Sowa chciał pobyć trochę sam a od kiedy nauczył się na treningu polować miał do tego jakąś wymówkę… chociaż nie, żeby go to cokolwiek tak naprawdę obchodziło. Postanowił wybrać się na polowanie sam jedyny, nie chciał nikogo do towarzystwa. Towarzystwa starczało mu na co dzień. Nawet teraz czuł na sobie spojrzenia drzew, krzewów, zwierząt i cieni, jednak mniej go to obchodziło niż jeszcze kilkanaście księżyców temu.
Bury terminator szedł chwiejnym krokiem. Co prawda wzrok miał wbity w ziemię przed sobą, ale swoimi uszami nasłuchiwał czy może gdzieś przypadkiem między tymi szeptami cieni nie rozlegnie się dźwięk jakiejś piszczki czy czegoś takiego. Nos Sowy także czuwał nad zapachem potencjalnej zwierzyny, która może pojawić się w okolicy.
//MG
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Obecna pogoda przesuszyła torfowisko z czego skrzętnie korzystały różne zwierzęta. Wśród nich znalazła się wrona, która polowała na zdezorientowane owady. Akurat udało jej się złapać dorodną ważkę, więc przystanęła na moment na ziemi by sie delektować posiłkiem.
Buras stanął w miejscu kiedy usłyszał, że niedaleko coś się rusza i spojrzał w tamtą stronę. Wtedy właśnie ujrzał wronę, która się napatoczyła niedaleko. Sowia Łapa wstrzymał na chwilę oddech i zaczął kopać w pamięci. Co tam Wirujące Pióro mówił o ptakach? Musiał się chwilę zastanowić, ale po kilkunastu długich uderzeniach serca odkopał zasadę dotyczącą ptaków. Tak więc syn Jałowcowej Jagody przybrał pozycję łowiecką -która mistrzowska raczej nie była- a potem zaczął skradać się w stronę ptaka, chowając się za potencjalnymi kryjówkami. Nie spieszył się, uważając pod łapy i dopiero rzucił się na ptaka jeśli udało mu się podejść bliżej.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Może to brak wprawy Sowiej Łapy w podchodzeniu do zwierzyny sprawił, że ptaszysko odwróciło się w niewłaściwym momencie. Będąc już całkiem blisko, nieuważnie trącił patyk, który zwrócił uwagę wrony, a ta, gdy tylko zobaczyła wlepione w nią oczy, zerwała się do lotu. Terminator jednak znajdował się na tyle blisko, że miał szansę ją złapać nim ciemnopióra wziesie się daleko poza jego zasięg – musiał tylko reagować natychmiast.
Sowia Łapa miał chyba pecha z tym patrzeniem pod łapy. Bury terminator zaczął wyklinać ptaka w myślach w czasie szybkiego rzucania się w jego stronę, żeby może jeszcze go złapać. Nie mógł pozwolić, żeby zdobycz mu tak łatwo uciekła przez jakiś patyk, który jeden z cieni w przed jego oczami najwidoczniej postanowił ukryć przed jego i tak raczej niezbyt czujnym wzrokiem.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Na szczęście Sowia Łapa zareagował natychmiast. Nim jeszcze wrona zdążyła w pełni rozłożyć skrzydła i zerwać z miejsca, terminator rzucił się na nią i uderzenia serca później mógł się już poszczycić pierwszą piszczką tego dnia.
Sowa patrzył na wronę, którą upolował z niedowierzaniem. Nie myślał, że mu się uda, nie był na tyle optymistyczny, żeby myśleć że uda mu się złapać ptaka po tak spektakularnym zepsuciu skradania. Bury terminator pogrążył się w myślach na jakiś czas, kontemplując nad martwą piszczką przed jego łapami… i dopiero kiedy potrząsnął głową, wracając do realnego świata postanowił zakopać gdzieś zdobycz i ruszyć na dalsze poszukiwania.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Dalsze poszukiwania niestety trwały dłużej od pierwszych i... nie przynosiły żadnych skutków. Póki co okolica była cicha i może nie było w tym nic zaskakującego, znajdowała się całkiem blisko terenów, na których często widywano żarłoczne ptaszyska. A może te pustki nie były skutkami polowań pelikanów, a jedynie chwilowym pechem.
Buras zmarszczył brwi i rozejrzał się. Nie widział żadnej kolejnej piszczki, jednak zapominając o pelikanach szybko pomyślał, że coś musi je najwidoczniej od niego odstraszać. Coś co zawsze było na jego ogonie. Obserwowało go. Dreszcz przeszedł burasowi po plecach. Za dużo cienia pomyślał sobie, szukając bardziej słonecznego miejsca gdzie mniej cieni tańczyło mu w oczach, żeby tam zacząć znowu poszukiwanie kolejnej piszczki.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
W bardziej osłonecznionej części przesuszonych torfowisk kręciło się także więcej drobnych muszek. Z tego faktu bardzo chętnie korzystał pełen wróbel, polując na te owady. Nim Sowia Łapa zdążył dotrzeć w upatrzone miejsce, pierzasty łowca zdążył się już najeść i czyścił sobie piórka na wystającym korzeniu. Był skupiony na pielęgnacji, jednak każdy, chociaż trochę obeznany w ptasicj zwyczajach, bez trudu zauważyłby, że wróbelek wcale nie zamierzał tu długo zabawiać. Jeszcze tylko jedno skrzydło mu zostało do ogarnięcia i zamierzał ruszać w dalszą drogę.
Sowia Łapa jak zdążył zauważyć natknął się na kolejnego ptaka. Tym razem był on dużo mniejszy niż poprzedni i bardziej taki... jasny. Bury terminator przekręcił kilka razy głowę, przyglądając się kolejnej pierzastej zdobyczy uważnie i tak dziwnie spokojnie jak na niego. Dopiero po kilku uderzeniach serca jak po pstryknięciu palcami przybrał on swoją komiczną i chwiejną pozycję łowiecką i chowając się to za drzewem, to za krzakiem, to za jakimś korzeniem skradał się w stronę czyszczącego się ptaszyska. Zaskoczy go i zabije... tak. Tak chciał zrobić.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Tym razem, mimo braku wprawy w skradaniu się do zwierzyny, Sowiej Łapie udało się podejść piszczkę bez większego trudu, bez prób ucieczki wymagających szybkiego podejmowania decyzji. Zaskoczony wróbel zwisał bezwładnie z pyska terminatora.
Wziął kilka głębokich oddechów -na tyle na ile dało się to zrobić z pyskiem trzymającym ptaka- a następnie poszedł go zakopać w miejscu gdzie schował wronę. Jedno miejsce może jeszcze zapamięta... chociaż i tak ledwo je znalazł... ale dwóch lub więcej na pewno nie da rady. Tak więc cofnął się, nie ważne ile musiał się cofać, i zakopał wróbla obok wrony a potem ruszył dalej w poszukiwaniu piszczek.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Idąc dalej przez torfowisko, Sowia Łapa nie dostrzegał póki co żadnych nowych tropów. Tyle dobrego, że i po drapieżnikach nie było ani śladu. Aż w pewnym momencie zerwał się mocniejszy wiatr, gdzieś w oddali zakrakał kruk, coś zaszeleściło i nim terminator się obejrzał coś oblepiło mu pysk. Dziwna, sztuczna błona – źródło głośnego szelestu – która przylgnęła na moment do burej mordki uniemożliwiając oddychanie i całkowicie zasłaniając kocurowi oczy. Trwało to zaledwie kilka uderzeń serca nim wiatr ustał, a siatka opadła na ziemię.
Sowia Łapa szukał zwierzyny a nie zawału, więc jak wielkie było jego zdziwienie kiedy usłyszał jakieś podejrzane dźwięki. Jego umysł już dorobił sobie teorię, że nawet w takim słonecznym miejscu coś go ściga, wręcz gryzie po ogonie, który bury terminator schował teraz pod siebie. Nie zdążył się nawet spojrzeć kiedy coś wpadło mu na pysk i praktycznie uniemożliwiło oddychanie. Sowia Łapa spanikował, próbując z siebie zdjąć to coś po klapnięciu na ziemi, łapami próbując zerwać dziwną błonę. Dobrze, że nie użył pazurów, bo poharatany miałby zapewne cały pysk. Na szczęście to coś uwolniło go i buras wziął kilka głębokich wdechów, ale nie spojrzał się co go zaatakowało, bo uciekł szybko z miejsca zdarzenia niczym poparzony. Jeśli w takim szaleńczym biegu kątem oka zobaczyłby zwierzynę, na którą się dzisiaj wybrał to chyba byłby cud.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)