
S
20
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Trójka wichrowych wojowników miała ciężkie zadanie. Może i niektórzy z składu cieszyli się, że to właśnie oni mają szansę zbadać gniazda niebezpiecznych ptaków, ale nie dało się ukryć, że stoją przed prawdopodobną śmiercią i jedynie czystym fartem, oraz umiejętnościami wyjdą z tego cało. Cała trójka widziała w oddali stabilne, głęboko wbite drewniane słupy, które zdecydowanie pojawiły się tutaj za sprawą dwunogów. Możliwe do zauważenia było też gniazdo, które przynosiło aktualnie najwięcej problemów. Było luźne, zbudowane z drobnych, niedużych patyczków, nie było też olbrzymich wielkości, choć zdecydowanie nie przypominało miejsca, gdzie spały wróbelki, a nawet rudziki. Koty natomiast ani nie słyszały, ani też nie widziały gadożerów, co mogło oznaczać, że aktualnie nie ma ich w pobliżu. No, albo się nie pokazują. Jedynym sposobem na dojście do źródła problemu było wykonanie ostrożnej wspinaczki na pal, zaglądając tym samym do gniazda agresywnych ptaków.

Rysi Pomruk: S: 12 | Zr: 8 | Sz: 10 | Zm: 9 | HP: 70 | W: 60
Roziskrzona Noc: S: 6 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 30
• obniżona wytrzymałość ze względu na polowanie, które odbyło się mniej niż tydzień od następnej akcji.
Jaśniejący Płomień: S: 8 | Zr: 8 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 50 | W: 61
• obniżona wytrzymałość ze względu na polowanie, które odbyło się mniej niż tydzień od następnej akcji.
[Obrazek: C9NaquQ.png]
LVL 4 235 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Rysi Pomruk szedł powoli przed siebie, kierując swoje kroki w stronę słupa oraz skupiając się teraz na gnieździe. Widział, a stąd owe gniazdo było małe i nijakie. Aż dziwota, że te ptaszyska były tak niebezpieczne.
Na pytanie Jaśniejącego Płomienia strzelił końcówką ogona, nie ze zdenerwowania czy złości, a po prostu został nagle przez słowa tickeda wyrwany z myśli. Przez chwilę milczał, po czym zamrugał powoli.
- Nic wielkiego. Obserwujemy ptaki, może będziemy mogli je zliczyć. Może da się coś z tymi gołymi drzewami zrobić, możemy spróbować. Ale trzeba uważać... Chyba, że któreś z was ma lepszy pomysł? Przynajmniej na razie - oderwał wzrok od gniazda i spojrzał się po bliźniakach, oczekując od nich jakiś pomysłów.
≡ podobno w Rzymie napadało gradu aż po kolana ≡
w Japonii wiśnie zakwitły o dwie pory roku wcześniej
a ja tęsknię a ja tęsknię a ja ciągle tęsknię
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tak więc wrócili do marszu - tym razem dużo ostrożniej. Bura już zupełnie wybiła sobie z głowy myśli o luźnym spacerku. Wytężała zmysły, chociaż nic nie wskazywało na obecność ptactwa. Tylko puste gniazdo na jednym ze słupów.
- Mm, tylko gdzie te ptaki? - rzuciła, świadoma, że jej towarzysze pewnie są równie zorientowani w sytuacji co ona. Jeśli ptaszysk nie było tutaj to pewnie właśnie kradły im zwierzynę w innej części terenów klanowych. Czując na sobie spojrzenie, odchrząknęła. - Chyba możemy tam podejść. Póki ich nie ma. - rozejrzała się po okolicznych drzewach. - O ile rzeczywiście ich nie ma.
Jasne, ich misją było przyjrzenie się ptakom, więc pewnie najrozsądniej byłoby znaleźć kryjówkę, przyczaić się i obserwować, ale ptaszysk nie było w gniazdach. Grzeczne czekanie aż się pojawią nie brzmiało zachęcająco, szczególnie, że w miarę możliwości mieli się też przyjrzeć ich siedlisku z bliska.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Puste gniazdo może powinno go uspokoić, ale działa na niego wręcz odwrotnie. Czuje się tak, jakby niebezpieczeństwo czyhało za rogiem, ukryte, świadome obecności ciekawskich kotów. Kolorowooki nie ma podstaw sądzić, że ptaki tu na nich czekały, a teraz bez namysłu rzucą się do ataku, mimo to... Cóż. Przyszli obserwować i Jaśniejący Płomień chce obserwować. Mieć namiastkę kontroli, chociażby miała być złudna. Co innego, gdyby ich zamiarem było zniszczenie gniazda, lecz o tym ze strony Białego Puchu nie było mowy. Tak więc - gdzie są gadożery i dlaczego nie tu?
- Mnie pasuje - odpowiada krótko Płomyk, nie spuszczając wzroku z górnej partii horyzontu. Wyłoni się coś, czy nie? Jakiś ptak ma zamiar zaraz wrócić do gniazda, a może zajmuje się łowami? Czy w gnieździe są jaja? Te i wiele innych pytań krąży mu po głowie, na żadne z nich nie ma odpowiedzi. Póki co nie jest chętny do żadnych szalonych kroków typu wspinaczka na pseudo-drzewo albo lepiej, próba zniszczenia go. Ogon kocura podryguje delikatnie, podczas gdy oczy intensywnie wpatrują się w powiększające się z każdym krokiem obserwatora gniazdo.
.
» I heard from God today «
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . and she sounded. just 【 like me 】
What have I done? . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . ⤷ And .w h o. have I become?
◈ I saw 【 the devil 】today and he looked a lot like me ◈

[Obrazek: T6lUq86.gif]
◈ Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈

I'm【 no hero 】and I'm not made of stone
✦•······················•✦•······················•✦
┏ .right or wrong. ┓
┗ I can hardly tell ┛
I'm on the wrong side of Heaven . . . . . . . .
. . . . . . . . . . and the righteous side of Hell

.
LVL 8 20 / 500
MedLVL 0 84 / 100
16
Siła
S
20
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości