Logo Artemidy
Barwna Łąka
Z jednej strony chciałaby rozumieć, o czym oni wszyscy gadają, co to za okropnych rzeczy rzekomo dopuścił się ich wujek, ten sam wujek, który przynosił im jedzenie, opowiadał im różne rzeczy i obiecywał ich chronić; chciała słuchać całej tej poważnej rozmowy, w końcu jest duża i dojrzała, prawda?

Niezależnie jednak od tego, jak bardzo nie próbowałaby wmówić sobie i innym, jaka to nie jest dorosła, wciąż była tylko dzieckiem - i z każdym trudnym słowem, z każdą dłuższą wypowiedzią i wspomnianymi imionami czy zdarzeniami, o których Śpiew nie miała pojęcia, czuła się coraz bardziej zagubiona w tym wszystkim. Uszy trzymała płasko przy czaszce, mając nadzieję, że za chwilę skończą gadać te wszystkie skomplikowane rzeczy i ruszą dalej razem z Roziskrzoną Gwiazdą w stronę domu.

Ale nie przestali, a zamiast tego mama zwróciła się bezpośrednio do nich. Szylkretka nie chciała się stąd ruszać bez mamy i Pająka, z, jakby nie było, nieznanym jej kocurem, z drugiej jednak strony miała już dość tych długich wędrówek i miała dość słuchania tej rozmowy. Przeniosła na chwilę wzrok na Zajęcze Ucho - typ zdecydowanie nie budził jej zaufania. I choć Śpiew była grzecznym dzieckiem, słuchającym się tego, co powiedzą jej dorośli, niezbyt chciała teraz opuszczać mamę.
- Mm-mm. - Mruknęła więc, wciskając się nieco głębiej w jej futro.
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
4
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słowo przywódcy jest prawem. Tak mówił Kodeks, którego Źdźbło trzymała się przecież praktycznie zawsze, albo przynajmniej tego chciała. Więc, chociaż słuchała obu stron tej rozmowy, nie miała zamiaru dołączyć do jednoosobowego chóru Pająka, by go bronić - nie w momencie, kiedy nawet nie wiedziała, co jeszcze narobił. Tak łatwo było mu ją przekonać - tak samo teraz, jak dawno temu - że na szczęście to od Roziskrzonej Gwiazdy zależała odpowiedź. Bo gdyby Źdźbło miała decydować, pewnie uwierzyłaby kocurowi, że już jest inny, że przyznaje się do błędów, ale już ich nie popełnia. Jak jej własne kociaki, wszyscy najwyraźniej dzielili naiwność. Jednak stanowcze słowa kotki otrzeźwiły ją tak samo mocno, jak mały bunt Śpiewu.
Nie mogła puścić maluchów samych do obozu. A jedynym, komu mogła zaufać, była właśnie Roziskrzona Gwiazda. Nie mogła być przy reszcie tej rozmowy. Po pierwsze, dzieci były ważniejsze. Musiały być. Po drugie... wolała usłyszeć resztę relacji z mordki, która jej nie przekabaci na swoją stronę. Słowo przywódcy było prawem, a przywódczyni była mądra, zdecydowanie mądrzejsza, niż ona. Liznęła córkę po głowie.
- ...chodźcie, pójdziemy do obozu. Poznacie dziadków. - oznajmiła cicho kociętom, długo nie spoglądając na Pajęczynę. Jakby to ona była winna temu, że teraz odchodzi i go zostawia. - Przedstawię ich. - powiedziała do Roziskrzonej Gwiazdy. Dopiero na odchodne spojrzała dłużej w oczy Pająkowi, sama nie wiedząc, czy w ogóle się do niego zwracać. Powiedziała mu już jakiś czas temu, co ma robić. I choć teraz uważała, że powinien uszanować decyzję przywódczyni... Część jej chciała, by pojawiał się jednak na granicach. Z szacunkiem do odległości. I faktycznie zaczął odkupować winy wobec klanu. Skinęła mu po prostu głową, starając się nie dać łzom przebić przez oczy.
I łagodnie, ale stanowczo powstrzymywała każde z dzieci, które mogłoby próbować buntować się przeciwko decyzji.

//zt x4
I know it's my fault that I'm here all alone
LVL 3 75 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Westchnął, spoglądając na każde z kociąt po kolei. Pomimo swojej sytuacji, poczuł jak z serca spada mu kamień. Niewielki kamyczek, ale wciąż zdejmuje swoją wagę. Ważka, Śpiew i Pszczoła to jeszcze kociaki i sam widział, że ta wędrówka nie była dla nich prosta. Musiał zgodzić się z opinią, że oni powinni już odpoczywać w obozie. Potem jednak spojrzał na Źdźbło i mimowolnie zacisnął szczękę, czując jak skręca go w środku. Czy znowu zaczynała w niego wątpić?
- Idźcie… zasłużyliście na odpoczynek. - miauknął jeszcze w kierunku trójki kociąt, lekkim, prawie przygnębionym tonem. Spotkał spojrzenie Źdźbła. - Nie okłamałem cię. - dodał stanowczo, nie przerywając kontaktu wzrokowego aż sama kotka tego nie zrobiła.
Patrzył za nimi chwilę, aż Roziskrzona Gwiazda nie kontynuowała tematu.

Zdziwiło go to, że Iskra wiedziała. Choć może i nie powinien się zdziwić tym, jak broniła każdego kto nie był nim samym… jak zawsze, dla niego nikt nie chciał mieć zrozumienia. Pajęczyna na siłę starał się utrzymać spokój, choć ten znajomy, nieprzyjemny ogień zaczynał się w nim rozpalać.
- Tak jak Zaskroniec… mówię o tym, co sam wtedy przeżyłem. - odparł jedynie, obawiając się, że jeśli zacznie więcej tłumaczyć wybuchnie wreszcie gniewem. To zdecydowanie by nie pomogło.
Słuchał wypowiedzi przywódczyni ze wstrzymanym oddechem. Gdzieś w połowie zaczęło mu szumieć w uszach, tak jakby ten usilnie skrywany gniew chciał nimi wylecieć. Wpatrywał się w pysk kotki, bez słowa, prawie nie mrugając.
- Nie jestem tego warty… Prawie jakbym słyszał Lśniącą Sadzawkę. - prychnął po chwili milczenia.
Podniósł się też na łapy, nieco chwiejnie, ale wyjątkowo pewnie uniósł brodę i wyprostował się. Usłyszał już finalną decyzję Roziskrzonej Gwiazdy. W takim razie chyba nic tu po nim?
- Rozumiem, że to twoja decyzja... Szanuję przywódcę, który dba o bezpieczeństwo swojego Klanu aż tak bardzo. - wzruszył barkami, mrużąc oczy w sztucznym uśmiechu. - To bezpieczniejsza opcja, niż przyjęcie mnie… ale uważaj, Roziskrzona Gwiazdo. Czasami bezpieczniejsza opcja kończy się najtragiczniej ze wszystkich. - zamruczał słodko, rzucając jej jeszcze jedno ostre spojrzenie, po czym odwrócił się i odszedł od granicy.

//zt?
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
na granicy bo nie ma miejsca na actually granicach ok

Znalazł się tutaj, na granicy Wichru.
Sam uciekł z Klanu! Nie zabrała go żadna choroba, walka, czy nawet dwunożni nie porwali. Sam uciekł, nie chcąc się dać ułożyć jak jakieś otumanione kocię. No to dlaczego tutaj był? A co ciekawe, zastanawiał się, czy go w ogóle pamiętali. Rodzeństwo, chociażby.
Rozglądnął się dookoła, szukając oznak życia. Na razie nic. Może to i lepiej dla niego? Może sobie iść, nie?

gołąb
LVL 1 60 / 100
MedLVL 2 55 / 300
7
Siła
S
7
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chociaż obydwoje jej rodziców przede wszystkim oddawało się roli matki, to nie przeszkadzało Klekoczącemu Bocianowi, aby przejść się z córką na spacer. Opowiadał jej przy tym o absolutnie wszystkim, co mu ślina na język przyniosła, zachęcając ją do dyskusji; byle tylko tor jej myśli nie został zabrany przez chciwe łapki strachu. Mówił, że nic im się nie stanie, że wszystko jest okej, że patrole to tylko tak prewencyjnie i z reguły nic się nie dzieje... być może nie wszystko było pełną prawdą, ale bardzo chciała wierzyć w to, że naprawdę nic jej się nie stanie. Że nie wróci już więcej nigdy do lecznicy, najlepiej.
Kiedy jednak mieli podczas długiego spaceru wejść na łąkę, Klekoczący Bocian zastrzygł uchem i obrócił nagle głowę, wyraźnie zaskoczony. Nie rozumiała jego reakcji. Czuła tylko niepokój i strach, zaczynając wątpić, czy w ogóle wyjście poza obóz kiedykolwiek było dobrym pomysłem.
Sama Gołąbek zamarła z wytrzeszczonymi oczami, widząc obcą sylwetkę. Drżała, z łapami przyklejonymi do ziemi. Kłóciły się w niej dwa wilki, z czego jeden kazał uciekać, a drugi zareagować. Tak więc... poszła na kompromis i zastygła, niczym posąg, czekając na najgorsze. Klekoczący Bocian jednak nie atakował. W sumie to pierwotnie nic jej nawet nie mówił. Za to zawołał głośno do nieznajomego kota, choć Gołębia Łapa przez pulsowanie krwi i łomotanie serca nie potrafiła zrozumieć jego słów ponad zwykły szum.

[Obrazek: ZKkl6Tk.png]
xx⋆。゚☁︎ 。⋆。 ゚☾ ゚。⋆
Dla twego zdrowia życia bym nie skąpił
Po twą spokojność do piekieł bym zstąpił
xx-; Choć śmiałej żądzy nie ma w sercu mojem ;-
xxxxBym był dla ciebie zdrowiem i pokojem
I znowu sobie powtarzam pytanie:
xxxxxCzy to jest przyjaźń?
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxCzy to jest kochanie?

x
x
xixxTrawa Stream
xxiFabuły: 0/6 [x.xx.xxxx]
xxxxxxxxxx
LVL 2 95 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
3
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Miał już sobie iść i miało być fajnie, kiedy nagle usłyszał wołanie. Zastygł w ruchu, pusząc swój ogon.
Cholera.
Odwrócił się i już miał zacząć kręcić, ale zobaczył... Klekoczącego Bociana i... czy to była Gołąbek? Cofnął trochę swoje zwinięte uszy, myśląc. Co zrobić, kurde, co teraz. Spiął swoje mięśnie. Nie zaciągną go do Wichru. Nie, nie. Nie wróci. Ale Gołąb... Gh.
Podszedł do granicy, powoli.
- Hej - spojrzał najpierw na adoptowanego ojca, później na Gołąb... pewnie Gołębią Łapę teraz?
LVL 1 60 / 100
MedLVL 2 55 / 300
7
Siła
S
7
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gołąbek nie chciało się wierzyć w takie cuda, żeby jej rodzeństwo tak sobie o, powracało po prostu, na granicy. Znaczy była naiwna, owszem, ale jej umysł kompletnie wypierał myśl, aby to faktycznie było realne, nawet jeśli wszystko na to wskazywało.

[Klekoczący Bocian podszedł do Skunksa, z ciepłym uśmiechem pochylając głowę, aby otrzeć się o jego policzek swoim własnym.
- Psianka! - zawołał po chwili czułości, o ile adoptowany syn w ogóle ją przyjął. - Gdzie też cię wcięło? Myśleliśmy, że ktoś cię porwał! - powiedział z przejęciem, ale szybko jego mimika powróciła do nadzwyczaj pogodnej. - Ale no nic. Ważne, że jesteś tu teraz. Chodź, zaprowadzimy cię do Roziskrzonej Gwiazdy i przekażemy dobrą nowinę mamie. Nie puści cię z objęć, jak już cię dostanie! - zaśmiał się wesoło, głową wskazując w kierunku obozu Wichru.]

Gołąbek w tym czasie zaczęła powracać do rzeczywistości. Och. No jasne, że Bocian by od razu poznał każde ze swoich dzieci, szczególnie tych młodszych. W końcu znalazł ich osobiście i przyniósł do klanu. Potrzebowała wziąć kilka długich, głębokich oddechów, nim powoli postanowiła zbliżyć się bardziej. Nadal z dystansem. Niepewna. Niedowierzająca. Wpatrywała się po prostu w niego przez jakiś czas, nie będąc pewną, czy w ogóle powinna cokolwiek powiedzieć. Po krótkim namyśle przesunęła źrenice w bok, czując skonfliktowane emocje wewnątrz siebie.
- H-hej - wymamrotała cicho w odpowiedzi, kiedy akurat była chwila przerwy w jego rozmowie z Klekoczącym Bocianem.

[Obrazek: ZKkl6Tk.png]
xx⋆。゚☁︎ 。⋆。 ゚☾ ゚。⋆
Dla twego zdrowia życia bym nie skąpił
Po twą spokojność do piekieł bym zstąpił
xx-; Choć śmiałej żądzy nie ma w sercu mojem ;-
xxxxBym był dla ciebie zdrowiem i pokojem
I znowu sobie powtarzam pytanie:
xxxxxCzy to jest przyjaźń?
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxCzy to jest kochanie?

x
x
xixxTrawa Stream
xxiFabuły: 0/6 [x.xx.xxxx]
xxxxxxxxxx
LVL 2 95 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
3
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na słowa adoptowanego ojca postawił swoje futro na sztorc.
- Ja nie chce wracać - odparł od razu, cofając się od granicy. Nie chciał wracać do Klanu. To nie było jego życie, nie w Klanie Wichru! Jego życie teraz było w Gangu, gdzie się uczył leczenia i w ogóle. I może nauczy się go więcej, jak będzie chciał i będzie miał gdzie, ale... pokręcił łbem na boki.
- Um. Klekoczący Bocianie, możemy... po prostu z Gołąbek porozmawiać? Sami - zapytał.
LVL 1 60 / 100
MedLVL 2 55 / 300
7
Siła
S
7
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
[Klekoczący Bocian wyglądał, jakby cała energia momentalnie z niego zeszła na tak gwałtowną reakcję. Nie wyglądał na złego, co najwyżej na... zawiedzionego. Mimo to miał dla przybranego syna przygotowany ciepły uśmiech, skinąwszy krótko głową na jego prośbę.
- Rozumiem, masz teraz zew przygody i tak dalej, chcesz zaznać życia, pewnie masz wielu znajomych i tak dalej. Kiedy jednak będziesz gotów, będziemy na ciebie czekać. Klan Wichru zawsze będzie miał dla ciebie wyciągnięte otwarte ramiona i dopilnuję, że tak będzie, dopóki żyję - zapewnił jedynie, czekając jeszcze krótko na potencjalną odpowiedź, nim mrugnął porozumiewawczo do Gołąbka.]

Gołębia Łapa poczuła, jak w jej żołądku osadza się coś nieprzyjemnego. Ciężar nie do zniesienia, przez który zaraz nie będzie w stanie powłóczyć łapami, żeby wrócić do obozu bez pomocy ojca. Spojrzała nieco smutno na brata.
- Gdzie byłeś? - powiedziała głucho. Nie sądziła, że kiedykolwiek go jeszcze zobaczy. Serce jej się krajało na myśl, jak niewiele z rodzeństwa się ostało. Właściwie to tylko Mszysta Łapa, poza nimi. Przyłapała się na myśli, że z rozpędu policzyła także martwe dzieci Żbikopręgiej i sama nie wiedziała, co o tym myśleć. Że... tak mocno się z nimi zżyła, że traktowała w pełni jak rodzinę. Podczas gdy jej prawdziwa rodzina była poza Klanem, a dowód na to miała właśnie teraz, przed samą sobą. Żywy i oddychający, jak najbardziej.
Obejrzała się po dłuższej chwili za siebie, z ociąganiem, jakby w jej głowie jednak dudniło jeszcze jakieś pytanie. I to od dłuższej chwili, kiedy tylko go rozpoznali. Podniosła nieco uszy, a w jej ślepkach zaiskrzyła iskierka nadziei. - Czy... widziałeś rodziców? Tych, erm... - ciężko jej było wydusić to słowo. Łatwiej jej było myśleć, że nie istnieli. Że od początku żyła w Klanie Wichru i to było wszystko. - Mam czasem koszmary. Z potwora, chyba - bąknęła, samej nie wiedząc właściwie czemu. To chyba bardzo dziwna rzecz, żeby powiedzieć swojemu dawno niewidzianemu, zaginionemu bratu już na pierwszym spotkaniu, w ciągu pierwszej wymiany zdań. Cóż. Nie należała do najlepszych rozmówców.

[Obrazek: ZKkl6Tk.png]
xx⋆。゚☁︎ 。⋆。 ゚☾ ゚。⋆
Dla twego zdrowia życia bym nie skąpił
Po twą spokojność do piekieł bym zstąpił
xx-; Choć śmiałej żądzy nie ma w sercu mojem ;-
xxxxBym był dla ciebie zdrowiem i pokojem
I znowu sobie powtarzam pytanie:
xxxxxCzy to jest przyjaźń?
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxCzy to jest kochanie?

x
x
xixxTrawa Stream
xxiFabuły: 0/6 [x.xx.xxxx]
xxxxxxxxxx
LVL 2 95 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
3
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Dzięęki.... - mruknął na słowa przybranego ojca, mrużąc oczy. Odprowadził go wzrokiem, trochę uspokajając swoje nastroszone futro. Nie podobało mu się to, w ogóle. Nie był jego dzieckiem. On go zabrał z Osiedla, i to tyle. Stał sparaliżowany, patrząc się na przybranego ojca, jak odchodził.
Później tylko skierował swój wzrok na Gołąbek.
- Na Osiedlu - odparł prosto. - Nie sądziłem, że akurat ciebie zobaczę, szczerze... - dodał, cofając uszy do tyłu. Wziął głębszy wdech. Kolejne pytanie padło, a on westchnął.
- Prawdziwych? Nie. Nie sądzę, że ich znajdę kiedykolwiek - wzruszył barkami na słowa siostry. Serio, nie uciekł też z Klanu tylko po to, aby szukać swoich rodziców. Był sam i było jego rodzeństwo. Miał to... gdzieś. Jego prawdziwi rodzice go zostawili, jego udawani zabrali z miejsca, gdzie należał.
- Hm... przykro mi. A jak ten, terminatorstwo? I w ogóle - zapytał.
LVL 1 60 / 100
MedLVL 2 55 / 300
7
Siła
S
7
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na Osiedlu. Jej uszy drgnęły. Po głowie zaczęło krążyć wiele myśli. Nim jednak zdążyła skupić się na jakiejkolwiek na dłużej, z jej pyszczka wydobyło się bardziej smutne, niż rozbawione parsknięcie.
- Z-zazwyczaj nie wychodzę z o-obozu - wymamrotała, spuszczając wzrok na swoje własne łapy. Miała niejasne wrażenie, że brat przeżył o wiele więcej niż ona. Że... dorósł, w przeciwieństwie do niej. Potrafił podejmować poważne decyzje. Powiedzieć "nie", kiedy tego potrzebował.
Nie drążyła już więcej tematu rodziców. Nie było potrzeby. Westchnęła jedynie. Zapewne miał rację; jaka była szansa, że mieszkali tak blisko? Skoro do tej pory nie pofatygowali się ich znaleźć, to zapewne pożarcie kociąt przez potwora było im na rękę.
Nie miała też co liczyć na poczucie się zrozumianą, na to wyglądało. Energia nieco z niej opadła, a sama nieznacznie bardziej oklapła, kiedy dotarło do niej, że brat najwyraźniej takich koszmarów nie miał. Albo nie chciał o nich z nią rozmawiać. Czyżby za bardzo się pospieszyła?
- Ś-świetnie - powiedziała szybko. Pomijając rzecz jasna, że jej trening stał pod znakiem zapytania przez jej własny strach i obawy. - Cały ten cz-czas byłeś na Osiedlu...? - zapytała w końcu, czując lekki zawód. Tłumaczyła sobie jednak, że zapewne go porwali dwunodzy, a potem po prostu nie znał drogi powrotnej. I teraz ciężko by mu było powrócić do klanowego życia po tylu księżycach. To na pewno było to, haha. Przecież nie unikałby ich z własnej woli, prawda?

[Obrazek: ZKkl6Tk.png]
xx⋆。゚☁︎ 。⋆。 ゚☾ ゚。⋆
Dla twego zdrowia życia bym nie skąpił
Po twą spokojność do piekieł bym zstąpił
xx-; Choć śmiałej żądzy nie ma w sercu mojem ;-
xxxxBym był dla ciebie zdrowiem i pokojem
I znowu sobie powtarzam pytanie:
xxxxxCzy to jest przyjaźń?
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxCzy to jest kochanie?

x
x
xixxTrawa Stream
xxiFabuły: 0/6 [x.xx.xxxx]
xxxxxxxxxx
LVL 2 95 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
3
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słuchał dokładnie tego, co mówiła jego siostra... zmarszczył brwi. Nie podobało mu się kilka spraw. Jego siostra... prawie jej futro by spadło z jej skóry, gdyby tylko mogło. Prychnął na jej słowa.
- Twoja strata. Macie ładne tereny - mruknął, rozglądając się za nią. Łąki, szerokie łąki. Gdzieniegdzie drzewa. Ktoś na pewno by to polubił.
Na jej pytanie przekręcił łeb. No tak, zniknął wtedy bez słowa.
- Tak, na Osiedlu albo w okolicy. Uciekłem przed ceremonią, na nieznajome mi Osiedle. I tam mi lepiej. Tam należę. Możesz o tym powiedzieć rodzeństwu czy Klekoczącemu Bocianowi. Aby się nie martwili, nie umieram. Jak widać - dodał, prężąc swoje ciało.
Jednak sposób siostry... mu przeszkadzał.
- Czemu tak się jąkasz? - zapytał, nagle. - Boisz się, że ci coś zrobię? Bo jestem samotnikiem? - dodał, trochę bardziej ostro.
Wiedział jakie nastawienie miały Klany do samotników.
LVL 1 60 / 100
MedLVL 2 55 / 300
7
Siła
S
7
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Bystra Łapa był zdecydowanie grzeczny. Kiedy Dzik go poprosiła o to, aby nie wychodził sam, grzecznie czekał na wycieczki poza obóz z patrolem. Stąd też, teraz wyszedł z dwójką wojowników i nawet miał przez moment ambicję, by nauczyć się polowania, aby to swoją mistrzynię zaskoczyć podczas ich kolejnego spotkania. Pech jednak chciał, aby zamiast upolowania zwierzyny, trafił na lisa, który go pogonił gdzieś za tereny Klanu.

[zt]
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
11
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
1
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxWyszedł z obozu na jeden z wielu patroli, na który kazano mu iść, chociaż szczerze nie rozumiał po co, ale przynajmniej miał okazję pochodzić i pozwiedzać tereny, a to był już jakiś plusik. Dzisiaj wylosowało mu się dość ciekawie Zakurzona Ścieżka (wybuchowa bez powodu) i Zajęcze Ucho (maruda), a na dodatek Psia Łapa, z którą miał styczność tylko parę razy i tylko raz gdzie naprawdę pogadali. Mogła przynajmniej odetchnąć, że nie była tutaj sama. Szczególnie z takim towarzystwem jak dwójka wojowników. Problem był taki, że same patrole były nudne, a oni jeszcze gorsi, bo widziała tylko jak cicho było. Oni ze sobą nie gadali, a ona z Psem też nie mogła, bo musiała głośniej i pewnie jeszcze, któreś z nich miało jakiś problem ze sobą. Żal.
xxxxZerknął na łąkę obok nich, mama mówiła mu, że mają wiele na terenach z Wichrem, ale to chyba była ta Barwna… a potem zerknął na Psa… Pies… Psinę? Uch… niebieskie oczka poleciały w końcu na dwójkę wojowników przed nimi i stwierdziła, że zrobi coś głupiego, by im zniknąć z pola widzenia. Stanęła w miejscu, a jeśli młoda kotka złapała z nią kontakt wzrokowy to się uśmiechnęła do niej i pokazała łapą w stronę trawy na lewo od nich.

Psinka uvu
LVL 3 110 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Patrole były utrapieniem. Już nawet nie dlatego, że trzeba było łazić, bo jednak do dłuższych dystansów Pies zaczynała się powoli przyzwyczajać. Ale towarzystwo! Towarzystwo było głównym problemem wyjść, bo jak tu pogadać z taką Zakurzoną Ścieżką? Jak zaczepić Zajęcze Ucho? Denerwowało ją to, że przy dorosłych wojownikach zawsze czuła się taka mała i zupełnie nieważna. Całe szczęście, że do towarzystwa miała Kryształ, choć i z nią było dość cicho. A przecież Kryształek nie umie być cicha.
Szła dalej, wbijając niezadowolone spojrzenia w pięty idącego przed nią kocura. Uch, mógłby o nie zadbać, zrobiły mu się łyse placki. A Zakurzona Ścieżka mogłaby się lepiej czesać. A Kryształ...A gdzie Kryształ? Przystanęła momentalnie, zerkając do tyłu, i wtedy dopiero dojrzała stojącą kilka lisich ogonów za nią kotkę, wskazującą po chwili na trawy po boku. Właściwie...Właściwie czemu nie?
Podbiegła z radością do rówieśniczki, zerkając jeszcze czy wojownicy dalej patrolują, a następnie wyprzedziła ją, by wskoczyć w wysokie trawy. - Blech! Uważaj - skrzywiła nos, wskazując na kupę błota, w którą niemal co wleciała. - Co tu robimy?
WHEN I CLOSE MY EYES, IT'S A ❀ F A N T A S Y ❀
Perfect plastic life ˋ°•*⁀➷
                                  . ✦ from a magazine ✦ .
Then when I wake up, it's reality (pretty girls)
I ━ c a n ━ have it all, live MY Barbie dreams
❤︎❤︎❤︎
Glitter nirvana, m a s c a r a on my eyes
Can't see ꒰ the d r a m a ꒱ under my sequin sky
Pink primadonna, I'M FEELING HOT TONIGHT
THAT PRETTY . ✦ state of minds ✦ .

[Obrazek: PaD3YWO.png]
|La-di-da-da-da | La-di-da-da-di | La-di-da-da-da|
. ✦ . ✦ . ✦ . ✦ Live my Barbie dreams ✦ . ✦ . ✦ . ✦ .
LVL 3 95 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości