Logo Artemidy
Ptasie Krzewy - zachód
  - To ciekawe, o czym myślisz - zainteresowała się nawet tematem rozmowy. - Tak samo ciekawe, skąd koty wiedziały, żeby polować, nie? Ktoś musiał być pierwszy, żeby to zrobić, a potem nauczyć innych - dorzuciła swój filozoficzny wkład w rozkminę.
  - O, to może kiedyś wybierzemy się na wycieczkę - zaproponowała i uśmiechnęła się po raz kolejny do kocura. Ona, on i jakieś tereny daleko poza klanem. Brzmi dobrze! Teraz już nie powinna się zgubić, nie była małą kocięcą kulką jak wtedy, gdy opuściła Obóz po raz pierwszy.
  Czego jak czego, ale pytania o marzenia to się nie spodziewała. Po raz pierwszy w ich rozmowie na jej białym pyszczku pojawiło się zmieszanie. - Ja... - zaczęła, a potem zabrakło jej słów. Chciała jakoś uciąc temat, wymyślić coś sztampowego, byleby iść dalej z rozmową i nie rozważać dalej o marzeniach. Nie było to jednak takie proste. Minęła dłuższa chwila, zanim kontynuowała wypowiedź. - ...jeszcze nie wiem. Jak się dowiem, to ci przekaże - odpowiedziała w końcu, czując się nieco nieswojo. Tą krótką i niekonkretną odpowiedzią nieco się otworzyła przed kocurem, czego pierwotnie nie planowała podczas tego spotkania. Dawno jej się nie zdarzyły takie całkiem szczere słowa na taki poniekąd głęboki temat. Nie do końca wiedziała, jak ma się z tym czuć.
  - Robi się już późno, to chyba wracamy? Po drodze mogę ci pokazać jeszcze ładne miejsca - zapropnowała. Trochę po to, żeby uciec od tematu marzeń, ale też dlatego, że faktycznie słońce znajdowało się już całkiem nisko.

/zt
✨ i can't relate to desperation ✨

[Obrazek: 5ySwpbA.png]

LVL 3 200 / 200
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
12
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxx- Chodźcie, chodźcie! Myślicie, że szybko się zjeżdża? Ja myślę, że zjadę w mniej niż trzy uderzenia serca, o, na pewno! - zachęcił kumpli z legowiska, kiedy tylko wyszli z obozu. Kierował ich do Ptasich Krzewów, bo to tam niedawno na jednym z patroli zauważył dosyć sporą górkę, a skoro teraz spadło MASĘ śniegu, to będzie można się po niej ślizgać! Stwierdził jednak, że nie będzie ślizgać się sam jak jakiś frajer, to też szybko wyłapał chętnych w Zarośniętych Drzewach. W duchu cieszył się, że chętni byli sami faceci, bo teraz przynajmniej będą mogli zrobić wielkie, męskie zawody, bez bab! W sensie fajnie, jakby poszła z nimi Jarzębinka, albo taka Nadpływająca Ławica, ale... one by pewnie nie rywalizowały tak zaciekle jak Jemiołowa z Sowią Łapą. Taką miał przynajmniej nadzieję, że jego kumple z widzenia podejdą do tego całkowicie poważnie.

sowia łapa, jemiołowa łapa
LVL 2 90 / 150
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
9
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dlaczego się zgodził by tu przyjść? Nie brzmiało to przecież jak najbardziej pasujące do niego zajęcie, całe to brudzenie się śniegiem i męczenie... Jednak widział, że potrzebuje więcej znajomości w klanie, a by to uzyskać czasem trzeba było się zgadzać na mniej zachęcające propozycje. Czy spodziewał się jakichkolwiek lepszych od Karasiowej Łapy? Może i kocur zdołał zaimponować jego siostrze, ale samemu Jemiole jeszcze nie. Co do Sowiej Łapy nie miał jeszcze wyrobionego zdania - a może oznaczało to, że w synu jego mistrza nie było nic wartego uwagi?
Teraz jednak podążał za synem Karpiowego Strumienia z uśmiechem na pyszczku, jakby to było spełnienie także jego marzeń.
- Jeszcze nigdy nie zjeżdżałem z takiej dużej góry, nie zdziwię się, jeśli wygrasz, wygląda na to, że masz najwięcej doświadczenia. - Odpowiedział Karasiowi. Cóż, tak naprawdę nie zależało mu bardzo, żeby zwyciężać akurat w tym, mógłby wymienić parę zdecydowanie ważniejszych kwestii, w których chciałby wyjść na prowadzenie.
LVL 1 65 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
9
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zdziwił się zostając zaproszonym na spacer i do zabawy. Nie bardzo trzymał się z kimkolwiek, ale też nie był takim odludkiem, żeby odmówić wyjścia. Ruszył z Karasiem i Jemioła, starszymi "koelgami", a przynajmniej znajomymi z widzenia. Może faktycznie powinien więcej czasu poświęcać na poznawanie innych kotów z obozu? A nie tylko trzymać się rodziny? Bo w takim tempie to będzie do tyłu z ogólną świadomością kogo mają w obozie. Gdyby wiedział, że jego podejście i myśli były w zasadzie bardzo zbliżone do Jemioły, to może nawet bardziej skupiłby się na znajomości i rozmowie z nim, niż z Karasiem. W odróżnieniu od niego jednak, Bór miał pysk neutralny, bardziej skupiony, niż wesoły. Swoją drogą Karaś to był ten mysi móżdżek, który dużo mówił, mało robił. I podobno łowił tylko ryby, nie łapiąc innej zwierzyny. Jeżeli to była prawda, to to nie był ktoś, z kim Sowia Łapa chciał być kojarzony. - Nie wiem kto zjedzie szybciej, ale wiem kto najszybciej z nas wyschnie po tym śniegu. - Mruknął, nie spoglądając na żadnego z nich, ze stonowanym głosem.
Poruszali się dość żwawo i szybko, droga nie miała zająć im długo.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxx- O! To też ja! - odparł dumą, jakby to była jego zasługa, że miał tak krótkie futro. Miało to swoje plusy i minusy, minusem na pewno było to, że już teraz było mu zimno, a nie zdążył nawet wskoczyć do śniegu.
xxxxW ogóle się tym jednak nie przejmował i dziarsko parł przed siebie. Kiedy w końcu spostrzegł górkę, którą wypatrzył na patrolu, poinformował o tym kolegów i susami znalazł się tuż przy niej, rozpoczynając wspinaczkę. - Dobra. Proponuję najpierw zrobić szlak, bo na wyjeżdżonym szybciej się jedzie. Wiecie jak się zjeżdża, nie? Na dupie, grzbiecie albo brzuchu, ale na tym ostatnim najtrudniej wyhamować. To dawajcie! - zachęcił, a żeby przełamać pierwsze lody, rzucił się na śnieg, lądując grzbietem w zimnym puchu. Nie zjechał szybko, właściwie co chwilę musiał się odpychać, ale no właśnie - dopóki nie mają wyrobionego śladu, tak to będzie wyglądać. Właśnie dlatego ważne było, by każdy z nich parę razy przejechał po tym samym samym miejscu, co by się dało ślizgać! Dopiero potem będą mogli się prawilnie ścigać.
LVL 2 90 / 150
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
9
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Niestety, krótkie futro Karasia akurat w tej sytuacji rzeczywiście było zaletą. W innych nie, nic nie mogło się równać z pięknym wyglądem, który Jemioła mógł mieć dzięki swoim długim włosom, ale bycie później mokrym wcale nie brzmiało zachęcająco. Jednak jakoś będzie musiał to przecierpieć, w tym momencie już raczej nie było odwrotu.
Popatrzył na rzucającego się w śnieg Karasiową Łapę, zastanawiając się, czy jednak wycofanie się na pewno nie było opcją. Może przynajmniej mógł odwlec tę chwilę jeszcze odrobinę.
- Proszę bardzo, ty możesz pierwszy. - Zaproponował Sowiej Łapie, wskazując przed siebie na drogę, którą przed chwilą zjechał pierwszy z terminatorów. Może po drugim kocie trasa będzie wyglądała już trochę lepiej, nie zostanie śnieżną kulą przez samo położenie się.
LVL 1 65 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
9
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skrzywił nieco pysk na radość Karasiowej Łapy. Tak niewiele było potrzebne, żeby kocur wybuchał z radości i szczęścia. Całkowicie inaczej niż Sowia Łapa, który potrzebował czegoś więcej, niż prostych, codziennych rzeczy.
W końcu oriental zjechał, rozwalając śnieg na boki i pewnie odmarzając sobie plecy, czego Bór chciał uniknąć, ale tak naprawdę to tu nie było dobrego sposobu. Każdy będzie zimny i mokry. Ehh.. ale skoro już miał zimne łapy, to czemu nie rozgrzać by ich ocierając ich o śnieg? Gdy Karaś dojechał na sam dół, a Jemioła zachęcił go do bycia następnym, Bór westchnął, wszedł na szczyt górki, rozpędził się i pozostając na czterech łapach zaczął balansować ciałem i zjeżdżać z niskiego szczytu w dół. Na samym dole prawie się wywalił, ale po kilku mało skoordynowanych krokach, złapał znów równowagę i przystanął pewnie na ziemi. Odetchnął z ulgą, spojrzał na Karasia, a potem na Jemiołę wyczekująco.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Znajdowali się gdzieś pomiędzy zachodnimi Ptasimi Krzewami a Łęgami - Świetlikowa Łapa nie miał pewności, czy to tutaj właśnie było najwyższe drzewo na rzecznych terenach, jednak w jego mniemaniu wyglądało na całkiem wysokie. I pewnie nasłuchają się przy okazji trajkoczących ptaków, ale może nie będą im one zbytnio przeszkadzać.

Minął już jakiś księżyc od jego mianowania - niestety nie był w stanie stawić się wcześniej na umówione obserwowanie nieba, bo na początku, jako świeży terminator, nie chciano, by sam wychodził z obozu i łaził po nieznanych sobie terenach bez odpowiedniego treningu. Oprócz tego przyzwyczajał się do nowej rutyny - choć do niej przyzwyczaił się szybko, chyba w kilka dni - a po nauce łowienia często bawił się w pracoholika, przez co często mijali się z Meteoryt, biorąc pod uwagę także jej obowiązki.
I jak wtedy niby "żartował" o wspinaczce (lub celowo zaniżał własne umiejętności, by zaniżyć oczekiwania wobec nich), tak po takim czasie już nie miał zamiaru się zgrywać, bo na drzewo wspiął się bez problemu. Lubił obserwować wszystko z góry, to siłą rzeczy też tę wspinaczkę szlifował często. Może przy okazji zgarnie dla siebie trochę podziwu.
- Oby nam się poszczęściło. - zagadał, gdy już usadowił się na jednej z grubych gałęzi dębu. - Samolot widziałem w życiu może dwa, trzy razy. - zrobił krótką pauzę. - O ile dobrze pamiętam... - dodał nieco zamyślony. Naprawdę chciał pamiętać wszystko to, o czym opowiadał i co pokazywał im Puchatek Senior. Ale niektóre kocięce wspomnienia się rozmywały.
[Obrazek: Firefly-resize.png]
SHOW THEM what THEY want
social camouflage
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Meteoryt przez długie księżyce pozbawiona była mistrzyni i nauczyła się śmigać gdzie chce i jak chce korzystając z faktu, że nikt jej nie pilnował. Teraz miała mistrzynie, lecz nie zamierzała z tej swobody rezygnować i dalej wymykała się na wycieczki z obozu. Czego oczu nie widzą tego sercu nie żal jak to mawiają.
W końcu nadszedł ten dzień, gdy wybrała się ze Świetlikiem na obiecaną wycieczkę. Pozwoliła mu wejść pierwszemu pamiętając jego wcześniejszą opinie, że trzeba go będzie trzeba ratować. Nic takiego jednak nie nastąpiło, kocurek poradził sobie zgrabnie i Meteoryt już po chwili gramoliła się za nim. Wbiegła na drzewo z rozpędu bez większej wprawy i gracji - było widać, że swoje umiejętności zdobywała eksperymentując metodą prób i błędów. Usadowiła się na gałęzi obok, minimalnie wyżej nad Świetlikiem i wbiła mocno pazury w korę, co było jedynym znakiem, że nie czuje się tu do końca pewnie.
- Jak nie dziś, to jutro! Ale liczę na to, że uda się jednak dzisiaj - miauknęła zadzierając przy tym głowę. To jest za drugim razem, za pierwszym poczuła, że traci równowagę i szybko się zgarbiła.
- To całkiem sporo, bo ja zero. Ale nie rozglądałam się więc może miałam pecha. A słuchaj, może one są jak auta? Aut jest ponoć najmniej o świcie i w nocy, za to w dzień jest ich mnóstwo!
LVL 2 95 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Świetlik zanotował, że jego nowa koleżanka nie czuła się pewnie we wspinaczce czy też siedzeniu na drzewie. Zwrócił uwagę na jej pazury wbijane w korę, ale jego zerknięcie było tak szybkie, że zabrało mniej niż jedno uderzenie serca, nim z powrotem skupił wzrok na pyszczku Meteoryt. Uznał też, że może powinien zerkać na nią od czasu do czasu przy ich obserwowaniu nieba, tak kontrolnie, jakby miała się ześlizgnąć i miałby być odpowiedzialny za jakiś nieszczęśliwy wypadek. Chociaż z drugiej strony, jakby miała spaść albo faktycznie spadła, a on mógłby ją uratować... hm. Odgonił od siebie tę myśl. Zbyt ryzykowne, zbyt głupie, i jakoś też nie wydawało mu się to do końca w porządku (to ostatnie gdzieś tam w głębi). Powinien zacieśniać więzi w mniej niebezpieczny sposób. Chciał mieć dobrych znajomych w klanie, przyjaciół, by w razie czego zawsze mieć kogoś po swojej stronie, zwłaszcza, gdyby faktycznie komuś zaczęło przeszkadzać pochodzenie jego i jego rodziny. Albo gdyby jego rodzeństwo zrobiło coś głupiego.
- Nie miałbym nic przeciwko obserwowaniu z tobą nieba nawet dzień w dzień. - stwierdził z uśmiechem, niby to takim odrobinę niepewnym. Aha, czarowniś się znalazł. - Znaczy... byłoby to miłe spędzenie czasu. Ale tak, ja też liczyłbym na dzisiaj. Zawsze moglibyśmy zobaczyć też i drugi, i trzeci, może czymś się różnią? - szybko się "zreflektował". - Choć z tego, co pamiętam, wyglądały tak samo... Ale nie widziałem ich w końcu wiele. - Może faktycznie się czymś różniły, kto wie? Ciężko było powiedzieć z tak daleka.
Miał już zadzierać łeb, jednak drgnął w stronę Meteoryt, jakby był gotów do złapania jej, gdy zauważył jej nagły ruch.
- Wszystko w porządku? - Odchylił nieco uszy do tyłu przy zadawaniu tego pytania, a troskliwość wkradła się do jego tonu.

- Nie wiem, ale możesz mieć rację, bo widziałem je tylko w dzień. - odpowiedział po chwili. - Ale zwykle spaliśmy w nocy, więc kto wie? - Machnął lekko ogonem, na chwilę pogrążając się w kocięcych wspomnieniach, nim uniósł wyżej pysk, by spoglądać na niebo. Nie oczekiwał wypatrzenia samolotu od razu, więc pewnie trochę siedzenie tutaj im zajmie - o ile w ogóle zobaczą jakiś dzisiaj. Ale przy swoim nienagannym wykonywaniu obowiązków, pracowaniu za dwa czy czasem i trzy koty nikt nie powinien zarzucić mu, że dzisiaj zrobił sobie od tego przerwę.
[Obrazek: Firefly-resize.png]
SHOW THEM what THEY want
social camouflage
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zastrzygła uszami i spojrzala na niego z delikatnym zaskoczeniem, ale i wyraźnym zadowoleniem. Zrobiło jej się miło słysząc jego opinię, a jednocześnie poczuła się też zawstydzona.
- Och, jestem pewna, że prędko byś się znudził, w końcu ile można robić w kółko to samo z tym samym kotem! Ale możemy zmieniać scenerię, tutaj nie widać aż tak dobrze - miauknęła i uniosła łapą, którą chciała wskazać liście przesłaniające niebo nad ich łbami. Ruch ten sprawił, że zachwiała się na gałęzi i szybko opuściła kończynę znów wbijając pazury w korę z nerwowym chichotem - próbowała w ten sposób zamaskować swój niezręczny gest i ukryć, że siedzenie tak wysoko budziło w niej pewne obawy. - Możemy poszukać wysepki na środku rzeki, będzie niżej, ale za to nic nam nie przesłoni widoku na całe niebo. Aaalbo możemy udać się do czterech dębów i użyć tamtego drzewa - dorzuciła drugą propozycję trochę mniej chętnie przeklinając się w duchu, że sama sobie postanawiała coś udowadniać.
- Auta ponoć bardzo się od siebie różnią, więc samoloty też powinny! - O ile twory dwunożnych miały w ogólą jakąś zasadę. Na jego pytanie pokiwała energicznie łbem nie zamierzając się po dobroci przyznawać, że ma niewielką wprawę w łażeniu po drzewach. O ironio Podniebna Łapa właśnie zaczęła odkrywać, że chyba ma lekki lęk wysokości. Pięknie.
- Jeśli w nocy świecą to łatwo je wypatrzeć. Auta mają ponoć jasno świecące oczy w ciemnościach! To prawda?
LVL 2 95 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości