Logo Artemidy
Bzycząca Polanka
Atak Zubei: krytyczny! 13 * 1,5 = 20 HP
Atak Traszki: krytyczny! 5 * 1,5 = 8 HP
Ucieczka Zaćmienia: automatycznie udana

  Tym razem wojowniczce udało się zwrócić na siebie uwagę ptaka na tyle, że Zaćmienie uniknął kolejnego ciosu. Nieco niezgrabnie odbiegł wystarczająco daleko, żeby móc schronić się przed atakami w okalających obóz zaroślach.
  Tymczasem jastrzębica zdążyła zanurkować po raz kolejny. Traszkowemu Grzbietowi nie można było odmówić odwagi, jednak atak prosto w brzuch opadającego ptaka uczynił ją dziecinnie prostym celem dla długich szponów; zanim zdążyła użyć własnych pazurów, te chwyciły mocno jej nadstawiony bark, pozostawiając na nim głębokie szramy. Całą jej nogę przeszył rwący, piekący ból; drugą łapą zdołała jednak dopaść do brzucha ptaszyska i zostawić na nim upragniony ślad. Rana nie była może wielka, ale czuć było wyraźnie, chyba pierwszy raz od początku walki, że pazury dosięgły celu. Zubeia załopotała skrzydłami, jednak nie wzniosła się więcej, puszczając chwyt na jej ramieniu i opadając niezdarnie na ziemię.

Zaćmienie: lvl: 3 | S: 9 (12) | Zr: 9 (12) | Sz: 3 (4) | Zm: 3 (4) | HP: 22/70 | W: 41/50
» statystyki obniżone o ¼ początkowych ze względu na spadek HP do połowy
» rana 1. stopnia: ślady szponów na grzbiecie (krwawiła, -1 HP do końca walki)
» rana 1. stopnia: ślady szponów na karku (krwawiła, -1 HP do końca walki) » INFEKCJA! » rana 2. stopnia: ślady szponów na karku (zainfekowane)
» rana 1. stopnia: ślady szponów na barku (krwawiła, -1 HP do końca walki)
» rana 0. stopnia: bardzo płytkie zadrapanie na karku
» rana 0. stopnia: zadraśnięcie z tyłu głowy
» opuszcza walkę

Traszka: lvl: 5 | S: 21 | Zr: 13 | Sz: 5 | Zm: 6 | HP: 64-20=44/70 | W: 67-3=64/70
» rana 2. stopnia: głębokie ślady szponów na barku (od następnej tury krwawi, najpierw -3 HP, potem -2 HP do końca walki)
» rana 0. stopnia: zadrapanie na przedramieniu

Zubeia (w locie): S: 18 | Zr: 15 | Sz: 15 | Zm: 8 | HP: 47-8=39/60 | W: 44-4=40/60
» ląduje na ziemi! od następnej tury obniżone statystyki (nowe statystyki: S: 18 | Zr: 12 | Sz: 12 | Zm: 8)
» rana 1. stopnia: ślady pazurów na brzuchu (od następnej tury krwawi, -2 HP do końca walki)
Spoiler: Rany 0. stopnia
» rana 0. stopnia: lekkie obicie przedramienia
» rana 0. stopnia: wyrwane kilka piórek pokrywowych skrzydła
» rana 0. stopnia: wyrwane piórko z okolicy piersi
» rana 0. stopnia: bardzo płytkie zadrapanie na skrzydle
» rana 0. stopnia: ubytek w piórkach pokrywowych skrzydła

» od następnej tury mod celności i szybkości obniżone o 1 ze względu na spadek W do 2/3
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przeszywający ból w lewym barku w uderzenie serca rozlewa się na cały bok, ale Traszkowy Grzbiet jest wojowniczką nie od wczoraj i potrzeba nieco więcej by zachwiać jej determinacją do obrony Klanu. W sumie sporo więcej, uparta z niej bestia z niewielkimi pokładami rozsądku.
Jastrząb już nie wzlatuje w górę, ale Traszka wie, że ta rana na brzuchu nie jest na tyle poważna by być przyczyną zmiany w zachowaniu. Więc nie przywiązuje się do przyziemnego przeciwnika i zamierza korzystać z okazji – rozcapierzoną łapą zagarnia śnieg czy zmrożone błoto by wycelować nim w oczy ptaszyska, a z następnym uderzeniem serca chce zrobić sus na prawą stronę i odbić się z powrotem do ptasiego boku by wbić się w niego pazurami.

🗲 head’s a M E S S 🗲
she’s responsible
change her M I N D
it’s impossible

[Obrazek: d94p4tb-3cf1de0c-c23d-4b80-b6be-a1a39636...Tt6wL3bLNg]xx[Obrazek: dcoq3p9-4c8e362d-5758-4926-b8c6-3305a684...9XMWn4E00s]xx[Obrazek: d94p4tb-3cf1de0c-c23d-4b80-b6be-a1a39636...Tt6wL3bLNg]

C L O S E .your mouth
you’ll catch a fly
⋆ ˚。 watch the G I R L ⋆ ˚。
get what she likes

· · ─────── ·· ─────── · ·

⌜˙ you should see their face when they finally realize ˙⌝
⌞. . . . . . . . . . . . she’s a little bit psycho . . . . . . . . . . . .⌟

· · ───── ·· ───── · ·
LVL 6 375 / 500
MedLVL 0 0 / 100
24
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Atak Zubei: słaby, 0,5 * 12 = 6 HP
Oślepienie w wykonaniu Traszki: krytyczne! na 3 tury
Atak Traszki: udany, 1 * 8 = 8 HP

Wojowniczka zamierza się na jastrzębie oczy, jednak Zubeia jest szybsza – odskakuje, łopocząc skrzydłami, a przy tym długimi szponami wymachuje w stronę Traszki, jakby chciała jednocześnie zadrapać ją i przytrzymać na odległość. Dwa z nich zahaczają o jej skórę, ale ledwo; tymczasem po drugiej stronie tej szamotaniny kupka śniegu trafia celnie w ptasi łeb. Szybki skok tu, doskok tam – i Traszce udaje się zostawić ranę podobną do pierwszej, z której cieknie już po piersi ptaka cienka strużka krwi.

Traszka: lvl: 5 | S: 21 | Zr: 13 | Sz: 5 | Zm: 6 | HP: 44-6-3=35/70 | W: 64-3=61/70
» rana 2. stopnia: głębokie ślady szponów na barku (krwawi, w tej turze -3 HP, potem -2 HP do końca walki)
» rana 0. stopnia: zadrapanie na przedramieniu
» rana 0. stopnia: zadraśnięcie na piersi
» od następnej tury statystyki obniżone o 1/4 początkowych ze względu na spadek HP o połowę (nowe statystyki: S: 15 | Zr: 9 | Sz: 3 | Zm: 4)


Zubeia (na ziemi): S: 18 | Zr: 12 (15) | Sz: 12 (15) | Zm: 8 | HP: 39-8-2=29/60 | W: 40-2=38/60
» uziemiona! zmienione statystyki
» mod celności i szybkości obniżone o 1 ze względu na spadek W poniżej 2/3
» rana 1. stopnia: ślady pazurów na brzuchu (krwawi, -2 HP do końca walki)
» rana 1. stopnia: ślady pazurów na boku (od następnej tury krwawi, -1 HP do końca walki)
Spoiler: Rany 0. stopnia
» rana 0. stopnia: lekkie obicie przedramienia
» rana 0. stopnia: wyrwane kilka piórek pokrywowych skrzydła
» rana 0. stopnia: wyrwane piórko z okolicy piersi
» rana 0. stopnia: bardzo płytkie zadrapanie na skrzydle
» rana 0. stopnia: ubytek w piórkach pokrywowych skrzydła

» od następnej tury statystyki obniżone o 1/4 początkowych ze względu na spadek HP poniżej połowy (nowe statystyki: S: 13 | Zr: 9 | Sz: 9 | Zm: 6)
» od następnej tury oślepienie (tura 0/3)
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Utrata krwi powoli zaczyna odbijać się w ruchach i myśleniu Traszki. Wojowniczka czuje, że wszystko zwalnia. Minimalnie, ale jednak. Każdy skok, każde zamachnięcie łapą jest fizycznie cięższe. Każda reakcja jest opóźniona – może nie o pełne uderzenie serca, ale wyczuwalnie. Trudniej też myśleć w przód, mieć faktyczną strategię.
Więc Traszkowy Grzbiet najpierw krąży z zamiarem rzucenia się na grzbiet ptaszyska i wbicia pazurów, a dopiero później zastanawia się czy to najlepsze rozwiązanie w tym momencie, czy lepiej jednak trzymać dystans i nie ryzykować skoków – jednak niezależnie od wniosków, w locie ciężko zmieniać plany.

🗲 head’s a M E S S 🗲
she’s responsible
change her M I N D
it’s impossible

[Obrazek: d94p4tb-3cf1de0c-c23d-4b80-b6be-a1a39636...Tt6wL3bLNg]xx[Obrazek: dcoq3p9-4c8e362d-5758-4926-b8c6-3305a684...9XMWn4E00s]xx[Obrazek: d94p4tb-3cf1de0c-c23d-4b80-b6be-a1a39636...Tt6wL3bLNg]

C L O S E .your mouth
you’ll catch a fly
⋆ ˚。 watch the G I R L ⋆ ˚。
get what she likes

· · ─────── ·· ─────── · ·

⌜˙ you should see their face when they finally realize ˙⌝
⌞. . . . . . . . . . . . she’s a little bit psycho . . . . . . . . . . . .⌟

· · ───── ·· ───── · ·
LVL 6 375 / 500
MedLVL 0 0 / 100
24
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Atak Zubei: udany, 4 * 1 = 4 HP
Atak Traszki: udany, 10 * 1 = 10 HP

  Zanim jeszcze kotka zaczyna swoje okrążenie, Zubeia znowu doskakuje do niej z pazurami – ale przeciwniczka zręcznie się jej wymyka i znowu kończy się na ledwie draśnięciu. Tego samego nie można powiedzieć o ataku Traszkowego Grzbietu. Dopada ptaka od tyłu i celnie zadaje cios z całej łapy, który nie jest może śmiertelny, ale ma na jastrzębicę przemożny wpływ: pchnięta impetem uderzenia Zubeia wypada na parę niezgrabnych kroków w przód, jakby nie mogła złapać równowagi. Podnosi skrzydła, ale nie do lotu – wygląda raczej, jakby chciała chronić je albo osłonić łeb, którego nie odwraca nawet w stronę napastniczki, pochylona i jakby nagle otępiała.

Traszka: lvl: 5 | S: 15 (21) | Zr: 9 (13) | Sz: 3 (5) | Zm: 4 (6) | HP: 35-4-2=29/70 | W: 61-3=58/70
» statystyki obniżone o 1/4 początkowych ze względu na spadek HP o połowę
» rana 2. stopnia: głębokie ślady szponów na barku (krwawi, -2 HP do końca walki)
» rana 0. stopnia: zadrapanie na przedramieniu
» rana 0. stopnia: zadraśnięcie na piersi
» rana 0. stopnia: zadrapanie na boku

Zubeia (na ziemi): S: 13 (18) | Zr: 9 (12)(15) | Sz: 9 (12)(15) | Zm: 6 (8) | HP: 29-10-2-1=14/60 | W: 38-3=35/60
» uziemiona! zmienione statystyki
» oślepienie! (tura 1/3)
» mod celności i szybkości obniżone o 1 ze względu na spadek W poniżej 2/3
» statystyki obniżone o 1/4 początkowych ze względu na spadek HP poniżej połowy
» rana 1. stopnia: ślady pazurów na brzuchu (krwawi, -2 HP do końca walki)
» rana 1. stopnia: ślady pazurów na boku (krwawi, -1 HP do końca walki)
» rana 1. stopnia: ślady pazurów na grzbiecie (od następnej tury krwawi, -1 do końca walki)
Spoiler: Rany 0. stopnia
» rana 0. stopnia: lekkie obicie przedramienia
» rana 0. stopnia: wyrwane kilka piórek pokrywowych skrzydła
» rana 0. stopnia: wyrwane piórko z okolicy piersi
» rana 0. stopnia: bardzo płytkie zadrapanie na skrzydle
» rana 0. stopnia: ubytek w piórkach pokrywowych skrzydła

» od następnej tury statystyki obniżone o połowę początkowych ze względu na spadek HP do 1/4 (nowe statystyki: S: 9 | Zr: 6 | Sz: 6 | Zm: 4)
» poddaje się; od następnej tury każdy atak na nią będzie trafiony
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W przeciwieństwie do niektórych Klanowiczów, Traszkowy Grzbiet nie jest fanką ptactwa wszelakiego i nigdy nie zastanawiała się nad ich zachowaniem. Nie zastanawia się i teraz, jej skupienie jest gdzie indziej – wymiana ciosów przebiegła na jej korzyść, a ponadto jastrząb nawet nie patrzy w jej stronę. Może po zachwianiu równowagą, może z innego powodu, nieważne. Traszka ma nadzieję, że to już ostatni łuk jaki zatacza dookoła skrzydlatej i że następny skok okaże się decydujący. Niezbyt bojowa postawa drapieżnika nastraja ją optymistycznie. Próbuje znaleźć wystarczająco dużą przerwę między ochronną kurtyną z lotek – jej celem jest szyja, gardło najlepiej, chociaż chętnie wgryzie się po prostu w to co będzie dostępne.

🗲 head’s a M E S S 🗲
she’s responsible
change her M I N D
it’s impossible

[Obrazek: d94p4tb-3cf1de0c-c23d-4b80-b6be-a1a39636...Tt6wL3bLNg]xx[Obrazek: dcoq3p9-4c8e362d-5758-4926-b8c6-3305a684...9XMWn4E00s]xx[Obrazek: d94p4tb-3cf1de0c-c23d-4b80-b6be-a1a39636...Tt6wL3bLNg]

C L O S E .your mouth
you’ll catch a fly
⋆ ˚。 watch the G I R L ⋆ ˚。
get what she likes

· · ─────── ·· ─────── · ·

⌜˙ you should see their face when they finally realize ˙⌝
⌞. . . . . . . . . . . . she’s a little bit psycho . . . . . . . . . . . .⌟

· · ───── ·· ───── · ·
LVL 6 375 / 500
MedLVL 0 0 / 100
24
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Atak Traszki: krytyczny, 23 * 1,5 = 35 HP

  Na jakąkolwiek marną obronę stać jeszcze ptaka, nie jest ona żadną przeszkodą dla Traszkowego Grzbietu. Dopada szyi od boku; Zubeia szarpie się słabo, ale nie ma żadnych szans. Po dłuższej chwili zwisa już bezwładnie, podobnie do upolowanego bażanta. Jej szpony nikomu już nie zagrożą, chyba że Traszka postanowi postraszyć nimi jakiegoś leniwego terminatora.

+115 exp dla Traszkowego Grzbietu
+60 exp dla Zaćmionej Łapy (Bezsennego Zaćmienia)

Traszka: lvl: 5 | S: 15 (21) | Zr: 9 (13) | Sz: 3 (5) | Zm: 4 (6) | HP: 29-2=27/70 | W: 58-3=55/70
» statystyki obniżone o 1/4 początkowych ze względu na spadek HP o połowę
» rana 2. stopnia: głębokie ślady szponów na barku (krwawi, -2 HP do końca walki)
» rana 0. stopnia: zadrapanie na przedramieniu
» rana 0. stopnia: zadraśnięcie na piersi
» rana 0. stopnia: zadrapanie na boku

Zubeia (na ziemi): S: 9 (18) | Zr: 6 (12)(15) | Sz: 6 (12)(15) | Zm: 4 (8) | HP: 14-35-2-1-1=-25/60 | W: 35/60
» śmierć
» uziemiona! zmienione statystyki
» oślepienie! (tura 2/3)
» mod celności i szybkości obniżone o 1 ze względu na spadek W poniżej 2/3
» statystyki obniżone o połowę początkowych ze względu na spadek HP do 1/4
» rana 3. stopnia: rozgryziona szyja (krwawi mocno, ptak nie żyje)
» rana 1. stopnia: ślady pazurów na brzuchu (krwawi, -2 HP do końca walki)
» rana 1. stopnia: ślady pazurów na boku (krwawi, -1 HP do końca walki)
» rana 1. stopnia: ślady pazurów na grzbiecie (krwawi, -1 do końca walki)
Spoiler: Rany 0. stopnia
» rana 0. stopnia: lekkie obicie przedramienia
» rana 0. stopnia: wyrwane kilka piórek pokrywowych skrzydła
» rana 0. stopnia: wyrwane piórko z okolicy piersi
» rana 0. stopnia: bardzo płytkie zadrapanie na skrzydle
» rana 0. stopnia: ubytek w piórkach pokrywowych skrzydła

» poddała się; każdy atak na nią jest trafiony
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dobiegłam na miejsce zdarzenia spóźniona, swąd krwi nie dotarł do mnie wcześniej, a tak jak wiedziałam, że Traszka jest punktualna to nie zamierzałam jej wypominać spóźnienia… albo zrobić to na tyle słodko by nie mogła się na mnie gniewać; czasami lubiłam igrać z ogniem w jej żyłach i wzburzonymi falami w oczach. Jedyne czego się nie spodziewałam to Traszki w krwi i z jastrzębiem, który wykrwawił się jakiś czas temu, jeżyk nie wyglądał najlepiej - moje usta złączyły się w cienką linię, jednak zaraz otworzyły się gdy odetchnęłam. Spojrzałam z zafascynowaniem na zwłoki ptaka i prześledziłam pospiesznie każdą z ran, a zaraz potem podeszłam do mojej zwycięskiej kotki.
– Masz szczęście, chciałam ci już wypominać, że mnie wystawiłaś – mruknęłam spięta, chociaż z cieniem żartu, a następnie delikatnie umieściłam pysk w jej kryzie i liznęłam ją w szyję. – Chodź, musi cię ktoś opatrzyć, mój pogromco jastrzębi. – Spojrzałam poważnie w jej oczy, chociaż tyle co zdążyłam zauważyć to najgorzej wyglądał jej bark przez ślady szponów; przynajmniej będę miała następną wymówkę żeby zawsze dokładniej czyścić tamte miejsce, moje oczy jednak płonęły delikatnym żarem przez złość na ptaka - chciał odebrać to co było mi drogie. Wystarczyło mi żałoby w życiu i tak jak rozumiałam jak działała natura, czasami czułam się przez nią pokonana.
Hearts will
xxxxzxxxxzx ╰┈➤ dream again
Lungs will ﴾ breathe in ﴿ ‏

Wash away the sins
It's where it begins
Feet won'txfail you now
Arms won'txlet you down
Wash away the sins
Under the water, we can't be together
Under the water, we die
Under the water, we are alone
Thenxwhy do we jump in?
Why do we jump in?
[Obrazek: dbhpvdh-39f65078-a612-4c47-a4a8-a7ec22eb...cXSGlBxnyQ]
Under the water, we can't breathe
LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 12 / 100
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zaciska zęby na jastrzębiej szyi i trzyma dopóki martwe ptaszysko nie zaczyna jej stygnąć w szczękach. Dopiero wtedy upuszcza je na ziemię. Oddycha ciężko, daje sobie chwilę na odzyskanie sił przed zakopaniem martwego drapieżnika. Nie jest jednak pewna ile trwa ta chwila, bo w pewnym momencie na polanie zjawia się Trufla. Zjawia się to dobre słowo – nagle jest obok. Nie przychodzi, nie zbliża się, zjawia się. Traszka odpowiada krótkim pomrukiem na drobną czułość i z rozbawionym prychnięciem wypuszcza powietrze nosem. Zaszczytny tytuł pogromcy jastrzębi po zwalczeniu jednego ptaszyska? Jasne.
– Co ty, nigdy bym nie wystawiła. Ta tutaj usłyszała z kim idę spotkać i z zazdrości mnie zaatakowała – niedbale wskazuje łbem na ptasie zwłoki. Nie ma pojęcia jakiej płci był jej przeciwnik, ale nie zniży się do żartowania z samca zainteresowanego Truflą. Ale nie ma co zwlekać, z cichym westchnieniem odnajduje miękką ziemię. – Jak go zakopię to możemy iść zająć się tym draśnięciem – rzuca jeszcze nim zacznie kopać. Trufla może jej pomóc jeśli zależy jej na szybkim powrocie. Traszka nie pogardzi, nie czuje się najlepiej.
Ale nie ma mowy, że zostawi zwłoki na powietrzu, żeby zaraz kolejny terminator padł ofiarą drapieżnika.

z.t??

🗲 head’s a M E S S 🗲
she’s responsible
change her M I N D
it’s impossible

[Obrazek: d94p4tb-3cf1de0c-c23d-4b80-b6be-a1a39636...Tt6wL3bLNg]xx[Obrazek: dcoq3p9-4c8e362d-5758-4926-b8c6-3305a684...9XMWn4E00s]xx[Obrazek: d94p4tb-3cf1de0c-c23d-4b80-b6be-a1a39636...Tt6wL3bLNg]

C L O S E .your mouth
you’ll catch a fly
⋆ ˚。 watch the G I R L ⋆ ˚。
get what she likes

· · ─────── ·· ─────── · ·

⌜˙ you should see their face when they finally realize ˙⌝
⌞. . . . . . . . . . . . she’s a little bit psycho . . . . . . . . . . . .⌟

· · ───── ·· ───── · ·
LVL 6 375 / 500
MedLVL 0 0 / 100
24
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Lubiłam przemykać, może dlatego często się zjawiałam?

Moje barki rozluźniły się z pierwszym prychnięciem rozbawienia Traszki, a ja sama uśmiechnęłam się delikatnie pod nosem słuchając jej ukrytych komplementów pomiędzy luźnymi słowami żartu; zamiast cokolwiek odpowiedzieć moje ząbki delikatnie pociągnęły za dłuższe futerko na policzku kotki, a w oczach grasowały ogniki rozbawienia.
– Kto by się spodziewał, że taka zazdrość budzi się wśród przestworzy – powiedziałam niedbale, a pyszczek otarłam o to samo miejsce, które przed chwilą dziabnęłam. Mój wzrok ostatecznie jednak ląduje na jastrzębiu, a moje łapki podchodzą do ciała bezwiednie; cóż za wspaniałe stworzenie… chociaż nie było mi go jakoś mocno żal tym razem, rzucił się na złego kota; miał też szczęście, że nie przyszłam jak jeszcze żył, skończyłby gorzej i boleśniej. – Zawsze taka uparta – rzuciłam z westchnieniem patrząc za siebie i obserwując niezbyt pewnie stojącą na łapach Traszkę. Westchnęłam i podeszłam do kotki przesuwając ogonem po jej nosie, a następnie zajęłam się kopaniem dziury, cały czas przechodząc przed nią, by uniemożliwić jej kopanie i zmęczenie się jeszcze bardziej. Jeśli zamierzała upaść to sama będzie wstawać.
– Już – stwierdziłam poważnie i pociągnęłam jastrzębia za skrzydło, by wrzucić go w dziurę i zakopać; i tak jak złość może przeszła, tak nie okazałam takiego szacunku temu egzemplarzowi. – A teraz – spojrzałam na piękny jeżowaty pyszczek – trzeba opatrzyć twoje draśnięcie. – Przycisnęłam się do tego boku, który nie miał poważnej rany i ruszyłam z Traszką do obozu, chociaż co jakiś czas i tak podgryzałam jej kłaczki; trzymałam ją w niepewności, nie chciałam by mi tu padła, bo nie byłyśmy wcale tak blisko.

ztx2
Hearts will
xxxxzxxxxzx ╰┈➤ dream again
Lungs will ﴾ breathe in ﴿ ‏

Wash away the sins
It's where it begins
Feet won'txfail you now
Arms won'txlet you down
Wash away the sins
Under the water, we can't be together
Under the water, we die
Under the water, we are alone
Thenxwhy do we jump in?
Why do we jump in?
[Obrazek: dbhpvdh-39f65078-a612-4c47-a4a8-a7ec22eb...cXSGlBxnyQ]
Under the water, we can't breathe
LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 12 / 100
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Minęło dobre kilka dni od kiedy podrzuciła brzozową gałązkę do legowiska skrytego za Pniem; a odpowiedzi, czy jakiekolwiek reakcji, nie było słychać. Ani widać. Wytężała uszy w obozie, próbując usłyszeć czy ktoś może nie pytał czy wie o kogo chodzi, pytała nawet, dyskretnie, Czarnego Konia, czy ma jakieś nowe ploteczki dotyczące swoich dzieci. Jeśli miała, trzymała je blisko serca, bo odpowiedziała że nie. Hmmm. Zaczynała już myśleć, że może nie zauważył pośród tych wszystkich gałązek, chociaż była pewna, że położyła ją centralnie na środku. A może to jakiś ptak ją ukradł? Chociaż chyba było już znacznie za późno na budowanie gniazd...
  Wreszcie skończyła się szylkretowa cierpliwość i postanowiła wziąć sprawę we własne łapki. Może nie tak dosadnie jak wyprawa na poszukiwanie jemioły, ale druga najlepsza rzecz jaką mogła wymyślić. Zaprosi go na spacer i delikatnie wybada teren. Aha! Właśnie tak. Żbik powinna być z niej dumna.
  — Hej ho! — Zawołała na widok wysokiej sylwetki przechodzącej przez centrum obozu. Podeszła raźnym krokiem bliżej, starając się wyglądać naturalnie, a przynajmniej nie na lekko zdenerwowaną. Uśmiechnęła się szeroko do rudej mordki jeśli spojrzał w jej stronę. — Jak tam twoje łapy? Dasz się wyciągnąć na spacer po terenach? O tej porze wszędzie rosną kwiatki, chciałabym nazbierać trochę. — Poruszyła ogonem na boki, jakby kołysał się na wietrze. Miała uczucie że powinna jeszcze coś dodać, tylko nie wiedziała już co. To chyba była dobra propozycja, prawda?
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zgadzało się. Pożarek jak najbardziej znalazł ostatnio gałązkę brzozy i jak najbardziej zastanawiał się co ona tam robiła. Jego pierwszą myślą było na pewno to, że miała ładne listki, drugą było “dziwne, że tu spadła”, a trzecią było zrozumienie, że wokół obozu to w sumie chyba nie widział żadnej brzozy. I dokładnie w tym momencie serce stanęło mu na chwilę, a on zaczął oglądać się wokół siebie szukając winowajcy jakim musiała być Brzózka! W końcu w jego legowisku kiedyś mieszkała córka Lawendowej Gwiazdy i czasami zdarzało mu się ją widzieć w kącie oka, a potem wstawać z mchu i nie mieć pewności czy to był tylko sen czy kotka znowu stwierdziła, że pora go najść. Ciężkie się wylosowało. A w sumie lubił to miejsce, więc po prostu pogodził się z tym. Nie wiedział tylko czy gałązke brzozy miał już uznać za groźbę i się obawiać… I przerażała go ta myśl… ale też nie wiedział ile może zrobić mu córka byłej Gwiazdy… może strzelić piorunem? Uch…
Dzisiaj akurat spał w legowisku terminatorów i przy okazji przypomniał sobie jak bardzo odstawał od wszystkich będąc tak starym terminatorem… Nie mógł mówić, że było to niemożliwe, bo Truflowy Nosek jakimś sposobem została mianowana jeszcze później, niż jego teraźniejszy wiek, ale coś się obawiał, że ostatecznie pobije rekord. No i miał dziwne wrażenie, że Truflowy Nosek wykazywała się i tak bardziej, niż on sam. On nawet polować nie potrafił tak… naprawdę…
— O-o! Cześć — przywitał się wesoło, widząc szylkretową mordkę i uśmiechnął delikatnie. W sumie przez jego ostatnie leżenie w lecznicy i odpoczywanie, a potem powrót do obowiązków głupi zaniedbał częstsze pojawianie się w Splątanych Korzeniach. Nie żeby w ogóle nie gadał z kotką, ale mimo wszystko! — T-tak… — Chciał odpowiedzieć pełniej, ale zanim było mu to dane, Szlak już pędziła z następnymi słowami, a Pożarek lekko się zdziwił. Ojej! Coś się stało? Chociaż wydawało, że nic takiego poważnego? Chyba… ale na pewno mówiła szybko, trochę inaczej, niż mu się zdarzało słyszeć. — A jakie kwiatki? Ale j-jasne, chodźmy — odpowiedział delikatnie i wskazał głową na wyjście z obozu. Starał się bardziej rozluźnić przy klanowej Matce, ale miał wrażenie, że ostatecznie nigdy mu do końca nie wychodziło. Była zaradna, pewna w rozmowach, zawsze rozgadana i koty ją lubiły. Był jej przeciwieństwem to też i czuł, że trochę jej wadził, ale mimo wszystko nie wydawała się nie chcieć go widzieć… w końcu sama właśnie pytała!
➡ They call you cry baby ⬅xxxxxxxxx
【 CrY bAbY 】xxxxxxxx

xxxxxxxxxxxx[Obrazek: dao7sq9-ac61d9c1-4283-424e-b785-178a174b...8tWwD1Kxnw]
You S E E M to ( replace ) your brain with your heart
xxxYou take things so hard and THEN you fall apart
xxxxxxYou try to explain but __before__ you can START
xxxxxxxxxTHOSE cry baby tears < come out of the dark >
-ˋˏ✄┈┈┈┈
Someone's turning the handle to│that f a u c e t│in your eyes
You pour it out where everyone can s e e
Y o u r heart's too BIG f o r your body it's why IT won't fit inside

You pour it out where everyone can SEE
LVL 3 165 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Oj, chyba jednak dała się zjeść nerwom. Kocur wyglądał na zaskoczonego... dlaczego? Znowu mówiła zbyt szybko? Bo chyba nie był zaskoczony tym, że go zaczepiła? Przecież mówiła mu już dawno że go lubi, to akurat nie powinno go dziwić. Tak jej się wydawało.
  — Tak czyli jest okej? Mówiłam wcześniej żebyś poszedł do Niezapomnianej, ehh. — Miauknęła z udawanym niezadowoleniem, które wyszło by jej dużo bardziej realistycznie, gdyby nie radosny wyraz mordki. Zgodził się! Już wcześniej się uśmiechała, a teraz mogłaby i się zaśmiać z radości, gdyby tylko nie obawiała się, że źle to zrozumie. Ruszyła za nim energicznym krokiem, dziękując wszystkim Gwiezdnym, że Lisa akurat nie było przy wyjściu z obozu, wkładającego między kolczaste gałązki kolejne patyki. Wolałaby mu opowiedzieć wszystko w swoim czasie, zamiast być przepytywaną spontanicznie po powrocie.
  — Myślałam o Bzyczącej Polance. Jaśmin, ten kocur z Rzeki, mi mówił, że umie robić wianki z kwiatów, więc mam nadzieję, że jak mu nazbieram trochę to mi pokaże jak! Na Polance rośnie pełno koniczyn, na pewno znajdziemy jakieś ładne. — Wyjaśniła, kiedy przekroczyli granicę obozu i zbliżali się do końca kolczastego tunelu. — Trochę chciałabym ususzyć na zapas do kociarni, a potem... nie wiem. Może dla starszyzny poszukam ładnych, Bławatek by się ucieszyła. Zobaczymy ile znajdziemy.
  O kwiatach mogła mówić sporo, ale zamknęła pyszczek, żeby znowu przez przypadek go nie przegadać. Zakładając, że już tego nie zrobiła! Miała nadzieję że nie. Wyrównała krok, dostosowując tempo do jego łap, bo, chociaż podobnej długości co jej własne, nie ufała, że kocur powie jej, że pędzi zbyt szybko. Pożarek sprawiał takie wrażenie, a nie chciała przecież go zmęczyć – szczególnie po jego ostatnich problemach ze stawami.
  — A co u ciebie? Coś nowego? — Zagaiła, wykorzystując chwilę ciszy żeby pozwolić mu narzucić jakiś temat, zanim rozgada się na dobre. Główny problem Szlak był taki, że o ile wpadła na genialny pomysł zapytania o tę gałązkę, nie wiedziała jeszcze jak to zrobić. Jak na razie po prostu liczyła na to, że temat wypłynie sam. Jakoś. I że nie będzie wybitnie niezręcznie.
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Odwrócił wzrok z zażenowania i poczucia, że zawiódł przyjaciółkę(?), która bardzo go namawiała to prawda, ale w końcu się posłuchał i zamierzał już… słuchać. Mrówczy Szlak jako jedna z niewielu zawsze była przy jego boku, nawet jeśli nie umiał tego konkretnie przeprocesować i zrozumieć. Ona zostawała. Kiedy nawet on znikał. Było to miłe, ale czasami czuł się jakby nie do końca potrafili się dogadać. I zawsze przez to miał wrażenie, że nie mógł nazywać jej kimś więcej, niż klanowiczem. W końcu przyjaciele zawsze powinni się rozumieć…?
— Tak, jest dobrze — powiedział kończąc swoją myśl z wcześniej, która urwała się mu przez szok, nagłymi słowami kotki, a raczej tyloma słowami. Bo same w sobie nie miały nic takiego, ale ich nagła ilość sprawiła, że się zagubił. Czemu on taki był?
— Brzmi dobrze. J-jest to dobry plan — odpowiedział spokojnie i wykrzesał z siebie uśmiech. — Mo-może też mnie nauczy? Albo… t-ty? — zapytał teoretyzując, ale po chwili trochę zwątpił. — Mam dwie lewe łapy, pewnie prędzej zsiwiejemy, niż mnie nauczysz… ale ww-w-wiem, że t-tobie się uda! — Odchrząknął. Budowanie jakiegokolwiek pokładu wiary w siebie było trudne. Starał się, ale każdy krok w przód, oznaczał dwa kroki w tył. I mógł już łowić, mógł… polować? Nie. Wiedział jedynie jak przy Donośnym Krzyku. Zawsze dwa kroki w tył. — Bławatek zawsze wydaje się taka… s-straszna? Myślisz, że lubi kwiaty? — zapytał pomiędzy. — Po co kwiaty do kociarni? — Nie znał się na zajmowaniu kociętami, ale to była tylko dekoracja? Czy uczyła dzieci jakie kwiaty rosną? Jak się nazywają? Może? W sumie zgadywał, że kociętom tłumaczyło się oczywistości, ale on ze swoich czasów młodości, aż tyle nie pamiętał. Unikał wszystkich, chował się w futrze matki przez długi czas, przynajmniej dopóki ta go nie odrzuciła… a potem po kątach. Złota Gęś zawsze wtedy się nim zajmował, zawsze to robił… a teraz w sumie niedawno po powrocie dowiedział się, że miał ojca w klanie Rzeki? I tak jak łączenie kropek było dość ciężkie to nie umknął mu kocur, jeden konkretny, mimo iż widział go może dwa razy. Wyglądał jak Złota Gęś. Nikomu jednak o tym nie mówił, nawet stwierdził, że to tylko mu się wydawało. Był w końcu ledwo żywy większość pobytu, ale pewnego dnia na granicy… znowu go widział. I wiedział, że Złota Gęś, którego zawsze uważał za ojca… nieważne.
— H-hm? Och! Nie… chyba? Ni-nie wiem. D-dużo na głowie. M-mam. — Co on gadał? Stanął w miejscu zaraz przed wyjściem z małego lasku. — J-ja… uhm… próbuję skończyć trening. Tak naprawdę. — Obwieścił i pokręcił głową na boki w stresie, a potem ruszył do przodu. Głupio to brzmiało. Miał ponad dwadzieścia księżyców spóźnienia by to zrobić. Musiało to brzmieć dość żałośnie. Wyskoczył na Bzyczącą Polankę i rozejrzał się dookoła, szukał zagrożenia jednak go nie znalazł, Szlak mogła wyjść, o ile już tego nie zrobiła. Może nie był nijak przydatny, ale to tak jak z Niezapomnianą Łapą, wyszedł jako atrapa, jako ktoś w tle, miał najwyżej przejąć na siebie drapieżnika. Dać uciec. Przynajmniej by się do czegoś przydał.
➡ They call you cry baby ⬅xxxxxxxxx
【 CrY bAbY 】xxxxxxxx

xxxxxxxxxxxx[Obrazek: dao7sq9-ac61d9c1-4283-424e-b785-178a174b...8tWwD1Kxnw]
You S E E M to ( replace ) your brain with your heart
xxxYou take things so hard and THEN you fall apart
xxxxxxYou try to explain but __before__ you can START
xxxxxxxxxTHOSE cry baby tears < come out of the dark >
-ˋˏ✄┈┈┈┈
Someone's turning the handle to│that f a u c e t│in your eyes
You pour it out where everyone can s e e
Y o u r heart's too BIG f o r your body it's why IT won't fit inside

You pour it out where everyone can SEE
LVL 3 165 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  — I dwie prawe. — Zauważyła od razu. — Jak mnie nauczy to ciebie nauczę, albo może podejdziemy do niego oboje? Tylko biedak musi się wyleczyć najpierw, jakaś choroba go złapała. — Pokręciła głową na boki. Pech, dopiero co dołączył i już musi przesiadywać w lecznicy! Jeżeli dobrze pamiętała, to Korzeń też tam teraz był, więc przynajmniej mogli chorować sobie razem.
  Zerkała przelotnie na kocura idącego obok, zastanawiając się, czy powinna skomentować jakoś jego brak wiary w siebie. Może lepiej nie, zanim pomyśli, że widzi w tym jakiś problem? Nie widziała, zależało jej na tym, żeby wreszcie uwierzył w swoje własne umiejętności, ale na to jeszcze przyjdzie czas. Samo jej powtarzanie w kółko że powinien uwierzyć na niewiele się zda, jeśli on sam tego nie zrobi.
  — Straszna? — Uniosła brwi i spojrzała na jego mordkę, szukając tam odpowiedzi dlaczego mógł tak myśleć. — Mi się wydaje bardziej smutna... może ładne kwiaty trochę jej pomogą. Nie wiem czy je lubi, właściwie nigdy nie pytałam, ale chyba nie zaszkodzą. Czasami do niej wpadam pogadać i wtedy wydaje się radośniejsza. Może jak jej dam trochę kwiatów to chociaż na chwilę skupi się na czymś innym niż jej zaginione kocięta.
  Bławatek naprawdę by się to przydało. Od kiedy Śliski Węgorz zaczął ją prześladować, wyglądała jeszcze gorzej. Wszystkie pozytywne zmiany w wyglądzie i zachowaniu wojowniczki po przejściu Zajęczego Ucha do Skręconego Pnia jakby się cofnęły, a biała kotka... cóż. Nie wyglądała najlepiej było by niedopowiedzeniem. Do tego wszystkiego jeszcze kolejne zaginięcie jej dziecka w ostatnim czasie.
  — Do dekoracji kociąt! Pora Nagich Liści znacznie uszczupliła nam składzik suszonych. — Wyjaśniła pogodnie, chętnie podłapując temat kociarni– przynajmniej dopóki nie przypomniała sobie że to jego miała dopuścić do głosu. No tak, już zamienia się w słuch.
  Zatrzymała się razem z nim, przekrzywiając lekko głowę i obserwując jego zmieszanie.
  — Och! I jak ci idzie? Co ci się podoba najbardziej do tej pory? — Ruszyła za nim. Rude futerko ślicznie błyszczało w słońcu, polanka bzyczała zgodnie ze swoją nazwą, niebo było błękitne. Wspaniały dzień! Gdyby tylko tak nie stresowała się kwestią jej gałązki, o której pomyślała zaraz po tym, jak zabrała się za zbieranie koniczyn. Z mordką pełną kwiatów dała Pożarkowi mówić – o treningu, o czym chciał, chyba, że wolał nie mówić wcale i zamiast tego siedział nieopodal w komfortowej ciszy. To też by jej nie przeszkadzało.
  Po dłuższej chwili kluczenia między roślinnością i zbierania różowych kwiatków szylkretka mogła się popisać całkiem sporym bukietem. Zmaterializowała się ponownie koło Pożarka, o ile ten nie chodził za nią cały czas. W takim wypadku po prostu się obróciła.
  — Chcesz kwiatka? — Odłożyła bukiet pod swoimi łapami i zapytała kocura, wskazując brodą jego ucho. W zębach trzymała jedną, różową koniczynę.
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości